Dodaj do ulubionych

Czy naprawdę wszystkim tak ciężko?

    • ominika Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 21:30
      W porównaniu z pierwszym dzieckiem - teraz jest lajtowo. Córa jest
      upośledzona i niewidoma, więc cała masa "normalnych" problemów i
      niespodzianke niemowlęcych nas wtedy ominęła. Teraz, po blisko 10
      latach przeżywam macierzyństwo jakby na nowo i jest niesamowicie.
      Pomimo strachu, że coś niepokojącego się pojawi, pomimo bolesnego
      zabkowania, pomimo płaczu, wiszenia na piersi, niedospanych nocy i
      tak dalej i tak dalej. Najlepwszym dowodem na to jest to, że przy
      córeczce już w szóstym miesiacu jej zycoa mialam opiekunkę, by
      wyrwać sie choć na chwilę z domu, bo sytuacje mnie przerastała.
      Teraz nawet nie myslę o tym, by Kubka komus podrzucić. Nie ciagnie
      mnie w inną stroną niż w tę, w którą patrzy moje dziecko.
      Błogosławię wręcz każdy normalny, zwykły dzien z moim synkiem.
      Nawet jeśli jest marudny, płaczliwy i męczący... Po wielu latach
      szarpania się z własnymi emocjami wreszcie czuję spokój i pewność,
      że wszystko jest na swoim miejscu. Poradniki i gazety dzieciowe
      jakoś mnie nie ciekawią, a moje dziecko wydaje się być szczęśliwe i
      zadowolone...
    • asia_i_p Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 06.01.08, 21:35
      Widzisz, kiedyś była jedna ksiązka do wychowania dzieci, a nie
      tysiąc. Moja babcia nie wsłuchiwała się w potrzeby dziecka, tylko
      skoro wszyscy lekarze i położne zgodnie mówili, że ma byc przerwa
      nocna, to od 4 do 6 rano woziła wrzeszczące z głodu niemowlę w
      wózeczku. Była dzielna, mówię to bez ironii, ale to tyle, jeśli
      idzie o wsłuchiwanie się w potrzeby dziecka.
      A co do nie wyrabiania, kiedy dziecko nie sypia, to u mnie we
      Wrocławiu po maratonie filmowym całonocnym jeden facet rzucił się
      pod tramwaj. Podobno nie miał depresji ani żadnych poważnych
      problemów.
      I powiem Ci, co jest z Tobą nie tak - i wybacz, że tak ostro - jeśli
      jedyną Twoją reakcją na to, że komuś jest źle i o tym mówi, jest
      opadnięcie rąk i natychmiastowe przyrównanie jego dupowatości do
      własnej idealności - to brak Ci wrażliwości, empatii i pokory. I
      lepiej pocwicz te cechy zanim Twoje dziecko zostanie nastolatkiem,
      bo wtedy bez nich jedno z Was dwojga może nie wyrabiac i pisac na
      forum rozpaczliwe posty.
    • krwawakornelia no przeciez kazda prawdziwa matka-polka 06.01.08, 23:15
      wie ze dzieci to horror i katorga.
      Adoptujmy 18 latki.
      • figlarna88 Re: no przeciez kazda prawdziwa matka-polka 07.01.08, 11:05
        Witam wszystkie mamy!
        Muszę powiedzieć, że rzeczywiście to całe biadolenie to przesada, ale wydaje mi
        się, że czasem wystarczy dobre słowo, żeby móc podejść do kolejnego problemu z
        większą rezerwą i nawet jeśli jedna osoba odpisze takiej mamie na tym
        Niemowlęciu to i tak podniesie ją to na duchu, co tu dużo gadać. Oczywiście przy
        tym wszystkim, co my teraz mamy to nie umywamy się do naszych babć chociażby,
        ale rzeczywiście czasem można sobie nie poradzić.
        Ja akurat nigdy nie miałam szczególnych problemów z Julą, ale nie każde dziecko
        jest spokojnym berbeciem. Może to też kwestia wsłuchiwania się w potrzeby dziecka.
        A tych książek to się naczytałam jeszcze przed zajściem w ciąże i na zdrowie mi
        nie wyszło, bo strasznie panikowałam cały czas.
      • lupobianco Re: no przeciez kazda prawdziwa matka-polka 07.01.08, 11:38
        A gdzie mamy się wyżalić ? ; ) Kto nas lepiej zrozumie niż druga
        mama? Tak naprawdę to panika, zmęczenie itp odczucia nie są stanem
        peramnentym, zwykle wszystkie mamy cieszą się ze swego
        macierzynstwa, jednak przychodza takie dni (któraś dziewczyna
        słusznie napisała,że nie jesteśmy cyborgami), kiedy w akcie
        desperacji rzucają się do internetu po zwyczajne wsparcie,
        oczekując, że inna mama napisze np."nie martw się, też tak miałam,
        przejdzie"- jest to normalne zjawisko, szukamy wsparcia,
        potwierdzenia u ludzi mających podobne do nas doświadczenia.
        Wracając do początkowego pytania " komu jak nie Wam... smilemam
        powiedzieć jak czasami się boję, jest mi ciężko " Koleżankom,
        znajomym, którzy nie mają dzieci ? - radzić się w sprawie koloru
        kupy ? Rodzinie - opowiadać jak bardzo jestem niewyspana ? Mężowi
        wracającemu z pracy wieczorem (jemu też nie jest łatwo) ? W czasach,
        kiedy nie byłam mamą, unikałam jak ognia znajomych, które ciągle
        opowiadały o tzw trudach macierzyństwa, nieprzespane noce,
        wyrzynające się ząbki itp. - to był horror, wyrwała się kobiecina na
        chwile z domu na babski wieczorek, dziecię zostało w domu z
        tatą,babcią a ona cały wieczór o tych ząbkach. Rodzinie nie powiem,
        bo będą się martwić ze mną i o mnie, mężowi nie będę truła,bo chłop
        jak to chłop - myśli zadaniowo, poczuje, że oczekuję od niego
        rozwiązania problemu, nie zrozumie, że czasami potrzebuję się
        wygadać : )To formu jest wentylem bezpieczeństwa, wiem, że tu są
        dziewczyny w podobnej sytuacji, zrozumieją mnie i nie jest tak, że
        wszystkie są ciągle przemęczone, umordowane i w znoju i trudzie
        przeżywają swoje macierzyństwo. Te rozpaczliwe posty pojawiają się w
        rzadkich chwilach zwątpienia, niemocy. Bo o czywistościach - "
        kocham mojego maluszka nad życie - nawet po nieprzespanej nocy ; )"
        nikt nie pisze, bo to wiemy, szukamy zrozumienia i rady - co robić,
        żeby przespał tę noc ?
        Kornelio - 18 latki to dopiero horror ; )
    • tosina Ale" pojechali" po was. 07.01.08, 11:41
      • tosina Re: Ale" pojechali" po was. 07.01.08, 11:49
        Oj za szybko kliknelamsmile.Bycie zmeczonym i brak entuzjazmu nie jest
        niczym zlym. O wiele gorzej jest gdy udajemy same przed soba ze
        wszystko Ok a tymczasem same nie wyrabiamy. NIKT nam nie pomoze
        jesli jesli nie powiemy ze tej pomocy potrzebujemy.Jednak trzeba tez
        wziasc pod uwage ze sa ludzie ktorym zawsze zle, ktorzy zawsze
        utyskuja zamist zmierzyc sie ztym co dostaja od zycia. Moze czesc z
        tych mam utyskujach liczyla ze bedzie ksiazkowo , ze bedzie super bo
        dziecko w wozeczku kolezanki takie slodkie i tak slicznie wygladaja
        na spacerze.A tym czasem towarzysz nie chce wstawac na wspol do
        malucha, nie chce robic nic ponad to co musi i frustracja rosnie bo
        mialo byc tak pieknie a nie jest.
        Sama przyznaje sie ze najciezej wstawalo mi sie w nocy do 1 dziecka
        a przy nst. bylam wprost zaskoczona ze nie jest mi "ciezko" isc do
        pokoju obok nakarmic.

        Wszystko wiec tez zalezy od mentalnosci. czlowieka.
    • weronikarb Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 07.01.08, 12:02
      Wole tutaj sie wybiadoli, ponarzekac, powyzywac niz w realu wyżywac
      sie na mezu i jemu "truc".
      Takim sposobem, przezylam 2 lata niedospania smile
      Do pracy poszlam zaraz po maciezynskim.
      Syn mial do 3 m-cy kolki od 4 m-ca zaczely isc zeby do 10 m-ca mial
      16 na wierzchu
      Nastepnie problemy z jedzeniem - a dokladnie brakiem.
      Przestawil sie na jedzenie nocne calkowicie (w ciagu nocy wypijal 1
      litr mleka z kaszka manna)

      W ciagu 2 lat schudlam 40 kg bez dity - to jedyny plus smile)))

      I nadal niemam luzu, moje dziecko to odwrotnosc wszystkich
      poradnikow, ale kocham go i jestem szczesliwa ze go mam smile

      Poprostu niektorzy maja taka forme terapii, ja w realu jestem
      cyborgiem
      • ejka.pe do autorki wątku 08.01.08, 06:30
        Oj, widzę, że z jednej strony jesteś wielkim przeciwnikiem
        poradników i "dzieciowej" literatury, z drugiej zaś - orędowniczką
        macierzyńskiego instynktu. Zgadzam się z Tobą, że książek nie należy
        brac dosłownie i postępowac wedle wytyczonych ściśle reguł. Ale
        instynktowi trzeba czasem pomóc... Bo chce się dla dziecka dobrze,
        robi się tak, jak serce podpowiada, a efekt jest inny od
        zamierzonego. Dlatego - moim zdaniem - warto czasem coś mądrego
        poczytac albo przynajmniej znaleźc coś, co w przypadku naszego
        dziecka pomoże i uczyni nasze życie lepszym.

        Założyłam na forum "niemowlę" wątek o łatwym planie, i podobnie jak
        pade, nie zauważyłam tam żadnego narzekania ani biadolenia, jest tam
        raczej wymiana doświadczeń i wyrażenie gotowości do wprowadzenia
        jakichś zmian w życiu dziecka, bo są one, zdaniem mam, potrzebne.
        Ciesz się, kobieto, że Ciebie akurat Twój macierzyński instynkt tak
        doskonale przez życie prowadzi, bo nie każdy jest takim
        szczęściarzem!

        Mi samej, dla przykładu, instynkt kazał zamykac dziecku usta piersią
        za każdym razem, gdy zapłakało, nosic wciąż na rękach, huśtac,
        kołysac, pomagac w zasypianiu, jedzeniu, chodzeniu... Kiedy starsza
        córeczka trochę podrosła, okazało się, że zabrnęłam w ślepy zaułek,
        i dopiero to moje "guru", Tracy Hogg, przedmiot mego uwielbienia
        bezkrytycznego, otworzyła mi oczy!
        A tak zupełnie poważnie - uświadomiłam sobie wiele rzeczy dzięki tej
        Pani, i pomogłam i sobie, i dziecku. Nauczyłam spania,
        samouspokajania i wielu innych pożytecznych rzeczy.

        Dlatego jestem zdania, że instynktowi trzeba czasem pomóc albo lekko
        go nakierowac na własciwe tory.

        Nasuwa mi się jeszcze jedna myśl - przecież to forum niemowlęce
        właśnie po to jest, do diaska, żeby sobie pobiadolic, więc jeśli
        ktoś pobiadoli, to źle, że sobie tam pobiadolił? Nawet ta matka,
        która tak świetnie daje sobie radę (w erze pampersów i
        podgrzewaczy), miewa czasem gorsze chwile i nie wyrabia, więc co w
        tym złego, że o tym napisze?
        Jeśli Ciebie to drażni, to po co Ci to czytac i się stresowac?
        • margo_kozak a ja sie zgadzam z autorka 08.01.08, 09:19
          ZGADZAM SIĘ Z AUTORKA WATKU.
          Jak bylam jeszcze w ciazy to pamiętam jak na moim rówieśniczym forum
          pojawialy się watki o sprzątanie, gotowanie jak już dziecko się
          urodzi., (kiedy to robic???)
          Padl nawet pomysl żeby nagotowac i pomrozic na kilka miesięcy, bo
          przeciez przy dziecku nic się nie da zrobic.
          A co do forum niemowle, to często mam wrazenie ze tam siedza jakies
          malo zaradne mamy.
    • ida771 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 08.01.08, 15:46
      widzisz to zależy od tego
      w jakim momencie życia jesteśmy
      jaka jest nasza dojrzałość
      jaka jest nasza pokora
      jakie mamy doświadczenia zyciowe
      czy nasze osobiste potrzeby są zaspokojone czy nie
      czy to nasze pierwsze dziecko czy czwarte
      czy nasza cierpliwosc do dzieci rosnie czy spada wraz ze wzrostem liczby
      posiadanych dzieci
      długo by wymieniać.
      nie potępiałabym matki która się wścieka.
    • budyniowatowe Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 08.01.08, 18:43
      sabciass napisała:

      > Czytam czasem forum Niemowlę i ręce mi opadają. Co drugi post jest
      o
      > tym, jak to jedna z drugą już nie wyrabia, bo:
      > -dziecko wisi na cycku, a ona by chciała żeby tak jak u T.Hogg
      jadło
      > co trzy godziny i maltretuje malucha
      > -budzi się jeszcze w nocy, więc może zamiast cycka dać mu butlę,
      to
      > przestanie
      > -bo samo nie zasypia, i już drugi tydzień drze się przez trzy
      > godziny gdy ona próbuje wprowadzić "uśnij wreszcie"
      > -dziecko ząbkuje, płacze a ona się wścieka.
      > -a w łatwym planie pisze tak i tak, a jej dziecko za cholerę nie
      > chce tak robić
      > Dlatego pytam, czy są tu jeszcze jakieś mamy, które słuchają
      potrzeb
      > dziecka, zamiast swoich? Które płacz dziecka nie denerwuje?Które
      > słuchają swojego instynktu, zamiast czytać te durne książki, w
      > których jest mnóstwo oczywistych rzeczy i mnóstwo bzdetów?

      Od razu widac, ze nie przeczytalas zadnej z tych ksiazek, bo nawet
      nie wiesz o czym tam pisza.

      Glowna mysla ksiazek T. Hogg jest to aby wsluchac sie w swoje
      dziecko i je zrozumiec, a nie maltretowac.
      • leonie26 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 08.01.08, 22:25
        jednak bardzo ciezko
        • figlarna88 Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 09.01.08, 10:44
          Witam!
          Nie można powiedzieć, że są mało zaradne, tylko właśnie szukają pociesznie i nie
          chcą się pewnie wyżalać w realu, wiec chociaż tutaj im może dajmy, a poza tym
          chyba każda z nas miała chwile zwątpienia, nie?
    • melka_x Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 09.01.08, 11:05
      Wam się wydaje, że mając 1, 2 czy nawet 3 dzieci wiecie już wszystko
      o dzieciach wszystkich. A dziecko dziecku nierówne. Dzieci są
      spokojne i płaczliwe. Są takie co szybko uczą się przesypiać noc i
      takie co jeszcze w przedszkolnym wieku budzą się po kilka razy i
      długo nie mogą zasnąć. Są takie, które wymagają bezustannej uwagi i
      takie, którym czasem zdarza się poleżeć sobie spokojnie z
      grzechotką. Są takie co godzinami wiszą na piersi i każde ostawienie
      od piersi wywołuje atak płaczu, i takie co najadają się w 20 minut i
      spokojnie sobie zasypiają. Dlatego jednym jest rzeczywiście ciężko,
      innym całkiem lekko. A matka 'łatwego' dziecka nie zrozumie ile
      pracy wymaga opieka nad tym bardziej absorbującym.

      A granica między słuchaniem potrzeb swojego dziecka, a
      podporządkowywaniem wszystkiego dziecku jest płynna. Najlepsze
      przykłady to właśnie spanie i jedzenie. Naprawdę nie ma żadnego
      powodu, żeby dziecko dobijające roku musiało jeść w nocy czy budzić
      się kilkanaście razy. Są na to sposoby i naprawdę one nie oznaczają
      ignorowania potrzeb dziecka. Rodzice mogą - przynajmniej w pewnej
      mierze - wyregulować rytm dobowy dziecka. Jeśli tego nie chcą, ich
      sprawa, ale proszę mi nie wciskać kitu, że to to samo co słuchanie
      potrzeb dziecka.
    • melka_x Re: Czy naprawdę wszystkim tak ciężko? 09.01.08, 11:23
      A propos ząbkowania, swoją drogą to niezły przykład na
      nieprzystawolność doświadczeń przy różnych dzieciach. Po pierwszych
      2 zębach syna byłam przekonana, że wieści o straszliwie męczącym
      ząbkowaniu są mocno przesadzone, takie strojenie się w
      matkokobatanckie piórkawink. Owszem mały marudził, nawet sporo i
      upierdliwe, ale żeby jakiś dramat, no bez jajwink. Po 2 miesiącach
      dziecku zaczęło naraz wyłazić 5 zębów. I wtedy zrozumiałam czym może
      być ząbkowaniewink, to był naprawdę koszmar zwłaszcza, że sprzęgł się
      najpierw z jakaś infekcją dróg oddechowych, a później z ospą.
      • krwawakornelia U nas akurat kazdego zeba dziecko 10.01.08, 22:58
        mocno odchorowalo, ale to raczej jemu bylo ciezko nie mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka