tosina
23.11.07, 11:46
Ech.Zle mi .Otoż moja mam jest jedna z tych osob z ktorymi kontakty
dla mnie sa toksyczne. O wiele lepiej czuje sie gdy nie widzimy
sie ,niz gdy ni z pietruszki wyskajuje z aferami. Podobnie bylo
dzis. Mam w domu jedno okno w piwnicy ktore jest od strony
winorosli.Nie znosze go myc bo czesto spotykam tam pajaki. Boje sie
ich ibrzydze na jak malo czym .No i wczoraj w rozmowie z mama padlo
ze ona mi je umyje. Ale wstalam dzis szybko, maluch pospal do 10,30
a ja mam dzien wolny wiec podczas gdy on spal wzielam sie za to
sczesne okno.Gdy bylam juz w trakcie myia wpada moja mam i HISTERIA
ze ona chcial to umyc a ja sie osrywam(?). Mowie jej ze oki ale juz
zaczelam(przeciez nie bede sie klocic o umycie okna) a ona na to w
placz i histerie , ze ona miala ze wczoraj mowila. Patrze na nia i
nie wierze ze o cos takiego mozna tak krzyczec i plakac. No wiec
mowie spokojnie.-Mamo z czego Ty robisz problem .Umyje to okno i
bedzie po krzyku .Na co ona -wez mi spi......j.Cały czas zspokojem
mowie do niej ze nie ma powodu do takich scen , ze nie ma sie tylko
tak do mnie odzywac .Na co ona ze ja do niej tez nie. I poszla.
Wiecie sporo tu si emowi o szacunku do rodzicow ale mi rece opadaja.
Moje rodzenstwo nie ma dla niej nawet 1\2 tego spokoju co ja. Nie
pomagaja wogole. A tymczasem ona wyzywa sie na mnie.Poszla obrazona
a ja na dobre nie wiem o co .O to ze u siebie okno mylam sama? T o
jest chore. Ona wie ze ja wole i lubie sama wszystko robic jak to
mowie po swojemu. I oki.
Nie wiem dlaczegot o tutaj opisalam.Moze dlatego ze nie chce mezowi
znowu truc . CHyba dlatego ze to slowo na s ciagle brzmi mi w
uszach.Moja tesciowa nigdy nie powiedziala tak ani do mnie ani do
meza ani do swoich dzieci. Co ja zrobilam zlego ze musze ja znosic?
Zazdroszcze tym ktorzy maja normalne matki.Dobrze ze tesciowa mam
wspaniala.