Dopadly mnie te upaly. Od paru dni chodze nieprzytomna, co ja pisze - ja
ledwo co chodze! Niedobrze mi i kreci sie w glowie. 100% przegrzanie. Do
tego mamy gosci - siostre meza z chlopakiem. Fajne i sympatyczne, ale troche
balaganiarskie nastolatki. Do tego moj zmeczony tymi upalami malutki synus.
I do tego maz. Maz, ktory sie na mnie obrazil, ze jestem chora. Bo akurat
mamy gosci.

(
Nie odzywa sie do mnie, jest zimny, nie zapytal sie jak sie czuje, nie poda
szklanki wody. Jest przegoscinny dla swojej siostry i jej chlopaka, zabawia,
robi im herbatke, smieje sie z nimi. Ja zdycham, nawet dzis zastanawialam
sie czy nie isc do lekarza, bo slabo widze i mdli mnie. Do tego nikt mnie
nie wyrecza z obowiazku zajmowania sie dzieckiem. Pelna sielanka, a mi jest
tak slabo.
I co o takim zachowaniu myslec?? Bo mi sie zdaje, ze moj maz jest coraz
mniej warty mojej uwagi.
padnieta i zdechnieta Sugar