Dodaj do ulubionych

Jak powinna postąpić matka?

22.10.07, 05:55
Wyobraźcie sobie taką sytuację: macie 17-letniego syna, przez prawie
rok był w związku z dziewczyną, którą podobno bardzo kochał. Często
u was bywała w domu, bardzo ją lubiłyście i traktowałyście prawie
jak córkę. Posprzeczali się, zerwali. On w cztery dni później
poderwał laskę w klubie i przyprowadził na noc do domu. Wasza
reakcja?
Obserwuj wątek
    • maxxt Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 06:32
      na pewno jedno- nie pozwolilabym zeby 17-letni dzieciak przyprowadzal sobie na
      noc do domu panienki. wezwalabym taxi i grzecznie acz stanowczo wystawila
      dziewczyne z domu. z 17-latkiem tez ze startu nie dyskutowalabym. rozmowe
      odlozyc na rano- ewentualnie popoludnie.
    • tosina Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 08:02
      DOM trzeba szanowac.Nie przyprowadza sie do niego "kazdego". DOm to
      oaza do ktorej sie ucieka gdy komus zle. Jesli zacznie sie go
      sprowadzac do poziomu hotelu, burdelu no to chyba ewidentnie
      wypacza sie jego sens. Nie wazne czy 17,18 czy 16latek zasady
      zobowiazuja. Podobnie jak kolezanka wezwalabym taxi zrobila jej papa
      a z synem rano albo jak ochlonie porozmawiala,stanowczo.
      • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 08:38
        Matka, o której piszę, przyjęła laskę na noc z pełną aprobatą.
        Znajomość trwa 9 dni, a laska praktycznie tam pomieszkuje, matka
        chłopaka obsypuje ją prezentami i traktuje prawie jak własną córkę.
        Co byście czuły na miejscu byłej dziewczyny?
        • bsl Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 08:40
          ajakie to ma znaczeni , skoro dziewczę 17 letnie nocuje u chłopaka
          to cos tu nie halo i z nią i z zasadami panującymi w domu, zapewne
          dziewczyna bierze co jej dają i ma racje
          • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 08:50
            Tak jakby. Chłopaka generalnie olewa i korzysta na maksa z tego, że
            wkręciła się w zamożną rodzinę. Chłopak nie jest świadomy sytuacji,
            a mamusia robi wszystko, żeby synuś się pocieszył po rozstaniu z
            byłą.
            • bsl Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 08:55
              dziewczę za drzwi, mamusię do specjalisty
              innego wyjscia nie widzę wink
            • kali_pso Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 08:56
              Tak, zapewne nie jest świadomy, biedaczekwinkP
              Był jednak na tyle świadomy, żeby ledwie poznaną panienkę ściągnąć
              do domu...skoro znajomośc nie skończyła się po jednej nocy, to
              dziewczę musi mieć jakieś zalety, takie, których poprzednia nie
              miaławinkP
              Może bardziej lubi?winkP


              • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 08:58
                Dziewczę odstresowuje i nie stawia wymagań. Była niestety stawiała.
                • demonii Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:05
                  Wg mnie z cała trójka jest coś nie teges... ale co kto lubi... uncertain
                  • kali_pso Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:14
                    Mocno nie teges...winkP
                    mamusia, która przechowuje w domu ledwie znaną sobie i synowi pannę
                    synek, który ściąga pierwsza lepszą pannę do domu
                    panna, która pomieszkuje u obcych w domuwinkP

                    kabaret....
                    • mozambique Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 15:52
                      a echtom jest mamusią tej puszzconej w trabę lali i spac nie moze ze
                      jej córcia w odstawke poszła ???

                      kobito, zyj i daj życ innym
                      • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 16:48
                        Z własnego dziecka też byś się tak nabijała?
        • a_weasley Re: Jak powinna postąpić matka? 09.12.07, 13:02
          echtom napisała:

          > Matka, o której piszę, przyjęła laskę na noc z pełną aprobatą.
          > Znajomość trwa 9 dni, a laska praktycznie tam pomieszkuje, matka
          > chłopaka obsypuje ją prezentami i traktuje prawie jak własną córkę.
          > Co byście czuły na miejscu byłej dziewczyny?

          Na miejscu byłej dziewczyny to nie wiem, nie jestem dziewczyną. Na miejscu ojca
          lub brata zainteresowanej tobym miał wysoce mieszane uczucia - z jednej strony
          współczucie, z drugiej strony dziką ulgę, bo jeśli wcześniej mogły być
          wątpliwości, czy dobrze się stało, to teraz już wątpliwości nie ma, więc lepiej,
          że dziewczyna popłacze teraz, niż miałaby płakać przez pół życia.
          • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 09.12.07, 17:51
            Dziewczyna już nie płacze - ma nawet trochę beki ze znajomymi,
            widząc, jak koleś kurczowo trzyma się laski, która włączyła go do
            swej pokaźnej jak na jej młody wiek kolekcji jeleni. Jeszcze ma
            trochę do zyskania, więc znajomość potrwa pewnie do wiosny. Byłoby
            zabawne, gdyby się rozpadła tuż przed jego maturąsmile
            Btw., co Cię skłoniło do wyciągnięcia wątku z października?
    • escribir Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:07
      Tak jak piszesz- rodzina zamożna.
      Nowo poznany lachonek zaraz zajdzie w jakże "niespodziewaną" ciążę. I skończy
      sie zabawa.
      Chora sytuacja- i nie istotne czy koleś ma lat 17 czy 27.
      • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:12
        Niestety, też dopuszzczam taki czarny scenariusz. Lachonek z dość
        szemranej rodziny, miała już co nieco facetów - równie dobrze może
        zajść w ciążę z kimś innym i wmówić temu kolesiowi.
        • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:19
          przepraszam, a kim ty jesteś w tym układzie? nie jesteś matką chłopaka, nie
          jesteś jego obecną dziewczyną , czyżbyś była tą byłą, że tak przejmujesz się
          chłopakiem i jego chorymi układami w domu?
          • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:26
            Jestem matką byłej i nie mogę wyjść z szoku.
            • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:47
              a nie sądzisz, że to jest sprawa miedzy twoją córką , a chłopakiem. Moim zdaniem
              ty jako matka powinnaś raczej wysłuchać, ale nie komentować, nie radzić, nie
              wnikać w to co sie tam obecnie dzieje. Wcinaniem się i w tą sprawę nie pomożesz
              córce, to jej życie i jej wybory.
              • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:52
                To już chyba nie jest sprawa między córką a chłopakiem, bo nie
                sądzę, że po czymś takim możliwe jest odbudowanie związku. Wiem, że
                nie powinnam się wcinać, ale trudno mi ukryć gwałtowne emocje.
                Bardzo lubiłam chłopaka i uważałam rodzinę za porządną, a teraz
                czuję się, jakbym przeżywała senny koszmar.
                • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:56
                  To jest sprawa miedzy córką a jej byłym. swoim wcinaniem się i brakiem szacunku
                  dla jej wyborów, jej życia możesz spowodować , że więcej razy nie pozwoli ci na
                  zbliżenie do jej spraw uczuciowych.
                • wieczna-gosia Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:59
                  echtom odpusc sobie i zacznijcie myslec o matko jak to cudownie ze z nim
                  zerwalas. Jak facet na sytuacje stresujace reaguje przytarganiem laski do domu
                  przy pelnej aprobacie mamusi to naprawde nalezy kwiaty mu wyslac na nowa droge
                  zycia i upic sie z radosci.

                  tez tak mam ze sie do chlopaka (pierwszego nota bene i bardzo romantycznego)
                  swego dziecka przywiazuje. Ale wale sie po glowie mocno i bez znieczulenia i
                  staram sie zdrowy dystans zachowac- w koncu dziewczyna ma 15 lat a on 16....
                  • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:05
                    Gosia, ja wiem, że lepiej teraz niż za parę lat, nie daj Boże z
                    dzieckiem w drodze. Ale rozczarowanie boli bardzo.
                    • wieczna-gosia Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:06
                      poglaskac was?

                      moge poglaskac- wiem ze boli ale duza jestes, nie ma co rozpamietywac i sie
                      interesowac. Wiadomo nie do dzis ze faceta sie rozpoznaje po tym jak konczy smile))))
                    • aluc Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:22
                      echtom - rozczarowanie? czyżbyś chciała jak najszybciej zostać
                      teściową? wink wspieraj córkę, rozmawiaj z nią, ale nie traktuj tego w
                      kategoriach twojego rozczarowania

                      widocznie jestem potworem, dla mnie informacja, że moja
                      siedemnastoletnia hipotetyczna córka rozstała się z chłopakiem to
                      byłaby raczej dobra informacja
                      • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:28
                        > widocznie jestem potworem, dla mnie informacja, że moja
                        > siedemnastoletnia hipotetyczna córka rozstała się z chłopakiem to
                        > byłaby raczej dobra informacja
                        >

                        to ja też, bo dla mnie też to była by dobra informacja
                      • echtom Dobrze, możecie się ze mnie śmiać 22.10.07, 13:15
                        ale widząc ich razem wierzyłam, że będą tą jedną parą licealistów na
                        sto, które pobierają się po 5-7 latach i żyją długo i szzęśliwie.
                        Wiedziałam że szanse są małe i najprawdopodobniej się rozejdą, ale
                        nie sądziłam, że nastąpi to w takich okolicznościach. Nie będę
                        tłumaczyć, że nie chodziło o pieniądze, bo i tak nikt mi nie uwierzy.
                        • ally Re: Dobrze, możecie się ze mnie śmiać 22.10.07, 14:22
                          oł maj gad

                          dziewczyna jest w liceum, przed maturą, a Ty już myślisz o jej zamążpójściu? a
                          ja sądziłam, że to moja babcia mnie zadręczała, prognozując ślub z facetem, z
                          którym byłam na początku studiów wink
                          wuluzuj. naprawdę myślisz, że wiązanie się na całe życie z chłopakiem z czasów
                          licealnych jest takie urocze i romantyczne? dla mnie to jakiś koszmar
                          • wierzba_b Re: Dobrze, możecie się ze mnie śmiać 23.10.07, 00:06
                            zależy od chłopaka smile ja tam nie narzekam, a z mężem jesteśmy razem od drugiej
                            klasy liceum smile
                            • echtom Re: Dobrze, możecie się ze mnie śmiać 23.10.07, 08:11
                              A widzisz, cuda się zdarzająsmile
                              • a_weasley Re: Dobrze, możecie się ze mnie śmiać 09.12.07, 12:55
                                echtom napisała:

                                > A widzisz, cuda się zdarzająsmile

                                Mhm. I to zadziwiająco często jak na coś, co określasz mianem cudu. W moim
                                najbliższym otoczeniu takich cudów są co najmniej trzy małżeństwa (dzieciate i z
                                tego co widzę udane) wyrosłe ze związków powstałych, gdy ona była w drugiej
                                klasie, jeden od jesieni trzeciej klasy (dzieci jeszcze niet) i jedno, też
                                dzieciate, od wakacji między ósmą klasą a liceum (rówieśnicy).
                • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:17
                  uważałaś rodzinę, która każdą nową znajomość syna traktuje tak samo za porządną?
                  Sorki ale w zachowaniu całej rodziny nic sie nie zmieniło oprócz obiektu
                  pożądania chłopaka. Czyli co jak kupowali twojej córce prezenty, jak jej
                  pozwalali na sypianie z nim to było ok, ale jak już robią to samo wobec innej
                  dziewczyny, to to już nie jest ok, już nie są porządni. Dziwną definicję
                  porządności promujesz
                  • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:23
                    Skąd mogłam wiedzieć, jak traktują każdą nową znajomość? Przecież
                    nie wnikałam, jak traktowali poprzednie dziewczyny. Córka u niego
                    nie nocowała, on u nas też nie.
                    • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:27
                      na przykład po tym jak traktowali twoją córkę, która kiedyś też dla nich była
                      nową dziewczyną ich syna.
                      • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:31
                        Mówię przecież, że nie nocowała. To znaczy raz zorganizowali sobie
                        jakąś nockę na "wolną chatę", ale za wiedzą rodziców nigdy. On
                        nocował u nas raz, po imprezie z grupką młodzieży, a jego matka była
                        tym zbulwersowana. Stąd mój szok.
                        • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:40
                          kobieto zajmij sie swoim życiem, a chłopakowi daj święty spokój.
    • triss_merigold6 Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:17
      Odesłałabym damę taksówką. Czemu? Skąd mam wiedzieć czy obca
      dziewucha czegoś nie ukradnie?
      • ciociacesia hehe 22.10.07, 10:27
        moja tesciowa tez tak miala. zero zaufania do wyborów własnego
        dziecka - panna go sobie owija wokol palca, na pewno ukradnie
        drogocenne kino domowe, albo wrobi w dziecko. w koncu mama nic nie
        wie o jej rodzicach. jeszcze jakis czas po zareczynach tak miala.
        dobrze ze ja mam chore poczucie humoru i bardziej mnie to smieszy
        niz boli smile
    • tosina Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:31
      Echtom..a ty jestes ta laska porzucona czy jej matka?? Stawiam na
      matke. smile>WIdze u Ciebie doglebna znajomosc tematu stad moj wniosek.
      A co do porzuconej.NO coz, tak to juz w zyciu bywa ze rozpadaja sie
      malzenstwa z wieloletnim stazem a co dopiero zwiaski
      nastolatkow.Pewnie jest jej przykro ,ze tak szybko sie pocieszyl.
      JAk widac sympatia tamtej matki nie tyczyla jej osobiscie a jedynie
      jej jako wybranki syna , jesli z rownym entuzjazmem traktuje
      przyjela kolejna kolezanke. Wiesz o ile nie pozwolilabym na
      pomieszkiwanie synka z kolejnymi kolezankami u siebie w domu o tyle
      nie mieszanie sie w relacje mesko damskie syna uwazam za wlasciwe.
      Znajac siebie wyrazilabym swoje zdanie ale w mysl zasady "nie ja
      z nia bede spala" staralabym sie za akceptowac kazda jego
      decyzje,znajomosc. Meza ,zone, chlopaka, dzewczyne kazdy powinien
      wybrac sobie sam a nie przez mamusie.
      • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:36
        Ja nie mam do nikogo pretensji, że się rozpadło. Boli mnie tylko, że
        tak szybko się pocieszył i tak szybko zostało to zakceptowane przez
        osobę, która jeszcze tydzień wcześniej ponoć bardzo lubiła moją
        córkę. Ja w analogicznej sytuacji wyraziłabym swoją dezaprobatę.
        • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:54
          z tego co piszesz twoja córka była traktowana przez matkę bardzo podobnie do
          nowej dziewczyny chłopka. Z całej wypowiedzi raczej wnioskuję, że obawiasz sie
          iż nowa dziewczyna szybko zajdzie w ciąże, co uniemożliwi twojej córce powrotu
          do ustawionego bogatego eks. Zostaw sprawy córki i jej uczucia jej samej , a ty
          zajmij się swoim życiem.
          • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:57
            Nie bądź cyniczna. Nie szukam dla córki bogatego męża i nie zależy
            mi na tym, by wracała do słabego człowieka, który ją zawiódł. Myślę,
            że w razie ewentualnej ciąży nowej byłoby jej po prostu bardzo
            przykro.
            • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:09
              wiesz jakie są uczucia większości matek, gdy dowiadują sie że ich córka sypia z
              chłopakiem, a ten jest najzwyczajniej niedojrzały emocjonalnie i sypia z kim
              popadnie. Większość matek dziękuje bogu, że córka nie złapała od niego syfa i
              nie jest w ciąży.
              Co ty robisz? martwisz się o bogatego byłego swojej nastoletniej córki, czy
              czasem chłopak nie zostanie wrobiony w ciążę.
              Nawet jeżeli chłopak wpadnie z nową to raczej da to do myślenia twojej córce, na
              przyszłość będzie lepiej dbała o zabezpieczenie, niz spowoduje jej załamanie
              psychiczne.
              • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:16
                Ja też dziękuję - przynajmniej się skutecznie zabezpieczali. Sęk w
                tym, że on nie wyglądał na takiego, który sypia, z kim popadnie -
                prawie rok sielanki i wielkiej miłości, a tu zonk. Gdybym wiedziała
                od początku, odczuwałabym wyłącznie ulgę.
                • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:19
                  od szesnastoletniego chłopaka oczekujesz całkowitej dojrzałości emocjonalnej?
                  nie sądzisz, że pozwalanie nieletniej na nocowanie u chłopaka jest nie teges.
                  Nie powiesz przecież, że twoja córka nie spała u niego.
                  • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:28
                    Nie 16, tylko prawie 18. Nie całkowitej dojrzałości, tylko minimum
                    przyzwoitości i poszanowania uczuć innych ludzi. Nie sądzę, że to
                    tylko kwestia wieku.
                    • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:39
                      z matmy nie jestem taka kiepska
                      "macie 17-letniego syna, przez prawie
                      rok był w związku z dziewczyną, którą podobno bardzo kochał."
                      Twoja córka zaczęła chodzić z chłopakiem szesnastoletnim, teraz chłopak ma
                      siedemnaście lat , czyli jest w wieku w którym szaleją hormony. A co tu ma do
                      rzeczy poszanowanie uczuć i przyzwoitość, co innego gdyby sie pierdzielił na
                      prawo i lewo będąc z twoją córką, ale oni ze sobą zerwali. Jest człowiekiem
                      wolnym, nie związanym uczuciowo. Oczywiście to nie kwestia wieku, niezależnie
                      czy ma 17 czy 27 lat zerwał z dziewczyną i jego życie seksualne i osobiste staje
                      sie tylko jego sprawą , a nie sprawą byłej czy już tym bardziej jej matki.
                    • tosina Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:45
                      echta Ty nie masz prawa oceniac tej dzieczyny ani chlopaka. Chlopak
                      bierze to co laski tak lekko mu daja. Nie widze roznicy po miedzy
                      sypianiem twojej corki z nim a tamtej dziewczyny.Cała trojka lekko
                      traktuje pozycie, seks .To ze sie rozstali i to ze on juz znalazl
                      sobie inna to kolej rzeczy..Wydaje mi sie ze roscilas nadzieje ze
                      zwiazek z tym chlopcem (jak zaznaczylas zamoznym) skonczy sie pomimo
                      mlodego wieku slubem.Sorry ale z twojego postu bije rozczarowanie,
                      ze corka nie zlowila bogatego chlopaka, i ze chlopak juz ma inna
                      ktora moze wrobic go a wtedy on nie wroci do Twojej.
      • dlania Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:38
        Jeszcze dwóch osób brakuje w tym dramacie: rodziców tej nowej dziewczyny. Nie
        przeszkadza im, że córeczka od ponad tygodnia nie nocuje w domu?
        Matki chlopaka nie rozumiem... Ciekawe, czy gdyby miała córke, to też
        pozwalałaby jej sie pocieszać jakimś przygodnym fagasem pod swoim dachem?
        • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:43
          Rodzice, jak wspomniałam, trochę nie teges i generalnie jest im
          obojętne, gdzie córka nocuje.
    • krwawakornelia Dopoki nie skonczyl 18 22.10.07, 09:47
      ty jestes za niego odpowiedzialna.
      I ty decydujesz na co moze sobie pozwolic a na co nie.
    • aluc Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:47
      prawdę mówiąc taksówkę zamówiłabym i stałej panience i przygodnej
      • wieczna-gosia Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 09:55
        prawde mowiac ja tez smile)
        aczkolwiek uwazam ze wyrzucanie mojego narzeczonego na noc, gdy bylam juz w
        ciazy przez moja mame bylo lekka przesada smile
        • aluc Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:06
          bo to była już musztarda po obiedzie wink
          • kraina.marzen Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:20
            Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji u mnie w domu.
            Co prawda za 14 lat może różnie byc,ale na pewno jako rodzic nie
            pozwoliłabym na taką sytuacje.
            17-latek to dziecko? czy mi tylko się tak wydaje?
            • aluc Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:24
              ale jakiej sytuacji sobie nie wyobrażasz?

              siedemnastolatek to nie jest dziecko
              jednakowoż rodzice nawet dwudziestoparolatka, o ile u nich mieszka,
              niekoniecznie muszą piać z rozkoszy na widok panienki nocującej u
              syna i mogą ustalić twarde warunki współżycia domowego w tym zakresie
              • kraina.marzen Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 10:48
                Nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy 17 latek przyprowadza na noc
                dziewczyne.bo chyba o taka sytuacje chodzil.więc nie wiem o co
                pytasz.....
              • ciociacesia moga! moga! 22.10.07, 10:49
                dranie. tongue_out a teraz placz i zgrzytanie zebow bo sie synek wyprowadzil
                i nawet do mamy nie zadzwoni... ja chyba jestem z jakims
                autystycznym socjopata, albo antychrystem... znacie dobrego
                egzortyste?
                • makurokurosek Re: moga! moga! 22.10.07, 10:55
                  jaszcze jak jesteś bogata to będzie ci wybaczone, ale jak nie masz kasy i
                  dodatkowo pochodzisz z szemranej rodziny( tak jak obecna dziewczyna chłopaka, o
                  którym jest tu rozmowa) to na kolana grzesznico i do Częstochowy, może tam
                  wybłagasz o przebaczenie, ale nigdy nie o zapomnienie smile
    • escribir Ej no kobiety! 22.10.07, 12:18
      Wy się zgrywacie czy naprawdę nie rozumiecie w czym rzecz?????

      Która z ręką na sercu może powiedzieć że ma w du... sprawy sercowe swojej córki???

      Moja córka w 1 i 2 klasie (szkoły podst.)była "zakochana z wzajemnością" w
      koledze z klasy. Owszem- to była taka szczeniacka miłość, wiadomo było że nie są
      dla siebie tymi jednymi jedynymi. Podobnie pewnie myślała autorka tego wątku.
      Oczywiście nie było mowy o wspólnym spaniu itp wink)) Ale sympatia między niby
      była. I nagle na początku 3 klasy o coś tam sie pokłócili, a on potem stwierdził
      że woli Nikolę bo jest bogatsza (to jego słowa!!!). Okazał się głupkiem- tak jak
      koleś opisywany przez autorkę. A nigdy bym się nie spodziewała tego po nim. I
      nie chodzi o to że "rzucił" moja córkę, tylko właśnie o jego zachowanie przy tym.
      Niby nic, sukni ślubnej przecież nie szykowałam- a jednak szlag mnie trafił.
      Mogłam jedynie pocieszać córkę, że całe szczęście że już to się skończyło bo
      szkoda czasu dla głupka.
      No ale ja jestem z tych dziwnych matek, które interesują sie sprawami swoich
      dzieci. Wszystkimi sprawami, nie tylko ich szkolnym dzienniczkiem. I ogromnie
      sie ciesze że córka mówi mi takie rzeczy. I mam nadzieję że tak będzie zawsze-
      niezależnie czy będzie miała lat kilkanaście czy dwadzieścia parę.
      • gryzelda71 Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:22
        No prosze od 10 latka wymagasz dojrzałości?
      • aluc Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:22
        a czy interesowanie się ma się równać głębokiemu przeżywaniu
        dokładnie tych samych emocji?

        no to w takim razie ja się nawet dwulatkiem nie jestem w stanie
        interesować wink
      • triss_merigold6 Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:26
        IMO towarzyszyć dziecku w uczuciach a przeżywać równie głęboko to
        dwie rózne kwestie. Nie chodzi o to, żeby bagatelizować dziecięco-
        nastoletnie zauroczenia tylko o to, żeby odpuścić wnikanie,
        omawianie uczuć, zastanawianie się co by było gdyby. Dziecku
        przejdzie szybciej niż rodzicowi.wink
      • echtom Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:32
        Dziekuję, Escribir. Przykro mi, że niektóre osoby sądzą, że chodzi
        tu o pieniądze.
        • triss_merigold6 Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:35
          Jesooo wyluzuj. Rzucił dziewczynę siedmenastolatek. Trudno, w tym
          wieku to standard. Pocieszył się natychmiast nową damą - również
          standard. Popłacze i jej przejdzie, bez sensu analizować. Czego się
          spodziewałaś, że wyjasni jej powody rozstania i zostaną
          przyjaciółmi? To wśród dorosłych się b. rzadko zdarza. A "chodzenie
          ze sobą" na zakładkę tj. zrywanie dopiero jak ktoś nowy pojawi się
          na horyzoncie to też dość standardowe zachowanie.
        • makurokurosek Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:45
          a jak ma to być odbierane, skoro najbardziej ciebie martwi to, że bogaty były
          chłopak ma nową dziewczynę z którą sypia i z którą pewnie szybko wpadnie. Gdyby
          bardziej od utraty tego bogatego chłopaka interesowały ciebie uczucia twojej
          córki, to napisała byś o jej reakcji na zaistniałą sytuację, o tym w jaki
          sposób przeżywa rozstanie. Nie zadałabyś pytania co sądzimy o rodzicach tego
          chłopaka, zadałabyś pytanie jak mogę pomóc córce. Z całego postu o twojej córce
          wiemy tylko tyle ,że była. Trudno więc ni wywnioskować, że bardziej ciebie
          interesuj bogaty chłopak, niż uczucia twojej córki
          • echtom Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:50
            O uczuciach córki pisałam na innym forum. Tu poruszyłam ten motyw,
            ale nikt nie odpowiedział, tylko sporo osób zaczęło się czepiać
            pieniędzy, które dla mnie i dla mojej córki nie miały znaczenia.
            O matce chłopaka pisałam w aspekcie szczerości w relacjach
            międzyludzkich.
            • makurokurosek Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 13:02
              ale co ma matka chłopaka do twojej córki, to nie ona chodziła z twoją córką ,
              nie ona z nią sypiała i nie ona z nią zerwała. Co ta kobita ma zrobić przyjść i
              błagać twoja córkę o wybaczenie, z jej syn z nią zerwał.
              Oczywiście potępiam zachowanie matki, pozwalającej na robienie z domu burdelu,
              ale ma się to nijak do zerwania jej syna z twoja córka.
              pomijam już fakt, że nie jesteś ścianą i nie wiesz co sie dzieje w domu byłego
              chłopaka twojej córki. Można przecież postawić tezę, że dziewczyna mając trudna
              sytuacje w domu ( o czym ty pisałaś), poznała ludzi którzy pomagają jej w
              rozwiązywaniu problemów, i np sypia u nich gdy nie ma możliwości spać w domu ze
              względu np na pijackie burdy. ( sama kiedyś w wieku nastu lat przenocowałam
              koleżankę , która miała strasznie nieciekawą sytuację ).
              Jest tysiące możliwości wyjaśnienia sytuacji, ale ty widzisz jedną.
              pomijając już wyjaśnienia, sprawa chłopaka twojej córki jest zamknięta i nie
              powinno ciebie interesować jego życie seksualne.
      • makurokurosek Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:36
        No cóż, jak by nie było jesteś w pewien sposób winna, nie uświadomiłaś
        siedmiolatki o różnicy pomiędzy przyjaźnią,a miłością.
        W przypadku omawianego tematu, sprawa dotyczy już innego problemu. Naście lat to
        okres prawdziwych pierwszych miłości i często też prawdziwych pierwszych
        kontaktów seksualnych. Porównywanie przyjaźni siedmiolatków z miłością
        nastolatków jest po prostu śmieszne. Podczas gdy ośmiolatka, potrzebuje porady
        mamusi w sprawie straconej przyjaźnie, nastolatka potrzebuje sama uporać sie nie
        tylko z zawiedzioną miłością ale również z rozpoczęciem współżycia z
        nieodpowiednim facetem. Jedyną racją jaką masz to to że w obydwóch przypadkach
        rola matki to wysłuchanie i pocieszenie, ale przede wszystkim poszanowanie woli
        innych. To co robi autorka jest wpierdzielani się w życie swojej córki i jej
        byłego chłopaka
        • triss_merigold6 Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:44
          Ale o co kaman? Rozpoczęła współzycie, dobrze, że nie wpadła,
          skończyło się z tym to zacznie się z następnym chłopakiem. Gdyby
          byli ze sobą następnych 5 lat i wzięli ślub to byłby "odpowiedni"?
          grunt, żeby współżycie nie kojarzyło się dziewczynie nieprzyjemnie,
          z jakimiś przykrymi sytuacjami.
        • echtom Czy pisanie na forum 22.10.07, 12:44
          jest wpierdz... się w czyjeś życie?
          • triss_merigold6 Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 12:45
            Za bardzo analizujesz a to może nie być grama racjonalności i tyle.
            Chodzili ze sobą, bzykali się, na początku to z reguły duże emocje,
            rozstali i chłopak ma nową damę. Dość typowe w tym wieku.
          • makurokurosek Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 12:51
            no cóż, jeżeli mówisz o sprawach uczuciowych byłego chłopaka swojej córki,
            jeżeli jesteś dokładnie poinformowana z kim sypia , i z kim spędza noc, jeżeli
            dokładnie wiesz jak reagują jego rodzice na tą sytuację, to chyba przyznasz mi
            racje ,że wiesz strasznie dużo o człowieku który nie powinien już ciebie
            interesować.
            • aluc Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 12:58
              makurokurosek napisała:

              > no cóż, jeżeli mówisz o sprawach uczuciowych byłego chłopaka
              swojej córki,
              > jeżeli jesteś dokładnie poinformowana z kim sypia , i z kim spędza
              noc, jeżeli
              > dokładnie wiesz jak reagują jego rodzice na tą sytuację, to chyba
              przyznasz mi
              > racje ,że wiesz strasznie dużo o człowieku który nie powinien już
              ciebie
              > interesować.

              bingo

              oraz na miejscu twojej córki, gdybym się dowiedziała o takiej
              forumowej dyskusji, to umarłabym ze wstydu, a ciebie zabiła

              w dowolnej zresztą kolejności wink
              • echtom Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 13:04
                Liczę na anonimowość internetu. Czuję potrzebę wypowiedzenia tego,
                co mnie boli, a przecież nie będę rozmawiać z ludźmi, którzy znają
                moją córkę.
                • aluc Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 13:05
                  nie ma czegos takiego jak anonimowość internetu
                  jeśli na to liczysz, to możesz się bardzo boleśnie na tym
                  przejechać, z dobrego serca radzę - nie licz
                • makurokurosek Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 13:40
                  a co ma anonimowość internetu do wścibstwa, przecież skądś masz informacje o
                  byłym chłopaku twojej córki , a nie wierzę że zainteresowany sam przychodzi i
                  zdaje ci relacje ze swojego życia seksualnego.
                  Po drugie pisałaś, że na innym forum opisałaś przeżycia twojej córki mogłabym
                  prosić o linka, ciekawi mnie jak z całej sytuacji wyszła twoja córka.
                  • echtom Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 13:57
                    Źródło informacji - rozmowy z dziećmi - obie córki znają nową. Linka
                    wkleić nie umiem - może i dobrze, bo uczucia mojej córki i tak cię
                    nie interesują, a miałabyś pożywkę do następnych złosliwych
                    komentarzy.
                    • makurokurosek Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 14:01
                      a może, co jest bardzo prawdopodobne, takowego wątku nie ma.
                      • echtom Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 14:04
                        Są dwa. Jeden znajdziesz na forum "Wychowanie", drugi przenieśli mi
                        z forum Kobieta na forum Mężczyzna. Co mi szkodzi - możesz poczytać
                        i się powyżywać.
                        • makurokurosek Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 14:32
                          Z postu na wychowaniu, nic nie napisałaś o uczuciach swojej córki, o jej
                          podejściu do sprawy, wynika za to jak bardzo chcesz manipulować nimi, jak bardzo
                          zależy ci na tym aby znów byli razem. Mi by do głowy nie przyszło aby iść do
                          rodziców byłego chłopaka córki i rozmawiać z nimi o ich dziecku, o tym ze
                          zamiast siedzieć z moją córką wolał iść z kumplami na piwo.
                          To całkowicie normalne, że nastolatek nie spędza całego swojego czasu ze swoją
                          wybranką.Kurcze kobieto to są nastolatkowie, a nie stare dobre małżeństwo.
                          Teraz całkowicie nie dziwie sie chłopakowi, który przez ciebie i twoją córkę
                          przygotowywany był do ślubu. Nie dziwię się też jgo reakcji, też po tak
                          toksycznym związku musiałabym odreagować i poczuć sie w końcu jak wolna osoba .
                          • echtom Re: Czy pisanie na forum 22.10.07, 14:50
                            O ślubie to akurat on więcej mówił, bo córka uważała, że jest młoda
                            i chce się jeszcze "wyszumieć". Z alkoholem nie zrozumiałaś albo ja
                            niejasno piszę - ale masz rację, co mnie obchodzi, niech się facet
                            stoczy. Wcale mi też nie zależy, żeby się zeszli - chyba napisałam,
                            że się tego obawiam.
        • escribir Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 13:17
          makurokurosek napisała:

          > No cóż, jak by nie było jesteś w pewien sposób winna, nie uświadomiłaś
          > siedmiolatki o różnicy pomiędzy przyjaźnią,a miłością.
          > W przypadku omawianego tematu, sprawa dotyczy już innego problemu. Naście lat t
          > o
          > okres prawdziwych pierwszych miłości i często też prawdziwych pierwszych
          > kontaktów seksualnych. Porównywanie przyjaźni siedmiolatków z miłością
          > nastolatków jest po prostu śmieszne. Podczas gdy ośmiolatka, potrzebuje porady
          > mamusi w sprawie straconej przyjaźnie, nastolatka potrzebuje sama uporać sie ni
          > e
          > tylko z zawiedzioną miłością ale również z rozpoczęciem współżycia z
          > nieodpowiednim facetem. Jedyną racją jaką masz to to że w obydwóch przypadkach
          > rola matki to wysłuchanie i pocieszenie, ale przede wszystkim poszanowanie woli
          > innych. To co robi autorka jest wpierdzielani się w życie swojej córki i jej
          > byłego chłopaka


          I tu sie z tobą nie zgodzę- problem dziecka to zawsze PROBLEM. Nie potrafię
          powiedzieć dziecku tekstu " Co ty masz za problemy? Jak będziesz w moim wieku-
          wtedy dopiero będziesz miała zmartwienia!" I dzięki takiej mojej postawie mam
          podstawy mieć nadzieję że będzie przychodziła do mnie nawet z "dorosłymi"
          problemami. Pewnie nie zawsze będę miała gotowa odpowiedż, nie zawsze bede mogła
          pomóc. Ale problem wyrzucony, wypowiedziany- zaczyna oglądac się w zupełnie
          innym świetle. No i moze dzieki temu córka nie będzie musiała szukac odpowiedzi,
          wskazówki, na forach.

          I nie uważam że autorka sie wpierdziela w kogokolwiek życie- nie nachodzi go,
          nie namawia do powrotu itp. Boli ja to czego doświadcza jej córka, zaskoczyła ja
          postawa "drugiej strony".
          • echtom Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 13:22
            Jeszcze raz dziękuję za zrozumienie.
          • makurokurosek Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 13:59
            I tu sie z tobą nie zgodzę- problem dziecka to zawsze PROBLEM. Nie potrafię
            > powiedzieć dziecku tekstu " Co ty masz za problemy? Jak będziesz w moim wieku-
            > wtedy dopiero będziesz miała zmartwienia!" I dzięki takiej mojej postawie mam
            > podstawy mieć nadzieję że będzie przychodziła do mnie nawet z "dorosłymi"
            > problemami. Pewnie nie zawsze będę miała gotowa odpowiedż, nie zawsze bede mogł
            > a

            możesz przytoczyć mi moje słowa świadczące o tym ,iż popieram ignorowanie
            problemów dziecka. Napisałam jedynie , iż zupełnie inny problem jest z utratą
            przyjaźni w wieku lat ośmiu, a zupełnie inny z goryczą po pierwszym rozstaniu.
            Zadaniem matki jest przede wszystkim wysłuchać i pomóc na tyle na ile druga
            osoba pozwala, ale nie ingerować.
            Prawdopodobnie gdybyś wcześniej wytłumaczyła córce, że siedmiolatek nie jest jej
            chłopakiem, a przyjacielem, wytłumaczyła różnice miedzy przyjaźnią a miłością ,
            dzieciaki albo dalej by się przyjaźniły ( bo w przyjaźń w przeciwieństwie do
            związku nie wyklucza istnienia osób trzecich w układzie) , albo rozstały by sie
            bez wielkiego halo, po prostu ich przyjaźń umarłaby śmiercią naturalną.

            Ja osobiście nie mam i nigdy nie miałam takich informacji jakie ma autorka wątku
            . Zrywając z chłopakami oczywiście po pewnym czasie dowiadywałam się o ich
            nowych partnerkach, ale nigdy mnie nie interesowały ich sprawy łóżkowe, tak jak
            i to czy partnerka u nich sypia czy nie i jak na to reagują ich rodzice.To co
            opisuje autorka jest po prostu wścibstwem i nie ma nic wspólnego z dbaniem o
            dobro córki ( no chyba,że informacja o tym kiedy były chłopak ma największy
            popęd i co lubi robić w łóżku, umożliwiając jej córce lepsze zadowolenie go).
            Dla mnie to jest po prostu brak taktu wcinać sie w życie innych.
            • ciociacesia wscibstwo 22.10.07, 15:07
              wez p0oprawke na to ze to sa licealisci - o takich sperawach ajk kto
              z kim chodzi i gdzie spi sie po prostu gada, bo licealisci to takie
              gadziny ze chetnie dupe kolezance obrobią
      • tosina Re: Ej no kobiety! 22.10.07, 12:42
        No chyba zyje w innym swiecie.
        Mam bardzo dobre relacje z corka. Opowiada mi o bardzo wielu
        sprawach.Jednak jest margines ktory zostawia dla siebie za co jej
        jestem bardzo wdzieczna.Bo nie chce odzierac jej z prywatnosci, i
        intymnosci a za taka uwazam analizowanie zwiaskow przez rodzicow. W
        wieku 8-9lat moja corka opowiadala mi ze spodoba sie jej ten czy
        innych chlopak, wpadali do nas sie bawic ale w zyciu wtedy nie
        slyszalam ze ona z kims "chodzi". Wydaje mi sie ze w tym wieku
        dzieci sie bawia i ucza a nie chodza nawet ot tak na niby.
        Nie mozna oczekiwac od dziecka doroslych reakcji bo on jest
        dzieckiem i nie musi jeszcze umiec "rzucac kobite" . Takich
        doroslych zachowan oczekujemy po doroslym mezczyznie.
    • soemi Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 15:16
      Przerwać miłosną schadzkę w godzinach wieczornych. Tak z poczuciem
      taktu, nie dając odczuć braku akceptacji dla zaistaniałej sytacji,
      jeśli nie chcesz stracić kontaktu z synem.
    • magdusinska Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 15:34
      Na moje oko to Ty raczej widziałaś w nim potencjalnego zięcia. I
      Twoj błąd, że nie potrafiłaś nauczyć corkę patrzenia z dystansem na
      pewne sprawy. A ona, no coz taki przywilej młodości i teraz cierpi.
      Pytanie tylko czy Ty nie cierpisz bardziej. Jak mogłaś cieszyć się,
      aby obca kobieta- matka chłopaka, 17- latka zaczęła traktować Twoje
      dziecko jak corkę. Uważasz, że zachowanie tej kobiety było normalne
      i szczere. Moim zdaniem nie, ona jako matka syna zaakceptuje każdy
      jego wybor i będzie tak samo miła dla każdorazowej jego wybranki.
      Druga kwestia to słowo ślub. Jaki ślub kobieto. Napradę myślisz, że
      ślub w wieku 17 lat to szczyt marzeń ???
      A co do zachowania chłopaka i reakcji jego rodzicow to tylko i
      wyłącznie ich sprawa. Tobie nic do tego. I wcale nie uważam, że jego
      matka wyrządza Twojemu dziecku jakąkolwiek krzywdę. Dzieci się
      rozstały, syn ma nową dziewczynę i tyle. Jakie zobowiązania ma tamta
      kobieta wobec Twojej corki? Żadne. I nie odnoś się do tej sytuacji
      jak do pary mąż- żona, ktorzy się rozwiedli. A tak i to wygląda.
    • echtom Błąd 22.10.07, 16:54
      Przyszłam po dobre słowo i trochę wsparcia od innych kobiet i matek,
      a zostałam osaczona jak zwierzyna łowna. Zapomniałam, jak wysoki
      jest poziom frustracji i złośliwości na tym forum. Dziękuję
      nielicznym osobom, które wykazały trochę empatii i napisały ciepłe,
      życzliwe posty, szczególnie Escribir. Dziękuję za posty krytyczne,
      ale rzeczowe i pozbawione złośliwości. Mam nadzieję, że pozostałe
      osoby rozładowały trochę napięcia, wyszydzając czyjeś cierpienie, i
      poczuły się lepiej.
      Córka miała wczoraj kryzys, ale dziś jest w dobrym nastroju i mam
      nadzieję, że będzie coraz lepiej.
      • makurokurosek Re: Błąd 22.10.07, 17:27
        nie sądzę, aby ktokolwiek tutaj próbował ciebie zlinczować i zaszczuć. Ja
        osobiście próbowałam ci jedynie przekazać, że siedemnasto czy osiemnastolatka,
        jest jeszcze za głupiutka, zbyt niedojrzała, zbyt egoistyczna, zbyt impulsywna
        na to by planować jej ślub. Nastolatka jest po prostu niedojrzała do tego
        aby tworzyć partnerski związek. I to powinnaś przekazać córce, co sie tyczy
        ciebie. Twoje nastoletnie flirty już a za tobą, pozwól swojej córce samej
        przeżywać miłość i rozstania, pozwól jej samej decydowana o sobie, pieniądze nie
        są tu najważniejsze. Szczerze mówiąc, masz zadatki na koszmarna teściową,
        popracuj nad tym bo inaczej albo stracisz córkę, albo rozpieprzy jej małżeństwo
        jak już kiedyś zdecyduje się na to . życie twojej córki to jej życie, ty masz
        być jedynie podporą
        • echtom Re: Błąd 22.10.07, 17:48
          Niewiele zrozumiałaś, dalej czepiasz się ślubu i pieniędzy, ale
          trudno, nie wytłumaczę. A z testów wynika, że będę świetną,
          asertywną teściową, więc o małżeństwa moich córek się nie obawiajsmile
      • vanderica Re: Błąd 22.10.07, 17:31
        echtom masz racje nie warto pisac o problemach i szukac zrozumienia na forum,bo
        tu wlasnie o to chodzi,ze beda cie lapac za slowka i cieszyc sie,ze sie
        tlumaczysz,a i tak wynajda cos przeciwko tobie.ja cie rozumiem z jednej
        strony,ale z drugiej daj sobie powiedziec,ze za duzo oczekujesz od
        nastolatka.dorosli faceci po latach malzenstwa robia swinstwa swoim zonom,a co
        dopiero nastolatek po roku mlodzienczego chodzenia.wierze,ze duma corki zostala
        urazona,ale taki lajf niestety.co do jego matki to tez jestes chyba
        idealistka.matki synow nigdy nie sa lojalne wobec ich kobiet w zyciu.sa zawsze
        lojalne wzgledem synow.no tez taki lajf.najwazniesze to badz oparciem dla
        corki,bo nim trafi na tego jedynego moze jeszcze wielu takich spotkac.a ludziom
        trzeba ufac tak z dystansem.pozdrawiam i niczym sie nie martw.
        • echtom Re: Błąd 22.10.07, 17:49
          Tobie też dziękuję.
          • guderianka Re: Błąd 22.10.07, 18:21
            nie wiem jak . nie wiem co bym zrobiła, nie potrafię sobie
            wyobrazic.życie tak bardzo modyfikuje wszelkie plany, zasady,
            postanowienia -ale wiem jedno : chciałabym by moja corka jako
            nastolatka mówiła o swoich emocjach, stanie ducha, seksualności. Nic
            złego jej nie grozi skoro macie taki kontakt, że umiecie się
            przyjaźnic i ze sobą rozmawiac. zazdroszczę.
        • echtom Re: Błąd 10.12.07, 09:32
          vanderica napisała:

          dorosli faceci po latach malzenstwa robia swinstwa swoim zonom,a co
          > dopiero nastolatek po roku mlodzienczego chodzenia

          Niedawno zrozumiałam, dlaczego tak jest - bo nikt ich nie nauczył
          odpowiedzialności i szacunku dla kobiet, gdy byli nastolatkami.
    • rita75 Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 18:54
      bardzo ją lubiłyście i traktowałyście prawie
      > jak córkę. Posprzeczali się, zerwali. On w cztery dni później
      > poderwał laskę w klubie i przyprowadził na noc do domu. Wasza
      > reakcja?

      nie wtracac sie
      • sowa_hu_hu Re: Jak powinna postąpić matka? 22.10.07, 20:36
        nie pozwoliłabym sprowadzac do swojego domu byle jakich lasek z
        dyskoteki zwłaszcza na noc!!! wyprosiłabym i porozmawiałabym z synem.
        • ciociacesia byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 10:00
          jak ktos juz powyzej zauwazyl, autorka watku wie o 'byle jakiej
          lasce z dyskoteki' od swoich corek, ktore wiedza to z... no chyba z
          ploteczek, bo skad? ona moglaby byc nawet swieta - fakt ze jest nowa
          laska eksa czyni ja wrogiem nr jeden, na ktorego zawsze sie cos
          znajdzie
          • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 10:33
            Wspomniałam w innym poście, że córki znają nową osobiście, a nawet
            przyznają, że jest fajna jako kumpela.
            • ciociacesia Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 11:21
              skoro jest fajna kumpela to tylko sie cieszyc ze chlopak dobrze
              trafil juz za pierwszym razem tongue_out

              wiesz ja sie rozeszlam po 6 latach licealnej milosci i zaluje tylko
              ze nie zrobilam tego wczesniej. juz miesiac po rozstaniu bylam z
              innym. ok nie myslalam ze to na stale, nie myslalam ze w ogole
              istnieja meszczyzni warci bycia na stale, ale zostalam przekonana...
              • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 11:36
                Jako kumpela jest fajna, jako dziewczyna niekonieczniesmile Córka nic
                do niej nie ma, może dlatego, że nie widzi w niej poważnej
                konkurencji do serca byłego. Gdyby miała obawy, że z tej znajomości
                wyniknie trwały związek, nie byłaby wobec niej taka wyluzowana.
            • makurokurosek Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 12:44
              nie wiedziałam, że w obecnej chwili na fają kumpelę mówi sie puszczalska i wiele
              innych epitetów, tak samo jak i nie wiedziałam że fajną kumpelę si tak chamsko
              obgaduje
              • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 13:01
                A te epitety to gdzie wyczytałaś? Dziewczyna "obgaduje" się sama,
                nie kryjąc swoich intencji i priorytetów, a córki cenią ją właśnie
                za to, że potrafi być sobą i niczego nie udaje.
                • makurokurosek Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 13:28
                  jeżeli robienie z dziewczyny pierwszej lepszej jest oznaką przyjaźni no to
                  gratuluję wychowania córek. Jeżeli natomiast dziewczyna jest pierwszą lepszą a
                  twoim córką ją cenią jak sama napisałaś i traktują jak fają kumpele to również
                  gratuluje wychowania. Może zamiast zajmować się byłym chłopakiem córki zajmij
                  sie jej wychowaniem
                  • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 14:15
                    A czemu tak się przejęłaś tym aspektem sprawy?
                    • makurokurosek Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 14:41
                      sądzę, ze ten aspekt jest tak samo ważny jak pozostałe czyli zamożność rodziny
                      chłopaka ( którą ty mocno podkreślałaś), toksyczność związku jaki tworzyła twoja
                      córka ( narzucanie mu swojej osoby, zazdrość , rywalizacji o jego czas,
                      trzymanie chłopaka tylko dla siebie, awantury- to wszystko pochodzi z twoich
                      opisów tego związku), wtrącanie sie matki w kłótnie i sprzeczki nastoletniej
                      pary. To wszystko tak naprawdę doprowadziło do rozpadu związku i nie świadczy
                      najlepiej o dojrzałości twojej córki. Oczernianie nowej dziewczyny jest po
                      prostu dziecinne , a sposób w który ty to robisz jest śmieszny i żałosny.
                      • makurokurosek Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 14:49
                        jeszcze jedno. Zacznij w końcu przekazywać córką normalne wzorce. Nie można
                        jednocześni być świetną kumpelą i obgadywać, oczerniać, robić z kumpeli
                        dziwkę,aby sie wybielić.Tak samo jak i związek nie polega na kontroli,
                        nieufności, i spędzaniu ze sobą każdej wolnej chwili.
                        • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 15:11
                          O boszsz, najpierw czytaj wszystko i uważnie, a potem interpretuj.
                          • makurokurosek Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 16:01
                            Re: Jak powinna postąpić matka?
                            echtom 22.10.07, 08:38 Odpowiedz
                            Matka, o której piszę, przyjęła laskę na noc z pełną aprobatą.
                            Znajomość trwa 9 dni, a laska praktycznie tam pomieszkuje, matka
                            chłopaka obsypuje ją prezentami i traktuje prawie jak własną córkę.
                            Re: Jak powinna postąpić matka?
                            echtom 22.10.07, 08:50 Odpowiedz
                            Tak jakby. Chłopaka generalnie olewa i korzysta na maksa z tego, że
                            wkręciła się w zamożną rodzinę. Chłopak nie jest świadomy sytuacji,
                            a mamusia robi wszystko, żeby synuś się pocieszył po rozstaniu z
                            byłą.
                            Re: Jak powinna postąpić matka?
                            echtom 22.10.07, 08:58 Odpowiedz
                            Dziewczę odstresowuje i nie stawia wymagań. Była niestety stawiała.

                            Re: Jak powinna postąpić matka?
                            echtom 22.10.07, 09:12 Odpowiedz
                            Niestety, też dopuszzczam taki czarny scenariusz. Lachonek z dość
                            szemranej rodziny, miała już co nieco facetów - równie dobrze może
                            zajść w ciążę z kimś innym i wmówić temu kolesiowi.
                            Re: Jak powinna postąpić matka?
                            echtom 22.10.07, 09:43 Odpowiedz
                            Rodzice, jak wspomniałam, trochę nie teges i generalnie jest im
                            obojętne, gdzie córka nocuje.
                            Re: Rodzice nastolatek - pocieszcie jeszcze razsad
                            echtom 17.10.07, 14:04 Odpowiedz
                            Wiesz, problem w tym, że oni do siebie pasowali - może nawet "za
                            bardzo", jak to określiła córka - dwa silne, dominujące charaktery i
                            ogniste temperamenty (Dwa Skorpionysmile. Sądzę, że w tym związku nie
                            miał kto schładzać emocji i nastąpiło zmęczenie materiału. Chłopak
                            pewnie chce odreagować z laską prostszą w obsłudze, ale
                            przypuszczam, że szybko się nią znudzi i będzie chciał wrócić.

                            To są twoje wypowiedzi odnośnie nowej dziewczyny byłego chłopaka twojej córki.
                            Szczerze mówiąc jak dla mnie chamskie i obraźliwe. Pocieszę cię jednak , że
                            chłopcy są tak samo mało delikatni i dyskretni w ocenie swoich byłych i tych z
                            którymi mieli tylko przelotny seks . więc możesz się spodziewać , ze o twojej
                            córce już krążą informacje jakim jest lachociągiem . Takiego chamstwa można
                            spodziewać się po chłopach, ale nie sądziłam ,że dorosła kobieta może być tak
                            wulgarna i złośliwa. Skoro tak łatwo szastasz epitetami to jak nazwiesz
                            szesnasto czy piętnastolatkę , która facetowi wskakuje do łóżka . ( Twoja córka
                            wszak jeszcze nie ma siedemnastu lat , a za byłym chodziła rok czyli zaczęli na
                            przełomie piętnastych i szesnastych urodzin
                            Po drugie jak można oceniać kogoś po tym z jakiej rodziny pochodzi. Idąc tym
                            torem myślenia twoja córka powinna mieć łatkę :nie chodź z nia bo stworzy tak
                            samo toksyczny związek jak jej matka. ( W sumie i tak tworzy toksyczne związki).
                            • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 16:32
                              Ech, coś niedokładnie z tą matmą - jeżeli Cię to interesuje, moja
                              córka nie rozpoczęła współżycia w pierwszym dniu znajomości, tylko
                              po 9 miesiącach, na 3 miesiące przed swymi 17. urodzinami. O nowej
                              piszę językiem dość kolokwialnym, ale nie używam epitetów ciężkiego
                              kalibru ("laska" czy "lachonek" to nie są jakieś szczególne
                              wulgaryzmy). O rodzinie dziewczyny w pierwszym poście rzeczywiście
                              niepotrzebnie wspomniałam, w następnym była to już konkretna
                              odpowiedź na post przedmówczyni. Nie mam wpływu na to, co inni mówią
                              o mojej córce - jeżeli ktoś powie, że jest łatwa i wskakuje do łóżka
                              nowo poznanemu facetowi, to kłamie.
                              • makurokurosek Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 17:01
                                czyli jeżeli ktoś nazwie twoją córkę lachociągiem ( odmiana lachona), to nie
                                poczujesz sie urażona .
                                Co to łatwości twojej córki, rzecz względna, dla mnie szesnastolatka niezależnie
                                czy na pierwszej randce czy po 9 miesiącach znajomości wskakująca facetowi do
                                łóżka jest łatwa dla ciebie może łatwa jest tylko ta pierwsza.
                                Co się tyczy matematyki, to ty manipulujesz wiekiem chłopaka. W pierwszym poście
                                napisałaś, że ma 17 lat a w próżniejszych że ma 18
                                • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 17:04
                                  18 kończy w listopadzie tego roku. W pierwszym poście celowo
                                  napisałam, że ma 17, żeby jakaś mądrala nie wyskoczyła mi z tekstem,
                                  że jak jest pełnoletni, to nie musi pytać matki o zgodę.
                                  • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 17:10
                                    Co do mojej córki - nie mam tak bogatego słownictwa jak Ty. Dopiero
                                    kilka dni temu poznałam słowo "lachon", a o "lachociągu"
                                    dowiedziałam się właśnie od Ciebie. Pewnie poczułabym się urażona,
                                    ale generalnie jestem odporna na oszczercze ludzkie gadanie (9 lat
                                    mieszkania w najbardziej plotkarskiej wsi w Polsce to niezła szkoła
                                    życiasmile) i jak komuś ma to przynieść ulgę, niech sobie biedak pogada.
                                    • makurokurosek Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 17:16
                                      i może jeszcze powiesz , że jesteś nieświadoma jego znaczenia ? Może zanim
                                      następnym razem użyjesz słowa lachon w stosunku do jakiejkolwiek dziewczyny , to
                                      sie zastanów, tym bardziej że nie sądzę aby twoja córka chciała by ją tak
                                      nazywano. Skoro masz tak dobre relacje z córką, to zapytaj sie jej jak ona by
                                      reagowała gdyby obca baba , zaczęła o niej mówić w taki sposób.
                                      • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 17:22
                                        Dziękuję za pouczenie.
                                  • makurokurosek Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 17:12
                                    a iloma faktami jszcze manipulowałaś ?
                                    • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 17:23
                                      Zgadnij.
                      • echtom Re: byle jaka laska z dyskoteki 23.10.07, 15:07
                        Zamożność rodziny to Ty mocno podkreślałaśsmile Ja ledwie raz o tym
                        wspomniałam w jakimś kontekście. Ale post Elzy 78 naświetlił mi
                        istotę problemu, więc dam sobie spokójsmile. Toksyczność to Twoja
                        jednostronna interpretacja - wyraźnie pisałam, że początkowo to
                        chłopak dążył do stworzenia trwałego, zamkniętego związku. W żadne
                        kłótnie i sprzeczki pary się nie wtrącałam, w ogóle nie narzucałam
                        im swojej osoby, a z chłopakiem rozmawiałam zaledwie parę razy,
                        nigdy na temat ich związku. Dojrzałość nastolatków traktujesz widać
                        bardzo wybiórczo - od 17-letniego chłopaka nie można jej wymagać,
                        ale od 16-letniej dziewczyny należy. O nowej dziewczynie pisałam
                        bardzo mało - czy już zapomniałaś, że główną bohaterką wątku jest
                        matka chłopaka? Ale skoro tego też się uczepiłaś, widać znów
                        trafiłam w jakiś czuły punktsmile
                        Chyba wyluzowałam, bo Twoja niezrozumiała agresja wobec mnie i mojej
                        córki zaczyna mnie bawićsmile
    • elza78 echtom :) 22.10.07, 19:20
      tych co sie tych pieniedzy uczepili olej sikiem prostym, bo tak to jest ze
      "glodnemu chleb na mysli" w sensie, ze sa rzeczy o ktorych normalny czlowiek
      nawet w jakims tam kontekscie nie pomysli, a ten ktoremu chodza one po glowie
      zazwyczaj sam ma wiele za uszami w kontekscie tego co tak straszliwie potepia big_grinD
      co do corki i chlopaka, badz poprostu przy swoim dziecku gotowa wesprzec ja w
      kazdej chwili - takie sytuacje zdarzaja sie po to aby czlowiek mogl dobrze
      wybrac tego kogos na cale zycie, a za panem od lachona niech "spusci wode"
      tez mialam takiego absztyfikanta za czasow nastoletnich, zostawil mnie rowniez w
      dziwny sposob, jego zapomnialam, jedno cosobie zapamietalam to to, ze ojciec
      (moj kochany zajebisty tata ktory jest oaza spokoju i opanowania - nie
      zkrzywdzilby muchy) powiedzial, ze jak go jeszcze raz zobaczy to go ze schodow
      zrzuci smile
      na szczescie wymiana "rzeczy" (zawsze po zwiazku cos tam zostaje pozyczonego
      itp) odbyla sie na neutralnym gruncie smile
      pisze to po to aby uzmyslowic ci ze to co robisz jest w sumie niewazne dla
      dziecka, wazne z eona widzi ze jestes z nia w tej trudnej chwili a co bedzie -
      na zasadzie co ma wisiec nie utonie, jeszcze bedzie szczesliwa
      • echtom Tobie i Guderiance też dziękuję i odpisuję 22.10.07, 20:22
        wszystkim nieżyczliwym. Nie mam ambicji, by wydać córki młodo i
        bogato za mąż. Mam zdrowy dystans do nastoletnich związków, co parę
        razy udowodniłam. Ten był po prostu wyjątkowy, głębszy i bardziej
        dojrzały niż związki ich rówieśników. Wyglądali razem jak para
        studentów, nie licealistów. Często myślałam z żalem, że spotkali się
        o 10 lat za wcześnie, bo na tym etapie tak długo nie uciągną. To on
        miał wizję długotrwałego związku zakończonego ślubem, córka była
        sceptyczna. Po dłuższym czasie mocniej się zaangażowała i zaczęła w
        tę wizję wierzyć. Wkrótce potem nastąpił breakdown w komunikacji.
        Chłopak cofnął się mentalnie - olewanie nauki (klasa maturalna),
        ciągle piwo i rozrywki z kumplami, niedotrzymywanie umów wobec niej
        itd - nie wiem, może wystraszył się dorosłości. Ciągle się o to
        kłócili. Jej błąd, że za dużo truła i pokazywała humory, zamiast
        wysyłać zwięzłe, asertywne komunikaty. W zasadniczej rozmowie
        stwierdziła, że tak nie chce dłużej ciągnąć, ale mogą zrobić restart
        i poukładać wszystko od nowa. Dalszy ciąg znacie. Byli taką fajną,
        dobraną parą i boli mnie, że już nigdy ich razem nie zobaczę. Boli
        mnie, że on, jeszcze niedawno czuły i opiekuńczy, traktuje ją po
        chamsku i nawet nie mówi cześć, gdy się przypadkiem spotkają. Nie
        wiem, czy coś mu się w psyche przestawiło, czy od początku tak
        dobrze się maskował. Boję się, że po tej pomyłce nie będę umiała
        zaufać żadnemu z chłopaków moich córek. I co z tym wspólnego mają
        pieniądze?
        • guderianka Re: Tobie i Guderiance też dziękuję i odpisuję 22.10.07, 22:02
          a wiesz co. może i dobrze jeśli żadnemu nie zaufasz? będą musieli
          adoratorzy sobie zapracować na twoją sytuację i się postarac-a jak
          przejdzie taki chrzest bojowy w wydaniu "teściowej" to 2 razy sie
          zastanowi nim głupotę jakąś palnie

          fajnie że wiedziałaś "co w trawie piszczy" -daję 90% na to, że gdyby
          nie rozmowa i bliskie relacje z tobą to córka by nie tylko doły
          łapała ale może nawet by się pocięła, upiła, ujarała albo rzuciła w
          ramiona pierwszemu lepszemu.
          no i gratulacje za ogromną empatię
          • echtom Re: Tobie i Guderiance też dziękuję i odpisuję 22.10.07, 22:48
            Tak, staram się być czujna. Córka leczyła zaburzenia depresyjne, ma
            w życiorysie samookaleczenia i próbę samobójczą, więc nawet jej
            dzisiejszy dobry nastrój nie do końca mnie uspokaja. Byłyśmy
            wieczorem na zakupach i opowiadała mi różne wesołe epizody z jej
            związku z byłym. W ogóle sporo rozmawiałyśmy na różne tematy -
            chwilami miałam wrażenie, że to ona stara się podtrzymać mnie na
            duchu i aż mi się głupio zrobiło. Dobra, muszę wziąć się w garść,
            skoro młoda taka dzielna smile
            • guderianka Re: Tobie i Guderiance też dziękuję i odpisuję 22.10.07, 22:50
              i tak trzymaj!
            • mama6116 Re: Tobie i Guderiance też dziękuję i odpisuję 24.10.07, 15:01
              Przeczytałam dokłdnie wszystkie wypowiedzi. Zacznę od tego, że
              jestem matka dwójki dzieci - 22-letniego syna i 17-letniej córki.
              Prowadzimy bardzo otwarty dom. O swoich dzieciach, ich związkach
              oraz o zwiazkach ich znajomych wiem bardzo dużo - jestem
              niejednokrotnie współuczestnikiem dyskusji młodzieży na te tematy.
              Zapewniam Cię, że każdą sympatię swoich dzieci, bez względu na mój
              osobisty stosunek do poszczególnych osób, traktowałam równie
              serdecznie. Tylko, że za jedne związki trzymałam kciuki, a co do
              innych...
              Jestem poruszona Twoimi wypowiedziami. Nie potrafię zaakceptować
              Twoich wypowiedzi na temat tej "drugiej" jak i jej byłego chłopaka.
              Używane przez Ciebie sformuowania typu "synalek" bardzo mnie bolą.
              Osobiście. Nie masz prawa tak się wyrażać o nikim. Myślę, że gdyby
              Twoja córka jakimś cudem przeczytała Twoje słowa, byłaby nimi równie
              mocno urażona. Wszak obraziłaś jeszcze niedawny obiekt jej uczuć. O
              tym, dlaczego bardzo OSOBIŚCIE zabolały mnie również Twoje słowa
              dotyczace tej drugiej przeczytasz za chwilę.
              Mimo tych krytycznych uwag,nie wyobrażasz sobie, jak mocno rozumiem
              sytuację Twojej córki i Twoją. Paradoksalnie jestem mamą
              jednocześnie i pierwszej i drugiej dziewczyny. Moja córka rok temu
              była tą pierwszą - przeżyła to strasznie - szpital, depresja,
              lekarstwa, terapia. Zebrała się dopiero po pól roku. Od trzech
              tygodni jest tą drugą. W związku z tym straciła najlepszą
              przyjaciółkę i musi godnie znosić uwagi wypowiadane w podobnym do
              Twojego tonie. Na szczęście, nie jest dla swojego obecnego chłopaka
              obiektem zastepczym. Mimo to właśnie ma nawrót depresji. Padła nawet
              propozycja szpitala. Wiesz zapewne, co to oznacza. Tak więc rozumiem
              Twoje większe niż u innych mam angażowanie się w sprawy córki, ale
              zamiast na chłopaku skup się na niej, bo to Ty masz jej dać
              wsparcie, a nie odwrotnie.
              I jeszcze jedna mała uwaga. Twoje wyjaśnienie dotyczące depresji
              córki być może jest podstawą do zrozumienia takiego właśnie obrotu
              spraw między nią a jej byłym. Może nie zdajesz sobie sprawy, jak
              wielkim obciążeniem dla osób, którym było dane pokochać depresyjnych
              jest ich choroba. Może on po prostu nie umiał sobie z tym poradzić
              (tak było w naszym przypadku mimo naprawdę olbrzymiego zaangażowania
              obu stron).
              Jeśli chcesz, napisz do mnie na gazetowy adres.
              Trzymam kciuki
              • echtom Mogę odpisać tutaj 24.10.07, 15:51
                Pewnie nie umiał. To mógł od razu dać sobie spokój, zamiast łazić za
                nią miesiącami, truć o wielkiej miłości i ciągnąć ją do łóżka. Jak
                dostał, co chciał, jakoś szybko mu ta wielka miłość przeszła. Mogę
                tylko pogratulować wytrwałości - poświęcił na zaliczenie dziewczyny
                całe 9 miesięcy. Nie dziwię się, że na następną nie chciał tak długo
                czekać.
                Nieważne, to już przeszłość. Dla mnie dół, że skoro porządny na oko
                chłopak okazał się zwykłym (...), to gdzie szukać tych porządnych.
                Córka znalazła bratnią duszę, która ją wspiera - dawny kolega z
                gimnazjum, narkoman (podobno już nie bierze), edukację zakończył na
                1. klasie tegoż gimnazjum. No comments, I give up. Nie zrozumiem
                chorego świata dzisiejszych nastolatków. Zapisałam się dziś na
                wizytę do psychiatry - nie mam już siły walczyć, nafaszeruję się
                prochami i może będę potrafiła na to wszystko zobojętnieć i pogodzić
                się z klęską wychowawczą, jaką poniosłam na całej linii.
                • gryzelda71 Re: Mogę odpisać tutaj 24.10.07, 15:58
                  echtom napisała:

                  > Pewnie nie umiał. To mógł od razu dać sobie spokój, zamiast łazić za
                  > nią miesiącami, truć o wielkiej miłości i ciągnąć ją do łóżka. Jak
                  > dostał, co chciał, jakoś szybko mu ta wielka miłość przeszła. Mogę
                  > tylko pogratulować wytrwałości - poświęcił na zaliczenie dziewczyny
                  > całe 9 miesięcy. Nie dziwię się, że na następną nie chciał tak długo
                  > czekać.

                  Wybacz,ale aż prosi się napisac jak suka nie da pies nie weźmie,i nie chodzi mi o następczynie.
                  Niby masz taki świetny kontakt z córką,a tej sprawie przegapiłaś to co wazne.
                  • echtom Re: Mogę odpisać tutaj 24.10.07, 16:10
                    Miałam jej mówić, żeby zaczekała do ślubu? Pewnie tak. Problem w
                    tym, że ona też chciała - jak na 16-latkę ma duży temperament, ale
                    czekała na prawdziwą miłość i chłopaka, któremu mogłaby zaufać. Nie
                    do końca mi pasowało, że tak wcześnie, ale w sumie jak miałam jej
                    zabronić? Pocieszałam się jeszcze, głupia, że i tak ma szczęście i
                    trafiła na dobrego chłopaka, który jej nie wykorzysta. Może po tym
                    doświadczeniu następnym razem poczeka parę lat przynajmniej do
                    zaręczyn.
                    • gryzelda71 Re: Mogę odpisać tutaj 24.10.07, 16:17
                      Czy ty odkad zaczęli ze soba chodzic nie miałaś w uszach "juz jej niosa suknie z welonem"?
                      Taki był super chłopak,a jak ją rzucił to taki wstrętny.
                      • echtom Re: Mogę odpisać tutaj 24.10.07, 16:26
                        Dajcie już spokój z tym ślubem. Napisałam już wcześniej, że
                        rzeczywiście miałam cień złudzenia, że to będzie ten jeden przypadek
                        na sto i przestańcie się nade mną znęcać. Przyznałam się do swojej
                        pomyłki, głupoty i ile mam się jeszcze upokarzać? Nie mam mu za złe,
                        że ją rzucił (formalnie zerwała ona), boli mnie, że w taki sposób
                        wymazał ze swojego życia wszelki ślad wielkiej rzekomo miłości. Ale
                        tłumaczenie tego nie ma sensu, bo ludzie żyją różnymi systemami
                        wartości i większość na tym forum uważa, że wszystko jest w
                        porządku. Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, że w kilka dni po
                        rozstaniu z wielką miłością rzucam się na pierwszy dostępny obiekt,
                        ale widać to ja jestem nienormalna.
                        • gryzelda71 Re: Mogę odpisać tutaj 24.10.07, 16:45
                          Kobieto daj se na luz.
                          Mam wrazenie,ze córka dawono zapomni,a ty ciągle bedziesz kombinowała jak mu dopiec.
                          • echtom Re: Mogę odpisać tutaj 24.10.07, 17:07
                            Jemu nie, nie będę miała z nim żadnego kontaktu. Po prostu nie mam
                            gdzie wyrzucić z siebie złych emocji i się uspokoić - wierzyłam w
                            terapeutyczną funkcję forum, bo czasem mi się to sprawdzało, ale tu
                            każde moje słowo jest cenzurowane i dziwnie się z tym czuję.
                • ciociacesia z doswiadczenia 24.10.07, 16:26
                  to bardzo boli kiedy ktos sugeruje ze te 9 miesiecy to bylo tylko po
                  to zeby 'zaliczyc'. lepiej wierzyc ze to byla milosc ale przeszlo
                  • echtom Re: z doswiadczenia 24.10.07, 16:28
                    Ciekawe, czemu akurat wtedy? Ponoć było fajnie. Nie chcę sugerować,
                    że tak było, ale trudno mi znaleźć inne wyjaśnienie.
                    • ciociacesia Re: z doswiadczenia 24.10.07, 16:48
                      moze on jest niedorosłym do zwiazku gowniarzem, ktory nie jest w
                      stanie na dluzsza mete zniesc ograniczen i wymagan - jego milosc
                      byla niedojrzala i niedorosla - nie wytrzymala proby. ale to na
                      pewno zabolaloby twoja corke gdybys zasugerowala ze chodzilo mu
                      tylko o 'to'. pewnie z czasem sama to sobie pouklda i zrozumie jak
                      bylo...
                      • echtom Re: z doswiadczenia 24.10.07, 17:10
                        Nie zamierzam niczego sugerować. Staram się milczeć, choć dużo mnie
                        to kosztuje, tak jak milczenie w sprawie tego narkomana. Po prostu
                        przeżywam załamanie nerwowe, na które nałożyło się wiele czynników,
                        a na wizytę muszę poczekać prawie trzy tygodnie.
              • echtom Do mama6116 24.10.07, 18:39
                Słuchaj, a jaki dokładnie jest ten adres gazetowy? Nie mam poczty w
                gazecie ani outlooka, musiałabym pisać z interii.
                • mama6116 Re: Do mama6116 24.10.07, 18:52
                  mama6116@NOSPAM.gazeta.pl
                  • echtom Re: Do mama6116 24.10.07, 19:10
                    Nie chce mi się wysłać z interii, sygnalizuje zbyt dużą liczbę
                    adresatów (pewnie przez ten NOSPAM). Czy mogłabyś wysłać do mnie
                    pustego maila na echtom@interia.pl, a ja spróbuję odpowiedzieć?
                  • echtom Re: Do mama6116 25.10.07, 15:46
                    Wysłałam Ci dwie wiadomości.
                    • mama6116 Re: Do mama6116 25.10.07, 22:04
                      Nie wiem dlaczego, ale do 15-tej ich nie dostałam. Teraz powinnaś
                      mieć juz odpowiedź ode mnie. Będę jeszcze z godzinę na nogach i co
                      jakiś czas sprwadze pocztę. Pisz koniecznie. Sprawa jest poważna.
                      Pozdrawiam
                      • echtom Re: Do mama6116 25.10.07, 22:41
                        Ech, ta Interia. Mój nr gg 4550697.
    • figrut Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 00:22
      Odpowiem Ci z własnego doświadczenia. Ja kiedyś byłam tą, która zerwała z
      chłopakiem po tym, jak urodziłam jego dziecko. Zerwałam sama mimo, że nadal
      bardzo go kochałam [miałam ku temu poważne powody]. Ja zostałam z małym
      dzieckiem i widokiem na chodnik, po którym spacerował mój były [ojciec mojej
      córki] z nowo poznaną dziewczyną czule się obejmując. To, czego wtedy
      najbardziej potrzebowałam, to wyjazdu, oderwania się od tego widoku i przyjęcia
      do grona osób wśród których byłam bardzo lubiana. W moim przypadku było to
      niemożliwe [noworodek w domu], ale Ty być może masz taką możliwość, aby
      odizolować córkę na pewien czas od widoku i wiadomości o tym chłopaku [o ile
      córka też wyrazi taką ochotę]. Z całą pewnością nie potrzebowałam wtedy
      komentarzy typu "jak on tak może" itp. co miałam serwowane na każdym kroku.
      Potrzebowałam co nieco zamazania pamięci.
      • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 08:10
        Mam deja vu po przeczytaniu Twojego postu - myślę, że wspomnienie
        własnych przejść podsyca moje emocje związane ze sprawą córki. Ja 15
        lat temu wyjechałam z dwójką malutkich dzieci z miasta, w którym
        został mój mąż z kochanką i gronem wspólnych znajomych
        przeżywających konflikt lojalności - streściłam to na forum
        Wychowanie. Teraz z córką nie wyjadę, a od widoku i wiadomości o
        chłopaku mogłaby się odizolować, gdyby przestała wychodzić z domu i
        wyłączyła internet. Byłoby trochę okrutne, gdyby ona żyła bez
        żadnych rozrywek, jak pokutnica, a on w tym czasie dobrze się bawił.
        Przypadkowe spotkania bolą, ale trudno, musi się jakoś uodpornić,
        skoro mają tak dużą część wspólnego terytorium i wspólnych
        znajomych. Na szczęście córka może liczyć na wsparcie
        przyjaciół. "Żałobę" po związku przechodzi spokojnie i refleksyjnie,
        przez szacunek dla samej siebie i tego, co ich łączyło, nie szuka
        pocieszenia z byle kim ani nie zamierza się na chłopaku odgrywać. I
        chyba najbardziej ją boli, że on nie dał sobie czasu na refleksję i
        przeżycie "żałoby", tylko natychmiast zaczął wymazywać ze swojego
        życia wszelkie o niej wspomnienia.
        • guderianka Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 08:31
          a jak tak sobie rano pomyślałam (bo pewnie wiele z nas była w
          podobnej do twojej corki sytuacji )

          facet to istota o małym rozumku, kieruje sie najpierw ekhm a potem
          mózgiem. gdybym była facetem to : a)albo jako typ romantyka
          walczyłabym o związek poprzez kwiaty, wiersze, niespodzianki b) jako
          typ "twardziela" rzuciłabym się na pierwszą lepszą która mnie zechce
          żeby pokazać mojej byłej że nie potrzebuję jej a przez to
          zmobilizować ją do walki o mnie
          • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 09:21
            Tu mamy chyba przypadek romantyka, który próbuje udawać twardzielasmile
            Ale była walczyć o frajera nie będzie.
        • ciociacesia --- 23.10.07, 10:13
          ja bym zrobila tak jak facet. nie jestem pokutnica, zeby zalobe po
          zwiazku przechodzic - zwlaszcza ze to ona powiedziala ze nie chce
          tego dalej ciagnac - tez bym sie w takiej sytuacji poczula
          odrzucona. i gdybym poznala kogos interesujacego chetnie bym
          sprobowala od nowa
    • denea Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 08:29
      może powtórzę to, co już ktoś tu napisał, ale wydaje mi się, że Ty
      jesteś w to wszystko za bardzo zaangażowana. Można odnieść wrażenie,
      że jesteś stroną tej sytuacji w sensie uczestnika, tak bardzo to
      przeżywasz, analizujesz i szukasz winnych.
      Bardzo dobrze, że towarzyszysz córce w emocjach i masz z nią na tyle
      dobry kontakt, że znasz wszelkie okoliczności sprawy, ale wydaje mi
      się, że Twoje zaangażowanie może przynieść więcej szkody niż
      pożytku. Nawet jeśli starasz się nie okazywać swojego rozczarowania
      przy córce to myślę, że ona i tak może to wyczuć. I pojawi się
      ryzyko, że na drugi raz nie wtajemniczy CIę w swoje przeżycia, nie
      powie o porażkach, żeby Cię nie martwić.
      Bądź blisko niej, ale nie bądź w tej sytuacji.
      Poza tym z kim mają "trzymać" rodzice chłopaka jak nie z własnym
      synem. Gdyby sytuacja była odwrotna, czyli to Twoja córka by zerwała
      z tamtym chłopakiem mając drugiego to ją byś w jakiś sposób
      wspierała, prawda ? Nie chodziłabyś przepraszać i pocieszać tego
      porzuconego, tak ?
      Trudno, szczenięca miłość nie przetrwała, zdarza się. Teraz krzyżyk
      na drogę i chłopakowi i nowej dziewczynie i jego rodzicom. O ile w
      przypadku Twojej córki przeżywanie tego drugiego związku jest
      zrozumiałe, to jednak u Ciebie to trochę przesada. Tak mi się
      wydaje.
      • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 09:18
        Gdyby sytuacja była odwrotna, czyli to Twoja córka by zerwała
        > z tamtym chłopakiem mając drugiego to ją byś w jakiś sposób
        > wspierała, prawda ? Nie chodziłabyś przepraszać i pocieszać tego
        > porzuconego, tak ?

        Przepraszać bym nie chodziła. Wobec zachowania córki wyraziłabym
        dezaprobatę. Do nowego chłopaka trzymałabym początkowo chłodny
        dystans. Ale tak już jest, że można lubić osobę, a można lubić
        dodatek do dziecka. Osobiście często doświadczałam pierwszej
        sytuacji i dlatego zachowanie tej kobiety tak mnie bulwersuje. Ale
        to w sumie nie moja sprawa. Jeżeli woli schlebiać synusiowi, zamiast
        wychować go na odpowiedzialnego mężczyznę, to problem tej rodziny i
        na pewno nie będę się wtrącać. Mogę tylko współczuć ewentualnej
        przyszłej synowej. Tym bardziej powinnam się cieszyć, że córka tak
        szybko się uwolniła od tej zakłamanej relacji.
        A córka moje zaangażowanie przyjmuje ze zrozumieniem i nie sądzę, że
        w przyszłości przestanie mi się zwierzać.
        • tosina Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 11:42
          Echtom . Ty naprawde nie powinnas sie tak zajmowac wnikliwie zyciem
          corki.Nastepnym razem nie opowiem ci co sie dzieje wlasnie dla
          swietego spokoju (tak jak ja i brat robilismy).Zazwyczaj gdy jej cos
          opowiadalismy to ona chowywala sie tak jak ty. Wnikala, analizowala,
          osadzala. NAm juz przeszlo a ona nie u niej nadal trwal
          problem .NAwet przy nastepnej sytuacji gdy ja juz nie chcialam mowic
          o bylym chlopaku to ona mowila "a wiesz ta melodia przypomina mi
          krzysia." albo "gdybys go spotkala to co? STara milosc nie rdzewieje
          co?" poprostu mnie to juz w pewnym momencie wkurzalo ..
          Echtom przykro mi ze zawiodl cie maz, zdradzil, zostawil itd. Ale
          nie skupiaj zycia na dzieciach jedynie.Zyj dla siebie. One kiedys
          dorosna i nie beda chcialy spac w trojke z mamusia. To nie musi sie
          spodobac przyszlemu zieciowi. Dobre relacje oki ale to co ty robisz
          to juz zycie ich zyciem.Nie wiesz jakim mezczyzna beda
          zieciowie.Moze im sie nie spodobac ze tesciowa tak wnika w zycie,
          moze byc tak ze corki beda utrzymywac relacje ale z dystansowane
          jedynie.I co wtedy? DLa mnie jestes zbyt kochajaca matka , zyjaca
          zyciem dzieci,Przeczytalam Twoj watek tutaj i na innych formach i
          tak to widze.
          • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 11:55
            Nie jest tak źle - nie zaczynam rozmów o jej byłym chłopaku i nie
            prowokuję wspomnień. Córka ma świadomość, że nie skupiam się
            wyłącznie na jej życiu, ale na moją silną emocjonalną reakcję wpływa
            również deja vu i poczucie własnej, nazwijmy to, psychologicznej
            porażki, bo wie, że chłopaka lubiłam. Dlatego właśnie tak obsesyjnie
            wypisuję się na forach, bo potwornie głupio mi i wstyd przyznać, co
            się stało, przed ludźmi, którym mówiłam o chłopaku w samych
            superlatywach.
            • vera-0 No widzisz? 23.10.07, 13:20
              jakby powiedzial moj malzonek, jestes na dobrej drodze zdiagnozowalas
              sie, jak widac wyciagnelas dla siebie wnioski. Mozesz sobie z tym
              poradzic.
              Wiele tego nie umie!
    • jowita771 Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 16:30
      Wydaje mi się, że za bardzo przeżywasz rozpad związku córki. chyba się
      niepotrzebnie nastawiałaś, że ten chłopak będzie Twoim zięciem. I cały czas
      powtarzasz, jaki to był dojrzały związek, jak u studentów, tymczasem z twojego
      opisu wynika coś zupełnie przeciwnego - zwykłe nastoletnie "chodzenie".
      Może pogódź się z tym, że niedoszły zięć wink ma już nową narzeczoną.
      a co głównego pytania - nie chciałabym, żeby mój nastoletni syn sprowadzał
      panienki na noc, ale nie robiłabym mu wyrzutów o porzucenie jednej dziewczyny i
      zainteresowanie się drugą, bo w tym wieku to normalne - zauroczenia mijają
      równie szybko, jak się zaczęły. Niepotrzebnie nabiłaś sobie głowę marzeniami o
      wielkiej miłości nastolatków.
      • echtom Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 16:39
        Dzięki za post na inny temat, bo znów od paru godzin Makurokurosek
        mnie prześladujesmile Może rzeczywiście nieadekwatnie oceniłam ten
        związek, ale był tak odmienny od poprzednich, które przerabiałam, że
        można było się pomylić.
        • makurokurosek Re: Jak powinna postąpić matka? 23.10.07, 19:23
          nie przejmuj sie, już nie będę ciebie prześladowała.. Mam jedynie nadzieję, że
          odetniesz pępowinę jaką jesteś połączona z córkami i pozwolisz im samodzielni
          funkcjonować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka