Dodaj do ulubionych

Porwalam wlasne dziecko...:(

22.09.07, 23:01
Jechalam dzis z synkiem pozyczonym wczoraj od przyjaciela
samochodem, kiedy zauwazylam ze jedzie za mna moj tesciu. Pisalam we
wczesniejszych postach co on potrafi wyczyniac... Zatrzymalam auto i
zapytalam czy ma jakis problem. Na co on zaczal wrzeszczec ze robi
mi zdjecia, ze juz mam kilka i ze zrobi jeszcze zdjecia mojemu
kochasiowi. Ja powiedzialam mu co o tym mysle, poradzilam zeby
pilnowal swoich spraw i wrocilam do samochodu do dziecka a on
wyskoczyl z auta i zaczal przy ludziach pod sklepem wrzeszczec za
mna ty zdzi..., ku..., ci... itp a ja odjechalam. Maluchowi
wytlumaczylam ze dziadek mial jakis problem i dlatego za nami
jechal.... Ale tesciu pojechal znowu za mna. Powiedzialam malcowi ze
pojedziemy do Mc Donalda i zatankowac na co bardzo sie ucieszyl.
Tesciu ciagle za nami. Stanelam do tankowania, tesciu stanal z tylu,
a tu nagle z boku pojezdza moj maz, wyskakuje z auta, dopada do mnie
i krzyczy do Malucha - wysiadamy! Maly placze - ja chce z mama a on
wrzeszczy na mnie, co ja robie, ze biore gdzies dziecko samochodem
mojego kochasia a tesciu wrzeszczy ze porwalam dziecko i ze idzie po
ochrone. Maly placze, ja w szoku chce stamtad odjechac bo juz ludzie
sie zbieraja, niewiele myslac wrzucilam wsteczny i przywalilam
tesciowi w auto... Caly guzik sie stalo, hakiem troche mu wgniotlam
rejestracje a oni ze dzwonia na policje! Wiec ja na to ze nie tu
tylko trzeba zajechac na jakis parking i odjechalam. Oni za mna, dra
sie ze uciekam z miejsca wypadku ale ja na najblizszej zatoce
stanelam samochodem. Malutki plakal i pyta: mamo dlaczego oni
dzwonia na policje? Ja mowie ze sa zdenerwowani a Maly ale ja im
powiem ze sa glupi, zeby nie przyjezdzali. Biedny byl tak
zdenerwowany, nie rozumial co sie dzieje....sad Maz wezwal policje i
gdy na nich czekalismy ja sama powiedzialam zeby zabral Malego stad,
zeby go przy tym nie bylo. Maly sie wyrywal, ale maz wsadzil go do
swojego auta. Slysze ze tam strasznie placze wiec chce isc do niego
a tesciu do mnie z lapami, nie chce mnie puscic i drze sie ze mam
sie nie zblizac do Malego! Boze myslalam ze go rozniose na kawalki!
Odepchnelam go i weszlam do tego auta, przytulilam malego a on tak
strasznie plakal...mowil ze chce ze mna, ze nie chce z tata
jechac..nie moglam go uspokoicsad Gdy przyjechala policja maz
odjechal z placzacym Maluchem. Policja byla w szoku ze o taka
pie.. musieli przyjechac, troche tescia usadzili jak walil teksty
o porwaniu dziecka itd. Dali mi bardzo niski mandat a potem spytali
mnie o co tak naprawde im chodzi? Byli w szoku widzac jak tesciu sie
zachowuje... Do wieczora nie widzialam sie juz z synkiem. Na moje
telefony maz odpowiada ze maly juz spi (pisalam wczesniej ze maly
sypia u niego - nie chcialam mu robic zamieszania w głowce i go
przeprowadzac... ). Jak ja mam ochronic swoje dziecko przed nimi?
Dziewczyny, jestem totalnie zalamana. Wiedzialam ze beda ciezkie
chwile z rozwodem ale myslalam ze one bedza dzialy sie miedzy NAMI
doroslymi a oni bez skrupułów mieszaja w to synka sad Co robic, co
robic??? Mialam taka wersje u prawnika ze pozwole mezowi na to by
synek mieszkal u niego a "w zamian" on zgodzi sie na rozwod. Zawsze
potem gdyby cos bylo nie tak, w sadzie rodzinnym mozna zlozyc
wniosek o zmiane tego postanowienia sadu i podobno bez problemow
przychylaja sie matce. Ale po dzisiejszej akcji czuje ze nie moge
sie na to zgodzic! Bede sie z nim rozwodzila z 5 lat chyba ale sie
nie zgodze. Blagam - doradzcie cos...sad
Obserwuj wątek
    • czajkax2 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:06
      Ja bym wolała rozwodzic się 15 lat niz pozwolic zeby moje dziecko
      było z dala ode mnie.

      Nie wiem czy widzisz ale będziesz miała problem z odzyskaniem
      synka, skoro nawet teraz masz takie jazdy to jak ty sobie wyobrazasz
      przyszłosc? Myslisz ze tak bez problemu oddadza ci malucha?

      W takiej sytuacji moim priorytetem byłoby dzieko, reszta potem.
      • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:14
        Mamy jeszcze 9 miesieczna coreczka ale maz zdaje sie wogole nia nie
        przejmowac. Chce "podzielic" sie dziecmi... Dla mnie to jakis
        koszmar gdy wiem ze on chyba nie kocha córki.. Dwa razy w tygodniu
        wezmie ja na spacer na 2-3 godz i tyle. Caly pozostaly czas ja sie
        nia zajmuje. Nie chcial pomagac przy opiece nad nia wiec musialam
        isc na wychowawczy. Ale tez i po to bym mogla widywac sie w ciagu
        dnia z synkiem - by ograniczyc jego kontakt z tesciem. Nie wiem czy
        jest wogole taka opcja ze sad odbierze mi synka? Gdy on udowodni ze
        jest miedzy nimi silna wieź, ze synek sypia u niego itd. Czy wiecie
        cos na ten temat?
    • kalendarzowa_wiosna Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:10
      Mały płakał, nie chciał być z tatą i bardzo się denerwował.
      Dlaczego więc oddałaś mężowi dziecko i pozwoliłaś mu z nim odjechać,
      skoro widziałaś, że jedyną osobą która może go uspokoić jesteś Ty?
      Nie rozumiem...
      • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:18
        Maly bal sie policji, ja balam sie ze zacznie sie na nowo jazda z
        tesciem, maz po prostu dziecko wzial, wyniosl z mojego auta. Mialam
        sie z nim szarpac? Wydawalo mi sie ze najlepiej bedzie dla Malego
        jesli bedzie juz daleko od tej calej sytuacji, ze pojedzie do domu,
        bedzie mogl sie uspokoic... Teraz mysle ze moze moglam nalegac zeby
        maly ze mna zostal, ale nie wiem jak on by to zniosl...Zreszta maz
        by nie pozwolil... Wierzcie mi bylam tak roztrzesiona ale staralam
        sie myslec co dla malego bedzie najlepsze w tej chorej sytuacji.
        Chcialam go od tego odsunac...
    • ddaak Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:15
      Nic Ci nie doradze bo mi ciśnienie skoczyło. I to nie tylko ze
      względu na Twojego męża i jego rodzinke. Ale ja po prostu nie
      wyobrażam sobie żeby moje dziecko nie mieszkało ze mną. I Ciebie nie
      zrozumiem po prostu. To tyle w temacie.
      Ps. Żeby nie było. Sama jestem rozwiedziona i dziecko mieszka ze mną
      i nie wyobrażam sobie oddać syna dla świętego spokoju. Brr. Choć z
      mężem bym już w życiu nie była.
      • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:23
        Ja tez sobie nie wyobrazam sad Widze jak maly tam ciagnie do
        tego "swojego domku" jak o nim mowi i nie chce zostawac u mnie
        (czyli poki co u mojej mamy) na noc - wtedy placze... W ciagu dnia
        bardzo chetnie ze mna jest ale zawsze na noc chce isc tam. Czy
        powinnam to w nim "przewalczyc"?
        • czajkax2 I jeszcze 22.09.07, 23:27
          nie wyobrzam sobie sytaucji ze dzieci nie mieszkają ze mną i w nocy
          przebywaja z dala ode mmie.

          A synek płacze bo przyzwyczajony jest do spania w w domu. Tylko ze
          takie przyzwyczajenie mozna zmienic.

          A w obecnej sytaucji to wygląda tak jakbys zgodzila sie na podzial
          dzieci i oddalas syna za....... No wlasnie za co? Co jest wazniejsze
          dla ciebie niz twoje dziecko?
          • kropkakot Re: I jeszcze 22.09.07, 23:38
            Dobro mojego dziecka jest dla mnie najwazniejsze... Nie moje...
        • petto Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 24.09.07, 17:21

          ja sie nie dziwie - taka matka, to szkoda dziecka. Mąż wziął jak ona
          taka nieodpowiedzialna.Widac po tym tekście.
    • fergie1975 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:17
      to bardzo dziwne. czy uwazasz ze jestes dobrą matka, jak dobra matka
      moze sie "podzielić dziecmi"?
      • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:20
        To maz che podzielic sie dziecmi!!! Nie ja ! To sa jego propozycje -
        oddaj mi synka a ja dam ci rozwod... MOja prawniczka patrzac na cala
        sytuacja doradzala mi taka opcje ale moje serce sie kroi... Czuje
        wewnetrzny sprzeciw. A Maly chce do taty, chce tam spac w swoim
        domku jak mowi... Czasem czuje sie totalnie bezradna i nie wiem co
        robic aby go chronic... sad
        • czajkax2 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:24
          Ale mąz będzie mógł podac w sądzie ze oddałas mu syna dobrowolnie,
          ze syn mieszkał z nim a ty odeszlas do konkubenta. I sad moze uznac
          ze w takim przypadku lepiej zosatwic dzicko w domu ktore zna i syn
          zostanie z ojcem.

          twój mąz moze miec niezłe argumenty w reku
          • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:29
            To co robic? Naciskac na Malucha zeby sypial ze mna?
            Nie moge czasem jak czytam - czy jestes dobra matka albo nie
            wyobrazam sobie tego czy tego... Kocham swoje dzieci nad zycie!,
            chce dla nich! jak najlepiej. Czasem tylko nie wiem co to jest to
            najlepiej, w ktora strone isc. Czy dawac dziecku swobode wyboru
            pewnych opcji czy forsowac wlasne... Jak maly wychodzi z ojcem
            zawsze placzę bo tak bardzo chce go przytulic do snu,
            ukochac...poglaskac jak zasnie....Czy jestescie w stanie zrozumiec
            ile to mnie kosztuje...? sad( Jak to bardzo boli...
            • fergie1975 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:31
              jezeli dziecko ma 5 lat to nie dawałabym mu zadnego wyboru, jezeli
              16 to juz bym sie liczyłą z jego zdaniem
              • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:48
                Ale mi chodzi o to zeby Maly mial kontakt ze swoim tata, przeciez on
                go bardzo kocha i nie rozumie co sie stalo? ze nagle mama nie
                mieszka z nim a teraz jeszcze dojdzie do tego ze on nie bedzie mogl
                sypiac w swoim pokoju... jak to zrobic zeby jak najmniej go
                skrzywdzic?
        • fergie1975 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:26
          no tak ale skoro nie jest z toba dziecko to tak jakbys na ten
          podział przystałą.
          a jestes pewna ze syn chce do taty, czy moze tylko do swojego pokoju
          i zabawek.
          • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:31
            Mowi ze chce do tatusia i do swojego domku - tak dokladnie mowi.
            Wiem ze jest z ojcem zwiazany. Jak wrocilam do pracy maz zajmowal
            sie dziecmi i wtedy ta mocna wiez i przyzwyczajenie sie nawiazalo.
            Teraz zrezygnowalam z pracy ale mysle ze nie moge zmieniac mu calego
            zycia nagle, na raz.. czy mozecie mi doradzic co robic?
            • ddaak Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:45
              kropkakot napisała:

              > Mowi ze chce do tatusia i do swojego domku - tak dokladnie mowi.
              > Wiem ze jest z ojcem zwiazany. Jak wrocilam do pracy maz zajmowal
              > sie dziecmi i wtedy ta mocna wiez i przyzwyczajenie sie nawiazalo.
              > Teraz zrezygnowalam z pracy ale mysle ze nie moge zmieniac mu
              calego
              > zycia nagle, na raz.. czy mozecie mi doradzic co robic?

              Kobieto albo jesteś głupia albo wygodna. Sorki za te słowa ale w
              głowie mi sie to nie mieści.
              Moje dziecko też strasznie jest za moją mamą odkąd ja poszłam do
              pracy. To może mam jutro wywalić posta na forum czy oddać syna dla
              jego dobra na wychowanie babci?
              • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:57
                Ej no sory ale babcia to chyba nie to samo co ojciec dziecka??
                Ojciec jest jego ojcem i tego nikt nie zmieni, chce zeby mial z nim
                staly kontakt, normalna wiez, staram sie nie naruszac jego poczucia
                bezpieczenstwa. Sama zawsze staralam sie zeby oni mieli z soba dobry
                kontakt - to nie to co sie czyta - ojciec nie zajmuje sie dzieckiem,
                nie wychodzi na spacery itp. Oni maja ze soba silna wiez o ktora ja
                sama dbalam... Nie chce mu nagle tego burzyc bo rozwodze sie z jego
                ojcem. To tak ciezko zrozumiec? Gdyby chodzilo tylko o mnie, o moje
                uczucia to biore dzieci, daje mu je na 2-3 godzinki jak chce i tyle.
                Mowie synkowi ze to koniec, ze teraz sie wszystko zmienia i do
                widzenia... Banalne wyjscie...Ale wiem ze Maly najbardziej w tym
                wszystkim cierpi i tylko o niego mi tu chodzi.
                I wypraszam sobie takie okreslenia... Ja nikomu nie ublizam...
                • ddaak Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 00:29
                  Prosisz o poradę na forum internetowym więc musisz sie liczyć z tym,
                  że przeczytasz nie tylko słowa na które czekałaś. Babcia to co
                  innego niż tata. I wiem, że jest ciężko. Też to przeżywam bo mój syn
                  też ciągle pyta gdzie tata, kiedy tata przyjdzie, chce jechać do
                  taty i chisteryzuje jak tata wychodzi. Serce się kraje. Ale dziecko
                  wychowywane bez ojca z którym jest związane pewnie zawsze się będzie
                  czuło w jakiś sposób z tym źle. No ale cóż nie wyobrażam sobie być z
                  człowiekiem którego nie kocham "dla dobra dziecka" jak mi to
                  niektórzy sugerowali. Life is life trudno.
                  Pomyśle jednak o tym, że dziecko przechodzi różne etapy i do różnych
                  osób jest w danym momencie bardziej przywiązany. Natura jednak tak
                  to wymyśliła, że więź jest najsilniejsza z matką, jęśli jest ona
                  dobrą matką oczywiście (choć i tu są wyjątki). Twój syn
                  prawdopodobnie będzie miał żal zawsze do Ciebie że go porzuciłaś, bo
                  zapewne w jego odczuciu tak to będzie wyglądało. Nie twierdze że
                  masz że swojego szczęścia rezygnować bo każde dziecko chce mieć
                  szczęśliwą mamę, ale nie pozbawiaj przy tym swojego syna
                  najważniejszej osoby.
                  Przemyśl też to, że Twój mąż postępuje okropnie wciągając dzieci w
                  wasze sprawy i to w taki sposób. Czy myślisz, że jak sie
                  rozwiedziecie i syn będzie z ojcem to będziesz miała dobry kontakt z
                  synem? Bo ja myślę, że nie.
                • czajkax2 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 07:47
                  taaaaaaaaa, ale jak syne widzi jak jego ojciec i dziadek wyzywaja
                  matke to wogóle nie cierpi.

                  jak dla mnie to układ na który się zgodziłas jest chory. I wcale
                  nie wygląda mi to na dobro dziecka, moim zdaniem to twoja wygoda(jak
                  sama napisalas zalezy ci na szybkim rozwodzie-obawiam sie ze nawet
                  kosztem dziecka).
    • kalendarzowa_wiosna Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:31
      Przede wszystkim:
      1. Masz prawo do dzieci. Sądy w bardzo nielicznych sprawach
      (ekstremalnych) przyznają opiekę ojcu.
      2. Mąż wcale nie musi się godzić na rozwód. Wystarczy, że Ty tego
      chcesz. Składasz pozew i już.

      Ponadto:
      jak dla mnie dziwnie się zachowujesz. Jeżeli teść Cię nagabuje na
      stacji, wyzywa, dlaczego z tej stacji odjeżdżasz?
      Tam byli świadkowie! Czego się bałaś? ochrony? ludzi? że afera?
      Kobieto, nie przejmuj się takimi rzeczami, teraz walczysz o dziecko!

      Twój teść (i mąż prawdopodobnie też ) jest psychiczny. Złóż
      zawiadomienie na policji, że Cię prześladuje. Za każdym razem na
      jego widok na wszelki wypadek też dzwoniłabym na policję. Przy
      okazji warto dziecku wytłumaczyć, że policjantów nie trzeba się bać,
      bo są od sprawowania porządku, a nie od robienia krzywdy.
      • kalendarzowa_wiosna Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:33
        Właśnie doczytałam o tej prawniczce, co radzi podzielić się dziećmi.
        Gdzie Ty taką znalazłaś? Czyja to prawniczka Twoja? czy męża?
        • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:37
          Ona radzi jedynie tyle by zgodzic sie na zamieszkanie dziecka z
          ojcem. Prawa rodzicielskie zachowujemy oboje bez zadnych ograniczen.
          A zawsze moge w sadzie rodzinnym wystapic o zmiane miejsca
          zamieszkania dziecka. To byla jej opcja a nie ostaeczna dorada... Ze
          wzgdledu na pewna sytuacje wskazane jest bym uzyskala rozwod w miare
          szybko. Pewnie dlatego tak doradzila...
          • czajkax2 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 07:51
            Kobieto zastanów się co chcesz osoągac. czy chcesz miec szybko
            rozwód, czy chcesz miec dzieci przy sobie?

            ASkoro teraz tesc i mąz utrudniają ci kontakty z dzieckiem i
            najwyraxniej sa nieobliczalni to ty myslisz ze po rozwodzie pozwola
            ci na kontakty z synem? Obudź sie i przestan wierzyc w bajki.
            • michalina7 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 24.09.07, 10:49
              Dokładnie. I jeszcze zaczną robić wodę z mózgu dzieciakowi.
      • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:33
        Mozliwe ze nie zachowalam sie racjonalnie. Ale wiesz - maly siedzi z
        tylu i slucha jak oni wrzeszcza, wyzywaja mnie... Mam wziasc obca
        osobe na swiadka? Swiadka czego? Ze ktos na mnie wyzywa? A kto sie
        zgodzi na cos takiego?
        • fajka7 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:53
          Mam wziasc obca
          > osobe na swiadka? Swiadka czego? Ze ktos na mnie wyzywa? A kto sie
          > zgodzi na cos takiego?


          Wlasnie tak. A skad wiesz, skoro nie sprobowalas?
          • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 22.09.07, 23:59
            Ale ublizaie nie jest chyba karalne...? Wiec na świadka czego mam
            kogos prosic? Jedynie groźby karalne wchodza w gre, ale takowych tym
            razem nie bylo...
            • fajka7 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 00:02
              Zdaje sie, ze jesli publicznie Cie zwyzywal, to cos by sie na to
              znalazlo jednak. Zastanowilabym sie jednak nad wizyta na posterunku
              i sprawdzeniem po prostu co mu wolno. Jakos nie wierze, ze wolno
              komus burdy urzadzac w publicznym miejscu. Przeciez nawet w
              mieszkaniu, gdy sie odbywa prywatna awantura mozna sluzby wezwac.
              • czarna_maruda Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 00:28
                Ale jazdę fundujecie temu dziecku. OBOJE
                • czarna_maruda I jeszcze 23.09.07, 00:35
                  mam wrażenie czytając Twoje posty, że próbujesz sama przed sobą
                  ukryć myśl, że jednak oddałabyś mężowi syna i byłoby Ci to na rękę.
                  Jakoś tak głupio i gorączkowo się usprawiedliwiasz.
                  Zachowanie Twojego teścia jest nie do przyjęcia, niestety, Twoje
                  również, mimo że nie okraszone kur..mi.
                  Co robić?
                  Usiąść na zadku i zająć się dziećmi, a nie bawić się w przepychanki.
                  • edycia274 czarna marudo 23.09.07, 00:50
                    dobijam się do Ciebie
                  • kropkakot Re: I jeszcze 23.09.07, 11:03
                    No to Twoje wrazenie jest błedne... Oddalabym syna mezowi? To znaczy
                    co? Zostawic dziecko, odwrócic sie na pięcie i tyle mnie ono
                    obchodzi? Boze dobrze ze to nie pisza osoby, które znaja cala
                    sytuacje... Moge jedynie takie teksty tlumaczyc ulomnoscia
                    forumowych wypowiedzi, w ktorych nie da sie zawrzec wszystkiego co
                    sie mysli czy czuje...
                    Gdy moj maz zachowywal sie racjonalnie, jak normalny czlowiek to
                    dlaczego miałam nie zezwolic na to zeby syn sypial u niego zwlaszcza
                    ze mieszkamy 2 bloki obok siebie? Dlaczego? Teraz jednak okazuje sie
                    ze on zgrywa przede mna ze tak wszystko jest ok, ze sie dogadujemy a
                    za plecami szykuje mi niezla jazde w sadzie...
                    Na dzis sytuacja wyglada tak ze maz zabral gdzies synka, nie odbiera
                    telefonow, dzwonilam na policje, oni nic nie moga zrobic... Czuje ze
                    teraz juz nie uda mi sie malego ochronic.. Bede o niego walczyc. A
                    tak bardzo chcialam zalatwic to wszystko po ludzku.... sad
    • anetina nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 07:24
      żartujesz, że oddałaś dziecku ojcu po to tylko, by dostać rozwód
      żadna z ciebie matka
      nie znam twoich historii, ale jeśli rozwód jest z twojej winy i
      dlATEGo wolisz oddać dziecko, to niech już ten maluch zostanie u ojca
      • guderianka Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 07:37
        po pierwsze-gdyby ex teść jechal za mną u wyzywał mnie pierwsze co
        bym zrobiła to telefon na policję
        po drugie-skoro tatuś dzieci jest takim debilem, który ma nierówno
        pod sufitem nie tylko nie pozyczałabym dziecka na noc, ale również
        nie zezwalałabym na spotkania

        w takich przypadkach krotka piłka
        • agysa Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 10:34
          guderianka napisała:

          > po pierwsze-gdyby ex teść jechal za mną u wyzywał mnie pierwsze co
          > bym zrobiła to telefon na policję
          > po drugie-skoro tatuś dzieci jest takim debilem, który ma nierówno
          > pod sufitem nie tylko nie pozyczałabym dziecka na noc, ale również
          > nie zezwalałabym na spotkania
          >
          > w takich przypadkach krotka piłka

          Nie jest tak prosto nie pozwolić na spotkanie z ojcem, przecież to w
          końcu ojciec dziecka a z tego co pisze autorka chłopcu nie dzieje
          się żadna krzywda.
          Bardzo Ci wspołczuję całej tej sytuacji i myślę, że Ty oddajesz
          dziecko na noc do ojca właśnie dla dobra małego nie myśląc o sobie.
          Nie chcesz w całą tą chorą sytuację mieszać dziecka. Nie wiem co Ci
          poradzić bo nie znam całej sytuacji. Powodzenia
          • guderianka Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 12:29
            agysa

            Nie jest tak prosto nie pozwolić na spotkanie z ojcem, przecież to w
            końcu ojciec dziecka a z tego co pisze autorka chłopcu nie dzieje
            się żadna krzywda.

            no i co z tego że ojciec? jakby był psychopatą mordercą i
            gwałcicielem to też matka ma pozwalać na spotkania z nim bo to
            ojciec? nie zasługuje na miano ojca jesli pozwala sobie na takie
            zachowania wobec matki swojego dziecka i na manipulowanie uczuciami
            dzieciaka
        • kropkakot Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 11:05
          Wlasnie dzwonilam jadac autem ale oni NIC nie moga zrobic wyobraz
          sobie....Dopoki nie ma groźb karalnych - co mozna zglosic na policji
          na komisariacie..
          • marina2 Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 11:44
            abstrahując od opisanej przez Ciebie sytuacji chcę Ci powiedzieć,że
            trzy i półletnie dziecko nie może decydować gdzie i z kim chce
            przebywać ,spać.Mam w domu syna 3 lata 3 miesiące i on często mówi
            o domku,że go kocha o tacie na okrągło pyta o niego ,tęskni-tata na
            morzu.pomyśl mały śpi u taty potem Ty zawozisz go do
            przedszkola,potem Ty go zabierasz ,jesteś z nim parę godzin,potem
            do taty spać.pytałaś pani przedszkolanki jak on funkcjonuje w
            przedszkolu ? a jak mały zachoruje to gdzie będzie spał?
            gdzie jest jego miejsce?zawieszony w tymczasowości za chwilę straci
            poczucie bezpieczeństwa do reszty.
            jeśli zostawisz syna z tatą wielce prawdopodobne,że już go nie
            odzyskasz,jeśli ojciec będzie przy nim mówił źle o Tobie wiesz co
            mały będzie czuł? w końcu uwierzy w każde słowo taty,bo tam u
            niego będzie jego łóżko,biurko,zabawki,jego domek.zastanowiłabym
            się nad pójściem do psychologa dziecięcego może jaśniej Ci to
            wytłumaczy.sytuacja Twojego synka jest naprawdę
            trudna.spójrz ,spróbuj popatrzec przez chwilę na świat jego
            oczkami.pozdrawiam.
            • kropkakot Wnioski 23.09.07, 18:23
              Po dzisiejszym dniu, gdy maz wylaczyl telefon i nie dal mi
              mozliwosci zobaczenia sie z synkiem ani nawet porozmawiania z nim
              podjelam ostateczna decyzje.
              Po 1. Bede musiala porozmawiac z psychologiem dzieciecym i umówic
              sie z malutkim na wizyte - do tej pory konsultowalam sie jedynie ze
              swoim psychologiem..
              Po 2. Bede walczyc o Malucha - kupie mu nowe lozeczko, pozbieram
              ulubione zabawki i bede zostawiac u mnie na noc. Wiem jak bardzo
              ciezkie to bedzie dla niego, ale nie mam innego wyjscia.Wiem tez ze
              maz bedzie robil mi z tym problemy. Musze sobie poradzic.
              Po 3. Zadnych wiecej ugód, dogadywania sie z mezem - mowi jedno ale
              robi drugie - chce mnie zniszczyc teraz to wiem na pewno...
              po 4. Sad rodzinny - musze tam udac sie jak najpredzej i opisac
              sytuacje jak maz postepuje z dzieckiem, jak nim manipuluje, jak
              ogranicza mi z nim kontakt - to ostatnia rzecz jaka chcialam mu
              robic...ale nie mam wyjscia.
              Przekonalam sie ze jak sie ma miekkie serce trzeba miec twarda d...
              To co robilam z mysla o dziecku, aby nie wciagac go w sprawy
              doroslych, by jak najmniej ucierpial - on teraz wykorzysta bez
              skrupułów przeciwko mnie. Zrozumialam to czytajac niektore
              wypowiedzi - jak mozna interpretowac to co ja robilam z mysla o
              Malcu. Jak osoby postronne moga na to patrzec i jak to odbierac -
              glupota, wygodnictwo, uklad, brak milosci do dziecka ... czytalam to
              z przerazeniem ale zrozumialam ze to MOZE tak wygladac choc moje
              intencje sa jak najbardziej sluszne i szczere. I wiem teraz ze on
              wlasnie TAK to w sądzie przedstawi! Dla mnie to kompletny szok... sad
              Nie wiem jak mozna byc takim czlowiekiem.. Jestem przerazona z kim
              spedzilam 13 lat swojego zycia. To tak cholernie boli.sad
              Dziekuje wzystkim dziewczynom za konkretne porady,
              czasem "potrzepanie" mna idealistycznie patrzaca na swiat.
              Pozdrawiam!
              • czajkax2 Re: Wnioski 23.09.07, 19:44
                Bardzo się ciesze:0 Miałam nadzieje ze własnie takie wnioski
                wyciagniesz.
                Speccjalnie pisałam ci jak to moze wyglądac z perspektywy innej
                osoby i ze mąz nie omieszka tak to własnie przestawic w sądzie.

                sama widzisz ze mąz nie ma skrupułów i utrudnia ci kontakty z
                synem. Pomysl ze im dłuzej ta sytuacja bedzie trwała tym na gorszej
                pozycji jestes jezeli chodzi o odebranie synka.

                Zycze powodzenia i przyko mi ze masz takie kłopoty.

                Pozdarwaim
      • kropkakot Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 18:10
        Przeczytaj ze zrozumieniem a potem sie wypowiadaj, prosze...
        • kropkakot Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 18:11
          To bylo do ateniny
          • l.e.a kropkakot 23.09.07, 18:27
            Nioe oceniam Cię, sądzę,że jest Ci i bez tego cholernie cięzko.
            Walcz o dziecko, ma tylko Ciebie, jestes jego matką. Bedzie Cie to
            kosztowało sporo sił i wyrzeczeń ale o tym napewno juz wiesz. Nie
            poddawaj się !
        • anetina Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 19:27
          ze zrozumieniem przeczytałam
          niestety, ale to tak wygląda
          odeszłaś, bo masz kogoś innego - tak zrozumiałam z późniejszych
          postów
          zostawiasz dziecko jeszcze mężowi na noc, bo tam dziecko ma dom -
          tego nie rozumiem
          dla mnie jest to ułatwienie sprawy

          ch... ja też jestem samodzielną mamą, no może już niezupełnie
          i nie wyobrażam sobie, żeby za wolną rękę do rozwodu zostawić dziecko
          to jest normalny handel dzieckiem i jego uczuciami
          dziecko ma dom, tam gdzie mama
          i tyle

          a ile ty się widujesz z dzieckiem?
          jakbym ja po pracy miała zobaczyć syna i później zostawiać dziecko u
          ojca - to bym się z dzieckiem widziała bardzo mało
          praco do 15, a dziecko już o 19 śpi
          a gdzie kąpiel, czytanie książki
          nie wyobrażam sobie, żebym nie uczestniczyła w tym cowieczornym
          rytuale dla dziecka

          dlatego dla mnie twoje zachowanie jest chore
          może i masz swoje racje - ale te racje i tak negatywnie odbijaja się
          na dziecku
          to jest malutkie dziecko, nie ma prawa rządzić
          a szczerze - wiesz, czy na pewno nie woła mamy przed snem, a jak
          śnią mu się koszmary, to dziecko najpierw woła mamę - i mamy wtedy
          nie ma - postaw się w sytuacji dziecka, mama go olała i tyle
          • kropkakot Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 19:46
            kto mowi o wolnej rece do rozwodu? Czy Ty naprawde czytasz ze
            zrozumieniem? Napisalam ze prawniczka dała mi taka opcje DO
            ROZWAZENIA... A to zdecydowana roznica. Z dzieckiem widuje sie teraz
            przez caly dzien poniewaz zrezygnowalam z pracy - co tez juz pisalam
            wczesniej.
            Zreszta nie znasz calej sytuacji i mozliwe ze masz prawo tak
            ocieniac. Ale nie czytasz ze zrozumieniem - to fakt.
            • anetina Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 19:56
              napisałaś:
              >Mialam taka wersje u prawnika ze pozwole mezowi na to by
              synek mieszkal u niego a "w zamian" on zgodzi sie na rozwod. Zawsze
              potem gdyby cos bylo nie tak, w sadzie rodzinnym mozna zlozyc
              wniosek o zmiane tego postanowienia sadu i podobno bez problemow
              przychylaja sie matce. Ale po dzisiejszej akcji czuje ze nie moge
              sie na to zgodzic!

              czyli myślałaś, a prawie byłaś pewna tego, że dziecko zostaje u
              męża, a ty dostaniesz rozwód
              nie znam całej twej sytuacji i nie poznam jej
              ale chciałaś opinii osób postronnych
              dostałaś

              więc tylko życzę powodzenia, byś zrobiła jak najlepszy krok dla
              swojego syna, jak i córki, oraz i dla siebie
              powodzenia


              • kropkakot Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 21:58
                Nie chce mi sie juz tego roztrzasac - ale pisze wyraznie ze "miałam
                taka WERSJE u prawnika, sposród 5 innych, ktora oczywiscie rowniez
                rozwazalam, jak i kazda inna...
              • kropkakot Re: nie czytałam wypowiedzi innych, ale chyba 23.09.07, 21:59
                No i dziekuje za zyczenia. Mam nadzieje ze moje kroki okaza sie
                najlepsze dla wszystkich..
                Tez wszystkiego dobrego ...
    • vanilla_sky7 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 21:32
      podejrzewam ze gdyby synek został z tatą a nie z tobą-bardzo możliwe
      jest że dziecko zostałoby nastawione przez męża i jego rodzine
      przeciwko tobie.
      Juz teraz mąż stara się utrudnić ci kontakt z dzieckiem. Skąd wiesz
      że nie kładzie małemu do głowy że mama jest "taka siaka i owaka"?

      Wiele sie ogląda w telewizji takich historii gdy mama nie widzi
      dziecka miesiącami a policja i prokuratura są bezsilni!!!
    • siasiuszek Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 21:40
      nie boisz się, że w końcu ci go porwą??
      • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 22:02
        Nawet mnie nie strasz....
        • siasiuszek Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 22:06
          nie straszę, ale skoro sami myślą że chcesz im go porwać, to mogą
          chcieć uprzedzić fakty i dziecka nigdy nie zobaczysz.
          • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 22:12
            Nie wydaje mi sie zeby oni mysleli ze chce to zrobic...Nie mam
            takich mozliwosci. To po prostu tak fantastycznie brzmi jak sie
            krzyczy - porwala dziecko, dzwonie na policje! I wszyscy wtedy
            patrza... To sa czubki ale pozostaje miec nadzieje ze nie az
            takie...sad
            • siasiuszek Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 22:17
              ja bym samej nadziei nie ufała. Ale jak chcesz
              • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 22:26
                To co mam zrobic??
                • siasiuszek Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 24.09.07, 05:46
                  poptrarać się o większą kontrole nad dzieckiem i tym co robi, gdzie
                  jest i powinno spać z swpją mamą
    • g0sik Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 22:27
      >Ona radzi jedynie tyle by zgodzic sie na zamieszkanie dziecka z
      >ojcem. Prawa rodzicielskie zachowujemy oboje bez zadnych
      >ograniczen.A zawsze moge w sadzie rodzinnym wystapic o zmiane
      >miejsca zamieszkania dziecka.

      Ale musisz być naiwna skoro uważasz że to będzie takie proste...Niby
      na jakiej podstawie sąd miałby to zrobić? Widzimisię mamuśki której
      się odwidziało i jednak chce dziecko? To co teraz robisz to nic
      innego jak strzelanie gola do własnej bramki. Jeśli mąż udowodni
      przed sądem Twoją winę za rozpad małżeństwa (kochanek), odejście i
      zostawienie dziecka będziesz weekendową mamusią….
      • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 22:40
        A wiec teraz hipotetycznie - z opcji mojej prawnik:
        Jezeli doszloby do procesu i udowadaniania winy, wtedy nie ma mowy o
        jakimkolwiek zgadzaniu sie na zamieszkanie dziecka u ojca - to
        musialby ustalic sad w toku procesu, a sady bardzo rzadko odbieraja
        dzieci matkom. To raz. A dwa - gdyby doszlo do ugody na zasadzie -
        jestesmy zgodni co do rozwodu i co do tego ze jedno dziecko zostaje
        przy matce a drugie przy ojcu, wtedy jest rozwod bez orzekania o
        winie. I wtedy w sadzie rodzinnym np. za pol roku moge wnosic ze
        chce zmienic to postanowienie bo np. widze ze dziecko bardzo chce
        mieszkac ze mna. Mam do tego takie samo prawo jak i ojciec - sady
        przewaznie sie przychylaja.
        To sa zreszta warianty, ktore juz dawno upadły ale pisze bo widze ze
        pomieszalas wszystko w jeden..
        • siasiuszek Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 24.09.07, 05:50
          > chce zmienic to postanowienie bo np. widze ze dziecko bardzo chce
          > mieszkac ze mna. Mam do tego takie samo prawo jak i ojciec - sady
          > przewaznie sie przychylaja

          Nawet, jeżeli będzie chciał, ( co nie mało prawdopodobne) sąd słów 4-
          latka nie będzie brał pod uwagę. A decydujący dla sądu będzie fakt,
          że dziecko mieszka z ojcem. Chcesz mu oddać syna to mu oddaj, ale
          nie rób więcej dziecku mętliku w życiu.
        • michalina7 Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 24.09.07, 12:35
          I wtedy w sadzie rodzinnym np. za pol roku moge wnosic ze
          > chce zmienic to postanowienie bo np. widze ze dziecko bardzo chce
          > mieszkac ze mna.

          A jezeli Mały nie będzie chciał mieszkać z Tobą po tym pół roku? Przecież nie
          tylko Twoje zdanie będzie się liczyć. Ty, ojciec dziecka, dziecko przejdą szereg
          badań psychologicznych. Co jeżeli te badania wyjdą nie po Twojej myśli?
    • g0sik Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 23:07
      >I wtedy w sadzie rodzinnym np. za pol roku moge wnosic ze
      >chce zmienic to postanowienie bo np. widze ze dziecko bardzo chce
      >mieszkac ze mna.

      Jeśli będzie chciało...równie dobrze może się okazać, że nie będzie
      chciało bo nie będziesz miała z nim kontaktu. Bardzo zależy Ci na
      szybkim rozwodzie bez orzekania o winie, czyżby dziecko kochanka w
      drodze?
      • betty_julcia Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 23.09.07, 23:16
        Współczuję ci bardzo twojej sytuacji, wyborów i w ogóle tego jak
        ułozylo ci sie zycie. Ale jak ty chcesz sobie z tym wszystkim
        poradzić i znaleźć swoje miejsca jak ty nie potrafisz sobie poradzić
        z rozwiązaniem problemu nocowania dziecka??? Przecież to ze dziecko
        woli w nocy w domu spać to nie jest problem nie do rozwiązania, to
        nie jest zaden problem a dla ciebie jest. Wcale nie jesteś przez to
        lepszą matką ze tak ulegasz decyzjom dziecka. Dla niego najlepiej
        jest być z tobą chyba ze dla ciebie to nie jest najlepsze wyjście.
        Bo juz sama wątpię w to czy ty chcesz....
      • kropkakot Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 24.09.07, 17:33
        Dajce sobie juz spokoj dobrze? Rozwazania hipotetyczne - napisałam
        ze to byla wersja, która dawno juz upadła a tu czytam jakbym
        wlasciwie podjeła taka decyzje. Czytac, czytac, czytac...a potem
        komentowac.
    • sowa_hu_hu Re: Porwalam wlasne dziecko...:( 24.09.07, 08:07
      mój mały na początku też płakał ze chce do taty ,że mama be itd...
      ale to bylo wynikiem szoku jakie dziecko przezyło po rozstaiu rdzicow.
      teraz jest juz dobrze. prócz tego ze tatus zapomniał ze ma syna...
      ja nigdy bym nie zostawiła dziecka.
      zabrałabym dziecko do siebie na twoim miejscu i zlozyła ojcu sprawe o widzenia
      i alimenty.
      i weź pod uwage ze jesli zabierzesz malca od ojca to później nie sądze zebys
      mogła mu go dać np na jeden dzien - bo jestem przekonana ze on ci juz syna nie
      odda!!!
    • soemi kropkakot dlaczego 24.09.07, 08:35
      pozwalasz teściowi by włączał się w Wasze sprawy?? Dlaczego wdajesz
      się z nim w jakieś chore akcje. Zadzwoniłabym poprostu na policję i
      zgłosiła nękanie.
      A mężowi zapowiedziała jasno co się stanie jeśli będzie robił takie
      sceny. W Polsce w przeważającej większości dziecko zostaje przy
      matce. A na Twoją korzyść świadczyłyby wszelkie zgłoszenia takich
      akcji jaką ostatnio opisałaś.
      Jak sama widzisz mąż zaczyna iść na udry, więc łatwo nie będzie. Jak
      będziesz uległa to oni będą to wykorzystywać.
    • michalina7 Myślę, że Cię rozumiem... 24.09.07, 12:28
      chociaż nigdy nie byłam w takiej sytuacji i nie chciałabym być. Większość
      wypowiadających sie tutaj dziewczyn patrzy egoistycznie z perspektywy matki i co
      dla niej jest najlepsze a nie z punktu widzenia dziecka. Rozumiem, że chcesz aby
      dziecko jak najmniej ucierpiało podczas rozwodu, żeby jego dobro się liczyło,
      żeby miało dobry kontakt z obojgiem rodziców. Chcesz przeprowadzić rozwód szybko
      bo podczas rozwodu z ustaleniem winy pierze się brudy, co potem źle wpływa na
      psychikę obojga rodziców. Trudno wtedy o jakikolwiek kompromis również w kwestii
      wspólnego wychowania. Emocje rządzą, a nie zdrowy rozsądek. Aby tego uniknąć
      można się dogadać i wśród "cywilizowanych" ludzi jest to możliwe. Nie zawsze
      jednak sie da. Czytając Twoja wypowiedź jestem prawie pewna, ze nie udobruchasz
      męża przystając na jego ultimatum w sprawach dziecka. Wyrządzisz krzywdę dziecku
      i sobie. Teść to osoba chora, jestem pewna, ze Małemu będzie robić wodę z mózgu,
      wtłaczając do głowy same negatywy na Twój temat. Nie zachowasz wtedy zdrowych
      relacji z synem, a możesz nawet stracić całkowicie z nim kontakt. Skoro ojciec i
      teść są tak zaborczy w stosunku do dziecka możesz być też pewna, ze po
      orzeknięciu rozwodu będą starali sie ograniczyć Tobie prawa rodzicielskie.
      Daj sobie spokój z szybkim rozwodem, nawet jeżeli to Ty odeszłaś (chociaż zawsze
      twierdzę, ze winne rozpadu są obie strony). Nie idź na układy bo stracisz dziecko.
      W sytuacjach opisanych przez Ciebie (teść) staraj sie o świadków. Zgłaszaj
      wszystkie przejawy agresji na Twoja osobę na policji. Uwierz, to nie jest
      normalne, jeżeli ktoś Cię wyzywa na ulicy, a jeżeli to robi w obecności dziecka
      , nie zwracając na to uwagi - nie zasługuje na to aby to dziecko wychowywać.
      Skoro teść przy Twoim synu wyzywał Ciebie od k... to możesz sobie wyobrazić, co
      będzie na Twój temat mówił gdy nie będziesz w pobliżu. Stracisz autorytet w
      oczach syna bardzo szybko. I zmień adwokata.
    • iwles Kropkakot - WALCZ o syna !!!!! 24.09.07, 14:47

      Nie czytałam wszystkich wypowiedzi, pamiętam twoje wczesniejsze
      wątki.

      Teść - to wariat !!!!

      Nie odpuść synka !!!!

      Nie zgadzaj się na taki układ - rozwód w zamian za syna !!!!!!

      Z mężem być może jeszcze bys się jakoś dogadała, ale jestem prawie
      pewna, że decydować będzie teść. I będzie bardzo utrudniac Ci
      kontakty z synem. Ot, tak sobie, za karę !!!!


      Zgadzając się na warunki męża nie uzysksz spokoju ani swojego, ani
      tym bardziej syna....
      Rodzeńtwa nie wolno rozdzielać !!!
      Walcz teraz, bo kiedys syn Ci wypomni, że go zostawiłaś z wariatami,
      porzuciłaś go ....

      Dziwna ta Twoja pani adwokat .....

      Chyba lepiej poszukaj sobie innej ...



      A zachowanie teścia podlega pod paragraf nękania. I smiało możesz
      wzywać policję za każdym razem, gdy cię śledzi....
      • iwles Re: Kropkakot - WALCZ o syna !!!!! 24.09.07, 15:05

        doczytałam teraz, że ta ewentualnośc to jedna z opcji.....


        Ku...wa, a skąd mąz znalazł sie na tej stacji benzynowej ????
        teśc do niego zadzwonił ? czy byliście tam umówieni ????


        Ten teśc jest naprawdę rąbnięty.... mafia jakas ? vendetta ?????
        Zachowuje się jak psychiczny....
        Postaraj się o sądowy nakaz, żeby teść trzymał się od ciebie z
        daleka !
        • kropkakot Re: Kropkakot - WALCZ o syna !!!!! 24.09.07, 17:50
          Tesc do niego zadzwonil i powiedzial mu ze jade do kochanka z
          dzieckiem... Bo przeciez on wie najlepiej co ja robie, jakie mam
          plany i z kim sie spotykam. No i on dal sie podpuscic i zrobili
          dziecku z sobotniego wypadu na frytki jakis koszmar...
          Wczoraj wieczorem, poszłam do synka do domu meza. Maly powiedzial ze
          nie chce ze mna nigdzie isc, ze ja robie tacie na zlosc i zapytal
          czemu pokochalam tego gn... Kolana sie pode mna ugieły... Zaczelam z
          nim rozmawiac, zapytalam kto mu mowi takie rzeczy - no kto? TESC.
          Powiedzialam Malcowi ze dziadek jest chory, ze czasem myla mu sie
          rozne rzeczy, i ze jak czasem nie rozumie co dziadek mowi albo nie
          jest pewny czy to prawda to zeby przyszedł do mnie a ja mu wszystko
          wytlumacze.Widzialam ze sie uspokoił, zaczal ze mna rozmawiac, smiac
          sie, pytal czy pojedzie jeszcze ze mna tym fajnym autem... A na
          koniec powiedzial ze nie lubi dziadka i ze dziadek jest głupi...sad
          Oczywiscie zaprzeczylam, powiedzialam ze dziadek jest po prostu
          chory i dlatego czasem mowi nieprawdziwe rzeczy. Wzielam meza na
          strone i zapytalam czy widzi to jaka krzywde naszemu dziecku robi
          jego ojciec! Postawilam mu taki warunek - ze jesli chce sie widziec
          z synkiem - prosze bardzo, ale jesli tylko dowiem sie ze zajmuja sie
          nim dziadkowie, bez jego obecnosci - od razu ide tam z policja
          odebrac dziecko. Cos tam go bronil ale moja postawa jest ostateczna.
          Na policji dowiem sie czy jest taka mozliwosc jak zakaz zblizania
          sie tescia do mnie i do moich dzieci - mam prawo bac sie ze moze
          skrzywdzic moje dziecko aby mi dopiec. NIGDY nie bedzie mojej zgody
          na to zeby oni sami zajmowali sie moim synkiem. Wierze w resztki
          zdrowego rozsadku meza - wiem jak bardzo kocha on syna i mam
          nadzieje ze po tej akcji sam wiele rzeczy zrozumial. Jak bardzo dal
          sie podpuscic swojemu ojcu i jak to odbilo sie na dziecku. Mam
          nadzieje... Ale jesli sie myle to bede musiala podjac kroki tez w
          tym kierunku. Dzisiaj z kolei Maluch jest caly dzien ze mna,
          wszedzie chce ze mna chodzic i powiedzial ze moze dzis zostanie ze
          mna spac... Mam z nim taka umowe, ze kupuje mu nowe łozeczko i wtedy
          on bedzie spał ze mna. Chce aby dla niego bylo to jak najmniej
          stresujace...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka