Dodaj do ulubionych

niezly bigos:(

21.08.07, 01:50
witam.kilka lat temu dostalam zdjecia mojego jeszcze wtedy chlopaka
z tlusta bruneta.to byl
szok,dostalam zdjecia od "przyjaciolki",bylam przed waznym
egzaminem,oczywiscie oblalam.serce mi peklo z rozpaczy bo to byla(z
mojej strony)szczera,gleboka,prawdziwa miloscia.nawet sie nie
wypieral,przepraszal,mowil,ze ze mna nie mogl sie dogadac,ze ciagle
sie klocilismy itp.dla mnie to byl koniec.zajelam sie soba, swoim
zyciem,poznalam kilku fajnych facetow,ale...spotkalismy sie ponownie
po ponad roku.dzis jestesmy prawie 3lata po slubie,mamy wspanialego
2-letniego syna.pomyslicie,ze cos ze mna nie teges,ale powrocily
wspomnienia(te wspaniale oczywiscie),przez chwile znow zylam jak w
bajce.nie wiem co i komu chcialam udowodnic,ale wyjscie za
niego to byla fatalna decyzja,nie wiem co ja sobie wyobrazalam.tego
nie da sie zapomniec.serce mi peka bo przy kazdej klotni szkoda mi
dziecka.jest dobrym ojcem,stara sie byc dobrym mezem,ale ja nie
umiem byc jego zona,on o tym wie,nieraz juz byl spakowany.zbyt wiele
sie wydarzylo,nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam.co robic,leczyc
sie,udawac?oszaleje...


Obserwuj wątek
    • sandra1301 Re: niezly bigos:( 21.08.07, 07:55

      niedojrzałe to jakieś. Czy wy rozmawiacie ze sobą? Bez kłótni,
      emocji? Piszesz, że on się stara? A Ty?
      Idźcie do dobrego psychologa, pomógł już niejednym. Powodzenia
    • iwles Re: niezly bigos:( 21.08.07, 07:58
      Aneczka - co to znaczy, że ty nie potrafisz być dla niego żoną ?
      • anec-zka Re: niezly bigos:( 21.08.07, 09:49
        witam.czy moje zachowanie jest niedojrzale?nie sadze.jesli juz to
        bylo.chyba potrzeba sporej dojrzalosci zeby dojsc do pewnych
        refleksji,decyzji zwlaszcza jak jestes rodzicem.nie pomyslalas
        sandro,ze czasem rozmowa moze nie pomoc(zwlaszcza jak druga strona
        twierdzi,ze wszystko jest ok).mnie po prostu meczy zycie z nim,brak
        zaufania(bo kilka wyskokow w czasie naszego malzenstwa tez bylo,
        glownie chodzi o alkohol)chcialam by szczesliwa,chyba jak wiekszosc
        kobiet,ktore borykaja sie z podobnymi problemami.na dzien dzisiejszy
        czuje sie bardzo samotna w tym naszym malzenstwie,a o ile mi
        wiadomo to instytucja dwu osobowa.pozdrawiam serdecznie.
        • sandra1301 Re: niezly bigos:( 21.08.07, 11:24
          aneczko, dopiero teraz odkrywasz więcej szczegółów. W poprzednim
          poście nie pisałaś o problemach alkoholowych. Oczywiście rozmowa
          czasem może nie pomóc, ale od niej się zaczyna naprawę, czyż nie?
          Obrzucanie się zarzutami to tylko droga w slepy zaułek. Pisałam o
          psychologu, nie wstydźcie się tam pójść. Znam kilka par, którym
          pomógł. Dla dobra dziecka warto zawalczyć o związek.
          • anec-zka Re: niezly bigos:( 21.08.07, 12:40
            myslisz,ze nie probowalam wizyt u psychologa,spotkan AA.nawet sama
            chodzilam(uzyskalam dzieki temu wiele informacji), bo moj drogi maz
            uwazal,ze nie jest mu to potrzebne.szantazowalam,plakalam,pakowalam
            go i nic.uparcie twierdzi,ze wszystko sie ulozy,ze i tak juz jest
            lepiej bo rzadziej popija z kolegami,nie jezdzi juz samochodem pod
            wplywem(ale czesciej cos jest do zrobienia na dzialce albo w
            piwnicy). nie jestem typem osoby bezczynnej,czekajacej na rozwoj
            wydarzen.zdecydowanie wole dzialac,tyle,ze czasem przychodzi chwila
            zwatpienia(mnie wlasnie dopadla).szczerze,mimo wszystko,zalezy mi
            aby utrzymac to malzenstwo,dla syna,tzn w ogole (bo nie chce wyjsc
            na jakas cierpietnice).sama wychowalam sie bez ojca wiec chcialabym
            oszczedzic tego swojemu dziecku.fakt,moja mama to wspaniala
            kobieta ,wiele jej zawdzieczam,stawala na uszach zebym nie odczuwala
            braku ojca.nie wiem juz co moge,co powinnam.strasznie to wszystko
            trudne.pozdrawiam.
    • kiwi1910 Re: niezly bigos:( 21.08.07, 12:46
      jesli go kochasz - przestań sie wygłupiać, skoro wybaczyłaś mu wtedy
      to teraz o co Ci chodzi??
      jeśli go nie kochasz - to nie męcz siebie i jego, rozstań się z nim
      własnie dla dobra dziecka ( wysłuchiwanie ciągłych awantur to żadna
      przyjemność)
      no to jak kochasz go czy nie? ale szczerze!
      • anec-zka Re: niezly bigos:( 21.08.07, 13:00
        sama nie wiem czy to milosc czy raczej przyzwyczajenie.sprobuje
        jeszcze powalczyc,nie chce zeby w przyszlosci dziecko zarzucilo
        mi,ze sie nie staralam,itp.wiem jak potrafia namieszac w glowie
        dziecka tatusiowie lub mamusie w zaleznosci od sytuacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka