Dodaj do ulubionych

mamy, kobiety – niekobiece rażą – ble pfuj…

12.08.07, 12:40
W niektórych wątkach spotkać można wypowiedzi mam „wulgarnych”. Daruję sobie podawanie konkretnych Nicków bo nie o to chodzi. W każdym razie wyrażenia typu „niech gó..arz wie gdzie jego miejsce” i to o własnym dziecku, przy okazji plucie jadem i obrażanie innych mam obrzydza mnie. Ich formy wulgarnych wypowiedzi. Nie powiem, ja też nie jestem święta czasem coś bluzgnę np. w pracy pod nosem. Ale ich zachowanie przypomina mi czasy gdy byłam jeszcze szczeniarą z gilami pod nosem.
Czy Wy też tak macie? Czy Was też rażą takie zachowania?
Obserwuj wątek
    • sloneczko2812 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 12:45
      Takich kobiet jest mnóstwo, na forum jakoś mnie to nie razi ale w
      realu - o tak!Często spotykam takie wulgary na placu zabaw, na
      spacerze, siedzą na ławce, plotą, obrażają wszystkich za plecami, po
      chamsku zwracają się do swoich dzieci.
      • sebaga Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 13:00
        kwestia poczucia humoru i umiejętności wychwycenia ironii. Tu na forum nie
        sotkałam się jezcze z matką mówiącą na poważnie w ten sposób o swoim dziecku. Ja
        na swojego mówię "zaraza" i nie znaczy to wcale, że nie kocham swojego dziecka.
    • czarny.kot997 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 13:09
      co mnie razi do granic mozliwosci to wulgaryzmy okreslajace wlasne
      cialo- "cyc, cycuch, cyckiem, cycor" - rozne juz warianty widzialam.
      nie rozumiem jak mozna w ten sposob okreslac wlasne cialo i co na to
      ich seksapil???? MOze ja jestem z ksiezyca, nie wiem, ale jak dla
      mnie to istnieje tylko okreslenie "karmic piersia"
      • syriana Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 13:18
        rzucanie wulgaryzmami dla samej idei porzucania sobie i pokazania, że jest się
        dorosłym i takie rzeczy można głośno sobie mówić, mnie nie bawi

        używam, stosuję na co dzień, ale tak jak z biernym paleniem - nigdy publicznie i
        w obecności osób mi obcych, które wiem, że mogłyby sobie tego nie życzyć

        forumowe "wulgaryzmy" (bo nie zawsze są to wyrażenia powszechnie za takie
        uznane) raczej wiążą się z ogólnym poziomem wypowiedzi, prezentowanej przez daną
        osobę

        nie oburzają mnie, raczej dają rzut na całokształt wizerunku konkretnej foremki
    • iwles Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 15:02
      Diin, a czym się różni określenie "gó..arz" od "szczeniary" ?
      • mama_kotula Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 15:07
        iwles napisała:

        > Diin, a czym się różni określenie "gó..arz" od "szczeniary" ?

        tongue_out
        Różni się tym, że mianem gó..arz określa się naszego dziubdziusia słodziutkiego
        bobaska a ti ti ti - co jest bluźnierstwem, bo jak można tak pomyśleć o dziecku.

        Co innego rzucić inwektywą "szczeniary" do jakichś obcych bab tongue_out. W końcu to
        OBCE baby i jeszcze w dodatku jakie wulgarne i wredne tongue_out
    • poccnr Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 17:31
      ja wolę sobie tutaj popisać i się wyżyć niż...na "live" big_grin
      Dlatego z góry przepraszam za wulgaryzmy...ale to mi pomaga smile
    • fergie1975 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 17:32
      mnie nie razi, a jak RAZI to NIE czytam smile
    • moofka Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 17:53
      W każdym razie wyrażenia typu „niech gó..arz wie gdzie jego miejsce” i to o
      własnym dziecku, przy okazji
      plucie jadem i obrażanie innych mam obrzydza mnie. Ich formy wulgarnych
      wypowiedzi. Nie powiem, ja też nie jestem święta czasem
      coś bluzgnę np. w pracy pod nosem.


      _______________________

      czyli o co chodzi?
      sama to robisz inni nie mogą?
      tongue_out


      >Ale ich zachowanie przypomina mi czasy gdy byłam jeszcze szczeniarą z gilami
      pod nosem.
      • renia1807 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 17:58
        jak najbardziej!
        ogólnie nie lubię ludzi wulgarnych ani w realu, ani w necie
        • andaba Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 18:10
          A ja wolę "gó..arza" niż "dzidzię", "cycusia" i "mleczko".
    • demarta Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 21:28
      mnie najbardziej rażą osoby, które nie potrafią zrozumieć, że
      wypowiedzi wszelkiej maści to nie wypracowanie z języka polskiego w
      czwartej klasie podstawówki. to wtedy wszystko należało brać
      dosłownie, żeby w trakcie edukacji do, powiedzmy końca LO nauczyć
      się, że nie każda wypowiedź musi być aż tak płytka, a wręcz
      przeciwnie, może posiadać "drugie dno". powtórzę więc, rażące dla
      mnie jest ograniczenie się do zrozumienia wypowiedzi jako zlepka
      słów o danym znaczeniu słownikowym. a przy tym wskazuje to na
      żałosny brak poczucia humoru. ja na miejscu autorki wątku nie
      prezentowałabym swojej obciachowości tak publicznie.

      ciekawe, czy czytała "szewców"? i pominę tu cytat fraszki, w której
      już jan kochanowski ostro wulgaryzował, a poetą wielkim i tak był.
      • dagmama Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 22:29
        > ciekawe, czy czytała "szewców"? i pominę tu cytat fraszki, w której
        > już jan kochanowski ostro wulgaryzował, a poetą wielkim i tak był.

        Czy chodzi o fraszkę ze słowem "sram"?
        Niestety, ja też ubolewam,że Kochanowski jest taki niepopularny.
        Dlaczego? Pod wieloma względami postępowy, niewątpliwie geniusz, a
        jednak przyćmiony przez innych, którzy życie brali bardziej...
        mistycznie.

        Może być "gó..arz" żartobliwie, jeśli nadal robi w pieluchę. Ale
        raczej u innych. Ja bym tak swojego młodego nie nazwała. Ewentualnie
        w myślach. Których bym się potem wstydziła.
        • demarta Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 10:18
          "sram"? to lajcik. kochanowskiego stać na wiele więcej.


          > Może być "gó..arz" żartobliwie, jeśli nadal robi w pieluchę. Ale
          > raczej u innych. Ja bym tak swojego młodego nie nazwała.
          Ewentualnie w myślach. Których bym się potem wstydziła.

          no comments.
          • asia_i_p Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:36
            A jak już jesteśmy przy pisarzach - taka mała zagadka. Który z
            poetów romantycznych użył w swoich wierszach słów "k..wy" i "za ...
            aniec" (on nie wykrokpowywał)?
            • demarta Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:38
              zapewne ten sam, który swoje dzieci słusznie i zgodnie z
              rzeczywistoscią nazywał "bękartami" ku oburzeniu mam dzisiejszych,
              bo ówczesne bardziej życiowe były tongue_outPPPPPPP
              • asia_i_p Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:51
                Chyba nie, bo o ile mnie pamięć nie myli, a wiedza nie zawodzi, ten
                o którym myślę do dzieci żadnych się nie przyznawał. Chyba, że
                czegoś nie wiem. Ja mówiłam o Juliuszu Słowackim, a ty?
                • guderianka Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:52
                  a myślałam że Tuwim
                • demarta Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:55
                  ja jedynie konfabulowałam na temat, nie przejmuj się twoja wiedza
                  wiedza napewno cię nie myli smile))
                  • asia_i_p Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 12:00
                    No eeeeeeeee, myślałam, że chodzi ci o kogoś konkretnego i że
                    przyłapałaś na czymś na przykład naszego głównego wieszcza Adama
                    (który notabene ciął takie numery, że gdyby jego żona zwierzałą się
                    na e-mamie, toby się na niego gromy posypały)wink).
                    • guderianka asia_i_p 13.08.07, 12:03
                      ej no-co on robił to robił ale on przecież często gęsto pijany bywał
                      a to usprawiedliwia co nie ?wink

                      za to ja tak sobie myslę jak zostałby oceniony rafał wojaczek za
                      jego kobiecą erotyczną wulgarną nieraz poezję? jako mężczyźnie
                      wypadałoby pisać jako kobieta sprośności i brzydkości ale jeśli
                      oceniać podmiot liryczny jako feminę to już mierny z plusem ?hmm
    • mathiola Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 12.08.07, 22:51
      ja mówię o swoich dzieciach, cytuję: gó..arz, gnojek, zasraniec,
      srajlok, śmierdziuch, psuj, łobuz... więcej grzechów nie pamiętam,
      żadnego nie żałuję.
      Myslisz, że jestes dzięki temu lepsza mamą, niż ja, bo się "nie
      wyrażasz"?
      To ci powiem, że jestem zajebista mama dla swoich małych gnojków wink
      I wszyscy kochamy się jak wariaty smile)
      • fogito Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 04:24
        wow, niezly zestaw epitetow. Szkoda tylko, ze dzieciak sie nauczy po
        mamusi powtarzac. To sie nazywa kultura bycia albo jej brak.
        • mathiola Fogito 13.08.07, 12:33
          Nie wiem o tobie zbyt wiele, ale z pewnością wiem to, że nie tobie
          oceniać kulturę panującą w moim domu oraz kulture mojego języka.
          Ale skoro wdałam się z tobą w dyskusję, to dodam, iż moje dziecko -
          starsze dziecko - mówi pięknym niewulgarnym językiem. Młodsze na
          razie nie mówią nic, bo nie potrafią, ale zanim zaczną mówić, ja
          przejde na sposób wyrażania się adekwatny do ich wieku i
          umiejętności rozumowania.
          A skoro już siebie oceniamy, niechże to będzie ocena wzajemna - z
          treści twoich postów wnioskuję, iż jesteś albo bardzo młodą osobą
          albo mamą z bardzo małym stażem, której wydaje się, że zgłębiła już
          cała tajemnicę macierzyństwa i kobiecości, albo jesteś po prostu z
          kompletnie innej bajki i w realu tak samo byśmy się nie dogadały jak
          i tu, w tym wątku.
          Ja po prostu organicznie nie cierpię tych wszystkich infantylnych
          słodziutkich kobietek, które na dźwięk słowa "dupa" czerwienieją i
          zaczynają chichotać wstydliwie, a w stosunku do dzieci używają
          określeń i zdrobnień, od których flaki przewracają mi się do góry
          dnem.
          • fogito Re: Fogito 13.08.07, 15:01
            Easy smile ja tylko oceniam twoja powyzsza wypowiedz, ktora umiescilas
            na forum publicznym - a to chyba mi wolno.
            Mam nadzieje, ze oczywiste jest dla kazdego czlowieka niezaleznie od
            plci i wieku, iz male dzieci lapia w lot wlasnie te brzydkie wyrazy
            i namietnie je potem powtarzaja w piaskownicy.
            Nie, nie zjadlam wszystkich rozumow - mam dopiero albo juz 35 lat, a
            dziecko 3,5 - moze bycsmile Jednakze tak jak nie uzywam wylgaryzmow w
            stosunku do nikogo tak tez nie uzywam tych idiotycznych zdrobnien w
            stosunku do dziecka. No i uspokajam - nie czerwienie sie na dzwiek
            slowa "dupa".
      • koralik12 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 07:30
        Ja również mówię: łobuz, psuj, paskuda, śmierdziuch, małpka, świnka zależności
        od sytuacji. Gó..arz nie mówię bo to mi się nie podoba w odniesieniu do nikogo.
        Zasraniec czasem jak najbardziej smile tylko że mówię "zaskroniec" a myślę sobie
        "zasraniec". Mówię to w określonych, pasujących sytuacjach i nie uważam że
        powinnam się tego wstydzić tongue_out
      • broceliande Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 15:42
        mathiola napisała:

        > ja mówię o swoich dzieciach, cytuję: gó..arz, gnojek, zasraniec,
        > srajlok, śmierdziuch, psuj, łobuz... więcej grzechów nie pamiętam,
        > żadnego nie żałuję.
        > Myslisz, że jestes dzięki temu lepsza mamą, niż ja, bo się "nie
        > wyrażasz"?
        > To ci powiem, że jestem zajebista mama dla swoich małych gnojków ;-
        )
        > I wszyscy kochamy się jak wariaty smile)

        A oni do ciebie mówią analogicznie?!
        • mathiola Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 16:35
          > A oni do ciebie mówią analogicznie?!

          Oczywiście. Starszy mówi analogicznie, a młodsze mnie jeszcze do
          tego kopią, plują i wyzywają we własnym języku.

          A tak poważnie:
          Dzisiaj np. wręczyłam ojcu jego najmłodsze dziecko i powiedziałam:
          masz swojego zasralucha i idź go umyj.
          Myslisz, że zapamięta ten straszny wyraz i jak już będzie starszy
          oraz nauczy się mówić, będzie mówił na mnie per "zasraluch"? smile
          • broceliande Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 21:11
            mathiola napisała:

            > > A oni do ciebie mówią analogicznie?!
            >
            > Oczywiście. Starszy mówi analogicznie, a młodsze mnie jeszcze do
            > tego kopią, plują i wyzywają we własnym języku.
            >

            E tam, to co ty ryzykujesz, jak jeszcze nie kumają.

            > A tak poważnie:
            > Dzisiaj np. wręczyłam ojcu jego najmłodsze dziecko i powiedziałam:
            > masz swojego zasralucha i idź go umyj.
            > Myslisz, że zapamięta ten straszny wyraz i jak już będzie starszy
            > oraz nauczy się mówić, będzie mówił na mnie per "zasraluch"? smile

            Nie, ale ja mam uraz na tym tle.
            Ty do nich 'gnojek' a oni "stara rura" czy coś.
            Jak matka mnie wyzywała od idiotek, to, niestety, poszłam dalej...

            • mathiola Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 21:45
              > Ty do nich 'gnojek' a oni "stara rura" czy coś.
              > Jak matka mnie wyzywała od idiotek, to, niestety, poszłam dalej...

              To nie ten poziom, broceliande.
              Ja nie wyzywam swoich dzieci. Ja jedynie mówię do swoich niemowlaków
              srajluch i smierdziuch jak się sfajdolą zamiast dzidzia i
              dziubdziulek (no dobra, dziubdziulek się zdarza w przypływie
              wielkich matczynych uczuć smile)).
              Ze starszym rozmawiam jak z dorosłym, bez epitetów, bo wiem,że
              mógłby to przenieść na inne pola swojej działalności. No, ale na
              razie to on mnie poucza że nie mówi się kibelek tylko toaleta a
              cholera to brzydki wyraz.
              • broceliande Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 22:09
                mathiola napisała:

                > > Ty do nich 'gnojek' a oni "stara rura" czy coś.
                > > Jak matka mnie wyzywała od idiotek, to, niestety, poszłam
                dalej...
                >
                > To nie ten poziom, broceliande.
                > Ja nie wyzywam swoich dzieci. Ja jedynie mówię do swoich
                niemowlaków
                > srajluch i smierdziuch jak się sfajdolą zamiast dzidzia i
                > dziubdziulek (no dobra, dziubdziulek się zdarza w przypływie
                > wielkich matczynych uczuć smile)).
                > Ze starszym rozmawiam jak z dorosłym, bez epitetów, bo wiem,że
                > mógłby to przenieść na inne pola swojej działalności. No, ale na
                > razie to on mnie poucza że nie mówi się kibelek tylko toaleta a
                > cholera to brzydki wyraz.

                O, no to koniec, bo sama mówię "kibelek". Moje młode chyba
                słowa 'toaleta' nie słyszało!
                No, ale rzeczy matwe można nazwać po imieniu.
            • demarta Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 22:00
              broceliande napisała:

              > Ty do nich 'gnojek' a oni "stara rura" czy coś.
              > Jak matka mnie wyzywała od idiotek, to, niestety, poszłam dalej...
              >

              a potrafisz wartościować wypowiedzi? wypowiedziane słowo jest niczym
              bez przeanalizowania intonacji, mowy ciała, siły głosu i innych
              detali. i fakt, że każdy epitet odbierasz tak, jakby go
              wypowiedziała właśnie w twoją stronę twoja mama, to jedynie twój
              czysty subiektywizm. i on ma się nijak do tysięcy możliwości na jaki
              jedno wulgarne słowo można "zagrać". jak linda w "psach"? jak
              zellweger w "bridget jones"? jak..... jak..... przykładów mnóstwo, a
              każdy ma inny wydźwięk inny odbiór, inny cel. po co więc
              generalizować, kiedy sens tego żaden?
              • broceliande Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 22:16
                demarta napisała:

                > broceliande napisała:
                >
                > > Ty do nich 'gnojek' a oni "stara rura" czy coś.
                > > Jak matka mnie wyzywała od idiotek, to, niestety, poszłam
                dalej...
                > >
                >
                > a potrafisz wartościować wypowiedzi?

                Właściwe pytanie brzmi: czy dzieco potrafi wartościować wypowiedzi.
                Prawda?


                wypowiedziane słowo jest niczym
                > bez przeanalizowania intonacji, mowy ciała, siły głosu i innych
                > detali. i fakt, że każdy epitet odbierasz tak, jakby go
                > wypowiedziała właśnie w twoją stronę twoja mama, to jedynie twój
                > czysty subiektywizm.

                Ach, więc dzieci mają analizować? Bo mama mówi 'gó..arz', aler
                przecież kocha? Super.
                Kiedy moja mama mówi 'idiotka" to ma na myśli wielką miłość do
                mnie. Z miłości tak ma.

                i on ma się nijak do tysięcy możliwości na jaki
                > jedno wulgarne słowo można "zagrać". jak linda w "psach"? jak
                > zellweger w "bridget jones"? jak..... jak..... przykładów mnóstwo,
                a
                > każdy ma inny wydźwięk inny odbiór, inny cel. po co więc
                > generalizować, kiedy sens tego żaden?
                obawiam się, że dzieci słyszą słowa. Często dowiadują sie o ich
                znaczeniu właśnie z tonu glosu i innych przekazów niewerbalnych. Ja
                również boleję nad tym.

                I oczywiście, od poczatku wszyscy generalizuja. Autorka wątku, ty i
                ja.

                • demarta Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 22:31
                  kompletnie nie zrozumiałaś. spróbuję ostatni raz, aczkolwiek bez
                  nadziei.....

                  broceliande napisała:

                  > > a potrafisz wartościować wypowiedzi?
                  >
                  > Właściwe pytanie brzmi: czy dzieco potrafi wartościować wypowiedzi.
                  > Prawda?

                  nieprawda, pytałam ciebie, nie dziecko.

                  > wypowiedziane słowo jest niczym
                  > > bez przeanalizowania intonacji, mowy ciała, siły głosu i innych
                  > > detali. i fakt, że każdy epitet odbierasz tak, jakby go
                  > > wypowiedziała właśnie w twoją stronę twoja mama, to jedynie twój
                  > > czysty subiektywizm.
                  >
                  > Ach, więc dzieci mają analizować? Bo mama mówi 'gó..arz', aler
                  > przecież kocha? Super.
                  > Kiedy moja mama mówi 'idiotka" to ma na myśli wielką miłość do
                  > mnie. Z miłości tak ma.

                  "gó..arz" mówiony do dziecka ciepłym tonem głosu, z uśmiechem na
                  twarzy, jest przez nie odbierane również z uśmiechem. mam wrażenie,
                  ze "idiotka" w wykonaniu twojej mamy miała inny wydźwięk. dlatego
                  jesteś subiektywna i odgórnie zakąłdasz, ze wszyscy mówią tak, jak
                  twoja mama do ciebie. niemowlę nie rozumie najpierw sensu słowa, a
                  potem całej reszty, ty po mowie ciała i sile głosu matki
                  wartosciuje, czy to słowo jest dla niego miłe czy nie.

                  > obawiam się, że dzieci słyszą słowa. Często dowiadują sie o ich
                  > znaczeniu właśnie z tonu glosu i innych przekazów niewerbalnych.
                  Ja również boleję nad tym.

                  ty bolej nad tym, jak się do ciebie zwracano, a nie wmawiaj
                  wszystkim matkom, że ich dzieci odbierają te słowa tak samo jak ty.
                  bo jak znam mathiolę jej sposób wymawiania TYCH słów do jej dzieci
                  jest zgoła odmienny od sposobu, w jaki robiła to twoja mama (po
                  twoich wypowiedziach sądząc).

                  >
                  > I oczywiście, od poczatku wszyscy generalizuja. Autorka wątku, ty
                  i
                  > ja.

                  mylisz się. autorka wątku i ja wypowiedziałyśmy zdanie na temat. a
                  ty narzucasz wizję słów wypowiadanych przez twoją własną mamę do
                  ciebie wszystkim mamom na świecie. generalizujesz więc w tym
                  konkretnym przypadku tylko i wyłącznie ty.
                  • broceliande Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 00:49
                    demarta napisała:

                    > kompletnie nie zrozumiałaś. spróbuję ostatni raz, aczkolwiek bez
                    > nadziei.....


                    Aaaa, ostatni raz! Ratunku!


                    >
                    > broceliande napisała:
                    >
                    > > > a potrafisz wartościować wypowiedzi?
                    > >
                    > > Właściwe pytanie brzmi: czy dzieco potrafi wartościować
                    wypowiedzi.
                    > > Prawda?
                    >
                    > nieprawda, pytałam ciebie, nie dziecko.

                    Hm, no cóż, jestem nadal tym samym dzieckiem. Jeśli nie potrafiłam
                    brać obelg za dobrą monetę jako dziecko, to raczej nie wezmę jako
                    dorosła.

                    >
                    > > wypowiedziane słowo jest niczym
                    > > > bez przeanalizowania intonacji, mowy ciała, siły głosu i innych
                    > > > detali. i fakt, że każdy epitet odbierasz tak, jakby go
                    > > > wypowiedziała właśnie w twoją stronę twoja mama, to jedynie
                    twój
                    > > > czysty subiektywizm.
                    > >
                    > > Ach, więc dzieci mają analizować? Bo mama mówi 'gó..arz', aler
                    > > przecież kocha? Super.
                    > > Kiedy moja mama mówi 'idiotka" to ma na myśli wielką miłość do
                    > > mnie. Z miłości tak ma.
                    >

                    > "gó..arz" mówiony do dziecka ciepłym tonem głosu, z uśmiechem na
                    > twarzy, jest przez nie odbierane również z uśmiechem. mam wrażenie,
                    > ze "idiotka" w wykonaniu twojej mamy miała inny wydźwięk. dlatego
                    > jesteś subiektywna i odgórnie zakąłdasz, ze wszyscy mówią tak, jak
                    > twoja mama do ciebie. niemowlę nie rozumie najpierw sensu słowa, a
                    > potem całej reszty, ty po mowie ciała i sile głosu matki
                    > wartosciuje, czy to słowo jest dla niego miłe czy nie.


                    No to chyba trochę pomyłka. Ja myślałam o dziecku, które rozumie
                    mniej więcej sens słów. Do niemowlęcia można przemawiać jak się
                    chce, nawet wulgaryzmami (można się "realizować" w ten sposób?)
                    Osobiście czułabym się głupio wyżywać się werbalnie na niemowlęciu.
                    A twój mąż, jeśli go masz, mówi do ciebie, "ciepłym głosem"
                    inwektywy? Och, myszko, ty szmato?

                    >
                    > > obawiam się, że dzieci słyszą słowa. Często dowiadują sie o ich
                    > > znaczeniu właśnie z tonu glosu i innych przekazów niewerbalnych.
                    > Ja również boleję nad tym.
                    >
                    > ty bolej nad tym, jak się do ciebie zwracano, a nie wmawiaj
                    > wszystkim matkom, że ich dzieci odbierają te słowa tak samo jak ty.
                    > bo jak znam mathiolę jej sposób wymawiania TYCH słów do jej dzieci
                    > jest zgoła odmienny od sposobu, w jaki robiła to twoja mama (po
                    > twoich wypowiedziach sądząc).

                    Jedno pytanie. skąd wiesz? Jesteś psychologiem? Skąd wiesz, jak
                    dzieci przyjmuja slowa i czy naprawdę inwektywy im nie szkodzą?

                    >
                    > >
                    > > I oczywiście, od poczatku wszyscy generalizuja. Autorka wątku, ty
                    > i
                    > > ja.
                    >
                    > mylisz się. autorka wątku i ja wypowiedziałyśmy zdanie na temat. a
                    > ty narzucasz wizję słów wypowiadanych przez twoją własną mamę do
                    > ciebie wszystkim mamom na świecie. generalizujesz więc w tym
                    > konkretnym przypadku tylko i wyłącznie ty.

                    O tak, uwielbiam generalizować. Nie ma co się rozdrabniać na
                    sympatię dla niejakich demart czy innych.

                    • mathiola Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 10:10
                      Hm, no cóż, jestem nadal tym samym dzieckiem. Jeśli nie potrafiłam
                      brać obelg za dobrą monetę jako dziecko, to raczej nie wezmę jako
                      dorosła.

                      może właśnie dlatego, że to były OBELGI?
                      A my tu o obelgach nie rozprawiamy.
                      • broceliande Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 10:34
                        mathiola napisała:

                        > Hm, no cóż, jestem nadal tym samym dzieckiem. Jeśli nie potrafiłam
                        > brać obelg za dobrą monetę jako dziecko, to raczej nie wezmę jako
                        > dorosła.
                        >
                        > może właśnie dlatego, że to były OBELGI?
                        > A my tu o obelgach nie rozprawiamy.


                        Mowa o wulgaryzmach w ustach mamy. "Gó..arz" to dla mnie obelga,
                        więc ja mówię o obelgach.
                        Może faktycznie mówienie takich słów czułym głosem nic złego nie
                        wyrządza. Rozumiem już o czym jest ta dyskusja: o wyższości takich
                        mamuś, które czułym głosem mówią "gnojek" nad takimi, co mówią "
                        dzidzi". Żeby poczuły sie wspaniale.
                        Dziecko nie ma tu nic do rzeczy.
                        A ja chciałam porozmawiać, jak to na dzieci (starsze) może wpływać.
                        • mathiola Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 16:06
                          Rozumiem już o czym jest ta dyskusja: o wyższości takich
                          > mamuś, które czułym głosem mówią "gnojek" nad takimi, co mówią "
                          > dzidzi". Żeby poczuły sie wspaniale.

                          Bosszzz, dziewczyno, jaka wyzszośc?
                          Jeśli chcesz toczyć dyskusję o czymkolwiek, to musisz najpierw
                          przynajmniej spróbować zrozumieć, co druga strona próbuje przekazać,
                          a nie wkładać w czyjes usta swoje - błędne - wnioski.
                • mathiola dziecko potrafi 14.08.07, 10:09
                  Właściwe pytanie brzmi: czy dzieco potrafi wartościować wypowiedzi.
                  Prawda?

                  dziecko odbiera najpierw mowę ciała potem mowę ust - w takiej
                  kolejności
                  • broceliande Re: dziecko potrafi 14.08.07, 10:38
                    mathiola napisała:

                    > Właściwe pytanie brzmi: czy dzieco potrafi wartościować wypowiedzi.
                    > Prawda?
                    >
                    > dziecko odbiera najpierw mowę ciała potem mowę ust - w takiej
                    > kolejności

                    Ale czy musi w ogóle wulgaryzmy słyszeć od rodziców?
                    • mathiola Re: dziecko potrafi 14.08.07, 16:08
                      > Ale czy musi w ogóle wulgaryzmy słyszeć od rodziców?

                      Ale czy ja naprawdę krzywdze swoje dziecko, mówiąc do niego czułym
                      głosem i z uśmiechem na ustach, przytulając go jednocześnie: mój
                      mały zasraluch?
                      Albo mówiąc wieczorem (kiedy dzieci już śpią) swojemu męzowi,
                      wracającemu z pracy: nie mam już siły do tych małych zasrańców?
    • joanna.gr Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 08:50
      Szczerze?Zdecydowanie wolę,jak któraś nazwie żartobliwie dziecko smarkaczem czy
      terrorystą, niż jak zaczyna te swoje maleństwa,dziubaski,słodkości i inne
      pierdzioszki.Zawsze mam wtedy wrażenie,że jest potwornie infantylna i niezbyt
      rozgarnięta.
      • guderianka Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 08:53
        "Aquamala-ty stara ku.., rzekł rybak"
        Stary człowiek i morze - E. Hemingway
        • mijaczek Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 10:02
          odnosze wrazenie, ze autorka postu nadal jest szczeniara z zasmarkanym nosem, co
          osobiscie dla mnie jest mega obrzydliwe, poniewaz niezaleznie od wieku nigdy nie
          chodzilam zasmarkana...a wiem to dlatego, ze od malego brzydzil mnie ten widok u
          innych dzieci... moje dziecko rowniez nie chodzi zasmarkane i niech tak
          zostanie...tak wiec widzisz droga autorko, ze kazdego razi co innego....
        • mijaczek Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 10:16
          guderianka napisała:

          > "Aquamala-ty stara ku.., rzekł rybak"
          > Stary człowiek i morze - E. Hemingway
          >
          >
          Kazdym wie, ze Hemingway byl malo kobiecy, wiec po co z nim wyjezdzac?
          • twojasasiadka Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 10:21
            czy Ty utożsamiasz kobiecość ze sposobem wyrażania się?...
          • virtual_moth Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:13
            mijaczek napisała:

            > guderianka napisała:
            > Kazdym wie, ze Hemingway byl malo kobiecy, wiec po co z nim
            wyjezdzac?


            Zmiazdzyło mnie tosmile
            Dobre podsumowanie - chłop moze sobie zaklać, kobiecie nie przystoi,
            bo popelni najgorszą zbrodnię, czyli stanie się mniej kobieca, hehe.
            • guderianka virtual_moth 13.08.07, 11:15
              ja jestem tak zmiażdżona że palcami nie mam siły po klawiaturze juz
              pisać..wink
            • mijaczek Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:18
              virtual_moth napisała:

              > mijaczek napisała:
              >
              > > guderianka napisała:
              > > Kazdym wie, ze Hemingway byl malo kobiecy, wiec po co z nim
              > wyjezdzac?
              >
              >
              > Zmiazdzyło mnie tosmile
              > Dobre podsumowanie - chłop moze sobie zaklać, kobiecie nie przystoi,
              > bo popelni najgorszą zbrodnię, czyli stanie się mniej kobieca, hehe.
              >
              >

              alez dokladnie o to mi chodzilo... dla autorki watku wykladnia kobiecosci jest
              chyba tylko czystosc [w jej mniemaniu] jezyka, wiec podawanie Hemingwaya jako
              przyklad dla autorki bedzie bezsensu, bo smarkacze i faceci klac moga...
              • virtual_moth Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:29


                Błagam, nie tłumacz tego dowcipu, bo przestanie być smiesznywink
                • mijaczek Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 12:01
                  virtual_moth napisała:

                  >
                  >
                  > Błagam, nie tłumacz tego dowcipu, bo przestanie być smiesznywink

                  no to sie spalilam....totally
    • morgen_stern Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 10:33
      Najlepszy jest sam tytuł wątku - co za powalające słowotwórstwo big_grinDD
      • demarta Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 10:40
        wyczuwam tu wyraźny wpływ lektury "ulisses" joyce'a. to
        wyznawczyni "strumienia świadomosci". na bank! wink)))
    • kiwi1910 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 10:51
      Używam słów nieparlamentarnych. jestem niekobieca, rażąca! Czy to
      oznacza, że jestem męska - znaczy facetem jestem? znaczy nie matką
      tylko ojcem. No to wszystko OK bo jak jestem facetem to juz mogę
      przeklinać.
      Ha! a w pracy juz można rynsztokowo pojechać tylko cichutko? tak? a
      jak powiem głośno to się odzieram z kobiecości?

      a żeby przepełnić czarę goryczy, i (nie ukrywam) zgorszyć "kobiece"
      mamuśki powiem: MAM CYCKI! albo jeszcze gorzej WY TEŻ MACIE CYCKI!
    • bea.bea Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:34
      nie lubie przeklinajacych ludzi...choc i mnie sie to zdarza...
      sliczna kobieta , z wulgaryzmem na ustach jest dla mnie fuj...zarówno w necie
      jak i w realu....

      facet też....
      najbardziej raża mnie sytuacje gdy młoda sliczna dziewczyna idac obijęta z
      chłopakiem prowadzi "romantyczna " konwersację....
      wiem jedno, gdyby mój mąz odezwał by sie do mnie wulgarnie to obraziłabym sie
      smiertelnie....a juz napewno porzadnie..smile
      nie uzywamu wólgaryzmów nawet w kłutni
      • demarta Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:44
        bea.bea napisała:

        > nie uzywamu wólgaryzmów nawet w kłutni

        a ty bea stylizujesz się widzę na polski futuryzm i idziesz w ślady
        bruna jasieńskiego.... czy "wólgaryzmy w kłutni" to dalsza
        część "nuż w bżuhu"? tongue_outPPPP
        • twojasasiadka Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:54
          demarta napisała:

          > bea.bea napisała:
          >
          > > nie uzywamu wólgaryzmów nawet w kłutni
          >
          > a ty bea stylizujesz się widzę na polski futuryzm i idziesz w
          ślady
          > bruna jasieńskiego.... czy "wólgaryzmy w kłutni" to dalsza
          > część "nuż w bżuhu"? tongue_outPPPP
          >
          >________________
          hehe, no właśnie;P
          i ciekawe jak ta kłUtnia wygląda?
        • virtual_moth Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 11:54
          hehe, co post to piękniejszysmile))

          W kontekście nakreślonym przez bea.bea w sumie cieszę się, że nie
          jestem już "śliczną dziewczyną", te to mają przerąbane - kląć nie,
          palić nie, pić tylko pewnie mineralną niegazowaną.
          Ciekawe czy muszą znać zasady ortografii?tongue_out
          • bea.bea Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 12:09
            taka ma niestety przypadłośc...smile...i nie chce mi sie tłumaczyć ...bo kiedys to
            zrobiłam, i starczyło...
            paradoksalne jest to ze mature z polskiego zdałam na 5...;P...ale pani stała i
            sprawdzała mi błedy na bieżąco...bo wtedy jeszcze nie zwalniali z ortografi...smile
        • bea.bea Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 12:06
          jak uczyli ortografi to chodziłam na wagary...smile
          teraz mam 40 lat i juz za póxno na nauke...smile...tak bywa
          ale dla mnie znaczenie słowa "ku.."...czy "kó.." jest takie samo..smile
          • bea.bea Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 12:13
            a szukanie filozofi...do tego by zucac miesem , na prawo i lewo, jest smieszne....

            rozmawiam z wieloma ludxmi ( nie robiąc przy tym błędów ortograficznych;P ...i
            jakos udaje sie przebrnąc przez rozmowe bez "miecha"...to cud, czy dziwactwo???
            • demarta Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 12:24
              cudem bea to by było, jakbyś mi podała nazwę choć jednego języka
              obcego funkcjonującego na świecie nie posiadającego wulgaryzmów.
              język to jedno z najbogatszych zródeł wiedzy o człowieku. a skoro
              nie ma jezyka wolnego od tych wstrętnych, przebrzydłych wulgaryzmów,
              to znaczy, ze wulgarnosć jest niejako wpisana w nasze życie. tak
              samo jak szczeście, radość, smutek i masa innych. a każdy człowiek,
              który temu zaprzecza jest kabotynem.
              • bea.bea Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 12:50
                nie wiem czy dobrze sie zrozumiałysmy...ale nie twierdze, ze wulgaryzmów nie ma
                i ze apsolutnie nie powinno sie ich uzywać...napisałam, ze samej mi sie wyrwie....
                ale ..
                dla mnie istnieje róznica miedzy wtracaniem wulgaryzmów, a uzywaniem jak kazdego
                normalnego słowa....
                kiedy wulgarny jezyk staje sie jezykiem codziennym...nie tylko w pewnych kregach
                , ale w kazdych kregach...i kiedy to nienormalnym staje sie człowiek który
                takich słow nie uzywa, i którego ten sposób wyrazania opini razi....

                kiedy przywale sobie młotkie w palec...albo gdy facet rozbił mi samochód
                pierwszym słowem jakie przyszło mi do głowy było słowo ku......
                ale nie pozwoliłabym sobie w rozmowie z toba na wtracanie tego slowa bo, nie
                lubie , bo uwazam, ze to brak szacunku dla rozmówcy...bo takie mam zdanie....i
                nie jest to chyba nic złego....

                i nie podoba mi sie, co nie znaczy , ze tego nie akceptuje ( bo co moge zrobić0
                gdy kolezanka mówi mi, ze ....

                "wku..ła ja pewna kobieta, bo pie..ła bez sensu , a ona jej nie mogła
                przy.."......

                nie podoba mi sie traktowanie wulgaryzmów jako jezyka codziennnego i juz...smile)
              • mathiola Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 16:48
                a każdy człowiek,
                który temu zaprzecza jest kabotynem.

                Może nie tyle kabotynem, co człowiekiem głęboko nietolerancyjnym.
                Bo ja rozumiem, że istnieją wrażliwe, eteryczne kobiety, które nie
                potrafią, nie lubią dosadnie wyrażać swoich uczuć, ale na takich
                kobietach świat się nie kończy.
                Istnieją również kobiety energiczne, porywcze, zdecydowane,
                bezpośrednie, silne, które lubią wywalić z grubej rury to, co im się
                w duszy kłębi, albo lubią mieć własne, żartobliwie rzucane
                określenia, których użycie kogoś innego może przyprawić o zawał
                serca. I te kobiety nie są mniej kobiece, a moga być nawet bardziej
                kobiece niż niejedna zwiewna królewna.
                Kalina Jędrusik mawiała, że tylko prawdziwa dama potrafi powiedzieć
                ku.. mać smile)
            • mathiola Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 17:15
              rozmawiam z wieloma ludxmi ( nie robiąc przy tym błędów
              ortograficznych;P ...i
              jakos udaje sie przebrnąc przez rozmowe bez "miecha"...to cud, czy
              dziwactwo???

              Bea, ale ty chyba za daleko wyjechałaś z wyobraźnią smile
              Uwierz mi, że ja również potrafię prowadzić konwersację na wyższym
              stopniu, bez rzucania mięchem smile Tu chyba nikt nie twierdzi, że
              kobieta rzucająca mięchem na prawo i lewo, używająca słów na k... i
              ch... jako przecinków, jest kobieca (to nie kobiety, to odmiana
              kobietona z warszawskiej starej pragi).
          • mathiola bea 13.08.07, 17:11
            na naukę nigdy nie jest za późno. Gdyby tak było, pozamykaliby
            wszystkie uniwersytety trzeciego wieku wink
            • bea.bea Re: bea 14.08.07, 00:08
              masz 100% racji...smile
              niestety jesli chodzi o mnie i ortografie, to moge sie nazwac osoba
              niepełnosprawna...
              ...ale choc nie wszyscy potrafia to zrozumieć, to ja nauczyłam sie z tym zyc...smile
              sekretarka i word ratuja mi zycie..smile
      • mathiola bea.bea 13.08.07, 12:35
        nie uzywamu wólgaryzmów nawet w kłutni


        wiesz, dla mnie użycie wulgaryzmów w kłótni jest mniej rażące niż
        błędy ortograficzne
        • bea.bea Re: bea.bea 13.08.07, 12:52
          to masz szcęscie..smile

          wole jednak usłyszeć, ze jestem np...głupia, a moze głopia.....niż, ze jestem
          ku.....;P
          • emilly4 tytul watku.... 13.08.07, 15:50
            ..jest POWALAJACY! wink))
            • mathiola Re: tytul watku.... 13.08.07, 16:40
              Powalający jest dla mnie tok rozumowania: kobiety matki nie używają
              brzydkich wyrazów, a te co używają, należą do marginesu społecznego,
              wychowają dziecko na łobuza i bandytę, który już w piaskownicy
              będzie zwracał się do koleżanek niecenzuralnie smile
          • mathiola Re: bea.bea 13.08.07, 16:37
            > wole jednak usłyszeć, ze jestem np...głupia, a moze
            głopia.....niż, ze jestem
            > ku.....;P

            Nie, no, ja też raczej. Wulgaryzmy w kłótni nie oznaczają dla mnie:
            ty ku...o usłyszane od męża tylko raczej: pieprzysz od rzeczy
            powiedziane do męża ;-P
            • bea.bea Re: bea.bea 14.08.07, 00:06
              smile....no cóz nie okreslilismy na wstepie kto jakie słowa rozumie jako wulgaryzmy....

              bo chyba zgodzisz się, ze słowo pieprzysz nie do końca jest równorzędne słowu
              pie..sz...smile...choć moze to samo wyraza...smile
    • smutnytata Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 16:56
      wiem ze zwykle macie w nosie meskie zdanie, ale uwazam podobnie -
      ekstremalnie niekobiecie jest uzywanie wulgaryzmow i agresywne
      zachowanie.
      Taka kobieta od razu w meskim mozgu dostaje ocene - nie nadaje sie
      na matke moich dzieci - a potem musi z tym walczyc, poza tym nie
      mozna wymagac szacunku samemu go nie okazujac a wulgaryzmy sa oprocz
      brakow w wychowaniu objawem braku szacunku
      • broceliande Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 21:16
        smutnytata napisał:

        > wiem ze zwykle macie w nosie meskie zdanie, ale uwazam podobnie -
        > ekstremalnie niekobiecie jest uzywanie wulgaryzmow i agresywne
        > zachowanie.
        > Taka kobieta od razu w meskim mozgu dostaje ocene - nie nadaje sie
        > na matke moich dzieci - a potem musi z tym walczyc, poza tym nie
        > mozna wymagac szacunku samemu go nie okazujac a wulgaryzmy sa
        oprocz
        > brakow w wychowaniu objawem braku szacunku

        Niestety też tak uważam. I dodatkowo, że słowa mogą wyrządzić wiele
        słów. 'idiota' nie będzie miał motywacji, żeby się uczyć, 'gó..arz'
        moze starać sie stać 'dorosły' na głupi sposób (palenie, picie).
        Dla mnie jakoś 'gó..arz' czy 'gnojek" nie brzmią pieszczotliwie.

      • big__mama Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 22:16
        smutnytata napisał:


        > Taka kobieta od razu w meskim mozgu dostaje ocene - nie nadaje sie
        > na matke moich dzieci - a potem musi z tym walczyc, poza tym nie
        > mozna wymagac szacunku samemu go nie okazujac a wulgaryzmy sa
        oprocz
        > brakow w wychowaniu objawem braku szacunku

        Biedny ten mój mąż. Chyba mu coś się rzuciło na mózg, że sobie wziął
        taką żonę co to miesem nie raz rzuci. Nie dość, że niewychowana to
        jeszcze nie okazuje mu szacunku bo czasami wiązkę rzuci. Biedak.
      • oxygen100 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 13.08.07, 23:19
        Taka kobieta od razu w meskim mozgu dostaje ocene - nie nadaje sie
        > na matke moich dzieci

        w meskim?? dla facetow z jajami to nie problem. Dla dupkow moze i
        owszemtongue_out
      • bea.bea Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 00:15
        zgadzam sie z tobą, choc moze kwalifikowanie kobiety z wulgaryzmem na ustach
        jako złej matki jest krzywdzace...

        jednak uwazam, ze jeśli w obecnosci dzieci , juz co jest dla mnie
        niedopuszczalne w stosunku do dziecka uzywa sie słów wulgarnych to chyba trudno
        potem temu młodemu człowiekowi wytłumaczyc, ze te słowa sa niewłasciwe i
        brzydkie.....a dziecko sie szybko uczy...
        i potem w piaskownicach, na placach zabaw czy w szkole słyszy sie kwiatki....
        ..no tak...ale trudno sie przyznać, ze to w domu słyszane słowa....

        uwazam równiez , ze uzywanie w stosunku do dzieci słów, gó..arz, smarkacz,
        gnojek, bachor, itp, jest obraźliwe i ponizające...
        • mathiola Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 10:19
          uwazam równiez , ze uzywanie w stosunku do dzieci słów, gó..arz,
          smarkacz,
          gnojek, bachor, itp, jest obraźliwe i ponizające...

          ty uważasz tak, ja uważam siak, kto ma rację - pewnie każda z nas,
          bo prezentujemy dwa różne modele osobowości.
          A na koniec: przypomniała mi sie moja przyjaciółka (która właśnie
          dzisiaj mnie odwiedza po długiej niewidzialności). Kobieta zajmuje
          wysokie stanowisko, jest po studiach, ma dwójkę dzieci, jest przy
          tym tak sympatyczna, że ma wielki krąg przyjaciół.
          I otóż ta przyjaciółka ma taki zwyczaj witania się z siostrą oraz
          najbliższymi przyjaciółmi: "cześć zdziro". Na początku, kiedy ją
          poznałam, szczęka opadła mi do ziemi i milcząc obserwowałam rozwój
          wypadków, bo myślałam, że sobie po gębie nakładą. A one po tak
          wylewnym powitaniu przeszły do normalnej, przyjacielskiej rozmowy :-
          ))
          Ludzie są różni i różne mają zwyczaje smile
          • smutnytata Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 12:24
            Lepper tez mial wysokie stanowisko i Kaczorki maja ...smile


            mathiola napisała:

            > uwazam równiez , ze uzywanie w stosunku do dzieci słów, gó..arz,
            > smarkacz,
            > gnojek, bachor, itp, jest obraźliwe i ponizające...
            >
            > ty uważasz tak, ja uważam siak, kto ma rację - pewnie każda z nas,
            > bo prezentujemy dwa różne modele osobowości.
            > A na koniec: przypomniała mi sie moja przyjaciółka (która właśnie
            > dzisiaj mnie odwiedza po długiej niewidzialności). Kobieta zajmuje
            > wysokie stanowisko, jest po studiach, ma dwójkę dzieci, jest przy
            > tym tak sympatyczna, że ma wielki krąg przyjaciół.
            > I otóż ta przyjaciółka ma taki zwyczaj witania się z siostrą oraz
            > najbliższymi przyjaciółmi: "cześć zdziro". Na początku, kiedy ją
            > poznałam, szczęka opadła mi do ziemi i milcząc obserwowałam rozwój
            > wypadków, bo myślałam, że sobie po gębie nakładą. A one po tak
            > wylewnym powitaniu przeszły do normalnej, przyjacielskiej
            rozmowy :-
            > ))
            > Ludzie są różni i różne mają zwyczaje smile
            • mathiola Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 16:09
              > Lepper tez mial wysokie stanowisko i Kaczorki maja ...smile

              No i co z tego?
              Ja piszę o swojej przyjaciółce, a nie o Lepperze. Masz jakieś ale?
        • lucerka Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 10:24
          > uwazam równiez , ze uzywanie w stosunku do dzieci słów, gó..arz, smarkacz,
          > gnojek, bachor, itp, jest obraźliwe i ponizające...

          Zgadzam sie, jednak kiedy matka robi to " z przymrozeniem oka" to dziecka (nawet
          male) raczej wyczuje zart a nie chec ponizenia go.
          Nawet moj 1,5-roczniak sie smieje jak mowie do niego "psuju" z szerokim
          usmiechem na ustach.
          • renia1807 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 10:57
            małe dzieci odbierają inaczej słowa obraźliwe niż np. "podlotki"smile
            maluchy nie rozumieją znaczenia tych słów, natomiast dziecko starsze
            czuje się urażone, kiedy rodzic, chcąc go przywołac do porządku,
            powie np. że jest beznadziejne
            odrębność, wysoko postawione własne JA, jest wtedy podważone i
            urażone
            i nie mówię tego czysto teoretycznie
            • kali_pso Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 11:05
              A Ty widzisz róznicę między powiedzeniem do dziecka "Ty sraluchu" a
              skwitowaniem "jesteś beznadziejny"??
              Pierwsze jest zgrubieniem, jakich pełno w języku polskim,
              wypowiedziane odpowiednim tonem przez rodzica, krzywdy nie robi.
              Drugie natomiast jest etykietą, dotyczącą jakijś części charakteru
              dziecka i zapewne zapamieta to na długo.
              Poza tym zgrubienia kiedys przestaja funkcjonować, są zastepowane
              przez inne, staja się kodem wewnątrz rodzinnym, razącym tylko co
              bardziej przeczulonych obcychwink
              Natomiast etykiety maja to do siebie, że pozostają- i w głowie
              dziecka i w słowniku rodzicawink
              • renia1807 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 11:32
                dzieci różnie reagują na różne słowa
                ale zdodzę się z tobą, że zależy to od sposobu w jaki jest to
                wypowiedziane
                mój sąsiad np. mówi do syna - "mój ty synku sku..synku", kiedy z
                nim szaleje na podwórkusmile
                ktoś obcy nie znając go i patrząc na to z boku, pewnie powiedzialby,
                ze ten gość jest walniety, ale ja wiem, że tak nie jestsmile
                • broceliande Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 11:55
                  renia1807 napisała:

                  > dzieci różnie reagują na różne słowa
                  > ale zdodzę się z tobą, że zależy to od sposobu w jaki jest to
                  > wypowiedziane
                  > mój sąsiad np. mówi do syna - "mój ty synku sku..synku", kiedy z
                  > nim szaleje na podwórkusmile
                  > ktoś obcy nie znając go i patrząc na to z boku, pewnie
                  powiedzialby,
                  > ze ten gość jest walniety, ale ja wiem, że tak nie jestsmile
                  >
                  >


                  Słowo sk...synek obraża kobietę. Jestem pewna, że od razu bym tak
                  pomyslała, gdybym usłyszała. No, ale zdaniem niektórych e-mam, jeśli
                  jest to powiedziane pieszczotliwie, to szkody nie czyni.
                  • kali_pso Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 12:05
                    Rozumiem, że dla Ciebie powiedzenie do kogoś "mój Ty gó..arzu"
                    i "mój Ty sku.....nku" to jedno i to samo?


                    Ja dopuszczam powiedzenie do syna "gó..arzu"( naturalnie bez
                    zbędnego szafowania tym słowem i w odpowiednio dobranym kontekście
                    słowno-tonicznym). Natomiast określenie go mianem "skur..nka", jest
                    prostackie, chamskie i wulgarne...i w tym wypadku nawet miły ton
                    wypowiedzi nie pomógłby....
                    Dla mnie to nie jest to samo- jakąś gradację grubiaństwa należy
                    jednak zachować i stosowaćwinkP
                    • broceliande Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 12:10
                      kali_pso napisała:

                      > Rozumiem, że dla Ciebie powiedzenie do kogoś "mój Ty gó..arzu"
                      > i "mój Ty sku.....nku" to jedno i to samo?
                      >
                      >
                      > Ja dopuszczam powiedzenie do syna "gó..arzu"( naturalnie bez
                      > zbędnego szafowania tym słowem i w odpowiednio dobranym kontekście
                      > słowno-tonicznym). Natomiast określenie go mianem "skur..nka",
                      jest
                      > prostackie, chamskie i wulgarne...i w tym wypadku nawet miły ton
                      > wypowiedzi nie pomógłby....
                      > Dla mnie to nie jest to samo- jakąś gradację grubiaństwa należy
                      > jednak zachować i stosowaćwinkP


                      To do mnie?
                      To ironia była. U mnie jedno i drugie odpada.
                      • kali_pso Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 12:19
                        Nie do Ciebie.
                        Do Reniwink
                        Sorry, źle podpięłam post.
                    • renia1807 Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 12:12
    • hexella Re: mamy, kobiety – niekobiece rażą – 14.08.07, 18:36
      a ja sobie lubie rzucić bluzgiem i niespecjalnie mnie zajmuje jakie
      zdanie na ten temat ma ogół.
      A! I czasem mówię o moich dzieciach per bachorki, żmije itp. Mea
      culpa!
      To moje dramatyczne wynaturzenie ma być może źródło w dzieciństwie,
      bo mój ojciec zwracał sie do mnie per "zgaga" - cóż, patologia od
      zarania i co to tam jeszcze...? A! Czym skorupka...smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka