Dodaj do ulubionych

prezent komunijny od cioci z Ameryki :)))

    • ania.silenter mogę Ci dokładnie odpowiedzieć na pytanie 04.12.07, 15:21
      o oczekiwania wobec cioci w Ameryce. Mam chrzestną w USA. Na ślub
      dostałam od niej życzenia. Cóż, widocznie miała przejściowe problemy
      finansowe. I ja to rozumiem. Ważniejsze jest dla mnie to, że gdybym
      miała kłopoty to zawsze mogę na nią liczyć. Namawiała mojego męża na
      przyjazd do pracy w USAsmile. Był tylko jeden szkopuł - w Polsce, w
      swoim zawodzie zarabia 2 razy więcej niż tam mu oferowanotongue_out. Ale
      liczy się chęć pomocy.
      Dla Twojej wiadomości - sama jestem chrzestną i na komunię
      chrześniak dostał ode mnie równowartość 600$ - dałam bo taką miałam
      potrzebę. I tyle.
      Generalnie zgadzam się z opiniami, że chrzestny SAM decyduje ile
      pieniędzy chce dać.
      • mozambique Re: mogę Ci dokładnie odpowiedzieć na pytanie 04.12.07, 15:29
        jestem ciekawa czy znalazł sie w naszym cudownymkaotlickim kraji
        taki asertwyny chrzestny kóru forsy niew dał w ogóle ???/

        a dał np błogosławienstwo ?, opieke w chorobie ? dach nad głowa w
        ciezkeij chwili ? kto np chciał wziac dziekco na wychowanie i
        utrzymanie w przypadku smierci rodzica ? ( rodziców? )

        ot taka ciekawa jestem
        ale chybam z choinki sie urwała , co nie ?
        • tosina Re: mogę Ci dokładnie odpowiedzieć na pytanie 04.12.07, 15:40
          Zapewne nie urwałas sie z choinki.Jednak na tym forum szczere
          intencje nie sa mile widziane i zazwyczaj zduszane w zarodku.
        • gryzelda71 Re: mogę Ci dokładnie odpowiedzieć na pytanie 04.12.07, 16:00
          Ja znamsmile
      • croyance Re: mogę Ci dokładnie odpowiedzieć na pytanie 04.12.07, 16:23
        A ja uwazam, ze te wszystkie wyliczanki mozna sobie rozbic o kant d.
        Ja od nikogo prezentow nie oczekuje, mojej rodzinie tez wszystko
        jedno. Moj ojciec zadzwonil niedawno i zapytal: sluchaj, jest taki
        zwyczaj, ze na slub jakies pieniadze sie daje ..? daj mi jakis numer
        konta, czy co ..? Ale ja sie tylko usmialam.
        Wy chyba macie problem ze zrozumieniem ideii prezentu.
    • alkul Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 04.12.07, 15:35
      Ja tez o prezencie od chrzestnej z USA, co prawda nie na komunię,
      ale na urodziny małej a tak się złozyło, że akurat ciocia ze Stanów
      przyleciała (zarabia tam, czy się baaaardzo lubi chwalić, 1200 $
      tygodniowo)

      Mała dostała 6 (słownie: sześc) zwykłych gumek do włosów...smile

      • ewcia1976 Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 04.12.07, 19:32
        Alkul - dała tyle uważa za stosowne smile i dlatego wiele forumowiczek Twojej cioci
        przyklaśnie. Cała dyskusja jest bez sensu. Niech autorka tekstu da ile chce .
        Mam tylko nadzieję, ze gdy "chrzestna z Polski" będzie się pytać na forum czy
        50 zł na komunię to mało, forumiczki będę mieć to samo zdanie(negatywne lub
        pozytywne).
        • myelegans Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 04.12.07, 21:17
          Ja mam odwrotny problem, dawania MNIE prezentow przez moja polska
          rodzine, ktora w wiekszosci jest malomiastoczkowo-robotniczo-
          chlopska, ciocie na rentach/emeryturach rolniczych, wielodzietne
          itd. Ogromnie glupio przyjmowac mi prezenty, bo wiem, ze dla nich
          nawet 50zl to duzo i zawsze po moim prezencie chca sie odwdzieczac.
          Na wlasne weselne przyjecie zapowiedzialam z gory "zadnych
          prezentow", na przyjecie z okazji pojawienia sie wnuka (nie
          chrzciny, bo takich nie bylo) tez zapowiedzialam, zadnych prezentow.
          Oczywiscie, ze sie wylamali, przyniesli symboliczne drobazgi,
          zamiast wypasione prezenty.

          Do autorki, daj tyle i co TY uwazasz za stosowne do Twojej sytuacji,
          poziomu zzycia z rodzina itd.

          Wiecie, co mnie irytuje? Czasami jest oczekiwanie, ale taz sama
          oczekujaca rodzina, nie stara sie, ani nie uczy dzieci zeby
          podtrzymywac kontakty, okazyjna kartka, pocztowka, telefon itd. w
          dobie internetu, i tanich rozmow telefonicznych. Dla mnie
          najwiekszym przyjemnoscia jest pamiec, ze ktos zadzwoni, zaimailuje,
          przysle kartke z wakacji czy na swieta, zainteresuje sie moim zyciem.

          PS. IMO, Dawanie duzych sum pieniedzy dzieciom 8-letnim uwazam za
          demoralizujace
    • nataliak9 Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 04.12.07, 16:36
      jakie oczekiwania od cioci z USA? że zaprosi mnie na miesiąc fajnych
      wakacji i zabierze do Disneylandu! jako chrzestna kupiłabym jakąś
      pamiatkę, np. cos z bizuterii, na co cie stac. pozdrawiam
      • gaja78 Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 04.12.07, 16:54
        nataliak9 napisała:

        > jakie oczekiwania od cioci z USA? że zaprosi mnie na miesiąc fajnych wakacji i
        zabierze do Disneylandu!

        Dobre smile))
        Ale to żart, tak ?

        Ja nie potrafiłabym sprostać oczekiwaniu: moja siostrzenica/bratanica ma
        przyjechać do mnie na miesiąc (kto się będzie nią wtedy zajmował, jeśli jest
        niepełnoletnia ?) i mam ją zabrać na wycieczkę na drugi koniec Polski
        (prawdopodobieństwo tego, że ciocia mieszka w USA w bezpośrednim sąsiedztwie
        Disneylandu jest nikłe).
    • hamerykanka Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 05.12.07, 02:17
      Wierz mi, rozumiem cie dobrze i solidaryzuje z Tobasmile
      Rozmawialam z lubym (tez Amerykanin) i mowi ze u niego w rodzinie i
      gronie znajomych 100 dolarow daje sie na wesele.
      Co do oczekiwan ja mam to samo z moja rodzina. Im sie wydaje ze jak
      mieszkasz w Stanach to materac masz wypchany dolarami i masz
      obowiazek sie nimi podzielic bo oni przeciez sa biedni i im sie
      nalezy.Listy przypominaja "koncert zyczen". Telefony? owszem ale
      jesli to ja bede dzwonic, bo oni przeciez nie beda wydawac na
      polaczenie. Ot, niedawno w pewnej sprawie, kiedy (znowu) rodzina
      chciala cos ode mnie, dostalam nr tel do osoby ktora chciala ode
      mnie przyslugi zebym to ja zadzwonila! Powiedzialam ze dystans jest
      taki sam i bedzie mi milo jak ta osoba zadzwoni pierwsza. Nie
      dostalam odpowiedzi od miesiaca....
      Tak wiec nie przejmuj sie osobami ktore probuja wymusic na tobie
      dawanie drogich prezentow. Kup jej iPoda z dodatkowa karta pamieci i
      juzsmile. Zaczynaja sie od 80 dolcow. I olej resztesmile
      pozdrawiam
    • lila1974 Mam pewną zasadę co do prezentu 05.12.07, 05:25
      kupuję to, co mnie samej sprawiłoby przyjemnośc, gdybym tę rzecz
      otrzymała od osoby, którą zamierzam obdarować.

      Oczywiście nie bez znaczenia dla mnie jest ranga okazji - jakoś nie
      do końca wierzę w zapewnienia, że liczy się sam gest.

      Czy rzeczywiście nie odczułybyście pewnego rodzaju żalu, gdyby
      ciocia z hameryki dała na komunię w/w gumki do włosów?

      Owszem, gdybym wiedziała, że nie lada wyczynem dla tej cioci był sam
      przyjazd do mnie, to doceniłabym i gumki, ale jeśli wiem, ze ciocia
      żyje normalnie, nie odejmuje sobie od ust przylatując do Polski, to
      jednak chyba byłoby mi trochę żal, ze to TYLKo gumki.

      Natomiast nie miałabym nic przeciwko gumkom, gdyby dała je tak "bez
      okazji" z samego faktu, że pomyślała o dziecku.

      Prezentowane jest tu hasło "Każdy daje tyle ile uważa", a ja sądzę
      że oprócz tego należy mieć jednak na uwadze jakieś "utarte zwyczaje".
      I nie dotyczy to wyłącznie cioci z Ameryki.

      Mój chrzestny dość często dawał mi długopisy, które przywoził z
      różnych państw, bo wiedział, że lubię takie gadżety. I jego prezent
      choć finansowo niewiele warty, dla mnie miał wartość olbrzymią -
      świadczył o tym, że wujek wie, czym może mi sprawić przyjemność. I
      to dla mnie liczy się najbardziej w prezentach - nie ich wymierna
      wartość, ale włożone w prezent serce.


    • azonka1 ja od wujka z Ameryki dostałam :))) 05.12.07, 11:27
      Zegarek na rekę z myszka Miki (taka prawdziwa bo amerykańską) który
      zepsół sie natychmiast ale mam go do dziś i złoty łacuszek z
      przepieknym krzyżykiem z którym poszłam do slubu. Było to dawno temu
      ale prezenty były cenne i sa cenne do dziś. Kasy nigdy nie
      dostawałam i tez trzymam się zasady żeby kasy nie dawać bo jak
      akwota dla kogo jest odpowiednia nie wiadomo. Uważam że zawsze ładna
      jest bizuteria i dziewczynie słuzy do konca życia.
    • parasol-ka Zadzwonilam, zapytalam... 14.01.08, 20:35
      Dziecko odparlo bez chwili zastanowienia, ze na komunie chce LAPTOPA!
      Na 18-tke pewnie bedzie chciala samochod! smile
      • jollyvonne Re: Zadzwonilam, zapytalam... 14.01.08, 21:15
        Co sie dziwisz, dziecko juz czytac umie i tez wie ze w Stanach sprzet jest
        tanszy, wiec sie nie zrujnujesz.

      • dorotadu Re: Zadzwonilam, zapytalam... 15.01.08, 10:00
        mogła tak odpowiedzieć p osugestii rodziców0 - pewnie już to
        wcześniej omawiali
      • burza4 Re: Zadzwonilam, zapytalam... 15.01.08, 14:39
        i popełniłaś poważny błąd, trzeba było nie dzwonić, nie pytać...smile

        żeby było śmieszniej - dopiero co był wątek "ile na ślub" - i tam
        jako wystarczająca była podawana kwota rzędu 300 zł...
      • ma.pi Re: Zadzwonilam, zapytalam... 16.01.08, 15:22
        parasol-ka napisała:

        > Dziecko odparlo bez chwili zastanowienia, ze na komunie chce
        LAPTOPA!
        > Na 18-tke pewnie bedzie chciala samochod! smile


        TO jej kup :o)
        ZObacz jaki fajny
        www.toysrus.ca/product/index.jsp?productId=2685941&kw=&origkw=&parentPage=search&f=PAD/TRU%20Age%
        20Filter/8-11%20Years
      • pade do parasolka 17.01.08, 09:07
        powiedz już teraz, ze laptopa nie kupisz, żeby potem nie bylo
        pretensjismile
        a skoro oczekują "amerykańskiego" prezentu może kupilabyś WII? Nie
        wiem czy tak to się pisze, ale chyba kojarzysz o co chodzi. U nas
        tego nie ma, a ponoć w Kanadzie dzieci za tym szaleją.
        Będzie miala coś czego inne dzieci nie mają i "zrekompensuje" jej to
        tego laptopasmile))
        • ma.pi Re: do parasolka 17.01.08, 17:08
          pade napisała:

          > powiedz już teraz, ze laptopa nie kupisz, żeby potem nie bylo
          > pretensjismile
          > a skoro oczekują "amerykańskiego" prezentu może kupilabyś WII? Nie
          > wiem czy tak to się pisze, ale chyba kojarzysz o co chodzi. U nas
          > tego nie ma, a ponoć w Kanadzie dzieci za tym szaleją.
          > Będzie miala coś czego inne dzieci nie mają i "zrekompensuje" jej
          to
          > tego laptopasmile))


          I co dziecko z tym bedzie robilo jak w Polsce tego nie ma? Gdzie
          bedzie kupowalo gry i dokupowalo akcesoria? Bedzie dzwonila do cioci
          z Ameryki? A Samo Nintendo Wii nie jest wcale tanie, i gry rowniez.
          Srednia cena jednej gry to okolo $50.
          Pomijam juz fakt, ze bedzie trzeba pokombinowac jak to podlaczyc w
          Polsce, bo tutaj jest inne napiecie produ i inne koncowki we
          wtyczkach. ALe oczewiscie to powinna byc robota cioci aby
          zainwestowac w odpowiednie osprzetowanie aby wszystko gralo.

          I w Kanadzie znowu tak bardzo dzieci za tym nie szaleja :o)
          • pade Re: do parasolka 17.01.08, 18:35
            ojej, mapi ale mi dowalilaśsmile a jaka mądra jesteś i jaka
            zorientowanasmile))

            rozmawialam ostatnio z koleżanką stamtąd i opowiadala mi o tym jaka
            to fajna gra, jak cięzko ją zdobyć itd
            to byla tylko propozycja

            ale tego chyba nie doczytalaś
            • ma.pi Re: do parasolka 17.01.08, 20:22
              pade napisała:

              > ojej, mapi ale mi dowalilaśsmile a jaka mądra jesteś i jaka
              > zorientowanasmile))
              >

              Nie mialam tego zamiaru, sorry jezeli tak to zabzmialo.

              Mieszkam w Kanadzie i wiem co nieco o tym Wii, bo moj syn (jak i
              wszystkie znajome dzieciaki) tez chcial jak w zeszym roku
              oglupiajace reklamy lecialy w telewizji.

              > rozmawialam ostatnio z koleżanką stamtąd i opowiadala mi o tym
              jaka
              > to fajna gra, jak cięzko ją zdobyć itd
              > to byla tylko propozycja
              >
              > ale tego chyba nie doczytalaś
              >

              Autorka postu zastanawia sie nad nieco tanszym prezentem, a takie
              Wii z akcesoriami i grami wcale tansze od najtanszego laptopa nie
              bedzie. Bo laptopa juz za 5 stowek mozna kupic (chociaz to nic
              nadzwyczajenego), i za podstawowy zestaw Wii tez tyle trzeba
              zaplacic.
              • mamafilipa Re: do parasolka 11.02.08, 23:47
                Uśmialam się czytając to wszystko,a za niktore wypowiedzi to MI jest
                wstyd choć nie powinno.
                Ja osobiście twierdzę,że każdy daje tyle na ile go stać lub ile
                uważa za stosowne.
                Ja mam dwie chrześniaczki 5lat i 1rok.
                Pierwsza dostała na chrzciny 400zł(prawie 5lat temu)a na roczek
                zabawkę za 200zl i sukienkę za 80zł.
                druga na chrzciny-matę edukacyjną(pomysł rodziców)za 200zł i
                płaskorzeżbę Matki Boskiej za 100zł, a na roczek fotelik samochodowy
                za 300zł.
                Sugerowałam się zawsze potrzebami dzieci-pytałam rodziców,ale też
                brałam pod uwagę domowy budżet.
                Do komunii dziewczynek jeszcze dużo czasu,ale gdyby któraś w tym
                roku przystępowała do komunii-to za te 800-1000zł bym coś kupiła.
                Z moimi chrzeniaczkami widzę się często.Starsza to córka mojego
                jedynego brata a młodsza-córeczka przyjaciółki.Prezenty takie
                większe za100-200zł robię raz w roku urodzinowo-gwiazdkowe bo obie
                są z grudnia a imieninki,zajączek,czy mikolaj-drobne upominki do
                50zł.Obie bardzo kocham i mam z nimi świetny kontakt a to dla mnie
                najważniejsze.
                Dodam jeszcze,że ja nie pracuję,mój mąż utrzymuje mnie,6letniego
                syna,psa i cały dom.I nie zarabia kokosów.Grunt to zdrowy rozsądek
                na codzień.
    • tosina kolejna agatka? 14.01.08, 22:00
    • ma_dre Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 15.01.08, 10:19
      parasol-ka, daj tyle ile uwazasz za stosowne, skoro 100$ to dla was odpowiednia
      kwota to gdzie problem? Osoby ktore krytykuja twoje "skapstwo" po prostu nie
      znaja wartosci pieniadza, bo nigdy tak na prawde samodzielnefinansowo nie byly,
      a bo to zawsze ktos pomoze, a to rodzice, a to dziadkowie, moze nawet ciotki, z
      garnuszka rodzicow, siup do meza... Jak ktos zdany jest tylko na siebie (jak to
      jest w przypadku emigrantow) to liczy kazdy grosz, bo wie ile on wart.
      • tosina Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 15.01.08, 11:30
        Czyli jedynie samodzielni to emigranci?.
        • hamerykanka Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 15.01.08, 20:06
          Laptop?!! niezle sobie dziecko zazyczylo...takie z walmartu
          zaczynaja sie od 500 dolarow. Mnie strasznie wkurza takie
          roszczeniowe nastawienie rodziny z Polski, bo emigranci na pewno
          spia na tych dolarach.Jak mozna cos takiego chciec od kobiety ktorej
          sie nie przelewa?
          • myelegans Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 15.01.08, 21:37
            No i w ten sposob znaczenie sakramentu sprowadza sie do ....
            laptopa, ktore dziecko ma juz na liscie prezentow.

            • hamerykanka Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 16.01.08, 19:05
              A co ma myslec dziecko jak jej rodzina ( i wiekszosc pan na tym
              forum) mysli podobnie? wyciagnac ile sie da?
              • asocial Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 16.01.08, 21:19
                jak ja mialam komunie to przyjechal wujek z hameryki. widzialam go pierwszy raz
                w zyciu.

                dostalam od niego w prezencie5 $(PIEC DOLAROW), ktorych nawet na oczy nie
                widzialam, bo od razu dalam koperte mamie.
                jakos bardziej mnie interesowal wujek niz koperta, a moi rodzice bardziej
                cieszyli sie obecnoscia dawno niewidzianego krewnego niz zawartoscia koperty.

                mieszkam teraz w hiszpanii, gdie jest mnostwo latynosow. teraz jest okres, kiedy
                odwiedzaja swoj kraj. czesto staraja sie zalatwic w ciagu jednej wizyty sluby,
                chrzciny itp(nic zlego prawda?).

                jak wygladaja ich przygotowywania? (moj chlopak np jest ururgwajczykiem, wiec
                mowie o jego rodzinie, ktora za 4 dni jedzie do urugwaju).
                bilet do kraju kupili pol roku temu: 1000e (przecietna pensja tutaj to 1100e).
                od dwoch miesiecy oszczedzaja i kupuja prezenty.
                od czasu swiat praktycznie nie wydaja kasy, bo musza cos przeciez przywiezc
                rodzinie. non stop przygotowuja prezenty, zdjecia, dzieci robia wyklejanki,
                starsi robia w powerpoincie jakies cuda i wrzucaja to na dvd...

                ostatnio nie mialam pieniedzy, pozyczyli mi, mimo ze sami musza zawiezc full
                kasy, na te wszystkie okazje...

                najlepsze jest to, ze dla tych co czekaja na ich wizyty prezenty sa w ogole
                niewazne. moj chlopak spedzil boze narodzenie w urugwaju, gdzie mu powiedziano:
                niech tobie nie przychodzi do glowy przywozic prezenty, dla nas najwazniejsze
                jest, ze tu bedziesz. i naprawde byli zli, kiedy za moja rada sprezentowal im
                jakies drobiazgi.

                naprawde, powodzi sie im ok w hiszpanii, ale ie ukrywajmy, ze wyprawa na inny
                kontynent to wielka wyprawa (finansowa).

                ja tez sobie tutaj bardzo dobrze radze co nie zmienia faktu, ze za kazdym razem
                jak lece do polski (tu nie moge sie wytlumaczyc drogim biletem, bo istnieja
                tanie linie) trzeba kazdemu kupic prezent, nie mowiac juz o dniach bezplatnego
                utropu w pracy.

                moze mijaczek nie miala takich problemow, wiadomo, wie co to zycie w juesej,
                byla w koncu operka, walnie tekstem 'nie idz dwa razy do chilli's i bedzie na
                prezent' i jest masta, ale nie kazdemu jest tak latwo jak jej.

                powiedzialam
                • hamerykanka Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 17.01.08, 16:37
                  Ja tez mam przykre doswiadczenia z polska rodzina. Chcieli wyslac do
                  mnie corke z chlopakiem na wakacje, kiedy zaprotestowalam ze akurat
                  zbiega sie to w czasie z moim porodem i ze wole nie miec wowczas
                  gosci na glowie, zwlaszcza ze mieszkam w wynajetym mieszkaniu z
                  mezem-to-be, z dwoma sypialniami, byloby naprawde ciezko. Po drugie,
                  tu na poludniu jest duzo przykrych niespodzianek-mimo pryskania
                  regularnie mam jadowite pajaki w mieszkaniu, o inncych rzeczach nie
                  wspomne. Poprosilam ja wiec o ubezpieczenie sie zdrowotne, bo nie
                  stac mnie na fundowanie potem szpitala czy ER i splacanie potem
                  rachunku przez reszte zycia. I coz:rodzina SIE OBRAZILA ZE NIE CHCE
                  PRZYJAC ICH CORECZKI. przestali sie odzywac.
                  Drugi przypadek, przyjaciolka( juz byla, niestety), zazyczyla sobie
                  zeby jej "zalatwic" wize i prace. Tlumaczylam cierpliwie ze wizy
                  zalatwic sie nie da, a przynajmniej ja nie wiem jak, ale grochem o
                  sciane, w koncu sie obrazila i wyzwala mnie...od Hamerykanek ...
                  telefony/emaile od rodziny w pierwszych latach to byl istny koncert
                  zyczen. Chce to czy tamto, kup mi i wyslij.
                  To niestety jest polska mentalnosc. Wyrwac co sie da, a jak sie nie
                  da, to sie obrazic....
                  • atrust Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 12.02.08, 09:26
                    Przestan generalizowac.Ty i twoja rodzina to nie cala Polska.
                    Tez mieszkalam kilka lat zagranica i nigdy nie dostalam listu z
                    wykazem co mam komu kupic.Znajomi tez raczej nie mieli takich
                    problemow.Teraz sobie pomyslalam,ze jesli na upartego sobie policzyc
                    to wiecej od bliskich otrzymalam niz dalam.

          • beata985 Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 12.02.08, 09:12
            > Laptop?!! niezle sobie dziecko zazyczylo...
            chwila chwila...miała zadzwonic z pytaniem i zrobiła to...i co??
            znowu oburzenie...dziecko odpowiedziało szczerze... no bo które by
            nie chciało..
            matko, co tez mój syn wymyślał za prezenty i uwierzcie nie po moich
            sugestiach...
            jednak został nastawiony no to, ze takiego prezentu to nikt mu
            niestety nie da
    • maxxt kilka tysiecy na podróż?????? 12.02.08, 07:45
      czego przepraszam? dolarów? czy złotych nawet? chcecie podróżowac prywatnym
      odrzutowcem?
    • bombastycznie Re: prezent komunijny od cioci z Ameryki :))) 12.02.08, 14:36
      według mnie prezent jak to mówisz od cioci z ameryki nie powinien być drogi ale
      oryginalny, to powinno być coś czego nie da się kupić w polsce a z łatwością
      kupisz w stanach, i nie chodzi tu o cenę, może to być tanie jak barszcz byle
      było niespotykane, wtedy dziecko będzie mogło się pochwalić że ma coś czego inni
      nie mają. a to że rodzice się tak oburzyli to normalne, jeszcze istnieje dużo
      osób które myślą że amerykanie to najbogatsi ludzie na świecie, owszem niektórzy
      i są bogaci ale istnieją też przeciętni, normalni ludkowie. a z konkretnych
      prezentów to np. może to też być coś co w polsce jest drogie a w stanach kupisz
      taniej, może iPod albo aparat cyfrowy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka