Dodaj do ulubionych

"Ciche dni"

30.06.07, 12:57
Właściwie nie wiem czy chcę się poradzić, wyżalić....niedawno byliśmy na
wczasach-było super.Wróciliśmy i zaczęły sie kłótnie.Nie będę się zagłębiać o
co poszło-każde z nas chce udowodnić chyba,że miało rację- dlatego już 2
tygodnie trwają "ciche dni".Rozmawiamy służbowo.Jest mi smutno...Najgorsze,że
mąż zaangażował w nasze nieporozumienie swojego kolegę, który przyszedł do nas
z wizytą i zaczął mi robić wymówki jaka to ja jestem czepliwa, i że wszystkie
żony tak mają, i jak mi się nie podoba to mam sobie zmienić.....Mnie zatkało,
a mój mąż stał z założonymi rękami w kuchni i uśmiechał mi się w twarz.To mnie
najbardziej boli-że pozwolił na to i tak się zachował.Najgorsze jest to,że na
urlopie postanowiliśmy starać się po powrocie o drugie Maleństwo. Dziś jak go
spytałam co z naszymi planami powiedział,że mam się postarać o innego
"rozpłodowca"......
Obserwuj wątek
    • m.malgosia4 Re: "Ciche dni" 30.06.07, 13:13
      po pierwsze wydaje mi sie ze powinnas pogadac z mezem ale tak na spokojnie- bez
      obrazania sie, bez krzyków. Spokojnie. Cos mu sie stało po powrocie z uropu i
      trzeba dojsc o co mu chodzi.Przygotuj sie do tej rozmowy- nawet spisz w
      punktach to co chcesz mu powiedziec.
      a po drugie:nastepnym razem jak ktokolwiek bedzie chciał ci cos powiedziec co
      masz robic w małzenswie a co nie - to równie spokojnia ale STNOWACZO, powiedz
      mu ze to nie jego sprawa i ze dziekujesz za rady (w razie czego tu skutkuje
      mechanizm "zdartej płyty "- cały czas to samo zdanie wypowiadane tym samym
      tonem - inteligentni po 2 razach kapiutuluje - mniej inteligentni po 4 smile))
      powodzeniasmile)
    • mamooschka Re: "Ciche dni" 30.06.07, 19:04
      mama.mimki napisała:

      .Nie będę się zagłębiać o
      > co poszło
      Tu nie, ale może powinniście wyjaśnić sprawę? Skoro był powód to może
      znajdziecie rozwiązanie problemu?
      A swoją drogą, gdyby mój mąż przyprowadził kolegę i ten miałby mnie pouczać -
      nie byłabym ani racjonalna ani spokojna - w stosunku do obu.
      • maja_i_julka Re: "Ciche dni" 30.06.07, 21:59
        no z tym kolega to przegiecie na maxa!! a tekst o innym rozplodowcu jest
        porazajacy... przepraszam, ale to dosc wulgarne, nie pozostawilabym i tego bez
        porzadnej rozmowy
        • enigmatic2 Re: "Ciche dni" 02.07.07, 22:08
          Znajdz sobie innego!
          • renia1807 Re: "Ciche dni" 02.07.07, 22:36
            czy twój mąż zna takie powiedzenie:
            -h..owy ten ptak, co do swojego gniazda sra"
            jeśli nie zna to mu powiedz, że takie istnieje
            komentować chyba nie muszę co oznacza
            gniazdo rodzinne to rzecz święta i nie pozwól, aby mąż prał brudy na oczach
            innych!
            co do porozumienia, jesli on nie potrafi przełamać cichych dni to spróbuj ty
            taki stan jest okropny, chyba coś dla siebie znaczycie , prawda?
    • triss_merigold6 Posłuchaj męża.P n/t 02.07.07, 22:57
    • kalendarzowa_wiosna Re: "Ciche dni" 02.07.07, 23:01
      Kobieto, a gdzie Twoja duma?
      Dwa tygodnie "much w nosie", obcy facet Cie krytykuje, mąż na to pozwala, wręcz
      zachęca, a Ty jeszcze o dziecku? W odpowiedzi na tekst o rozpłodowcu,
      powiedziałabym OK, założyła najlepsze ciuchy i wyszłabym z domu conajmniej na
      dobę. Niech się trochę zastanowi zanim cos chlapnie.
      Moim zdaniem ta cała sytuacja to test. Mąż Cię testuje, na ile mu pozwolisz,
      kto będzie górą. Głupie to strasznie i dziecinne. Ale jak dochodzi do tak
      chamskich sytuacji i tekstów powinnaś stanowczo reagować.
    • koza_w_rajtuzach Re: "Ciche dni" 03.07.07, 10:37
      Hmmm.. dla mnie ciche dni to jakaś abstrakcja. Jak można żyć z kimś i nawet nie
      rozmawiać? Zarówno ja jak i mąż nie wytrzymalibyśmy takiej sytuacji. Oboje
      chyba jesteście bardzo zawzięci. Jeśli męczą Cię ciche dni to po prostu skończ
      z nimi, wyciągnij dłoń do męża zamiast się dąsać.
      Tak przecież nie można żyć.
      • maniusza Re: "Ciche dni" 03.07.07, 10:45
        myslę podobnie jak koza_w_rajtuzach (fajny nick!)
        dla nas ciche godziny sa nie do wykonania... nie żebysmy takimi gadułami byli
        ale takiej atmosfery bysmy na pewno nie wytrzymali...
    • kosheen4 Re: "Ciche dni" 03.07.07, 10:44
      może inny rozpłodowiec, najlepiej czarny, nauczyłby go nie rzucać nasienia na
      wiatr tongue_out
    • g0sik Re: "Ciche dni" 03.07.07, 10:53
      Mnie tylko zastanawia, dlaczego nie powiedziałaś koledze, żeby się nie
      wpier.lał w nie swoje sprawy?
      I ostatnią głupotą po 2 tygodniach cichych dni jest pytać o plany dot. drugiego
      dziecka....no chyba, że tylko ze sobą nie gadacie tongue_out
      • olcia029 Re: "Ciche dni" 03.07.07, 11:21
        Ty się zamartwiasz , smutno Ci, a mąż ma chyba świetną rozrywkę... On traktuje
        to jak grę, kto komu bardziej dokopie... dla mnie takie kłócenie jest bezsensu -
        należy dogadać się wyjaśnić w czym problem, ciche dni nic nie dają. Z resztą
        jakie ciche dni skoro pytasz się o kolejną ciążę? Przykro mi ale stwierdzam po
        raz n-ty, że faceci to podgatunek...
        • komyszka Re: "Ciche dni" 03.07.07, 12:01
          w ramach rewanzu zaprosiłabym kolezanke, która palnełaby mezusiowi wykład o
          niewłasciwości jego postepowania.
    • soemi Re: "Ciche dni" 03.07.07, 12:14
      Nie wiem dlaczego pozwoliłaś sobie na wtrącanie sie kolegi w Wasze sprawy,
      nawet jeśli było to ukartowane przez Twojego męża. Już na samym wstępie
      wysłałabym gościa na drzewo, niech sp.....ala. Prosto w oczy. G...no Cię to
      facet obchodzi.
      Sprawę drugiego dziecka bym przemyślała i ewentualnie odłożyła na później.

    • melka_x Re: "Ciche dni" 03.07.07, 13:46
      Akcja z kolegą była wyjątkowo słaba, ale skoro problem zaczął się od tego, że
      każde z Was chciało udowodnić drugiemu, że ma rację, to może Ty wyciągnij rękę?
      Bo rozumiem, że wina jakoś rozkłada na Was oboje, tak? Nie warto się 2 tygodnie
      kisić w żalu tylko dlatego, że ambit boli na myśl o tym, że to ja wyciągnę
      rękę, nie on.
      A jeśli się dogadacie w w kwesti przyczyny cichych dni to dopiero spokojnie
      przejdź do punktu 'kolega'wink. Możliwe zresztą, że jeśli się dogadacie, to mąż
      sam dojdzie do wniosku, że to było wyjątkowo słabe.
      A tekst o rozpłodowcu - cóż, też słaby, z drugiej strony ja też bym się
      wkurzyła, gdyby stary w czasie wojny, zamiast dążyć do rozejmuwink wyskoczył z
      tekstem o kolejnym dziecku. Trudno myśleć o dziecku jak złość na tę drugą osobę
      uszami i nosem wyłaziwink. No a w złości gada się rózne głupie rzeczywink, kto jest
      bez winy.. itd.
    • anamorfik Re: "Ciche dni" 04.07.07, 10:07
      Ciche dni z mężem a jednocześnie jeczysz o drugie dziecko. Dla faceta sygnał
      jest jeden, na mężu ci nie zależy a na drugim dziecku tak. Jak juz przy
      pierwszym jest z Wami gorzej, drugie jeszcze ten stan pogorszy.

      Ja podobnie po urlopie miałem niedawno. Myślałem że żonie bedzie zależeć
      zebyśmy byli bardziej ze sobą, na mnie że na urlopie sie zbiliżymy, a było
      odwrotnie, duze rozczarowanie, uczuciowo zależało jej tylko na kontakcie z
      małym.
      Wspominanie o drugim działa na mnie jak płachta na byka.
    • beataa32 Re: "Ciche dni" 06.07.07, 12:00
      ja chyba teraz przechodzę te tzw "ciche dni". Jestem w siódmym m-cu ciąży,
      planujemy remont mieszkania i o to właśnie mieszkanie bez przerwy się kłócimy.
      Mój mąż nie uznaje krytyki pod swoim adresem, nie słucha tego, co do Niego
      mówię, a ja się wściekam i przestaję z Nim rozmawiać- na jakikolwiek temat.
      Uważam , że przyjął na siebie rolę przywódcy stada, a ja jestem tylko od
      rodzenia dzieci, prania, gotowania, sprzątania.... Mam tego dosyć!
    • majka003 Re: "Ciche dni" 06.07.07, 17:39
      Ale łobuz...Gdyby przyszedł z obca osoba najpierw bym mu nabluzgała a potem
      zaraz koledze i kazała pilnować swojego nosa!!
      • kasiakosiba14 Re: "Ciche dni" 06.07.07, 18:16
        Twój mąż zachował się jak dziecko co to biegnie po mamusię żeby nakrzyczała na
        koleżankę bo ona jest niegrzeczna.Niby dorosły facet,a sam nie potrafi
        załatwić spraw w małżeństwie.Moim zdaniem takie zachowanie to objaw
        niedojrzałości,mocno zastanowiłabym się nad drugim dzieckiem bo chyba już masz
        dwoje.A kolegę to na wstępie wywaliłabym za drzwi,dobrali się koledzy w korcu
        maku,jeden wart drugiego.Jakby mi mój mąż odwalił taki numer to ...nawet nie
        moge sobie wyobrazić co bym mu zrobiła.W każdym razie musisz mu uświadomić na
        jakim poziomie było to co zrobił bo on chyba uważa,że to było super
        posunięcie,zapytaj go jak by się czuł gdybyś ty nasłała na niego swoją
        koleżankę,a może jemu chodziło właśnie o to żebyś poczuła się paskudnie.Jednym
        słowem wstrętny dziad z niego ja bym mu tego nigdy nie wybaczyła,a kolegi nigdy
        więcej nie chciałabym na oczy oglądać!!!
        • mama.mimki co u mnie... 06.07.07, 20:07
          Z mężem rozmawiam o tyle o ile,próbowałam wyciągnąć rękę po zgodę,ale mnie
          odrzucił 2 razy.Koledze nazdałam, bo się akurat napatoczył-raczej się u nas nie
          pojawi.Mężowi powiedziałam co o tym myślę.A teraz zajęłam się "swoim" życiem.
          Jeśli mu się wydaje,że mnie jakoś ukarał to się grubo myli-raczej sam na siebie
          bicz ukręcił!( tak między nami najbardziej mi doskwiera brak seksu smileto już
          chyba z 3 tygodnie ).pozdrawiam w nieco lepszym nastroju i dziękuję za wsparcie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka