Dodaj do ulubionych

dziecko - ulec naciskom?

15.01.08, 12:18
Drogi Mamy, moze Wy zrozumiecie moja sytuacje...
Sytuacja jest taka. Mam 27 lat, od kilku lat pracuje skonczylam ciekawe studia. Obecnie koncze doktorat - ale pracy na uczelni nie podejme. Bardzo moja prace lubie, jest dla mnie wazna, awansuje, doksztalcam sie. W tym roku rozpoczelam bardzo istotny dla mnie kurs zawodowy - trwa ponad 4 lata ale wiaze sie z ograniczeniami (raz w miesiacu wyjazd do innego miasta, nocleg tam, w kazdym roku miesiac stazow poza miejscem zamieszkania, czeste wyjazdy na spotkania zwiazane z kursem). Jest to niezwykle obciazajace czasowo i finansowo, ale mam pelna swiadomosc, ze wlasnie to chce robic
Od roku jestem w zwiazku, mieszkamy razem. Moj partner jest lekarzem, w tym roku podjal prace, dostanie stala umowe. Ja stalej umowy nie mam, wszedzie umowy roczne. Partner bedzie miec stala umowe, coraz czesciej porusza kwestie dziecka. Mowi, ze on ma juz stala prace, ze bedzie z czego zyc. A ja nie chce dziecka w tym momencie. Realne jest dla mnie dziecko za 4 lata jak bede konczyla ten kurs, bede miala lepsza pozycje zawodowa. Partner chcialby zmiany w zyciu juz teraz, juz teraz dziecka. A ja nie odczuwam zadnej checi posiadania dziecka, ciazy boje sie jak niczego innego, nie mam zadnej checi, potrzeby, nic. O dziecku w tej chwili czy za rok patrze tylko jako o ograniczeniu, zabraniu mi szansy na rozwoj i ciekawa prace, przeszkodzie.
Partner uwaza, ze swobodnie moge zajsc w ciaze nie majac stalej umowy, chociaz ja tlumacze, ze to oznacza, ze nie mam gdzie wrocic do pracy. On nie widzi nic zlego w tym, ze ja mialabym nawet 3 lata siedziec w domu, podczas kiedy dla mnie praca jest bardzo wazna. Mnie nie wystarcza to, ze beda pieniadze, ktore on zarobi. Lubie pracowac, ciesze sie z mojej pracy, to dla mnie wazne, nie wyobrazam sobie tylko siedzenia z dzieckiem. Zeby zdobyc swoj zawod ciezko studiowalam przez 6 lat, teraz doktorat, teraz ten kurs, nie wyobrazam sobie tego zaprzepascic, a przeciez jak zajde w ciaze bez stalej umowy to nie mam gdzie wracac, nikt mnie nie przyjmie. co mam zrobic? jak rozmawiac?
Nie wyobrazam sobie decydowac sie na dziecko nie majac na nie checi, nie chcac dziecka, przeciez to bylaby dla niego krzywda. Ja bym chciala za te 4 lata, kiedy moja sytuacja zawodowa bedzie stabilna, bede miala gdzie wrocic do pracy a moje kwalifikacje na wiecej mi pozwola.
co Wy o tym myslicie? jak dalej o tym rozmawiac?
partner juz teraz mowi, ze on bedzie wracal do tematu...
Vicky
Obserwuj wątek
    • koteczka12 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 12:30
      Nie ulegaj. Ostatecznie możesz zajść w ciążę za trzy lata, kurs w
      końcu możesz skończyć w ciąży? Ale nie wcześniej. 31 lat to bardzo
      dobry wiek na pierwsze dziecko, a szkoda byłoby gdybyś została bez
      kwalifikacji na cudzej łasce. Chyba, że planujecie tych dzieci
      powyżej 4, to warto zacząć wcześniej, może dopytaj się partnera co
      planuje, bo chyba się wcześniej w tej sprawie nie dogadaliście smile
    • hermiona37 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 12:31
      To twoje życie i zrobisz jak uwazasz. Jak wiadomo nic na siłę i
      jeśli masz coś robić na siłę to nie warto bo nikogo w ten sposób nie
      uszczęsliwiszsad
      Ale z drugiej strony moźe porozmawiaj z partnerem za ile lat ty
      chcesz miec dziecko? Bo robienie kariery moze trwać róznie długo,
      nawet 10 lat. I nie sądze zeby tak fajnie było mieć dziecko przed
      40sad
      Może warto zdecydowac się wcześniej, odchować i zajac się pracą .
      Przeciez nie musisz siedzieć 3 lata w domu, możesz wrócić do pracy w
      dowolnym momencie który uznasz za rozsadny a dzieckiem zajmie się
      ktoś z rodziny, niania czy żłobek.
      Bo jeśli zdecydujesz się na dziecko za 10 czy 15 lat może się juz
      okazać za póżno i dla ciebie i dla twojego małżeństwasad
      O ile w tym czasie twój mąż nastawiony na reprodukcję nie znajdzie
      młodszej i chetnej do posiadania dziecismile
      Pozdrawiam i zyczę podjęcia dobrej decyzji
      • kim5 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 12:50
        Wydaje ni się, że przede wszystkim trzeba chcieć. I wtedy inaczej
        się patrzy na przeszkody. Jesli nie chcesz na razie dzieci, nie
        zmuszaj się. Ja mam 33 lata, nie mam dzieci i nie mam też na nie
        chęci. Jak poczujesz pragnienie posiadania potomstwa, to inaczej
        pewnie spojrzysz na hierarchię ważności w twoim życiu.
    • vicky1 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 12:44
      Trójka czy czwórka dzieci w ogóle nie wchodza w grę... na to mój stan zdrowia nie pozwala. Mam bardzo duzą wadę wzroku (ponad 50% utraty wzroku z powodu jaskry), krótkowroczność, problemy hormonalne, problemy neurologiczne (w trakcie diagnostyki) i gastrologiczne. Mimo tego zdrowia zawodowo funkcjonuje bez zastrzeżeń, nikt nic nie wie raczej. Ale nie wyobrażam sobie wielu ciąż przy tych wadach...
      Specyfika mojego zawodu jest taka, że co roku wchodzą już osoby z pełnmi kwalifikacjami. Więc słaba jest możliwość, żeby przerwać kurs i wrócić - zresztą ten kurs to wyklucza (nie można opuścić więcej niż jednych zajęć)
      • mruwa9 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 12:55
        w tym p...onym swiecie to jednak kobieta ponosi najwieksze ofiary w
        zwiazku z posiadaniem dzieci (posiadanie-straszne slowo). Nie ulegaj
        naciskom, jesli sama nie jestes przekonana do slusznosci decyzji, bo
        twoj facet zbierze tylek w troki i pojdzie do pracy (na kilka
        dyzurow z rzedu, zeby starczylo kasy na pampersy), a Ty z dzieckiem
        i wlasna frustracja zostaniesz w domu. To jest tak odpowiedzialna
        decyzja, a konsekwencje sa nieodwracalne wink, ze nie da sie jej (nie
        powinno) podejmowac samodzielnie, pojedynczo. Poczekaj, az sama
        bedziesz gotowa na macierzynstwo. Nie sposob przewidziec, czy
        kiedykolwiek i kiedy to nastapi i co sie moze w przyszlosci
        wydarzyc,ale nie spiesz sie.
    • lena99 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 12:55
      Proponuję szczerą rozmowę z partnerem. Powiedz mu to co tu
      napisałaś - że praca dla ciebie to nie jedynie źródło dochodu.
      Chyba musicie wypracować wspólną i zgodną wizję waszego związku i
      rodziny w dalszej perspektywie.

      "Uleganie" naciskowi to nie najlepszy pomysł.
    • kasia64 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 13:13
      A mnie tu zapachniało takim zwykłym brakiem szacunku dla partnera, jego planów, marzeń.I chyba trochę niedojrzałością- "bo ja tak chcę".

      Zrealizuj Vicky swoje marzenia i plany,na dziecko jeszcze masz czas.
      Porozmawiaj z partnerem(nie cierpię tego określenia- pewnie nie jedna rozmowa już była na ten temat), ustal wstępna datę starań na "po kursie" i sama zobacz co z tego wyniknie.

      A jakie są argumenty partnera "za" poza oczywiście jego stałą pracą.
      Macie mieszkanie?
    • loola_kr Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 13:33
      Musicie porozmawiać i ustalic co jest dla kogo priorytetem w danej
      chwili.
      Ja też miałam super pracę, chciałam zrobić doktorat a mąż chciał
      dzieci (ale mieliśmy psa, to mogliśmy na niego przelewać uczucia) i
      odwlekałam... kiedy moja bliska kolezanka zaszła w ciążę to
      postanowiliśmy spróbawać, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Po kolejnym
      okresie miałam gdzieś pracę i doktorat, chciałam mieć dziecko!
      Priorytety się zmieniają...
      Teraz mamy dwójkę smile, pracę mam super, ale doktorat leży odłogiem...
    • burza4 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 13:34
      jak dla mnie - podstawowa kwestia to pewna stabilizacja, również
      rodzinna. Jeśli się facet decyduje na dziecko, powinien decydować
      się na założenie rodziny, wziąć na siebie pełną odpowiedzialność, a
      nie podchodzić tak, jakby chodziło o kupno wspólnego pieska. Piszesz
      PARTNER, o ślubie ani słowa. Decydując się na dziecko - stajesz się
      całkowicie od niego zależna, dodatkowo - on się w tym czasie będzie
      dorabiał - ty masz z kariery zawodowej zrezygnować. W razie gdyby
      ten związek nie wypalił - poświęcasz jemu swoje ambicje i plany - i
      zostajesz z niczym. Nie będąc żoną, nie masz prawa do wspólnego
      dorobku.

      jesteście dopiero rok razem, ty masz dopiero 27 lat, nie chcesz
      jeszcze dziecka, partner powinien to uszanować.

      kwestie chęci to inny wątek, generalnie jak się nie ma ciśnienia na
      dziecko - to trzeba poczekać, żeby nie mieć poczucia, że coś się
      utraciło. Tym bardziej, że dopiero zaczynasz karierę zawodową i
      chcesz na razie się na tym skupić.
    • vicky1 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 13:49
      nie mamy mieszkania. wynajmujemy na razie mieszkanie - jeden pokoj. Ale partner mowi, ze ten on dostanie stala umowe, bedzie zarabial dobrze a poza zeby bylo dziecko wcale nie trzeba mieszkania, wystarczy jego stala praca. a ja tego nie widze. Nie widze jak niby zyc z dzieckiem w kawalerce, zero intymnosci, zero spokoju, nie ma miejsca dla dziecka. nie wiem jak duze musialyby byc jego pobory aby utrzymac z nich 3 osoby - na pewno ewentualne zarobione przez niego 4 tysiace nie wystarcza - okolo 800 zl kosztuje nas mieszkanie. poza tym nie wyobrazam sobie zmarnowania swojego dorobku, studiow, dotychczasowej pracy po to, zeby w domu siedziec. wiem, ze sa kobiety, ktore dobrze sie czuja w takiej roli, ale ja nie. jestem osoba aktywna, potzrebuje dzialan, nowych zadan, wyzwan, nie widze siebie gotujacej i zajmujacej sie dzieckiem.
      • protozoa Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 15:26
        Wiesz co Ci powiem - bardzo mało prawdopodobne, aby w najbliższym
        czasie w tym kraju lekarz dobrze zarabiał nie ujajając się do cna.
        Oczywiście - będą to pieniądze pozwalające na jako takie życie i
        tyle. Ale wybij sobie z głowy, ze w tej sytuacji ( tzn. gdy
        będziecie chcieli lepiej zyć) Twój partner w czymkolwiek Ci pomoże.
        Po prostu fizycznie nie da rady.
        Rozważ tę kwestie przy decyzji o macierzństwie.
        Wiem co piszę - jestem z lekarskiej rodziny, sama jestem lekarzem,
        podobnie jak mąż.
    • brak.polskich.liter Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 13:49
      Nie rob nic wbrew sobie. Szczegolnie decyzji (nieodwracalnej i dozywotniej w
      skutkach) w kwestii tak istotnej nie podejmuj pod wplywem fanaberii faceta.

      Poczucie straty czegos waznego (praca) i ubezwlasnowolnienia (decyzja),
      uzaleznienie finansowe, frustracja i niespelnienie matki to bardzo kiepski
      pakiet startowy dla tejze matki i dziecka. Nie warto. Szczegolnie, ze wiesz
      doskonale, ze na dzien dzisiejszy TY nie chcesz dziecka.
      I tego radzilabym sie trzymac.
    • g0sik Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 13:54
      Podpisuję się pod Burzą. Od siebie dodam jeszcze, że Twój facet
      zachowuje się jak rozkapryszony i nieodpowiedzialny dzieciak.
      Jesteście dopiero rok razem, mieszkacie w wynajętym pokoju, Ty nie
      masz stałej pracy, on liczy na coś czego jeszcze nie ma i w tej
      sytuacji naciska na dziecko?? Czy on na prawdę tak kocha dzieci czy
      tylko chce Cię uziemić i uzależnić od siebie?

    • estel7 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 14:11
      Broń Boże nie decyduj się na dziecko jeśli jeszcze nie jesteś gotowa - nie
      wybaczysz mężczyźnie tego nigdy!!
      Ciężkie chwile - a takie są po urodzeniu dziecka będą jeszcze trudniejsze -
      lepiej poczekać - ale rozsądnie żeby nie było za późno - biologia też ma swoje
      prawa...
    • dee.angel Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 14:23
      Rozumiem twoje powody, nie powinnas ulec naciskom. Ale... czy wy kiedykolwiek
      wczesniej rozmawialiscie o kwestii posiadania dzieci w ogole? Czy z twojej
      strony to jest tylko kwestia ustabilizowania pozycji zawodowej (co ma ci zajac
      ok. 4 lat) czy tez w ogole NIE JESTES PEWNA czy chcesz miec dzieci? Jezeli nie
      wiesz czy bedziesz chciala kiedykolwiek miec dziecko musisz o tym jasno
      powiedziec partnerowi. Bo moze sie okazac, ze on bedzie czekal te 4 lata, potem
      sie okaze, ze ty jeszcze musisz skonczyc nastepny kurs, a potem dostaniesz
      awans, a potem... I w rezultacie facet bedzie sie czul oszukany - i slusznie.
      Chyba musisz najpierw sobie i partnerowi odpowiedziec na pytanie, czy w ogole
      masz zamiar byc matka.
      Jesli tak, to partner, jesli cie szanuje i kocha, bedzie w stanie zrozumiec
      twoje powody.
      • burza4 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 14:32
        z całym szacunkiem - ale skąd ona ma wiedzieć czego będzie chciała
        za 5 lat? chęć na dziecko może się pojawić, może i zniknąć,
        rozsądnie myślący człowiek takim deklaracjom ślepo nie wierzy, bo
        życie pisze różne scenariusze. Trudno mówić o "słusznym" poczuciu
        bycia oszukanym, jeśli drugiej osobie zmieniły się poglądy. Zmiany
        są wpisane w życie każdego z nas.

        masz pewność, że za 5 lat nadal będziesz kochać tego samego faceta?
        • dee.angel Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 15:07
          Jezeli ktos nie ma pewnosci, czy w ogole chce miec dzieci to po prostu powinien
          o tym JASNO partnerowi powiedziec. Wtedy partner przynajmniej ma szanse sam
          podjac decyzje, czy chce zaryzykowac (jezeli nie wyobraza sobie rodziny bez
          potomstwa) czy nie. A tekst, ze nikt nie wie czego bedzie chcial za 5 lat jest
          dla mnie mocno infantylny. Nie wyobrazam sobie zwiazku z osoba, ktora nie jest w
          stanie zrobic zadnych planow na przyszlosc i sama nie wie czego chce, ale co kto
          lubi smile Moze tobie to nie przeszkadza...

          I owszem, wiem na 100%, ze bede kochala tego samego faceta za 5 lat. A nawet za
          15. Wybralam sobie po prostu tego wlasciwego smile Nie sadze, zeby 40-letni
          czlowiek nagle zmienil sie w takim stopniu, ktory zabilby moje uczucie.

          Poza tym zaloze sie, ze gdyby odwrocic sytuacje: facet nie wie czy chce miec
          dzieci i mowi - moze tak, moze pozniej, a moze wcale, skad mam wiedziec co
          bedzie za 5 lat? Przypuszczam, ze wiekszosc kobiet stwierdzilaby, ze to
          niepowazne, bo zegar biologiczny tyka i szkoda marnowac czas w zwiazku, w ktorym
          nie ma mozliwosci okreslenia czy bedzie dla nas spelniony czy nie. Jak dla mnie
          kwestia posiadania lub nieposiadania dzieci jest jedna z najwazniejszych w
          zwiazku, bo sila rzeczy ma wplyw na nasze szczescie i spelnienie.
          • burza4 Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 15:48
            owszem, warto o tym rozmawiać, ale powiedzmy sobie szczerze -
            patrząc na swoje poglądy sprzed lat, jedynie ich część pozostała
            niezmieniona. Reszta ewoluuje, podobnie jak potrzeby.

            jak dla mnie infantylne jest oczekiwanie, że deklaracje sprzed 5,
            10, 15 lat są obowiązujące do końca życia, tylko dlatego że kiedyś
            wydawało nam się, że wiemy co będziemy za parę lat czuć.

            moja znajoma wychodząc za mąż uważała, że dzieci mieć nie chce i
            chcieć nie będzie. Odmieniło jej się po paru latach, w związku z tym
            nie miała prawa renegocjować tematu, bo sama tak ustaliła i klamka
            zapadła? nie miała prawa mieć żalu, że mąż się na to nadal nie
            pisze? on od początku sprawę stawiał jasno.
            • dee.angel Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 17:28
              burza4 napisała:

              > owszem, warto o tym rozmawiać, ale powiedzmy sobie szczerze -
              > patrząc na swoje poglądy sprzed lat, jedynie ich część pozostała
              > niezmieniona. Reszta ewoluuje, podobnie jak potrzeby.
              -
    • sir.vimes Dziecko to nie zabawka 15.01.08, 15:10
      Nieodpowiedzialnością jest zachodzić w ciążę "bo ktoś kazał".

      Ludzie to nie kukułki - oprócz urodzenia dziecka trzeba sporo z siebie dać... I
      to Ty jedna wiesz , kiedy dać to będziesz w stanie.

      Jeżeli zajdziesz wbrew sobie - są spore szanse , że unieszczęśliwisz i siebie i
      dziecko.

      Jeżeli partner bardzo chce mieć dziecko - oczywiście, ze będzie do tematu
      wracał, i to jest normalne. Ale to nie znaczy, ze masz zachodzić wtedy kiedy Ci
      to nie odpowiada.
      • hermiona37 Re: Dziecko to nie zabawka 15.01.08, 15:27
        No napewno nie wolno robic nic na siłę ani na czyjeś ządanie,ale z
        drugiej strony jak tak pomyslec nad tym to przerażający jest ten
        zanik instynktu samozachowawaczego w ludziachsad
        Przecież tak naprawdę naszym główny celem na tymświecie jest
        przedłużenie gatunku i rozmnażanie siesmile
        No ja nie mówię,żeeby kazdy narobił 15 dzieci, no ale czekanie z
        macierzyństwem do 40 lub decydowanie się wogóle na bezdzietnośc jest
        przerażajacesad((
        Ludzie wogóle przestali rozumieć o co chodzi w tym zyciu, o to,ze
        najważniejszy jest drugi człowiek i miłośc a nie kariera i pieniadze.
        A co bedzie u schyłku zycia??? Gdy staniemy nad grobem patrżąc na
        swoje dokonania, na toże nikomu nic nie przekazaliśmy,ze nie mamy z
        kim się podzielić naszym dorobkiem,ze nie mamy dla kogo żyć???
        Mąż to obcy facet i róznie w życiu może być,ale dzieci to zawsze
        krew z naszej krwi i ciało z ciała dzięki nim i naszym wnukom i
        prawnukom bedziemy zyć jeszcze wiele lat po naszej smierci.
        a cóz takiego waznego robią bezdzietne z wyboru panie??/ Przekładają
        papierki w biurach?? Czy pomagają zachodnim koncernom rosnac na
        naszym rynku i kosić kase??
        Patrząc z punktu widzenia wieczności to uganianie się za karierą nie
        ma wielkiego sensu.
        Oczywiście uważam,że aby mieć dzieci też najpierw nalezy do tego
        dorosnąć i ułożyć sobie jakoś życie, ale odkładanie tego w
        nieskończonośc tez jest bezsensownesad
        A w przypadku autorki postu uważam,że być może podświadomy problem
        tkwi właśnie w złym stanie zdrowia, moze boi się ze pogorszy się on
        przez ciąze lub ze potem nie poradzi sobie z opiekją nad dzieckiem??
        Ale myslę,że o tym wszystkim warto rozmawiać z partnerem no i moze
        częsciej zastanawiać się nie tylko nad tym czego JA CHCĘ ale nad
        ogólnym sensem życiasmile
        • dee.angel Re: Dziecko to nie zabawka 15.01.08, 15:30
          Loooooojesu...
          Gdyby nie to, ze mam trojke dzieci to bym sie upila z rozpaczy po tym poscie,
          jakie bezsensowne jest zycie bezdzietnmej osoby. Szczena opada i wala sie po
          podlodze normalnie. Serio smile
          • hermiona37 Re: Dziecko to nie zabawka 15.01.08, 15:48
            Ja nie mówię,że bezsensowne tyle tylko ,że wrto czasem nad tym sie
            zastanowić. A skoro tak cię to śmieszy to czemu masz trójkę dzieci a
            nie robiłas do 40 wspaniałej kariery naukowej???smilesmile
            • dee.angel Re: Dziecko to nie zabawka 15.01.08, 17:30
              Wiesz, roznica zasadnicza miedzy nami polega na tym, ze ja nie uwazam, ze KAZDY
              powinien miec trojke dzieci tak jak ja, bo inaczej jego zycie nie ma sensu. Lapiesz?
        • brak.polskich.liter No, litosci 15.01.08, 16:13
          Dziewczyna ma 27 lat, zycie i multum mozliwosci przed soba. Nie twierdzi, ze
          bedzie czekac z macierzynstwem do 40-tki, albo w ogole z niego zrezygnowac
          (swoja droga - coz takiego przerazajacego jest w bezdzietnosci z wyboru?). Nie
          napisala nic w rodzaju "kariera ponad wszystko", albo "milosc to sciema".
          Napisala, ze na dzien dzisiejszy chce zainwestowac czas i energie w rozwoj
          zawodowy i wie, ze dziecka W TEJ CHWILI miec nie chce.
          A Ty w odpowiedzi wyszlas z tekstami o staniu nad grobem, bezdzietnych paniach
          przekladajacych papierki, zyciu po smierci (dla mnie oksymoron) i Wartosciach
          Przez Duze Wu, jak przyslowiowe cztery litery zza krzaka.

          > Patrząc z punktu widzenia wieczności to uganianie się za karierą nie
          > ma wielkiego sensu.

          Patrzac z punktu widzenia wiecznosci niewiele rzeczy ma sens. Jemy, s.amy i
          umieramy. Pare dziesiatek lat i koniec biografii. Wychodzac z tego zalozenia,
          mozna usiasc na tylku i czekac na final.

          > Ale myslę,że o tym wszystkim warto rozmawiać z partnerem no i moze
          > częsciej zastanawiać się nie tylko nad tym czego JA CHCĘ ale nad
          > ogólnym sensem życiasmile

          Dziewczyna zadala w miare konkretne pytanie, a dostala moralitet o sensie zycia.
          IMO Twoj post to doskonaly przyklad strzelania z armaty do wrobla.
        • nenia1 Re: Dziecko to nie zabawka 15.01.08, 16:40
          hermiona37 napisała:


          > a cóz takiego waznego robią bezdzietne z wyboru panie??/
          > Przekładają
          > papierki w biurach?? Czy pomagają zachodnim koncernom rosnac na
          > naszym rynku i kosić kase??


          Biorą aktywny udział w walce z problemem przeludnienia naszego globu.
          • abere8 Re: Dziecko to nie zabawka 16.01.08, 04:45
            nenia1 napisała:

            > hermiona37 napisała:
            >
            >
            > > a cóz takiego waznego robią bezdzietne z wyboru panie??/
            > > Przekładają
            > > papierki w biurach?? Czy pomagają zachodnim koncernom rosnac na
            > > naszym rynku i kosić kase??
            >
            >
            > Biorą aktywny udział w walce z problemem przeludnienia naszego globu.

            Nenia1, dziekuje Ci za to zdanie! Piekne! smile)) Chyba je sobie wezme na
            sygnaturke na jakis czas smile
        • sir.vimes Dziecko to nie zabawka!!!!!!!!! 15.01.08, 17:08
          "Ludzie wogóle przestali rozumieć o co chodzi w tym zyciu, o to,ze
          najważniejszy jest drugi człowiek i miłośc"

          Narobienie niekochanych dzieci żeby przedłużyć gatunek będzie wyrazem miłości?

          Do kogo?

          > Patrząc z punktu widzenia wieczności to uganianie się za karierą nie
          > ma wielkiego sensu.

          Rodzenie dzieci też nie ma. Bo umrą.



          • asia_i_p Re: Dziecko to nie zabawka!!!!!!!!! 16.01.08, 10:14
            > Rodzenie dzieci też nie ma. Bo umrą.
            big_grinDD
            To mi przypomina WRRRR i pierwsze morderstwo. "Ktoś ją zabił? Bez
            sensu. Przecież i tak w końcu by umarła."
    • g0sik Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 15:47
      >Ludzie wogóle przestali rozumieć o co chodzi w tym zyciu, o to,ze
      >najważniejszy jest drugi człowiek i miłośc a nie kariera i
      >pieniadze.

      Jasne, szkoda tylko, że miłością czynszu nie zapłacisz i brzucha nie
      napełnisz. O potrzebach wyższego rzędu już nie wspomnę. I szkoda, że
      wiele osób o tym nie myśli skazując swoje dzieci na życiową
      wegetację.

      >A co bedzie u schyłku zycia??? Gdy staniemy nad grobem patrżąc na
      >swoje dokonania, na toże nikomu nic nie przekazaliśmy,ze nie mamy z
      >kim się podzielić naszym dorobkiem,ze nie mamy dla kogo żyć???

      Ale na razie to oni nie mają się czym dzielić, bo nic nie mają,
      nawet własnego dachu nad głową. Facet może w teorii i pragnie być
      ojcem...tylko co jeśli rzeczywistość go przerośnie? I wyloguje się z
      nieformalnego związku, a na otarcie łez będzie co miesiąc 300 zł
      alimentów przesyłał? Też jej będziesz wstawiać głodne kawałki o
      potrzebie rozmnażania?
    • 18_lipcowa1 nie, nigdy nie ulegaj jesli czegos nie chcesz 15.01.08, 16:12
      koniec.
      • alfa36 Re: nie, nigdy nie ulegaj jesli czegos nie chcesz 15.01.08, 17:09
        Ja chciałam mieć dziecko, ale zawsze wydawalo mi sie, że jeszcze nie teraz. W końcu zbliżała sie magiczna 30 i stwierdziłam, ze dobrze byloby miec dziecko przed 30 rokiem życia. Właściwie, gdyby nie wiek, pewnie jeszcze nie miałabym dziecka. Na szczęscie udało się, jestem szczęśliwą mamą. Teraz wiem, że synek urodził się w najlepszym momencie mojego zycia (co prawda nie przed 30 a przed 31 urodzinami), choc jak zaszłam w ciążę, to wydawało mi się, że to też nie był idealny moment (idealny bylby za pol rokusmile
    • corkaswejmamy Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 17:25
      Cóż, problem stary jak świat. Nikt za ciebie decyzji zapewne nie podejmie. Masz
      27 lat i właściwie masz wszystko prócz dziecka, którego zresztą w tej chwili nie
      chcesz. I masz do tego święte prawo. Tak samo święte prawo ma twój partner by
      chcieć zostać ojcem. To naturalne. Po prostu macie inne priorytety, żaden, moim
      zdaniem nie jest gorszy od drugiego. Ja zostałam matką wcześnie. Miałam 23 lata.
      Zostałam nią na własne życzenie, nie wyobrażałam sobie by mogło być inaczej.
      Realizowałam się w tak zwanym miedzyczasie. byłam już mamą gdy skończyłam jedną
      szkołę, teraz kończę następne, pracuję w zawodzie i ciesze się szczęsciem jak
      głupia. W niczym moje dziecko mi nie przeszkodziło. Co najwyżej wymagało więcej
      samozaparcia i lepszej organizacji. Ale to chyba dobrze... Nie będę cię namawiać
      na dziecko w momencie dla ciebie nie najlepszym. jedyne co mogę ci poradzić to
      rozważyć problem wspólnie z partnerem,. Ty powaznie i sczczerze zastanowisz się
      nad tym czy nie dało by się wszystkiego jakoś ze soba pogodzic, rozważycie to
      wspólnie, wysłuchacie się nawzajem. Co zrobi partner? Mam nadzieję, że uszanuje
      twoje argumenty, jesli zdecydujesz, że jednak nie w tej chwili. Bo przecież
      chcesz mieć dziecko, ale nie w tej chwili, tak? Jestes młoda, za cztery lata
      nadal bedziesz młoda. A nic na siłę. Powodzenia.
    • ally Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 19:13
      dziwne, że twój facet nie zadeklarował, że weźmie 3 lata urlopu wychowawczego.
      czyżby przedkładał pracę nad rodzinę?
    • ik_ecc Re: dziecko - ulec naciskom? 15.01.08, 19:57
      Nie ulegaj.
      Ja pierwsze dziecko urodzilam gdy mialam 31 lat i byl to doskonaly
      dla mnie moment. Teraz mam 34 i planuje drugie.
      Wrocilam do pracy kiedy corka miala 6 mies - ale tylko na pol etatu
      i z domu - i tego formatu trzymam sie dalej, dla nas jest akurat
      idealny. Moge sobie w pracach do pewnego stopnia przebierac - ale
      tylko dlatego, ze swoje sie oduczylam i "odczeladnikowalam" przed
      dzieckiem.
    • asia_i_p Re: dziecko - ulec naciskom? 16.01.08, 10:09
      Vicky, w kwestii dziecka nie wolno ulegac.
      To jedna z tych sytuacji, kiedy potrzebny jest nie kompromis, tylko
      pełne poczucie z obu stron, że tego właśnie chcą.
      Nie obrażaj się na partnera, tylko cierpliwie powtarzaj, powtarzaj,
      powtarzaj, że tak właśnie czujesz i że nie będzie dobrze, jeśli
      obydwoje nie będziecie przekonani.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka