marthaaa
05.09.07, 12:16
Witajcie. Jestem nowa, nigdy wcześniej nie korzystałam z forów
internetowych.Sytuacja w jakiej się znalazłam, zmusiła mnie do przełamania
oporów związanych z tą formą rozmowy.W tym wypadku nie potrafie zwrócic się do
przyjaciół o pomoc. Być może jest tak ze względu na strach przed negatywna
reakcją najbliższych, a może przez to, że sama nie jestem pewna co powinnam
zrobić.
Jedno jest pewne- mam już dosyć duszenia tego w sobie, nie poradzę sobie z tym
sama, prędzej oszaleje.
Jestem mężatka od 8 lat, przez ostatnie 5lat walczymy z Pawłem o dziecko- bez
efektów.
Miesiącami przeleżałam w klinikach leczenia bezpłodności, byłam w Poznaniu,
nawet w Szwecji. Miesiąc temu ostatecznie zdiagnozowano mój stan- dziś wiem że
już nigdy nie będę mogła mieć dziecka. Przez te lata stopniowo oswajałam się z
ta myślą. Na początku byłam w szoku, nie wierzyłam że akurat mnie to spotkało,
straciłam wszystko co było dla mnie najważniejsze,o czym całe życie marzyłam-
stracilam swoja kobiecość.
Dziś patrze troszke inaczej. Nie zmienie tego, żyć musze dalej.
Mój mąż bardzo chcę zaadoptować dziecko, ja jednak uciekam o rozmow na ten
temat. Mam tysiące obaw, o których nie potrafię mu powiedzieć, a bez ich
wyleczenia nie mogę zgodzić się na adopcję…
To może się wydawać banalne i oczywiste, ale dla mnie są to podstawowe aspekty
w podjęciuBoje się, że nigdy nie pokocham dziecka adoptowanego tak jak
kochałabym swoje. Boje się, że ono nigdy mnie nie pokocha, a nawet nie będzie
chciało zaakceptować. Boje się bo nie wiem czy kiedykolwiek zapomne o tym, że
to nie ja go urodziłam, czy pogodze się z faktem że nigdy nie urodze swojego
dziecka. Boje się czy będę umiała z nim rozmawiać, czy go będę rozumiała… Nie
wyobrażam sobie momentu kiedy miałabym mu powiedzieć, o tym, że nie jestem
jego prawdziwą mamą. Oczywiście można zaadoptować starsze dziecko, któremu
niczego nie trzeba tłumaczyć- ale myślę że w takich przypadkach, jeszcze
trudniej zbudować więź…
To tylko zalążek piekla jakie mam w głowie.
Nie wiem co robić, bo pragne mieć dziecka jak niczego na świecie. Tak bardzo
chcę, a tak bardzo się boje...