Jak nazwałybyście faceta - męża, który do swojej żony 3,5 miesiąca po porodzie
zwraca się per "krowo". Osobiście uważa, że przesadzam, wyrwało mu się, ale
bardzo przyjemnie jest usłyszeć taki zwrot w stosunku do siebie 2 razy w ciągu
10 min, nieprawdaż? Bardzo to budujące, motywujące chyba do szybkiego powrotu
do figury. Bardzo mnie podnoszą na duchu takie pieszczotliwe zwroty męża,
którego nie ma cały dzień w domu; ja siedzę sama z dzieckiem bo rodzina daleko
a znajomi wiecznie zapracowani. Przynajmniej synek patrzy na mnie jak w słońce