gwladys
31.07.07, 12:28
jak w temacie. nie umiem juz sobie z tym poradzić. 2 domy dalej mieszka
baaaardzo wielodzietna rodzina: 5 synków i córeczka. większość jest już
prawie dorosła a ja mam problem z najmłodszymi: 14 letnim chłopakiem i
11letnią dziewczynką. notorycznie moje dziecko skarzy się, że te dzieci
zapraszają innych znajomych mojego synka (ma 6 lat) ale są to dzieci w różnym
wieku: 6-12 lat, spora grupka ok. 8 osób, bawią się razem na podwórku tamtych
naszych niesfornych sąsiadów. po pierwsze moje dziecko jest NIE WPUSZCZANE na
podwórko, bo tatuś sąsiadów zapowiedział, że mój syn nie ma prawa wstępu na
ich podwórko, więc dzieko często z placu zabaw, który jest w pobliżu wraca z
płaczem, bo młodzi sąsiedzi werbują inne dzieci na swoje podwórko a moje ma
stać pod bramą i patrzeć NIE DOTYKAJĄC NAWET PŁOTU (zakaz tatusia)
po drugie oprócz wyzwisk, na które kazałam nie zwracać mojemu synowi uwagi,
bo żadne prośby i groźby nie skutkowały a skarga u matki dziecka nie
przyniosła większego efekt (wytłumaczenie: to nie puszczaj swojego syna do
moich dzieci, bo oni nie chcą się z nim bawić i dlatego go wyzywają) kilka
tygodni temu więc po skardze mojego synka, że tamten go poszarpał i złapał za
szyję. poszłam wtedy do tego chłopaka i zapowiedziałam, że zgłoszę na
policję, jeśli jeszcze raz moje dziecko mi się poskarży, że coś mu zrobił.
przestałam wypuszczać moje dziecko na plac zabaw, bo się zwyczajnie zaczęłam
obawiać, że coś mu ten chłopak zrobi. mieszkam w małej miejscowości, i plac
zabaw jest ok. 100 m od mojego domu, bawią sie tam dzieci innych sądsiadów,
któe wiadziały jak tamten chłopak odnosi się do mojego dziecka, ale same sie
go boją więc nie zakapują kolegi.
wczoraj sytuacja powtórzyła się - moje dziecko zostało kopnięte kilkukrotnie
a potem tamten chłopak kazał mojemu synowi "zjeść" buta innego dziecka. moj
synek uciekł. niestety nie widziałam zajścia bo byłam wczoraj u lekarza z
młodzym dzieckiem i starszy został pod opieką babci.
nie jestem w stanie opias całej sytuacji bo jestem tak wściekła, że nie myślę
zbyt rozsądnie. mam ochotę pójść do tego gnoja a jeszcze lepiej wysłać męża,
żeby go wkońcu trzepnął, bo ja już nie mam siły. rozumiem zazdrość, że moje
dziecko ma trochę inne zabawki, dom (dzieci mówiły, że tamten chłopak jest o
to zazdrosny) zle to nie powód żeby tak traktować drugiego i zwłaszcza
młodszego.
Poradźcie co mam zrobić bo ja mam ochotę, same wiecie... normalnie trzasnąć
tego gnoja.
co ja mogę zrobić? iść na policję? do szkolnego pedagoga? ale kiedy po
wakacjach?
ratunku...