Nie wiedziałam, jaki tytuł dać temu wątkowi, bo chyba nie ma na to
określenia. Już dawno chciałam coś o tym tu napisać, ale dopiero mój
mąż wczoraj mnie zainspirował, a raczej wk...
Otóż nocowała u mnie pod jego nieobecność przyjaciółka. Bardzo
bliska, on zna ją i lubi. Czekałam już na nią, rozmawiałam z mężem
przez telefon żartobliwie o jej wizycie, o tym, że powlekłam jej
świeżą pościel itd. i on wyobraźcie sobie oburzył się, że ona będzie
spać pod JEGO kołdrą! Zatkało mnie, myślałam, że żartuje, ale nie! A
dlaczego jej nie ubrałam tej gorszej kołdry, dla gości??? Tłumaczę
jak dziecku, że ta trzecia jest trochę cieńsza, ze sztucznym
wkładem, wytarta i niezbyt dobrej jakości, a dajemy ją gościom
wtedy, kiedy jesteśmy we trójkę i już po prostu nie ma innej
możliwości! Nie rozumiem, gdzie tu problem. Przecież jest obleczona
poszwą, która idzie potem do prania - a ręczników, które dajemy
gościom to się potem nie brzydzi? Przeciez sobie nimi dupska
wycierali
No trzymajcie mnie, jak można się brzydzić kołdry, pod którą spał
ktoś z naszych gości?
Od razu przypomniało mi się, jak mi się kiedyś przykro zrobiło.
Dawno, dawno temu, kiedy bidowałam i z pralek dysponowałam jedynie
Franią, przyjaciółka zaproponowała mi, żebym pościel i ręczniki
prała u niej w pralce. W pobliżu pralni nie miałam. Ucieszyłam się.
Przynosiłam proszki, płyny (które potem zostawiałam napoczęte jako
formę "podziękowania", poza tym zawsze przynosiłam coś słodkiego
itp.) Odbierałam już potem suche pranie. I któregoś dnia ona mi
mówi, że mnie przeprasza, że jest jej przykro, ale jej mąż (notabene
miły i rozsądny gość) jest przewrażliwiony i brzydzi go... cudze
pranie wiszące w łazience. No ludzie, rozumiem jakieś gacie,
rajstopy, ale to była tylko cholerna pościel. No i się skończyło,
ale pamiętam, jak fatalnie się wtedy czułam.
I pamiętam, jak kiedyś spałam u koleżanki. Wizyta była spontaniczna,
więc nie miałam niczego do spania, dała mi piżamkę, bardzo ładną,
jedwabną. Rano przebrałam się, a ona zamiast po prostu ją gdzieś
odłożyć i potem wrzucic do pralki zrobiła to przy mnie, trochę
ostentacyjnie - odebrała mi ją z ręki i od razu nastawiła pranie.
Hm, też się dziwnie poczułam.
I jeszcze moja słynna ciotka, u której zawsze zadzwiwiały mnie dwa
wieszaczki na ręczniki koło umywalki. Przy jednej była naklejka z
plastra z napisem "dla gości"

PP
Tak sobie myślę, ja rozumiem, że są pewne granice, szczoteczki do
zębów i męża bym gościowi nie użyczyła

ale jak już kogoś
zapraszamy w nasze progi, to może należałoby się nad swoimi fobiami
obrzydliwości trochę zastanowić, albo... w ogóle gości nie zapraszać?
Nie chciałabym być gościem w domu, gdzie po moim wyjeździe niemal do
deratyzaji dochodzi