deela
15.12.07, 00:06
no siedze, pije drynia (bom alkoholiczka) i mam myslówę
dostała propozycję zmiany pracy, ale nowy pracodawca chce zebym byla
koniecznie od 02.01.2008, a obecny dyrektor zatlucze mnie za psa za taki numer
wiec siedze i robie liste
za stara praca
- pewna robota, bo umowa na stale
- pewna i zawsze terminowa wypłata
- doskonale znam swoje obowiązki a wszystkie procedury tworzylam sama, wiec
jestem tam masta
- zaszlam w ciaze poszlam na macierzynski i mialam gdzie wracac po nim
- jak maly chorowal na poczatku w zlobku to mnie nie wpi...lili chociaz
szczesliwi z powodu absencji nie byli
przeciw starej pracy
- zmiana lokalizacji od stycznia co oznacza dodatkowa godzine dojazdow w obie
strone
- obowiazkow mi dochodzi a pensji nie
- w ciagu dwoch lat od podpisania umowy na stale dostalam 300 zl podwyzki (w
sumie)
- nerwowy dyrektor a wszystkie "fochy" skupiaja sie na mnie bo ma do mnie
najblizej
- firma moze z roku na rok pasc (sprawa nieprzewidywalna)
- jak tu utkne stane sie biurwa doskonala, a za mloda jestem zeby tak utknac,
rozwijac sie trzeba
za nowa praca
- praca w dziale zgodnym z kierunkiem mojego wyksztalcenia, dzial jest
tworzony od podstaw wiec bylabym w tym od poczatku
- mozliwosci rozwoju, nauki, nawiazywania kontaktow
- oferuja dodatkowe uslugi jak np abonament w lecznicach czego wczesniej nie
mialam
- firma duza, korporacyjno - panstwowa
przeciw nowej pracy
- pensja na poczatku taka sama jak w starej firmie
- umowa na okres probny a potem? (prawie na pewno bym zostala, ale prawie robi
wielka roznice)
- musialabym sie cholernie duzo nauczyc
- nowe obowiazki, nowe pola manewru, totalne przebranzowienie
- ostra kierowniczka, na pewno bedzie bardzo wymagajaca
- do pracy tez cholernie daleko ale mialabym z kim dojezdzac
no i last bat not list bo nie wiem gdzie to zaszeregowac:
- pracowalabym w tej samej firmie co maz
siedze mysle i jestem zdecydowana sie przeniesc tylko nie wiem jak to
powiedziec dyrektorowi no i zwyczajnie.... boje sie takiej zmiany
o!
i co teraz?