Dodaj do ulubionych

czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow??

01.07.03, 22:19
pytam, poniewaz mnie sie to zdarzylo. bylo to 2 lata temu, nie byl jeszcze
wtedy moim mezem. w jakims stopniu czuje sie usprawiedliwiona, nie bede
opowiadala calej historii, ale nie ukladalo nam sie wtedy najlepiej. czasem
mam jednak wyrzuty sumienia i ogolnie zaluje, ze tak sie stalo. nigdy nie
powiedzialam mu o tym, mysle, ze to oznaczaloby koniec, a tego nie chcialam.
czy Wam przydarzylo sie cos takiego? zapomnienie, chec przezycia nowych
wrazen albo chec odreagowania jakichs problemow w zwiazku?
bede wdzieczna za odpowiedzi
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • edytek1 Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 01.07.03, 23:01
      Nie. Nie wyobrażam sobie zdrady zarowno mojego męża jak i niemężą ( rok
      mieszkaliśmy bez ślubu). Zdrada to jest jedyna rzecz której bym mu nie
      wybaczyła i on mi pewnie też więc u nas zdrada nie wchodzi w grę. Byłby to
      koniec wszystkiego... Mogę oczywiście zakladać, że to by się nie wydało, ale
      nosić to w sobie do końca życia... Nie jestem zbyt slaba psychicznie.
    • monika.zdz Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 02.07.03, 08:25
      Ja nie zdradziłam swojego męża i nie zamierzam. Nawet w obliczu kryzysu
      związku,jaki jest sens zdradzać partnera? Ty bardziej trzeba pracować wtedy nad
      uzdrowieniem relacji. Dla wyjaśnienia dodam,że chociaż mam męża to podobają mi
      się czasami różni mężczyżni bo to jest normalne,jednak nie rozpatruję ich jako
      potencjalych partnerów i nie posunęłabym się do zdrady. Jeżeli chodzi o ciebie
      to myślę ,żebyś nie zadręczała się jakimś epizodem z przeszłości bo płakać nad
      rozlanym mlekiem nie ma sensu. Wyciągnij z tego wnioski na przyszłość.
    • aagacia Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 02.07.03, 09:00
      nigdy nie mow nigdy...nie jestescie przewidziec czy po zdradzie meza
      unioslybyscie sie duma...i odeszly..a zycie ..a wspomnienia..a
      dzieci..zwlaszcza jesli on by zalowal...
      zdradzalam mojego bylego partnera i wiem ze wtedy juz nie ma sensu budowac
      n\dalej zwiazku...bo jak ktos zdradzi raz to pozniej, z kazdym razem jest juz
      latwiej i na czyms takim nie ma co budowac zwiazku..dlatego ciesze sie ze na
      studiach sie wyszalalam i teraz mam nadzieje juz do konca zycia nie zdradzac i
      nie byc zdradzanasmile
      • dorotka213 Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 02.07.03, 09:15
        Ja też nigdy nie zdradziłam i nie zamierzam zdradzić. Kiedyś byłam zdradzana
        wielokrotnie, co prawda nie przez męża, ale przez ówczesnego partnera, który
        moim mężem miał zostać. Do dziś pamiętam dokładnie, jak się wtedy czułam i jak
        trudno było mi się potem pozbierać. Trudno było też zbudować potem nowy
        związek, bo to zachwiało (zupełnie niepotrzebnie) moje zaufanie do całego
        gatunku męskiego....
        Dlatego wierność (zarówno z mojej strony, jak i ze strony męża) jest wartością,
        którą cenię sobie niezmiernie wysoko i uważam, że nie warto ulegać chwilowym
        pokusom, by tę wartość zdeptać.
        Pozdrawiam
        Dorotka
    • kicia_edziecko Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 02.07.03, 10:44
      Od siedmiu lat, odkąd jesteśmy parą nie zdradziłam. Jest to sprzeczne z moją
      naturą, zawsze byłam wierna swoim partnerom (no, może poza jednym wyjątkiemwink).
      Ale teraz - teraz to ja mam ochotę na zdradę! Powodów jest tak dużo, że nie
      będę przynudzać. Ochota jest, kandydata nie ma.
      Pozdrawiam
      • monika.zdz Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 02.07.03, 11:46
        kicia_edziecko napisała:

        > Od siedmiu lat, odkąd jesteśmy parą nie zdradziłam. Jest to sprzeczne z moją
        > naturą, zawsze byłam wierna swoim partnerom (no, może poza jednym
        wyjątkiemwink).
        > Ale teraz - teraz to ja mam ochotę na zdradę! Powodów jest tak dużo, że nie
        > będę przynudzać. Ochota jest, kandydata nie ma.
        > Pozdrawiam
        czemu masz ochotę zdradzić swojego partnera? czy to jakoś polepszy twoje
        życie?
        Uwierz mi trochę już pożyłam,z róznymi sytuacjami się zetknęłam i mówię-nie
        warto. To nic nie zmieni na lepsze. Jeżeli nie chcesz być w tym związku to go
        skończ i zacznij życie od nowa.
    • edziecko_gosiah Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 02.07.03, 16:07
      nidgy nie zdradziłam swojego męża, ani nawet chłopaka... nie akceptuję takiej
      nieuczciwości. Oglądam się za przystojnymi facetami, ale nie przyszło mi do
      głowy, że chciałabym z którymkolwiek się kochać, czy też jak to inni nazywają -
      tylko uprawiać seks. Jeśli masz ochotę na seks z kimś innym to rozstań się ze
      swoim partnerem! Ja zastałam zdradzona i to całkiem niedawno. Nidy, powtarzam
      nigdy, bym tego się nie spodziewała po swoim mężu - dałabym sobie za niego
      uciąć rękę!!! a jednak! boli przeraźliwie i nic nie pomagają tłumaczenia, że to
      chwila, że nie panował nad sobą, to był tylko seks, że nie było warto, że
      strasznie tego żałuje... minęły trzy m-ce, a mnie to nadal strasznie boli...
      mógł stracić wszystko... mamy dwójkę dzieci... naprawdę nie warto! Jeśli chcesz
      to zrobić, to pomyśl czy naprawdę chcesz od niego odejść, bo dla mnie jest to
      jednoznaczne. Zdrada to ŚWIADOMY wybór! dałam jedną jedyną, ostatnią szansę
      naprawy tego, co zniszczył. Jesteśmy ze sobą ponad 10 lat, po ślubie 5...
      zniszczył prawie wszystko... zaufanie legło w gruzach! NIE WARTO, a ja drugi
      raz nie wybaczę.
      Gosiah
    • trivoli Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 02.07.03, 17:14
      oczywiscie, ze zdrada jest jedna z najgorszych rzeczy jaka mazna zrobic
      partnerowi, mam tego swiadomosc. jednak nie zawsze wszystko wyglada tak ja
      sobie zaplanujemy. zycie, zwiazki, ludzie, nic nie jest idealne. a zdradza sie
      z roznych powodow: nuda, rozzalenie, chec zemsty. zdrada nie zawsze musi
      oznaczac koniec zwiazku. mysle, ze jesli partner wyrazi szczera skruche mozna
      (oczywiscie wszystko zalezy od tego jacy jestesmy) dac mu druga szanse.
      ja tez nie zamierzam juz zdradzac swojego partnera, bo wiem, ze to do niczego
      nie prowadzi, nie buduje. ale nigdy nie przewidzi sie przyszlosci...
      pozdrawiam

    • mamami Nigdy nie mów nigdy! 02.07.03, 19:57
      Czytam sobie wiele listów na różnych forach i stwierdzenia typu "ja bym nigdy
      nie wybaczyła...." pojawiają się baaardzo często. A ja na to mówię wszystkim
      którzy tak twierdzą "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". I uwierzcie, że
      to prawda bo już trochę w życiu przeszłam. Nikt z nas nie wie z czym przyjdzie
      mu się zmierzyć i w jakich okolicznościach, a ten piekielny świat nie chce być
      czarno-biały i nic nie jest takie proste, jak sie wydaje czytając cudze
      historie.
      A jeśli chodzi o samą zdradę. Wiem jak sie czuje człowiek zdradzony ale wcale
      nie wykluczam,że sama kiedyś tego nie zrobię mimo,że wiem jak srtasznie to boli
      a może właśnie dlatego...
      • unadonna Re: Nigdy nie mów nigdy! 02.07.03, 20:31
        I ja się zgadzam ze stwierdzeniem, że nie można mówić NIGDY. Życie niesie wiele
        niespodzianek, które zaskakują nas samych. Można przeżyć wiele lat i byc pewnym
        swoich reakcji na różne sytuacje, a potem przychodzi chwila i wszystko zostaje
        zweryfikowane. Kiedyś też byłam bardzo kategoryczna we wszystkch tego typu
        twierdzeniach (dotyczących różnych spraw). Dziś wiem, że tylko jedno jest
        pewne, każdy z nas kiedyś opusci ten swiat. Reszta to jedna wielka niewiadoma.
        I myślę, że wiele z Was sie o tym jeszcze przekona.

        • trivoli Re: Nigdy nie mów nigdy! 02.07.03, 20:44
          otóż to: świat nie jest czarno-bialy...
          wielu rzeczy sobie nie wyobrażamy a one potem się dzieją...
          • edziecko_gosiah Re: Nigdy nie mów nigdy! 03.07.03, 08:41
            pewnie, że świat nie jest czarno-biały... i pewnie, że wielu rzeczy nie
            jesteśmy w stanie przewidzieć... ale ja wiem, że akurat zdrada, to świadomy
            wybór! zanim pujdziemy z kimś do łóżka mamy czas by to przemysleć, zastanowić
            się, czy naprawdę chcemy to zrobić - pamiętam swoje emocje i przemyślenia
            jeszcze z czasów bycia nastolatką, a wtedy byłam znacznie bardziej porywcza niż
            teraz. nauczyłam się, że można odpowiadać tylko za siebie. a za siebie można
            odpowiadać.
            pozdrawiam serdecznie, gosiah
          • ehhermiona Re: Nigdy nie mów nigdy! 03.07.03, 10:48
            Może i nie jest czarno-biały, ale pewne zasady moralne obowiązują. Czy tak samo
            rozgrzeszysz męża, który zdradza - że ot, tak, zdarzyło się, bo nie mógł
            przewidzieć, że się w kimś zadurzy?
            Jestem z moim mężem od 15 lat, w tym od 12 jako jego żona. Wielu rzeczy jeszcze
            się uczę, bo tak naprawdę dopiero teraz przyszedł czas na dojrzałą miłość.
            Jedno jednak wiem - od problemów nie można uciekać, trzeba wyjść im na
            spotkanie i brać je za łeb. Zdrada jest ucieczką i tchórzostwem, które i tak
            obróci się przeciw uciekającemu. Ma rację Gosiah - jeśli ktoś uważa, że jest
            gotowy do zdrady - jako antidotum na kłopoty czy stagnację , lepiej zakończyć
            związek. Bycie ze sobą "na dobre i na złe", "w szczęściu i nieszczęściu" polega
            również na przetrzymaniu takich kryzysów i na chęci wyjścia z nich, a nie -
            ucieczki.

            Monika
      • kicia_edziecko Re: Nigdy nie mów nigdy! 03.07.03, 09:33
        Podpisuję się pod tym obiema rękami i nogami. Mimo, że ja naprawdę do zdrad nie
        jestem skora, to powiedziałam mojemu parnerowi ostatnio w rozmowie, że nie chcę
        go zdradzać, jednak głowy sobie nie dam uciąc, że to się kiedyś nie stanie. To
        chyba uczciwsze postawienie sprawy. Naprawdę do tego nie dążę, to co napisałam
        wcześniej było podyktowane stanem ducha, w którym najłatwiej zdradę popełnić.
      • kicia_edziecko Re: Nigdy nie mów nigdy! 03.07.03, 09:33
        Jak czytam: ja bym nigdy, przenigdy, wiedzę tylko w tym Wasze intencje.
        Skąd wiecie jakie będziecie za parę lat, jakie doświadczenia Was ukształtują?
        Ja, podobnie jak pewnie wiele z Was, będąc nastolatką nie wybaczyłabym zdrady.
        Cóż, życie to weryfikuje. Nie wyobrażałam sobie wtedy wielu rzeczy, podobnie
        jak nie jestem w stanie przewidzieć jak będzie wyglądało moje życie za parę lat.
      • kicia_edziecko Re: Nigdy nie mów nigdy! 03.07.03, 09:34
        Nie wiem jak Wy, ale ja podlegam stałej, dość silnej transformacji i wiem, że
        ten proces będzie trwał.
        Podejrzewam, że znakomita większość osób, które zdradziły przyobiecywały
        swojemu partnerowi wierność. I co z tego wynika? Nic. Przyszła chwila,
        fascynacja, zauroczenie, feromony, inne takie jeszcze nie poznane = naturalne
        drugsy i kto wtedy myśli? Przynajmniej nie każdywink)
        Pozdrawiam
    • coppola1 zdradziłam 03.07.03, 13:01
      zdradziłam...... brakowało mi ciepła, uczucia.... Niedługo potem rozwiodłam
      się z mężem i do tej pory jestem związana z tym facetem, z którym zdradziłam :-
      )
      • trivoli Re: zdradziłam 03.07.03, 20:49
        nie zalujesz tego?
        a jak zdrade zniosl Twoj poprzedni partner?
        • sugar_mama_danielcia Re: zdradziłam 03.07.03, 21:10
          Nie zdradzilam i nie zamierzam. Wiadomo pokusy czekaja na czlowieka za kazdym
          rogiem, ale ja bardzo sie pilnuje. Nie chodze sama po pijaku na imprezy i jak
          mam ochote sie ululac to tylko na ramieniu meza wink
          Zdrade uwazam za cos paskudnego. Rozwod nie - ale pojscie z innym do lozka
          (lub inne warianty zdrad)cichaczem, w sekrecie, za plecami meza jest rzecza
          wstretna. Podwaza to szacunek dla drugiego czlowieka.
          Pozdrawiam
          Sugar
          • mamami Wybaczyłam 03.07.03, 21:49
            Tak Moniko właśnie dlatego mojemu mężowi wybaczyłam, że była to chwila
            zauroczenia, która szybko minęła. Ja nie chcę go zdradzić ale nie wiem co
            przyniesie mi los, nie wiem jak potoczy sie nasze życie. Nie na wszystko mamy
            wpływ, nawet czasami na samych siebie i nic tego nie zmieni. Szanuję poglądy
            tych którzy myślą inaczej ale to nie zmienia faktu, że jestem prawie pewna, że
            kiedyś zmienią zdanie. Ja też kiedyś byłam pewna wielu rzeczy, za wiele dałabym
            sobie uciąć rękę, teraz hmmm... nie wiem czy zaryzykowałabym choćby mały palec,
            nawet za siebie. I to nie jest tak że spodziewam się tylko złego po sobie, bo
            ostanie moje doświadczenia pokazały mi że potrafię być prawie święta smile
        • coppola1 Re: zdradziłam 04.07.03, 14:35
          nie żałuję smile Rozwód z nim zapoczątkował kolosalne - i bardzo dobre zmiany w
          moim życiu smile))
    • wolna_amerykanka Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 03.07.03, 22:20
      Przed kilku laty też nie mieściło mi się w głowie, że można zdradzić kogoś
      najbliższego na świecie, to tak jakby wbić mu nóż w plecy, myślałam. A jednak
      po jakimś czasie trwania w związku, nawet najbardziej udanym, musiałyście
      zauważyć zmiany, które niechybnie wszystkich dopadają. Kiedy tak naprawdę
      zaświtała mi myśl o spędzeniu upojnych chwil w ramionach innego? Kiedy
      przestaliśmy się tak bardzo troszczyć o siebie, jednocześnie powoli narastał
      kryzys... Rutyna w domu, w łóżku... Jednak dziwne jest to, że mężczyzna, który
      mnie zaczął fascynować seksualnie, był (o zgrozo!) facetem bliskiej mi
      koleżanki. Oboje byliśmy przecież związani z kimś innym i do tego wszyscy się
      znaliśmy. Czułam się jak nakręcona, całowaliśmy się namiętnie przy każdej
      okazji, właśnie to ryzyko, że możemy zostać nakryci dodawało pikanterii. I
      chociaż drżałam na samą myśl,że któreś z naszych partnerów mogłoby się
      dowiedzieć i ciągle kołatała mi się mysl, że to, co wyczyniam jest perfidne i
      obrzydliwe, nie mogłam się zdobyć na "NIE" przez parę miesięcy.
      Wprawdzie nigdy nie wylądowaliśmy w łóżku, ale czy te namiętne chwile nie były
      już zdradą? I to podwójną? Nie próbuję się rozgrzeszać i nawet nie mogę
      powiedzieć, że żałuję... wiem tylko, że fascynacja innym mężczyzną może być
      jednym z symptomów, że wasz związek toczy choroba.
      Ja zdobyłam się na terapię szokową. Gdy już nasze próby naprawy związku zdały
      się na nic, rozstaliśmy się..... na całe 2 miesiące. Jednak nasza miłość jest
      tą największą smile Mój mąż jest dla mnie wszystkim i mam nadzieję ,że tak
      zostanie. Synka też mamy cudnego.
      • dru.ga Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 03.07.03, 23:30
        Wiecie co - "zauroczenie ,namiętność ,nie mogłam tego przerwać". Chyba zbyt
        łatwo się rozgrzeszacie????To wszystko tak brzmi jakby się działo poza wami -
        ale to przecież wy decydujecie - czy przylgniecie do tego "innego " faceta czy
        nie!!!!Może mnie skręcać i dosłownie szarpać wnętrzności z podniecenia ale
        skoro wiem,że zapłacę za to utaratą czystego sumienia i tej jedynej w swoim
        rodzaju bliskości z kimś kogo kocham - to....czy warto?Za co? Za jakiś mega
        orgazm? Za poczucie,że jestem najpiękniejsza,najważniejsza,pożądana? Dla mnie
        zdrada oznacza,że świadomie zdecydowałam się zabić moją miłość do męża - bo
        nic już nie bedzie jak dawniej. I nie mówcie -nigdy nie mów nigdy - wiem,że
        nigdy nie zdradzę mojego męża tak samo jak wiem ,że nigdy nie zabiję mojego
        dziecka. Reguła jest prosta - zdrada= chory związek / zarówno przed jak i po/.
      • faba3 Re: czy zdradzilyscie ..-cytując 04.07.03, 21:23
        wolna_amerykanka ..
        Wiem o czym myślałaś,to wszystko chemia, hormony.Wydaje nam się,że możemy nad
        tym zapanować - ale czasem jest to silniejsze niż zdrowy rozsądek miłość do
        własnego faceta - nie popieram ale znam taki przypadek.Zakończeń może być kilka
        i jest oczywiste że nie miłych (bo po rozładowaniu emocji przychodzi czas na
        zdrowy rozsądek i to boli)sad(
        • trivoli Re: czy zdradzilyscie ..-cytując 04.07.03, 22:20
          zgadzam sie z Toba. ja bylam potwornie nabuzowana i szczesliwa, kiedy
          spotykalam sie z tym drugim. przezywalam niesamowite emocje. ciagnelo mnie do
          niego tak, ze nawet wyjscie do sklepu traktowalam jako pretekst, by spotkac
          sie z nim choc na chwilke. ciagle sie dotykalismy. ciagle o nim myslalam.
          dzwonilismy do siebie kilka razy dziennie.
          a potem odezwal sie glos rozsadku i zaczelam zalowac, ze tak sie stalo. ze nie
          zapanowalam nad soba. poczulam sie zbrukana, jednym slowem chcialam cofnac
          czas. nigdy nie powiedzialam prawdy mojemu chlopakowi, ale on wyczul, ze cos
          sie dzieje, bo pewnych rzeczy nie dalo sie ukryc. i, paradoksalnie, sprawilo
          to, ze zaczal sie bardziej starac, zabiegac.
          mysle, ze czasem zdrada, choc potworna, moze byc impulsem do zmian na lepsze.
        • wolna_amerykanka Re: czy zdradzilyscie ..-cytując 09.07.03, 14:18
          O tak Fabo! Czasem hormony buszują niezależnie o naszego przyzwolenia i
          oczywiście można je poskromić(w końcu mnie się udało),ale wszystkie te kobiety,
          które twierdzą, że im coś takiego jak silny pociąg do innego czy raczej chęć
          przespania się z nim nie mogłoby się zdarzyć....... po prostu podziwiam ich
          pewność siebie. I nie chodzi mi o to jak to się może skończyć, bo masz rację,
          że na ogół bez happy end'u, od razu przypomina mi się film Luis
          Malle's "Skaza", ale chciałabym , aby odezwały się te z was, którym zdarzyła
          się silna fascynacja w trakcie trwania udanego, jakby się mogło wydawać
          związku. Wydaje mi się, że kobiety mimo wszystko częściej się wycofują z
          potencjalnego romansu niż mężczyźni, prawda?
    • weronikarb Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 04.07.03, 12:19
      W wielu postach jest pisane, ze niewiadomo czy nie zdradzicie. Jak mozna tego
      nie wiedziec, przeciez nic niemoze tego usprawiedliwic. Ja wiem napewno, ze
      męża nie zdradze, bo przeciez jak wtedy moglabym byc pewna ze mi tym samym nie
      odplaci? Pozatym co mi ta zdrada da? Chwilową przyjemność - tylko tyle zyskam a
      ile stracę...
      Dlatego jak uczucia zawodza warto wtedy myslec racjonalnie smile
      Pozdrawiam
      Renata
    • vase Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 04.07.03, 13:38
      Nie zdradzilam i nie zamierzam. Jest mi dobrze w malzenstwie. Kocham mojego
      meza rownie mocno i szalenie jak w dniu slubu. (A takze przed nim oraz tuz po)
      Maz jest moja ostoja, partnerem, osobistym "rozsmieszycielem", ramieniem do
      wyplakania sie oraz piersia (no, torsem smile) do przytulenia sie.
      Dziewczyny, ja mam dalej fiola na punkcie mojego meza. Jest niezwykle
      przystojny (oczywiscie to rzecz wzgledna) i tak samo "rozpala" mnie jak za
      narzeczenskich czasow. Po prostu nie mam potrzeby rozgladac sie za kims innym.
      Owszem, innych facetow znajduje przystojnych, ale (jak ktoras z Was napisala)
      nie traktuje ich jako obiekty seksualne. Milo jest na nich popatrzec, a w
      nastepnej minucie juz o nich nie pamietam.
      Natomiast gdyby maz mnie hm... zaniedbywal seksualnie, to kto wie.. smile)

    • wolna_amerykanka Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 04.07.03, 18:11
      Wiele z was ogromnie się dziwi, jak można zdradzać, że to jest świadomy wybór
      dorosłego człowieka, że sumienie by nie pozwoliło na tak takie haniebne
      postępowanie... Wszystko to prawda, tylko ja chyba jestem z innej bajki, bo
      wierzcie mi, że nie zafundowałam sobie potężnej dawki seksu tylko dlatego, że
      się bałam, bałam się konsekwencji. Tym, które już się łapią za głowę- nie
      jestem jakimś wampem, czy bezwzględną suką bez zahamowań.
      Ach, i zapomniałam napomnkąć, że moja koleżanka, była baaardzo pewna oddania i
      wierności swojego partnera sad
    • gpr Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 04.07.03, 19:49
      Myślę, że jestem zdolna do tego, by zdradzić i to właśnie dla chwilowej
      przyjemności. Czuję, że mogłabym to zrobić choćby tylko dla urozmaicenia
      monotonnego życia. Myślę, że wielu mężczyzn i kobiet właśnie dlatego zdradza i
      czasem przeradza się to w dłuższy romans. Myślę, że małżeństwo nie zamyka oczy
      na wdzięki innych przedstawicieli płci przeciwnej. Myślę też, że jeśli się
      kocha to się rozumie jak wielki ból zadaje się tej ukochanej przez nas osobie i
      to jest hamulec przed takim krokiem. Ale nie zawsze on działa. W chwilach, gdy
      w małżeństwie jest kryzys, choćby przejściowy, gdy ktoś z tych czy innych
      względów czuje się źle, może zdradzić. Jesteśmy tylko ludźmi i słabości nie są
      nam obce. Czym innym jest jednak słabość, a czym innym zimna podłość.
      Zdradę męża potrafiłabym wybaczyć, gdybym właśnie wiedziała, że nie było to na
      zimno, że nie jest to dla męża coś normalnego i że żałuje zdrady i gdyby nie
      łączyłoby się to z rozmyślnym oszukiwaniem. Krótko mówiąc, dopóki wierzyłabym w
      nasze wzajemne uczucie, dopóty potrafiłabym wybaczyć. Oczywiście nie byłoby tak
      samo, ale być może nasz związek byłby nawet mocniejszy, jeśli tylko
      wiedzielibyśmy dlaczego doszło do zdrady. A może odkrylibyśmy jak bardzo nam na
      sobie zależy? Myślę, że człowiek ma skomplikowaną naturę i różne reakcje są
      możliwe. Nie wiem czy faktycznie mogłabym postąpić zgodnie z tym co napisałam.
      Nie dowiem się pewnie póki tego nie przeżyję, choć mam nadzieję, że do tego nie
      dojdzie. Moim postanowieniem jest jednak, by męża nigdy nie zdradzić, bo po co
      burzyć coś tak długo wspólnie budujemu ( 10 lat ) i co by mi to dało? Nie
      wierzę, że byłoby mi lepiej lub znalazłabym lepszy związek niż obecnie.
      Czy powiedzieć o zdradzie?
      Myślę, że nie zawsze warto. Czasem lepiej oszczędzić drugiej osobie takich
      wyznań, bo może to całkowicie zburzyć wzajemne zaufanie. Uczciwość nakazuje
      powiedzieć, ale czasem lepiej milczeć, gdy np. nic by to nie wnosiło do
      związku, a podważyłoby tylko zaufanie. Wiem, że można twierdzić, że co to za
      zaufanie, jeśli nie opiera się na prawdzie. Ale jeśli winny tego bardzo żałuje
      i wie, że nigdy więcej czegoś takiego nie zrobi? Czy wiedza drugiej strony to
      nie są niepotrzebne cierpienia? Zdrada to mogła być faktycznie tylko chwilowa
      słabość, a wyszłaby z tego sprawa, która zachwiałaby całym życiem dwojga ludzi.
      Chodzi mi tu o współmierność winy do konsekwencji. Wyrzuty sumienia tego, kto
      zdradził mogą być gwrancją poprawy. Każdy sam najlepiej wie, a raczej czuje
      jakie są granice uczciwości i pewnie będzie wiedział jak postąpić. Myślę, że
      żadnego scenariusza nie da się wymyśleć, bo wszystko zależy od osób i od
      sytuacji.
      Gabrysia
      • wolna_amerykanka Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 05.07.03, 22:11
        Gabrysiu, Twoja wypowiedź jest mi najbliższa, ujęłaś temat w taki sposób, że
        mogłabym się pod tym podpisać. Świetne i dojrzałe.
    • netha Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 08.07.03, 15:15
      Zdradziłam męża raz ale wyszło mi to na dobre. Pozwoliło inaczej spojrzeć na
      moje małżeństwo i zarazem oderwać się od toksycznego związku z moim mężem. Są
      ludzie którym nie warto się poświęcać i czasami nowy związek pozwala wyjść z
      zaklętego kręgu. Słowo zdrada brzmi okropnie i prawdę mówiąc nie jestem z tego
      dumna, ale cieszę się że owy grzech tak zmienił moje życie, choć nie obyło się
      bez cierpienia, przed i po są jednak w życiu rzeczy których należy się podjąć.
      • trivoli Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 08.07.03, 21:52
        No widzisz... Twoj punkt widzenia jest zupelnie inny niz wiekszosci piszacych
        tu dziewczyn ("nigdy bym nie zdradzila, to niemozliwe"). Ja wiem, ze zdrada to
        obiektywnie cos niedobrego, ale ja tez zdradzilam raz i tez mi to wyszlo na
        dobre... Poczulam sie silniejsza... A on zagrozony. Przez to stal sie bardziej
        zaangazowany. Wiec jak to jest?
        • ehhermiona Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 08.07.03, 22:13
          Wiesz, takim "zastraszaniem" daleko się nie zajedzie... I może się zdarzyć
          zamiana ról.... Czy chciałabyś, żeby Twój mąż stwierdził, że jego zdrada dobrze
          by Wam zrobiła, bo Ty byś się potem bardziej zaangażowała? To mi trochę
          przypomina tresurę...
          Monika
    • izams Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 08.07.03, 22:42
      Witam - oj dziewczyny - cos mi tu nie gra - mam bardzo duzo koleżanek - i 80 %
      z nich zdradziło ( piszę tez o jednorazowym incydencie) - powody były bardzo
      różne.
      Co więcej pracuje w zespole 72 mężczyzn ( najstarszy 46 lat) i 4 kobiet -
      panowie traktują nas jak kumpli - i nie chcę Was załamywać , ale w zasadzie
      prawie każdy z nich coś ma na sumieniu ( i co z tego , że jest kochającym ojcem
      i czułym mężęm ) przy czym dla panów jednorazowe " eksperymenty" są tylko
      sportem .
      Poza tym : w takim razie z kim Ci panowie zdradzaja ? ( bo absolutnie nie ma tu
      mowy o paniach lekkich obyczajów )
      Zgadzam się z koleżankami : nigdy nie mów nigdy !
      poz, Iza
      • dru.ga Re: czy zdradzilyscie kiedys swoich mezow?? 09.07.03, 00:23
        A dlaczego nie mam mówić,że nigdy nie zdradzę mojego męża? Ja poprostu
        twierdzę,że jeżeli między nami nie będzie ok to się rozstaniemy.Jeżeli
        zwariuje na teamt innego faceta - to pierszą osobą która się o tym dowie -
        będzie mój mąż!!Miłość to przede wszystki uczciwość i zaufanie - i bez względu
        na to jak banalnie to brzmi taka jest prawda.
        Takie mam wrażenie ,że zdrada teraz stała się bardzo modna - bo
        przecież "wszyscy to robią,to czemu ja nie mam spróbować?" - przecież w życiu
        chodzi tylko o to ,zeby mieć "fun"????
        Różne są związki - nie zawsze pełne miłości - i jak wcześniej napisano czasami
        zdrada pomaga pewne rzeczy zrozumieć - np.to że kobieta nie chce byc tak
        traktowana jak jest przez swojego męża .Z tym ,że nie mówcie o tym ,że coś
        jest szare albo usprawiedliwione - zdrada jest zła!!!Bez względu na to co w
        ten sposób człowiek chce osiągnąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka