Dodaj do ulubionych

Chwila niewagi...

05.12.07, 16:05
Wczoraj wyszłam z synem do lekarza. Narzeka na gardło, czerwone.
Dałam mu parasol (ze Spidermanem) na drogę. Idziemy, maleńki
deszczyk, właściwie niepotrzebny ten parasol. Chwytam za komórkę by
wysłać mężowi sms o tym, że idziemy do lekarza. Kretyństwo. Mogłabym
napisać po wizycie! Synek ma 6 lat, jest odpowiedzialny, opiekuje
się świetnie młodszą siostrą. Puszczam go, idzie obok pod parasolem.
Piszę ten sms. Nagle słyszę straszliwy pisk opon. Nogi z waty. Syn 5
cm przed samochodem. To trwało sekundę. Wiatr wyrwał mu parasol. A
to przecież Spiderman. Młody rzucił się za nim. Uratowała go... psia
kupa o którą się potknął, rozpłaszczył się tak, że przed oponą były
tylko (sic!) ręce. Wstał i bał się... Bał się, że miał spodnie w
kupie. No i złamał się drut w parasolu. A to przecież Spiderman. Nie
mogę wykrztusić słowa. Chowam komórkę. Dziękuję Bogu, że na pisku
opon się skończyło. No ale pozostaje jeszcze parasol. A to przecież
Spiderman...
Obserwuj wątek
    • coronella Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 16:26
      wiesz co,
      ja w poniedziałek byłam z dziecmi u lekarza. Dwójka. Jedno w wózku. Przychodnia w kamienicy, wejście od bramy. Córka wyszła pierwsza zeby mi przytrzymac drzwi, i w momencie jak dała krok za próg, przeleciał, przemknął, pędził jak wariat, obok niej samochód! Jechał ta bramą, ale nie przepisowe 20, tylko z 50 na godz. Gdyby ona wyszła trochę wczesniej, gdyby dała krok dalej, brrrr
      ale nie wyrzucam sobie, że nie ja tam byłam pierwsza, że ja puściłam, itp. takie życie, nie da sie wszystkiego w kazdej sekundzie przewidzieć. No nie da sie!
    • kotbehemot6 Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 16:42
      Hmm pisałaś SMS-a przechodząc przez ulicę???? czy tez samochód wjechał na
      chodnik, bo nie rozumiem.
      • ciociacesia Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 16:44
        dziecko pobiegło ratowac spidermana bo mu go wiatr porwał
        • kotbehemot6 Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 16:46
          No tak, dzięki. Kłopoty z koncentracją-ciśnienie mi spadłosmile
          • alinaw1 Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 17:45
            Szliśmy chodnikiem. Mała uliczka, młody rzucił się po ten parasol.
            Do tej pory słyszę hamowanie samochodu. Niedawno wydarzył się ten
            straszny wypadek we Wrocławiu. Dzieci wypadające przez okno.
            Koszmar. A przecież matka zostawiła je pierwszy raz, dziewczynka
            miała 7 lat i onka ponoć były zamknięte. Nie było mnie kilka dni w
            domu. Mój mąż opiekował się dziećmi, a on jest facet odpowiedzialny.
            Aż tu nagle dowiaduję się, że zostawił dzieci same i poszedł do
            sklepu bo pusto było w lodówce. Włączył dzieciom bajkę, przytuliły
            się i oglądały. Nie mogę mu tego wybaczyć. Po prostu wyszedl po
            chleb. I piwo. Ja ubrałabym dzieci i poszła z nimi albo w
            ostateczności zamówiła przez internet.
            • lola211 Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 20:57
              Ja bym tez zostawila, pod warunkiewm, ze dzieci mialyby wbite do
              glowy, co jest absolutnie zabronione podczas nieobecnosci rodzica.
              • joanna266 Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 21:06
                ja bym nie zostawiła...znowu sie zaczynawink
                • lola211 Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 21:11
                  Coz, pozostaje ci zamawianie chleba poprzez internetsmile.Tak do
                  powiedzmy 12 lat zycia dziecka.
                  • joanna266 Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 21:18
                    pozostaje mi zostawienie dzieci pod czyjąs opieką
                    np :męża,sasiadki,dziadka,babci ,niani,siostry,jednej lub kilku
                    kolezanek,któregos z pracowników itd lub tez zamowienie chleba przez
                    internet.wszystko lepsze niz zostawienie małych dzieci samych w
                    domu.ty rób jak chcesz.
                    • lola211 Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 21:24
                      Alez oczywiscie, angazuj wszystkich,gdy masz potrzebe by na 5 min.
                      opuscic mieszkanie.Koniecznie.
                      Ja zdecydowanie wybieram inne rozwiazanie,od lat.
                      • joanna266 Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 21:33
                        alez rób tak dalej.twoja sprawa.ja cie nawracac nie zamierzam.zycie
                        ciagle utwierdza mnie w przekonaniu ze słusznie postepuje.zyje w
                        zgodzie z własnym sumieniem.ty zyj w zgodzie ze swoim.tyle
                        • ibulka Re: Chwila niewagi... 05.12.07, 21:45
                          joanna266 napisała:

                          > alez rób tak dalej.twoja sprawa.ja cie nawracac nie zamierzam.zycie
                          > ciagle utwierdza mnie w przekonaniu ze słusznie postepuje.zyje w
                          > zgodzie z własnym sumieniem.ty zyj w zgodzie ze swoim.tyle


                          taak, a potem będzie w TVNie informacja, że kolejna tragedia z udziałem dziecka
                          zostawionego w domu bez opieki, a lola będzie palić świeczki na Stracie... ;/

                          przepraszam za czarne wizje, ale szlag mnie trafia na taką bezmyślność.
                          • ju8 A ilelat 06.12.07, 00:54

                            • ju8 Jeszcze raz:) Ile lat..... 06.12.07, 01:01
                              ...według was powinno mieć dziecko aby zostało samo w domu na ok.10-15 min.
                              Tragedia o której piszecie straszna ale starsza dziewczynka miała 7 lat.
                              Pamietam, że ze mną do podstawówki chodziły dzieci z tzw. kluczem na szyi. One
                              też miały po 7,8 lat.

                              Jaka jest ta granica wieku, ogólnie, bo oczywiście każde dziecko jest inne.
                              • wieczna-gosia Re: Jeszcze raz:) Ile lat..... 06.12.07, 01:07
                                7 latke to ja bym zostawila i zostawiam na chwile. Ale juz moj 3 latek do
                                zostawienia komukolwiek nie nadaje sie absolutnie, bylam w domu i zdarzylo mi
                                sie ze zostawiony w pokoju na tyle co, zeby do ubikacji pojsc- rozbroil okno
                                balkonowe i wlasnie byl w trakcie wynoszenia sobie krzesla by na ptaszki
                                popatrzec.......
                                • ju8 Re: Jeszcze raz:) Ile lat..... 06.12.07, 01:19
                                  łoł, to nie zazdroszcze.......
                                  Myslę, że w przypadku tej dwójki było podobnie, młodszy wychylił sie żeby np. za
                                  mamą wyjrzeć, siostra próbowała złapać, nie udało się i nieszczęście gotowe.......

                                  Czasami dochodzi do nieszczęścia przy nadmiarze osób, matka mysli że pilnuje
                                  ojciec, ojciec że babcia, babcia że dziadzio, dziadzio że ciocia itd a
                                  niepilnowane dziecko przez okno wygląda......znam taką tragediesad
                                • aluc Re: Jeszcze raz:) Ile lat..... 06.12.07, 08:57
                                  u mnie tak samo, młodszego strach zostawić samego jak się do kibla
                                  idzie

                                  nie wiem Gosia, czy wiesz, ale nasi młodsi są w chińskim kalendarzu
                                  spod Małpy (a ja spod Świni he he)
                    • yoggi87 Re: Ja w wieku 8 lat... 06.12.07, 13:02
                      ...wracalam ze szkoly (2-ga klasa podstawowki), po drodze
                      odbieralalm 6-letniego brata z zerowki, szlismy do domu (przez mala
                      uliczke, byly pasy bez swiatel), wyprowadzalam psa na spacer (winda
                      z 4-tego pietra, brat sam w domu te 5-10 min.), odgrzewalam obiad w
                      mikrofali, odrabialam lekcje z bratem jakies tam slaczki robilam, o
                      18 wracala mama z pracy. I tak caly tydzien. Tata poszedl w dluga, a
                      mama musiala pracowac, nie mielismy rodziny w tym miesice, zeby ktos
                      nas dopilnowal. W domu byl telefon stacjonarmy, zawsze bylo tak
                      ustawione, ze jak wcisnelam gwiazdke (aktualnie mamy redial w
                      telefonach) to wykrecal sie numer sasiadki z 1-szego pietra. To bylo
                      tak na w razie gdyby cos. Nie mam zalu do mamy, ze nie biegalam
                      beztrosko po podworku z kolezankami, tylko siedzialam z bratem w
                      domu. Kolezanki przychodzily do mnie. W domu bylo cienko z kasa.
                      mialam codziennie wbijane do glowy, zakaz otwierania balkonu, okien,
                      dotykania kuchenki, wpuszczanie obcych pt. pan spiasujacy liczniki
                      itp. Mam nadzieje, ze moje dzieci beda zyly bardziej beztrosko, ale
                      nie widze nic zlego w zostawieniu 7-9 latka na godzine czy dwie
                      samego w domu. Oczywiscie kazde dziecko jest inne. Teraz opiekuje
                      sie 2-letnim chlopcem raz u siebie, raz uniego, jezdze z prawie
                      roczna corka. On ma 10-letniego brata i czasem jak musze wyjsc 30-40
                      min. wczesniej to wychodze i juz. A oni zostaja sami do powrotu
                      rodzicow.
                      • ibulka Re: Ja w wieku 8 lat... 06.12.07, 18:19
                        yoggi87 napisała:

                        > Teraz opiekuje
                        > sie 2-letnim chlopcem raz u siebie, raz uniego, jezdze z prawie
                        > roczna corka. On ma 10-letniego brata i czasem jak musze wyjsc 30-40
                        > min. wczesniej to wychodze i juz. A oni zostaja sami do powrotu
                        > rodzicow.


                        mam nadzieję, że rodzice tego chłopca, którym się opiekujesz mają świadomość, że
                        zostawiają dzieci pod opieką osoby, która czasami zostawia ich samych na 40 minut?
                        • yoggi87 Re: Ja w wieku 8 lat... 08.12.07, 11:08
                          Dziwne, zeby nie zauwazyli, ze podczas ich powrotu mnie juz nie ma...
                          Zawsze wczesniej jest telefon, nie mowie, ze wychodze, tylko pytam
                          czy moge wyjsc.
                          • ibulka Re: Ja w wieku 8 lat... 08.12.07, 12:16
                            yoggi87 napisała:

                            > Dziwne, zeby nie zauwazyli, ze podczas ich powrotu mnie juz nie ma...
                            > Zawsze wczesniej jest telefon, nie mowie, ze wychodze, tylko pytam
                            > czy moge wyjsc.


                            no i właśnie o to mi chodziło, dziękuję.
                  • tora99 Re: Chwila niewagi... 06.12.07, 04:09
                    <Coz, pozostaje ci zamawianie chleba poprzez internetsmile.Tak do
                    > powiedzmy 12 lat zycia dziecka.>

                    mimo ze mam dziecko w domu, do tej pry nie zdarzylo mi sie zamawiac
                    chleb przez internet. nie zostawilam tez corki samej. wystarczy
                    troche pomyslec i kupic wiecej chleba, kupic chleb wczesniej,
                    poprosic meza, zeby kupil, kiedy bedzie wracal z pracy, poprosic
                    kogos o przypilnowanie dziecka, zabrac dziecko ze soba, albo po
                    prostu raz zjesc nalesniki. myslenie i przewidywanie nie boli.
            • gryzelda71 Re: Chwila niewagi... 06.12.07, 08:16
              alinaw1 napisała:
              Mój mąż opiekował się dziećmi, a on jest facet odpowiedzialny.
              > Aż tu nagle dowiaduję się, że zostawił dzieci same i poszedł do
              > sklepu bo pusto było w lodówce. Włączył dzieciom bajkę, przytuliły
              > się i oglądały. Nie mogę mu tego wybaczyć. Po prostu wyszedl po
              > chleb. I piwo. Ja ubrałabym dzieci i poszła z nimi albo w
              > ostateczności zamówiła przez internet.

              No łatwo krytykuje sie innych.Swoich błedów nie widac już tak wyrażnie.
              • joe_stru alinaw1... 06.12.07, 09:38
                Czy w związku z nieodpowiedzialnym wybrykiem swego męża, który
                zostawił dzieci na 5 min. same w domu powiadomiłaś już policję i -
                przede wszystkim - straż miejską? Przecież mąż, zostawiając dzieci,
                stał się potencjalnym PRZESTĘPCĄ. Przecież naraził dzieci na ogromne
                NIEBEZPIECZEŃSTWO! Nie możesz tego tak zostawić. Natychmiast zgłoś
                ten fakt odpowiednim służbom. Kara wymierzona w zawieszeniu stanie
                się z pewnością swoistym bezpiecznikiem na przyszłość.Trzymaj się!!
    • rycerzowa Re: Chwila niewagi... 06.12.07, 10:49
      To nie jest chwila nieuwagi, w czym innym rzecz.

      Otóż dziecko - i nie tylko dziecko - gdy mu coś wypada z reki, to INSTYNKTOWNIE
      ratuje to coś, "rzuca się" za tym czymś. Nie pomogą tu żadne tłumaczenia,temu
      nie zapobiegniesz, bo to jest podświadome. Spiderman, czy nie Spiderman,
      wszystko jedno.

      Mój mądry i rozważny syn wybiegł na jezdnię, gdyż wypadł mu z rąk arbuz i
      potoczył się pod koła...Tylko "cudem" udało się zapobiec tragedii, chociaż
      trzymałam malca za rękę, i rozmawiałam z nim w tym momencie. Przecież nie
      trzymasz dziecka z całej siły.

      Widziałam osobę dorosłą, która wyskoczyła z ruszającej kolejki linowej, gdyż
      wypadł jej szalik. Nie potrafiła wytłumaczyć swojego zachowania.

      Po prostu dziecko nie powinno mieć w reku niczego, co może wypaść i potoczyć
      się gdzieś, np. piłki, jabłka, arbuza. Najlepiej, żeby "na mieście" niczego nie
      trzymało w dłoni. Niejednokrotnie widziałam, gdy dzieciom wypadały z rąk zabawki
      w momencie, gdy wsiadały do tramwaju, autobusu. Pod koła, oczywiście...
      Po, co ryzykować?
      • croyance Re: Chwila niewagi... 06.12.07, 12:05
        A wiesz, ze ja rzadko mam cos takiego smile Jak mi cos wypadnie, to
        czesto lezy. Na przyklad, dzisiaj w metrze bilet upadl mi na
        podloge. Stwierdzilam, ze skoro juz lezy, to niech lezy, dokonczylam
        czytac artykul, a potem go podnioslam. Kilka razy mi cos zwialo, to
        sobie patrzylam, jak leci(ale to wszystko nic; ciotka mojego faceta
        jechala kiedys autobusem, w ktory uderzyla bomba wysadzajac go
        prawie w powietrze - rzecz dziala sie w Izraelu, jeszcze jak nie byl
        Izraelem - ciotka wybuchu nie zauwazyla, bo czytala ksiazke. Dopiero
        gdy skonczyla rozdzial i sie rozejrzala, okazalo sie, ze polowa
        autobusu nie istnieje. Moja rodzina podobna. Jak zapalil sie dywan,
        to wszyscy stali i sie patrzyli, a potem ktos westchnal i powolnym
        krokiem ruszyl po garnek z woda. Nie wyobrazam sobie, by ruszali na
        jezdnie po szalik smile.
        • ibulka Re: Chwila niewagi... 06.12.07, 12:08
          croyance napisał:

          > A wiesz, ze ja rzadko mam cos takiego smile Jak mi cos wypadnie, to
          > czesto lezy. Na przyklad, dzisiaj w metrze bilet upadl mi na
          > podloge. Stwierdzilam, ze skoro juz lezy, to niech lezy, dokonczylam
          > czytac artykul, a potem go podnioslam. Kilka razy mi cos zwialo, to
          > sobie patrzylam, jak leci(ale to wszystko nic; ciotka mojego faceta
          > jechala kiedys autobusem, w ktory uderzyla bomba wysadzajac go
          > prawie w powietrze - rzecz dziala sie w Izraelu, jeszcze jak nie byl
          > Izraelem - ciotka wybuchu nie zauwazyla, bo czytala ksiazke. Dopiero
          > gdy skonczyla rozdzial i sie rozejrzala, okazalo sie, ze polowa
          > autobusu nie istnieje. Moja rodzina podobna. Jak zapalil sie dywan,
          > to wszyscy stali i sie patrzyli, a potem ktos westchnal i powolnym
          > krokiem ruszyl po garnek z woda. Nie wyobrazam sobie, by ruszali na
          > jezdnie po szalik smile.


          to o tym dywanie mnie rozłożyło na łopatki big_grinDD
    • haidi0111 Re: Chwila niewagi... 06.12.07, 11:02
      Nie da się wszystkiego w życiu przewidzieć, po porostu nie da i już... Znam
      przypadek kiedy babcia pilnująca trzylatkę umarła podczas tego pilnowania. Mama
      dziewczynki zadzwoniła na szczęście do domu i dowiedziała się, że babcia śpi na
      podłodze i nie można jej obudzić... Nawt wykorzystując 200% swojej
      zapobiegliwości i odpowiedzialności nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć.
      • ibulka Re: Chwila niewagi... 06.12.07, 11:45
        nadgorliwe mamusie miałyby zapewne pretensje do babci, że leków nie wzięła ;]
        znam i takie przypadki mamuś ;]
      • jowita771 Re: Chwila niewagi... 06.12.07, 12:41
        moja babcia tez tak umarła, jak miałam cztery lata, ale mama była w drugim
        pokoju. a tez mogło być tak, że byłabym z babcia sama, bo mama wtedy była w domu
        wyjątkowo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka