gizmaaa
19.06.07, 14:26
Mieszkam w bloku, strasznie mnie denerwuje rodzinka mieszkająca pod spodem.
Dziennie trzaskają drzwiami tak ze 30 razy, nie wiem czy nie umieją zamykać
normalnie drzwi, czy po prostu wyładowują się na drzwiach w ramach jakiejś
kłótni. To są takie jeszcze trzaśnięcia że słychać jakby to było u mnie w
domu, przez to młody często się budzi a ja mam utrapienie. Druga sprawa to
ich ciągłe imprezy w tygodniu, rozumiem że ktoś coś świętuje w soboty,
weekendy, ale na codzień cisza nocna to przecież 22, a ja słyszę u siebie o
czym oni gadają i śpiewają. Kiedyś prosiłam żeby się uciszyli, z resztą
niejednokrotnie, to złośliwie zaczęli się zachowywać dwa razy głośniej.
Nieraz się wkurzyłam i dzwoniłam na policję bo szału można było dostać, ale
to nic nie daje, dostali już nie raz mandat za zakłócanie porządku, widać że
nic ich to nie nauczyło. Są to ludzie koło czterdziestki, dzieci mają prawie
dorosłe, i za cholerę nie mogą zrozumieć że nie mieszkają sami w bloku.
Ona wiecznie ma pretensje do sąsiadów że się wzywa policje, ale jak na
spokojnie nie da się z nimi pogadać, dojść do porozumienia, no to co
najlepiej zrobić?
Trochę długie to wyszło, ale moje pytanie brzmi, co ja jeszcze mogę zrobić,
czy jest jakieś prawo spółdzielcze regulujące te sprawy? Czy ja muszę zmienić
miejsce zamieszkania żeby mieć święty spokój?