Mąż nerwus

27.09.07, 10:14
Ma któras taki egzemplarz w domu? Jak sobie radzicie.
Mój mąż jest fajnym czlowiekiem, odpowiedzialny, zaradny,
opiekuńczy...ale straszny z niego perfekcjonista i choleryk. Są dni,
ze byle pierdół go nakręca. Zwlaszcza jak coś nie idzie zgodnie z
planem. Taki typowy nerwus. Ja tez do spokojnych nie należę. Tak
więc od kilku tygodni ciągła wojna o wszystko. Kurde nie wiem jak
sobie z nim radzić i z sobą w sumie też.
Znacie moze jakieś zioła, zabobonywink? Moze ma któras jakies tajemne
sztuczki.?
    • renia1807 Re: Mąż nerwus 27.09.07, 10:23
      czy ty przypadkiem moją sąsiadką nie jeteśsmile?
      ona ma takiego mężusia
      latem z synem, sami robili skalniak, wozili ziemię, układali kamienie, sadzili
      rośliny a kiedy przyszedł sąsiad z pracy wydarł na nich gębę, że robotę
      spierdzielili, rozwalił wszystko i sam zrobił nowysmile wcale nie lepszy
      myślałam, że padnę jak to zobaczyłamsmile))
      • gania76 Re: Mąż nerwus 27.09.07, 10:39
        Mój mąż to niezły nerwus
        Szybko się denerwuje i jest wybuchowy, potrafi nam nieraz zrobić niezłą awanturę o byle co, i nawet rzuca przedmiotami (na szczęście nie w nas wink)
        Ja się już nauczyłam z tym żyć. Trzeba mu po prostu dać szansę się wyzłościć. Nieraz każę mu po prostu wyjść do ogrodu i coś zrobić (np. wygrabić trawnik) - jak widzę, że zaczyna się gotować. Wtedy wyżyje się na pracy i złość mu przechodzi.
        A w sumie to wolę takiego nerwusa. Mój ojciec na przykład był zupełnie inny - jak się na coś rozzłościł, to zamykał się w sobie i potrafił przez kilka dni się nie odzywać, a mama zachodziła w głowę, o co mu chodzi. Stwarzało to bardzo przykrą atmosferę. A mój mąż jak coś mu się nie podoba, to od razu jest jasne, wyzłości się i mu przejdzie. Moim zdaniem tak jest lepiej smile
        • semijo Re: Mąż nerwus 27.09.07, 11:02
          Renia nie jestesmy sąsiadkamismileZresztą mój jest inny typ nerwusa. W
          takim wypadku co najwyzszej by powiedział "dlaczego na niego nie
          poczekałam" i byłby zły, ale by się nie darł. U nas raczej ja sie
          mocniej drę, on po prostu kipi. Fatalnie się czujemy po tych naszych
          awanturach. Czuje że to niszczy nas. I zła jestem też na siebie, ze
          niepotrafiłam jakoś załagodzić sporu, uspokoić sytuacji, tylko sama
          się nakręcam bez sensu. A moze sa jakies medykamenty dla nerwusów
          nie otępiające jednakże bo umysły nam sprawne w pracy potrzebnesmile
    • melka_x Re: Mąż nerwus 27.09.07, 10:50
      Nie ma innego sposobu jak jasny przekaz, że pewnych zachowań się nie
      akceptuje. Jeśli ktoś sam nie ma ochoty pracować nad sobą to
      potrzebny mu kop, sygnał zwrotny z otoczenia. Przyznam, że strasznie
      mnie wkurza jak dorośli ludzie opowiadają bzdety, że po prostu tacy
      są, że muszą się wyzłościć, że nie potrafią nad sobą panować itd.
      Dorosłość to również umiejętność panowania nad emocjami. I naprawdę
      wiem co mówię, bo sama jestem nerwusem. Tyle, że nad sobą pracuję,
      nie jest jeszcze idealnie, ale daleko lepiej niż kilka lat temu.
      Poza ludźmi z naprawdę ciężkimi nerwicami nie ma takich, co nie mogą
      się nauczyć się panować nad sobą. Są sposoby na rozładowanie złości
      bez wrzeszczenia na innych.
      • semijo Re: Mąż nerwus 27.09.07, 11:05
        Melka dawaj te sposobysmile
        • joanna515 Re: Mąż nerwus 27.09.07, 11:55
          ja mam choleryka smile z tych krzyczących i cóż...nie łudzę się, że się to zmieni,
          nauczyłam się też krzyczeć ( długo to trwało bo ja raczej chętnie zamknęłabym
          się w sobie) i kurdę! lepiej mi z tym ! jak się wykrzyczy co trzeba, nie tłumi,
          to sto razy szybciej jest spokój i wyjaśnione konflikty od razu. Nie ma
          domysłów, niepokoju, o co może mu chodzić wink wiadomo od razu, natychmiast
          problem trzeba rozwiązać ( bo cię zakrzyczy wink) mi to odpowiada.
          Jeśli chodzi o medykamenty to podobno uspokajają nerwusów te leki dla
          apatycznych wink tych wolniejszych przyspieszają a szybszych zwalniają.
          • melka_x Re: Mąż nerwus 28.09.07, 12:20
            Tobie to może odpowiadać, ale jak mąż zacznie krzyczeć na dzieci,
            żeby rozładować swoją złość? I jak się okaże, że dzieci będą to
            bardziej przeżywać niż Ty?
        • babcia_kasi Re: Mąż nerwus 27.09.07, 22:16
          dawaj te sposobysmile>>>
          Ron Potter "Życie ze złością".
          (Warto pozbyc się złości.)
        • melka_x Re: Mąż nerwus 28.09.07, 12:34
          No niestety zacząć trzeba od najtrudniejszego, czyli zaciśnięcia
          zębów zanim zacznie się krzyczeć na kogoś obok. Zapewniam, że to
          możliwe, nawet jak się człowiek gotujewink. A potem już banalne
          sposoby, co kto lubi, przebiec się, narąbać drewna, wskoczyć na
          rower, jednym słowem porządnie zmęczyć się fizycznie, a w najgorszym
          razie zamknąć sie w pokoju samemu i rzucić czymś o podłogęwink, ale to
          w najgorszym razie. Ja jak czuję, że zaraz wybuchnę o jakąś pierdołę
          i dostanie się komuś w domu biorę psa na krótki, ale forsowny
          spacer.

          No a poza tym jeśli temperamencikwink męża Ci przeszkadza, to na
          wszelkie sposoby dawaj do zrozumienia, że pewnych zachowań z tym
          związanych nie akceptujesz. IMO ludzie krzyczą na innych jeśli
          wiedzą, że mogą sobie na to pozwolić. Jak po każdej awanturze
          machasz ręką, no bo on taki już jest, to on będzie to powtarzał. Nie
          daj sobie wmówić, że taki ci on jestwink i nic zmienić nie może, może
          to zmienić, tylko mu się nie chce. Rozładowywanie złości poprzez
          krzyczenie na innych to jego wybór, a nie genetycznie uwarunkowana
          koniecznośćwink. Nie uwierzy Ci? To zapytaj czy równie często i głośno
          wrzeszczy na swojego szefa jak w domuwink.
          • wanda_76 Re: Mąż nerwus 28.09.07, 13:47
            Ja dodam od siebie tyle, że głośne wyrażanie złości często skutkuje nie
            rozładowaniem napięcia, lecz przeciwnie - większym "nakręceniem". Kilka lat temu
            byłam osobą choleryczną, ale generalnie opanowaną i nie histeryczną. Idąc w
            ślady męża, który łatwiej wybuchał ( tym usprawiedliwiałam własne reakcje )
            doprowadziłam do tego, że najmniejszy problem potrafił mnie załamać i
            wyprowadzić z równowagi. Kilka miesięcy temu zaczęłam pracować nad tym, aby na
            każdą trudność spojrzeć z dystansem zanim wpadnę w rozpacz/wściekłość. To działa.

            Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja