joe_stru
23.11.07, 10:16
Zastanawiające i na dłuższą metę zatrważające jest to, że
ponadprzeciętnie wykształcone i sytuowane młode kobiety pisujące na
tym forum są zwolenniczkami tworzenia społeczeństwa denuncjatorów.
A żeby nazwać rzecz po imieniu to po prostu obrzydliwe. Główną znaną
tu receptą na wszytsko jest: donieść, zadenuncjować, zakablować,
naskarżyć. Na obcych, na znanych, na najbliższych, na rodzinę. Pawka
Morozow puchnie w swym grobie z dumy. Kilka przykładów:
- mąż wypija piwo i potem jedzie samochodem, donosimy na niego
anonimowo na policję
- mąż jeździ bez prawa jazdy, natychmiast donosik
- pies idzie bez kagańca? Rada emam: natychmiast donieś straży
miejskiej!!!!
- sąsiad pali na klatce schodowej? Biegiem do administracji
podkablować
- inny sąsiad wierci dziure 5 po 22giej? Ach, jaka szkoda, że
administracja już zamknięta, doniosłoby się od razu, a tu trzeba do
rana się jakoś przemęczyć...
- widzimy, że w samochodzie obok mama trzyma dziecko na rękach?
Haha!! Pędem na komisariat, donieść, że bez fotelika jedzie...
- Mama przyprowadziła do przedszkola zasmarkaną pociechę? Juhu!! Do
sanepidu pismo z donosem. Natychmiast!!!!
I tak dalej, i tak dalej.... A wszystko to podane z taką złośliwą
satysfakcją. Jestem oto zasadnicza, niezłomna, podkablować własnego
męża? Cóż to dla mnie....
Ciekawe, jak to się stało, ze w kraju, w którym denuncjacja
uchodziła za coś wyjątkowo ohydnego, dziś robi taką zawrotną karierę.
Ciekawe, skąd to się wzięło... Myślę, że istotną rolę gra tu zbyt
szybki awans cywilizacyjny, exodus ze wsi do miast i proste
przekładanie archaicznego sposobu myślenia na nowe realia.
A panie mają teorię jakąś co do tego, skąd się w Was To bierze??
Pozdrowienia.