magda762
31.07.07, 13:58
Myślałam, że uodporniłam się już na moją teściową, ale jednak nie. Kobieta
mnie wkurza normalnie.
Teściówka zajmuje się małym (22 m-ce) 2 razy w tygodniu, w pozostałe 3 dni
moja mama. Więc muszę mieć z nią dość bliski kontakt. Czym mnie denerwuje?
tym, że czasami jakby mnie nie zauważała.
Przykład 1: idę po małego, więc logiczne jest, że przejmuję opiekę nad
synkiem - dla mnie oczywistwe, dla niej nie. Więc słyszę tylko: babcia umyje
Ci buzię, da jabłuszko, da soczku, zmieni pieluszkę itp. Irytuje mnie to
bardzo.
Przykład 2: dzwoni domofon - idzie "pierworodna" wnuczka - od razu do mojego
synka "Idzie Emilka" itp. Kiedy ja wchodzę do jej domu po małego, to nikt nie
mówi, że idzie mama. Kiedyś usłyszałam jak puszcza tekst "To jakaś Pani
przyniosła ulotki". Później z rozbrajającym uśmiechem do mnie, powiedziała
tak żebym mogła się spokojnie rozebrać.
Pewnie powiecie, że to są bzdury, bez znaczenia. Wiem, ale kiedy mam gorszy
dzień (tak jak dziś) to mnie to wyprowadza z równowagi. Mam ochotę jej coś
powiedzieć. Ale niestety muszę się ugryźć w język, bo inaczej to księżniczka
po nocach nie śpi. Biedactwo.
Ale ostatni fit: opowiadała mężowi (rozmowa w 4 oczy) o problemach jego
siostry z jej mężem. Opowiadała długo i kwieciście. Wymienili się poglądami,
pomysłami jak im pomóc. Super. A na samym końcu puszcza tekst: "Synek, tylko
nie mów nic Magdzie" Mąż ją zjechał, że nie może od niego tego wymagać, żeby
nie robiła tajemnic z głupot i w ogóle takie tam.
Ale rozumiecie? Dla mnie to oznacza, że ona ma mnie za "gó..wno". Chyba nie
jestem członkiem jej rodziny.
Dobra, pogadałam sobie, wyżaliłam się. Byłoby jeszcze co pisać, ale już mi
lepiej. Wiem, że muszę wyluzować, złapać dystans - tylko, że to czasem jest
strasznie trudne.
Pozdrawiam Magda