siasiuszek 28.08.07, 19:20 ja byłam tą mniej kochaną dziecko.onet.pl/1723,nie_kocham_mojej_corki,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
bi_scotti Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 20:43 siasiuszek napisała: > ja byłam tą mniej kochaną > dziecko.onet.pl/1723,nie_kocham_mojej_corki,artykul.html A wiesz dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 21:29 byłam trudniejszym dzieckiem, mniej przytularskim, mniej rozmownym, bardziej podobnym do taty niż do mamy Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 21:33 nie to , ze mnie nie kochała. kochać mnie kochała, ale zawsze czułam niesprawiedliwość, że jednak mniej niż siostrę. Odpowiedz Link Zgłoś
mbwj88 Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 21:36 no i co z tego że taka byłaś? kocha się bezwarunkowo Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 21:43 A czy mozna miec pretensje o mniejsza milosc czy nawet jej brak? Zal na pewno mozna ale pretensje? Nie sadze. Z czasem i ten zal staje sie bardziej nostalgia czy melancholia niz jakas wielka rana. Wielokrotnie zreszta te dzieci mniej kochane lepiej sobie radza w zyciu, bo szybciej chca byc samodzielne i niezalezne, bardziej swiadomie szukaja partnerow, bo wiedza dokladnie czego Im brakowalo w domu rodzinnym do szczescia. Zalezy jak spojrzec na uklad rodzinny, wielokrotnie mniej milosci to rowniez wiecej swobody a wiecej wymagan to rowniez wiecej mozliwosci rozwoju. To nie koniecznie musi byc az takie negatywne doswiadczenie z perspektywy czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 21:49 nie wiem czy nawet żal. I nie wiem czy to jest takie pozytywne, później mimo wszystko zawsze czujesz się trochę gorszy, mniej wart miłośći. Odpowiedz Link Zgłoś
novalee1 Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 11:52 Tak,to racja.Ja tez bylam mniej kochana od mojego brata i tym samym zawsze musialam sobie lepiej w zyciu radzic. Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 bi_scotti 29.08.07, 21:39 Moje obserwacje są zgoła odmienne. Ten brak miłości stał się wielką raną, pozbawił osobę, o której myślę, poczucia własnej wartości, sprawił, że uznala się za nic nie wartą, tak beznadziejną, ze własna matka nie znalazła w sobie żadnych ciepłych uczuć. Masz pojęcie, jak to musi BOLEĆ? A rodzic wcale nie jest skłonny taj niekochanej odpuścić - swojemu pupilowi pobłaża i ustępuje, dziecku niekochanemu wciąż podnosi poprzeczkę,a o głupstwa robi raban i stosuje kary. Szukanie partnera? Nie ma szukania, jest chęć wyrwania się z domu za wszelką cenę i wpada się z deszczu pod rynnę, bo jakimś niezwykłym sposobem wszelkiej maści gnoje łątwo potrafią wyczuć to niekochane stworzenie i omamić kilkoma czułymi kłamstwami, a potem gehenna zaczyna się od nowa, juz pod własnym dachem. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 21:46 a jednak można kochać bardziej lub mniej. Dziecko jest bardzo zachłanne jeżeli chodzi o miłość rodzica i o nią zazdrosne, co psuje stosunki z rodzeństwem. Myśle o drugim dziecku i czasami się boje, że też któreś będę faworyzować. Może jak się ma więcej dzieci jakoś to się rozkłada, ale przy dwójce chyba trudno tego uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 21:54 Ja mam tę nieporzyjemnośc obserwowac często jak zachowuje sie mniej kochane dziecko. To jest niezmiernie przykre: ona sie tak bardzo garnie o ojca, tak chce zobaczyc uznanie w jego oczach, atu cały czas pruska dyscyplina, irytacja, złośc. Rzadko pozytywne uczucie, ale jesli już, to duzo mniej szczere niż w stosunku do drugiego dziecka. Pisałam o tym niedawno na forum. Powód takich nierównych uczuć? - jedno dziecko jest bardzo podobne do tatusia (to kochane), drugie nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 21:58 prędzej czy później przejdzie to w złość - nie zwracasz na mnie uwagi gdy chce się przytulic, to zwrócisz gdy będę niegrzeczna. Cokolwiek się stanie, najważniejsze bym to ja pochłaniała najbardziej twoją uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
big__mama Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 22:35 Albo w nerwicę lub inną przypadłość psychiczną. Ale to już chyba skrajne przypadki. Odpowiedz Link Zgłoś
abi3 Re: Nie kocham mojej córki 28.08.07, 22:41 Mnie kochali, dopóki nie pojawił się mój brat-wyskrobek. Pojawił się po 8 latach. Do dziś pozostała zadra i brak wiary w siebie, a mam już 34 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
niusianiusia Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 00:23 Mam dwoje dzieci. Pierwsze od urodzenia, trudne, histeryczne, płaczliwe i nerwowe, przy tym bardzo zdolne i bystre. Drugie mniejsze, ciche, uśmiechnięte, spokojne, takie do przytulania i obserwowania. Przyjmenosć bycia rodzicem poznałam dopiero przy drugim, niestety. Oboje bardzo kocham, ale każde inaczej. Bardzo ciężko jest nie faworyzować dziecka. Moje starsze jest po prostu trudniej kochać. Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek wlos mi sie zjezyl na glowie!!!!!!!! 29.08.07, 08:29 przyznam szczerze, ze chyba nie zrozumialam ani tego artykulu ani was... przyznaje, mam jedno dziecko, ale sama mam dwojke rodzenstwa i o ile zawsze widzialam roznice w traktowaniu nas o tyle NIGDY nie mialam watpliwosci, ze jestesmy kochani! Wy tu sie wszystkie przyznajecie do faktu usprawiedliwiania sie przed miloscia, albo jej brakiem a nie zauwazacie, ze to nie jest normalne. tak. to nie jest normalne. w tym artykule wyczulam ewidentnie, ze matka najzwyczajniej w swiecie rywalizuje ze swoja corka, w wychowaniu idzie na latwizne. oczywiscie, ze latwiej i przyjemniej wychowac dziecko, ktore nam "nie przeszkadza" w zyciu, usiadzie sobie i bedzie rysowalo przez 4 godz... nie odezwie sie niezapytane, nie zazenuje nas, nie bedzie stawialo przed nami wyzwan wychowawczych... a to drugie? no coz... przyznam sie przed swiatem, ze jest nieznosne, bo gadula, wkurzajace, bo podobne do babki i odrazajace swoim lenistwem, bo tak bardzo podobne do mamusi i bede rozgrzeszona... co wiecej, nie powiem o tym dziecku, zeby przypadkiem kiedys w oczy mi nie powiedzialo, ze to moja wina, ze teraz nie potrafi sobie zycia ulozyc... Nie miesci mi sie w glowie to, ze ktos moze takie rzeczy wygadywac! Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: wlos mi sie zjezyl na glowie!!!!!!!! 29.08.07, 08:34 Mijaczku, jakby Twoimi kryteriami "normalności" zmierzyc ludzkośc, to mniej więcej 95 % jest nienormalna. Ludzie nie sa idealni i juz. Mnie tez ta nierównośc w kochaniu przeraża, ale tak jest, i już. I nikogo na leczenie z braku miłości raczej nie przyjmą. Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: wlos mi sie zjezyl na glowie!!!!!!!! 29.08.07, 08:42 ja rozumiem kochac inaczej, ja nie rozumiem w ogole nie kochac swojego dziecka, a za powod podawac trudnosci wychowawcze [od razu zaznaczam, ze trudnosci wychowawcze polegajace na okradaniu staruszek czy mordowaniu przechodniow podpadaja pod inna kategorie]! przeciez w tym artykule kobieta ewidentnie mowi o tym, ze ona swojej corki nie kocha, bo ta chce byc w centrum uwagi [efekt bycia niezauwazanym przez mamusie] i stara sie byc bardziej przebojowa od niej samej! no prosze cie! przeciez to jest smieszne! Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: wlos mi sie zjezyl na glowie!!!!!!!! 29.08.07, 08:45 To nie chodzi o kompletny brak miłości, ale o kochanie bardziej jednego dziecka. Nigdy nie miałaś tak, że twój mama zawsze stawała po stronie swojego ulubieńca, bez wzglądu na to czyja to był wina, że bardziej lubiła się z nim bawić, z nim rozmawiać itd. Chyba, że byłaś tym faworyzowanym dzieckiem, wtedy mogłaś tego nie zauważyć. Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: wlos mi sie zjezyl na glowie!!!!!!!! 29.08.07, 08:52 dopoki nie bylo na swiecie mojej siostry to naprawde bylo tak, ze zazwyczaj obrywalo sie mojemu bratu za dokuczanie mi, ale ja z kolei mialam wieksze chody u ojca, a on u mamy i jakos tego sie nie odczuwalo...no, a potem urodzila sie moja siorka [13 lat roznicy] i wiadomo, ze to ona zostala do dzisiaj rodzinnym dzidziusiem...ale spoko, bo my teraz dorosli ejstesmy, wiec nie przeszkadza... moim zdaniem tu nie ma z czym sie afiszowac tylko szukac problemow w sobie a nie w biednym dziecku, ktore im bardziehj odpychane tym bardziej probuje zwrocic na siebie uwage... w rodzinie meza tak jest....maz jest tym bardziej kochanym dzieckiem, ktoremu wcale na tej milosci nie zalezy...a siostra i przybrany brat...no coz...im zalezy, ale nie jest im okazywana... Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: wlos mi sie zjezyl na glowie!!!!!!!! 29.08.07, 08:57 13 lat różnicy to jest dużo, dziecko w tym wieku już nie potrzebuje tak bardzo miłości jak małe dzieci, między którymi różnica wieku jest niewielka 2- 3 lata. Dla takiego 3 latka to jest prawdziwa tragedia, gdy rodzi mu się rywal do uczuć rodziców, rodziców w dodatku faktycznie mamusia bardziej kocha tego rywala spychając jeszcze w końcu malucha na drugi plan Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: wlos mi sie zjezyl na glowie!!!!!!!! 29.08.07, 09:02 siasiuszek napisała: > Dla takiego 3 latka to jest prawdziwa tragedia, gdy rodzi mu się > rywal do uczuć rodziców, rodziców w dodatku faktycznie mamusia > bardziej kocha tego rywala spychając jeszcze w końcu malucha na > drugi plan no ale wlasnie o to mi chodzi!!!! dla dziecka to jest jedyna naturalna rzecz abiegac o milosc rodzicow, a dla matki ejst to mniej lub bardziej swiadome dzialanie, na ktore ma wplyw, poniewaz potrafi przewidziec konsekwencje swoich dzialan... i jak tu mozna winic dziecko jak w tym artykule????? ze to starsza corka jest niefajnym towarzystwem... a moze trza sie uderzyc w piers i powiedziec, ze kiedy urodzil sie syn to latwiej przyszlo jej poswiecac mu uwage, bo taki slodki byl i bezbronny, a corka wymagala tyle uwagi, ze latwiej bylo ja odepchnac? Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 08:51 Jak tak się rozglądnę w swoim otoczeniu, to w każdej rodzinnie z dwójką dzieci, jest dziecko o trochę gorszej pozycji. Faworyzowane są przeważnie młodsze a w przypadku mamuś synkowie. Niektóre dzieci potulnie godzą się na swoją niższą pozycje, a inne walczą o uwagę poprzez rozrabianie. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 09:00 Ja nie wiem, czy w każdej tak jest. Ja znam wiele, gdzie nie ma - na moje oko - takich róznic. Często jest za to tak, że bardziej kochane i idealizowane jest to dziecko, które jest dalej od rodziców, rzadziej bywa w domu. jak ja byłam na studiach, to mi sie siostra skarżyła, że co chwilę słuchała, że "ania to, Ania tamto, a ty...". Teraz ona jest na studiach, ja mieszkam blisko rodziców i mnie sie obrywa Inna sytuacja to faworyzowanie synów przez matki - to widzę, że sie zdarza, nawet jak Ci synkowie to marnotrawni. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 09:06 dlania napisała: > Ja nie wiem, czy w każdej tak jest. Ja znam wiele, gdzie nie ma - na moje oko - > takich róznic. > Często jest za to tak, że bardziej kochane i idealizowane jest to dziecko, któr > e > jest dalej od rodziców, rzadziej bywa w domu. jak ja byłam na studiach, to mi > sie siostra skarżyła, że co chwilę słuchała, że "ania to, Ania tamto, a ty...". > Teraz ona jest na studiach, ja mieszkam blisko rodziców i mnie sie obrywa To zupełnie normalneP Każdy z nas to jakiś zespół cech, mniej lub bardziej akceptowalnych. Kiedy kochana osoba znajduje się daleko, widzimy tylko jej zalety, bo wady nie moga nas boleć bezpośrednio. Inaczej jest w przypadku dziecka będącego "pod ręką". Częstsze spotkania, prowadzą do pełniejszego obrazu tej osoby Zobacz co dzieje się z małżeństwami na odległość- kiey partnerzy sa osobno- tęsknią i druga stron jawi się anilesko. Po powrocie anioł spada z piedestału, bo rozrzuca skarpetki, nie zmywa po sobie itp. A w naszej wizji ukochanej osoby mowy o tym nie byłoPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 09:00 Faworyzować mozna jedno z dziei z wielu powodów, najczęściej dlatego, że łatwiej je tą miłościa obdarzać, bo milszy ma chrakter, łatwiejszy we współżyciu. Bywa i tak, że faworyt zmienia się wraz z dorastaniem- kiedy ukochany pieszczoch z kilkulatka przeistacza się w zbuntowanego nastolatka, traci swój status, na rzecz kolejnego dziecka. W najbliższej rodzinie mam przypadek najmlodszego dziecka, któremu matka wynagradzała i wynagradza nadal to, że przez chwilę kiedy dowiedziała się, że jet w ciąży, chciała się jej pozbyć. Całe zycie płaciła i płaci brakiem umiejętności zobaczenia wad u swego pupila, kosztem starszych dzieci. Nie potrafi sobie z tym poradzić. Odpowiedz Link Zgłoś
montechristo4 Re: niusianiusia 29.08.07, 09:35 jak ja dobrze Cię rozumiem..... Mój starszy syn jest trudny, gwałtowny, porywczy. Czasem go po prostu nie lubię... Kocham go bardzo oczywiście, ale zdaję sobie sprawę, że łatwiej jest kochać młodszego - typ przylepy. Staram się nie fowaryzować małego, rozdzielać uczucie po równo, ale nie zawsze tak się da. Jak "szczerze" przytulić dziecko, skoro przed chwilą przez niego płakałam? Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 10:00 Słyszałam opinię, że im większe błędy zrobiło się w wychowaniu dziecka gdy było ono małe, tym trudniej przeżywa ono okres buntowniczy. Matka pisząca ten artykuł tak naprawdę nigdy za bardzo nie kochała swojej córki. Od zawsze dostrzega w niej całe mnóstwo wad i zdaje się nie widzieć zalet. Syn jest ucieleśnieniem wszystkiego co najlepsze, a córka kwintesencją tego co najgorsze. Właśnie dlatego nie wiem czy zdecyduję się na drugie dziecko. Gdy urodziła się moja córka (bardzo oczekiwana) nie zapałałam od razu do niej miłością od pierwszego wejrzenia, czego zresztą bardzo się wstydziłam. A to przecież powinno być naturalne, że kocha się swoje dzieci. Na początku zajmowałam się nią tak trochę mechanicznie. Czułam do niej sympatię, ale wydawała mi się zbyt obca, żeby ją od razu pokochać. Teraz kocham ją najbardziej na świecie. Nie wiem czy drugie dziecko pokochałabym równie mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
hancik5 Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 10:23 Moje pierwsze dziecko było histeryczne i bardzo kłopotliwe, drugie to cukiereczek. Ale pierwsze kocham równie mocno jak drugie. Jak można jedno kochać inaczej ??? Trudno było nam ze starszakiem, ale miłość procentuje. Histeria zniknęła już dawno, a znikała powoli i powoli. I mam teraz dwie cudowne córeczki i każdą z nich kocham tak samo, bez względu na to, jakie mają cechy charakteru. Wiem jedno, miłość zmieniła moje pierwsze dziecko, wbrew temu, co sądzili inni na temat jego zachowania... Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 11:32 Okres buntu nastoletniego to naturalna faza oddzielania się dziecka od rodziców. Bunt to nic innego, jak testowanie rodzica przez dziecko: "Czy będziesz kochał mnie mimo wszystko, cokolwiek bym nie zrobił?" To sprawdzenie miłości rodzica, sprawdzanie, co jestem wart, bardzo istotny i niezbędny etap rozwoju człowieka. Z artykułu jasno wynika, że matka nigdy nie kochała córki bezwarunkowo. Wydaje się, że we włsnej córce dostrzega swojego rodzica- matkę, z którą ma nieuregulowane relacje, od której być może się nie oddzieliła i z którą walczy- szkoda, że w osobie włsanej córki. Powinna udać się na dobrą terapię rodzinną, bo rozwali córce życie (o ile już tego nie zrobiła). Co do tej "naturalnej" miłości do własnego dziecka, o której pisała Koza- no cóż, miłość do dziecka rzadko bywa miłością od pierwszego wejrzenia, trzeba się jej nauczyć, a więc mit o tym, ze miłość macierzyńska zawsze przychodzi łatwo i wraz z przyjściem dziecka na świat, to nic innego jak mit. Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 12:57 Rodzice kochali nas w taki sposob, ze nie bylo watpliwosci i pytan, ktora dostaje tej milosci wiecej, ale pamietam,ze jak juz tato zmarl, a ja bylam zbuntowana nastolatka, to mama poswiecala mi duzo wiecej czasu niz siostrze, wlasnie po to, zeby nie pozwolic mi zejsc na zla droge. Wiem, ze siostra czasem miala o to pretensje, chociaz juz wtedy byla dorosla osoba (miala 19 lat) ale ona raczej zazdroscila ilosci rozmow, ktore prowadzilam z mama, ale nie samej milosci, ktora obie mialysmy po rowno dawkowana. Odpowiedz Link Zgłoś
jopowa Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 13:14 ja sie dowiedzialama,ze rodzice mojej kolezanki chcieli zeby ona byla chlopcem.nie wiem dlaczego,mieli juz dwoch synow,dla mnie to logiczne ze chcieli corke,ale ona mowi,ze ktos z rodziny jej powiedzial,ze chcieli jeszcze trzeciego syna,a uorodzila sie ona.I ona mowi,ze pamieta, a ma już 40 lat,ze jak byla plodem to czula to ze nie jest kochana! Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 13:57 Moim zdaniem bzdura, a skąd rodzice 40 lat temu wiedzieli, że w brzuchu jest dziewczynka, a nie chłopiec?? Odpowiedz Link Zgłoś
jopowa Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 14:53 wlasnie niewiedziele!!!O to mi chodzi.Oni chcieli mies syna i mysleli sobie ze to bedzie syn i kochali go jak syna.I jak sie urodzila corka to bylo rozczarowanie Odpowiedz Link Zgłoś
dorotamakota1 Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 14:06 Ja też uważałam, że byłam tym mniej kochanym dzieckiem,jednak zrozumiałam coś posiadając już własne dzieci. To nie jest tak, że rodzice któreś dziecko kochają mniej lub bardziej... Kochają je tak samo, ale dzieci się różnią i różna jest miłość do nich. Inaczej się ją okazuje i odczuwa. Odpowiedz Link Zgłoś
jopowa Re: Nie kocham mojej córki 29.08.07, 14:57 Ja też uważałam, że byłam tym mniej kochanym dzieckiem,jednak zrozumiałam coś posiadając już własne dzieci. To nie jest tak, że rodzice któreś dziecko kochają mniej lub bardziej... Kochają je tak samo, ale dzieci się różnią Odpowiedz Link Zgłoś
gacusia1 Witaj w klubie "mniej kochanych" Siasiuszek 29.08.07, 15:39 Ten artykul idealnie opisuje moja corke.Dodalabym jeszcze,ze jest bezczelna i nie liczy sie z nikim.Baaardzo trudno dogadac sie z taka nastolatka.Kocham kazde z dzieci inna miloscia-za cos innego,ale nie mniej czy wiecej ktorekolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Witaj w klubie "mniej kochanych" Siasiuszek 29.08.07, 16:12 Z tego, co widze i slysze to dzieci, ktore uwazaja, ze w Ich domach wszystko bylo zawsze po rowno i rodzice kochali bez wyrozniania to najczesciej te dzieci, ktore byly bardziej kochane i po prostu nigdy nie dane Im bylo poczuc tej mniejszej milosci. Uwazam jednoczesnie, ze to co bylo w dziecinstwie jest nie do naprawienia ale na to czlowiek dorasta zeby z doswiadczeniami z przeszlosci zrobic cos sensownego po swojemu. Jesli bylo sie mniej kochanym dzieckiem mozna cale zycie zyc w przeswiadczeniu, ze jest sie gorszym i pokrzywdzonym ale mozna tez potraktowac samego siebie powaznie i uznac, ze co bylo to bylo a czesc dalsza zycia bedzie sobie czlowiek ukladal bez ogladania sie na mniejsza milosc rodzicow. Trudno przez cale zycie obarczac rodzicow odpowiedzialnoscia za wszelkiego rodzaju zyciowe klopoty gdy sie juz jest doroslym. Oczywiscie, dziecinstwo ma kolosalny wplw na nasza psychike i stosunek do swiata ale na kazdego czlowieka przychodzi czas gdy musi zaczac odpowiadac sam za siebie i za ksztaltowanie wlasnego szczescia niezaleznie od ilosci milosci otrzymanej w rodzinnym domu. Odpowiedz Link Zgłoś
housewife1 Re: Witaj w klubie "mniej kochanych" Siasiuszek 29.08.07, 21:28 Ja jestem jedynaczką wiec nie do końca mam wglad w ten problem, mam na razie 2 dzieci, 5 letnia córkę i 3 letniego syna, gdy syn sie urodził, starałam sie jak najwięcej uwagi poświęcac córce, bo wiadomo, żeby sie nie rozwineła jakas rywalizacja. W tej chwili poświęcam im uwage tak jak widze, że tego potrzebują. Nie wiem jak będzie w przyszłości, ale mysle, ze na dzien dzisiejszy jest ok, nie ma jakichs aktów zazdrości, wspierają się, czasem na siebie skarżą, ale cześciej tworzą wspólny front i bronia siebie na wzajem "nie krzycz na mojego brata", " zostaw moja siostrę" . Oboje sa silnymi osobowościami, oboje bardzo energiczni, więc żadne z nich nie jest myszka pod miotłą. mają swoje pokoje, zabawki kupuje nawet podwójnie, jesli tego chcą, a jeśli nie to każde dostaje to co chce, dzielić się- raz sie dzielą , raz nie, ale tłumaczę zawsze- nie chcesz sie podzielić, to drugie ci tez nie da kiedy indziej, to działa najcześciej. Nie zmuszam do dzielenia się, to jego własnosc, nie musi sie dzielić, jeśli nie czuje takiej potrzeby. Zobaczymy, na razie absurdem jest dla mnie, że mogłabym któreś z nich kochac mniej. kocham ich tak samo, tylko raz sie złoszczę na tego, raz na tamta, chwalę jak mogę oboje, są inni, i za inne cechy lubię każdego z nich i inne wady dostrzegam, ale kochać w sensie ilości, każde kocham na 100% Odpowiedz Link Zgłoś