Dodaj do ulubionych

Na cmentarzu...

15.07.07, 23:25
Dzisiaj pojechałyśmy na cmentarz, wytłumaczyłam Martusi, że jedziemy do Taty,
ale go nie zobaczymy. Na miejscu powiedziałam jej, że Tatuś leży pod
kwiatuszkami, a Jego serduszko poszło do nieba. Nie wiem na ile to
zrozumiała, ale potem wszystko dokładnie powtórzyła babci...

Po wizycie na cmentarzu ciut lepiej, chyba...

Dziewczyny, jeszcze raz dziękuję, że w ogóle mnie czytacie, odpowiadacie i
wspieracie...
Nie ma chyba teraz równie dołujących wątków niż moje...

Pozdrawiam!
Peresia.
Obserwuj wątek
    • tereska1986 Re: Na cmentarzu... 15.07.07, 23:31
      Podziwiam Cie!
      • bozenka12 Re: Na cmentarzu... 15.07.07, 23:38
        Peresia, dziekujesz za czytanie i wsparcie. Wierz mi, chcialabym pisac Ci cos
        bardziej sensownego, naprawde wspierajacego. Ale jedyne co mi przychodzi do
        glowy, to pisanie, ze jestem z Wami myslami, i zycze duuuuuzo sily.
        • peresia Re: Na cmentarzu... 15.07.07, 23:47
          Bożenko, właśnie tego najbardziej mi trzeba...

          Wczoraj jeszcze zaliczyłam doła przez sąsiadkę: po złożeniu kondolencji (to
          rozumiem) zaczęła opowieść jak to pięknie wyglądaliśmy w dniu ślubu i jakie
          szczęśliwe i cudowne życie we troje moglibyśmy mieć, gdyby nie...
          I że powinnam o Mężu jak najszybciej zapomnieć(!?) i szybko poszukać sobie
          nowego...
          Powiedziałam jej, żeby mnie nie dobijała...
          Dzisiaj już nie odpowiedziała na moje "dzień dobry"...
          • bea116 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 00:12
            I trudno, ludzie bywają beznadziejni i bez wyobraźni, ale w ogóle się tym nie przejmuj. A wielu ludzi jest też mądrych i życzliwych. Na pewno masz takich wokół siebie i będziesz się mogła na nich oprzeć.
          • mapi9 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 00:13
            żadne słowa dobre czy złe Tobie nie pomogą.Bardzo Tobie współczuję więcej nie
            piszę bo beksa ze mnie i już nic na monitorze nie widzę,Trzymaj się mocno
          • yenna_m Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 00:15
            żadne zapomnieć
            pamiętać właśnie - w końcu to kawałek Twojego życia i nic tego nie zmieni
            (nawet głupie rady niezbyt mądrej sąsiadki)

            pisz, pisz - być może pozwoli Tobie to jakoś uporządkować swoje emocje,
            wypłakać żal i ból

            ściskam Cię mocno, najmocniej jak potrafie
    • gacusia1 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 02:03
      Brawo!!!Maz jest z Ciebie dumny.Nie potrafie nawet wczuc sie w Twoja sytuacje.
      • bozenka12 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 02:27
        olej sasiadke. wiesz ludzie czasami nawet chca dobrze, ale w tak trudnej i
        delikatnej sprawie to latwo palnac cos glupiego. takze mysle, ze ona chciala
        Cie pewnie jakos podtrzymac na duchu ale jej nie wyszlo. No ale z tym
        nieodpowiedzeniem dzien dobry to przegiela.
        trzymaj sie dzielnie i pewnie, ze pisz. I tak jak juz inne dziewczyny mowily
        zawsze mozesz pisac na priva. jakbys chciala...
    • zuzia412 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 09:27
      Peresiu, Twoje wątki nie są dołujące - są wzruszające, i niestety takie
      prawdziwe, w całym tym ogromie bzdurnych wątków które tu zakładamy. Bardzo
      podziwiam Cię za Twoją siłę. Chciałabym napisać coś sensownego, ale nic nie
      przychodzi mi do głowy, chyba tylko tyle że cieplutko Was pozdrawiam - Ciebie i
      Twoją córeńkę Martunię. Trzymaj się i pisz, jesteśmy tu, niewiele poradzimy,
      ale na pewno wysłuchamy.
    • iwles Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 11:00
      Peresiu - na ludzką głupotę nic się nie poradzi (to o sąsiadce)

      Ściskam mocno i pozdrawiam.
      Często o Was myślę, ucałowania dla córeczki.
      • coco.a Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 12:25
        Przytulam i pozdrawiam.
    • agao_72 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 13:07
      dzielna jesteś.

      ludzie reagują głupio i dziwnie. w zeszłym roku umarł nagle mój Tato, a część
      rodziny i znajomych płakała mi w podołek, że oni "sobie bez Marka rady nie
      dadzą"...

      a ja nie wiedziałam, gdzie się schować.
    • joanna666 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 14:45
      Peresiu, przytulam Was wirtualnie.
      Sąsiadka pewnie chciała dobrze, ale jej zdecydowanie nie wyszło.
      Mnie natomiast przynajmniej kilka osób mówiło, że ich bliscy (mąż, ojciec)
      opiekują się nimi po śmierci. I że oni tę opiekę czują doskonale. Wiedzie im się
      raz lepiej, raz gorzej, ale nigdy dramatycznie niczego nie brakuje (także
      materialnie, bo ten argument jest najbardziej dobitny, zwłaszcza dla sceptyków).
      Myślę, że możesz to powiedzieć córce.
      Ja swojemu synowi tłumaczyłam zjawisko śmierci praktycznie tak samo, jak Ty. Że
      ciało człowieka to tylko "opakowanie". To, czym rzeczywiście człowiek jest -
      jego myśli, uczucia, istnienie - jest NA ZAWSZE. Ciało po śmierci jest oddawane
      ziemi i zamienia się w proch, zaś dusza - czyli myśli, to co człowiek czuje i
      pamięta, bo taką "definicję" podałam czteroletniemu chyba wtedy synowi - idzie
      do Boga i tam jest o wiele bardziej szczęśliwa niż na ziemi. Że taki los czeka
      każdego - wcześniej lub później. O dokładniejsze wyjaśnienia syn poprosił
      katechetkę w przedszkolu (była bardzo sensowna, a mojej wiedzy zabrakło), ale
      stanęło ostatecznie na tym, co powiedziałam ja.
      Jeżeli masz kontakt z bratem zakonnym, a którym pisałaś, to może on potrafiłby
      coś jeszcze Twojej córce wytłumaczyć. Ja po pierwsze jestem mało pobożna, a po
      drugie zjawisko śmierci tłumaczyłam synowi bez szczególnej okazji - na szczęście.
      Poza tym pamiętam swoje myśli dotyczące śmierci z dzieciństwa. Ja wtedy NAPRAWDĘ
      wierzyłam w życie po śmierci. Dzieci podobno mają naturalne poczucie
      nieśmiertelności, tracą je - nie zawsze oczywiście - dopiero później.
      Jeżeli napisałam coś niezręcznie lub czymś Cię dotknęłam, to Cię bardzo
      przepraszam. Chciałam jednak przekazać moje doświadczenia z wytłumaczeniem
      zjawiska śmierci małemu dziecku w miarę dosłownie, bo zbytnia delikatność
      mogłaby pozbawić je sensu i nie zrozumiałabyś, co chciałam Ci powiedzieć.
      Jeszcze raz wirtualnie przytulam.
      Joanna
      • peresia Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 22:48
        Joanna - takie słowa są mi bardzo potrzebne. Dziękuję.

        Każde Wasze słowo jest balsamem na moje zranione serce...
        Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam!
        Peresia.
    • michalina7 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 14:56
      Strasznie mi przykro z powodu śmierci Twojego Męża. sad
      Śmierć bardzo bliskiej osoby to najgorsze doświadczenie, jakie może nas spotkać.
      Trzymaj się.
      • kraxa jestem obecna 16.07.07, 18:06
        Czytam, podziwiam i mysle cieplo
    • denea Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 18:44
      Sąsiadka pewnie chciała dobrze, więc wybacz kobiecie. Wiesz, tak ciężko znaleźć
      słowa, które mogłyby Ci jakoś pomóc, mnie też... Nie wiem co Ci powiedzieć
      mądrego ale chcę żebyś wiedziała że jestem z Wami, Peresiu.
    • sylwia06_73 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 20:01
      Trzymajcie sie.Zsasiadka daj sobie spokoj moze faktycznie nie chciala Ci zrobic
      przykrosci tylko nie umie wlasciwie dobierac slow
    • siasiunia1 Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 21:04
      Peresiu, podziwiam Cie bardzo. Ja wierze ze Ci co zmarli opiekują się nami i
      tak samo Twoj mąż sie Wami opiekuje. Sąsiadka - cóż, chciała dobrze a
      powiedziala niedobrze .. nie bierz sobie do serca tego tak bardzo chociaz Cie
      kujnęła.
      Sciskam Was mocno.
      • phantomka Re: Na cmentarzu... 16.07.07, 23:18
        Ja co prawda stracilam tate majac 11 lat, ale pamietam, jak wazna byla dla mnie
        ta mozliwosc poplakania z mama, przytulenia sie, te rytualy chodzenia na grob,
        Twoja corka jest duzo mlodsza, ale mysle, ze bedzie Ci kiedys wdzieczna, ze nie
        unikalas tematu, ze nie odgrodzilas jej od taty....u nas niestety po okresie
        zaloby temat taty bardzo dlugo byl tematem tabu, bo zbyt mocno bolalo, a tak
        chyba nie powinno byc, bo takie opowiesci sprawiaja jakby ta osoba nadal z nami
        byla.
        Trzymaj sie!
        • paliwodaj Re: Na cmentarzu... 17.07.07, 05:45
          to my dziekujemy ze chcesz sie z nami dzielic swoimi przezyciami.
          Trzymaj sie dzielnie!!!!
          • l.e.a Re: Na cmentarzu... 17.07.07, 06:48
            Peresiu, pisz kochana, wyrzucaj z siebie te żale i bunt... Peresiu - ludzie,
            którzy nie stracili bliska osobę, słowa( znajdziesz sobie kogoś...młoda
            jesteś ) uważają za pociechę. Nie myślą... nie zastanowią się,że NIGDY się nie
            zapomni, przecież nikt nie zastąpi nam tej najbliższej sercu osoby.

            Twój mąż zawsze będzie z Tobą i córeczką i pisz o nim, wspominaj....

            Przytulam Ciebie i Twoją córeńkę mocno
    • justas78 Re: Na cmentarzu... 17.07.07, 08:18
      Kochana Peresiu jak zmarł mój tata 5 lat temu-wiem że to nie mąż,ale równie
      bliska sercu osoba wszystko straciło sens, pozostało tylko pytanie dlaczego...
      na które i tak nikt nie znał odpowiedzi. Pocieszające jest to że czas uleczy
      rany twoje również zobaczysz. Za jakiś czas poczujesz że już możesz o tym mówić,
      nie będą cisnąć się łzy do oczu. Nigdy nie da się zapomnieć kochanej osoby a
      wręcz przeciwnie odczujesz opiekę twojego męża nad wami. Ja doświadczyłam tego
      kilka razy kiedy pojawiał mi się we śnie mój tata i przekazywał mi ważne
      informacje dodam że zawsze dobre i zawsze się sprawdzały. Wierzę od tej pory w
      opiekę tych co spoglądają na nas z góry, tych nadal nam bardzo bliskich choć tak
      daleko od nas będących. Ale pomyśl Peresiu spotkasz kiedyś po tej drugiej
      stronie swojego kochanego męża opowiesz mu o waszej córeczce o tym jak rosła,
      dlatego żyj teraz dla niej, pamiętaj o każdym szczególe. Myślami jestem z wami
      trzymajcie się dzielnie i pamiętaj kochana CZAS LECZY RANY. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka