i znowu teściowa

31.07.07, 13:58
Myślałam, że uodporniłam się już na moją teściową, ale jednak nie. Kobieta
mnie wkurza normalnie.
Teściówka zajmuje się małym (22 m-ce) 2 razy w tygodniu, w pozostałe 3 dni
moja mama. Więc muszę mieć z nią dość bliski kontakt. Czym mnie denerwuje?
tym, że czasami jakby mnie nie zauważała.
Przykład 1: idę po małego, więc logiczne jest, że przejmuję opiekę nad
synkiem - dla mnie oczywistwe, dla niej nie. Więc słyszę tylko: babcia umyje
Ci buzię, da jabłuszko, da soczku, zmieni pieluszkę itp. Irytuje mnie to
bardzo.
Przykład 2: dzwoni domofon - idzie "pierworodna" wnuczka - od razu do mojego
synka "Idzie Emilka" itp. Kiedy ja wchodzę do jej domu po małego, to nikt nie
mówi, że idzie mama. Kiedyś usłyszałam jak puszcza tekst "To jakaś Pani
przyniosła ulotki". Później z rozbrajającym uśmiechem do mnie, powiedziała
tak żebym mogła się spokojnie rozebrać.

Pewnie powiecie, że to są bzdury, bez znaczenia. Wiem, ale kiedy mam gorszy
dzień (tak jak dziś) to mnie to wyprowadza z równowagi. Mam ochotę jej coś
powiedzieć. Ale niestety muszę się ugryźć w język, bo inaczej to księżniczka
po nocach nie śpi. Biedactwo.

Ale ostatni fit: opowiadała mężowi (rozmowa w 4 oczy) o problemach jego
siostry z jej mężem. Opowiadała długo i kwieciście. Wymienili się poglądami,
pomysłami jak im pomóc. Super. A na samym końcu puszcza tekst: "Synek, tylko
nie mów nic Magdzie" Mąż ją zjechał, że nie może od niego tego wymagać, żeby
nie robiła tajemnic z głupot i w ogóle takie tam.
Ale rozumiecie? Dla mnie to oznacza, że ona ma mnie za "gó..wno". Chyba nie
jestem członkiem jej rodziny.

Dobra, pogadałam sobie, wyżaliłam się. Byłoby jeszcze co pisać, ale już mi
lepiej. Wiem, że muszę wyluzować, złapać dystans - tylko, że to czasem jest
strasznie trudne.
Pozdrawiam Magda
    • joanna266 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:05
      ale ja naprawde nie wiem o co ci chodzi
      • dorianne.gray Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:12
        No przecież o to, że to TEŚCIOWA jest! wink
        • magda762 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:13
          Dlaczego jesteści uszczypliwe?
          • weronikarb Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:15
            Magda zacisnac zeby i poczekac az syn nie pojdzie do przedszkola smile
            Moj juz od wrzesnia HURRRRRRRA
            Choc od roku wogole sie nim nie zajmuje tylko moja mama, a wczesniej tak jak u
            ciebie opieka podzielona

            No coz mnie m anie tylko za g...no ale tez za zlodziejke sad
          • iwonag25 madziu 31.07.07, 14:18
            Wiem, że teściowa może Cię wkurzać i dla Ciebie samej problem jest, ale jak my
            czytamy to co napisałaś i w jaki sposób napisałaś, to dla nas nie ma problemu.
            Kiedyś też napisałam coś na temat swojej teściowej. Dla mnie to był ogromny
            problem, powód przez który wpadłam prawie w nerwicę, ale forumki inaczej to
            odebrały i zostałam ... wyśmiana. Od tamtej pory na temat mojej
            teściowej "sza". Chociaż i tak właściwie nie mogę nic na nią napisać, bo to
            jest bardzo dobry człowiek, ale ma jedną wadę, która mnie (i mojego męża)
            doprowadza do szewskiej pasji.
          • joanna266 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:18
            MAGDA NAPRAWDE NIE JETEM USZCZYPLIWA.przeczytalam twego posta dwa razy i nadal
            pustka.nie widze nic złego w zachowaniu tesciowej.pomaga ci przy dziecku a to
            według mnie ogromny plus dla niej.pozatym jest pewnie co najmniej dwukrotnie
            starsza od ciebie wiec nie do konca mozesz rozumiec jej zachowanie/.ja mam taki
            patent ze gdy cos mnie wkurza w zachowaniu tesciowej badz mojej mamy tłumacze
            to faktem ze troche w innych czasach przezywały swa młodosc i stad te roznice w
            zdaniach.od razu łatwiej wtedy zyc.polecamwink)))
    • chimba Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:24
      Magda napisałam zajrzyj na pocztę gazetową
    • rita75 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:27
      nie przesadzasz czasem?
    • magda762 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:28
      Wiem, że gdy spojrzy się z boku na to wszystko, to traci na kolorze.
      Może trochę "wymyślam" i stwarzam sztuczne problemy, ale czasem teściowa mnie
      irytuje. Innym razem potrafię się uśmiechnąć i mieć to gdzieś.

      Jednak dochodzę do wniosku, że nie jestem pogodzona z tym wszystkim. To wynika
      z mojego charakteru. Jestem typem trochę egocentrycznym, więc pomijanie mojej
      szanownej osoby, budzi złość. Ale zrobiłam konfesjonałsmile

      A co do tego, że pomaga mi przy dziecku - jestem wdzięczna, doceniam to,
      naprawdę.
      • joanna266 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:29
        musisz pamietac ze dla tesciówki nigdy nie bedziesz najwazniejsza.mnie
        wystarczy ze moja mnie lubi.kochac nie musismile
    • dorianne.gray Dlaczego jestem uszczypliwa - proszszsz ;) 31.07.07, 14:30
      magda762 napisała:

      > Myślałam, że uodporniłam się już na moją teściową, ale jednak nie. Kobieta
      > mnie wkurza normalnie.
      > Teściówka zajmuje się małym (22 m-ce) 2 razy w tygodniu, w pozostałe 3 dni
      > moja mama. Więc muszę mieć z nią dość bliski kontakt. Czym mnie denerwuje?
      > tym, że czasami jakby mnie nie zauważała.
      > Przykład 1: idę po małego, więc logiczne jest, że przejmuję opiekę nad
      > synkiem - dla mnie oczywistwe, dla niej nie. Więc słyszę tylko: babcia umyje
      > Ci buzię, da jabłuszko, da soczku, zmieni pieluszkę itp. Irytuje mnie to
      > bardzo.

      Oddajesz jej dziecko pod opiekę, ona się nim opiekuje. Wredna baba.

      > Przykład 2: dzwoni domofon - idzie "pierworodna" wnuczka - od razu do mojego
      > synka "Idzie Emilka" itp. Kiedy ja wchodzę do jej domu po małego, to nikt nie
      > mówi, że idzie mama. Kiedyś usłyszałam jak puszcza tekst "To jakaś Pani
      > przyniosła ulotki". Później z rozbrajającym uśmiechem do mnie, powiedziała
      > tak żebym mogła się spokojnie rozebrać.

      Kiedy ja wchodzę do domu, muszę po pierwsze wziąć dziecko na ręce i balansując
      z nim na rękach próbuję zdjąć buty itd. Teściowa odwraca uwagę Twojego syna po
      to, żebyś mogła się np. spokojnie rozebrać po przyjściu. Wredna baba.

      >
      > Pewnie powiecie, że to są bzdury, bez znaczenia. Wiem, ale kiedy mam gorszy
      > dzień (tak jak dziś) to mnie to wyprowadza z równowagi. Mam ochotę jej coś
      > powiedzieć. Ale niestety muszę się ugryźć w język, bo inaczej to księżniczka
      > po nocach nie śpi. Biedactwo.

      No tak. Musisz cierpieć w milczeniu, bo jak nagadasz teściowej, to jej będzie
      przykro. Wredna baba.

      >
      > Ale ostatni fit: opowiadała mężowi (rozmowa w 4 oczy) o problemach jego
      > siostry z jej mężem. Opowiadała długo i kwieciście. Wymienili się poglądami,
      > pomysłami jak im pomóc. Super. A na samym końcu puszcza tekst: "Synek, tylko
      > nie mów nic Magdzie" Mąż ją zjechał, że nie może od niego tego wymagać, żeby
      > nie robiła tajemnic z głupot i w ogóle takie tam.
      > Ale rozumiecie? Dla mnie to oznacza, że ona ma mnie za "gó..wno". Chyba nie
      > jestem członkiem jej rodziny.

      Teściowa omawia ze swoim synem sprawy dotyczące swojej córki, uważa to za temat
      intymny i nie chce wtajemniczać od razu połowy rodziny. Wredna baba.

      >
      > Dobra, pogadałam sobie, wyżaliłam się. Byłoby jeszcze co pisać, ale już mi
      > lepiej. Wiem, że muszę wyluzować, złapać dystans - tylko, że to czasem jest
      > strasznie trudne.

      Święte słowa!!! Tutaj się z Tobą w pełni zgadzam! smile))

      > Pozdrawiam Magda
    • anik801 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:32
      etam!To nic!Jak chcesz możemy się zamienić.Podeślę Ci swoją teściową,to dopiero
      zobaczysz!
      • dagmama Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:36
        Mnie sie jedno nie spodobało: tekst o pani z ulotkami.
        To by mnie wnerwiło.
        Reszta to drobiazgi, ale takie drobiazgi też mogą wkurzać.

        Moja teściowa zajmuje się cały czas moim dzieckiem i też mnie czasem denerwuje.
        Na przykład dzwonię, a ona pyta po co. Extra muszę tłumaczyć, że chcę pogadać z
        dzieckiem. Dziwne to, czy co?
    • soemi Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:34
      Skoro nie odpowiada Ci zachowanie teściowej to po co jeszcze zajmuje się Twoim
      dzieckiem?! Tylko nie pisz, że nie masz innego wyjścia. A jak już nie masz to
      poprostu zaakcpetuj sytuację. Bo zostawianie dziecka pod opieką osoby, na którą
      w tej chwili najeżdżasz jest nielogiczne.
      A z drugiej strony widzę, że masz potrzebę bycia na pierwszym miejscu.
    • magda762 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:49
      No to sobie poużywałyście...
      Pewnie Wam lepiej. Zjechałyście mnie, nie ma co. Mam nauczkę, nie pisz nic na
      e-mamie, bo to bez sensu.
      Pozdrawiam Magda

      • soemi Re: i znowu teściowa 31.07.07, 14:53
        Wyraziłyśmy swoje zdanie, które Ci się nie spodobało, bo wolałabyś gromy na
        teściową.
      • coco.a Re: i znowu teściowa 31.07.07, 16:14
        No naprawdę trudno przyklasnąć takim idiotyzmom uncertain
      • adudi Re: i znowu teściowa 31.07.07, 16:37
        bo trudno z tego co napisalas wywnioskowac, ze tesciowa jest zlasmile
        albo zle to opisalas, albo opisalas nie takie sytuacje.....

        z boku patrzac niektore rzeczy, ktore napisalas nie sa zle i tyle.
        nie mowi dziecku, ze to Ty juz przyszlas, zebys mogla sie rozebrac. zajmuje sie
        nim jeszcze jak jestes, moze zeby Ci odciazyc... dla mnie byloby to ok, bo jak
        przychodze z pracy to jestem wykonczona i branie dziecka od razu na rece nie
        zawsze mnie radujesmile
        co do tego, ze opowiada cos synowi i prosi, zeby nie mowil Tobie, tez jest
        normalne. Twoja mama tez moze Ci mowic wiele rzeczy i prosic, zebys tego mezowi
        nie powtarzala. czesto tak jest. ale i tak powtarzasz mezowismile

        ale jestem w stanie zrozumiec, ze moze Cie to denerwowac. ze akurat masz zly
        dzien i wkurzaja Cie takie rzeczy. z drugiej strony z opisu nie wyglada to zle,
        ale moze na zywo mozna odebrac to inaczej. tak jest czesto.......

        ja mam fajna tesciowa. ale po jakims czasie znudzilo mi sie odbieranie kilka
        razy dziennie od niej telefonow. tak jak "przejadlo " mi sie ciagle suchanie o
        jej problemach. traktuje mnie czesto jak przyjaciolke...
        ale czasem jest tak, ze mam jej dosc. i to wszystko jest normalne. po czasie
        jest tak, ze nastroj mi sie zmienia i jest wszsytko ok.

        po prostu to co napisalas nie wydaje sie z boku patrzac tak zle i tyle....
        nie na tyle zle, zeby naskoczyc na tesciowa
        dlatego takie odpowiedzi i juz.
        • adudi Re: i znowu teściowa 31.07.07, 16:40
          a tak na marginesie..... inne Panie na forum moglyby troche zrozumiec autorke.
          moze miec zly dzien albo mozecie tego na zywo nie odbierac tak jak ona, dlatego
          takie od razu "ganienie" nie wydaje mi sie na miejscu.
          osoba, ktora pisze na forum, na takim forum, oczekuje zrozumienia, poparcia i
          jesli juz to lekkiego popchniecia w dobra strone...............
          tak mi sie wydaje..............
          • coco.a Re: i znowu teściowa 31.07.07, 16:42
            z przyjmnością okażę zrozumienie, niemniej nie dla głupoty i egocentryzmu
      • ketamina2 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 12:43
        Nie zjechałyśmy. Po prostu, z zyczliwości, usiłowałysmy udowodnić Ci Twoje
        niekonsekwentne zachowanie. Krytykujesz teściową a jednoczesnie przyjmujesz jej
        pracę. Zastanów się nad sobą, okrzepnij.
        • adudi Re: i znowu teściowa 01.08.07, 13:39
          nie wiem czemu nie mozesz tego zrozumiec: krytkuje bo ma dosc, ale poniewaz
          jest od niej zalezna to jej tego nie powie.... nie chce, zeby zrezygnowala bo
          po prostu jej na to nei stac lub nie ma na to warunkow. ale moze sie
          denerwowac..........
          czy to tak trudno pojac?????
          moja corka siedzi z moja mama, czaem z tesciowa.
          lubie obie i co z tego?
          nie mowie o wielu rzeczach, bo nie chce sprawiac przykrosci, czy stwarzac
          sytuacji, zeby pomyslaly, ze one przeciez wychowaly tyle dzieci ,a tu ktos je
          poucza.
          ale czasem mowie, co mi sie nie podoba, choc czasem wiaze sie to z "cisza" po
          drugiej stronie.....
          ale czesto tez mowie mezowi, ze cos mi sie nie podoba.
          opowiadam mu o tym i licze na zrozumienie i on rozumie.
          autorka opowiedziala nam i tyle.
          nie ma co tu sie zastanwaiac nad soba....
          trzeba rozmawiac! wtedy zawsze jest lepiej!
          • ketamina2 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 14:14
            Tak, jest mi trudno zrozumieć autorke wątku.
            Dlaczego teściowa ma respektować JEJ warunki?
            Jeżeli jest się od kogos uzaleznionym - bez względu na powód - to trzeba
            zamknąć buzię.
            Na miejscu teściowej powiedziałabym Magdzie - spokojnie i bez awantur - że
            jesli jej to czy tamto nie odpowiada to droga wolna. Zajmowanie się dzieckiem
            lub zapewnienie mu opieki jest obowiązkiem rodziców, RODZICÓW a nie dziadków.
            Bardzo jestem ciekawa co by zrobiła Magda? Albo zrewidowała swój pogląd co do
            zachowania teściowej, albo zatrudnia opiekunkę, osobę obcą, której płaci i od
            której może wymagać.
            Teściowa nie musi wszystkim tym o czym rozmawia z synem , dzielić się z synowa.
            Szczególnie gdy sprawy dotycza rodziny natywnej.
            A z drugiej strony - żal mi męża Magdy.
            • adudi Re: i znowu teściowa 01.08.07, 14:22
              le jestes porabana
              chyba nic do Ciebie nie dociera....
              sorry za slownictow
              ale nie umiesz zrozumiec jednego:
              JESLI BABCIA ZGADZA SIE NA OPIEKE NAD WNUCZKA, TO JEST TO DOBROWOLNE!!!!!!!!
              przeciez nikt jej nie kaze i nie przymusza, jesli synowa jej cos powie i jej
              sie to nie spodoba, to moze powiedziec ze nie bedzie sie opiekowac dzieckiem i
              tyle.
              to ze to babcia, a nie platna opiekunka , to nie znaczy, ze ma wychowywac
              dziecko jak sie podoba!
              zgodzila sie. dobrowalnie. to jakies warunki tez musi spelnic i tyle.
              jak nie podobaja jej sie warunki to moze sie nie zgodzic i juz.

              co do prosby o nie mowienie zonie o sprawach siostry meza, to masz racje.
              to jest calkiem normalne.
              ale maz prawdopodobnie jej powie, jesli zyja dobrze....

              ale co do wspolczucia mezowi, to ja raczej wspolczuje Twojemu. po to juz
              przegiecie tak pisac.....
              • ketamina2 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 14:47
                czy mój mąż wymaga współczucia? Nie wiem. Wytrzymał ze mna dwadzieścia parę lat
                bez większych konfliktów i sporów, choć mieliśmy sporo kłopotów i problemów:
                egoistyczna i kontrowersyjna teściowa, jej ciężka choroba i śmierć, przez wiele
                lat borykanie się z niedostatkiem finansowym itd.
                Czy jestem porabana czy też nie - to pozwól, ze oceni to ktos kto zna mnie
                osobiście. Ja nie odważyłabym sie na podstawie kilku postów wystawiać
                komukolwiek takiej opinii.
                Co do stosunku Magdy do teściowej mam zgoła inne zdanie. I powtórzę raz
                jeszcze - gdy dziecko jest pod opieką babci podlega jej jurysdykcji. Matce moze
                się to nie podobać , ale wtedy niech zrezygnuje.
                A roszczeniowa postawa ( warunki też musi spełniać i tyle) jeszcze nikomu nic
                dobrego nie przyniosła. Powoduje natomiast konflikty, o czym my pewnie sie nie
                dowiemy, a o czym zapewne bardzo szybko przekona sie Magda.
                Pozdrawiam NIE PORĄBANĄ.
                • adudi Re: i znowu teściowa 02.08.07, 09:47
                  akurat w jednej kwestii sie nigdy nei zgodzimy: jesli dziecko jest pod
                  czyjakolwiek opieka, czy to babci, czy opiekunki, to osoba sie nim opiekujaca
                  powinna je tak wychowywac jak chca tego rodzice. robi to z dobrej woli. i tyle!
                  robisz z babc cierpietnice, ktore opiekuja sie wnukami.... troche dziwne.
                  znam babcie, ktore odmawiaja i tyle.
                  i nie traktujesz rowno babc i rodzicow. babci moze ujsc na sucho wszystko bo
                  sie tylko zajela dzieckiem??????????????????
                  no coz.......... brak slow i bezsens rozmowy na ten temat.

                  a co wystawiania opinii, to sama wystwilas ja autorce. a przeciez nie znasz jej
                  osobiscie. z tego co napisalas to wynika, ze po winna sie leczyc.....
                • siasiunia1 Re: i znowu teściowa 02.08.07, 10:11
                  Ketamina - a jakbys byla w takiej sytuacji:
                  wyjezdzasz i nie masz kogo poprosic o podlanie kwiatów. Zgłasza sie koleżanka
                  ze spoko, ze ona lubi ze ma blisko i w sumie fajnie bo to dla niej spacerek etc.
                  Ty piszesz jej w jaki sposob mają byc podlewane kwiatki. Wracasz a polowę masz
                  ususzonych a połowę zgniłych a kolezanka Ci mowi ze ona wyznaje inny sposób
                  podlewania i juz. Udaje Ci sie odratowac parę sztuk.
                  No i teraz pytanie - czy jesli kolezanka zaoferwowala Ci pomoc to miala prawo
                  Ci zniszczyc kwiaty?
                  Analogicznie - czy babcia która zaoferowala pomoc przy wnuku bo to przyjemność
                  etc ma prawo niweczyc pracę wychowawczą matki?

                  Chyba wiem o co Ci chodzi - o to zeby z babci nie robic sluzącej i nie
                  obwarowywac ją zakazami, nakazami etc. ze np jak babunia chodzi daną trasą na
                  spacer z dzieckiem to nie wykłócać sie z nią o pójscie na plac zabaw bo to
                  rzeczywiście jej sprawa czy pojdzie czy nie i jak to dziecku wytlumaczy. To są
                  sprawy miedzy nią a wnukiem (sama uwielbialam jak babcia chodzila innymi
                  trasami ze mną bo to byly "nasze" trasy)
                  Jednakze piszesz bardzo skrajnie tą opinię i do końca się z nią zgodzić nie
                  można - patrz przykład kwiaty.
                  Po prostu jak juz gdzies wyzej napisalam - potrzebna jest rozmowa i kompromis.
                  Babcia chodzi wlasnymi drogami, uczy dziecko różnych rzeczy ale np. czekolady
                  nie daje jak mama prosi zeby nie dawac.
                  pzdr
                  • ketamina2 Re: i znowu teściowa 02.08.07, 13:09
                    Odpowiadam na "kwiatki". Fajny przykład, mam w realu dużo kwiatów w całym
                    mieszkaniu. Wymagają sporej pielegnacji.
                    Byłabym zła, że koleżanka zniszczyła mi kwiaty, które lubię, które
                    pielęgnowałam i w które włozylam duzo pieniędzy i czasu. Co dałoby sie
                    odratować to dobrze, co bym straciła to trudno.
                    Następnym razem oddałabym kwiaty na przechowanie do "hotelu" - jest taka
                    możliwość przy wydziale ogrodnictwa SGGW. To kosztuje, ale kwiaty są pod opieką
                    fachowców. Z pomocy koleżanki nigdy bym nie korzystała.
                    Nigdzie nie pisałam, że babcia ma niweczyć pracę wychowawczą rodziców. I nie
                    sądzę, na podstawie postów Magdy, żeby jej teściowa to robiła.
                    To, że chce dziecku dać jeść czy wytrzeć buzię nie świadczy o tym.
                    To, że odwróciła w taki czy inny sposób uwagę dziecka , gdy matka wchodzi do
                    domu, także nie jest przestępstwem. Pozwoliło to Magdzie umyć ręce ( chyba to
                    normalne, że tę czynność wykonuje się po wejściu do domu), rozebrać się, wejść
                    do ubikacji. A stęsknione dziecko często nie pozwala na tak prozaiczne
                    czynności.
                    Komentarz o nóżkach i braniu bez przerwy dziecka na ręce - naprawdę mało
                    istotny. Znacznie bardziej zaboli Magdę gdy za 2-3 lata starsze już dziecko ją
                    odepchnie.
                    Mozna oczywiście traktować babcię jak pomoc domową. Można zostawiać jej kartkę
                    co robić, co jest zakazane, a gdy babcia mimo wszystko zrobi rzecz
                    niedozwoloną - urządzić awanturę i dziwić się, że starszej pani jest przykro.
                    Mozna domagać się pomocy od nielubianej osoby.
                    I na koniec - sama nie miałam ze strony teściowej żadnej pomocy. Pomagali mi
                    moi rodzice - organizacyjnie, na pewnym etapie finansowo. Nie ze wszystkim się
                    zgadzałam. My np. nie pozwalaliśmy zbyt późno chodzić spać, rodzice przymykali
                    na to oko. Ja nie byłam zwolenniczka lodów - u rodziców zawsze były lody. Nie
                    protestowałam. Nie niweczyło to naszych prac wychowawczych, nie nadwyrężało
                    autorytetu. Po prostu tak było u rodziców a tak u dziadków. Czegoś innego syn
                    uczył się tu a czegoś innego tam. Z perspektwy czasu - jest dziś dorosłym
                    człowiekiem - mogę z cała odpowiedzialnościa stwierdzić, ze nie wyszło mu to na
                    złe. Kocha i szanuje dziadków, ma z nimi wiele wspólnych tematów i spraw. I
                    wcale nie kosztem rodziców.
                    Nie był świadkiem niesnasek, kłótni i zwracania uwagi na linii dziadkowie -
                    rodzice i odwrotnie.
                    W sprawach zasadniczych mielismy identyczne zdanie.
                    Może czasem dla dobra wszystkich warto ustapić?
                    Pozdtawiam. K.
    • madami Re: i znowu teściowa 31.07.07, 15:51
      Łomatko - o co Ci chodzi???
    • justynakw4 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 16:07
      Witaj
      Ja też nie przepadam za swoją teściową, z ta różnicą że nie pracuję i syna
      zostawiam z teściową jak tylko muszę. Do tego wszyskiego mieszkamy w jednym
      domu ona na 1 piętrze my na drugim. Trzymaj sie.
    • coco.a przeczytaj swój post i zastanów się nad sobą 31.07.07, 16:13
      teściowej serdecznie i jak najszczerzej współczuję. Boszzz! Żeby mnie się w
      przyszłości taka synowa nie trafiła!
      • syriana Re: przeczytaj swój post i zastanów się nad sobą 31.07.07, 17:01
        <ziew>

        tak, tak
        z każdym takim postem przekonuję się, że jakaś nowa gałąź ewolucyjna homo
        sapiens chyba nam wyrosła niepostrzeżenie

        synovus tesciovus przywalovous - z łaciny własnej produkcji

        opis gatunku - jak się nie ma o co do teściowej przywalić, dobrze poszukaj
        ona z pewnością Cię nienawidzi, tylko świetnie się maskuje!
    • monia145 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 17:12
      Spróbuj następnym razem, jak będziesz czuła, że żółć Cie zalewa, stanąć przed
      lustrem i powiedzieć to, co napisałaś. Jakże ciekawie muszą wyglądać Twoje
      miny, podczas tego czyszczenia torebek jadowych...może to sprawi, że trochę się
      otrząśnieszwinkP
    • ketamina2 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 21:31
      Korzystasz z pomocy(!) teściowej? Korzystasz. Więc albo zrezygnuj z pomocy,
      albo siedź cicho. Teściowa ma prawo Cię denerwować, ma prawo doprowadzać Cię do
      furii, masz prawo jej nie znosić, nie zgadzać się z jej poglądami, metodami
      wychowawczymi i setka innych rzeczy. Tym nie mniej jesli przez 2 dni w tygodniu
      korzystasz z jej uprzejmości, bo zajmowanie się Twoim ( i jej syna) dzieckiem
      nie jest jej obowiązkiem ani powinnością to siedź cicho.
      • adudi Re: i znowu teściowa 01.08.07, 08:41
        a to wcale nie prawda!!!!!!!!!!!
        to, ze opiekuje sie dzieckiem nie znaczy, ze moze robic wszsytko co chce.
        powinna tak postepowac i wychowywac dziecko jak chca rodzice a nie ona!
        rodzice np. nie chca dawac dziecku slodyczy codzinnie a tesciowa daje i co?????
        uwazasz, ze to jest ok????????????
        to, ze sie opiekuje czyims dzieckiem nie znaczy, ze wszystko moze. ok, robi to
        z uprzejmosci, ale jesli nie bedzie chciala, moze powiedziec, ze nie i juz.
        W takich relacjach, trzeba wyczucia. Autorka pewnie nie ma wyjscia i sie nie
        odzywa, bo by nie miala z kim zostawic dziecka. ale moze ja wiele rzeczy w
        kurzac i juz.
        choc te co opisala nie wydaja sie "do wkurzania"
        • ketamina2 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 09:08
          Powtarzam - jesli autorce wątku nie podoba się, ze teściowa zachowuje się tak a
          nie inaczej niech zrezygnuje z jej pomocy. Proste, jasne i uczciwe. Nie ma
          wyjścia? Alez ma i to kilka - może zrezygnować z pracy, są żłobki, opiekunki,
          sa wreszcie jej rodzice.
          Natomiast korzystanie z czyjejś pomocy i narzekanie jest po prostu niegrzeczne,
          żeby nie uzyć innego okreslenia. To mniej więcej tak jakby ktos przyjmował
          drogi prezent i narzekał, że wolałby inny.
          Zajmowanie się dzieckiem, to obok olbrzymiej przyjemności, bardzo ciężka praca.
          Praca do której zobowiązani są rodzice a nie dziadkowie.
          Oczywiście mozna , a nawet trzeba, poinformować teściową o swoich oczekiwaniach
          np. nie je słodyczy, ale na tym się kończy. Nie podoba mi się - rezygnuje z
          pomocy.
          P.S. Moi rodzice też nie zawsze postępowali z moim synem dokadnie tak jak bym
          sobie tego zyczyła. Ale gdy był pod ich opieką zgadzałam się na ICH metody
          wychowawcze.
          • adudi Re: i znowu teściowa 01.08.07, 09:35
            piszesz jakbys nei znala realiow panujacych w kraju!
            wiele osob po prostu ie stac na opiekunke, albo na to, zeby zostac w domu z
            dzieckiem.
            jesli tesciowa/mama decyduja sie pomagac, to z dobrej woli i musza tez brac pod
            uwage to czego oczekuja w wychowaniu rodzice dziecka.
            to jest oczywiste a nie jak Ty piszesz, ze niewlasciwe...
            to, ze zostawiasz dziecko pod ich opieka, to nie znaczy ze musisz godzic sie na
            ich metody wychowawcze! to chore!
            jesli zostawiasz dziecko pod opieka opiekunki, tez mowisz jej co ma robic i
            czego oczekujesz. normalne placisz jej i mozesz wymagac.
            ale tesciowa/mama tez sie zgodzila na opieke. autorka nie pisze czy jej placi
            czy nie. zgodzila sie wiec musi brac pod uwage zdanie rodzicow dziecka.
            to nie jest jej dziecko, tylko dziecko jej dzieci. ona miala juz szanse
            wychowywac.
            jesli nam nie podoba sie zachowanie tesciowej/mamy to po porstu jej o tym
            mowimy. ale wiele osob, jesli to nie jest zbyt istotne nie mowi. wlasnie
            grzeczcnosciowo.... tak zreszta jak autorka. ale wiele osob meczy to, ze
            tesciowa/matka nie robi czegos tak jak one chca i zaciska zeby, ale czesto jest
            to bardzo denerwujace itp. w koncu nalezy powieidzec, wybrac dobry moment i
            poweidziec tak, zeby nie urazic. co z tym zrobi druga osoba, to juz inna
            sprawa. ale jesli sa to rzeczy, ktore nie daja nam spac po nocach, to uwazam,
            ze nalezy o tym porozmawiac.
            • ketamina2 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 11:11
              Kochana, znam bardzo dobrze i od dawna realia w tym kraju!!!!
              Gdy moje dziecko było małe - w wieku przedszkolnym - trafiła mi się propozycja
              drugiej pracy. Atrakcyjnej, rozwijającej. Wiązało sie to z tym, że raz(!) w
              tygodniu moja teściowa musiałaby odbierać dziecko z przedszkola. Teściowa
              paliła sporo papierosów - zmarła zresztą z tego powodu, ale to inna historia.
              Ja nie toleruję wokół siebie palaczy, a szczególnie przy dziecku. Mam taka
              fobię. Wiedziałam, że nie powstrzyma się od palenia. Nigdzie, na ulicy, w domu.
              Jej sprawa. Zdecydowałam się, że dziecko będzie odbierała z przedszkola
              sąsiadka. Za pieniądze. Dodam, ze szło na ten cel mniej wiecej 30% zarobionych
              przeze mnie w tym czasie pieniędzy. Sytuacje miałam jasną, klarowną.
              Teściowe nie mają obowiązków związanych z zajmowaniem się wnukami. Nie są one
              służącymi synowych. Nie musza godzić się na warunki stawiane przez synowe. O
              9.00 soczek, od 10 do 13 spacer, o 13,30 zupka, zero telewizji itd.
              Oczywiście powinno się ustalic jedna linię postepowania i wypracować kompromis.
              Tym nie mniej są rzeczy, z którymi każda ze stron ma prawo sie nie zgadzać. Np.
              słodycze, palenie papierosów, telewizja.
              Jeśli matce nie odpowiada np. ćkanie w dziecko jedzenia bez opamietania (
              częsta cecha babć) to szuka innego rozwiązania. Babci nie zmieni. Ona ma swoje
              nawyki, przyzwyczajenia i najczęściej uważa, że to co robi robi w jak
              najlepszej wierze.
              I nigdy nie jest tak, że nie ma wyjścia. Jest. Moze ono być kosztowne, mniej
              wygodne, ale jest. Czy gdyby babcia zachorowała albo umarła dziecko , z braku
              wyjścia, zostałoby oddane do domu dziecka? Nie, mama znalazłaby inne
              rozwiązanie.
              Reasumując- matka nie musi godzić się na metody wychowawcze i postepowanie
              babci. Ale to oznacza, ze jesli jest osoba uczciwą powinna radzić sobie sama. A
              płacenie ( według mnie płacenie w rodzinie jest chore) nie ma tu nic do rzeczy.
              • adudi Re: i znowu teściowa 01.08.07, 11:30
                ale w tym co piszesz nie ma konsekwencji....
                tesciowa/mama nie ma obowiazku opiekowac sie wnuczkami, nie ma tez obowiazku
                byc sluzaca synowej!
                ale jesli sie godzi podjac tej roli, to jest jej dobra wola i musi byc swiadoma
                tego, ze ona sie opiekuje NIE SWOIM dzieckiem.
                • siasiunia1 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 11:46
                  adudi masz racje.
                  Jezeli moja mama lub tesciowa zaoferują mi pomoc przy dziecku (ze sie zajmą na
                  jakis czas) to jestem im wdzieczna. Przyprowadzam szkraba i mówię ze czekolady
                  nie może bo np ma tylko 1 dzien na słodycze wyznaczony. Jakbym wróciła i sie
                  dowiedziala ze wbrew moim zaleceniom babcia czy dziadek dali czekolade bo "oni
                  mają taki charakter i lubią rozpuszczac dzieci" no to mam prawo sie
                  zdenerwowac.
                  I im to powiedziec. Bo jezeli oferują pomoc to niech oferuje prawdziwą pomoc a
                  nie "jak mi sie podoba".
                  Jak chce komuś pomóc to naprawde a nie "ciesz sie ze wogóle sie zgadzam z
                  łaski .. no i na moich warunkach". Bez sensu.
                • ketamina2 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 12:32
                  Jestem konsekwentna. Mama/teściowa zajmuje się SWOIM (!) wnukiem i robi to
                  najlepiej jak potrafi. Rodzice powinni ustalić pewne ramy jednolitego
                  postępowania np. słodycze, niepalenie itd i....na tym poprzestać. Jesli babacia
                  z takiego lub innego powodu postępuje inaczej np. popala w łazience
                  czy 'potajemnie" daje czekaladę może nam to nie odpowiadać i wtedy osoba
                  uczciwa rezygnuje ze świadczeń ze strony babci. I robi to bez względu na własna
                  niewygodę.
                  Bo łatwiej jest wyrzekać na złą babcię, która nie respektuje poleceń rodziców a
                  trudniej wziąć urlop wychowawczy i ryzykować utratę pracy.
                  I pamiętajcie jeszcze o jednym. Pójście do przedszkola nie rozwiązuje na zawsze
                  problemu. Wy pracujecie, dzieci w przedszkolach chorują. Czasem nawet całkiem
                  sporo. A wtedy babacia, nawet ta lansująca swoje metody wychowawcze, jest
                  skarbem. Przybiegnie, gdy rano termometr wskazuje 39 stopni. I dzieki niej
                  unika się złosci szefa o częste zwolnienia.
                  • siasiunia1 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 14:27
                    "A wtedy babacia, nawet ta lansująca swoje metody wychowawcze, jest
                    > skarbem. Przybiegnie, gdy rano termometr wskazuje 39 stopni. I dzieki niej
                    > unika się złosci szefa o częste zwolnienia"

                    oraz ma sie rozpuszczonego bahora w domu... fakt faktem gdyby byla taka
                    sytuacja ze babcie sie nie stosują do moich próśb dotyczących zachowania sie
                    wobec dziecka to bym zrezygnowala z ich pomocy. zeby sie nie wkurzac. zeby móc
                    wychowac dziecko wg wlasnych zasad.
                    pomoc z łaski to żadna pomoc. Jezeli ktos mi pomaga w sposob taki ze szkodzi to
                    co tu myslec o takiej osobie? wg mnei jak ktos oferuje ze cos zrobi to niech to
                    robi dobrze a nie po łebkach. Ja tak robie i mam prawo wymagac tego samego.
                    Kwestia zaufania.
                    Oczywiście uwazam ze nalezy omówic zasady, dlaczego chce sie je stosowac,
                    wypracowywac kompromis oraz na bieżąco rozwiązywac konflikty. Wtedy ani sie
                    czlowiek nie zapienia a pozwala to utrzymac normalną atmosferę.
                    tak jak w przypadku opisywanym przez autorkę wątku. Przeciez mogla
                    powiedziec "mamo (czy jak inaczej sie zwraca) wolałabym zebyś jednak mówiła ze
                    to ja przyszlam bo jakoś tak mi sie dziwnie zrobiło.. doceniam ze chcialas
                    dobrze ale lubie jak mały wybiega do mnei do przedpokoju". Mysle ze spokojnei
                    by zrozumiala co i jak. A tak to co?

                    • adudi Re: i znowu teściowa 01.08.07, 14:30
                      swieta racja!
    • aprylis1 Re: i znowu teściowa 31.07.07, 22:04
      A ja właśnie się zastanawiam, dlaczego powstają takie dyskusje? Ludzie?! Każdy
      ma świadomość różnicy pokoleń, a nikt o tym rozmawiać nie umie. To już na
      prawdę denerwujące. Przecież teściowa nie jest wróżką i czytać w myślach nie
      umie. Można sie wkurzać, ale bez przesady, najpierw trzeba pomyśleć i samemu
      zaradzać a nie od razu klikać na forum, bo tu NORMALKA odpowiadają wszyscy (
      nie tylko cierpiętnice teściowych).
      co do twojej teściowej-dzieckiem też nie musi się opiekować a jednak to robi i
      na pewno z radością, więc nie przesadzaj.
      U mnie z teściami też jest różnie, ale rozmawiam o tym z mężem i z nimi i jakoś
      funkcjonujemy.
      ................GRUNT TO RODZINKA.............
      Pozdrawiam
      • elf1977 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 07:48
        A ja uwazam, że za bardzo "zjechałyście" autorkę wątku. W końcu napisała tylko
        post, żeby się wyżalić. Nie kłóci się z teściową i wynika z kontekstu, że stara
        się z nią żyć w zgodzie. A że drażnią ją różnie sytuacje słowa i gesty?
        Normalne, mnie też drażni wiele rzeczy, ktore robi teściowa (często podwazając
        jej autorytet), choć nie zakładam wątków o teściowejsmile Na teściową patrzy się
        jako na kobietę nas oceniającą, często krytycznie.
        Moja teściowa również zajmuje się moją coreczką, z tym, że ja jestem już
        wczesnym popołudniem w domu. Mimo, że staram się unikać konfliktów, nie zawsze
        jest różowo. Właśnie podjęliśmy decyzję o drugim dziecku, postanowiłam, że tym
        razem pozostane w domu 2 lata, żeby nie musieć korzytać z pomocy teściowej. Nie
        chcę sobie psuć nerwów i niszczyć i tak niezbyt ciepłych relacji z teściową.
        Ja rozumiem autorkę, pewne rzeczy wydają się głupstwami, ale powtarzane dzień w
        dzień - składają się często na obraz "rodzinki", w ktorej synowa jest tą
        najmniej akceptowaną i pożądaną osobą/
        • majmajka Re: i znowu teściowa 01.08.07, 08:21
          Zgadzam sie z Toba.Rzeczywiscie czytajac post Magdy nasuwa sie mysl;o co jej chodzi?Ale z drugiej strony mysle ,ze gdyby wiekszosc z nas opisala co je denerwuje w rodzince meza tez nie kazdego wkurzyloby to samo.Mnie czasami irytuja z pozoru bzdury,ale bzdura,ktora slyszysz codziennie moze doprowadzic cie do pasji.Ja Ciebie,Magdo rozumie-nie lubisz tesciowej i juz.Stad te emocje.A ze musisz zdac sie na opieke tesciowej nad Twoim dzieckiem nie pozostaje Ci nic innego jak wyluzowac.Ps.ja tez swojej nie kochamsmile
          • zuzanna56 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 09:29
            Magda, niby twoja teściowa nie robi nic strasznego ale mnie by to też
            denerwowało. Nie wiem dlaczego, może mamy podobne charaktery. Co ci doradzić?
            Ciesz się że to tylko 2 razy w tygodniu. Poza tym czas szybko leci, kiedyś
            dziecko pójdzie do przedszkola.
    • bri Re: i znowu teściowa 01.08.07, 11:44
      Tak, to są bzdury bez znaczenia.
    • mathiola ciekawe czy w przypadku własnej matki... 01.08.07, 11:55
      ...też się na takie pierdoły zwraca uwagę?? Bo jeśli ja bym zaczęła, to już bym
      leżała pod ziemią ze zgryzoty smile)))
      Nie dość że myje dzieci jak ja jestem przy nich to jeszcze mówi o mnie
      per "matka", o innycvh wykroczeniach nie napiszę... bo nie pamiętam, dużo by
      ich było jakby mi się przypomniało smile)
      To wszystko dlatego że to teściowa, nielubiana teściowa, bo ja swojej na ręce i
      usta też nie patrzę i nie analizuję każdego jej słowa we wszystkie możliwe
      strony (żeby oczywiście wyciągnąć niekorzystne wnioski) smile)
    • magda762 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 14:53
      Ale wywołałam dyskusję!
      Mam dostęp do kompa dlatego teraz się odzywam. Spróbuję trochę wyjaśnić
      mojego "idotycznego" posta.
      Tak to prawda: nie lubię teściowej. Przed urodzeniem synka było inaczej,
      lepiej, nawet gadałyśmy jak psiapsiułki. Zaczeło się psuć kiedy byłam w ciąży.
      Zaczęła mi puszczać teksty jak będzie fajnie, że dziecko będzie u nich
      mieszkało, nocowało, jak się będą zajmować - bo my będziemy zmęczeni itp.
      Właśnie wtedy zaczęło mnie to denerwować. Chyba trochę też bać, że tak może się
      stać - frustracja ciążowa. Ale to nie minęło, było coraz ciężej (mi, a nie
      teściowej).

      Chyba najbardziej irytuje mnie to, że Ona nie rozumie mojej więzi z synkiem.
      Kiedy przytulam się z dzieckiem patrzy tylko, nic nie mówi. To jest jakieś
      takie dziwaczne. Sama nie umiem tego wyjaśnić, ale czasem mam ciary na plecach.
      Ciągle tylko słyszę: czemu go nosisz, od czego On ma nóżki, Kurcze, jak dziecko
      wyciąga do mnie rączki po całym dniu niewidzenia to co? Nie mogę synku, bo Ci
      nóżki urosły!

      Nie krytykuje jej metod wychowawczych, nie podwarzam jej zdania itp. ale ona
      uwielbia to robić. Gdy tylko znajdzie okazję od razu puszcza teksty: zmień mu
      pieluchę, podciągnij spodnie. Niby nic takiego, ale ja wiem co mam robić z
      własnym dzieckiem. I co robię, nic - podciągam mu te spodniesmile
      Mówicie, że skoro zajmuje się moim dzieckiem to mam trzymać buzie - właśnie tak
      robię. Nic nie mówię, czasem sobie ulżę na e-mamie. No powiedzmy, że sobię ulżę.

      Jeszcze tylko jedno. Rozmowę z mężem zakończyła stwierdzeniem, że ma mi nie
      mówić o niczym. Ok. Ja to rozumiem, są sprawy o których ja nie muszę wiedzieć.
      Ale dodała jeszcze, żebym się w pracy nie wygadała... Sorki, ale zarzucanie mi
      że plotkuje to już szczyt. Potrafię zachować tajemnicę, a poza tym to wiem co
      można powiedzieć a co nie.
      Poza tym to nie pierwsza tego rodzaju sprawa. Dla przykładu: teść zajmuje się
      budowlanką i kiedyś poprosił mojego męża o pomoc w remoncie jakiegoś lokalu.
      Mąż poszedł, pomagał przez 3 dni. Po tygodniu dowiedział się, że ten lokal to
      zakład jego siostry. A tak na marginesie widzimy się z nimi 2 x w tygodniu.
      Kontakty wydawałoby się poprawne.

      Pewnie znów mi się oberwie. Nieważne, chciałam po prostu trochę wyjaśnić. Może
      niepotrzebnie, ale trudno.
      Magda
      • ketamina2 Re: i znowu teściowa 01.08.07, 15:08
        Magdo, moim zdaniem jesteś przewrazliwiona na punkcie swojej osoby. Kazda ,
        nawet życzliwą uwagę, traktujesz jako atak. Trudno - są tacy ludzie.
        Teściowa czekała na urodzenie swojego pierwszego wnuka. Podobno wnuki kocha sie
        zupełnie inna miłoscia niz własne dzieci. Podobno, bo nie mam wnuków.
        Nie sądzę, żeby miała cos złego na myśli. Chciała cieszyć sie z obecności wnuka
        i jednocześnie Ci pomóc.
        Bardzo jestem ciekawa jakbys się czuła, gdyby nikt z rodziny nie pomógł Ci przy
        dziecku, jakbyś była zdana tylko i wyłącznie na siebie i męża? O wyjściu
        nigdzie mowy nie ma ( chyba, że z dzieckiem) itd. A i tak bywa, wcale nie tak
        rzadko jakby się zdawało. A zajmowanie się bez przerwy dzieckiem męczy i
        fizycznie i psychicznie. może nawet bardziej psychicznie. I to bez wzgledu na
        to jak bardzo się kocha dziecko. Dorosłemu człowiekowi potrzebny jest czas bez
        dziecka.
        Gdy przytulasz dziecko nic nie mówi tylko patrzy? To chyba żart? Mówi - źle,
        nie mówi a patrzy tez źle. Czy oby nie przesadzasz????
        Może niektóre uwagi wydają Ci się dziwne, ale stałe 'międolenie" dziecka
        bardziej jest potrzebne mamie niz dziecku. Uwierz mi.
        Oczywiście każdy może uzalać się gdzie chce i nad kim chce. Ty mozesz nad sobą.
        Ja zas z całego serca zyczę Ci, abys nie miała prawdziwych powodów do uzalania
        się. Myslę, że jak za kilka lat przypomnisz sobie te posty sama się do siebie
        usmiechniesz.
      • mathiola Re: i znowu teściowa 01.08.07, 17:25
        ehhh, po prostu jej nie lubisz i wszystko co złe stąd właśnie się bierze.
        Gdyby takie samo zachowanie dotyczyło kogoś, kogo kochasz, nie zwracałabyś
        uwagi. No i masz hopla na punkcie swojego pierwszego dziecka, tez tak miałam -
        nikt, kogo nie lubiłam nie miał prawa go dotykać. Teraz, kiedy mam 3 dzieci,
        oddałabym je chociaż na chwilę pod opiekę każdemu, wrednej teściowej też jakbym
        ją miała smile)
        Co do niemówienia tobie różnych rzeczy z życia siostry męża - u nas jest tak
        samo tylko odwrotnie - tzn. moja mama prosi mnie często, zebym nie mówiła
        czegoś tam mojemu mężowi. Nie dlatego, że go nie lubi, tylko chce, żeby pewne
        sprawy nie wychodziły poza krąg tej naprawdę najbliższej rodziny, której owe
        sprawy dotyczą. Ja się nie gniewam za to i nie unoszę (mężowi i tak mówię, bo
        my plotkarze jesteśmy big_grin).
        Powinnaś spojrzeć na to wszystko z większego dystansu, bo naprawdę wykończysz
        się nerwowo a byle powodu (wierz mi, to naprawdę byle powody, widziałam gorsze
        tragedie w relacjach międzyludzkich).

        A co do wtrącania się w wychowanie dziecka - to normalne, najlepszej mamie
        nieraz się wyrwą takie dobre rady, grunt to wiedzieć swoje i nie dać sobą
        manipulować. Od tego, że teściowa upomina cię, że małemu portki opadły to się
        świat nie zawali smile)

        Ale się rozpisałam, ale tak dawno tego nie robiłam smile)))
      • lila1974 Re: i znowu teściowa 02.08.07, 10:15
        Ode mnie Ci się nie oberwie.
        Przypuszczam, ze Twój odbiór teściowej może być bardzo subiektywny, ale z
        drugiej strony mam przykłąd jednej takiej teściowej, co radami i nadgorliwością
        w stosunku do opieki nad wnuczką zatruła życie synowej. I to w głównej mierze
        przez telefon, zaś to co się wyrabiało, gdy się spotykali, to byla jakaś farsa
        po prostu.
        Osobiście miałam ochotę babie łeb ukręcić.

        Nie uważam, byś musiała siedzieć cicho, jeśli uważasz, ze kobieta przesadza z
        pouczaniem Cię lub ostentacyjnie lekceważy Twoją obecność przy dziecku.

        Masz pełne prawo poprosić, by pozwoliła Ci zająć się własnym dzieckiem.

        Sama przyznajesz, że masz do niej uraz, więc może on przeszkadza Ci trzeźwo
        ocenić sytuacje, która jest szpilą wsadzaną Ci w żebra, a która niekoniecznie -
        np. sytuacja z rozbieraniem po Twoim przyjściu - może kobieta rzeczywiście chce
        Ci dać czas na spokojne zdjecie płaszcza?

        Ja mam tylko jedną radę - zanim wstrzykniesz sobie w żyłę kolejną dawkę jadu do
        teściowej, pomyśl, czy identyczne emocje szarpałyby Tobą gdyby coś takiego
        zrobiła Twoja mama.

        U mnie taką "kwoką" jest mój teść. Czasami jego zagrania mnie irytowały, ale
        ponieważ nie mam w zwyczaju robić z igły wideł, więc zadawałam sobie pytanie -
        czy miałabym swojemu tacie za złe? Jesli uznawałam, ze nie, to i teściowi
        dawałam spokój.

        Dziś wiem, ze pewne zagrywki z jego strony, to rzeczywiście były szpileczki,
        cieniutkie, subtelne, ale były. Nie zmienia to jednak mojego stanowiska -
        reaguję tylko wówczas, gdy przegięcie jest ewidentne i nie przemilczałabym go
        nawet własnym rodzicom.
        • a_pola Re: i znowu teściowa 02.08.07, 15:12
          A ja doskonale rozumiem, autorke watku. sama mam taka tesciowa , na szczescie
          nie opiekuje sie moim dzieckiem na stale,ale jak tylko moze to wpada z
          nieoczekiwana wizyta i robi wszystko zeby sobie podecydowac, porobic z moja
          coreczka wszystko na co ma ochote, doslownie wyrywa mi ją z rąk, mowi do
          niej "córuniu", lazi za nią i odgania mnie jak pies od plotu... nie znosze tego
          i doskonale rozumiem ,ze wkurzasz sie na takie ciche gierki w stylu" popatrz
          jaka babcia jest fajna , po co nam mama??"
          pozdr
          P>
Inne wątki na temat:
Pełna wersja