reteczu
30.10.07, 14:14
Wątek odnoszący się do lat 70. coś mi przypomniał...
Za komuny trudno było coś dostać...co niektóre z nas tutaj to
pamiętają.
No i było tak,że urodził mi się w tych czasach braciszek.Jakieś
soczki by się dla niego przydały w swoim czasie...
Ciotka była kierowniczką delikatesów w W-wie na Placu Wilsona
bodajże,no to nam spod lady przywoziła całe zgrzewki soczków.A my
(ja,brat i siostra) wredne łakome bachory trudniliśmy się takim oto
niecnym procederem:gdy już paczka została napoczęta,wyjmowało się
mniej więcej ze środka butelkę gerbera,wypijało we troje na
spółkę,myło buteleczkę,suszyło ją,zakręcało super solidnie i
wkładało tam,skąd wzięło.Mama na początku myślała,że to maszyna w
fabryce ominęła tę buteleczkę.Później połapała się,że jednak za dużo
tych omijanek i oberwaliśmy.
A Wy jak kombinowałyście za komuny?