Dodaj do ulubionych

Problem z bezdzietną koleżanką

26.07.07, 14:30
Kumpela, kilka lat po ślubie i od kilku lat starająca sie o dziecko. Problem
ma jej mąż tzn. stwierdzono u niego małą ruchliwość plemników. problem jest
taki ze facet nie chce sie leczyć tłumacząc to wstydem przed kolegami z pracy
(sic!) a jest górnikiem... Rezultat taki że koleżanka ma doła i zrywa
kontakty z każdym komu urodzi się dziecko. Skarżyła się ostatnio że niema juz
przyjaciół bo wszyscy mają dzieci (!). Przykro mi bo znając sytuację unikałam
dzieciowych tematów w rozmowach a ona i tak zaczeła mnie unikać. Zastanawiam
się czy i jak z nią rozmawiać. Mam ochotę kopnąć jej męża...
Obserwuj wątek
    • galela Re: Problem z bezdzietną koleżanką 26.07.07, 14:32
      Niech koleżanka powie mężowi, że koledzy w kopalni o leczeniu nię będą wiedzieć
      ale o tym, że nie ma dzieci wiedzą na pewno.
      • dagmama Re: Problem z bezdzietną koleżanką 26.07.07, 14:38
        Rzeczywiście przykra sytuacja.
        Mam nadzieję, że namówi męża do leczenia.
        A Ty wspieraj i nie daj doprowadzić do zerwania stosunków.
        • twojasasiadka Re: Problem z bezdzietną koleżanką 26.07.07, 14:44
          zgadzam się z galelą!
          co to za bzdury,że koledzy w kopalni się dowiedzą?;PPPP
          przecież musiałby im sam o tym powiedzieć.Koledzy póki co widzą,że parę lat po
          ślubie, starają się i dziecka nie ma-o leczeniu nikt nie będzie wiedział.
    • miacasa Re: Problem z bezdzietną koleżanką 26.07.07, 15:06
      ech Chipsi, Ty to wyrywna jesteś, najpier Swojego ślubnego a teraz koleżanki....smile
      jeśli to Twoja koleżanka, to powiedz jej prosto z mostu, że widzisz jak Cię
      unika i szkoda Ci Waszej znajomości, no i nie obchodź się z nią jak ze
      śmierdzącym jajem w temacie dzieci, bo to właśnie może jej najbardziej w Waszych
      relacjach przeszkadzać, te niedopowiedzenia, przemilczenia, nieopowiedziane
      anegdoty, spuszczone oczy.....ble
      • chipsi Re: Problem z bezdzietną koleżanką 27.07.07, 09:21
        miacasa napisała:

        > ech Chipsi, Ty to wyrywna jesteś, najpier Swojego ślubnego a teraz
        koleżanki...
        > .smile

        A jakaś sie agresywna zrobiłam ostattnio ;P
    • pikum Re: Problem z bezdzietną koleżanką 26.07.07, 15:27
      Skoro nie chce sie leczyć,to nie chce mieć dziecka!ja tak to rozumiem.
    • scher Re: Problem z bezdzietną koleżanką 26.07.07, 16:26
      To na kopalniach jest zwyczaj, że do lekarza chodzi się z kolegami i pod opieką
      sztygara?
      • kea100 Re: Problem z bezdzietną koleżanką 26.07.07, 18:20
        Buhahahaha!!!!!!! Scher to Ci się udało! leżę i kwiczę...big_grin
        • szszpk1 Re: no niestety z ta kolezanka 26.07.07, 18:36
          to moze byc i tak, ze ona pomimo twoich rozmow tak czy tak tej waszej znajomosci
          z powodu dzieci jednak nie dzwignie... Jak ktos ma cos mentalnie wryte, to ma i
          niestety koniec tematu. Przyklad - nasi dobrzy znajomi jeszcze z czasow liceum
          zaczeli nas unikac kiedy przyszlo nam do samodzielnego zycia na swoim, pojscia
          do pracy, mieszkania samemu itp. Przez dlugi czas zachodzilismy w glowe
          dlaczego, czym zawinilismy, jesli w ogole, az kiedys przymusilismy ich do
          rozmowy, zeby to wyjasnic. I wtedy, osmieleni alkoholem powiedzieli nam wprost,
          ze nie dzwigaja tego, ze jestesmy w lepszej sytuacji finansowej, ze tak maja, ze
          to im przeszkadza, frustruje, nie chca nas = tego widywac i juz!!! (my mielismy
          skromne auto, zarabialismy oboje i mieszkalismy w wynajmowanym, ale duzym; oni -
          bez auta, jedno bez pracy, mieszkali katem u rodziny). W dodatku bylismy jedyni
          "tacy", reszta ich znajomych jeszcze bardziej klepala bide z nedza, wiec przy
          nich tego nie czuli... Nasz opad szczeki w zwiazku z takimi argumentami
          pozostawil chyba dziure w podlodze, wiec jeszcze kilka razy probowalismy
          zachecic ich do spotkan, ale byly one dosc zdystansowane i w koncu powiedzieli
          nam wprost, ze zrywaja znajomosc, i ze jesli im sie kiedys poprawi na tyle ze
          nie beda czuc sie zakompleksieni, wroca do kontaktow z nami. Kilka lat potem
          kolega sam przyszedl do meza do pracy, zeby opowiedziec mu o nowym mieszkaniu,
          samochodzie i planach budowy domu - i od tej pory nagle bardzo chetnie zaczeli z
          powrotem do nas dzwonic...
      • bunny.tsukino Re: Problem z bezdzietną koleżanką 26.07.07, 20:36
        Nie, ale jest silna więź i raczej wszyscy o wszystkim wiedzą. Nie wiem jak jest
        u chipsi, ale w mojej miejscowości jest przychodnia dla górników (osobna dla
        mieszkańców i specjalistyczna dla pracowników kopalni). Jak mój ojciec się udał
        do urologa/wenerologa z zapaleniem pęcherza moczowego, to pół miasta plotkowało,
        że syfa ma...
        • jamile Re: Problem z bezdzietną koleżanką 27.07.07, 08:30
          badania nasienia nie robi sie w branżowych przychodniach czy byle laboratorium,
          są od tego wyspecjalizowane laby, zazwyczaj 2-3 w dużym mieście. Szanse na
          identyfikację są mizerne.
          A z drugiej strony facet, co się plotek boi...
        • triss_merigold6 Re: Problem z bezdzietną koleżanką 27.07.07, 08:39
          Straszne. Dlatego kocham anonimowość dużego miasta.
        • scher Re: Problem z bezdzietną koleżanką 27.07.07, 10:31
          bunny.tsukino napisała:

          > u chipsi, ale w mojej miejscowości jest przychodnia dla górników (osobna dla
          > mieszkańców i specjalistyczna dla pracowników kopalni). Jak mój ojciec się
          > udał do urologa/wenerologa z zapaleniem pęcherza moczowego, to pół miasta
          > plotkowało, że syfa ma...

          Rozumiem, że na kopalniach jest przymus korzystania z lokalnej przychodni dla
          górników?
          • bunny.tsukino Re: Problem z bezdzietną koleżanką 27.07.07, 10:50
            Nie, nie ma smile Nie wiem jak komuś wytłumaczyć. Kurde, specyficzny klimat Śląska.
            Jeżeli korzysta się z ubezpieczenia i w ramach nfz-tu na 99% przychodnia
            macierzysta się dowie. Panu polecam prywatnie i w innym miejscu wink
            • syriana Re: Problem z bezdzietną koleżanką 27.07.07, 10:54
              ale przecież niepłodności nie leczy się w zwykłej, rejonowej czy prywatnej
              przychodni!
              • jamile Re: Problem z bezdzietną koleżanką 27.07.07, 10:59
                i nie na nfz tym bardziej
    • oxygen100 Re: Problem z bezdzietną koleżanką 26.07.07, 21:24
      lo matko
      to biedna ta laska. Ze taka zdesperowana i ze dzidzia okresla jej byt.
      No coz... nie wszyscy moze MUSZA miec dzieci bo co LUDZIE POWIEDZA. Moze jej to
      uswiadom?
      • olvi Re: Problem z bezdzietną koleżanką 27.07.07, 10:18
        Oxygen, a jesli chca?

        A nie uwazasz, ze jesli jej maz nie chce miec dzieci, wzglednie mu nie zalezy,
        to takie sprawy okresla sie przed slubem?

        No sorry - ja akurat wiem, o czym mowie. Tylko, ze mam szczescie miec meza,
        ktory nie boi sie plotek. Nie wychodzilam za maz po to tylko, zeby miec dzieci,
        ale od poczatku bylo jasne, ze jest to dla mnie istotne. I dzis jestem sobie w
        stanie jak najbardziej wyobrazic zycie bez dzieci, jesli nam sie nie uda - ale
        to jest zupelnie inna sprawa, kiedy dociera sie do tego punktu we dwoje, a
        zupelnie inna, kiedy druga strona umywa rece na zasadzie "bo nie".

        Chipsi: dlugo oni sie staraja o dziecko? Niestety spora czesc panow problemy z
        nasieniem uwaza za znak, ze nie sa w pelni mescy. Czasem zmiana nastawienia
        wymaga dlugich rozmow, tlumaczenia, ale tez jasnego postawienia sprawy, ze nie
        wyszlo sie za maz za danego mezczyzne tylko dla jego plemnikow...

        Co do zrywania przez twoja kolezanke znajomosci z 'dzieciatymi' - wiesz, to
        cholernie boli, kiedy nie jestes w stanie miec dziecka, kiedy ta najbardziej
        naturalna sprawa na swiecie, zupelnie oczywista, nagle jest poza twoim
        zasiegiem. Wowczas jest taki czas, kiedy kazde dziecko przypomina ci o tym,
        ktorego nie masz. I jesli do tego dodasz sytuacje, ze nawet za bardzo nadziei
        nie ma, bo partner sie nie leczy - to jest po prostu trudno. Ja ja doskonale
        rozumiem. Co nie znaczy, ze to na dluzszy okres dobre podejscie - ale to ona
        musi sama dojsc do tego wniosku. Ktos gdzies wyzej napisal, zeby nie traktowac
        tematu dziecko jako tabu w jej obecnosci, darowac jej urwane zdanie,
        niedopowiedziane historie, zmiany tematu - 100% prawda. Ale tez darowac jej
        rozmowy w 80% skoncentrowane na dziecku.
        • dagmama Re: Problem z bezdzietną koleżanką 27.07.07, 11:03
          Oxygen100, czasem jest tak, że masz wszystko i tylko dziecka brakuje.
          I jeśli są przeszkody, żeby to dziecko mieć, to czasem urasta do tragedii.
          Ja tak miałamsad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka