Dodaj do ulubionych

Żałuję,że jestem nauczycielką ....

02.11.07, 17:17
Z kilku powodów...
1. Podejście ludzi do mojego zawodu: fajnie, 18 godzin odbębnisz i masz
spokój. Ferie, wakacje, darmowe wycieczki z uczniami, żyć, nie umierać.

Wiem, że zawód nauczyciela nie jest najcięższym na świecie, ale to nie jest
tylko 18 godzin w tygodniu, a wycieczki z uczniami to nie rozrywka, a praca 24
godziny na dobę. Zresztą: dzisiaj też nie jestem w szkole (odrobione w jedną z
sobót), a dzieci musiałam wysłać do teściów, aby nadgonić z robotą (edukacja
regionalna).

2. Zaczynając tę pracę, naprawdę chciałam to robić. Teraz po paru latach nie
widzę sensu aby się wysilać. Nikogo to i tak nie obchodzi.
Totalne olanie plus wymagania: rodzic ma zawsze rację, a uczeń swoje prawa.
Ja, nauczyciel, muszę się dopasować.

3. Pensja: ja sama bym się za nią nie utrzymała, już nie mówiąc o dzieciach.
Po prostu jestem na utrzymaniu męża. I to mnie chyba dobija najbardziej.

4. Nie mam przed sobą żadnych perspektyw zawodowych. No, mogę zrobić
nauczyciela dyplomowanego, ale to już szczyt możliwości.

Wychodzi na to, że jestem sfrustrowaną nauczycielką w prawie średnim wieku smile
Obserwuj wątek
    • mma_ramotswe Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 17:19
      he he, grono moich znajomych to bardzo wielu nauczycieli, więc
      trochę wiem, jak to wygląda.

      Koleżanka jest zatrudniona na etat, ma 2 nadgodziny - czyli 20
      godzin w sumie. A przebywa w szkole 30-35 godzin na tydzieńsmile
      • dorcia1234 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 17:29
        ja też jestem nauczycielką ale specyfika mojej pracy każe mi pracować w święta, wakacje, w nocy. Mam 26 godzin w tygodniu, wizyty domowe, zakup odzieży dla wychowanków, wizyty u lekarza i w sądzie. Jak pewien mądry pan kazał nam pisać ile pracujemy, to szybko kazał przestać. Owszem, były tygodnie kiedy tych zajęć nie miałam ale zdarzało mi się spędzać na pracowaniu i 50 godzin. Ile razy wracałam do domu taksówką bo już nic nie jeździło ( a ja siedziałam z dzieckiem na izbie przyjęć w szpitalu do 2 rano...)
        ale mamy dobrze
        tylko dlaczego u mnie młodzi ludzie odchodzą po 3 miesiącach pracy?? skoro tak nam dobrze
    • lola211 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 17:47
      A ile godzin tygodniowo pracujesz tak naprawde?
      • dorcia1234 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 17:54
        26 godzin ale zegarowych to etat praca z dzieckiem. Nie zdarzyło mi sie wyjść z pracy o czasie, zawsze jest coś jeszcze. Nadgodziny planowe - 4-6 zależy od semestru, przydałoby się jeszcze parę osób do pracy ale to nie od nas zależy. Może nie mam 40 każdego tygodnia ale 35 będzie...
        • lola211 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 18:09
          No to nie jest najgorzej, zwazywszy na wolne w czasie ferii czy
          wakacji.
          Ludzie za te same pieniadze pracuja po 40 godz. tyg. i wiecej, a
          urlopu maja max 26 dni w roku albo i krocej.
          • dorcia1234 lola 02.11.07, 18:18
            tylko ja nie mam wolnego w ferie, ani w wakacje ani w święta - być może trafi mi dyżur 12 godzinny w wigilię albo w Boże Narodzenie... Fakt, urlopu mam 35 dni, czyli o całe 9 więcej od innych. Nie mam zniżek ( nam się nauczycielska legitymacja nie należy od kiedy przeszliśmy pod "władzę" miasta ), nie mam wyjazdów integracyjnych w dzień KEN
            I ja nie żałuję że jestem nauczycielką, lubię to co robię, mam satysfakcję zn tego co mi się udaje wypracować z dzieciakami. Tylko żal mi że ludzie nie szanują naszej pracy - ja się staram docenić i pracę sprzatczki - chwała jej za czyste chodniki, motorniczego w pociągu który mnie do pracy w święto dowiezie i dziennikarza co wystaje na mrozie. Czy to dużo chcieć tego samego?
            • lola211 Re: lola 02.11.07, 18:47
              Zaraz nie szanuja.Raczej nie stawiaja na piedestale.Kazdy moze
              powiedziec, ze go nie szanuja- nie dotyczy to tylko nauczycieli.
          • gocha71 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:16
            I to właśnie jest typowe podejście większości ludzi do zawodu nauczyciela i z
            tego powodu miedzy innymi żałuję, że zostałam nauczycielką: nie chodzi o
            stawianie na piedestale, ale o zwykłe zrozumienie. Tak nam zazdrości ferii i
            wakacji? To idź na tydzień do szkoły podstawowej na 5 godzin dziennie z dyżurami
            na przerwach. Często nie mam jak skorzystać z toalety, a po całym dniu w hałasie
            piszczy mi w uszach. Uwierz mi: gdyby nie te ferie i wakacje oszalałabym,
            ogłuchła, a przede wszystkim nie miałabym siły do zajęcia się własnymi dziećmi.

            Jest takie powiedzenie: Obyś cudze dzieci uczył.
            • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:19
              Dokladnie.
              Z jakiegos powodu zawod nauczyciela jest wpisany na liste zawodow
              wykonywanych w trudnych warunkach. I dlatego 'nalezy sie'
              wczesniejsza emerytura.
            • moofka Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:22
              czego oczekujesz?
              ze inni ludzie pracy zasuwajacy po 40 godzin w tygodniu zaczna cie zalowac?
              myslisz ze w twojej pracy sie pracuje, a w innej pije kawe?
              • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:24
                Oj Moofka, nie o to chodzilo w tym watku raczej.
                Rozumiem irytacje nauczycieli na obiegowa opinie o nich - ze w ogole
                to oni maja luz, blues i swobode. A dziewczyna sie chyba tylko
                wygadac chciala.
                • kali_pso Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:28
                  e_r_i_n napisała:


                  > Rozumiem irytacje nauczycieli na obiegowa opinie o nich - ze w
                  ogole
                  > to oni maja luz, blues i swobode.


                  A nie..mnie najbardziej boli kiedy słyszę, że w oświacie to
                  największe niedołęgi życiowe pracują, co to nigdzie nie znalazły
                  lepszej pracy( tzn. lepiej płatnejwinkP i tylko szkoła im zostaławinkP
                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:32
                    Powiem tak - wiekszosc mlodych nauczycieli niestety to dotyczy.
                    Coraz mniej jest nauczycieli z powołania.
                    • kali_pso Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:56
                      A co to jest powołanie?winkP
                      Ja ciężko pracuję i chce swoja pracę wykonywac jak najlepiej. Aby
                      lepiej zarabiać pne siepo szczeblach awansu. Nie mam ciągotek do
                      szafowania stwierdzeniem, ze jestem osoba z powołaniemwinkP
                      Czy od osoby kandydującej na stanowisko nauczyciela wymaga się
                      czegoś więcej niż podstawowych umiejętności społecznych- aktywne
                      słuchanie, otwarcie na problemy innych, empatia, pozytywne
                      nastawienie do świata.itd.itp. Gdy ich brak- każdemu z nas
                      ciężko...nawet pani w okienku na poczciewinkPPPPPPPPP
                      Czy nauczyciel nie powinien mieć takich cech( nie więcej) jak ludzie
                      wykonujący inne zawody?- kreatywność, praworządnośc, sprawiedliwość,
                      pracowitość?winkP
                      • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:06
                        Dla mnie nauczyciel z powolaniem (jak zwal, tak zwal) to osoba,
                        ktora nie 'odbebnia' paru lekcji, tylko chce nauczyc. Wazne jest,
                        jak te lekcje wygladaja, stara sie je uatrakcyjnic, pamieta, ze w
                        kazdej klasie sa rozni uczniowie i dostosowuje wymagania do ich
                        mozliwosci. Moznaby wymieniac dalej.
                        Generalnie - praca to nie jest przykry obowiazek.

                        kali_pso napisała:

                        > Czy nauczyciel nie powinien mieć takich cech( nie więcej) jak
                        > ludzie wykonujący inne zawody?- kreatywność, praworządnośc,
                        > sprawiedliwość, pracowitość?winkP

                        Mysle, ze jednak kazdy zawod poza ogolnymi, wymienionymi przez
                        Ciebie, cechami kazdy zawod wymaga jakichs specyficznych. U
                        nauczyciela jest to na przyklad cierpliwosc.
                        • kai_30 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:37
                          e_r_i_n napisała:

                          > Dla mnie nauczyciel z powolaniem (jak zwal, tak zwal) to osoba,
                          > ktora nie 'odbebnia' paru lekcji, tylko chce nauczyc. Wazne jest,
                          > jak te lekcje wygladaja, stara sie je uatrakcyjnic, pamieta, ze w
                          > kazdej klasie sa rozni uczniowie i dostosowuje wymagania do ich
                          > mozliwosci. Moznaby wymieniac dalej.
                          > Generalnie - praca to nie jest przykry obowiazek.

                          hehe. No to ja nawet taka byłam. Gimnazjum skutecznie obcięło mi skrzydełka.
                          (Obcięło, nie podcięło, bo z entuzjazmu nie zostało kompletnie nic).
                          Przychodziłam na lekcje marząc o tym, żeby przetrwać i się jak najmniej
                          zdenerwować. Wierz mi, erin, że ciężko jest zachować powołanie, czy choćby
                          minimalny entuzjazm, po zetknięciu z bandą wyrostków, którzy mają totalnie w
                          d*pie Ciebie i Twoje lekcje, choćbyś stanęła na głowie i zaczęła klaskać uszami.

                          Na szczęście mam już to za sobą smile
                          • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:44
                            Wiem, wiem, nawet moj tata - idealista po tym, jak zaczal pracowac w
                            gimnazjum odpadł i marzyl tylko, zeby na lekcjach w mordkę komus nie
                            dac. Teraz blogoslawi los, ze juz nie jest nauczycielem.
                            Ja pamietam takich nauczycieli - mialam szczescie na wielu takich
                            trafic. I jednak dyscyplina była wieksza w szkole - troche sie jak
                            dinozaur czuje, nic, tylko zaraz napisze 'a za moich czasow... wink'.
                        • kali_pso Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:46
                          Erin, wiesz mi, że ja swoją cierpliwość ćwiczę i kształtuję każdego
                          dnia.
                          I nigdy nie powiem, że ją POSIADłAM- codziennośc w szkole, jaka by
                          to placówka nie była, niesie ze sobą nispodzianki. Nie powiem, że
                          uczniowie juz mnie nie zaskoczą( chociaż w swoim życiu mam epizod
                          pracy w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym) swoim zachowaniem,
                          a tym samym nie udowodnia mi, że zbyt wysoko się oceniłamwinkP
                          • kali_pso ..."wierz mi" powinno być:) n/t 02.11.07, 20:54
              • mamagapka do moofki 03.11.07, 09:54
                tak, właśnie tego oczekuję że ludzie 'zasuwający' 40 godzin dziennie
                zaczną mnie żałować. nie dotyczy to wszystkich , oczywiście, ale
                wielu zaczyna pracę o 8 od kawki śniadanka i prasówki albo
                internetu... nie mówiąc o tym że jak się żle czują to siedzą w
                zaciszu biura pykając na komputerku a jak mają zły humor to nie
                muszą z nikim gadać a ptrzynajmniej zmuszać się do tego żeby nie dać
                po sobie poznać że coś jest nie tak. ja, nauczycielka, przychodzę do
                pracy na 7.30 i muszę być wesoła (bo inaczej wyżywam się na
                uczniach) i zawsze w dobrej formie.
                nie bierzesz kochana po uwaę tego że etat nauczyciela to 18 godzin
                ale DYDAKTYCZNYCH!!! tyle mam mówić do klasy i skupiać na sobie ich
                uwagę. spróbuj przez jeden dzień przez kilka godzin do kogoś mówić
                ale nie sobie a muzom, tylko tak żeby cię słuchał... reszta godzin
                (bo wszystkich jest 40) to tony papierów, zebrania , konsultacje,
                rady pedagogiczne, praca wychowawcza której nie znoszę i tym podobne
                rzeczy. wymiar godzin, zwłaszcza przygotowywania się do zajęć i
                sprawdzania klasówek, znacznie przekracza limit.

                ty przychodzisz do domu i nic cię nie obchodzi, ja musze przygotować
                lekcje na następny dzień...

                a co do osławionych wakacji i ferii: 26 dni urlopu to 5 tygodzni- ja
                w wakacje mam 6 bo dwa- na początku lipca i w ostatnim tygodniu
                sierpnia muszę być w szkole- do dyspozycji dyrekcji, żeby
                przygotować rozp roku szkolnego, plan, egzaminy poprawkowe. do tego
                dochodzą ferie. nie mogę wybrać terminu, na wakacje wyjeżdżam w
                szczycie sezonu czyli najdrożej, a jak potrzebny mi urlop z powodów
                prywatnych to dyrekcja wykręca się sianem. bo przecież nie można. bo
                w szkole nie ma.

                pensje- nawet nie skomentuję

                więc nie mów mi moofka że ludzie po 40 godzin zasuwają bo mnie to
                nie bawi. tylko cholernie wkurza, taka ignorancja jak twoja.
                niestety takich ludzi jak ty jest wielu....
                • dirgone Re: do moofki 03.11.07, 10:34
                  O rany, no tylko się pochlastac!
                  Nauczyciele od dzisiaj powinni pomniki miec stawiane na każdej ulicy, bo tylko
                  oni pracują, a ci od "40 godzin tygodniowo" to tylko kawka, herbatka, prasówka i
                  internecik.

                  Moja koleżanka pracuje 40 godzin tygodniowo plus co najmniej 2 dyzury w tygodniu
                  (w sobotę i niedzielę baardzo często), bo w szpitalu już nikt nie chce pracowac.
                  I chociaż lubi swoją pracę, to babranie się w krwi, sikach i kupach NON STOP,
                  bez przerwy, też ją do grobu wpędza. Jak przychodzi do domu, to tylko śpi, bo
                  odsypia dyżury, na które zaraz znowu musi pędzic, bo odmówic nie może (bo w
                  razie wypadku to kto by ci te krew zbadał)? I jakoś nie domaga się pomników i
                  nie jęczy nikomu "bo ty to masz dobrze"

                  Ja za to mam własnie taką "cudowną" pracę, w której "pykam sobie przy
                  komputerku", czyli siedzę przy nim bite 8 godzin non-stop i przez to 8 godzin
                  nie mam do kogo gęby otworzyc (forumowo otwieram jedynie). Dziczeję, wyglądam
                  grobowo, jak zombie (bo pracuję w celi, której małe okno wychodzi na ciemne
                  podwórze). Teraz to światło dzienne widzę aż przez GODZINĘ dziennie. Po dwóch
                  latach takiej roboty mam problemy z normalnymi stosunkami międzyludzkimi i
                  zdrowiem. NO ale sama chciałam! Przy sprzątaniu ulic na to akurat pewnie bym nie
                  narzekała.

                  Z przyjaciółką mieszkam w jednym małym mieszkaniu, a widzimy się czasami RAZ w
                  tygodniu! Gadałam z nią dzisiaj po raz pierwszy od ponad miesiąca, bo
                  najczęściej jesteśmy tak padnięte, że ledwo sobie "cześc" powiemy.
                  O zarobkach już nie wspomnę.
                  I co? I jakoś nie wyjemy. A wszyscy nauczyciele, jakich spotykam, to tylko "ja
                  mam najgorzej, bo ty nie wiesz, jak to jest, bo ty to masz dobrze". No ja nie
                  mam dobrze i teraz zmieniam pracę, chociaż moja rekrutacja trwa już ponad pół
                  roku i muszę zęby zaciskac i nastawiac się byc moze na porazkę (po półrocznych
                  nadziejach). A jak ta porazka przyjdzie, to też życ jakoś z tym będe musiała.
                  Ale chociaz nie jęczę, że "mi tak źle, za to ci nauczyciele mają tak dobrze".
                  Chcesz miec tak dobrze, jak ci, co pracują po 40 godzin tygodniowo z kawką,
                  śniadankiem i internecikiem? Kup sobie gazetę i ZMIEŃ PRACĘ, a nie obrażaj ludzi
                  dookoła, że oni tylko grzeją tyłki w swojej pracy.
                  A jak się będziesz upierac bardzo, to mogę cię polecic na swoje stanowisko -
                  wtedy będziesz miała ciszę, spokój, kawkę i internecik. Chcesz? Droga wolna,
                  teraz do takiej pracy przyjmują od razu.
                • e_r_i_n Re: do moofki 03.11.07, 10:38
                  mamagapka napisała:

                  > ty przychodzisz do domu i nic cię nie obchodzi

                  A to tez dla pracujacych 40h w tygodniu wcale nie jest takie
                  oczywiste.
                • lola211 Re: do moofki 03.11.07, 15:09
                  No i prosze jaki piekny przyklad na "przyganial kociol garnkowi".Tak
                  jak ja nie rozumiem nauczycieli, tak ty nie rozumiesz w jakich
                  warunkach pracuje sie w innych zawodach.Nie masz BLADEGO pojecia.
            • lola211 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 15:05
              Tak nam zazdrości ferii i
              > wakacji?
              Nie, ja tylko pokazuje PLUSY.Ktorych nauczyciel malkontent nie raczy
              zauwazyc- on widzi tylko minusy.A ludzie pracuja w gorszych
              warunkach i na tak długie wolne nie maja co liczyc, wiec proponuje
              spojrzec obiektywnie i sie nie uzalac.
      • gocha71 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 17:56
        Sumując zajęcia w szkole (w tym są dyżury na przerwach), przygotowanie do
        lekcji, przygotowanie sprawdzianów i ich sprawdzenie) będzie 7-8 godzin
        dziennie. Do tego dolicz gratisowe przygotowanie akademii, darmowe zostawanie po
        lekcjach, aby uczniowie zaliczyli zaległe sprawdziany lub mogli poprawić oceny.
        Oczywiście nie zostaję po lekcjach codziennie, zdarza się wolny od zajęć
        okołoszkolnych wieczór, ale to rzadko. Dzisiaj siedzę przy komputerze już sześć
        godzin i na tym się nie skończy. Jutro tez posiedzę, a w niedzielny wieczór
        trzeba się będzie przygotować na poniedziałek...
    • kali_pso A ja nie żałuję... 02.11.07, 17:56
      ..chociaż to wszystko, o czym piszesz i mnie dotyczywinkPPPP


      Ja kocham swoja pracę za to właśnie, że chcąc mieć wyniki, nie można
      mało z siebie daćwinkP Jest wymagająca, moblilizująca do działania(
      ale ja lubię adrenalinę)... ale też pełna wspaniałych chwil-
      przebijać się przez te, czesto oporne, błony umysłów moich uczniów,
      zobaczyć błysk zrozumienia na ich twarzach- BEZCENNEwink

      U mnie dodatkowo jeszcze dochodzi do wszystkiego znaczne obciążenie
      emocjonalne, bo pracuję w specyficznej placówce, gdzie śmierć i
      życie chodzą często pod rękęwink
    • asia_i_p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 18:44
      To się nazywa wypalenie zawodowe. Wrzuć w google'a i poczytaj
      trochę o tym, bo to jest dość dobrze zbadane zjawisko.
    • kali_pso A co powiecie... 02.11.07, 18:55
      ..na temat tego, czy ministrem edukacji powinien być jednak
      nauczyciel?
      Czy też raczej temu resortowi przydałby się porządny menedżer, który
      zadbałby o finanse edukacji?
      • asia_i_p Re: A co powiecie... 02.11.07, 23:40
        Menedżer jednak.
        Mojemu mężowi ostatnio to wcisnęli na jakimś szkoleniu, że wszystkie
        pomysły powinno się wdrażać w trzech etapach: najpierw marzyciele
        marzą, potem krytycy krytykują, a na koniec praktycy wdrażają. Tak
        podobno są robione filmy Disney'a. Więc ja to sobie wyobrażam tak -
        zbiera się pomysły nauczycieli, którzy marzą, żeby coś się zmieniło,
        potem specjaliści je przetrawiają, a rezultaty tego trawienia
        wdrażają jednak politycy/menedżerowie.
    • zebra12 Oj Gocha, znam ten ból... 02.11.07, 19:15
      Czuję dokładnie to samo!
      Może z ta róznicą, że za moją pensję musze utrzymać siebie i 3
      dzieci... Żyję bardzo skromnie. Większość pensji idzie na opłaty i
      dojazdy do pracy.
      A w pracy też często do wieczora. Wycieczek szkolnych wprost nie
      trawię. Unikam jak ognia. Po pierwsze nie mam co wtedy zrobić z
      dziećmi - zwłaszcza jak wyjazd jest z noclegiem, po drugie szkoda mi
      marnowac sobie życia na nerwy i odpowiedzialnosć karną za
      wariujących uczniów. Bo prawda jest taka, że sami rodzice sobie z
      delikwentem nie radzą, a ja mam wziąć pod opiekę 30 takich?????
      Ja mam rodzinę, dzieci, szkoda siedzieć w więzieniu. Naprawdę! A
      tacy jak się nie upiją, to coś innego zrobią.
    • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:32
      a ja jestem księgową w szkole i wiem ile zarabia nauczyciele. A
      wiecie ile ja zarabiam? nawet nie mam całego brutta takiego jak
      dyplomowany ma sama zasadniczą? i co? jak jest różnica? rozumiem że
      ten zawód jest specyficzny i wymaga wiele cierpliwości isły, ale ja
      tez skończyłam studia i pracuję 8 godzin dziennie, użeram się nie
      tylko z pracą na miejscu ale też z Urzedem mIEJSKIM ITD. ? JA MOGE
      ZROZUMIEĆ ŻE WAM PSYCHIZNIE CIĘZKO, ale czemu na Boga biadolicie, że
      mało zarabiacie i że macie dzieci na utrzymani, itd. - myślicie, że
      ja nie mam ? że mi jest łatwo? wiele zawodów, wielu ludzi w tym
      kraju mało zarabia ale Wy myślicie tylko o sobie- jeszcze nie
      słyszałam z ust żadnego nauczyciela słów współczucia, jakiejś
      solidarnosci - tylko Ja Ja iJa sie liczy. Mam wiele wspaniałych
      znajomych nauczycielek ale wole nie wchodzić na temat zawodu, bo
      znam te "śpiewki" na pamięć. Jak cię nie satysfakcjonuje praca to ja
      zmień. Kto dzis pracuje w wyuczonym zawodzie? a wybierAJĄC ten zawód
      chyba wiedziałas ile sie zarabia, bo od wieków nauczyciele mało
      zarabiają. Albo lepiej- daj coś z siebie i zrób dyplowoanego- będzie
      ci lepiej o kilka stówek. Prosze tylko o jedno-uszanujcie tez prace
      innych !!!!

      Ania
      • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:41
        anek130 napisała:

        > Jak cię nie satysfakcjonuje praca to ja zmień.

        Coz, jak Cie nie satysfakcjonuje płaca, to zmien prace.
        Ksiegowa moze zarabiac naprawde fajne pieniadze.
        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:22
          ale ja lubie moja prace i nie narzekam wszem i wobec na zarobki.
          Podaję tylko do wiadomości dla porównania i oczywiście gdybym
          chciała to mogłabym zmienić pracę w każdej chwili. Ale jak na razie
          jest mi dobrze tak jak jest, bo pracę mam 7 minut od domu, miła
          atmosferę, świentego szefa i tu znajduję pozytywne cechy mojej pracy
          w szkole.

          Ania
      • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:45
        Chyba zdajesz sobie sprawę, że tak zwane dyplomowanie jest efektem awansu
        zawodowego i trzeba coś włożyć, żeby z tego gara wyjąć? I wiesz, że wielu
        nauczycieli nie robi dyplomowania, bo ich szanse na zatrudnienie dość
        drastycznie maleją? I wiesz, oczywiście, że nauczyciele dyplomowani to tylko
        cząstka wszystkich nauczycieli, którzy mają jednak mniejszą pensję?
        Poza tym nie narzekaj, przecież sama piszesz, że skoro praca nie
        satysfakcjonuje, należy ją zmienić. Na co więc czekasz? A skoro nauczyciele mają
        tak świetnie, to może trzeba zostać nauczycielem?
        Szanuję cudzą (i swoją) pracę, ale licytacja, kto ma świetniej, do niczego nie
        doprowadzi.
        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:26
          no jasne że żeby miec lepiej trzeba coś dać z siebie. Czasy się
          zmieniły i nie jest już tak, że "czy się stoi czy się leży to
          wypłata się należy". Poza tym nie rozumiem, dlaczego dyplomowani
          maja mniejsze szanse na zatrudnieie? przeciez nie zrobi się awansu
          jeśli się nie pracuje a dyplomowanego cięzko zwolnic, więc nie
          rozumiem o co ci chodziło w tej kwestii. Jak juz napisałam wyżej ja
          nie narzekam, podałam swoją płacę dla porównania z płaca
          nauczyciela.Akurat w mojej szkole już 80% wszystkich nauczycieli sa
          dyplomowani a pozostali sa w trakcie stażu. Nauczyciele nigdy nie
          chciałam byc bo nie mam daru umiejętności przekazywania wiedzy.

          Ania
          • aetas Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:30
            a ja nie żałuję, ale zapewne dlatego, że nie pracuję w swoim
            zawodzie wink
            a tak na poważnie, to praktyki w szkołach skutecznie ostudziły mój
            zapał, zanim ich doświadczyłam, uczyłam głównie w ramach korepetycji
            i nauczanie było dla mnie wielką frajdą, ale co innego 1 na 1, a co
            innego 1 na 30 i to jak ten jeden to jestem ja wink
            podziwiam Was, to jednak nie dla mnie chyba...
          • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 22:22
            Poza tym nie rozumiem, dlaczego dyplomowani
            > maja mniejsze szanse na zatrudnieie?

            no właśnie
            otóż dyplomowanym, jak sama zauważyłaś, trzeba więcej płacić
            dyplomowany ma mniejsze szanse na zatrudnienie, o ile szuka pracy, a jeśli
            pracuje, nie dostaje dodatkowych godzin, bo stażyście za tę samą godzinę zapłaci
            się dwa razy mniej. Chyba jako księgowa powinnaś rozumieć, że nauczyciel
            dyplomowany to marny interes.
            • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 08:12
              jak dyplomowany może nie miec pracy? możesz mi to wytłumaczyc? chyba
              tylko na własne życzenie. Poza tym chyba nie wiesz jak jest szkoła
              finansowana, płaci mu gmina lub powiat a nie dyrektor. Szkoła
              dostaje na płace tyle pieniędzy ile potrzebuje, jeśłi ma 100%
              dyplomowanych nikt nikomu nie robi uwag bo to jest ich psi obowiązek
              dac kasę, bo mają subwencje z budżetu państwa. Sytuacja o jakiej
              mówisz może się chyba tylko zdarzyć w szkole prywtanejalbo w innej
              branży jeśli ktoś ma wyższe kwalifikacje od pozostałych.

              Ania
              • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:26
                > jak dyplomowany może nie miec pracy?
                normalnie
                mam podać dane osobowe?

                moks ciągle nic nie rozumie
                pisałam o zastępstwach, tak? Nie o pensjach. O tym, kto kogo i kiedy będzie
                zastępował, kto z kim pojedzie na wycieczkę, nie decyduje gmina ani powiat.
          • vanderica anek130 02.11.07, 23:08
            nie porownuj tylko placy,ale rodzaj pracy ok?jako ksiegowa masz zapewne jak
            jedynego partnera niemy komputer i kawke do tego.zamien sie za te sama kase z
            nauczycielka,ktora musi stanac co godzine przed inna banda rozwydrzonych
            malolatow.naprawde ci nie wspolczuje,bo masz jak u pana boga za piecem.i nie
            pieniadze sa tu akurat najwazniejsze,tylko rodzaj pracy.ale pewnie nie
            zrozumiesz o co chodzi.idz w ramach dowartosciowania sie na zastepstwo do
            jakiejs klasy choc raz,to bedziesz swoja robote wychwalala do konca zycia.
            • anek130 Re: anek130 03.11.07, 08:21
              oczywiście nie twierdzę, że to lekka praca. Ale nie rozumiem
              jednego: przecież wiedzieliście co was czeka. Poza tym nied a się
              też porównac rodzajów stresu. Nie będe się zagłębiać w tajniki mojej
              pracy, ale czeka na mnie tyle pułapek, gdzie mogę szybko zostać
              ukarana za przekroczenie dyscypliny budżetowej, musze we wrześniu
              robić plan finansowy na przyszły rok, tak dobrze aby nie braklo na
              płace dla Was oraz media i inne rzeczy, tłumaczenie się w urzędach,
              kontrole wszelkiego rodzaju itd.- to co, może się zamienisz ? wiem z
              doświadczenia że nauczyciele gubią się w wypełnianiu papierków i
              ttp. więc szybko wróciłabyś do swojej klasy.

              Ania
              • vanderica Re: anek130 03.11.07, 09:03
                ale ja nie jestem nauczycielkawinkna szczescie
                • anek130 Re: anek130 03.11.07, 09:07
                  no to skąd wiesz jak jest? byłas na lekcji?
                  • vanderica Re: anek130 03.11.07, 09:14
                    anek130 napisała:

                    > no to skąd wiesz jak jest? byłas na lekcji?

                    no bylam i to nie raz.skonczylo sie kilka szkol w zyciuwink
                    • anek130 Re: anek130 03.11.07, 09:59
                      wiesz, że chodziło mi o nauczanie
          • zebra12 anek130 to chyba mało rozumiesz... 03.11.07, 08:36
            Co z tego, że ma się ten czy inni stopień jak się NIE MA umowy na
            stałe???? Ja tak mam. I jeśli zrobie dyplomowanego - jestem w
            trakcie - to kto mnie zatrudni? Będę najdroższym nauczycielem.
            Naprawdę myślisz, że wszyscy mają tak jak Ty ciepłe posadki,
            zktórych nikt ich nie może ruszyć? Otwórz oczy! Tak nie jest!
            A swoja drogą z własnej pracy chciałabym utrzymac rodzinę. A spróbuj
            utrzymać rodzine za 1300 zł! POLECAM!
            • anek130 Re: anek130 to chyba mało rozumiesz... 03.11.07, 08:42
              a dlaczego myślisz że ja mam cieplą posadkę i że nikt mnie nie może
              zwolnić? ja moge nawet dyscyplinarnie wylecieć. Ja też bym chciała
              utrzymac rodzinę z własnej pensji i co? każdy by chciał. A jak nie
              masz umowy na czas nieokreślony? to jak robisz awans? przynajmniej
              na 3 lata masz, a to czy cię ktoś zatrudni zalezy tylko od poziomu
              szkoły. Mój dyrektor mobilizuje innych nauczycieli aby robili
              dyplomowanego bo chce miec taką kadrę właśnie. Więc to chyba zalezy
              od dyrektora. I tak jak mówię: to jest psi obowiązek gminy dac kasę
              na nauczyciela i dyrektor zupełnie się tym nie przejmuje- zatrudnia
              i dostaje pieniądze. Może nie zatrudnić z innych powodów, ale
              napewno nie dlatego, że masz dyplomowanego.

              Ania
              • zebra12 anek130 04.11.07, 16:01
                Ja wiem, że każdy by chciał utrzymać rodzinę za swoją pensję, czy to
                dziwne? No chyba po to się pracuje? Ja nie mam innych źródeł
                dochodów! Więc za te 1300 musze utrzymać siebie i 3 dzieci. Uważam,
                że powinnam z mojej pracy żyć godnie, a nie za 5 zł dziennie - bo
                tak mi wychodzi!
            • iwles Zebro.... 03.11.07, 23:41
              zebra12 napisała:

              > Co z tego, że ma się ten czy inni stopień jak się NIE MA umowy na
              > stałe???? Ja tak mam. I jeśli zrobie dyplomowanego - jestem w
              > trakcie - to kto mnie zatrudni? Będę najdroższym nauczycielem.



              Zebro, no sorry, ale, skoro tak właśnie myślisz, to po kiego diabła
              robisz tego dyplomowanego ??????
              • zebra12 Nie wiem czy dobrze robię... 04.11.07, 15:57
                Długo się nad tym zastanawiałam czy robić. Ale potrzebne są
                pieniądze więc robię i mam nadzieję, ze praccę znajdę!
                • iwles Re: Nie wiem czy dobrze robię... 04.11.07, 16:58

                  Zebro, no to Ci powiem, że bzdurą jest pogląd dyrektorów o niechęci
                  w przyjmowaniu do pracy naucycieli dyplomowanych, bo "za dużo
                  kosztują".

                  To zwykłe dywagaje. Teoretyczne. No chyba, że mowa jest o szkole
                  prywatnej, ale mądry dyrektor wie, że z większym pożytkiem dla
                  szkoły i uczniów jest zatrudnienie nauczyciela z doświadczeniem i
                  osiągnięciami niż młodego na przyuczenie.
                  Popytaj raczej wśród młodych, dopiero co po studiach nauczycieli:
                  czy tak łatwo mają ze znalezieniem pracy, czy są przyjmowani z
                  szerokimi ramionami.

                  Dyrektor odpowiada za wizerunek szkoły i jego praca oceniana jest na
                  podstawie pracy całej kadry, a przede wszystkim na
                  podstawie "medialności", czyli osiągnięć ucziów na zewnątrz itp.

                  Płaca - jest sprawą drugorzędną dla dyrektora, bo po prostu
                  umieszcza w planie pracy odpowiednią ilość etatów i taką kwotę
                  dostaje.
                  Gdyby tak było, jak uważasz, to dyrektorzy NIE zgadzaliby się na
                  robienie dyplomowanego przez swoich nauczycieli.
                  • kawka74 Re: Nie wiem czy dobrze robię... 04.11.07, 17:13
                    > Gdyby tak było, jak uważasz, to dyrektorzy NIE zgadzaliby się na
                    > robienie dyplomowanego przez swoich nauczycieli.
                    >
                    Mnie odradzono.
                    • iwles Re: Nie wiem czy dobrze robię... 04.11.07, 18:49

                      Kawka - nie wiem, czy dobrze kojarzę, ale Ty pracujesz w szkole
                      społecznej ?
                      Ja napisałam, że to powyżej nie dotycy prawdopodobnie szkól
                      prywatnych (pewnie spolecznych też).

                      Mam wiele koleżanek nauczycielek, obracam się trochę w tym środowisku
                      i żadnej z moich znajomych, ani ich znajomych nie odmówiono awansu
                      na dyplomowanego.
                      (miasto 130 tys. - dawne wojewódzkie)
                      • kawka74 Re: Nie wiem czy dobrze robię... 04.11.07, 19:01
                        > Kawka - nie wiem, czy dobrze kojarzę, ale Ty pracujesz w szkole
                        > społecznej ?
                        Tak.
                        W społecznych bywa tak, że awansu w ogóle się nie robi, a płaca jest godzinowa i
                        zależy od budżetu i od jakości wykonywanej pracy.
                        Ale nauczyciel dyplomowany to nie tylko pensja - to także płaca za zastępstwa,
                        wycieczki, itd. Stawka godzinowa dyplomowanego jest prawie dwukrotnie większa,
                        niż stażysty czy nawet kontraktowego. I kogo się bierze na wycieczkę, na
                        zastępstwo? Dyplomowanemu trudniej jest te nadgodziny załapać, ot co.

                        > Mam wiele koleżanek nauczycielek, obracam się trochę w tym środowisku
                        > i żadnej z moich znajomych, ani ich znajomych nie odmówiono awansu
                        > na dyplomowanego.
                        Wiesz, to nie jest tak, że się oficjalnie odmawia, bo afera byłaby
                        nieprzeciętna. Po prostu się dyskretnie odradza.
      • gocha71 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:49
        Piszę o sobie, bo mnie frustruje moja praca i moja płaca. Tak, podejmując się
        tego zawodu, wiedziałam, że pensja będzie lichutka, ale to było 12 lat temu i
        naiwnie sądziłam, że coś się zmieni. Podejmując tę pracę byłam pełna zapału i
        wiary w siebie i w dzieci: teraz tej wiary nie mam i to mnie frustruje. I nie
        pisz mi, że nie obchodzi mnie płaca innych, ale ten wątek założyłam ja -
        nauczycielka i pisałam o sobie - za to nie będę przepraszać. Owszem, mogę zrobić
        dyplomowanego, aby mieć te trzy stówy więcej i zapewne to zacznę od września.
        Ale pewnie sama wiesz, jaka to jest głupia robota: zbieranie papierów przede
        wszystkim, aby przed szacowna komisją udowodnić, że się pracuje. I to mnie odrzuca.
        Nie mówię, że inni nie pracują, albo pracują i zarabiają kokosy. Ale nie o tym
        był ten wątek.
        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:33
          wiem że dojście do awansu jest typowo papierkowe. Ale w Polsce juz
          tak jest_przepisy są jeszcze głupsze od osób, które je wymyślają. I
          przepraszam, moja odpowiedź nie jest dosłownie skierowana tylko do
          ciebie ale do wszystkich nauczycieli- bo się ostatnio tego
          nasłuchałam i po prostu musiałam się odezwać w tym tonie, bo już nie
          starcz mi czasem sił na wysłuchiwanie codziennych pretensji
          do "całego świata"- bo siedzę w szkole i mam codzienny kontakt z
          nauczycielami i naprawdę nie słyszałam jeszcze z ust nikogo hasła
          typu " kurde ty to się masz tak samo źle jak ja" mimo, że ja się
          nie "chwalę" ile zarabia, ale mniej więcej się orientują. Taki zawód
          wybrałam, taka konkretną pracę i uwierzcie mi, że większośc ludzi
          nie lubi tego słuchać, ludzi którzy myśla, że macie tylko nauczać,
          że macie tyle wakacji, że tylko 18 godzinny tydzień pracy, że macie
          płacowne godziny ponadwymiarowe nawet w wakacje itp.
      • ewcia1980 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 22:36
        anek130 napisała:
        > a ja jestem księgową w szkole i wiem ile zarabia nauczyciele. A
        > wiecie ile ja zarabiam? nawet nie mam całego brutta takiego jak
        > dyplomowany ma sama zasadniczą?


        a czy Ty wiesz po ilu latach pracy NAJSZYBCIEJ mozna byc
        nauczycielem dyplomowanym????????????????????

        wiesz tez ile zarabia stazysta czy kontraktowy - czemu nie
        porównałas swoich zarobków do ich pensji????

        ja pracuje w szkole 4 rok, jestem nauczycielem kontraktowym i
        jeszcze przez najblizsze 3 lata bede zarabiała "na reke" 1000zł!!
        (dla jasności - ja nie narzekam!!!)
        a moja PIERWSZA wypłata to było 600 zl na reke!!!!
        smile))))))
        jak dostałam te pieniadze to nie wiedziałam czy sie smiac czy płakac.
    • oliwija Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 19:43
      oj podpisze sie pod postem autorki.
      właśnie to rodzic ma racje... i najwaznejsze zeby go słuchac bo
      inaczej.... dzieci sa okropne, msciwe, wymyslaja niestworzone
      rzeczy, czesto mam ochote sciagnąc majty nawet tym z 6 klasy i
      przylac.
    • kai_30 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:21
      Hy.

      Dwa lata przepracowałam w zespole szkół - gimnazjum + podstawówka. Nie uciekłam
      po pierwszym miesiącu tylko dlatego, że kontynuowałam staż na mianowanego i
      szkoda mi było. Po sześciu godzinach zajęć wychodziłam z trzęsącymi się rękoma,
      chrypą i niesamowitym wk.rwem. W domu potrzebowałam minimum godziny, żeby dojść
      do siebie, a w głowie kłębiły się myśli typu "Cholerne gnoje". Wytrwałam - dla
      papierka, i uciekłam.

      Teraz uczę przyszłych nauczycieli smile i wreszcie mogę powiedzieć, że pracuję z
      przyjemnością - nie muszę poświęcać przynajmniej połowy zajęć na dyscyplinowanie
      uczniów, nie muszę podnosić głosu, na przerwie mogę się napić herbaty zamiast
      sterczeć na dyżurze. Ponadto mój etat liczy o połowę mniej godzin, a zarabiam o
      połowę więcej z racji 50% dodatku. I dopiero teraz uważam, że zarabiam dobrze.

      A nauczycielom szkół podstawowych i gimnazjów głęboko współczuję. IMHO powinni
      zarabiać co najmniej dwa razy więcej ode mnie, zważywszy na warunki pracy. A
      wszystkim zazdroszczącym proponuję przekwalifikowanie się i podjęcie pracy - w
      wielu gimnazjach brakuje nauczycieli, zwłaszcza języków obcych.
      • rita75 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:32
        A
        > wszystkim zazdroszczącym proponuję przekwalifikowanie się i
        podjęcie pracy - w
        > wielu gimnazjach brakuje nauczycieli, zwłaszcza języków obcych.

        fakt- niedlugo beda brali chyba z lapanki..juz w niektorych
        gimnazjuch zatrudniaja nawet bez licencjatu.
        • kai_30 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:41
          Ano - na moje miejsce przyszła dziewczyna po pierwszym roku kolegium
          nauczycielskiego. Kwalifikacje będzie miała za dwa lata, jak dobrze pójdzie.
        • zuzanna322 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:41
          A jakie sa zarobki nauczyciela np. angielskiego w gimnazjum? Pytam,
          bo wlasnie sie przygotowuje do zawodu nauczyciela.
          • kali_pso Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:47
            W zwykłej masówce?
            Około 1000 zł na początku...
            • zuzanna322 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:50
              extra
              • rita75 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:54
                zuzanna322 napisała:

                > extra

                po 2 tygodniach powiesz, ze bylo lepiej rowy kopac wink
            • kai_30 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 21:00
              Początkujący nauczyciel (czyli stażysta)ze stopniem magistra i przygotowaniem
              pedagogicznym ma 1218 zł brutto - czyli niecałe 900 netto. Jeśli ma tylko
              licencjat - 1048 brutto. Jeśli nie ma kwalifikacji - 748 brutto. To są sztywne
              stawki, dyktowane przez MEN.

              Dodatek wiejski to jest 10% pensji brutto.
          • rita75 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 20:48
            > A jakie sa zarobki nauczyciela np. angielskiego w gimnazjum?

            tyle, co wszedzie- nauczyciele maja stala stawkę, jezeli pracujesz
            na wsi masz dodatek "wiejski"
            • zuzanna322 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 21:13
              mam zamiar uczyc w szkolach amerykanskich; zarobki tutaj sa troche
              lepsze, ale warunki, sama nie wiem - jest dziwnie; dzieciaki mnie
              troche przerazaja.
        • deela Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 01:21
          nie jestem nauczycielem, chociaz tez zdarza mi suie uczyc
          pracuje w branzy szkoleniowej i mimo ze w administracji to jednak sa sytuacje
          kiedy schodze do sali szkoleniowej i czasami wrecz z biegu robie zajecia 8
          godzinne... i ja to lubie powaznie
          ale ja szkole bezrobotnych lub pracownikow wiec to inny sort, ale nie o tym
          chcialam, do moich obowiazkow nalezy przygotowywanie ofert przetargowych i
          wiecie na co jednego dnia sie natknelam? to a propos
          rita75 napisała:

          > A
          > > wszystkim zazdroszczącym proponuję przekwalifikowanie się i
          > podjęcie pracy - w
          > > wielu gimnazjach brakuje nauczycieli, zwłaszcza języków obcych.
          >
          > fakt- niedlugo beda brali chyba z lapanki..juz w niektorych
          > gimnazjuch zatrudniaja nawet bez licencjatu.

          ano natknelam sie na PRZETARG z gimnazjum dla szkol jezykow obcych na
          zakontraktowanie x godzin wykladow z angielskiego w takim a takim okresie w
          takich a takich godzinach.... generalnie nauczyciel anglista ze szkoly jezykow
          obcych na nauczyciela w gimnazjumsmile
          mysialam ze padne
    • purpurowa_komnata Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 21:38
      Jeśli Ci źle to zmień zawód. Jeżeli myślisz,że nie mam pojęcia o pracy nauczyciela to się mylisz...Frustracja przez Ciebie przemawia- fakt
      • natalia999 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 21:58
        Widzialy galy co braly.Nie lubie ludzi ktorzy tylko potrafia sie
        uzalac nad soba i biadolic.Tacy to potrafia odebrac innym energie
        doi zycia wiec unikam.Jezeli cos ci sie nie podoba w twoim zyciu to
        zmien to.Proste to jest.Cos mi sie nie podoba to nie tkwie w tym i
        nie gram sfrustrowanwj cierpietnicy tulko dzilam.Praca mnie nie
        satysfakcjonowala to zmienilam na inna i jestem zadowolona.
        • gocha71 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 22:29
          A dlaczego nie mogę powiedzieć, że coś mi przeszkadza, nie pasuje? Dlaczego mam
          udawać, że czuję się super i robić dobrą minę do złej gry?
          Owszem: widziały gały co brały, ale rozum poddał się idealizmowi. Każdy popełnia
          błędy i co? Mam udawać, że jestem idealna, że pracuje mi się świetnie, bo wstyd
          się do tego przyznać?
    • ankab29 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 22:07
      wiesz gocha? powinnaś poważnie pomyśleć o zmianie zawodu. To co
      napisałaś świadczy tylko o tym, że jesteś umęczona tą pracą. Ja
      rozumiem, że nie ma zajęcia idealnego, ale po co tkwić w czymś, co
      Cię prawie torturuje?
      Piszę to jako nauczyciel z zawodu wyuczonego nigdy nie
      wykonywanego, także z poczuciem powołaniasmile
      Te przyjemne strony nauczania o których piszesz o mało co nie
      nakłoniłyby mnie do pracy w szkole...Wiesz co zaważyło na "nie"?
      Męczliwość, wieczne narzekanie i pesymizm nauczycieli, z którymi
      miałam do czynienia jako praktykantka na studiach. Pomyślałam tylko
      tyle: ja za parę lat też się pewnie taka stanę bo taki pesymizm i
      niezadowolenie to po prostu wśród nauczycieli jakiś zaraźliwy wirus
      jest...smile I podzękowałam za uczenie (w moim przypadku język obcy). I
      nie żałujęsmilePowiem szczerze, że wolałąm zacząc od pracy sekretarki
      za 200% tego, co zarobiłabym w szkole i iść do pracy z uśmiechem na
      ustach. I pracowałam w różnych branżach. Czasami trzeba parę razy
      zmieniac zawód bo tego wymaga sytuacja. Człowiek większość życia
      spędza w pracy, więc nie powinien na własne życzenie sobie tego
      życia "uniemilać"smile
    • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 23:19
      Rzadko się wypowiadam, chociaż od dawna na forum jestem. Mam takie
      skrzywienie, że zawsze chciałam być nauczycielką- chociaż nie mam
      żadnych tradycji w rodzinie. Pewnie dostanę baty, ale muszę napisać
      swoje odczucia.
      Decydując się na taka pracę doskonale wiedziałam jakie są finansowe
      jej aspekty. Pracowałam na początku w kształceniu ustawicznym. Nie
      powiem, lekko nie było. Ale wielu moich uczniów pokończyło studia i
      to nie na byle jakich uczelniach- wielu z nich zostało
      przekreślonych w tzw. normalnych szkołach. Później pracowałam na
      uczelni. Po różnych perturbacjach wróciłam do szkoły. Okazało się,
      że nie maja znaczenia moje osiągnięcia, ale ważne są układy- ciotki-
      pociotki dyrektora. Przez przypadek trafiłam do pracy w technikum.
      Nigdy, nie miałam poczucia, że wybrałam źle. Moje chłopaki same
      dopominają się o kółko. Nie ma dla mnie znaczenia czy dostanę
      motywacyjny czy nie. Wiele rzeczy robię dla własnej satysfakcji, dla
      dzieciaków. Nie powiem zajmuje mi mnóstwo czasu przygotowanie do
      zajęć- uczę teoretycznych przedmiotów zawodowych.Niezależnie od
      wszystkiego czuję, że dobrze wybrałam. Może jestem głupia, ale nie
      wyobrażam sobie siebie gdzie indziej. Nie zazdroszczę, bo wiem, że
      wszędzie dobrze, gdzie nas nie mawink
      • vanderica Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 23:25
        i naprawde chwala ci za to,ze niesiesz ten kaganek oswiatysmiletylko,ze w
        normalnych,cywilizowanych krajach nauczyciele i lekarze naleza do najlepiej
        zarabiajacych grup zawodowych.i takie zaangazowanie jak twoje ma swoja realna
        wycene na rynku,a w polsce oczywiscie jestesmy na etapie silaczki i doktora
        judyma.smutne niestety.
        • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 23:37
          oj nie dajmy się ponieść emocjomsmile)) Akurat nauczyciele nie należą
          do najlepiej zarabiających- raczej przywoiciesmile)) Widzisz, mam taką
          teorię, że niezależnie co i za jaką kasę się robi trzeba wykonywać
          przyzwoicie. I jak ktoś mówi, że za 3000 by pracował lepiej to
          zajady mi się robią ze śmiechusmile))
          • vanderica Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 23:43
            nie o to chodzi,ze za wieksza kase pracuje sie lepiej,tylko za dobra prace
            powinno sie byc odpowiednio wynagradzanym.takie sa prawa rynku.
            • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 23:49
              Święte słowa, ale wielu nauczycieli twierdzi, że jakby zarabiało
              odpowiednio więcej, to by.... i koncert życzeńsmile
              • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 09:01
                To by co? Bardzom ciekawa...
                • rita75 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 09:06
                  > To by co? Bardzom ciekawa...

                  Nauczycielki matematyki nie bralyby drugiego etatu kasjerki w
                  hipermarkecie, by utrzymac rodzine np.
                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 09:09
                    a co ma powiedzieć kasjerka w hipermarkecie? też by chciała utrzymac
                    rodzinę a pewnie niemoże pracować na drugi etat jako nauczycielka.
                    Popatrzcie na inne zawody i innych ludzi i nie jest z wami tak źle.
                    I dlaczego same chciałybyscie utrzymac rodzinę? zeby pieniądze męża
                    wydawać na przyjemności? bo tego nie rozumiem. Takie wyemancypowane
                    te nauczycielki...wink


                    Ania
                    • rita75 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 09:11
                      > a co ma powiedzieć kasjerka w hipermarkecie? też by chciała
                      utrzymac
                      > rodzinę a pewnie niemoże pracować na drugi etat jako nauczycielka.


                      no fakt..i lekarzem nie moze byc kasjerka, a lekarz kasjerka i owszem
                    • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 11:57
                      też by chciała utrzymac
                      > rodzinę a pewnie niemoże pracować na drugi etat jako nauczycielka.

                      nie może, bo nie ma odpowiedniego wykształcenia
                      zdumiewające, nie?
                      • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:37
                        a ty masz wyższe i się ciesz,że było cię stać, że masz odpowiedni
                        rozum. Kasjerka nie miała i ma mniejsze możliwości. Zrozumiałaś o co
                        mi chodziło?

                        Ania
                        • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:34
                          cieszę się, oczywiście
                          Ale czy z powodu tej radości bycia magistrem mam oddać połowę swojej pensji
                          kasjerce, bo ona ma wykształcenie średnie i nie może ani uczyć, ani dorabiać w
                          gabinecie prywatnym? Czy z tego powodu, że chciało mi się kształcić, mam się
                          zamknąć i nie wymagać, bo inni mają gorzej?
                          • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:43
                            ale nikt ci nie każe oddawać polowy pensji. Chciałam zwrócić uwagę,
                            że inni mają się gorzej a wy oczywiście możecie narzekać na swoja
                            dolę.
                            • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:50
                              Hej hej hej hej hej hej
                              inni mają jeszcze gorzej
                              Hej hej hej, hej hej hej
                              Ale nie da ukryć się, że są tacy, którym jest lepiej

                              wy oczywiście możecie narzekać na swoja
                              > dolę.
                              oczywiście, że tak
                              nie ma konstytucyjnego obowiązku bycia zadowolonym z pracy i płacy
                              • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:55
                                chodzi o to, że od czasu do czasu każdy narzeka. Albo w konkretnych
                                zawodach narzekają liczni bądx nieliczni, ale jeśli chodzi o
                                nauczycieli, to tych których znam (a znam ich wielu) narzekają
                                zawsze i wszędzie i wszyscy i potrafią tym zepsuć wszytskim innym
                                humor.

                                Ania
                • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:01
                  to by- były milsze, sympatyczniejsze, chętnie szkoliły, pracowały
                  wydajniej, lepiej uczyły itp.
                  • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:06
                    > to by- były milsze, sympatyczniejsze,
                    yyy
                    fatalnie to świadczy o tych paniach

                    chętnie szkoliły, pracowały
                    > wydajniej,
                    a to ja też - taką mam fanaberię, że lubię, kiedy mi się dobrze płaci za pracę.
                    Wydajnie pracować ciężko, kiedy się po nocach korekty robi albo artykuły pisze.

                    lepiej uczyły itp.
                    hmm... pytanie brzmi: co to właściwie znaczy lepiej uczyć?
                    • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:14
                      żle ujęłam- lepiej w sensie- chciałoby sie testy przygotować,
                      prowadzić ciekawsze lekcje, czasem jakieś pomoce odkurzyć i
                      wykorzystaćwink
                      • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:20
                        z jednej strony koleżanki nauczycielki można pod tramwaj podłożyć z takim podejściem
                        z drugiej - wypalenie zawodowe, dopada prawie każdego nauczyciela i może się
                        nakładać na niezadowolenie z pensji (przy czym przypuszczam, że i wyższa pensja
                        nie zwiększyłaby w takiej sytuacji motywacji do lepszego przygotowania)
                        z trzeciej - mnie się też czasem nie chce, na szczęście jeszcze rzadko się to zdarza
                        • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:28
                          oj mnie się też czasami nie chcę, ale jak pomyślę o moich chłopakach
                          którzy specjalnie przychodzą godzinę wcześniej na kółko (sami
                          chcielismile)) i siedzą przez to 10 godzin w szkole, to wracam do pionu
                          i poziomu teżwink
                          • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:32
                            i to jest właśnie ta dobra strona, o którą pytałaś niżej
          • asia_i_p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 23:44
            To prawda, że jeśli się nie stara za 1000, to nie będzie się też
            starał za 3000. Ale wyniki starań w obu sytuacjach mogą być inne -
            lepiej się pracuje, mając jaki taki komfort psychiczny niż w stresie
            licząc ile zostało do pierwszego. A i uczniowie, co odkryłam z
            przerażeniem, lekceważą nauczycieli częściowo dlatego, że ci ostatni
            niewiele zarabiają (jeden uczeń mi to prawie wprost powiedział -
            sama bym na to nie wpadła).
          • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 23:45
            Oczywiście, że należy. I za 3000 może nie pracowałabym lepiej, ale na pewno
            chętniej.
            • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 02.11.07, 23:47
              Tylko, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowanewink
              • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 08:57
                A czy ja gdzieś pisałam o dobrych chęciach?
            • moofka Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:27
              awka74 napisała:

              > Oczywiście, że należy. I za 3000 może nie pracowałabym lepiej, ale na pewno
              > chętniej.

              kawka dlaczego akurat 3000 wink
              moze 6000?
              moze 12000
              w koncu to taka wyjatkowa praca smile
              prawda taka, ze ani kwalifikacji specjalnych nie wymaga, ani umiejetnosci, ani
              zdolnosci
              zetpety zaocznie kazdy moze tylkiem wysiedziec
              zrobic roczny kurs kwalifikacyjny na przyrode
              i juz jest inzynierem, technikiem, chemikiem i biologiem
              i mniemanie ma o sobie, ze hoho
              pracowalam w szkole poltora roku
              w duzej szkole
              pokoj nauczycielski to bylo gniado niedouczonych zmij, ktorym najlepsze co mialy
              to wysokie mniemanie o sobie, swojej madrosci i wielkiej dziejowej misji, ktora
              wypelnialy tlukac lekcja po lekcji z gotowcow
              nie wszystkie, wiekszosc
              wolnego czasu jest masa, więcej niz na zwyklym etacie
              jako stazysta na poltora etatu i tak wychodzilam z pracy najpozniej o 14, 15
              ferie, wakacje, przerwy swiateczne, trzynastki, bonki, wczasy pod grusza, roczne
              platne urlopy "dla poratowania zdrowia" - nie dramatyzowalabym, ze tak zle jest
              teraz pijac kawke przed komputerem nie koncze szybciej niz o 16 - codziennie
              wlasnie dlatego, ze znam tę prace
              i znam inne, trudno mi uwazac nauczcieli za zawod specjalnej troski i
              szczegolnie ciemiezony
              inna smutna prawda jest taka, ze siedza narzekają, ale malo kto odejdzie, bo
              nigdzie indziej by pracy nie znalazly ze swoją zaoczną pedagogiką wspomozoną
              trzema kursami
              • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:39
                To czemu zrezygnowałaś, skoro było tak różowo? Wychodziłabyś o 14, a że kawki
                przed komputerkiem pić się nie da - trudno.
                • moofka Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:42
                  bo mnie to znudzilo
                  czulam, ze stoje w miejscu
                  a wole prace w ktorej cos sie dzieje
                  i w ktorej moge wiecej zarobic
                  swoją prace trzeba lubic, a ja nie mialam tego przekonania smile
                  • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:53
                    > swoją prace trzeba lubic, a ja nie mialam tego przekonania smile

                    czyli polska oświata uniknęła dobrodziejstwa w postaci kolejnego nauczyciela z
                    przypadku
                    dobre i to
                    • moofka Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:58
                      kawka74 napisała:

                      > > swoją prace trzeba lubic, a ja nie mialam tego przekonania smile
                      >
                      > czyli polska oświata uniknęła dobrodziejstwa w postaci kolejnego nauczyciela z
                      > przypadku
                      > dobre i to

                      marna to pociecha sadzac po watku pelnym sfrustrowanych czynnych wink
                      • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 14:10
                        "sfrustrowany" nie równa się "z przypadku"
                        Mało zarabiam - to mnie wqrwia, nie tylko frustruje. Wqrwia mnie również fakt,
                        że podwyżka - czyli awans zawodowy, bo 15 złotych podwyżki ministerialnej nie
                        liczę - jest skutkiem nie lepszej pracy, ciekawszych zajęć, nawiązania dobrego
                        kontaktu z uczniami, dobrej współpracy z rodzicami, tylko odwalenia kretyńskiej
                        papierowej roboty, która nikomu na nic się nie przydaje. (Kiedy zobaczyłam plan
                        swojego rozwoju zawodowego, napisanego na podstawie wytycznych ministerialnych,
                        ogarnął mnie pusty śmiech. Podnoszenia kwalifikacji zawodowych dotyczy jeden
                        punkt, reszta to zupełna abstrakcja.)
                        Wkurza mnie to i nic na to nie poradzę.
                        Oczywiście mogę się pocieszać smutną dolą kasjerki w hipermarkecie, ale z tej
                        pociechy raczej niewiele wynika.
                        Zresztą... niech wszyscy nauczyciele się przekwalifikują, wejdzie nauczanie
                        domowe, domowe gimnazjum, liceum, studia, będzie super. Potem przyjdzie czas na
                        przekwalifikowanie się narzekających i sfrustrowanych lekarzy, tylko gorzej
                        będzie z domowym leczeniem.
                        • moofka Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 14:17
                          a w czym gorszy jest "z przypadku" od "sfrustrowanego" dla efektywnosci pracy
                          na przyklad smile
                          o te przekwalifikowania jestem o to zupelnie spokojna, to nie jest takie latwe,
                          a nauczyciele to raczej narod dosc malo przebojowy, niestety
                          jeszcze dlugo dlugo nam nauczycieli nie braknie wink
                          predzej uczniow, niestety
                          • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 14:24
                            > a w czym gorszy jest "z przypadku" od "sfrustrowanego" dla efektywnosci pracy
                            > na przyklad smile

                            Na przykład ja. Nie jestem z przypadku, ale sfrustrowana. Lubię pracę w szkole,
                            lubię moich uczniów, lubię z nimi pracować i mam wyniki, co absolutnie nie
                            przeszkadza mi frustrować się biurokracją i niewysoką pensją. Oddzielam te dwie
                            sprawy, ot co.

                            > o te przekwalifikowania jestem o to zupelnie spokojna, to nie jest takie latwe,
                            Podobno jest. Parę razy już przeczytałam "nie podoba się, to zmień zawód".
                            Naiwnie wnoszę, że osoba to pisząca wie, co mówi smile

                            > predzej uczniow, niestety
                            Szkole, w której uczę, to na razie nie grozi. Zawsze jest więcej chętnych, niż
                            miejsc. Oczywiście nie wiem, jak długo to potrwa.
                          • kokko4 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 06:31
                            jestem mgr ekonomii i anglistyki, najpierw pracowałam w banku (2600 netto),
                            potem w szkole sredniej i na uczelni- pensja uskładana w wyskości jak wyzej,
                            potem zostalam sama z 4 dzieci i musialam zmieniac prace aby towarzycho
                            utrzymac i kredyt spłacać (pensja 2 razy wieksza)
                            a teraz znow pracuje w szkole sredniej i na uczelni i jestem zadowolona(ale wiem
                            ze mam warunki cieplarniane raczej)

                            1. szef upierdliwy moze byc( i zazwyczaj jest) wszedzie
                            2. jak wredna kolezanka- to w szkole widze sie z nia 5 minut na przerwie a nie
                            siedze 8 godzin dziennie(lub 12 co w firmach jest czeste)pokopywania i
                            dogryzania sa wszedzie
                            3. na uczniow sa sposoby- i po 2, 3 latach jak juz wyjatkowy egzemplarz sie
                            trafi to w koncu szkole skonczy(mam nadziejęwink
                            4. nie musze sie martwic co zrobic z 4 moich dzieci w ferie i w wakacje
                            5. zwolnienie biore bez kłopotu- w poprzedniej firmie - zakaz!!!
                            6. jak porownam czas wolny- to bez obłudy- mam go teraz wiecej niz jak
                            pracowałam w firmie(mimo ze pracuje na 2 etaty)
                            7. pensja do kitu- to prawda,ale rzeczywiscie- mam kilka kolezanek ktore
                            zarabiaja podobnie, pracujac jako finansistki, sekretarki itp.- takze spedzaja
                            od 8 do 11 godzin w pracy
                            8. brak szacunku- tez prawda- moi znajomi pukaja sie w glowe co ja najlepszego
                            zrobilam- olewam to, szkoda tylko te wlasny maz tez tak mysli
                            9. tony papierzysk do wypelniania- beznadzieja
                            10. gdybym miala pracowac w gimnazjum- pewnie wolalabym sprzatac ulice- kapelusz
                            z głow dla tychze nauczycieli, szczerze!!
                            11. nienawidze wycieczek szkolnych, studniowek itp- o ile moge unikam, dlatego
                            tak cenie sobie prace z doroslumi
                            12. kumoterstwo i przyjmowanie do pracy znajomkow bez kwalifikacji- jak wszedzie
                            13. nawet jak zdarzy mi sie nie przygotowac do lekcji( niezwykle rzadko!)lub nie
                            wypelnie dziennika- nic takiego sie nie dzieje- w biurze chyba by mnie za to
                            zwolniono(prosze sie nie oburzac- lekcje nawet improwizowane dobrze mi wychodza)

                            mimo ze lubie te prace czesto zastanawiam sie nad zmiana i nie moge podjac
                            decyzji ostatecznej- gdybym miala pracowac tylko na uczelni, nie zastanawialabym
                            sie ani sekundy, ale nie skonczylam doktoratu, nie mam znajomosci wiecpracuje
                            tam tylko w weekendy...

                            wszedzie dobrze gdzie nas nie ma


                            nie zgadzam sie z moofka ze nauczyciele sa malo przebojowi!o brak uczniow tez
                            bym sie tak nie martwila- co do przekwalifikowań- tu akurat masz racje
                            podsumowujac
                            dobry nauczyciel to skarb- jak bedziecie posylac wasze dzieci do szkoly to
                            pamietajcie o tym!!
              • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:46
                brawo smile)
                • ewcia1976 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 19:48
                  Czytam i nóż mi sie otwiera, co za pyskówka. Zabiorę głoś jako "kobieta
                  pracująca". Pracowałam w różnych miejscach, w tym w szkole. Pracowałam w szkole
                  rok i starczy, do pasji doprowadzali mnie ... rodzice uczniów i chora atmosfera
                  wśród grona pedagogicznego, samą pracę z uczniami lubiłam. Denerwują mnie
                  koleżanki, które narzekają na swoje pensje czy Panie Nauczycielki myślą, że
                  gdzie indziej zarabiałam lepiej? Jeżeli już tak, to naprawdę wiele więcej
                  pracowałam. Ok, tydzień pracy nauczyciela to nie 18 h, to godziny spędzane na
                  przygotowywaniu sie do lekcji, dodatkowe zajęcia ale jednak sa wakacje,
                  trzynastki. Może wolałyby Panie pracę w prywatnej firmie gdzie przychodzi sie na
                  7,30 i nie wiadomo o której się wyjdzie, gdzie nie można brać l4 co najwyżej
                  urlop i mieć zarobek... 150 zł większy niż początkującego nauczyciela.A może
                  stać 12h w markecie także w niedzielę(i za nim padnie zdanie o nauce tam też
                  pracują dziewczyny z mgr lub właśnie kończące studia bo zarobek nienajgorszy jak
                  na mój region)
                  Praca trudna i należy się Wam szacunek, należą się płatne długie wakacje ale nie
                  lekceważcie innych zawodów. Wszędzie jest ciężko i w większości zarobki są marne
                  i trudne do przeżycia.
                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 19:52
                    ale to chyba nie do mnie ta twoja odpowiedź, bo ja tu własnie w
                    opozycji do nauczycieli stoję smile)

                    Ania
                    • ewcia1976 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 09:37
                      Nie do Ciebie, jam blondynka i tak mi się wpisało smile.
              • mamagapka Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 20:07
                no to była z ciebie nauczycielka...

                nie myśl że się na ciebie uwzięłam , kochana, ale w tonie twoich
                postów jest coś co mnie drażni. kompleks wyższości?

                jestem nauczycielem mianowanym po filologii angielskiej dobrej
                państwowej uczelni,- piszę państwowej bo zaraz mi zarzucisz że
                dyplom kupiłam wink po studiach podyplomowych z zarządania oświatą i
                w trakcie kolejnych. mogłabym pracować w wielu miejscach a pracuję w
                szkole. bo kocham uczyć i jestem w tym dobra.
                ale nigdy nie pogodzę się z tekstami typu: 'nauczyciel 18 godzin w
                tygodniu ferie wakacje...' czyli z takim podejściem jakie ty
                prezentujesz. i o ile moge zrozumieć kogoś kto nie jest
                nauczycielem (z góry przepraszam przedstawicieli innych zawodów
                którzy moje 'pykanie przy komputerku' wzięli do siebie- to było
                niepotrzebne uogólnienie)o tyle ciebie, która tego doświadczyłaś na
                własnej skórze, nie rozumiem.
    • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 08:32
      jeszcze jedno jesłi mogę: nie wiem jakie zdanie innch nauczycielek,
      ale uważam, że należałoby zróżnicować płace nauczycieli ze względu
      na przedmiot nauczania. Chyba przyznacie mi rację, ze więcej i
      ciężej pracuje matematyk, czy polonista niż WFista lub nauczyciel
      muzyki. I to jest głównie g mnie niesprawiedliwe.poza tym uwazam, ze
      dodatek motywacyjny powinien byc przyzwoity dla tych nauczycieli,
      którzy maja jakies osiągnięcia a ten, który przychodzi i :odbębnia"
      swoją robotę niech ma czystą pensję.
      A na odpoczynek macie wakacje, ferie , inne dni wolne- to ma
      zrekompensowac trudne warunki pracy, więc w porównaniu z innymi
      zawodami wychodzicie na zero. A dlaczego nie słyszę też hasła pod
      tytułem "jak to dobrze być nauczyciele, mam tyle wolnego"?
      odpowiedzcie prosze nauczycieli.

      Ania
      • guderianka Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 09:17
        teściowa jest nauczycielką-w przyszłym roku emerytura- mimo nie
        domykających się strun głosowych , cięzkiej pracy w szkole i po
        szkole(przygotowanie sie do kazdej lekcji, przygotowanie
        imprez,prezentacji, programów na apel) jest zadowolona i
        usatysfakcjonowana. Spełniła swe dziecięce marzenie i sprawdziła sie
        w tym co robi-przykłady ma na każdym kroku-telefony od dawnych
        uczniów, pochwały, zaczepianie na ulicy

        może po prostu nie masz powołania do tego zawodu?
        jakie znaczenie dla kogoś kto spelnia swą pasję i misję ma zdanie
        innych ludzi?
      • wieczna-gosia Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 09:58
        ja w ogole uwazam ze jak w kazdym zawodzie pensje nauczycieli powinny byc
        negocjowane uindywidualnie i tyle, jak to ma miejsce w szkolach prywatnych czy
        spolecznych. jesli nauczycieli angielskiego jest za malo a polonistow za duzo,
        to istnieje jeden bardzo stary i sprawdzony sposob, by anglistow do szkoly
        przyciagnac. Swoja droga wiem ze WFistow tez jest zbyt malo w zwiazku z czym
        akurat nie jestem przekonana dlaczego maja zarabiac mniej smile

        prawa rynku to sie nazywa i na ogol wychodzi na zdrowie wszystkim.
        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 10:01
          tak, ale mi nie chodziło o prawa rynku tylko o zaangażowANIE swoich
          sił i umiejętności w nauczanie. A gdzie nie ma nauczycieli WF? u
          mnie w szkole leży stos podań WFistów?
        • kali_pso Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 10:15
          Taki pomysł, Wieczna Gosiu, mógłby spotkać się z przychylnością
          młodych nauczycieli, którym jeszcze się chcewinkP
          Mnie się marzy system, w którym dyrekcja zawiera ze mną kontrakt, a
          moja pensja jest naprawdę uzależniona od moich wyników w pracy.
          Natomiast Ci, dla których Karta Nauczyciela to błogosławieństwo,
          czyli jakieś 40% moich koleżanek i kolegów z placówki, na pewno
          niechętnie by na to patrzyli- oni już się nie starają, nie wysilają,
          dryfują na pozycji, którą wypracowali ileś tam lat temu, na dobrym
          wrażeniu, na kontaktach z dyrekcjąwink
        • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:11
          Zgadzam się w 100%. Niech weryfikuje rynek, a nie to, że jest się
          krewnym czy znajomym królika. Wtedy (z całym szacunkiem dla osób po
          licencjacie) pani po licencjacie, z podstawowymi brakami nie
          pracowałaby w renomowanym liceum, tylko dlatego, że jest koleżank a
          dyrektora. Kontrakty jak najbardziej- masz osiągnięcia, realizujesz,
          dokształcasz pracujesz dalej, masz wyższą pensję.
    • kali_pso Gocha..OFF topic:) 03.11.07, 10:08
      Przygotowuję projekt pod roboczym tytułem "Obyś cudze dzieci uczył-
      błogosławieństwo czy przekleństwo"?- miałabyś ochotę wziąć udział w
      badaniu? Bo z tego co doczytałam, pracujesz w Szkole Podstawowej?
    • mathiola Sorry, ale nie rozumiem żali 03.11.07, 10:48
      sorry, ale nie rozumiem.
      Tydzień pracy w Polsce wynosi bodajże 40 godzin dla przeciętnego
      człowieka.
      Przeciętny człowiek zarabia tyle samo co ty, rzadko kto zarabia
      tyle, żeby żyć godnie.
      Przeciętny człowiek też ma prawo do dobrej pensji i
      satysfakcjonującej pracy.
      Przeciętny człowiek nie może wyjść pod sejm i bębnić butelkami,
      domagając się podniesienia pensji - nauczyciele, lekarze,
      pielęgniarki, górnicy - mogą.
      Moja siostra zarabia 1110 zł na rękę, moja koleżanka 1900 zł,
      przyjaciółka 1800 zł, mój szwagier zarabiał 800 zł na rękę (wyjechał
      z kraju), moja teściowa - 1200 zł....
      Żadno z nich nie pracuje jako nauczyciel, ani pielęgniarka, ani
      lekarz, ani inna "uciskana" grupa zawodowa. Pracują średnio po 8
      godzi dziennie, 5-6 razy w tygodniu. Siostra przynosi pracę do domu
      bo się nie wyrabia.
      Takie są realia życia w naszym kraju. Tyle ludzie zarabiają.
      Tylko większość nie ma u kogo domagać się podwyżek i szacunku, bo by
      ich wy.... z roboty.
    • zapracowana6 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 11:18
      Nauczycielki, które znam, nie żałują. Sięgając do czasów liceum były
      to osoby, którym sie generalnie "nie chciało", a w tej chwili
      uważają,ze wybrały idealnie, bo mają duuużo czasu dla siebie i
      swoich rodzin.
      Co do pensji, oczywiście kiepskie, ale w przeliczeniu na czas pracy,
      nie takie tragiczne. Praca zabierana do domu, w soboty, niedziele ?
      Niewiele jest zawodów bez podobnych obciążeń.
    • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 11:25
      i jeszcze jedno, bo tez nie słyszę z ust nauczycieli że mają fajnie,
      bo:
      - mogą wziąc roczny urlop zdrowotny dla poratowania zdrowia raz na 5
      czy 7 lat PEŁNOPLATNY
      - fundusz zdrowotny dla nauczycieli wspomagajay finansowo
      podupadających na zdrowiu
      - rozbudowany fundusz socjalny z możliwościa brania bezzwrotnych
      zapomóg, świadczeń urlopowych odgórnie ustalanych, bonów na święta,
      itd.
      - dofinansowań do studiów
      - "13" pensji
      - średniej z godzin ponadwymiarowych wypłacanej w WAKACJE
      o czymś zapomniałam?
      I co najlepsze wciąż zapominacie, że Dzień Edukacji Narodowej to nie
      tylko wasze święto ale wszystkich pracujących w oświacie

      OOO, zapomniałam dodać o Nagrodach Dyrektora Szkoły tudzież dla
      starających się bardziej jest Nagroda Burmistrza


      Ania
      • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 11:54
        > - mogą wziąc roczny urlop zdrowotny dla poratowania zdrowia raz na 5
        > czy 7 lat PEŁNOPLATNY
        trzy razy w ciągu całego czasu pracy, pierwszy raz po siedmiu latach pracy
        przy czym nie znam nauczyciela, który by z tego skorzystał, może w mojej
        placówce będę pierwsza, w końcu muszę dbać o struny głosowe, bo już siadają

        > - fundusz zdrowotny dla nauczycieli wspomagajay finansowo
        > podupadających na zdrowiu
        zajebiście
        wcześniej nic o tym nie wiedziałam

        > - rozbudowany fundusz socjalny z możliwościa brania bezzwrotnych
        > zapomóg, świadczeń urlopowych odgórnie ustalanych, bonów na święta,
        > itd.
        to wszystko dotyczy nie tylko nauczycieli
        mój małżonek, który jako żywo nauczycielem nie jest, dostaje bony, wczasy pod
        gruszą (których w mojej szkole się nie dostaje)
        zapomogę dostałam, przyznaję się bez bicia, po śmierci mojej matki
        obłowiłam się że hej, do tej pory żyję z procentów, a do pracy chodzę z nudów

        > - dofinansowań do studiów
        to też nie jest przywilej wyłącznie nauczycieli

        > - średniej z godzin ponadwymiarowych wypłacanej w WAKACJE
        paczpani, u mnie tego nie ma, a szkoda

        > I co najlepsze wciąż zapominacie, że Dzień Edukacji Narodowej to nie
        > tylko wasze święto ale wszystkich pracujących w oświacie
        omójboże
        wszystkiego najlepszego

        > OOO, zapomniałam dodać o Nagrodach Dyrektora Szkoły tudzież dla
        > starających się bardziej jest Nagroda Burmistrza
        jest jeszcze nagroda ministra, o ile mnie pamięć nie myli
        ww nagrody dostają wszyscy nauczyciele co roku i zaszywają w materacu

        gdyby mi się jeszcze jakieś fantastyczne profity przypomniały, nie omieszkam dopisać
        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:44
          to zapytaj tylko w swojej szkole o ten fundusz zdrowotny i nie mów
          mi że nie masz wypłacanej średniej z nadgodzin w ferie oraz w
          wakacje bo prawo jest jedno w Polsce i kartka Nauczyciel atym
          bardziej. Oczywiście gdzie indziej tez sa bony itd. , wymieniłam
          poprostu to, czego moga oczekwiać nauczyciele w szkole. Nie dostałas
          duzo z aśmierć matki? ale dostałaś, a inni nie. A kto jeszcze ma
          dofinansowanie do studiów w takiej kwocie i w takiej ilości jak
          nauczyciele?
          • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:54
            > to zapytaj tylko w swojej szkole o ten fundusz zdrowotny i nie mów
            > mi że nie masz wypłacanej średniej z nadgodzin w ferie oraz w
            > wakacje bo prawo jest jedno w Polsce i kartka Nauczyciel atym
            > bardziej.

            W mojej szkole nadrzędny jest kodeks pracy plus wybrane paragrafy z karty.

            Nie dostałas
            > duzo z aśmierć matki? ale dostałaś, a inni nie.
            rozumiem, że ostatnio miał miejsce wysyp chętnych?

            A kto jeszcze ma
            > dofinansowanie do studiów w takiej kwocie i w takiej ilości jak
            > nauczyciele?
            A czy wszyscy nauczyciele mają dofinansowanie do studiów? Nie, wyobraź sobie.
            A co do miejsca, dopytam i odpowiem. Bank, tylko nie pamiętam, który.
            • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:20
              to gdzie ty pracujesz? przede wszystkim karta Nauczyciela i jeśłi
              chodzi o wynagrodzenie to płaci się wg niej a nie Kodeksu, bo w
              Kodeksie nie ma słowa sposobie wynagradzania nauczycieli tylko jest
              odnośnik do KN. A jakie wybrane paragrafy z karty u was się
              respektuje?
              • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:28
                > to gdzie ty pracujesz?
                w szkole społecznej, która w dużej mierze rządzi się własnymi prawami

                A jakie wybrane paragrafy z karty u was się
                > respektuje?
                Które paragrafy, nie pamiętam, ale chyba jest o tym w samej karcie. Jeśli nie,
                zerknę do umowy, tam chyba jest napisane.
                Jeśli chodzi o płacenie w szkołach społecznych czy prywatnych, bywa różnie, raz
                jest to stawka godzinowa wedle uznania dyrektora i budżetu, raz stawki
                ministerialne. Różnie bywa.
                • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:41
                  alke czy ty konkretnie pracujesz w prywatnej szkole?
                  • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:48
                    w społecznej
                    czyli ani państwowej, ani prywatnej
                    • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:50
                      przyznam że nie wiem czym się to różni. Tak z czystej ciekawości
                      jeśłi możesz to napisz coś.
                      • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 14:18
                        z tego, co mi wiadomo (ale mogę się mylić), szkoły te różnią się właśnie
                        zasadami zatrudniania (do jakiego stopnia opierają się na KN) i finansowania
                        (tutaj już kompletnie nie mam pojęcia, jak to jest dokładnie)
                        dlatego tak właśnie wygląda u mnie sprawa średniej urlopowej czy wczasów pod
                        gruszą.
                        A, przypomniało mi się: w liceum prywatnym, do którego kiedyś zapukałam w
                        sprawie pracy, pan dyrektor oferował mi gołą pensję przez 10 miesięcy, a wakacje
                        niepłatne.
          • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:57
            napisałam i wsiorbało, piszę więc jeszcze raz
            w mojej szkole nadrzędnym dokumentem jest KP. Z karty powybierane są niektóre
            paragrafy.

            Nie dostałas
            > duzo z aśmierć matki? ale dostałaś, a inni nie.
            Jacy inni? Rozumiem, że była kolejka chętnych (pół)sierot?

            A kto jeszcze ma
            > dofinansowanie do studiów w takiej kwocie i w takiej ilości jak
            > nauczyciele?
            Gwoli ścisłości nie każdy nauczyciel dostaje takie dofinansowanie. Co do tego,
            kto - dopytam i odpowiem. Była mowa o banku, ale nie pamiętam, którym.
          • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:11
            w mojej szkole dofinansowanie studiów maja tylko te osoby, dla
            których są one niezbędne do wykonywania pracy. I np. koleżanka na
            studiach doktoranckich nie dostaje ani grosza. Baa, nawet nie
            chcieli jej dnia wolnego dać. Wszystko zależy od woli dyrekcji.
            • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 13:23
              no właśnie, czyli robi sie wszystko, żeby ten biedny nauczyciel nie
              stracił pracy. Jak nie ma dla niego godzin to ma dofinansowanie aby
              mógł się przekwalifikować np. z chemii na matematyka. Studia
              doktoranckie to już chyba dla własnej satysfakcji robi bo pensja jej
              nie wzrośnie z tego powodu więc tez nie widze powodu dla którego
              miałaby miec dopłacane.
          • kali_pso Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 15:26
            Dofinansowanie możesz dostac tylko wtedy, gdy kończysz kierunek,
            potrzebny z punktu widzenia placówki- tzn. gdybym dzisiaj zamarzyła
            sobie archeologię, żadnego dofinansowania nie dostanę, choć
            błogosławieństwo od dyrekcji, jak najbardziejwinkP
            Nie zwrócą Ci też całej kwoty, tylko- do 50%.
            No i naturalnie najpierw musisz sama wyłozyć pieniądze, refundacja
            jest po złożeniu odpowiednich faktur.
      • agmusz Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 11:59
        Aniu, chyba się zagolopowałaś trochęsmile)) To co napisałaś w
        większości dotyczy nie tylko szkół, ale państwowych zakładów pracy.
        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 12:46
          napisałam wszystko co dotyczy i może dotyczyc nauczycieli. Ja tez
          pracuję w oświacie będąc księgową, ale nawet połowy tego nie mam.
    • agmusz Nie mogę pojąć 03.11.07, 12:19
      dlaczego jeszcze pracujecie w tym zawodzie.
      Zaczynając pracę ponad 10 lat temu doskonale wiedziałam na co się
      piszę i ile będę zarabiała. Nigdy też się nie łudziłam, że będę
      zarabiała kokosy. I zastanawia mnie to malkontenctwo i zgorzknienie
      u młodych nauczycieli. Starym ze stażem 30-letnim może bym się nie
      dziwiła.
      Czy naprawdę nie ma dobrych stron naszego zawodu?? I nie chodzi mi
      tu o wakacje, ferie itd.
      • kawka74 Re: Nie mogę pojąć 03.11.07, 12:31
        dobre strony są
        są też złe, jedne i drugie dość specyficzne - to raz
        dwa - mam prawo wymagać godziwego wynagrodzenia i nie będę siedzieć cicho tylko
        dlatego, że kiedyś, młoda, głupia i pełna entuzjazmu, zdecydowałam się na taki
        akt desperacji
        • agmusz Re: Nie mogę pojąć 03.11.07, 12:37
          więc jakie są te dobre??
          Jasne, że masz prawo wymagać tak samo jak lekarz i pani w
          hipermarkecie. I tak samo dyrektor ma prawo od Ciebie wymagać za
          1300 brutto.
          • kawka74 Re: Nie mogę pojąć 03.11.07, 13:02
            I fajnie.
            Tylko co z tego wynika, że każdy ma prawo? Będziemy się teraz licytować, czyje
            żądania są bardziej uzasadnione?
            A propos wymagań dyrektora - mój szef wymaga różnych rzeczy, za które nie płaci
            i za które nie dziękuje, a których nie ma ani w KP, ani w karcie, ani w umowie,
            ani nawet w zakresie obowiązków. Obawiam się, że w tym zakresie absolutnie nie
            sprostam jego wymaganiom.
          • arnikaarnika Re: Nie mogę pojąć 04.11.07, 09:42
            wyjedź do ASngli zarobisz 15 000 PLN miesięcznie i będą cię szanować
      • mma_ramotswe Re: Nie mogę pojąć 03.11.07, 13:06
        nie chodzi o płace. 10 lat temu w szkołach było inaczej, reforma
        wszystko zepsuła
      • kali_pso Re: Nie mogę pojąć 03.11.07, 15:32
        Jasne, że są.
        I wszystkie tutaj piszące wiedzą, że szkoła to obok domu,
        najważniejsze miejsce w życiu ich dziecka. I wiedzą, że od naszej
        pracy, przygotowania, umiejętności również zależy przyszłośc ich
        dziecka. W porównywalnym stopniu do tego, co dzieciak otrzymuje z
        domu.
        I to przekonanie o wyjątkowości naszego zawodu, o jego wielkiej
        społecznej randze- to, jak dla mnie, bardzo dużowink
    • ewcia1980 no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 13:12
      2 sprawy:

      1. te wakacje, których zazdroszcza nauczycielom dosłownie wszyscy -
      no super pieknie, tyle, ze te wakacje wypadaja w samym szczycie
      sezonu urlopowego gdzie ceny wycieczek czy kwater sa najwyzsze.
      nauczyciel nie moze sobie pojechac za granice w maju czy wrzesniu
      tylko (jak juz pojedzie)to w terminie lipiec-sierpień i płaci
      najdrożej.
      pomyslał ktos (kto nie jest nauczycielem) o tym??????

      2. nauczanie indywidualne - macie świadomośc, ze cos takiego
      istnieje??? jak to wyglada i jak jest rozliczane?


      a taka na koniec - co nauczyciel moze uslyszec od ucznia w mojej
      szkole:
      - "ciagnij druta" - usłyszal emerytowany nauczyciel fizyki w mojej
      szkole gdy uczen nie był zadowolony z oceny
      - "chyba pania po.." - kolezanka w średnim wieku (sytuacja jak
      wyżej smile

      no ja usluszałam tylko, ze "na lekcji sie nie poje" gdy chciałam
      zwilzyc gardło po 30 minutach ciagłego, głosnego mówienia do
      uczniów smile
      • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 13:29
        no skor tak mało zarabiacie to jeszcze za granice was ciąnie?
        niektórzy moga tylko pomarzyć o zagranicznej wycieczce i nie jest to
        absolutnie dla mnie argument dla którego te wasze wwakacje sa takie
        beee, bo drogie są wczasy za granicą. Indywidulane nauczania jest
        lepiej płatne niż zwykła godzina ponadwymiarowa więc w czym rzecz?
        Ja nie moge sobie pozwolić na wakacje ani wolne żadnego 1 dnia
        miesiąca, bo robię Wam wypłaty (spróbowałabym się spóźnić z wypłatą,
        5 kazdego miesiąca musze przelać ZUSy aby się ślicznie odkładały na
        koncie, do 10 musze oddać sprawozdania finansowe, do 20 przelac wasz
        podatek, pod koniec miesiąca wypłata godzin ponadwymiarowych . Więc
        ja drobię swoim urlopem aby chociaż 2 tygodnie mnie w szkole nie
        widzieli. Teraz też wszyscy mieli wolne 2 listopada a ja musiałam
        przyjśc zrobić wypłaty, bo inaczej wyszłyby ze szkoły dopiero 5
        listopada a zanim by doszły na wasze konta to miałabym już koljekę
        chętnych osób, które wygłosza mi kazanie, że nia mją z czego obaidu
        zrobić, itp.
        • kawka74 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 13:47
          rany
          jak to dobrze, że u nas w szkole nie ma księgowej, bo by mi kręgosłup wysiadł od
          bicia pokłonów
          przekwalifikuj się, możesz uczyć w liceum ekonomicznym, co za problem? I wakacje
          będziesz miała, i 1 listopada wolne, i ferie, i inne luksusy.
          Swoją drogą, do dyrektora powinnaś mieć pretensje, że Cię nie docenia, nie do
          nauczycieli pracujących w Twojej szkole. Bo cóż oni winni, że do 10 musisz
          oddawać sprawozdania finansowe?
          • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 13:53
            ja nie narzekam, bo lubię swoja pracę, terminy które podałam są
            obligatoryjne a nie ustalane przez dyrektora. Podałam to dla
            porówania dla przedmówczyni, któa na wakacje za granice nie może
            wyjechać.

            Ania
        • mma_ramotswe Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 15:12
          anek130 napisała:

          > no skor tak mało zarabiacie to jeszcze za granice was ciąnie?
          >

          nauczyciele masowo jeżdżą sobie za granicę???
        • gocha71 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 16:17
          Dobre smile Jak ja lubię takie argumenty !!! no, naprawdę maja tupet ci
          nauczyciele: wakacji za granicą im się zachciewa !!!
          • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 16:36
            A i owszem- wiekszosc moich znajomych z takimi jak nauczycielskie
            pensje nie stac na wojaze za granice.
          • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 18:38
            no bo jak można podac taki argument, że macie wakacje wtedy kiedy
            wszystkie wycieczki zagraniczne sa najdroższe podczas, gdy dyskusja
            tutaj toczy sie głównie wokół podobno marnych zarobków. Chyba ktoś
            kto marnie zarabia nie jeździ zagranicę? No może się mylę.
            • ewcia1980 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:08
              anek130 napisała:
              > no bo jak można podac taki argument, że macie wakacje wtedy kiedy
              > wszystkie wycieczki zagraniczne sa najdroższe

              a co złego jest w PRAWDZIWYM argumencie??????????????

              > Chyba ktoś
              > kto marnie zarabia nie jeździ zagranicę? No może się mylę.

              Mylisz sie i to bardzo!!!!!!!
              ja kiepsko zarabiam a:
              - na zagraniczne wakacje jezdze co roku
              - mam nowiutenki samochód prosto z salonu
              - w przyszlym roku wprowadze sie do nowiutenkiego domu (mam 27 lat i
              zadnych kredytów!!)

              ciekawe jakim CUDEM to zrobiłam??????????????
              ot pytanie!
              • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:12
                i narzekasz?
              • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:43
                > ciekawe jakim CUDEM to zrobiłam??????????????
                Wisisz na mezu po prostu.Cudow w to nie mieszajmy.
                • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:57
                  Coz, moze Ewa tak samo, jak 'niektorzy' uwaza, ze obowiazek
                  utrzymania rodziny spoczywa przede wszystkim na mezu, a ona pracuje
                  bo lubi i chce. Wiszenia w to nie mieszajmy.
                • ewcia1980 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 23:22
                  lola211 napisała:
                  > Wisisz na mezu po prostu.Cudow w to nie mieszajmy.

                  No to jednak udało ci sie cos "wydumac".
                  Nie było to widac takie trudne!

                  ps. określenie "wisisz" mało obrażliwe dla mnie, bo nie mam
                  kompleksów na tym punkcie, ze moj partner zarabia duzo wiecej niz ja.
        • ewcia1980 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:00
          anek130 napisała:
          > no skor tak mało zarabiacie to jeszcze za granice was ciąnie?

          A DLACZEGO BY NIE??????????
          bo nie rozumiem???????????
          czy wakacje za granica naleza sie tylko niektórym???

          O RANY!!!! alez TY musisz byc nieszczesliwą osoba.
          i majaca żal do wszystkich i wszystkiego, ze ktoś ma lepiej niz
          Ty!!!!!!!!!!!!


          > niektórzy moga tylko pomarzyć o zagranicznej wycieczce

          a mi z tego powodu ma byc przykro???
          ja mam nie jechac, bo ktos inny nie jedzie, czy jak?


          > i nie jest to absolutnie dla mnie argument dla którego te wasze
          > wwakacje sa takie beee,

          no dla ciebie może i nie, ale dla mnie jak płace bardzo drogo za
          wakacje jak najbardziej jest!!


          > Indywidulane nauczania jest
          > lepiej płatne niż zwykła godzina ponadwymiarowa więc w czym rzecz?

          No bardzo dziwne, bo ja dostaje tyle samo za nadgodzine co za
          nauczanie indywidualne.
          A to, ze musze tracic czas na dojazdy do ucznia nie bierzesz pod
          uwage, prawda??
          Mój czas nie jest nic wart????????
          A bywało, ze dojezdzałam do ucznia 30km (w obie strony) i zwracano
          mi 4 zł za dojazd, bo tyle kosztowal bilet!!
          Ale głodny nie zrozumie najedzonego wiec bardziej tłumaczyc ci nie
          bede!!


          > bo robię Wam wypłaty (spróbowałabym się spóźnić z wypłatą,

          ojejusku, no niesamowite!!!!!!!!!!!!
          a ja spróbowałabym sie spóżnic na lekcje!!!!!!! (wiec porównanie
          beznadziejne!!!)


          > Teraz też wszyscy mieli wolne 2 listopada a ja musiałam
          > przyjśc zrobić wypłaty

          jacy WSZYSCY kobieto???????????????????
          nauczyciele mieli wolne bo ............ ODPRACOWALI sobie ten
          dzien!!!!!!!!!!
          i właściwie tylko nauczyciele!!!!!!!!!
          praktycznie wszystkie instytucje/sklepy/zakłady tego dnia były
          czynne, wiec nie jestes jakos specjalnie pokrzywdzona!
          • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:04
            ciągle nie rozumiesz dlaczego zapytałam ze zdziwieniem o zagraniczne
            wakacje? stac cię? to chyba nie jest tak źle z zarobkami. Dlaczego
            mam być nieszczęśłiwa. Przecież to nie ja zaczełam wylewać swoje
            żale. I czy to znaczy że uznałas że jednak masz się lepiej niz ja? :-
            0 chyba się zaplątałas w tym dogadywaniu mi.
            • kawka74 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:09
              > ciągle nie rozumiesz dlaczego zapytałam ze zdziwieniem o zagraniczne
              > wakacje? stac cię?

              pozwól, że się wtrącę i odeślę do odpowiedzi, którą podsunęłam Loli - żeby
              wyjechać na wakacje, niekoniecznie trzeba być krezusem
              można wziąć kredyt, można naciągnąć męża, można po kawałku odkładać
              jest parę możliwości poza wyciągnięciem pełnej sumy z kieszeni przy czerwcowej
              pensji
              • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:15
                oczywiście że mozna. Ale chyba rozumiesz, że jeśłi komus "biadolisz"
                że za mało zarabieasz a zaraz potem mówisz, że jedziesz zagranice na
                wczasy to chyba jest jakis paradoks? i wtedy napewno nikt was nie
                zrozumie o co wam właściwie chodzi.
            • ewcia1980 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:13
              anek130 napisała:
              > stac cię? to chyba nie jest tak źle z zarobkami

              jest nawet bardzo dobrze - tyle, ze z zarobkami mojego męza!
              moje starczaja na ... waciki!!
              i dlatego moge pozwolic sobie na prace w szkole!!
              • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:17
                no to dlaczego pracujesz? pewnie mogłabyś sobie pozwolić na
                leniuchowanie w domu ? czyżby dla przyjemności?
                • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:18
                  ogólnie jak widze twoja sytuacja zyciowa jest ok, ale to typowe dla
                  Polaka narzekanie.
                  • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:44
                    A Ewa gdzies narzekała? Bo nie zauwazylam. Pisała raczej o realiach
                    pracy nauczyciela - realiach takich, a nie innych. A ze ma szczescie
                    miec dobrze zarabiajacego meza, to tylko szczescie.
                    Nie zgadzam sie rowniez z Lolą chyba, ze zawod nauczyciela to taki
                    zawod, jak kazdy inny. Sa zawody o duzej odpowiedzialnosci - lekarz,
                    strazak, policjant czy nauczyciel wlasnie. I uwazam, ze nalezy sie
                    tym ludziom wdziecznosc, ze robia tak pozyteczne rzeczy za tak marne
                    pieniadze. Bo wybaczcie, ale np. spec od marketingu de facto ma
                    mniejsza odpowiedzialnosc i jego praca jest duzo mniej wazna ze
                    spolecznego punktu widzenia.
                  • ewcia1980 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:49
                    anek130 napisała:
                    > ogólnie jak widze twoja sytuacja zyciowa jest ok, ale to typowe ]
                    > dla Polaka narzekanie.

                    ale czy to znaczy, ze skoro moja sytuacja jest dobra to mam pracowac
                    charytatywnie???
                    • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:55
                      oczywiście że nie. Ale uważam, ze skoro masz jakies bezpieczne
                      zaplecze to gdy nie podoba ci się obecna praca i płaca to możesz
                      sobie pozwolić na jej zmianę nie narażając specjalnie domowego
                      budżetu na szwank. Bo odczułam że jako nauczycielka również
                      dołączasz do grona wiecznie narzekających..
                      Ania
                      • ewcia1980 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:05
                        anek130 napisała:
                        > Bo odczułam że jako nauczycielka również
                        > dołączasz do grona wiecznie narzekających..

                        ale w którym miejscu ja narzekałam?? smile
                        stwierdzam fakt - ze nauczyciele słabo zarabiaja.
                        powtórze - majac 24 lata, bedac po studiach i "podyplomowce" poszlam
                        do pracy w szkole i moja pierwsza wyplata to było 600 zł na reke
                        (prosze nie pisac mi do "dyplomowanym" bo ja dyplomowanym bede
                        najwczesniej po 10 latach pracy!!)


                        ja nie narzekam właśnie dlatego, ze mam stabilna sytuacje finansowa
                        i moge pozwolic sobie na prace w szkole.
                        w przeciwnym wypadku NAPEWNO zmieniłabym prace bo za 1000 zl nie
                        byłabym w stanie utrzymac sie!

                        i rozumiem nauczycieli, którzy narzekaja, bo nie sa w takiej dobrej
                        sytuacji jak ja.

                        pozdrawiam i koncze ta wymiane zdan, bo musze posprawdzac
                        sprawdziany na poniedziałek (bo jak sie spóźnie z ich oddaniem
                        to ....)
                        • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:18
                          ewcia1980 napisała:

                          > majac 24 lata, bedac po studiach i "podyplomowce"

                          Jak to zrobilas, ze w wieku 24 lat bylas po studiach i po
                          podyplomowce? smile
                          • ewcia1980 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:37
                            e_r_i_n napisała:

                            > ewcia1980 napisała:
                            >
                            > > majac 24 lata, bedac po studiach i "podyplomowce"
                            >
                            > Jak to zrobilas, ze w wieku 24 lat bylas po studiach i po
                            > podyplomowce? smile


                            podyplomowke robiłam na 5 roku studiów.
                            jest to dopuszczalne, tyle, ze dyplom ukonczenia podyplomówki mogłam
                            otrzymac dopiero po skonczeniu studiów magisterskich.
                            wiec 2 dyplomy otrzymałam praktycznie rownoczesnie.
                            pozdrawiam
      • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 15:39
        > 1. te wakacje, których zazdroszcza nauczycielom dosłownie wszyscy -

        > no super pieknie, tyle, ze te wakacje wypadaja w samym szczycie
        > sezonu urlopowego gdzie ceny wycieczek czy kwater sa najwyzsze.
        > nauczyciel nie moze sobie pojechac za granice w maju czy wrzesniu
        > tylko (jak juz pojedzie)to w terminie lipiec-sierpień i płaci
        > najdrożej.
        > pomyslał ktos (kto nie jest nauczycielem) o tym??????

        Ale mnie ubawilas!!Za granice? A tak malo placa przeciez? To
        nauczyciela stac na wyjazd za granice?
        No faktycznie- coz za niedogodnosc- 2 miechy wolnego LATEM, kto by
        chcial..Przeciez grunt to we wrzesniu pojechac za granice.
        Wymysl cos jeszcze , chetnie sie posmieje.
        • kawka74 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 16:18
          > Ale mnie ubawilas!!Za granice? A tak malo placa przeciez? To
          > nauczyciela stac na wyjazd za granice?

          Czasem, Lola, zdarza się, że nauczycielka ma męża (względnie nauczyciel ma
          żonę), który - niebywałe! - pracuje i zarabia całkiem nieźle. Czasem - to już w
          ogóle chucpa - zdarza się dostać nagrodę czy wziąć pożyczkę.

          > No faktycznie- coz za niedogodnosc- 2 miechy wolnego LATEM, kto by
          > chcial..

          Ja bym nie chciała. Wolałabym trzy tygodnie urlopu, ale w dowolnie wybranym
          momencie. Uwielbiam jeździć nad morze, natomiast nienawidzę potykania się o
          leżące pokotem ciała, nie znoszę wrzasku i wszechobecnych kolonii i obozów, i
          nie cierpię upału.
          • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 16:35
            Ale to sa jakies wydumane niedogodnosci."Normalny pracownik" ma 26
            dni urlopu i owszem, moze sobie termin wybrac, ale tak sie sklada,
            ze najczesciej i tak wybiera lipiec lub sierpien.Bo za granice to
            jakos nie bardzo ma szanse sie wybrac.Raczej nad polskie morze
            jedzie.U mnie w dziale "bija" sie o terminy w sezonie- dziwne, nie?
            Powinni preferowac czerwiec czy wrzesien, skoro maja taka mozliwosc..
            Nauczyciel ma cale lato dla siebie i swojej rodziny, inni pracownicy
            musza sie gimnastykowac, co zrobic z dzieckiem w czasie wakacji.I
            placa- za kolonie, obozy, polkolonie- bo ktos sie dziecmi zajac
            musi.Nauczyciel nie ma chyba tego problemu? Tak samo w czasie ferii
            zimowych.
            • kawka74 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 16:41
              Opisałam Ci swoje subiektywne odczucia. Dla mnie wakacje w największy upał to męka.
              Biją się o miesiące letnie zwykle ci, którzy mają dzieci i nie mają co z nimi
              zrobić. Niedzieciaci, w tym ja, póki mają jeszcze wybór, chcieliby z niego
              skorzystać. Kiedy nie będę miała tego wyboru, będę musiała wziąć na klatę
              wszystko: tłok, upał, wrzaski, dmuchane krokodyle wielkości słonia i całą resztę.
              No, ale to tylko kwestia moich indywidualnych preferencji.
              • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 16:48
                > Biją się o miesiące letnie zwykle ci, którzy mają dzieci i nie
                mają co z nimi
                > zrobić

                Nie, bija sie tez single.Bo lato fajne jest i chca skorzystac.A za
                granice jezdza, owszem, czasami.
                • kawka74 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 17:05
                  nieistotne, to była raczej sprawa marginalna
                  tak czy inaczej nakreśliłam obraz własnych wielkopańskich fanaberii, których
                  zrealizować nie mogę ze względu na siedem tygodni przymusowych wakacji w
                  najbardziej przeze mnie znienawidzonej porze roku
                  oczywiście ma to swoje plusy, o których napisałaś wyżej, no, ale mnie one na
                  razie nie dotyczą
                  • anek130 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 18:42
                    a wcześniej nie wiedziałaś kiedy wypadają wakacje ?
                    • kawka74 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 18:47
                      nie
                      dowiedziałam sie dopiero po podpisaniu umowy
                      wyobrażasz sobie, jakie to było dla mnie zaskoczenie?
            • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:38
              lola211 napisała:

              > Normalny pracownik" ma 26 dni urlopu i owszem, moze sobie termin
              > wybrac, ale tak sie sklada, ze najczesciej i tak wybiera lipiec
              > lub sierpien.Bo za granice to jakos nie bardzo ma szanse sie
              > wybrac.Raczej nad polskie morze jedzie.

              Lola, nie gadaj glupot. Koszt wyjazdu nad polskie morze w sezonie
              jest taki sam, jak za granice poza sezonem. Urlopy w lipcu i
              sierpniu brane sa przede wszystkim dlatego, ze trzeba zapewnic
              opieke dzieciom.
              • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:50
                Koszt wyjazdu nad polskie morze w sezonie
                > jest taki sam, jak za granice poza sezonem.

                Przeciez z tym sie nie sprzeczam.

                Urlopy w lipcu i
                > sierpniu brane sa przede wszystkim dlatego, ze trzeba zapewnic
                > opieke dzieciom.
                A tu akurat nie masz racji.Urlop w sezonie jest brany zarowno przez
                rodzicow jak i niedzieciatych.Niedzieciatych u mnie wiekszosc.A i
                tak co roku sezon jest najbardziej oblegany.Ludzie wczasuja sie w
                Polsce, jada nad morze na kwatery po najnizszych kosztach, jakos
                malo kto wykorzystuje urlop na wojaze zagraniczne.Ciekawe dlaczego?
                • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:53
                  lola211 napisała:

                  > Ciekawe dlaczego?

                  Jaka masz koncepcje?
                  Twoja praca nie jest wyznacznikiem sredniej polskiej. Moi znajomi na
                  przyklad jezdza na urlopy zdecydowanie po sezonie. Czy mam uznac
                  wiec, ze to norma?
                  • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 21:03
                    Twoja praca rowniez nie jest wyznacznikiem sredniej.Roznie jest.Ja
                    zdecydowanie wolalabym miec ponad 2 miechy urlopu, przez ten czas
                    lezec do gory brzuchem,a za kase zaoszczedzona na opieke nad
                    dzieckiem w wakacje pojechac czy nad morze, czy gdzis dalej.Dodam,
                    ze w sierpniu bylam w Chorwacji za cene lipcowego pobytu nad
                    Baltykiem- zatem moze nie przesadzajmy z tymi kosztami w sezonie
                    jesli chodzi o wyjazdy zagraniczne.No chyba ze Chorwacja sie nie
                    liczysmile.
                    Reasumujac- nie ma sie co sprzeczac, nie ma co udowadniac, ze innym
                    to dopiero lepiej jest, bo wszystko zalezy od punktu siedzenia.
                    • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 21:05
                      To nie ja napisalam, ze masa ludzi jezdzi na wakacje w Polsce i
                      bierze urlopy w lipcu i sierpniu na przykladzie mojej pracy wink.
                      Jedno jest pewne - nawet te stojace oscia w gardle 2 mce wakacji
                      nijak sie maja do trudow pracy nauczyciela.
                      • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 22:34
                        Erin- ale ja nie opieram sie tylko na przykladzie mojej pracy-
                        naprawde wiekszosc osob jakie znam urlopy bierze LATEM.Moze to po
                        prostu przyzwyczajenie z czasów, gdy za granice nie bylo tak latwo i
                        tanio pojechac jak dzis? Ide o zaklad, ze wiekszosc e-mam tez
                        wyjezdza latem, moze przeprowadzimy sondaztongue_out?
                        nawet te stojace oscia w gardle 2 mce wakacji
                        > nijak sie maja do trudow pracy nauczyciela.
                        Ale jaka osc? Dla mnie moga miec i 4 miesiace wolnego,. byle by nie
                        narzekali jak to maja ciezko, a inni lepiej.Bo to juz jest
                        faktycznie denerwujace.
                        • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 23:45
                          lola211 napisała:

                          > Erin- ale ja nie opieram sie tylko na przykladzie mojej pracy-
                          > naprawde wiekszosc osob jakie znam urlopy bierze LATEM.

                          A wiekszosc osob, ktore ja znam i ktore nie maja dzieci, bierze poza
                          sezonem.

                          > Ide o zaklad, ze wiekszosc e-mam tez wyjezdza latem, moze
                          > przeprowadzimy sondaztongue_out?

                          Pewnie tak - z jednego, prostego powodu. Trzeba zapewnic opieke
                          dzieciom, a urlop nie jest z gumy.
                          • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 04.11.07, 09:48
                            Opieke czy wyjazd najczesciej, zeby dziecko w miescie sie nie
                            meczylo i nie tracilo najładniejszych miesiecy.
                            Skoro tak jest, to nauczyciele maja w porownaniu z innymi swietna
                            sytuacje- nie musza sie martwic, co z dziecmi latem zrobic.
                            Inni pracownicy zas maja watpliwy luksus wyboru terminu urlopu-jak
                            widac mocno ograniczony, skoro wykorzystuja go, bo musza zajac sie
                            dziecmi.Poza tym rodzice dzieci w wieku szkolnym tez wybiora sezon,
                            bo poza sezonem to ono ma obowiazek do szkoly uczeszczac.
                            Co do niedzieciatych- jedni jak widac urlopuja sie latem, inni poza
                            sezonem- ale to w zasadzie nie jest istotne, no moze jest- dla
                            niedzieciatych nauczycieli przygnebionych faktem, ze wolne maja w
                            lecie.To musi byc dla nich bardzo przygnebiajaca swiadomosc.
                            ;P.
                          • denea Re: no to jeszcze cos :)))) 04.11.07, 10:08
                            e_r_i_n napisała:


                            > A wiekszosc osob, ktore ja znam i ktore nie maja dzieci, bierze
                            poza
                            > sezonem.

                            Aha, dokładnie. Może nie tyle bierze, co dostają.
                            Zwyczajowo "pierwszeństwo" do urlopu w sezonie mają ludzie z
                            dziećmi w wieku szkolnym. Mnie zawsze żal d... ściskał, że w lecie
                            musiałam zasuwać do roboty a urlopu udzielano mi na jesieni.
                            W tym roku mąż zacznie urlop za kilka dni, rewelacja. Muszę go
                            uświadomić, jaka to super sprawa taki urlop w listopadzie wink
                            • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 04.11.07, 10:15
                              Denea- no przeciez w mysl prezentowanej tu teorii powinnas jechac za
                              granice.Tanio i pieknie.Nie skorzystasz?
                              • denea Re: no to jeszcze cos :)))) 04.11.07, 10:19
                                Ech, gdybyśmy mogli sobie na wyjazd pozwolić to wolałabym nasze
                                morze, o tej porze roku to sam miód, malina... winkwink
                            • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 04.11.07, 10:31
                              Nie spotkalam sie z odmowa udzielenia urlopu latem - ot, po prostu
                              sie gdzies w maju robilo w moich dotychczasowych pracach plan urlopu
                              i kazdy mial szanse na urlop w przedziale polowa czerwca - polowa
                              wrzesnia.
                              Zakladajac sytuacje, jaka opisujesz, moze sie zdarzyc, ze ta wredna
                              nauczycielka ma urlop latem, a jej maz, tak jak Twoj, w listopadzie
                              i tez nie skorzystaja z tych dobrodziejstw.
                              Ale moze juz nie popadajmy w absurdy. Piszemy o jakichs srednich,
                              nie przykladach z pracy Twojej, mojej czy pani x.
                              • denea Re: no to jeszcze cos :)))) 04.11.07, 10:54
                                e_r_i_n napisała:

                                > Nie spotkalam sie z odmowa udzielenia urlopu latem - ot, po prostu
                                > sie gdzies w maju robilo w moich dotychczasowych pracach plan
                                urlopu
                                > i kazdy mial szanse na urlop w przedziale polowa czerwca - polowa
                                > wrzesnia.

                                Nie, no pewnie, że to nie jest odmowa udzielenia, bo pracodawcy
                                rybka, kto pójdzie na urlop "w sezonie", a kto poza. Kwestia
                                dogadania. Tylko jeśli wiadomo, że cztery dzieciate koleżanki muszą
                                mieć urlop w okresie wakacji to za dużo do wyboru nie pozostaje. Ja
                                miewałam urlop koniec września/październik. I tak jeśli gdzieś
                                jechałam, to tylko do rodziny, więc dało się przeżyć, ale miło by
                                było choćby pojeździć sobie za miasto i pokorzystać lata nad wodą.

                                > Zakladajac sytuacje, jaka opisujesz, moze sie zdarzyc, ze ta
                                wredna
                                > nauczycielka ma urlop latem, a jej maz, tak jak Twoj, w
                                listopadzie
                                > i tez nie skorzystaja z tych dobrodziejstw.

                                Oj tam zaraz wredna smile No i fajnie, niech sobie ma, niech korzysta.
                                A "rozminięcie się" z urlopem małżonków może się zdarzyć niezależnie
                                od branży.

                                > Ale moze juz nie popadajmy w absurdy. Piszemy o jakichs srednich,
                                > nie przykladach z pracy Twojej, mojej czy pani x.

                                No dobrze, więc będę się upierać, że generalnie zasada jest taka, że
                                urlop w lecie jest czymś fajniejszym niż jesienią czy zimą, często
                                traktowanym jako luksus. I że ludzie wypoczywający w ww okresach
                                często nie robią tego dlatego, że lubią, tylko dlatego, że nie mają
                                innego wyjścia.
                                No po prostu średnio do mnie przemawia stwierdzenie, że jedną z
                                ciemnych stron zawodu nauczycielskiego jest fakt, że są zmuszani do
                                urlopu akurat wtedy, kiedy inni bardzo by chcieli a nie mogą tongue_out
                                • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 04.11.07, 11:01
                                  denea napisała:

                                  > I że ludzie wypoczywający w ww okresach często nie robią tego
                                  > dlatego, że lubią, tylko dlatego, że nie mają innego wyjścia.

                                  A ja, z obserwacji wnioskujac, bede sie upierac, ze robia to, bo
                                  wolą tak wink.

                                  > No po prostu średnio do mnie przemawia stwierdzenie, że jedną z
                                  > ciemnych stron zawodu nauczycielskiego jest fakt, że są zmuszani
                                  > do urlopu akurat wtedy, kiedy inni bardzo by chcieli a nie mogą tongue_out

                                  Zgadzam sie, ze ten argument szczegolnie istotny nie jest.
        • gocha71 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 16:26
          No i zrobiła się typowa pyskówka smileNie napisałam swojego pierwszego postu, aby
          wszystkim pokazać, jak ciężka jest dola nauczyciela. Wylałam po prostu to, co mi
          ostatnio leży na wątrobie i tyle. Jak słusznie ktoś zauważył, nasz zawód, jak
          każdy inny ma swoje plusy i minusy. Ja pokazałam te minusy według mnie.I nie
          potrzebuję, aby mi udowadniano, jak to mi dobrze: bo tylko 18 godzin, bo ferie i
          dwa miechy wakacji. Szanowne emamy: to nie my mamy wakacje, ale wasze dzieci. I
          tak, arogancki ze mnie nauczyciel, bo mam czelność na wakacyjny wyjazd za
          granicę. No, oburzające doprawdy.
          I jeszcze jedno (też nie jestem tu pierwsza): to my przede wszystkim uczymy
          Wasze dzieci czytania, pisania, liczenia itd, to my pilnujemy ich przez znaczną
          część dnia, dbamy o ich bezpieczeństwo. Tak: zaraz ktoś odpowie, że za to mi się
          płaci. A owszem, choć niewiele w moim odczuciu, ale choć trochę szacunku proszę.
          Ile z Was wieszało psy na nauczycielach Waszych dzieci i to przy nich, albo
          razem z nimi? To właśnie jest ten brak szacunku. Ja nigdy nie powiem, że czyjaś
          praca jest gorsza, a paniom sprzątaczkom zawsze kłaniam się pierwsza i tego
          samego uczę swoje dzieci.
          • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 16:39
            Nalezy wam sie taki sam szacunek jak i kazdemu innemu - nie wiekszy,
            nie mniejszy.Losu mimo wszystko nie wspolczuje, bo i nie ma czego.
            Co do wieszania psow- to przede mna, bo na razie mam dziecko w III
            klasie i zadnych konfliktow nie ma, ale kto wie, z kim sie mi
            przyjdzie zetknac w kolejnych latach edukacji mojego dziecka..
          • kotbehemot6 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:31
            Gocha nie przesadzaj, z tego co piszesz zaraz wywnioskuję,ze najpierw szkoła
            wychowuje a potem dom..hole hola ,chyba troszke przeceniasz rolę szkoły.
            nawiasem mówiąc, miałam do czynienia z"pokojem nauczycielskim" przez bardzo
            krótki czas i z tego co się nasłuchałam i z tego co mozna w/ w wątku przeczytac
            , powiem,ze bardziej plotkarskiego i zawistnego a przy tym odrealnionego
            środowiska jak nauczycielskie nie spotkałam.
            utyskiwania na płace i nidogodnosci związane z hałasem i uczniami- otóż w inyc
            pracch ma si e często nad głową upierdliwego szefa-taka wielka radość????
            naprawdę nie ma takiego zawodu, w którym terminy wakacji i ferii dzieci
            pokrywałay się corocznie z rodzicielskimi, więc proszę...
            Większośc nauczycielek cierpi straszliwe katusze ze mają byc w szkole o 8
            akończą o zgrozo o 14-normalnie zyć nie można. Nie uogólniam ale zdecydowana
            większoś nauczycielek mniej więcej taki ma pogląd. aptawda w tym momencie jest
            taka,ze do zawodu nauczyciele ida nieudacznicu kt→rym gdzie indziej się nie
            udało. nauczyciele z powołania ,a gdzie sa tacy, zanm może dwoje?????
        • ewcia1980 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:55
          lola211 napisała:
          > Ale mnie ubawilas!!Za granice? A tak malo placa przeciez? To
          > nauczyciela stac na wyjazd za granice?


          Po pierwsze - gdyby nauczyciele mogli pojechac na wakcje w terminie
          gdy wycieczki nie sa najdroższe to moze byłoby ich stac!!!!!!!!!!!
          Po drugie - z pensji nauczycielskiej to zapewne ich nie stac co nie
          znaczy, ze na wakacje za granice nie maja mozliwości pojechac!!!!
          (pogłówkuj - może dojdziesz do tego jakie to możliwości!!!)
          • kotbehemot6 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 19:58
            ale to nie tylko nauczyciele nie mogą realizować się turystycznie. ostatnio
            oferowano mi oracę w wysokości 1200 bruto-policz sobier ile to wyjdzie netto. W
            urzędzie. jakoś urzędnicy nie płaczą.
            • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:01
              kotbehemot6 napisała:

              > jakoś urzędnicy nie płaczą.

              Powaznie?
            • kali_pso Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:06
              A dlaczego mieliby płakać?
              Ci pracujący w urzędzie kilka lat, maja porównywalne zaplecze
              socjalne do nauczycielskiego. Pracuja z papierkami, ewentualnie z
              petentem po drugiej stronie lustra..i między nami mówiąc o ile
              środowisko nauczycieli bywa zmorowate, to przykład urzędniczego nie
              jest najlepszy. Mam kilka koleżanek urzędniczek- poziom zawziętości,
              wredoty i kopania dołków pod koleżankami z pokoju, co najmniej
              dorównuje nauczycielom( jesli nie przewyższa), sądząc po ich
              opowieściach.
              Zresztą taki model to częsta przypadłośc takich miejsc pracy jak
              szkoła czy urząd, dość hermetycznych, gdzie pracuje sie po
              kilkanaście lat w jednym pokoju, gdzie spotykają się rózne
              pokolenia, niechetnie przyjmujące "nowych"..no i gdzie profity
              często rozdzielane sa między znajomych dyrektorawinkP
              • kali_pso Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:07
                Od razu dopisuję, że nie dotyczy to wszystkich urzędów, żeby nie
                byłowinkP
          • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:54
            A zatem pomysl, ze cala masa pracownikow, ktorzy moga urlop brac w
            dowolym terminie jednak nie jeździ za granice.Dziwne prawda? Powinni
            korzystac, a tego nie robia.Ciekawe dlaczego?
            • e_r_i_n Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 20:57
              Czy ja wiem, czy dziwne? Ja raczej uwazam, ze sporo ludzi jezdzi za
              granice - w sezonie i poza nim.
              • lola211 Re: no to jeszcze cos :)))) 03.11.07, 21:05
                Jezdza ci, ktorych na to stac.
    • vanderica Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 22:26
      ale sie ubawilam czytajac ten watek.dzieki za rozrywkewinkP brakuje mi tu tylko
      jeszcze jednego argumentu na rzecz tego,ze praca w szkole jest specyficzna,a
      mianowicie ktora z pan kasjerek,ksiegowych,sklepowych,urzedniczek i innych ma
      taki problem,ze pod firme,zaklad pracy,urzad nie moze podjechac swoim
      wlasnym,dobrym samochodem (ofkors sponsorowanym przez meza),bo grozi to
      porysowaniem,przebiciem opon,wybiciem szyb i podobnymi atrakcjami zwiazanymi z
      wlasnymi dziecmi."twoja stara dala mi pale,to masz po ryju jako jako dziecko
      nauczycielki".no czekam na pusty smiech uciemiezonych kasjerekwink
    • joanna666 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 03.11.07, 23:08
      Faktycznie w Polsce zarobki (poza Warszawą i innymi miastami) bywają niskie. Nie
      tylko dla nauczycieli. Co nie znaczy, że nie można znaleźć dobrej pracy.
      Zwłaszcza, jak się jej szuka, a nie tylko narzeka.
      Znam paru nauczycieli, którzy nie narzekają na swoją pracę (albo tylko na
      atmosferę w szkole wśród pracowników - niestety u mnie w mieście szkoły to
      często "firmy rodzinne", więc osoby spoza klanu maja niejako przewalone).
      Nie jestem i na 99% nie będę nauczycielką. Niestety nie potrafię zrozumieć
      logiki niektórych nauczycieli (tych narzekających):

      - Skoro płaca jest niska, kształcić trzeba się za własne pieniądze, a prestiż
      żaden, to dlaczego taka narzekająca osoba (jedna z wielu mi znanych) nie stara
      się zmienić pracy? Na sugestię, że mogłaby złożyć CV w miejsce, gdzie w moim
      mieście naprawdę dobrze płacą, zaczyna na mnie wrzeszczeć, że nie umie
      obsługiwać kompa. Chodziło o Worda. Pomiędzy złożeniem CV a rozmową
      kwalifikacyjną upływa zwykle około 2 tygodni. Myślę, że zdążyłaby opanować
      podstawy... Po jakimś czasie zapytana, czy złożyła CV, odparła, że zorientowała
      się, jakie są zarobki i miały być niższe niż to, ona zarabia w szkole. Z
      dokumentów (wypełniałam PIT-y) wiem, że to nieprawda... Lasce po prostu sie nie
      chciało nawet wysłać aplikacji. A może wcale nie szuka pracy, bo ma świetną?

      - U mnie w mieście jest także uczelnia pedagogiczna. Nadal w każdej szkole leży
      stos podań na 1 miejsce pracy. Podobno trzeba płacić łapówkę za przyjęcie. Nawet
      anglistów jeszcze nie brakuje (no, może gdzieś na zapadłej wsi na 1/9 etatu, co
      przewyższa koszt dojazdu). Jednocześnie w wielu miejscach, gdzie płacą 1000 -
      1200 zł (markety, kasa czy ochrona na przykład) aż się proszą, żeby przyjść do
      pracy... Prestiż czy pieniądze są tu kluczowe, bo naprawdę nie rozumiem... Bo
      coś musi jednak być rozwiązaniem tej zagadki.
      • ru-da Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 00:46
        joanna666 napisała:

        Prestiż czy pieniądze są tu kluczowe, bo naprawdę nie rozumiem... Bo
        > coś musi jednak być rozwiązaniem tej zagadki.

        Dlaczego więc nauczyciel nie rezygnuje z tej pracy? Bo może ZBYT DUŻO W NIĄ
        ZAINWESTOWAŁ. Patrz: młody człowiek odczuwa powołanie przekazywania wiedzy innym
        - idzie na studia (3 lata + 2), pełen zapału rozpoczyna pracę, żeby być jeszcze
        lepszym dokształca się (studia podyplomowe lub drugi kierunek ). Czyli inwestuje
        w siebie zarówno pieniądze jak i cenny czas. Po kilku latach pracy "budzi się" w
        szkolnej rzeczywistości i co widzi? Na koncie wieczny debet, kwalifikacje wciąż
        za małe, wykonywana praca niedoceniana. Jedyne czego może być pewnien to nie
        osławiony "brak szacunku" ale więcej: nienawiść (lub raczej zawiść) wszystkich
        innych grup zawodowych.

        Teraz coś o sobie. Ukończyłam z wyróżnieniem studia magisterskie pedagogiczne na
        dwóch kierunkach. Niedawno studia podyplomowe (finansowane z własnej kieszeni
        pomimo, iż uczę teraz tego przedmiotu w swojej szkole). BARDZO LUBIĘ swoją
        pracę, a dokładnie lubię uczyć swoich przedmiotów, lubię dzieci i nie boję się
        użyć stwierdzenia, że jestem nauczycielem z powołania.

        Co mnie boli po kilku latach pracy? Najbardziej - wrogi stosunek rodziców do
        nauczycieli. Nawet nie płaca, ale właśnie wrogość. Niektórzy rodzice funkcjonują
        tylko po to, by wypełnić swoją misję "dokopania n-lowi" za wszelką cenę. Pewnie
        jest to spowodowane "przykrymi przeżyciami ze szkolnego dzieciństwa" (jak się
        domyślam-czytając niektóre posty-dotyczy to również kilku forumowiczek). Na
        uczniów nigdy nie narzekam - to, kim są, zależy tylko od ich rodziców, a tych
        się przecież nie wybiera.

        Nikt jeszcze nie wspomniał o tym, iż niektóre z tych "przywilejów przypisywanych
        zawodowi nauczyciela" nie zawsze obowiązują wśród nowych, młodych n-li. Ja
        dokształcam się za własne pieniądze. Motywacyjnego nie dostaję bo nie mam całego
        etatu (tłumaczenie pani dyrektor). Wakacje do niedawna miałam niepłatne (miałam
        umowę na pracę od września do czerwca - co jest coraz częstym zjawiskiem przy
        zatrudnianiu nowych pracowników w naszej gminie). Nagrody dyrektora nigdy nie
        dostałam bo zawsze dostają ją koleżanki p. dyrektor (ja jestem za młoda) -
        dostaję regularnie "ustne" pochwały w zaciszu gabinetu i wyjaśnienie, że nie
        mogę dostać nagrody bo nie jestem zatrudniona na cały etat...
        Pomoce dydaktyczne kupuję sama, papier do ksero, nawet swój papier toaletowy...
        Przykłady mogłabym jeszcze mnożyć długo, ale po co? I tak nikogo nie przekonam,
        że nie ma tak dobrze, jak się wszystkim wydaje.

        Pozdrawiam i proszę wszystkich - miejmy do siebie więcej serdeczności, to wtedy
        i wysokość zarobków nie będzie aż taka ważna smile
        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 08:03
          chodzi o to,że w każdej pracy sa plusy i minusy, ale nie znam
          drugiej takiej grupy zawodowej, któa tak jednym chórem krzyczy, jak
          im jest xle. I wg moich obserwacji wiecie kto najwięcej narzeka?
          nauczyciel dyplomowany z 30 godzinami ponadwymiarowymi w miesiącu, a
          nie ten kontraktowy czy nawet stazysta.
          • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 08:42
            Widzę, ża padają coraz bardziej wydumane argumenty - wakacje tylko w
            czasie wakacjismile, roczny płatny urlop tylko trzy razy mozna wziąć (a
            ile razy byłoby satysfakcjonujace - z dziesieć?), itd - no ludzie,
            nie przesadzacie?
            Pojawiajacy sie argument z drugiej strony, że przecież nikt nie
            zmusza Was do bycia nauczycielem, jest dla mnie kluczowy. Nie
            rozumiem natomiast kontrargumentu, że się nie da tej pracy zmienić
            (bo się zainwestowało, itp). Znam bowiem osoby (zresztą piszą też w
            tym wątku), ktora pożegnały sie z zawodem nauczyciela, czy w ogóle
            go wręcz nie podjęły), a są po polonistykach, anglistykach, jakichś
            pedagogikach, a pracują w zupełnie różnych zawodach (dziennikarze,
            PR-owcy, w reklamie, managerowie produktu, itd.itd.).
            Oczywiście, że w każdej pracy się narzeka, są gorsze momenty, ale
            naprawdę zgadzam się z przedmówczyniami, że nie ma drugiej tak
            narzekającej i roszczeniowej grupy jak nauczyciele.
            • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 09:41
              roczny płatny urlop tylko trzy razy mozna wziąć (a
              > ile razy byłoby satysfakcjonujace - z dziesieć?), itd - no ludzie,
              > nie przesadzacie?

              tak to jest, jak się nie czyta z uwagą, tylko wyłapuje pojedyncze zdania, potem
              wychodzą bzdury
              poza tym ile jest zawodów, które wymagają ciągłej pracy głosem? no? i wyobrażasz
              sobie, że to pozostaje bez echa? że można tak się eksploatować do 65 roku życia
              bez żadnych konsekwencji?

              > Pojawiajacy sie argument z drugiej strony, że przecież nikt nie
              > zmusza Was do bycia nauczycielem, jest dla mnie kluczowy.

              Nikt nas do niczego nie zmusza, oczywiście. Najwyżej będziesz miała
              niewykształcone dziecko, luz.
              Ten medal ma dwie strony. Wasze dzieci są od nauczycieli i ich pracy zależne, a
              tym samym i Wy, rodzice. Bo nauczyciel to nie tylko odbębnienie 45 minut, to
              także opieka pozalekcyjna (skomlenie o świetlicę otwartą do 18 słyszałam
              wielokrotnie).
              A jak się nie podoba, to cóż, pozostaje opiekunka i edukacja domowa łącznie ze
              studiami wyższymi. Zachęcam do eksperymentów.
              Tak jak napisałam wcześniej, niech się wszyscy nauczyciele przekwalifikują,
              będzie wesoło.
              • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 09:46
                dlaczego do 65 roku zycia? chyba nie ma jeszcze ustawy, w kórej
                nauczycil ma pracować do 65roku życia? dotychczas mógł iśc na
                emeryturę mając 50 lat czy też 25 lat w zawodzie albo 30 (tutaj nie
                jestem pewna) ale to i tak o wiele mniej niż w innych zawodach. Ty
                pracujesz głosem, ktoś inny oczami np. 8 godzin dziennie przed
                kompem? wiesz jak szybko oczy się psują? każdy zawód ma wpisana
                jakąś chorobę zawodową.

                Ania
                • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 09:55
                  Nie przesadzaj i nie porownuj mowienia do pracy przy komputerze.
                  Zdarzalo mi sie poprowadzic jakies szkolenia, gdzie mowic musialam
                  dwa dni po 4 godziny i tak wymeczonego gardla nigdy nie mialam, jak
                  po tych dwoch dniach. Na codzien pracuje przy komputerze 8 godzin i
                  zdecydowanie jest to mniej meczace.
                  I zgadzam sie z Kawka - warto przy tym potoku krytyki pamietac, ze
                  jak kazdy narzekajacy nauczyciel (a przeciez jest ich tyyyylu)
                  pojdzie za radami o zmianie pracy, to bedzie 'maly' problem. To tak
                  jak z lekarzami - sa be, niedobrzy i w ogole konowaly, ale jak sie
                  cos dzieje, to nogi sie łamie w pędzie do nich. Lekka żenada.
                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:24
                    nie rozumiem dlaczego uważasz że nie mozna porównac chorego gardła
                    do chorych oczu. Oczywiście to inny narząd ale wyobrax sobie ja z
                    kolei wolałabym mówic niż mieć uczucie zmęczonych, piekących,
                    łzawiących oczu i perspektywę noszenia coraz grubszych szkieł. Więc
                    licytowac się tu nie zamierzam czyj narząd bardziej cierpi na naszej
                    pracy, ale oczywiście wg was nauczycieli gardziołko i struny głosowe
                    sa najważniejsze.
                    • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:25
                      Mysiu - ptysiu, nie wg nas nauczycieli, bo ja nauczycielka nie byłam
                      i nie bede (mam nadzieje). Moj post dosyc jasny był, ale wytlumacze -
                      oczy mecza sie i eksploatuja duzo wolniej, niz gardlo po całym dniu
                      mowienia 5 dni w tygodniu.
                      • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:34
                        a ja myslę że to zupełnie subiektywna ocena zalezna od osobistych
                        uwarunkowań. Jednemu szybciej męcza się oczy innym gardło.
                        • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:36
                          Widac jednak bardziej obiektywna, skoro problemy ze strunami
                          glosowymi to choroba zawodowa nauczycieli. Podpowiem - pewnie
                          dlatego, ze sie wielu nauczycieli na choroby gardla skarzy.
                          • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:40
                            no tak, jak się tyle narzeka co wy to w końcu ktoś was usłyszał.
                            • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:41
                              Powtorze jeszcze raz - NIE JESTEM NAUCZYCIELKA, a choroba zawodowa
                              to bylo zanim sie nauczyciele tak rozbestwili.
                          • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:41
                            poza tym indeks chorób zawodowych powstał bardzo bardzo bardzo temu
                            kiedy nikomu się nie śniło, że można pracowac na kompie tyle co
                            teraz.
                    • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:47
                      Nauczyciel to oprócz głosu ze wzroku niby nie korzysta?
                      ROTFL
                      • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:49
                        no tak, ja jako księgowa przed kompuetrem posługuje sie Morsem i się
                        do nikogo nie odzywam.
                        • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:52
                          Ile gadasz jako ksiegowa? Mowisz bez przerwy kilka godzin?
                          Dobrze przemysl odpowiedz wink.
                          • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:55
                            to było w kontekście tego, że wtrąCIŁAś SIĘ DO WĄTKU O CHORobach
                            zawodowych. Nauczycielom niszczy się gardło a mi oczy od siedzenia
                            przed komputerem, ale nie moge tego uznac za chorobę zawodową.
                          • kali_pso Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:55
                            No przecież jest księgową w SZKOLEwinkP

                            Anek, jesteś rozbrajająca, naprawdęwinkP

                            Według Twojej filozofii, zawód woźnego w szkole, równiez powinien
                            byc zakwalifikowany do tych z grupy ryzyka, bo zdarza mu sie odezwać
                            do dzieciwink
                            • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:00
                              ja się nie kłócę o swoje, tylko ciągle porównuję te nauczycielskie
                              przywileje z innymi zawodami, w których również używa się nawet
                              mózgu, bo jak to macie w zwyczaju po prostu nie macie świadomości,
                              że w innych zawodach też moze komuś coś szwankować.
                              • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:02
                                Tobie ewidentnie szwankuje czytanie ze zrozumieniem. Moze sie
                                podSZKOLIĆ musisz? wink
                            • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:03
                              Ech, pech no. Ja tez sie finansami zajmuje i te szkolne strasznie
                              odpowiedzialne rzeczy to pestka przy tym, czym ja sie zajmuje (od
                              razu o Anek - bardzo dobrze wiem, z czym sie je ksiegowosc w
                              szkole wink), przy kompie siedze wiecej niz 8 godzin, a i tak uwazam,
                              ze moje oczy sa mniej wymeczone, niz gardlo nauczyciela.
                        • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:09
                          Księgowa nie musi do nikogo tyle nadawać co nauczyciel do uczni. Od
                          tego zależą wynik jego pracy. Twoje od głosu nei zależą.
                          Poza tym jak zdążyłam wcześniej przeczytać narzekasz na swoją pensję
                          w szkole jako księgowej i dziwie się bo wszystkie "szkolne" księgowe
                          zarabiają tyle ile najwięcej zarabaijący dyplomowany nauczyciel
                          czyli ok 2000 zł netto. No chyba, że się jest pomocą księgowej -
                          wtedy kiepsko - tak jak początkujący nauczyciel.
                          • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:16
                            JESTEM GŁÓWNĄ KSIĘGOWĄ- a płaca zalezy od rady miasta. Mi przyszo
                            żyć w takim miescie, w którym się nas nie docenia. I wiem, że gdzie
                            indziej jest lepiej z księgowymi niz ja mam. Ale jak mówię, nie che
                            się z tego powodu przeprowadzać. Księgowa nie musi do nikogo tyle
                            gadać, a wy nie musicie siedzieć przy kompie tyle co ja. Będziemy
                            się licytować? tego nie da się porównać. Mówię tu już nie wiem który
                            raz, że inne zawody tez mają jakieś skutki ujemne zdrowotne a to ,
                            że nauczyciele mogą z powodu choroby gardła miec to zakwalifikowane
                            jako chorobe zawodową to kolejny plus dla Was.
                            • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:28
                              Ja nie jestem nauczycielem.
                              Skoro mało zarabiasz to chyba powinnaś zrozumieć kogoś kto również
                              niewiele zarabia. Podobnei jak Ty musi się ciągle szkolić i na
                              pracy "w pracy" się nie kończy.
                              Ktoś Ci musiał podpaść i dlatego uogólniasz i uważasz, że cierpisz
                              straszne katusze a oni to są jak pączusie w masełku...
                              • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:33
                                możliwe że nie wypowiadałbym się tutaj w tym tonie gdybym nie miała
                                koleżanek nauczycielek, i pomijając sprawy zawodowe bardzo je lubię,
                                natomiast przebywanie w ich towarzystwie, kiedy ja jedna jestem z
                                innej branży jest w pewnym momencie dla mnie nie do zniesieia, bo
                                zauważyłam, że we własnym gronie nie potrafią rozmawiać na inne
                                tematy niż szkolne+ owo narzekanie. I wtedy potrafią zepsuć każdą
                                imprezę.
                                • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:52
                                  Rozumiem Cię co to znaczy, bo też mam taką koleżankę (z innej
                                  branży) i jak o tym napisałam to padły stwierdzenia abym ją
                                  zmieniła smile.
                                  Osobiście uważam, że towarzystwo ich mi nigdy nie doskwierało jakoś
                                  szczególnie. Ja narzekałam na swojego szefa a ONI na swojego.
                • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:03
                  Anek
                  czepiasz się dupereli, moja droga, z uporem godnym lepszej sprawy.
                  Rusz głową i zastanów się, dlaczego nauczyciele mogą przejść na emeryturę
                  wcześniej? Dlaczego mówi się o nich jako o pracujących w szczególnych warunkach?
                  Spróbuj choć raz odnieść się do meritum sprawy zamiast tropić szczegóły, które
                  dla całości nie mają znaczenia.
                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:25
                    może nie mają znaczenia, ale niewtajemniczeni jeszze by uwierzyli,
                    że nauczyciel zasuwa do 65 roku życia- poprostu to sprostowałam- nic
                    więcej.
                    • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:34
                      Z tym 65 lat, to chyba po to było użyte, żeby dramatyczniej byłotongue_out
                    • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:45
                      Kobiety zasuwają do 55, o ile mają odpowiedni staż pracy w zawodzie, a mężczyźni
                      do 60. Różnica powalająca.
                      • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:48
                        coś ci się pomyliło. KN nie rozróżnia płci- wypracujesz swoje i
                        idziesz niezaleznie od tego czy jestes nauczycielka czy
                        nauczycielem. I nie nzma żadnego nauczycilea faceta który poszedł na
                        emeryture w wieku 60 lat - najwięcej mają 55.
                        Mój Aluś
                        • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:53
                          tylko że mnie to już nie będzie dotyczyło, urodziłam się po 1949 roku
                          • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:58
                            tego nie wiesz, mówimy o obecnej sytuacji- na razie jeszcze
                            obowiązuje stara ustawa i szczerze to nie sądze abyście pozowlili na
                            jej zmianę- bo mimo wszystko, ja też nie wyobrażam sobie 65 letniej
                            nauczycielki, bo w tym wieku to już co ona może? głosu z siebie nie
                            wydobędzie, z powodu tak długiego stażu pracy z pewnością będzie juz
                            wypaona do końca itd.
                            • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:05
                              anek130 napisała:

                              > ja też nie wyobrażam sobie 65 letniej nauczycielki, bo w tym wieku
                              > to już co ona może? głosu z siebie nie wydobędzie

                              To w koncu meczy sie im to gardlo bardziej, niz innym, czy nie? wink
                              • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:18
                                oczywiście że bardziej, nigdzie nie zaprzeczyłam. Ale jak już wyżej
                                gdzies napisałam, że w innych zawodach również są jakieś minusy
                                zdrowotne to nie mają inni możliwości zaliczyć tego do chorób
                                zawodowych, a jak wiemy daje to znów profity.
                      • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:49
                        kawka74 napisała:

                        > Kobiety zasuwają do 55, o ile mają odpowiedni staż pracy w
                        zawodzie, a mężczyźn
                        > i
                        > do 60. Różnica powalająca.

                        10 lat? No owszem jest różnica.
                        Ale dobra, do ilu lat chcialabyś pracowac, w jakim wieku według
                        Ciebie nauczycielka (piszę o kobietach, bo ich jest jedna więcej w
                        tym zawodzie) ma przechodzić na emeryturę?
                    • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:52
                      Właśnie, że pracują do 65 rż - mężczyźni a kobiety do 60
                      • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:53
                        NIEnauczycilel tak, - nie wpieraj tu ludziom pierdół. Osobiście
                        wysyłam nauczycieli na emeryturę, żadne/żaden nie miał więcej niż 55
                        lat
                        • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:06
                          Pierdół nie wciskam...
                          Wysyłasz na emeryture? Jesteś dyrektorem jakiejś szkoły?
                          Jeśli tak to pewnie wiesz, że można wysłać tych co się na
                          te "przejścia załapują". Ci co się nie zapłapują to do 60-65 rż.
                          • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:20
                            między innymi przygotowuję dokumenty, wiec wiem ile mają lat ci co
                            mogą już isć. Jak ktoś nie idze w tym wieku któy napisałam to tylko
                            na własna prośbe, bo powtórzę jeszcze raz- pracuję w szkole 7 lat i
                            w tym czasie żaden nauczyciel przechodzący na emeryturę nie miał
                            więcej niż 55 lat
                            • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:24
                              Bo te przepisy są w trakcie i cały czas jest negocjowany wiek
                              nauczycieli. Jednak szansy są słabe na to żeby to zablokować.
                              A przez te 7 lat to pewnie, że takie rzeczy się nie zdarzały -
                              zupełnie inne regulacje to rzecz jasna
                • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:11
                  Jako księgowa nie jesteś tego pewna?
                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:27
                    a do ktorej mojej wypowiedzi się teraz odniosłaś, bo juz się
                    pogubiłam?

                    Ania
                    • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:34
                      Też się pogubiłam za dużo tego...
                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:30
                    acha juz wiem, więc już odpowiadam, Jako księgowa nie nalezy do
                    moich obowiązków pilnowanie kto kiedy ma iśc na emeryturę- to robi
                    kadrowa. Ja przygotowuję druk RP7 z zarobków i wiem komu to wypisuje
                    i ile lat ma dany nauczyiel- i stąd wiem, że 60 letnich nauczcyieli
                    nie ma- no chyba że zatrudniają się jako emeryci.
                    • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:44
                      Jeszcze nie ma bo te przepisy mają dopiero wejść i wejdą napewno w
                      życie.
              • lola211 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 09:54
                > poza tym ile jest zawodów, które wymagają ciągłej pracy głosem?

                Ja np. tez ciagle pracuje glosem.I zadnych przywilejow z tego tytulu
                nie mam.
                • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:05
                  no to masz problem
                  Zresztą zawsze możesz zmienić zawód, prawda?
                  • lola211 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:11
                    > no to masz problem
                    > Zresztą zawsze możesz zmienić zawód, prawda?

                    Hmm, czyzbym gdzies sie skarżyła??
                    Na razie zmieniac nie zamierzam, prace przyjelam z dobrodziejstwem
                    inwentarza i obce mi jest calkowicie zalenie sie i narzekanie.Taka
                    specyfika zawodu i juz.
                • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:24
                  > > poza tym ile jest zawodów, które wymagają ciągłej pracy głosem?

                  Sporo.

                  Ale to tak na marginesie

                  Jeśli chodzi o argument, że jeśli nie nauczyciel, to opiekunka
                  domowa, no coś tym jesttongue_out Coraz częsciej słyszy się głosy, że ludzie
                  są tak przerażeni poziomem polskiej szkoły, że szukają jakichś
                  alternatywnych rozwiazań.
                  Ja wiem jedno. Moje dziecko na pewno nie pojdzie do
                  zwykłego, "dzielnicowego" gimnazjum. Choćbym miała żyły sobie wypruć
                  na czesnesmile, znajdę mu prywatną szkołe, gdzie nauczycielom jakoś sie
                  chce pracowac.
                  Argumentu Erin o lekarzach w ogóle nie rozumiem w tym aspekcie, na
                  szczęscie w służbie zdrowia mimo wszystko jakieś elementy wolnego
                  rynku, i owszem nie pojdę do beznadziejnej pani ginekolog z
                  beznadziejnej przychodni obok mnie, która jest czystym reliktem
                  komunizmu i krytyka należy się jej jak najbardziej (i przychodni, i
                  ginekolog), tylko idę do dobrego lekarza, ktory przyjmuje w świenie
                  wyposażonym gabinecie, łaski nikomu nie robi i jest świetny.

                  Po prostu nie rozumiem wiecznego lamentu nauczycieli (nie wszyskich,
                  są wyjątki), ktorzy wywalczyli sobie niezłe przywieleje, a ciągle im
                  mało, mało, mało.
                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:28
                    anulka.p napisała:

                    > Argumentu Erin o lekarzach w ogóle nie rozumiem w tym aspekcie, na
                    > szczęscie w służbie zdrowia mimo wszystko jakieś elementy wolnego
                    > rynku,

                    Nie musisz wink.
                    A elementy wolnego rynku w szkolnictwie tez sa - sama przeciez
                    piszesz, ze dziecko do prywatnego gimnazjum poslesz.
                    • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:32
                      > A elementy wolnego rynku w szkolnictwie tez są - sama przeciez
                      > piszesz, ze dziecko do prywatnego gimnazjum poslesz.

                      I całe szczeście, i mam wielką nadzieje, ża za te kilka lat, kiedy
                      problem zacznie naprawde mnie dotyczyć, możliwości bedzie jeszcze
                      wiecej.
                      Bo czego bym nie chciała to posłac dziecko do szkoly, w ktorym
                      siedzą wiecznie narzekajace , zgnuśniałe i często niedouczone panie
                      nauczycielki.
                      • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:34
                        Przy takich płacach raczej nie ma szans, ze do szkoly drzwiami i
                        oknami pchac sie beda ambitne jednostki. Moze warto popatrzyc na
                        przyczyny, nie skutki?
                        • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:41
                          W każdym państwie chyba nauczyciele nie należą do krezusów
                          finasowych.
                          Alę naszą szkołę oprocz słabych pensji, niszczy jeszcze coś innego,
                          coś co bardzo widac w tym wątku.
                          • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:44
                            Nie naleza do krezusow, bo wszedzie to publiczna kasa. Ale
                            dysproporcje sa duzo mniejsze.

                            anulka.p napisała:

                            > Alę naszą szkołę oprocz słabych pensji, niszczy jeszcze coś
                            > innego, coś co bardzo widac w tym wątku.

                            A gdzie zauwazylas niewychowane dzieci?
                            Bo roszczeniowych rodzicow dostrzegam tez wink.
                            • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:27
                              >
                              > A gdzie zauwazylas niewychowane dzieci?
                              > Bo roszczeniowych rodzicow dostrzegam tez wink.


                              Erin, litości. Roszczeniowi rodzice i niewychowane dzieci to nie
                              polski wynalazek.
                              Myślisz, że np. angielskie dzieciaki to takie aniołki?tongue_out
                              • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 13:18
                                A z czego taki wniosek wysnułas?
                      • kali_pso Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:40
                        Łał...a w tym prywatnym gimnazjum same orły pracują?
                        Wyedukowane, zadowolone, tryskające zapałem?


                        Nie udawaj, że jedynym powodem dla którego poślesz dziecko do szkoły
                        prywatnej są Ci "lepsi" nauczyciele( skąd w ogóle takie dane?)-
                        chcesz tutaj udowodnic, że mało liczebne klasy, najczęściej
                        wyselekcjonowane dzieci, na ogół "bezproblemowe"winkP, liczne zajęcia
                        pozalekcyjne- to dla Ciebie nic nie znaczy?winkP
                        • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:42
                          Toć przeciez jedynym problemem polskiej szkoly sa narzekajacy
                          nauczyciele.
                  • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:33
                    W szkołach prywatnych i społecznych też uczą nauczyciele: jak widać na moim
                    przykładzie, pewnych przywilejów, obecnych w placówkach publicznych, pozbawieni,
                    i na dokładkę sfrustrowani.
                    Obawiam się, że musisz się jednak zainteresować edukacją domową. Na wszelki
                    wypadek, gdyby jednak sfrustrowani nauczyciele zdecydowali się przekwalifikować,
                    zgodnie zresztą z wielokrotnie padającą tu cenną radą.
                    • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:37
                      Z tego co pisałaś nie uczysz w prywatnej, tylko w społecznej, a te
                      bywają dobre i zle (zresztą prywatne pewnie też)
                      Ja wiem na pewno, że wmoim mieście są świetne szkoły prywatne, bo
                      uczeszczają tam dzieci z mojej rodziny, i mniej więcej wiem jak to
                      tam wygląda.
                      • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:39
                        ale nie wiesz, czy pracujący tam nauczyciele narzekają czy nie
                        nie wiesz, jaki jest poziom ich frustracji
                        nie wiesz, kiedy dopadnie ich wypalenie zawodowe
                        nie wiesz, ile w tych prywatnych zarabiają
                        za duże ryzyko
                        • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:45
                          Akurat niedawno rozmawiałem ostatnio z koleżanką, która uczy w
                          liceum sautorskim. Mówiła z pasją o sowich uczniach, nie narzekała
                          szczególne, sprawiała wrażenie szczerze zadowolonej. Wyjątek?
                          • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 10:47
                            w kontekście tego, co piszesz wyżej, to tak, wyjątek
                            nadal pozostaje problem Twojej niewiedzy - jak ta sama koleżanka będzie mówiła o
                            swojej pracy za pięć czy dziesięć lat
                            nikt Ci nie da gwarancji, że poziom jej entuzjazmu się utrzyma
                            • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:00
                              Ona uczy gdzieś z 10 lat.
                              Oczywiscie nie wiem, czy poziom jej entuzjazmu się utrzyma, ale do
                              licha tak jest w każdej pracy. Ludzie się wypalają, nastepuje
                              zmęczenie materiału. Czasy są ciężkie, wyścig sczurow to nie wymysł
                              mediów, chyba wszędzie goni nas stres i brak czasu na życie po
                              prostu. Ale naprawdę nie widzę wątków "ale nam
                              sprzedawom/architektom/księgowym/etc. jest źle", a przynajniej nie z
                              taką regularnoscią, jak te o nauczycielach.
                              • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:03
                                Ależ oczywiście, tylko że nie sprzedawcy i nie księgowemu powierzasz własne
                                dziecko, prawda? Wypalenie zawodowe nauczyciela niesie ze sobą jednak inne
                                konsekwencje, niż wypalenie zawodowe księgowej.
                                • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:13
                                  ta rozmowa poszła nie w tym kierunku, o który chodziło chyba autorce
                                  wątku. Chciałam jakoś załagodzić te rozmowy. Z mojej strony wygląda
                                  to tak, że oczywiście przyznaję, ze zawód nauczyciela jest trudny,
                                  wymaga dużo cierpliwości, poświęcenia, nerwów, że jest ważny bo
                                  szkolicie przyszły naród (już mówiąc tak uroczyście), ale macie
                                  wypracowaną tak doskonałą niemal Kartę Nauczyciela, któa powinna wam
                                  te wszystkie niedogodności "umilić", tylko że tego nie potraficie,
                                  ciągle wam mało, jesteście przyzwyczajenie, że wam się wszystko
                                  nalezy już za sam fakt bycia nauczycielem , że to poprostu wkurza i
                                  kole w oczy inne zawody, których nie dostrzegacie.
                                  I myślę, że za bardzo się uniosłam i rozgadałam po nauczyciele tutaj
                                  wysuwali śmieszne argumenty- a chodzi tylko o to- róbcie swoje i nie
                                  narzekajcie tak głośno, bo uciekalibyście gdzie pierz rośnie,
                                  gdybyście mieli zmienić zawód choćby na mój i siedzieć 8 godzin na
                                  tyłku.
                                  I żeby było jasne- ja nie narzekam, lubię swój zawód,lubię to co
                                  robię i oczywiście jak wszyscy chciaąłbym dostawać więcej pieniędzy.

                                  AniA
                                  • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:20
                                    ta rozmowa poszła nie w tym kierunku, o który chodziło chyba autorce
                                    > wątku. Chciałam jakoś załagodzić te rozmowy.
                                    To Ci się średnio udało.

                                    Z mojej strony wygląda
                                    > to tak, że oczywiście przyznaję, ze zawód nauczyciela jest trudny,
                                    > wymaga dużo cierpliwości, poświęcenia, nerwów, że jest ważny bo
                                    > szkolicie przyszły naród (już mówiąc tak uroczyście), ale macie
                                    > wypracowaną tak doskonałą niemal Kartę Nauczyciela, któa powinna wam
                                    > te wszystkie niedogodności "umilić",

                                    Z KN co jakiś czas obcina się różne paragrafy, zdaje się, że nawet był projekt
                                    jej likwidacji. Poza tym, jak już pisałam wyżej, nie wszystkie paragrafy
                                    obowiązują, to zależy od charakteru szkoły.

                                    tylko że tego nie potraficie,
                                    > ciągle wam mało, jesteście przyzwyczajenie, że wam się wszystko
                                    > nalezy już za sam fakt bycia nauczycielem , że to poprostu wkurza i
                                    > kole w oczy inne zawody, których nie dostrzegacie.
                                    Z byciem nauczycielem wiąże się wiele niedogodności, o których księgowa siedząca
                                    8 godzin na tyłku nie ma pojęcia, mimo że jej pokój znajduje się w tym samym
                                    budynku, co klasy i pokój nauczycielski.

                                    > I myślę, że za bardzo się uniosłam i rozgadałam po nauczyciele tutaj
                                    > wysuwali śmieszne argumenty- a chodzi tylko o to- róbcie swoje i nie
                                    > narzekajcie tak głośno, bo uciekalibyście gdzie pierz rośnie,
                                    > gdybyście mieli zmienić zawód choćby na mój i siedzieć 8 godzin na
                                    > tyłku.

                                    Wolisz stać osiem godzin i gadać, jednocześnie pilnując, żeby żadnemu z 20 czy
                                    30 podopiecznych nic się nie stało? Droga wolna.

                                    > I żeby było jasne- ja nie narzekam, lubię swój zawód,lubię to co
                                    > robię i oczywiście jak wszyscy chciaąłbym dostawać więcej pieniędzy.
                                    Ja też bym chciała.
                                    • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:25
                                      ja bezpośrednio oczywiście nie wiem jak to jest stać i gadac przez
                                      45 minut a ty nie wiesz na czym polega moja praca. Bo napewno cię
                                      to nie obchodzi. Ja bym pewnie tez tu nie pisała tyle gdybym
                                      dziennie nie słuchała tysięcy narzekań moich koleżanek. A ty byś się
                                      nie wkurzyła, gdybys była otoczona księgowymi narzekającycmi? lub
                                      jakimkolwiek innym zawodem- zapewniam cię, że po codzinnym
                                      wysłuchaniu porcji narzekań innych szybko uznałabyć że jdnak zawód
                                      nauczyciela jest spoko.

                                      Ania
                                      • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:29
                                        > ja bezpośrednio oczywiście nie wiem jak to jest stać i gadac przez
                                        > 45 minut a ty nie wiesz na czym polega moja praca.
                                        No przecież napisałaś - siedzisz na tyłku 8 godzin.

                                        Bo napewno cię
                                        > to nie obchodzi.
                                        Prawda łączy, pewność dzieli.

                                        Ja bym pewnie tez tu nie pisała tyle gdybym
                                        > dziennie nie słuchała tysięcy narzekań moich koleżanek. A ty byś się
                                        > nie wkurzyła, gdybys była otoczona księgowymi narzekającycmi?
                                        Wystarczy jedna. Wkurzająca.

                                        lub
                                        > jakimkolwiek innym zawodem- zapewniam cię, że po codzinnym
                                        > wysłuchaniu porcji narzekań innych szybko uznałabyć że jdnak zawód
                                        > nauczyciela jest spoko.
                                        A skąd to wiesz?
                                        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:36
                                          to bardzo ograniczona jest wtoja wiedza na temat pracy innych-
                                          dokładnie sama potwierdziłaś to tezę. Przeciez nie będę ci tu
                                          wymieniac co należy do moich obowiązków. Ale jak widze nie jesteś w
                                          stanie wyobrazić sobie siebie winnym zawodzie bo inni tylko siedza
                                          na tyłku ...a ty stoisz i gadasz hehe.
                                          • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:45
                                            Zaczynasz się strasznie plątać. Możesz precyzyjniej?
                                            • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:53
                                              no to jaśniej, bo widzę, ze masz problemy, żeby innych zrozumieć.
                                              Nie potrafisz sobie wyobrazić siebie w innym zawodzie, bo nie wiesz
                                              na czym polega praca np. księgowej(bo moze nie odczytałaś prawidłowo
                                              tego, że oprócz siedzienia na tyłku coś jednak muszę umieć np.
                                              liczyć wam wypłaty, ZUSy, planować i wiele wiele innych rzeczy,
                                              które są dla nauczycieli czarną magią, bo nie potrafią nawet
                                              prawidłowo wypełnić jakiegos formularza), więc spróbuj usiąść w
                                              gronie np. samych księgowych (że ciągle będę podawała ten przykład)
                                              i wysłuchuj codzinnie jak to one mają źle, jak im mało płacą, jak to
                                              one sie naliczą) a uwierz mi, że będziesz na nich ostrzyła zęby i
                                              stwierdzsz, że lepiej być nauczycielem niż księgową. Abstrahuję od
                                              tego, że w ogóle nie zrozumiesz o czym one mówią, bo zwyczajnie się
                                              na tym nie znasz. No chyba że lubisz ludzi narzekających na wszystko
                                              to mnie popraw.
                                              • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 12:01
                                                > no to jaśniej, bo widzę, ze masz problemy, żeby innych zrozumieć.
                                                Jeśli tracą precyzję wypowiedzi na rzecz niekontrolowanego wyrzucania z siebie
                                                strzępków informacji, to tak, mam.

                                                > Nie potrafisz sobie wyobrazić siebie w innym zawodzie, bo nie wiesz
                                                > na czym polega praca np. księgowej(bo moze nie odczytałaś prawidłowo
                                                > tego, że oprócz siedzienia na tyłku coś jednak muszę umieć np.
                                                > liczyć wam wypłaty, ZUSy, planować i wiele wiele innych rzeczy,
                                                Poważnie?

                                                więc spróbuj usiąść w
                                                > gronie np. samych księgowych (że ciągle będę podawała ten przykład)
                                                > i wysłuchuj codzinnie jak to one mają źle, jak im mało płacą, jak to
                                                > one sie naliczą) a uwierz mi, że będziesz na nich ostrzyła zęby i
                                                > stwierdzsz, że lepiej być nauczycielem niż księgową.
                                                Siedzisz cały dzień w pokoju nauczycielskim?

                                                Abstrahuję od
                                                > tego, że w ogóle nie zrozumiesz o czym one mówią, bo zwyczajnie się
                                                > na tym nie znasz.
                                                Nie znam. I co?

                                                No chyba że lubisz ludzi narzekających na wszystko
                                                > to mnie popraw.
                                                • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 12:06
                                                  rozmowa z tobą mnie męczy, bo jest jałowa. Cytujesz mnie i
                                                  dopowiadasz swoje, wybierając moje zdania z kontekstu? naprawde
                                                  uważasz, że jak napisałam "usiądź cały dzień z księgowymi" to miałam
                                                  własnie ten czas na myśli? tak ciężko zrozumieć że chodziło mi
                                                  o "przebywanie" w takim gronie? anie siedzę cały dzień w pokoju
                                                  nauczycielskim ale mam z nimi codzinny kontakt zarówno w pracy jak i
                                                  po pracy i z pewnościa lepiej sie orientuję w pracy nauczyciela niż
                                                  Ty w pracy księgowej czy kogokolwiek innego.
                                                  • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 12:13
                                                    Anek
                                                    nawrót do szkoły podstawowej i powtórka z podstaw odczytywania tekstu i jego
                                                    interpretacji, ze szczególnym uwzględnieniem znaczeń słów "ironia" i
                                                    "nadinterpretacja".
                                                    Potem pogadamy.
                                        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:37
                                          nie wiem ile razy mam pisac że ja nie narzekam. Porównuje tylko
                                          swoje z nauczycielskimi. Gdyby mi się nie podobało to zmieniłabym
                                          pracę. Ale oprócz małych zarobków widze też plusy a nauczyciele same
                                          minusy.
                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 13:22
                                    anek130 napisała:

                                    > bo uciekalibyście gdzie pierz rośnie, gdybyście mieli zmienić
                                    > zawód choćby na mój i siedzieć 8 godzin na tyłku.

                                    Aniu, nie przesadzaj, ja Ciebie prosze. Robisz z tej swojej pracy
                                    jakas misje i przedstawiasz tak, jakby to był wyczyn godny himena
                                    jakiegos. Place i zusy + pare stron sprawozdan to naprawde takie
                                    straszne halo? No dajze spokoj, ja Ciebie prosze. Pewnie, ze praca
                                    upierdliwa i wymagajaca skupienia i dokladnosci. Ale zeby zaraz
                                    strasznie ciezka? Ja place i kadry robiłam jako dodatek do stałej
                                    pracy i zajmowalo mi to naprawde kilka procent czasu poswiecanego na
                                    normalna, etatowa prace.
                                    • anulka.p Re: Co wyście się tak zawzięły.. 04.11.07, 13:31
                                      na Anek?

                                      Sto razy pisała, że wcale nie narzeka na swoją pracę. Podaje masę
                                      konkretów, pracuje z nauczycielami, wie o czym mowi, dowiedzialam
                                      się jej postow rzeczy, o których nie wiedziałam, to po co te
                                      osobiste prztyki?
                                      • e_r_i_n Re: Co wyście się tak zawzięły.. 04.11.07, 13:33
                                        Dziewczyna nie narzeka, ale pisze o swojej pracy tak, jakby to była
                                        jakas harowa w kopalni. I opisała rzeczy znane kazdemu, kto sie
                                        zainteresowal realiami pracy nauczyciela.
                                        • anulka.p Re: Co wyście się tak zawzięły.. 04.11.07, 13:53
                                          e_r_i_n napisała:

                                          . I opisała rzeczy znane kazdemu, kto sie
                                          > zainteresowal realiami pracy nauczyciela.

                                          to chyba dobrze, nie?
                                        • lola211 Re: Co wyście się tak zawzięły.. 04.11.07, 18:02
                                          ale pisze o swojej pracy tak, jakby to była
                                          > jakas harowa w kopalni

                                          No popatrz, czyli zupelnie jak ci nauczyciele- maja taaka ciezka
                                          prace, nikt ich nie docenia i nie rozumie..Orza resztkami sil, musza
                                          zmagac sie z ta szarancza- uczniami, 2,5 miesieczne urlopy maja w
                                          lecie,nic tylko sie pochlastac.
                                          • e_r_i_n Re: Co wyście się tak zawzięły.. 04.11.07, 18:03
                                            Tyle tylko, ze nauczyciele maja faktycznie ciezka prace.
                                            • lola211 Re: Co wyście się tak zawzięły.. 04.11.07, 18:34
                                              Co prawodawca uznal za fakt i nadal tej grupie zawodowej
                                              przywileje.O ktorych oni zdaja sie nie pamietac i ich NIE DOCENIAC.
                                              Inni, zwykli pracownicy tez pracuja w ciezkich warunkach, tez nikt
                                              ich nie docenia, a ponadto nie sa traktowani wyjatkowo- wymiar
                                              urlopu w normie, wiek emerytalny- standard.Na ich tle nauczyciel ma
                                              super warunki.
                                      • kawka74 Re: Co wyście się tak zawzięły.. 04.11.07, 13:49
                                        Anek bardzo zgrabnie podkłada się sama, aż się prosi, żeby pani ekspert od
                                        nauczycieli dać prztyczka w nos. Nie przeczę, że na temat ZUSu i innych rzeczy
                                        wie więcej ode mnie, ale NIE WIE, jak to jest, kiedy się stoi przed klasą i
                                        naucza. Widzi zawód nauczyciela poprzez wcześniejsze emerytury, urlopy zdrowotne
                                        i dofinansowania, a to raczej kiepska perspektywa.
                                        • anek130 Re: Co wyście się tak zawzięły.. 04.11.07, 17:52
                                          dlaczego wy mnie ciągle nie rozumiecie. Nie zaprzeczam i nigdzie nie
                                          napisałam, że uważam wasz zawód za coś łatweo- chce jedynie żebyście
                                          przestali tak głośno narzekać.
                                      • anek130 Re: Co wyście się tak zawzięły.. 04.11.07, 17:53
                                        dzięki za wsparcie, chociaz Ty mnie zrozumiałaś.
                                    • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 17:48
                                      nie no teraz to przesadziłas. Kto robi ze swojego zawodu misję? a po
                                      tym co mówisz, to malo wiesz na temat pracy księgowej, bo nie
                                      chciało mi sie tu wypisywać wszystkiego co robię, a jedynie to, co
                                      jest bezpośrednio związane z nauczycielami. Oprócz tego jest
                                      planowanie całego budżetu na cały rok, bo oprócz waszych płac sa też
                                      inne wydatki. I to, co w innych firmach robi kilka osób w mojej
                                      szkole robię ja jedna- ja nigdy nie kwestionowałam, ze mało macie
                                      pracy, ale jak ktoś mówi mi że robię parę stron sprawozdań to mnie
                                      szlak trafia. I nie ja rozpoczęłam ten wątek o wyjątkowości zawodu
                                      księgowej jakbyś raczyła zauważyć.
                                      • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 17:51
                                        Ile razy jeszcze mam napisac, ze nie jestem nauczycielem.
                                        Jestem - tamdaram - ksiegowa. Tez.
                                        I miła moja nie mow, ze ksiegowa robi budzet - tak sie sklada, ze
                                        moj ojciec 10 lat byl dyrektorem szkoly.
                                        • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 17:57
                                          nie wiem gdzie pracował Twój ojciec. W moej szkole, albo inaczej, w
                                          moim mieście księgowa w szkole jest księgową, planistą i wszystkim
                                          innym co się spodoba Naczelnikowi. W innych miastach nie ma
                                          księgowych w szkołach tylko jest osobna komórka w urzędzie do
                                          obsługi szkół i Twój ojciec dyrektor pewnie nie miał pojęcia co to
                                          własciwie jest plan dochodów i wydatków, nie mówiąc o paragrafie i
                                          innych tego typu rzeczach- więc bardzo prosze nie umniejszac mojej
                                          pracy, bo wszystko wszystkim, ale ja tego nie robię w stosunku jak
                                          się okazao nie do ciebie ale inncyh nauczycieli.
                                          • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:03
                                            Tak sie sklada, ze moj tata dokladnie wiedzial, jak sie budzet robi,
                                            bo go wlasnorecznie robil. I kwestie finansow szkoly, jak rowniez
                                            JST mial w malym palcu.
                                            A ksiegowe (chyba ze trzy) byly w szkole i zajmowaly sie sprawami
                                            kadrowo - ksiegowymi.
                                            Nie umniejszam Twojej pracy - po prostu nie łykam wszystkiego, co
                                            inni pisza, jak młody pelikan. A co post, to tylko sie bardziej
                                            upewniam w swojej ocenie smile.
                                            • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:07
                                              to dlaczego mi wmawiasz, że nie robię planów skoro robię? i jak
                                              dyrektor może robić plany finansowe skoro nie ma uprawnień
                                              ksiegowego? jedyne co musiał to je podpisac.
                                              • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:09
                                                Jakie uprawnienia trzeba miec, zeby robic budzet?
                                                • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:12
                                                  nie sądzę, żeby dyrektor szkoły poradził sobie z wyliczeniem płac
                                                  wszystkich nauczycieli na cały rok kilka miesiecy wstecz, żeby
                                                  wiedział jakie składki ZUS od tego policzyć, żeby wiedział ile ma
                                                  przeznaczyc na energię, wodę, zakupy itp. żeby nie brakło. A nie
                                                  każdy księgowym może być, sa pewne wymogi zawarte w ustawie o
                                                  rachunkowości, w usatwie o finansach publicznych między innymi
                                                  księgowa musi doświadczać wykształcenie wyzsze + 3 lata
                                                  doświadczenia na stanowisku księgowej itp. więc jeśli to robił to
                                                  jestem ciekawa jak wyglądała gospodarka finansowa szkoły i kto za to
                                                  ponosił pełną odpowiedzialność. I w końcu kto pozwolił robić to
                                                  Twojemu ojcu? lub kazał?
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:25
                                                    Niunia, chwila myslenia: dane o ktorych piszesz, dostawal od
                                                    ksiegowosci. I na podstawie tychze sporzadzal roczny plan finansowy.
                                                    Z jakiego powodu dyrektorzy szkol musza miec skonczone podyplomowe
                                                    Zarzadzanie oswiata, gdzie jednym z elementow jest wlasnie - łał -
                                                    planowanie budzetowe.
                                                    Gospodarka finansowy szkoly miala sie niezle - zeby nie powiedziec
                                                    bardzo dobrze smile.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:48
                                                    no jeśłi dostał wszystkie dane co zadnej filozofii w planowaniu nie
                                                    ma. Ktoś jednak musiał to wszystko mu wyliczyć i podać liczby aby
                                                    wpisać je w konkretne pozycje w planie wydatków budżetowych. I nie
                                                    mów do mnie niunia.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:51
                                                    Ty POWAŻNIE robisz plany finansowe szkół?
                                                    I jaką filozofią jest zrobienie wydruków z programów księgowych?
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:22
                                                    to nie jest takie proste jak myślisz. Robię wszystko ręcznie, bo nie
                                                    m ajeszcze takiego programu komp0uterowego , który znałby potrzeby
                                                    mojej szkoły.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:24
                                                    Dziewczyno, ja Ciebie prosze, nie pisz takich rzeczy, bo zwatpie w
                                                    wymagania stawiane podobno glownym ksiegowym. Kazdy program ksiegowy
                                                    ustawia sie pod specyficzne uwarunkowania 'firmy'.
                                                    A nawet jesli robisz cos recznie, to i tak sumujesz miesieczne
                                                    obroty, prawda? Robisz miesieczne zestawinia. Zsumowanie tego to
                                                    zadna filozofia.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:30
                                                    oczywiście po zadekretowaniu na dokumenatch (a trzeba wiedziec jak)
                                                    żadną filozofią nie jest wklepanie tej dekretacji do kompa, a uwierz
                                                    mi nasz program nie przewiduje możliwości zrobienia planów
                                                    finansowych na nowy rok (bo o tym teraz mówimy a nie o zwykłym
                                                    księgowaniu), gdzie raz przedstawiamy tzw. pobożne życzenia a dwa-
                                                    dostajemy limit pieniędzy i musimy się do niego dopasowywać- to
                                                    robota wprost "koronkowa". A komputer oczywiście wiele mi ułatwia i
                                                    dzięki niemu wszelkie zestawienia, wydruki, sprawozdania robi się
                                                    łatwiej, przyjemniej i szybciej- ale odpowiedzialnośc jest taka sama
                                                    i nie będe sie mogła wytłumaczyć, ze to komputer mi coś źle
                                                    obliczył. A zdarza sie, ze i kompuer trzeba sprawdzić.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:35
                                                    Rozróżniasz KSIEGOWANIE i program do KSIEGOWANIA od planowania?
                                                    Ty tak serio, serio jestes ksiegową?
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:37
                                                    jak brakuje ci argumentów to sięgasz po cynizm?
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:38
                                                    Jakich argumentow mi brakuje? Raczej szokuje mnie to, co pisze
                                                    podobno glowna ksiegowa.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:40
                                                    ale konkretnie co cie szokuje? w co nie wierzysz? co mi zarzucasz w
                                                    związku z tym, co napisałam - konkretnie.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:42
                                                    To, ze twierdzisz, ze nie ma programu do obslugi ksiegowosci szkoly.
                                                    To, ze nie rozrozniasz ksiegowania od planowania (i programow do
                                                    tego).
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:44
                                                    rozróżniam planowanie od księgowania? z czego wnioskujesz, że nie
                                                    rozróżniam. Napisałam też, że mam program do obsługi księgowania
                                                    Qwant ale on z kolei nie ma funkcji planowania a innego programu nie
                                                    posiadam. Chyba mnie źle zrozumiałaś.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:45
                                                    Najwyrazniej...
                                                  • kawka74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:46
                                                    www.vulcan.edu.pl/optivum/budzet.html
                                                    Taki program wystarczyłby?
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:48
                                                    mamy ograniczony budżet i nie możemy sobie pozwolić na kolejny
                                                    program. Nie znam tego programu ale jak sądzę nie wymyśli on mi ile
                                                    zużyję np. wody w przyszłym roku, więc takie podstawy i tak trzeba
                                                    samemu wyliczyć i mu je podać.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:49
                                                    Ja juz nie chcialam podrzucac takich linkow, bo zaraz by było, ze
                                                    wredna, cyniczna i wogle ble wink.
                                                    No ale potakujmy, ksiegowa to ma prace straszna.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:53
                                                    ja nie narzekam. Czy pisząc o mojej pracy, co musze zrobić to od
                                                    razu ma znaczyć że narzekam? nie wiem ile razy mam jeszcze pisac że
                                                    lubię moją pracę. A to czy mam taki program a nie inny albo czy
                                                    kupię sobie następny nie zalezy ode mnie tylko właśnie od planu i od
                                                    dyrektora, któego zgode musze miec na każdy zakup.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:51
                                                    no jeśli dostał wszystkie dane od -UWAGA KSIĘGOWOŚCI- rzeczywiście
                                                    żadnego problemu mógł nie mieć. Ktoś jednak te dane musiał wyliczyć
                                                    aby mu podac konkretne kwoty, które Twój ojcie musiał jedynie wpisac
                                                    w odpowiednie rubryki w planie wydatków. Widzisz tu jakąs trudność?
                                                    i tak chwała mu za to, bo przeciętny nauczyciel nie potrafi wypełnić
                                                    prawidłowo np. ankiety osobwej. -

                                                    I nie mów do mnie niunia.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:53
                                                    Coz, przecietnie inteligentnego czlowieka mozna nauczyc tego, co
                                                    robi ksiegowa (cytuje Ciebie wink) - ksiegowania smile.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:03
                                                    anek130 napisała:

                                                    > I w końcu kto pozwolił robić to Twojemu ojcu? lub kazał?

                                                    Ustawa o finansach publicznych smile oraz rozporzadzenie ministra
                                                    finansow.
                                                    Poczytaj wink
                                                    administracja.infor.pl/raport-dnia/60478/Plan-finansowy-samorzadowej-jednostki-organizacyjnej,0,Plan-finansowy-samorzadowej-
                                                    jednostki-organizacyjnej.html

                                                    A przy okazji - dyrektorem szkoły NIE MUSI BYĆ NAUCZYCIEL. Moze byc
                                                    manager, ktory zdecydowanie bardziej nadaje sie do planowania
                                                    finansow, niz typowa ksiegowa. BTW gdyby dane ksiegowe byly
                                                    najistotniejszym elementem budzetowania, to po co dyrektorzy
                                                    finansowi w wielkich firmach?
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:06
                                                    Link jeszcze raz
                                                    tiny.pl/jgx4
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:26
                                                    resumując, bo widzę, że się nie dogadamy. Ja robię plany finansowe
                                                    na przyszły rok z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, oprócz tgo czuwam
                                                    nad realizacją planu w ciągu roku i pilnuje dyscypliny budżetowej,
                                                    robię norm,alne księgowanie, robię wypłaty, ZUSy i wszystko inne o
                                                    czym przeciętny człowiek nie ma zielonego pojęcia. JA to robię i w
                                                    moim mieście każda księgowa w szkole to robi- fakt, ze nie wiem- byc
                                                    może w innych szkołach w innych miastach te kwestie sa rozwiązywane
                                                    inaczej- ale odpisująć na ten post i biorąc udział wtej dyskusji
                                                    patrzę z perpektywy tego, co ja robię i jaie mam obowiązki a nie
                                                    inna Pani księgowa X czy Y z miasta Z.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:30
                                                    A jak to sie ma do przekazywanych pod koniec listopada przez organ
                                                    prowadzacy informacji o przychodach i wydatkach? Ktore to dane sa
                                                    podstawa planu finansowego kazdej jednostki finansow publicznych?
                                                    Jesli to, co napisalas, to calkowity zakres Twoich obowiazkow, to
                                                    podtrzymuje swoje zdanie - nie jest to specjalnie obciazajaca praca.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:34
                                                    projekt planu na nowy rok oddaję już we wrześniu aby organ
                                                    prowadzący miał czas do zrobienia planu wydatków dla całego miasta.
                                                    Jest to projekt, po czym wstyczniu robię poprawki bo okazuje się,
                                                    że nie ma tyle kasy. W styczniu dostaję zatwierdzony plan przez
                                                    burmistrza. W tej kwestii rzeczywiście nie jest dużo ale jest to
                                                    bodaj największa odpowiedzialnośc jaka na mnie spoczywa, bo jak się
                                                    pomylę to nauczyciele mogą nie dostać pieniędzy w nowym roku. Ale to
                                                    nie jedyna moja robta, jakbyś była uprzejma przeczytać to co
                                                    napisałam, to byś wiedziała co jeszcze nalezy do moich obowiązków.
                                                    Nie sądzisz chyba że będę tutaj skanowała zakres moich obowiązków?
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:36
                                                    No przeczytałam - planujesz wydatki, potem pilnujesz, zeby
                                                    realizacja byla zgodna z planem i robisz wszystko, co zwiazane z
                                                    ewidencja wydatkow.
                                                    A tak z ciekawosci - jakiej wielkosci jest roczny budzet szkoly, w
                                                    ktorej pracujesz?
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:38
                                                    około 2 mln
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:40
                                                    Aha.
                                                    2 miliony.
                                                    To faktycznie - chylę czoła.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:45
                                                    Dużo czy mało wg Ciebie? bo juz tak ironizujesz, że nie wiem czy się
                                                    teraz nabijasz czy mówisz poważnie? Mamy w szkole około 300 uczniów,
                                                    ok 50 praowników, i budżet jest i tak mały bo potrzeby mamy większe.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:48
                                                    Czytajac, jak pracochlonne sa Twoje obowiazki myslalam, ze budzet to
                                                    z 10 milionow albo lepiej.
                                                    Ja do ogarniecia mam jakies 6 milionow rocznie, a to, co Ty robisz
                                                    to niewielki element mojej pracy. No, kadrami i placami sie nie
                                                    zajmuje - ale to drobiazg w ogolnym rozrachunku.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:51
                                                    pracujesz w prywatnej firmie czy budżetówce? więc chyba wiesz, że te
                                                    dwie księgowości się znacznie różnia. Poza tym mając większy budżet
                                                    nie widzę też większego problemu, bo podstawowe czynności i tak
                                                    robisz takie same czy to mając 2 mln czy 10 mln.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 19:54
                                                    Ani w tym, ani w tym. Budzetowka rozni sie tak naprawde tylko
                                                    podzialem na (w skrocie mowiac) działy.
                                                    Poza tym, jak juz napisalam, to co opisujesz jako swoje obowiazki to
                                                    tylko mały element moich obowiazkow.
                                                    I zdziwiłabyś się, jakie sa roznice w zarzadzaniu 2 i 10 milionami.
                                                    Ale to niewazne - zeby nie było, ze narzekam. Prace mam swietna i
                                                    wymagajaca, a i tak uwazam, ze to pikus przy pracy nauczyciela wink.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 20:08
                                                    pewnie "zdziwiłabym" się tak samo, jak ty "dziwisz" się moimi
                                                    obowiązkami, co? napisz prosze w jakiej to branży pracujesz i w
                                                    skrócie co należy do twoich obowiązków, bo pewnie wszytskich byś nie
                                                    zdążyła tu napisać.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 20:16
                                                    Ja sie nie dziwie Twoim obowiazkom - potwierdzilas to, co wiem o
                                                    pracy ksiegowej w szkole. Caly czas dyskutuje z Toba tylko dlatego,
                                                    ze napisalas gdzies, ze nauczyciel po jednym dniu pracy takiej, jak
                                                    Twoja, uciekalby w te pedy, bo niby to taka trudna i katorznicza
                                                    praca.
                                                    Ja pracuje w trzecim sektorze.
                                                    I moja praca w skrocie polega na pilnowaniu, by kasa byla wydana na
                                                    to, co zaplanowane, wydatki odpowiednio udokumentowane i opisane
                                                    oraz rozliczone (regularnie skladane wnioski, bez ktorych nie ma
                                                    dalszej kasy) oraz wydane z sensem. A do tego wymyslanie nowych
                                                    zrodel finansowania działan.
                                                    Moj zakres obowiazkow to 2,5 strony A4, wiec pozwolisz, ze nie
                                                    wkleje tutaj smile.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 20:29
                                                    oj to naprawdę mnie źle zrozumiałaś. Napisałam gdzieś, że nauczyciel
                                                    gdyby przebywał jeden dzień w towarzystwie narzekających na swoją
                                                    pracę księgowych to by uciekł gdzie pieprz rośnie, tak jak ja
                                                    przebywam za dużo chyba z nauczycielami i pprstu już nie mogę
                                                    słuchać tych narzekań.
                                                    A trzeci sektor to znaczy co? unia? a mój zakres obowiązków też ma 2
                                                    strony A4
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 20:49
                                                    anek130 napisała:

                                                    > oj to naprawdę mnie źle zrozumiałaś.

                                                    Kurcze no, pecha masz, co chwila Cie ktos zle rozumie.
                                                    Napisalas (cytuje): bo uciekalibyście gdzie pierz rośnie, gdybyście
                                                    mieli zmienić zawód choćby na mój i siedzieć 8 godzin na tyłku.

                                                    > A trzeci sektor to znaczy co?

                                                    Google polecam.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 21:01
                                                    zawód księgowego posłuzył mi tylko jako przykład , żeby stwierdzić
                                                    że żaden nauczyciel nie zamieniłby swojego zawodu na żaden inny,
                                                    napewno nie w kontekście tego, że mój jest taki tragiczny i że każdy
                                                    nauczyciel by sie wykończył będąc księgowym- więc jest tu subtelna
                                                    różnica w tym, jak mnie zrozumiałaś.

                                                    Czy w trzecim sektorze wisi nad Tobą pojęcir dyscypliny budżetowej?
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 21:02
                                                    anek130 napisała:

                                                    > Czy w trzecim sektorze wisi nad Tobą pojęcir dyscypliny budżetowej?

                                                    Nie, wisza za to ogromne kary i odsetki za wydatki niezgodne z umowa.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 21:08
                                                    no więc dobrze, więc myślę, ze co do rodzaju przez nas wykonywanej
                                                    pracy nie będziemy się licytować która robi więcej i ile ma
                                                    obowiązków- ja uważam że robię dużo za dużo (ale to lubię), Ty
                                                    pewnie też tak uważasz- a wątek był o nauczycielach, których pracy
                                                    absolutnie nie ignoruję i nie umniejszam ważności, ale nigdy nie
                                                    będę toleranycjna dla żadnej nauczycielki, która narzeka wszem i
                                                    wobec na płace, pracę czy cokolwiek innego, jeśli najpierw nie
                                                    spojrzy na wszystkie profity wynikające z KN.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 21:15
                                                    anek130 napisała:

                                                    > no więc dobrze, więc myślę, ze co do rodzaju przez nas wykonywanej
                                                    > pracy nie będziemy się licytować która robi więcej i ile ma
                                                    > obowiązków- ja uważam że robię dużo za dużo (ale to lubię), Ty
                                                    > pewnie też tak uważasz

                                                    No nie, ja tak nie uwazam smile.

                                                    > nigdy nie będę toleranycjna dla żadnej nauczycielki, która narzeka
                                                    > wszem i wobec na płace, pracę czy cokolwiek innego, jeśli najpierw
                                                    > nie spojrzy na wszystkie profity wynikające z KN.

                                                    I tu jest clue - ja uwazam, ze przywileje wynikajace z KN sa swietne
                                                    dla nauczycieli zapewne, ale IMO nalezy im sie rowniez wyzsza placa.
                                                    Wlasnie dlatego, ze jest to odpowiedzialna i ciezka praca.
                                                  • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 21:18
                                                    chodziło mi o to, że ty też uważasz że dużo robisz i masz wiele
                                                    obowiązków, a nie na temat mojej pracy smile)
                                                    Uwazam więc że w naszej księgowej sprawie możemy sobie już podac
                                                    ręce i się nie przegadywać więcej, natomiast co do nauczycieli sie
                                                    pewnie nie dogadamy.

                                                    pozdrawiam
                                                    Ania
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 21:20
                                                    A nie, ja sie odnioslam do tego, ze duzo za duzo robie - mi tam
                                                    ilosc obowiazkow pasuje, przynajmniej sie w pracy nie nudze wink.
                                                    I masz racje, skonczmy dyskusje, bo sie troche postow nabiło nie na
                                                    temat troche smile.
                                    • anek130 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 17:51
                                      poza tym robię to ponadplanowo, bo normalnie księgowa zajmuje sie
                                      księgowaniem jak sama nazwa mówi, aa nie robieniem wypłat. ja łączę
                                      jak gdyby dwa etaty w jeden i naprawdę to lubię.
                                      • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 17:52
                                        Moze jednak juz lepiej nic nie pisz, ok? Bo sie robi straszno, nie
                                        smieszno.
                                • mamab26 a tu się podepnę :) 04.11.07, 11:13
                                  Nie czytałam całej dyskusji.Tylko początek

                                  Ale nasuwają mi się 2 powiedzonka :

                                  1. Wszędzie dobrze ,gdzie nas nie ma
                                  2. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

                                  Nauczyciele psioczą na innych ,inni na nauczycieli i tak w koło
                                  macieju...
                                • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:15
                                  Powierzam edukację mojego dziecka, może bądźmy precyzyjnismile

                                  A lekarzowi powierzam zdrowie moje i moich bliskich, archotekwoi i
                                  budowlańcom bezpieczeństwo domu, w którym mieszkam, mostu, po ktorym
                                  chodzę - wiele zawodow związanych jest z odpowiedzialnością/

                                  Wypalenie zawodowe nauczyciela niesie ze sobą jednak inne
                                  > konsekwencje, niż wypalenie zawodowe księgowej.

                                  O tym pisałam wcześniej. Jeżli czujesz, że się wypaliłaś, że to
                                  zawod nie dla Ciebie, to po co tam ciągle siedzisz, dlaczego nie
                                  spróbujesz czegoś nowego, znam takie przyapdki i weyszło to
                                  wyłacznie wszystkim na dobre? Myślę, że jesteście (mowię o piszących
                                  w tym wątku) jeszcze młodymi osobami, dlaczego nie chcecie zmienić
                                  tego, na co czekacie? Jak będziecie mieć 50 lat i naprawde wtedy
                                  będzie cięzko ckolowiek zmienić? A Wy bedzie już zupełnie
                                  nienawidziły sowje pracy i będzie to dla Was wielka udręka?
                                  • kali_pso Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:22
                                    Ale ja nie chce zmieniać mojej pracy.
                                    W przeciwieństwie do znanych Ci osób, które nie odnalazły sie w
                                    edukacji, uważam, że jestem dobrym nauczycielem i moi uczniowie maja
                                    farta trafiając w tak przykrym miejscu, jakim jest szpital, właśnie
                                    na mniewinkP
                                    Oczekiwałabym natomiast pewnych zmian, po których promowałoby sie
                                    jednostki kreatywne- im więcej z siebie dasz, tym większe pieniądze
                                    otrzymujesz. Tak jest w innych zawodach- Karta Nauczyciela niesie
                                    duże ograniczenia...


                                    Anulka, żebys mogła mieszkać w bezpiecznym domu, ktoś tego Twojego
                                    architekta musi wyedukować. Nie widzisz więc, że w podstaw
                                    wszystkiego leży edukacja?winkP I stąd własnie wynika nasze
                                    przekonanie, że zawód nauczyciela jest jednym z najbardziej
                                    odpowiedzialnych.
                                    • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:36
                                      >
                                      > Anulka, żebys mogła mieszkać w bezpiecznym domu, ktoś tego Twojego
                                      > architekta musi wyedukować. Nie widzisz więc, że w podstaw
                                      > wszystkiego leży edukacja?winkP I stąd własnie wynika nasze
                                      > przekonanie, że zawód nauczyciela jest jednym z najbardziej
                                      > odpowiedzialnych.

                                      Akurat sama jestem z wyszktałcenia architektem, więc ten temat jest
                                      mi bliskismile
                                      Zgadzam się, że nauczyciel jest zawodem odpowiedzialnym, i tym
                                      bardziej uważam, że nie pownno się go uprawiać na siłe, nienawidząc
                                      go szczerze.
                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 13:18
                                    anulka.p napisała:

                                    > O tym pisałam wcześniej. Jeżli czujesz, że się wypaliłaś, że to
                                    > zawod nie dla Ciebie, to po co tam ciągle siedzisz, dlaczego nie
                                    > spróbujesz czegoś nowego, znam takie przyapdki i weyszło to
                                    > wyłacznie wszystkim na dobre?

                                    Jest pare oczywistych oczywistosci.
                                    Po pierwsze - coraz mniej nauczycieli jest nauczycielami z
                                    powolania. Coraz wiecej to osoby z przypadku, nie majace specjalnej
                                    alternatywy.
                                    Do pracy w szkole nie idzie super lektor jezyka obcego, bo po co ma
                                    pracowac w szkole za 1000 netto, jesli moze w jezykowej szkole
                                    pracowac za 3000 netto? Uczyc jezykow trzeba, dyrektorzy zatrudniaja
                                    wiec osoby po roku kolegium, ktory sie specjalnie wyslowic nie umie,
                                    nie mowiac juz o zapanowaniu nad trzydziesciorgiem uczniow. No ale
                                    taka osoba ma marne szanse na prace w szkole jezykow obcych -
                                    wiadomo, te dbaja o poziom. Skutek: w szkole ucza marni nauczyciele,
                                    co wzmaga niechec rodzicow i spoleczenstwa do tychze (w ogole).
                                    Wniosek: marna kasa powoduje marny poziom, nabija przy okazji
                                    konunkture szkolom jezykowym, bo gdzies sie te dzieciaki po obcemu
                                    musza nauczyc gadac. I kolko sie zamyka - wiekszy popyt, szkoly
                                    jezykowe moga wiecej placic, lepsi ida tam, nie do podstawowek i
                                    gimnazjow.
                                    To samo dzieje sie z aktywnymi nauczycielami - najlepsi zmieniaja
                                    prace. Ucza gdzie indziej, albo przestaja uczyc. Moj tata, jak
                                    zmienil zawod (bo sie wypalił - poszedł za Waszymi swiatłymi
                                    radami), to sie opedzic od telefonow nie mogl, bo co chwila ktos go
                                    prawie blagal o korepetycje i lekcje prywatne, zeby sie do matury
                                    porzadnie przygotowac. Bo w szkole sie nie da.
                                    Skutek: poziom edukacji spada i spadac bedzie, bo co aktywniejsze
                                    jednostki wlasnie zmienia zawod. To oni sa najlepszymi nauczycielami
                                    i to oni maja najwieksza swiadomosc tego, ze gdzie indziej zarobia
                                    wiecej. Zostana albo byle jacy (i tak nic lepszego ich nie spotka),
                                    albo tacy jak Ewa1980, ktora zarabia na waciki, albo tacy, ktorym
                                    wystarcza do pierwszego, a uczyc lubia.
                                    A w ogolnym rozrachunku dotknie to kogo? Ano nasze dzieci i nas - bo
                                    beda musiały sie w szkole stykac ze sfrustrowanym towarzystwem,
                                    gdzie fajny nauczyciel to bedzie ewenement, a my bedziemy bulic za
                                    dodatkowe zajecia.
                                    • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 13:26
                                      Nie dramatyzujmy. Nawet w tym wątku (w końcu przeczytałam go
                                      uważniesmile piszą dziewczyny, ze praca w szkole nie jest taka zła, że
                                      ją lubią, że pieniądze są PRZYZWOITE (dokładny cytat), ża mają
                                      satysfkację
                                      Nie sądze, żeby nauczycieli zabrakło, tka jak Moofka napisała -
                                      prędzej uczniówsmile
                                      Po prostu sporo grupa nauczycieli strasznie lubi narzekać, jak nie
                                      na pieniądze, to na rodziców, a jak nie na rodziców, to na uczniow.
                                      I tak w kółko.
                                      Ale zawsze tak bylo, to nie nowosć, moja wychowczyni w liceum, zawsz
                                      etwierdzila, że szkoła bylaby doskonałym miejsce, gdyby nie było w
                                      niej uczniówbig_grin
                                      • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 13:28
                                        I dlatego poslesz dziecko do prywatnego gimnazjum, hehe wink.
                                        Nauczycieli nie zabraknie. Kwestia JACY to beda nauczyciele.
                                        • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 13:33
                                          A co to ma do rzeczy?
                                          Kwestia gimnazjum jest nieco bardziej złożona.

                                          nauczycieli nie zabraknie, idę o zakłąd, a jacy bedą? A może być
                                          jeszcze gorzej?tongue_out
                                          • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 13:35
                                            anulka.p napisała:

                                            > A co to ma do rzeczy?
                                            > Kwestia gimnazjum jest nieco bardziej złożona.

                                            Domyslam sie - wszyscy wiemy, jakim fajnym tworem gimnazja sa. Tyle,
                                            ze wiekszosc problemow z tym poziomem edukacji to wlasnie
                                            niewlasciwa kadra - taka, ktora nad towarzystwem nie panuje.

                                            > nauczycieli nie zabraknie, idę o zakłąd, a jacy bedą? A może być
                                            > jeszcze gorzej?tongue_out

                                            Owszem. Moze. Zmniejszy sie odsetek sensownych, jak sie wiecej
                                            naslucha swiatlych rad. I wcale im sie nie dziwie - tak jak nie
                                            dziwie sie wyjezdzajacym lekarzom. Tyle, ze jakis niepokoj czuje i
                                            dziekuje Bogu za zdrowe dziecko.
                                            • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 13:51
                                              I wcale im sie nie dziwie - tak jak nie
                                              > dziwie sie wyjezdzajacym lekarzom. Tyle, ze jakis niepokoj czuje i
                                              > dziekuje Bogu za zdrowe dziecko.

                                              Erin, bez demagogii proszę Cię.
                                              A poza tym... nie, to moze na innym forumbig_grin

                                              • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 14:08
                                                Jakiej demagogii? Demagogia jest stwierdzenie, ze jak za duzo
                                                nauczycieli czy lekarzy pojdzie za rada 'jak ci nie lezy, to zmien
                                                zawod', to troche niefajnie sie zrobi? Jeszcze pol biedy
                                                nauczyciele - korepetycje dzialaja. Ale juz teraz chyba sama wiesz,
                                                ze sa deficyty lekarzy. A to sie robi niebezpieczne.
                                                I czekam na ciag dalszy - na innym forum.
                                                • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:02
                                                  Deficyty lekarzy, powiadasz...
                                                  przecież podobno wszyscy, którzy powaznie zajmowali się kwestią
                                                  prywatyzacji szpitali, zgodnym chórem twierdza,że w naszych
                                                  szpitalach (ale też przychodniach) panuje zdecydowany przerost
                                                  zatrudnienia i trzeba by to ograniczyć, w skrajnych wypadkach nawet
                                                  o 50 procent!
                                                  jest to kwestia zupełnie innego podziału i organizacji pracy i tu
                                                  tkwi największy problem.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:04
                                                    Przerost zatrudniania ogolnie nie jest rownoznaczny z przerostem
                                                    zatrudnienia konkretnych specjalizacji na przyklad. Z jakiegos
                                                    powodu do internisty wchodzisz z marszu, do endokrynologa czekasz
                                                    pare miesiecy w kolejce.
                                                  • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:20
                                                    Erin, ale przecież na to mają wpływ chore limity narzucone przez NFZ.
                                                    Wiem jak to wygląda w przechodni u nas, na termin wolny u okulisty
                                                    trzeba czekac ok.2, 3 miesiecy.
                                                    Ale pani okulistka moze przyjąc tylko kilku pacjentow dziennie, co
                                                    sprawia, ze po godz.10, 11 ona siedzi już sobie w gabinecie i gazety
                                                    czyta, i nie masz szans,żeby pacjentowi udało się do niej dostać,
                                                    bowiem boją sie jak ognia przekroczenia limitów pacjentów, bo za to
                                                    już im NFZ nie zapłaci.
                                                  • e_r_i_n Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 18:28
                                                    Owszem, limity to jedno. Ale jesli specjalista przyjmuje jeden dzien
                                                    w tygodniu (bo np. dojezdza z innego miasta) to sila rzeczy nie
                                                    tylko limity ograniczaja dostep do niego.
                  • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:18
                    Poślesz dziecko do prywatnej szkoły, gdzie uczą Ci sami nauczyciele
                    tylko tyle, że lepiej opłaceni. Widzisz powiązanie? Dobra wypłata =
                    dobra praca?
                • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:14
                  No ja również głosem pracuje -ciągle gadam do swoich dzieci tongue_out
    • michalina4 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:24
      Plusem tej sytuacji jest fakt, że anulka pośle dziecię do prywatnej
      szkółki, o której całościowym poziomie świadczy jedna koleżanka i
      parę dzieciąt z rodziny.Plusem dlatego, że nam - plebsowi z
      pańswowych szkół odpadnie kolejny toksyczny rodzic. Nie sądzę,
      żebyśmy byli grupą zawodową najbardziej narzekającą - poprostu ta
      grupa założyła swój wątek na forum. Temat rozpocząć mogą też
      lekarze, murarze, pielęgniarki etc. A jeśli chodzi o moje zdanie -
      plusów zawodu jest więcej niż minusów - wszystkie one zostały już
      wymienione i jest to też powód dlaczego zawodu nie zmienię. Staram
      się wykonywać go dobrze, bo z domu wyniosłam kilka zasad, np. że jak
      już coś robię to z sercem i profesjonalnie, nie ma półśrodków. Druga
      sprawa, każdy ma czsem poczucie wypalenia, nawet kilka znajomych o
      zawodzie "przy mężu". Do założycielki: rozumiem, wspieram, wiem w
      czym rzecz, a przy następnym dłuuugim weekendzie pomachaj wesoło
      ręką (nawet wirtualnie) do tych, które wylewają na nas kubły pomyjsmile
      • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:32
        Aha, chcę posłać dziecko do prywatnej szkoly, to jestem toksyczna,
        to jest właśnie myślenie nauczycieli z publicznych szkół.
        Zmartwię Cię, akurat publiczna podstawowka koło mnie jest świetna,
        ma znakomitą opinię (zresztą sama do niej chodziłam) i moje
        dzieciatko będzie tam chodzićsmile
        Podobnie rzecz ma się z liceami w moim miescie, jest kilka
        fantastycznych, jest wiele beznadziejnych, wszedzie płace takie
        same, więc o co chodzi?
        • selka25 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:40
          anulka.p napisała:

          > wszedzie płace takie
          > same, więc o co chodzi?

          Skoro jest tak super to dlaczego mówisz, że flaki sobie wyprujesz a
          poślesz dziecię do prywatnej szkoły? Nie chodzi o to, że nie
          popieram tego, ale nie rozumiem takiego porównywania.
          • anulka.p Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:56
            Do prywatnego GIMNAZJUM. Nie szkoły w ogóle, ale chodzi mi o
            gimnazjum. Sam pomysł stworzenia gimnazjum uważam za bardzo zły,
            zresztą wiele było dyskusji na ten temat, także na tym forum
            (zreszta wtym wątku też ten temat jest poruszony).
    • martunka77 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 11:27
      ja tez zaluje ze jestes- zmien zawod bo szkodzisz i sobie i innym.
      • asiara74 Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 12:17
        Jestem nauczycielką 7 lat, ucze angielskiego, pracuję w 3 szkołach (28 godzin
        tyg ) To co najbardziej mi przeszkadz to niechec uczniów do nauki no i jednak ta
        duża ilośc godzin, która powoduje, że nie zawsze jestem w pracy na 100%.
        Jak wspomniałam uczę angielskiego więc w mniejszych grupach no i mam możliwośc
        popracować prywatnie za lepsze pieniądze. Tak szczerze to gdybym miala harować w
        30 osobowych klasach za 1500 zł to odeszłabym ze szkoły(mam taka możliwosc bo
        mam magistra adm. publ)
        Ktoś kto nigdy nie pracował z dziećmi nie zrozumie autorki wątku, ja rozumiem bo
        sama mam różne dołki ale staram sie im nie poddawać i optymistycznie patrzec w
        przyszłość. Pozdrawiam wszystkich nauczycieli, trzymajcie się.
    • dorobowiczka Re: Żałuję,że jestem nauczycielką .... 04.11.07, 13:50
      Zawsze jest lepiej tam gdzie nas nie ma... a tak swoją drogą pracuję w jednej z
      renomowanych szkół publicznych (liceum+gimnazjum)jako kadrowa i powiem wam,że
      mamy "jak u Pana Boga za piecem" i nie chodzi mi tylko o pracowników
      administracji ale również o nauczycieli. Wszystko zależy od organizacji i
      dyrektora placówki. Nasi nauczyciele kontraktowi potrafią zarobić około 2
      tysięcy miesięcznie poprzez różne koła i inne zajęcia dotowane przez np. radę
      rodziców.faky jest taki,że nasi uczniowie to rozważni i ułożeni młodzi ludzie
      więc to dodatkowy plus pracy w dobraj szkole. Jeździmy na rady
      szkoleniowe,dostajemy wysokie wczasy pod gruszą,nauczyciele jeżdżą z młodzieżą
      na zagraniczne wycieczki tam gdzie oni chcą... jest wiele jeszcze superlatyw i
      powiem wam,że moi koledzy nauczyciele twierdzą,że to taka grupa zawodowa, która
      musi narzekać dla samego faktu narzekania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka