Dodaj do ulubionych

Mam problem...

02.11.07, 15:36
Jak czytam te niektóre posty chce mi się płakać, Wiele z Was pisze o swoim
szczęściu, o tym jakich macie fajnych mężów, którzy prawią Wam komplementy
itp. Jesteście szczęśliwymi żonami i mamami... Jak to robicie,że jesteście
szczęśliwe?? Moje poczucie własnej wartości po porodzie spadło poniżej zera sad
czuję się brzydka i nieatrakcyjna, jak widzę swoje ciało płaczę jak dziecko,
kiedyś byłam pulchna i cztery lata zajęło mi schudnięcie i uzyskanie super
figury, nacieszyłam się nią tylko pół roku, bo zaszłam w ciąże, przytyłam
trochę (18kg)i teraz muszę zaczynać od nowa sad nie mam siły, wcześniej
walczyłam o każdy zrzucony kilogram, ale teraz... Teraz nie mam już siły znowu
odmawiać sobie wszystkiego i katować się ćwiczeniami, nie umiem się
zmotywować, po prostu nie wiem czy jest sens... Nie umiem być szczęśliwa, mam
śliczne dziecko, które pojawiło się niestety w nieodpowiednim momencie mojego
życia, skończyłam tylko liceum, marzenia o studiach i dobrze płatnej pracy
rozpłynęły się bardzo szybko, teraz siedzę w domu z maluszkiem i czuję się
zwykłym nieudacznikiem, moje koleżanki są na 4 roku studiów, a ja tracę jedyną
młodość jaką się ma. Kocham swoje dziecko, ale nie potrafię sie nim cieszyć,
tak jak powinnam... Nie mam sie komu wygadać, bo mieszkam u teściowej, nie mam
też lojalnej przyjaciółki, wiem, że nikt mi nie pomoże, że sama musze sobie
pomóc, ale może macie receptę na szczęście z której też mogłabym skorzystać?
Obserwuj wątek
    • ally Re: Mam problem... 02.11.07, 15:43
      nie masz możliwości iść na studia? gdzie mieszkasz?
      • musiamamusia Re: Mam problem... 02.11.07, 16:26
        Może bym mogła iść na studia, ale jak to pogodzić z maleńkim dzieckiem i
        prowadzeniem domu? Po nieprzespanej nocy jestem bardzo zmęczona, mam duzo do
        zrobienia każdego dnia, muszę zająć się dzieckiem, nauka wymaga czasu i świeżego
        umysłu, no i kosztuje, a ja nie pracuje, mąż sporo zarabia, ale mimo wszystko
        studia są za drogie...
        • ally Re: Mam problem... 02.11.07, 16:38
          ile lat ma dziecko?

          weź się w garść, bo zwariujesz smile można iść na studia dziennie (a więc
          darmowe), na kierunek z małą ilością godzin, wziąć indywidualną organizację
          studiów i wtedy to nie wygląda aż tak strasznie.
          pomyśl, że obecnie studia licencjackie trwają tylko 3 lata, potem można iść na
          uzupełniające magisterskie zaocznie i pracować, bo dziecko już podrośnie.

          pogadaj z mężem, bo wpadliście oboje i nie powinnaś z tego powodu kiblować w
          domu przez x lat, skoro Cię to unieszczęśliwia.
        • e_r_i_n Re: Mam problem... 02.11.07, 17:12
          Wszystko kwestia motywacji. I odpowiedniej hierarchii wartosci.
          Nie musisz miec blysku w domu - wazniejsze, zebys sie dobrze czula w
          swoim zyciu.
          Dziecko do zlobka/przedszkola, Ty na studia.
          Da sie. Sama urodzilam na poczatku drugiego roku studiow i po
          rocznej dziekance wrocilam na dzienne i skonczylam je w terminie.
          • musiamamusia Re: Mam problem... 02.11.07, 17:31
            Ale moje dziecko ma miesiąc, co ze mnie za matka by była gdybym oddała malucha
            do żłobka. Motywacja - no właśnie z tym problem. Zresztą największy problem to
            odchudzanie sad moja szwagierka, siostra i koleżanki są szczupłe, a ja się męczę
            sama ze sobą...
            • e_r_i_n Re: Mam problem... 02.11.07, 17:34
              Na studia i tak w tej chwili nie pojdzisz, bo sie juz rok akademicki
              zaczal. Zaplanuj jednak rozpoczecie studiow za rok - dziecko bedzie
              mialo rok, wiec spokojnie bedzie moglo sie z mama rozstac.
              A na figure rada prosta - zaakceptowac lub zmienic.
              Meza za kark, dziecko z tatusiem, a Ty dwa razy w tygodniu lec na
              basen/silownie czy gdzies. I pilnuj, co jesz.
              Znam bol odchudzania, sama nie jestem (i nigdy nie bylam) super
              szczupla. Od kiedy jednak regularnie plywam (plus dziecka
              kochajacego wode wink), czuje sie lepiej.
              • musiamamusia Re: Mam problem... 02.11.07, 17:49
                Ale ja już nie mam cierpliwości...
                • e_r_i_n Re: Mam problem... 02.11.07, 17:50
                  Musisz sobie fundowac regularny odpoczynek od codziennosci. Nic
                  wiecej nie poradze.
        • blabli najpierw mi cie bylo zal 03.11.07, 20:03
          a potem mnie po prostu zdenerwowalas! Marudzisz, dziamgasz, smecisz i
          przesadzasz! Sama sie zajmujesz dzieckiem, sama wstajesz do niego... Nie Ty
          jedna dziewczyno! A juz to niewyspanie mnie rozwalilo calkiem, bo mam
          przyjaciolke z trojaczkami, ktora sama, samiuska sie nimi zajmuje, bo maz
          zagranica siedzi i przyjezdza raz na dwa miesiace! A matki obydwojga nie zyja i
          nie ma jej kto pomoc! Przy trojce! Wejdz sobie na forum "blizniaki i wiecej",
          poczytaj jak tam mamuski zasuwaja, jaki krzyz panski maja z blizniakami,
          trojaczkami, a czesto jeszcze innymi dziecmi dodatkowymi, jak same maja kociol w
          domu calymi dniami, a bywa ze i nocami! Ja rozumiem, ze mozesz miec depresje,
          ale zrob cos z nia i tyle! Zapisz sie do psychologa, zawin dziecko w chuste lub
          wsadz w wozek i idz po prostu na wizyte, jedna, druga, szosta! Wez sie za siebie
          psychicznie (fizycznosc to sprawa drugorzedna, mozesz kiedy indziej jesli Ci z
          nia zle nadal bedzie) bo jak sie nie wezmiesz, to na pewno te kolezanki
          potracisz calkowicie i nie dlatego, ze nie studiujesz, tylko ze nie beda w koncu
          mialy sily ani cierpliwosci sluchac jak Ci zle, do dupy i be! Pozdrawiam cieplo.
          • aetas a propos tego karmienia piersią... 03.11.07, 20:14
            to może wcale nie masz czego żałować, ja karmiłam każde dziecko
            piersia ponad rok, a schudłam dopiero wtedy jak przestałam karmić i
            wzięłam się za odchudzanie na maksa, karmienie nie pomogło mi nic a
            nic, jesli to Cię pocieszy wink
            przereklamowana sprawa po prostu z tym chudnięciem przy karmieniu wink
          • musiamamusia Re: najpierw mi cie bylo zal 03.11.07, 21:22
            Czasami człowiekowi potrzebna jest tylko możliwość wygadania się. Gardzisz mną??
            Nie znasz mnie...
            • blabli absolutnie nie. 04.11.07, 00:29
              nie o to chodzi. owszem, masz racje - czasami potrzeba czlowiekowi wygadac sie.
              ale czasami potrzeba mu tez mocnego kopa w tylek, zeby sie wzial w garsc, a nie
              popadal w marazm - czy ma lat 5 czy 45. i o TO chodzi... pzdr
        • adsa_21 Re: Mam problem... 03.11.07, 21:35
          dasz rade. wystarczy dobrze zorganizowac sobie czas. z tego co wiem
          mieszkasz z tesciami wiec chyba mozesz liczyc na ich pomoc i meza???
          ja tez zaszlam w ciaze zaraz po maturze, ale nie zaniedbalam nauki.
          Skonczylam szkole pomaturalna, poszlam na studia i do pracy.moze nie
          jakiejs super ale mi to narazie wystarczasmile
          3mam za Ciebie kciuki i pamietaj, ze chciec to moc.
    • sylwiap76 Re: Mam problem... 02.11.07, 15:46
      Pewnie reepty na szczęście nikt ci nie poda bo takiej nie ma ,ale
      można samemu próbować być szczęśliwym a to wcale nie znaczy że
      trzeba być piękną i powabną.Jeżeli bardzo ci zależy na tym by
      schudnąć to zastosuj dietę ale tylko wtedy gdy ty tego będzies
      chciała dałaś radę raz to dasz radę drugi raz.Poza tym czy
      szczęściem nie jest dziecko które masz pomalutku ,pomalutku na
      spokojnie wszystko wróci do normy .
      • dlania Re: Mam problem... 02.11.07, 17:20
        ja tez uważam, że dobrze by Ci zrobiły studia - dziecko i prowadzenie domu to
        nie sa przeszkody! Prawda jest taka, że im sie ma więcej zajęc, tym się lepiej
        człowiek potrafi zorganizować.
        Nie powinnas tez zazdrościć koleżankom: za 5 lat one będą sie babrać w
        pieluchach, a Ty juz se swoim potomstwem bedziesz mogła powaznie pogadaćwink))
        Nie smuć się, życzę powodzenia.
        • musiamamusia Re: Mam problem... 02.11.07, 17:45
          A co mam zrobić teraz?? Moje koleżanki są takie szczęśliwe, mają jakieś sukcesy
          na swoim koncie, one za 5 lat będą miały się czym chwalić, a ja będę miała na
          swoim koncie potrzebujące matki dziecko, wiem co piszę, bo moja mama wychowała
          mnie sama, nie miała dla mnie zbyt wiele czasu, potem nie miałyśmy dobrego
          kontaktu i ona do teraz ma wyrzuty sumienia, że nie poświęcała mi tyle czasu ile
          potrzebowałam.
          • reteczu Tradycja rodzinna? 02.11.07, 17:55
            musiamamusia napisała:

            > A co mam zrobić teraz??

            Już Ci napisałam nieco wcześniej.

            Moje koleżanki są takie szczęśliwe, mają jakieś sukcesy
            > na swoim koncie, one za 5 lat będą miały się czym chwalić, a ja
            będę miała na
            > swoim koncie potrzebujące matki dziecko,


            One dopiero wlezą w pieluchy,będą rozczochrane i blade jak zombie z
            niewyspania,a Ty będziesz w makijażu wymuskana wystrojona chodziła
            na spacerki z dużym ludziem.

            wiem co piszę, bo moja mama wychowała
            > mnie sama, nie miała dla mnie zbyt wiele czasu, potem nie miałyśmy
            dobrego
            > kontaktu i ona do teraz ma wyrzuty sumienia, że nie poświęcała mi
            tyle czasu il
            > e
            > potrzebowałam.

            O,fuj!Z tego chcesz zrobić tradycję rodzinną?

            Dziewczyno,każdy ma swojego mola,co go gryzie.
            • adsa_21 Re: Tradycja rodzinna? 03.11.07, 21:39
              hehe..ludzie, zwlaszcza kobiety lubia sie pochwalic
              niewatpliwymi "sukcesami". Kazdy sie lubi dowartosciowac,
              szczegolnie kosztem znajomej, ktora tonie w pieluchachsmile)
              sukcesu zaraz po studiach sie nie odnosi, chyba ze sie jest wybitnym
              albo ma sie bogatych rodzicow.
              powiem ci tak: co z tego ze moje kolezanki sa mgr. Ja odnioslam duzo
              wiekszy sukces, urodzilam i wychowuje dziecko a pracuje juz prawie 3
              lata podczas gdy one kariere zawodowa dopiero zaczynajasmile
          • mama_idalki Re: Mam problem... 02.11.07, 20:02
            Kochana, głowa do góry! za kilka lat koleżanki będą rodziły dzieci, a Ty już
            swoje odchowasz!
            za kilka chwil oswoisz się z dzieckiem, zaczniesz studia, znajdziesz pracę. Wiem
            co piszę, bo jak moja młoda miała miesiąc to chciałam się golarką jednorazową
            pociąćwink Urodziłam rok po maturze, bez pracy, mieszkania i jakiejkolwiek
            perspektywy.
            Teraz studiuję zaocznie, właśnie zmieniam pracę na duużo lepszą, robię kurs
            hiszpańskiego, wychowuję dziecko (sama), przeprowadzam się do innego miasta,
            schudłam 10 kilo (polecam bieganiesmile), i wierzę, że będzie dobrze smile
            Teraz się cieszę,że tak wyszło. Moje koleżanki z lo studiują dziennie na 4 roku,
            nie mają żadnego doświadczenia zawodowego, a jako młode mężatki czy singielki
            będą miały większe problemy z pracą niż ja z odchowanym dzieckiem.
            Głowa do góry!
            • adsa_21 Re: Mam problem... 03.11.07, 21:41
              mamo_idalki. to my chyba rowiesnice jestesmy???smile
              • mama_idalki Re: Mam problem... 03.11.07, 22:47
                Bardzo możliwe smile Rocznik 85 big_grin
    • reteczu Aaaaa,tu Cię mam... 02.11.07, 17:47
      Dziewczyno,jesteś zwyczajnie przemęczona,skoro dziecko ma dopiero
      miesiąc i jest to Twoje jedyne dziecko,prawda?

      Dostrzegam baby blues,hormony Ci grają i nastrajają Cię
      pesymistycznie do świata.

      Daj se spokój z rozważaniami "Co by były gdyby...",nie myśl o
      studiach,bo i tak w tym roku to po ptakach,bo rok akadermicki się
      zaczął.Teraz cierpliwie odliczaj kolejne doby,aż Ci dziecko
      podrośnie,bo przed Tobą jeszcze parę niefajnych nocy,ładnych parę
      minut wrzasku dziecka,monotonia itp.itd.

      Co zrobić,żeby się lepiej poczuć?
      Zmuszaj się do tego,aby dostrzegać pozytywy w tym,co Cię otacza
      (dziecko zdrowe,Ty masz sprawne obie ręce i nogi,a widzisz...a
      niektórzy mają kończyny niesprawne,słońce wylazło zza chmury,księżyc
      robi akuku,dziecko się uśmiechnęło,darło się 10 sekund krócej niż
      ostatnio itd.itp.)Wot szto!Ot,i cała recepta na szczęście.

      Radzi Ci taka bardzo na bieżąco w tych sprawach;moja druga córka
      skończyła dopiero 5 miesięcy.Podobny do Twojego stan przeżywałam po
      urodzeniu pierwszej córki,gdy nagle mój świetnie zorganizowany świat
      został obrócony o 180 stopni.

      A tak w ogóle to na Twoim miejscu przeszłabym się do lekarza
      rodzinnego i powiedziała o wszystkim.Być może Twoje wyniki są mało
      ciekawe,stąd takie samopoczucie.

      A! Tu zaglądaj! Tu zgrana paka jest i do tańca i do różańca!
      Ściskam smile
    • anet81 Re: Mam problem... 02.11.07, 19:23
      Współczuję Ci bardzo kiepskiego samopoczucia, ale wiedz, ze to minie, to może
      być taka depresja poporodowa smile
      A na schudnięcie polecam metodę Montignaca: www.montignac.com.pl/CMS/
      Ja schudłam w ciągu 10 miesięcy 22 kg, bez ćwiczeń, bez wysiłku i bez większych
      wyrzeczeń. Jest to baaaardzo przyjemne odchudzanie, tylko trzeba się w tę metodę
      dobrze wgryźć i zrozumieć, a później to już idzie jak z płatka.
      Jak już zarejestrujesz się na stronie to kliknij w ten link z moimi zdjęciami z
      etapów chudnięcia:
      forum.montignac.com.pl/historia-o-tym-jak-anet-schudla-na-dobre-vt4081.htm
      (Bez rejestracji nie da się go zobaczyć)
      Życzę powodzenia! I głowa do góry!
    • zebra12 Oj mamuśka, mamuśka.... 02.11.07, 19:27
      Ja dwoje dzieci urodziłam na studiach! Ciężko było. Ale z 3
      miesięcznym maluchem obroniłam prace magisterską. Jak mała miała 1,5
      roku poszłam do pracy. Cóż przy dziecku już tak jest, że mimo
      niewyspania trzeba wstać do pracy i jeszcze być w niej przytomną.
      Szybciej się zdrzemniesz na zajęciach.
      Oczywiście nikto Ci nie mówi, że musisz studioawąć z
      miesięczniakiem. Daj sobie na razie na luz. Od października 2008 do
      nauki marsz!
    • mathiola Re: Mam problem... 02.11.07, 19:35
      Kobieto, mam 3 dzieci i tak - jestem szczęśliwa. Studia skończyłam w
      tak zwanym międzyczasie, da się, uwierz mi. Teraz właśnie kończę
      odchowywać bliźniaki. Niedługo będę wracać do roboty, można być
      szczęśliwą w najróżniejszych konfiguracjach życiowych, dziecko to
      nie koniec świata!
      Miesiąc po porodzie masz prawo wyglądać jeszcze grubo, to jest
      DOPIERO miesiąc, jeśli karmisz piersią, prawdopodobnie sama
      schudniesz, nie musisz się katować.
      Jesteś zmęczona i pewnie hormony ci skaczą, daj na luz, zamiast
      płakać po kątach, spróbuj uśmiechąć się sama do siebie przed
      lustrem, to pomaga. I nie wymyślaj na siłę problemów, głowa do
      góry. smile)
    • kali_pso Re: Mam problem... 02.11.07, 19:35
      Urodziłam syna będąć na trzecim roku studiów. Przerwałam na rok.
      Później wróciłam, bo studia zawsze były istotnym punktem mojego
      zycia, przed erą dziecka i później. Łatwo nie było, ale nie
      wszystkim zycie układa się wedle modelu- studia-praca-dzieckowinkP
      Nie ma co płakać...dzisiaj moje koleżanki ze studiów nie są wcale
      bardziej ustawione ode mnie( pracowałam jeszcze w czasie studiów) i
      czasami mówią, że zazdroszczą mi już 7-letniego dzieckawink

      Co do tuszy- tutaj nie ma zmiłuj..rok przerwy jak w przypadku
      odłożenia studiów, nie wchodzi w grę...bierz siędo pracy nad sobą i
      tyle. Ćwicz, ograniczaj jedzenie, wierz w siebie. Inaczej obudzisz
      się za rok, kilka kilogramów cięższa..czy taka perspektywa Cię
      kręci?wink
      • aetas studia możesz zacząć w każdym momencie, wszystko 02.11.07, 20:01
        wszystko przed Tobą, ja przerwałam studia, które były tylko w
        wersji "dziennej" na drugim roku, bo urodził się syn, nie wróciłam
        na nie, szkoda, ale jak miał półtora roku, zaczęłam inne, któe
        szczęśliwie skończyłam nie tak dawno wink
        zdążysz ze studiami, za parę lat Twoje koleżanki zaczną zachodzić, a
        Ty będziesz miała odchowane dziecko, to naprawdę sporo, potrzebujesz
        teraz czasu, żeby oswoić się z nową sytuacją, ale naprawde jeszcze
        będzie dobrze, zobaczysz, wszystko zdążysz zrobić, studia tez, może
        jeszcze nie dziś, jutro, ale za kilka miesięcy może zaczniesz myśleć
        juz o czymś konkretnym,
        współczuję jeśli chodzi o nadwagę, wiem, jaki to ból, bo sama się z
        tym zmagam całe życie, ale jedyne co mi pomaga, jak sobie nie radzę,
        to skupić się na czymś innym, jestem gruba, ale nadrabiam
        wdziękiem wink
        żartuję, ale staram się nie robić z tego życiowego problemu, bo
        wiem, że wtedy bliźnim ze mną bęzie dużo gorzej niż jak będę trochę
        szczuplejsza, ale zgorzkniała na przykład...
        spróbuj z montignacem, mnie swego czasu trochę pomógł
        • aetas Re: studia możesz zacząć w każdym momencie, wszys 02.11.07, 20:02
          tak, o moje kloleżanki ze studiów też niesą bardziej ustawione, a
          zazdroszczą mi trochę, że mam już takiego dużego syna
    • zuzanna322 Re: Mam problem... 02.11.07, 20:08
      Wiesz, wlasnie mi to wyjelas z ust. Mialam wlasnie napisac cos
      podobnego, ale nie wiedzialam, jak to ujac. Jakis rok przed ciaza
      udalo mi sie po raz pierwszy w zyciu schudnac, jakies 20 kilo -
      wreszcie zaleczelam sie czuc i wygladac, tak jak bym chciala.
      Zaczelam sie troche fajniej ubierac i odzyskalam troche pewnosci
      siebie. Ciaza pozostawila mnie z nadwaga i jakos nie mam sily juz
      wlaczyc. Nie lubie patrzec w lustro, najchetniej bym je wszysktie
      potlukla. Czuje sie nieatrakcyjna dla meza, ktory i tak ledwo na
      mnie patrzy. Myslalam, ze po urodzeniu dziecka schudniecie przyjdzie
      mi tak, jak przed ciaza, ale teraz nie mam czasu, sily, ochoty. Mam
      tylko nadzieje, ze ktoregos dnia odzyskam choc troche energii.
    • jodi20l Re: Mam problem... 02.11.07, 20:24
      skończyłam ogólniaka i właśnie wybierałam się do szkoły( wcześniej
      już postanowiłam że nie pójdę na studia tylko do policealnej ze
      względów czysto finansowych nie związanych z dzieckiem) tydzień po
      złożeniu papierów dowiedziałam się że jestem w ciąży. przez całą
      ciązę chodziłam do szkoły. narzekałam głównie na kęgosłup i miałam
      problemy na laborkach bo niemalże każdy zapach mnie mdlił. urodziłam
      wróciłam do szkoły. pomogła mi w tym cała rodzina, głównie ze
      wspaniałym mężem na czele, bo pracował ponad 350 godzin w miesiącu a
      jak wracał z pracy to on do dziecka ja do szkoły. skończyłam szkołę
      poszłam do pracy, po pół roku okazało się że ciąża smile pracowałam do
      samego końca, teraz jestem na macierzyńskim i wybrałam się znów do
      szkoły. za kilka tygodni zamierzam wrócić do pracy.
    • zaczek13 Re: Mam problem... 02.11.07, 20:40
      oj musiamamusia chyba nie doceniasz jeszcze tego co masz (ale
      rozumiem miesiąc po porodzie to jeszcze hormony szaleją):
      - po pierwsze ja też przytyłam 18 kg nigdy nie byłam szczupła a
      teraz mam pięć mniej niż przed ciążą (karm, chodź na spacerki a waga
      poleci),
      - po drugie mam skończone studia, pracę i co z tego jak sie
      zdecydowaliśmy na dziecko (bo wszystko było ważniejsze)okazało się
      że to nie jest takie proste dużo przeszliśmy zanim pojawił się nasz
      bączek
      - po trzecie za pół roku świata nie będziesz widzieć poza swoim
      dzieckiem i gwarantuję ci że już nigdy nie pomyślisz o sobie że
      jesteś nieszczęśliwa albo nieatrakcyjna
      • majan2 Re: Mam problem... 02.11.07, 20:46
        Pierwsze kilka miesiecy jest bardzo trudne, zanim nauczysz sie na czym polega
        "obsługa" dziecka. Daj sobie i dziecku czas. Masz wielkie szcescie, ze masz
        dziecko. Za pol roku zwriujesz na punkie swojego malucha. Jesli karmisz piersia
        to samo sie schudnie.
    • musiamamusia Re: Mam problem... 02.11.07, 21:22
      Po pierwsze nie karmię piersią (przez najbliższe 16 m-cy muszę brać sterydy na
      pobudzenie pracy nerwów w oczach, sterydy przenikają do pokarmu), po drugie może
      i mogę zrobić studia za rok czy dwa, ale ja się zastanawiam nad
      teraźniejszością, co teraz?? Co z tego, że koleżanki będą mieć dzieci za parę
      lat, TERAZ one maja młodość, rozwijają się, nabierają doświadczenia, osiągają
      jakieś sukcesy,bawią się, po prostu rozkoszują się życiem... Ja siedzę w domu z
      dzieckiem i cofam się w rozwoju,zanim uda mi się iść na studia to wyląduję w
      psychiatryku i jeszcze jedno boję się, że znienawidzę swoje dziecko.
      • kali_pso Re: Mam problem... 02.11.07, 21:27
        Jeśli bierzesz sterydy, to z wagą duzo nie zdziałasz, niestetywinkP

        A po przeczytaniu Twojej dalszej wypowiedzi, doradzam wizytę u
        psychologa, bo niebezpiecznie dryfujesz w kierunku depresji.......
        • kali_pso Re: Mam problem... 02.11.07, 21:30
          To może być depresja poporodowacrying
          Idz do specjalisty.
      • reteczu ło matko i córko... 03.11.07, 07:48
        Jednak się odezwę...
        Słoneczko napisało to,co i ja chciałam napisać:armia bab Ci dobrze
        radzi a Ty w kółko swoje.

        Nie karmisz piersią,bo nie możesz.Może to i dobrze w odniesieniu do
        Ciebie,bo masz zapędy do narzekania,po każdym karmieniu
        oczekiwałabyś ubytku na ciele przynajmniej kilograma,a to nie tak
        szybko ubywa;wiem,co piszę,bo karmię piersią,a waga ospale
        spada.Przyczynia się do tego to,że zmagam się z niedoczynnością
        tarczycy i nie mam jakichkolwiek zapędów-smutasów,czuję się
        szczęśliwa,choć mam całą masę problemów.Figurą sobie głowy nie
        zaprzątam,bo to głupstwo;przytyłam w ciąży 11kg,a przed ciążą
        szczupaczkiem nie byłam.Wiem,że mam trochę nadwagi,no i co z tego?

        się zastanawiam nad
        > teraźniejszością, co teraz?? Co z tego, że koleżanki będą mieć
        dzieci za parę
        > lat, TERAZ one maja młodość, rozwijają się, nabierają
        doświadczenia, osiągają
        > jakieś sukcesy,bawią się, po prostu rozkoszują się życiem...

        Teraz?Teraz to masz do odchowania obywatela/obywatelkę RP.Tak jak my
        zresztą.One mają młodość...he,he,he...a Ty jesteś stetryczałą
        staruszką?!Toż masz tyle samo lat co i one!A przed zajściem w ciążę
        nie szalałaś?A myślisz,że przed Tobą już tylko gruby łańcuch
        uwiązany u nogi i ciężka kula,żebyś nie uciekła z domu?

        Rozwijają się itp. No ręce opadają na takie dziamolenie...a Ty się
        rozwijasz w kwestii obsługi dziecka.Wspomnisz moje słowo-jeszcze
        przyjdą do Ciebie te koleżanki po radę w kwestii wychowywania i
        pielęgnacji dziecka.

        Ja siedzę w domu z
        > dzieckiem i cofam się w rozwoju,

        No i tutaj,moja droga,to obraziłaś sporo forumek.Nikt się nie cofa w
        rozwoju,gdy siedzi w domu!Cofasz się,bo co?Bo nie łykasz książkowej
        wiedzy tu i teraz?


        wyląduję w
        > psychiatryku i jeszcze jedno boję się, że znienawidzę swoje
        dziecko.

        Do psychiatry marsz!Masz IMHO depresję poporodową.

        A mąż i teściowa Ci nie pomagają?
        • musiamamusia Re: ło matko i córko... 03.11.07, 18:24
          Nikogo nie obraziłam, pisałam o sobie i o swoich odczuciach!!! Nie kierowałam
          swoich słów do Was!!!!!(wolałabym łykać wiedzę książkową niż wąchać pieluchy)-
          Ty jesteś stetryczałą
          > staruszką?!- no przecież napisałam, że jestem młoda i chciałabym skorzystać z
          tej młodości!!, a nie czekać aż dziecko odchowam. Nie zależy mi na tym żeby moje
          koleżanki przychodziły do mnie po rady w sprawie wychowania dzieci, bo sama sie
          tego uczę i nie zamierzam być ekspertem w tej dziedzinie. Przed ciążą nie
          szalałam, ale lubiłam czasem sie zabawić, teraz nie mam z kim dziecka zostawić,
          całymi dniami siedze z nim sama, w nocy sama się nim zajmuje.
    • czajkax2 Re: Mam problem... 02.11.07, 21:51
      Na odchudzanie polecam metodę Montignac. dziala szybko i bardzo
      skutecznie.

      A co do reszty to recepty nie ma. Trzeba brac z zycia to co
      najlepsze i cieszyc sie tym co sie ma.

      Moze u ciebie to jeszcze hormony cie dołuja? Malutkie dziecko,
      nieprzespane noce, to i depreja ogarnia. Poczekaj, powoli wszystko
      sie ułozy a ty bedziesz mogła prowadzic normalne zycie.
    • sloneczko2812 Re: Mam problem... 02.11.07, 23:39
      Kochana, tyle dobrych rad ile dostałaś od dziewczyn, a ty nadal to
      samo piszesz, bo sukcesy, bo to bo tamto. Każdy ma problemy, więc
      cieszy się tym co masz. Masz fajne, śliczne dziecko zapewne, miesiąc
      po porodzie a ty już chcesz czegoś nowego. Ja w ciązy przytyłam 30
      kg, przeprowadziłam się z mężem do własnego m jak mały miał 4 mies.
      i byłam zdana tylko na siebie, w tym czasie studiowaliśmy oboje i
      udało się je skończyć niedawno. A więc można. Warto tylko pomyśleć.
      Co do figury to musisz się zmotywować, ćwicz, zapisz się na basen i
      nie zamartwiaj się na zapas, bo jeszcze dużo czasu przed tobą. Wiem,
      że to może teraz taki okres zimowy i trzeba siedzieć w domu, ale jak
      przyjdzie za parę miesięcy to odżyjesz, wiem co piszę, bo sama byłam
      przygnębiona siedzeniem w domu. Ale w do mu mozna dużo zdziałać,
      masz czas własnie teraz gdy jest zima, na lato będziesz cud miód i
      koleżanki zapewne będą ci zazdrościć, a może już zazdroszczą. Pozdr
      i więcej wiary w siebie.
      • ii.zaa Re: Mam problem... 03.11.07, 20:45
        Histeria.
    • jogo.bella trzeba było myśleć przed, a nie teraz n/t 03.11.07, 21:01

      • musiamamusia Re: trzeba było myśleć przed, a nie teraz n/t 03.11.07, 21:18
        Żadne zabezpieczenie nie jest idealne, wpadki się zdarzają, najczęściej tym
        którzy tego nie chcą... Jak znasz zabezpieczenie które działa na 100% oczywiście
        takie dla alergików i dla osób z chorobami nerek to proszę podziel się
        informacją...
        • jogo.bella NPR lub wstrzemięźliwość 03.11.07, 21:22
          i mając na myśli NPR nie mówię o kalendarzyku, żeby było jasne.
        • agni71 Re: trzeba było myśleć przed, a nie teraz n/t 03.11.07, 22:02
          Wydaje mi się, że masz lekką depresje poporodową. Może spróbuj
          poszukać fachowej pomocy. Dwa, wiem, że często nie chcemy konkretnej
          rady, tylko sie wygadać - może masz jakąś zaufaną przyjaciółkę,
          kogos w rodzinie (najlepiej kogos kto tez ma dziecko/dzieci - lepiej
          cie zrozumie.
          jesli chodzi o mlodość - uwierz mi - kolezanki będą ci zazdrościły,
          bo ty będziesz miała odchowane dziecko, kiedy one zaczną rodzić.
          Wiem co mowię, bo sama (nie z wyboru) urodzilam pierwsze dziecko w
          wieku 31 lat (a trzecie 35). Co z tego, ze pracowałam, kiedy teraz
          od ponad 5 lat też pracuję, ale w domu - na szczęście dzieci sa
          coraz starsze i mozna je juz czasami (1, 2 razy w roku) podrzucic
          np. na tydzień do babci. Jak moge sie z domu wyrwać raz na tydzień,
          dwa to juz mi to lepiej robi smile
          jesli chodzi o wagę, szkoda, ze nie mozesz karmic piersią - mnie to
          bardzo odchudziło. Ale nie po 1. miesiącu od porodu!!! Daj sobie
          czas przez rok - nie katuj sie dietą, tylko jedz zdrowo.
          Poproś teściów o pomoc, podziel sie swoimi obawami z męzem, ale
          [powiedz, że nie chcesz rad, tylko niech cie po prostu przytuli...
          Trzymaj sie
    • musiamamusia Re: Mam problem... 03.11.07, 21:15
      Chciałam się wyżalić, jak każdy mam do tego prawo, niestety są tu osoby,które
      nie potrafią zrozumieć tylko wolą okazać pogardę dla czyiś uczuć... Nie wiem po
      co jest to forum...
      • ii.zaa Re: Mam problem... 03.11.07, 21:35
        Kobieto!!

        Histeryzujesz!!

        Masz dziecko, wychowasz i wtedy się zaczniesz "realizować". I nie
        marudź tylko weź się w garść. W domu tez się można rozwijać, uczyć,
        czytać, poznawać. No bez przesady. I nie ma w tym żadnej pogardy
        tylko realne spojrzenie na sprawę. i po to jest to forum.

        A jak będziesz taka zrzędliwa, marudząca i sfrustrowana, to odbija
        się to i na dziecku, i na twoim partnerze. Pomyśl zatem, jak sobie
        ubarwić życie, a nie oglądać się za koleżankami. chyba że je za
        jakiś autorytet i wyznacznik szcześcia. mam nadzieję jednak, że nie.

        I ciesz się, że masz zdrowe dziecko, bo w zyciu sa gorsze sytuacje
        niż chwilowy brak studiów..
        • musiamamusia Re: Mam problem... 10.11.07, 16:03
          nawet jeśli histeryzuje to mam do tego prawo... Jak kazdy... W domu
          rozwijac??? a w jakiej dziedzinie?? prasowania, gotowania, prania czy czego???
          Owszem czytac mozna, jak sie ma czas, a poznawać to co mozna niby?? sorry ale
          laboratorium chemicznego w domu nie zrobie przecież... Nie wiem jak sobie
          ubarwić zycie, bo tego co lubie, robić w domu sie nie da...
      • gardeniaa Re: Mam problem... 03.11.07, 22:40
        musiamamusia napisała:

        > Chciałam się wyżalić, jak każdy mam do tego prawo, niestety są tu osoby,które
        > nie potrafią zrozumieć tylko wolą okazać pogardę dla czyiś uczuć... Nie wiem po
        > co jest to forum...

        żle odbierasz, to co dziewczyny piszą
        ja tu nigdzie nie widzę pogardy, tylko konkretne rady
        i uważam, że powinnaś niektóre z tych rad przemyśleć i ułozyć sobie jakiś plan
        na "dziś i jutro"
        twój obecny stan nie będzie przecież trwał wiecznie
        rok możesz spokojnie poświęcić dziecku, potem bierz się za siebie
        życzę powodzenia i więcej optymizmu
    • figrut Re: Mam problem... 03.11.07, 22:16
      Wiesz, patrzę na moje życie i moje problemy i zaczynam być na Ciebie zła za to
      marudzenie. Czy Tobie się wydaje, że wszyscy mają cudownych mężów, wór kasy,
      zrealizowane marzenia, nieskazitelne zdrowie, zdrowe dzieci, masę czasu na
      rozrywki, idealną figurę, niczym nie zmącony czas na sen, dzieci w "odpowiednim
      czasie", rodziców do pomocy itd. itd. ? W ciągu miesiąca schudłam 8 kilogramów -
      nie z "chcenia", a z nerwów. Postarzałam się przy tej okazji o jakieś 10 lat.
      Mam takie problemy, jakich większość foremek nie byłaby w stanie pojąć i mimo to
      się nie poddaję. Dążę do wyznaczonego przez siebie celu i próbuję odbudować w
      sobie nadzieję na lepsze jutro zamiast biadolić, że wszystko jest za trudne aby
      to zrobić. Jeśli to nie depresja poporodowa, to najzwyczajniej w świecie lubisz
      sobie sama stwarzać problemy które tak naprawdę takie wielkie nie są. Jeśli to
      depresja, to migiem do psychiatry i na terapię do psychologa. Jeśli to tylko
      takie biadolenie "bo inni mają lepiej", to najzwyczajniej w świecie nigdy
      prawdziwych problemów nie miałaś.
      • musiamamusia Re: Mam problem... 10.11.07, 15:54
        <foremek>???
    • cyborgus Re: Mam problem... 03.11.07, 22:21
      i co, jak pojdziesz na studia za 2 lata, zamiast teraz, to az tak
      sie zestarzejesz do tego czasu, a zycie sie juz skonczy? Mam
      wrazenie, ze poki co pasuje ci to taplanie sie w samouzalaniu - ale
      to pewnie wciaz baby blues. Dziecko zacznie spac lepiej, to i ty
      spojrzysz pogodniej na zycie.
      Nie trac energii na "coby bylo gdyby..." , lepiej sie zastanow "co
      bedzie, gdy zrobie tak a tak"... Bardziej skuteczne, zapewniamsmile)
      Glowa do gory. W zyciu jest wiele modeli do nasladowania, trzeba
      byc elastycznym, bo inaczej utkniesz w jednym punkcie, i dopiero
      wtedy przepieprzysz zycie.
      • musiamamusia Re: Mam problem... 10.11.07, 15:49
        "co
        > bedzie, gdy zrobie tak a tak" - Ale ja nie wiem co robić, nie mam ani hobby,
        moje zainteresowania wymagają przebywania poza domem i na pewno nie z
        dzieckiem... Nie wiem naprawde co mam robić...
        • aluc Re: Mam problem... 10.11.07, 21:01
          zostawiać dziecko facetowi/mamie/teściowej/opiekunce
          ewentualnie znaleźć coś do kultywowania w domu

          jęczysz, dziewczyno
    • mateoeasy Re: Mam problem... 10.11.07, 20:57
      wiesz co nigdy w zyciu nie jest idealnie.wiem co mowie bo ostatnio
      sama zalilam sie na forum.i nie zawsze udane malzenstwo oznacza
      kwiatki w zebach.sluchaj naciesz sie swoim dzieckiem i nie miej
      komleksow-sama kiedys tez mialam.majac 20lat urodzilam corke,a po
      roku zaczelam studium i potem poszlo.nie martw sie,tobie sie uda
      tez,a teraz czas na maciezynstwo
    • karcia85 Re: Mam problem... 10.11.07, 21:19
      Chętnie siarczyscie bym zaklela, ale... jak ja Cię dobrze rozumiem. Ja mam juz 19 msc córkę i jestem na 3 roku studiow ciezkich jak k...mać i jakoś muszę sobie radzić. Mieszkamy wszyscy w akademiku w 1 pokoju (zawsze taniej niz wynajem) gdzie łazienka jest na 10 osob a 1 kuchnia na całe piętro, ale nie to stanowi problem. Najgorzej jest z mężem. Myslę ze gdy za 2 lata skonczę studia i zdam egzamin zawodowy (L-DEP) po prostu się rozwiodę. Znajdę pracę i kupię mieszkanie... też mam wrażenie sp****ego zycia i młodości bo moi znajomi bawią się ile wlezie niczym się nie przejmują, przezywaja najlepiej jak mogą ten wyjątkowy czas w zyciu. Trzeba się z tym pogodzic, iść dalej, robić coś, ze sobą i dla siebie.
      Może sprobuj najpierw odchowac dziecko do ok. roku, potem pomysl o żłobku i pracy dla siebie, o studiach ew. zaocznych. Może jakas szkola policealna, kurs? Nie lubię ludzi marudzących i stękajacych ale naprawdę rozumiem co czujesz bo sama to przezywałam. Zyczę powodzenia. Trzymam za Ciebie kciuki...bądzie dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka