Dodaj do ulubionych

Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? nawet ja

17.08.03, 20:04
Niestety chce wam zadac pytania ktore moze pomoga mi zrozumiec i byc moze
pomoc mojej zonie, bardzo ja kocham ale niestety dzieje sie z nia cos bardzo
zlego i nie wiem co robic. Jestescie kobietami, moze dzieki wam bede mogl cos
zrobic a moze mi poradzicie jak to zrobic. Nie chcialbym sie wypruwac na
forum, ale jezeli je sledzicie to zauwazycie ze jestem przedstawiany jako
potwoj ktory bije zone itd... Ale jezeli przesledzicie jej listy i odpowiedzi
zorientujecie sie ze tam jest cos wiecej, jest rowniez mieszkanie i
utrzymanie rodziny o ktore jej chodzi, ale brak jest tu logiki i celu tych
wypowiedzi. Z tych listow na dziale ojcow,mam i samotnych mam wynika tylko ze
od dawna chce odejsc odemnie lecz tego nie robi, a z ktorejs z ostatnich
wypowiedzi jasno wynika ze zrobila cos by osiagnac jakis efekt!!! cytuje:
ciesze sie ze sie w koncu odwazylam. kosztowalo mnie to zlamany nos ale zyje
i teraz jestesmy w miare bezpieczni i zamknieci na 3 zamki...jutro zreszta je
powymieniam... . O co tu chodzi, boje sie najgorszego ......
Obserwuj wątek
    • annagarcon Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 20:26
      napisz czy ją bijesz?
      • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 20:29
        Jezeli pytasz czy ja bije to odpowiem nie, jezeli pytasz czy ja uderzylem
        odpowiemtak, spoliczkowalem ja bo balem sie o malego ktorego trzymala na rekach
        i ruszyla na mnie z garnkiem wrzatku ktory ostatecznie wrzucila do zlewu...
        ocen sama , nie jestem z tego dumny ale uspokoila sie... nie znasz jej
        • mamulka-kubulka Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 20:43
          nie wiem jak jest miedzy wami wiem jedno facet czesto nie rozumie kobiety mnie
          denerwujateksty typu samotny facet da sobie zawsze rade czy facet to facet a ty
          jestes kobieta wiec naie masz nic do powiedzenia i to przekrecanie kota
          ogonemzawsze wychodzi na to ze za wasze przewinienia odopowiadamy my kobiety
          zastanów sie wiec czy byłes w porzadku bicie to nie wyjscie a jezeli podniosłes
          reke to znaczy ze myslisz ze masz przewage jestesv silniejszy i to chyba nie w
          porzadku a zdesperowana kobieta nie panuje nad soba a to jeszcze nie powód zeby
          wymierzac jej takie kary .nie jestem feministka poprostu mam meza
          • mrufkaa Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 20:50
            Wiesz,
            jakos nie podoba mi sie Twoj post. To czego nie potrafisz zalatwic w domu, nie
            da sie zalatwic na forum. Meme1 tu sie zali, mysle, ze uwaza to miejsce za
            jakis azyl. Mam wrazaenie, ze piszac tutaj chcesz jej pokazac, ze sie myli. My
            zadko znamy sie w realu, wiec skoro meme jest anonimowa, to jej maz tez. Nikt
            na pewno nie bedzie chcial sie wtracac pomiedzy Was. Mam wrazenie, ze chcesz,by
            przestala tu pisac....
          • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 20:52
            Czy twojego meza kiedykolwiek tak zdenerwowalas np. chrapiac ze ci dal w twarz
            w nocy???? mnie sie zdarzylo dostac od zony, ale to jest drobnostka . Czy
            dpowiedz na agresje policzkiem jest pobiciem? pomoglo otrzeziwala i dziecko
            bylo bezpieczne
        • annagarcon Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 20:46
          znam podobne małżeństwo, gdzie kobieta jest porywcza,ale nie policzkuj jej
          więcej jeżeli zależy ci na dziecku.albo obezwładnij przecież jesteś
          silniejszy,albo zabierz dzieciaka i wyjdź z domu,ale wróć po godzince lub
          dwóch.Przede wszystkim rozmawiajcie,bo jak jest ciężko to tylko to
          pomaga.Zastanówcie się czy te wasze problemy są aż tak inne,że nie da się ich
          rozwiązać?
          a co do żonki to może masz trochę racji.skoro wypisuje tu nieprawdę to...

          TYLKO KOMU TU WIERZYĆ
          • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 20:54
            Ja wyszedlem na trzy dni, bo nie wiem czy przypadkiem nie palnie sie w nos i
            wezwie mi policje ze ja znow rzekomo pobilem, wiec sama widzisz... to nie takie
            proste
        • dziubelek2 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 20:58
          onesto napisał:

          > Jezeli pytasz czy ja bije to odpowiem nie, jezeli pytasz czy ja uderzylem
          > odpowiemtak, spoliczkowalem ja bo balem sie o malego

          a nie bałeś się, że uderzona wypuści ten garnek z rąk lub poparzy dziecko?


          ktorego trzymala na rekach
          >
          > i ruszyla na mnie z garnkiem wrzatku

          ciekawa jestem jak można jednocześnie trzymać i pełen garnek i dziecko - ja
          robię wiele rzeczy z małą na rękach, ale taka sztuka mi się jeszcze nie
          udała....


          ktory ostatecznie wrzucila do zlewu...
          > ocen sama , nie jestem z tego dumny ale uspokoila sie... nie znasz jej

          ciebie też nie znamy, ale siłą się problemów nie rozwiązuje.
          • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 21:03
            Wierz mi, technicznie mozna rzucac malym garnkiem , a byl maly...
            racja nie znacie mnie ja znam swoja sile i nie stosuje jej, ale jaks musze
            reagowac na agresje wbec mnie, latajace zabawki dziecka, kwiatki w doniczkach,
            ugryzienia, lanie alkocholem w twarz, plucie. kopanie..... nie znacie tez jej
            • annagarcon Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 21:08
              a napisz o co się aż tak złościcie, co to za problemy, uważam,że jesteś
              jednostronny,tylko ty masz mieć rację?wykluczone.
              • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 21:10
                Poczytaj listy meme1 w samaodzielna mama , tu i etata a dowiesz sie
                wszystkiego. Ja nie oceniam ja przedstawiam fakty
                • bujanna Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 21:14
                  A skąd masz pewność że to twoja żona wypisuje te wszystkie żeczy?
                  • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 21:58
                    Przecztaj informacje jaka zamiescila meme1 na dziale salon, wtedy dowiesz sie
                    skad moja pewnosc. Ja dopiero dzis zdalem sobie sprawe jak ona mnie tu
                    przedstawiala, nigdy nie wchodzilem na te strony bo to jest nie fair sprawdzac
                    wlasna zone.
                    • annagarcon Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 22:02
                      a ja z miłą chęcią bym tu sprowadziła swojego męża,żeby poczytał co piszę ja i
                      inne emamy i etatusiowie
                • annagarcon Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 21:44
                  ok.trochę poczytałam,przeczytałam też odpowiedzi, nikt tak do końca nie
                  przyznawałał jej racji nie wiem czy ty je czytałeś.myślę,że was może uratować
                  tylko wizyta u psychoterapeuty.wina nie leży tylko po stronie twojej żony.
                  przekaż żonie,że używanie brzydkich słow na forum nie świadczy o niej dobrze
                  tym bardziej w domu rodzinnym.postarajcie się żeby wasze dziecko nie
                  cierpiało,bo z taką "niezdrową" sytuacją w domu musi strasznie cierpieć,pewno
                  jest nerwowe.nie jast mi was żal, nie współczuję wam,ale dziecko to nie jest
                  rzecz i lepiej nie kłóćcie się przy nim,nie wplątujcie go w sprawy dorosłych
                  (ale nie wiem czy wy się zachowujecie jak dorośli)
                  tu nie rozwiążecie swich problemów
                  • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 22:00
                    Zgadzam sie, dlatego od 3 dni nie spie w domu, bo by byly znow ataki na mnie i
                    cierpialoby dziecko, ale z drugiej strony jej o to chodzilo, wie ze jak kocham
                    synka i bede go chcial chronic , chociazby nie bedac w domu gdzie wszczynane sa
                    awantury. Ale to nie rozwiazuje problemu...
    • magda2303 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 21:24
      Czego właściwie oczekujesz w odpowiedzi na twój post??? Jest bardzo niejasny...
      • dorusia Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 22:01
        Ja znam Meme1 osobiście,nie na tyle abym mogła się pokusić o psychoanalizę,ale
        uważam ją za wartościową osobę,wiele razy z nią rozmawiałam,zawsze z wielkim
        zaangażowaniem i miłością w oczach mówi o synku i do synka,jest ambitna,baardzo
        zadbana i nigdy nie przeklinała!nigdy też nie skarżyła się na męża,nawet go
        chwaliła,że zakupy zrobi,że ugotuje,takie tam babskie gadaniesmile,czasem coś tam
        o nim powiedziała,ale naprawdę,nic o co by było warto kopie kruszyć.każda z nas
        czasem na faceta swego ponarzeka.
        Meme umie też słuchać,a kierunek jej studiów na pewno pomógłby w rozwiązywaniu
        problemów,nie moge pisac za wiele żeby nie powiedzieć zbyt dużo,bo może ona
        sobie tego nie życzyć.
        Nie znam męża Meme1,ale jeśli mężczyzna uderza kobietę,to dla mnie jest zerem,i
        nie ma tłumaczeń,że go sprowokowała..
        • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 22:07
          Podejrzewam kim jestes, ale czy na pewno ja znasz? tego nawet ja nie wiem,
          poczytaj jej listy z ktorych wynika ze juz w lipcu i wczesniej szukala prawnika
          by sie dowiedziec jak to zrobic ze mna. Efekt, jestem poza domem, rowniez moim.
          Ja kocham ja i szukam pomocy, bo cos sie z nia dzieje niedobrego, ostatnio mi
          zemdlala i byla cala noc na pogotowiu, niby zatrucie, ale na drugi dzien jadla
          prawie wszystko jakby nigdy nic, paczki tabletek przeciwbulowych znikaja w oka
          mgnieniu, w jednej sekundzie kochana, za chwile wyzywa.... cos jest nie tak ,
          ja szukam pmocy!!! od miesiecy blagam jej rodzicow by mi pmogli... i nic
          • dorusia Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 22:14
            mogłabym Ci podpowiedzieć,bo troszke mi się zwierzała,ale nie na forum,po co tu
            rostrząsać?nie widzisz,że tu tyklo czekają na tanią sensację?a tego na pewno
            nie chcesz.i Twoja żona też nie!
            ja Ciebie nie będę oceniac,bo Cię nie znam,a Meme1 znam na tyle na ile
            napisałam w poprzednim poście.
            • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 22:22
              jak nie na forum to gdzie? mozesz wyslac na maila. Dzieki
          • kopytko1 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 19:12
            WItaj,ja w zasadzie nie znam meme ale...Wiem że jest bardzo szczuplutka,żeby
            niepowiedzieć chuda!Te omdlenia itd. czy ona nie choruje z tego powodu?Nie
            powinna jeść tyle tabletek to szkodzi,może nawet pobudza i wtredy jest cośnie
            tak.Nie czytałam co dalej inni piszą,myślę że potrzebna wam jest pomoc kogoś z
            zewnątrz,lekarza.Ale jeśli ona nie chce być z Tobą to chyba i to Wam nie
            pomoże.Na pewno czeka Was ciężka próba ,czy wytrwacie?Nie wiem.
      • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 17.08.03, 22:01
        Podpowiedzi co robic, jestescie kobietami moze dla was to jest bardziej
        przejrzyste
    • danka24 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 00:12
      Wiesz, to nie jest OK, że wchodzisz na to forum, wiedząc, że jest to miejsce
      bardzo osobistych zwierzeń Twojej żony. Niezależnie od tego, po czyjej stronie
      jest racja w Waszym konflikcie - to ona wybrała to miejsce na, jak tu wcześniej
      trafnie określono -swój azyl. Jestem pewna, że nieproszony przeczytałeś tu
      wszystkie jej posty, feeeeeeeeeee! nieładnie! A Twoje intencje nie wydają mi
      się czyste: piszesz do nas za jej plecami i liczysz na to, że ona tego nie
      odkryje????????? A może chcesz je pokazać, że i tutaj ją kontrolujesz?
      Abstrahuję oczywiście od faktu, że facet, który bije kobietę, jest i dla mnie
      totalnym zerem. Sprowokowała Cię? Mężczyzna przez duże M z pewnością potrafi
      sobie poradzić w takiej sytuacji, nawet z czajnikiem.
      Danka
      • ania_rosa Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 00:20
        Danka mnie uprzedziła wink))))
        Rosa
      • danka24 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 00:21
        Niezależnie od rozmiarów garnka nie wierzę Ci. W jednej ręce ona ma dziecko, w
        drugiej - niech Ci będzie - maluuuutki garnuszek z wrzątkiem. Twoje ręce mają
        chyba znacznie bliżej do garnuuuuszka, niż do jej twarzy, prawda? Mogłeś go
        wyrwać! A dlaczego nie rzuciłeś się, żeby ratować dziecko??? Oj, słaby
        refleksik!! I wciąż mi się nie zgadzają te odległości..... Jak można w takich
        okolicznościach dosięgnąć twarzy i to jeszcze prawym sierpowym? Masz ręce
        półtorametrowe?????
        Danka
      • cleo14 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 04:32
        o rany, bze obrazy, ale to forum to nie jakis cholerny pamietnik!!! nie znam
        ani meme1 ani jej meza, ale piszac na tym forum meme musiala sie liczyc ze
        wczesniej czy pozniej ktos z jej bliskich zajrzy tutaj. taka jest cena
        wypowiadania sie na forum...
    • ania_rosa Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 00:19
      cóż. Generalnie rzadko tu wpadam, choć kiedyś bywałam częstym gościem: ale do
      rzeczy. Niedawno dowiedziałam się, że mój mąz podczytywał edziecko (oczywiście
      moje posty) i nawet wchodził na czat. Powiem szczerze, że uważam taką sytuację
      za mało elegancką. Od tego mamy real żeby wyjaśniac sobie osobiste sprawy, a
      sprawy małżeńskie są jak najbardziej osobiste. Jeśli ktoś szuka
      pomocy/przyjaźni/porady w internecie to często- mimo że to publiczne medium-
      robi to w poszukiwaniu pewnej anonimowości. Stąd mój niesmak: oto znamy panią X
      i Jej życie takim, jakim je przedstawia. I oto wchodzi pani (lub pan) Y i
      zaczyna prostować fakty i okoliczności. Nie wydaje Wam się to być trochę
      nieetycznym? Nie mówię tu rzecz jasna o aferach typu wyłudzanie pieniędzy, ale
      o sprawach intymnych i osobistych.
      Druga rzecz: przez pewien czas byłam stałą czytelniczką i postowiczką na
      Samodzielnej Mamie. I pamiętam przypadki, w których nagle pojawiał się były mąż
      (lub prawie były) apelując do sumień emam i prosząc o wstawiennictwo u żony lub
      u partnerki. Zawsze budziło to we mnie mieszane uczucia: albo chłopu zależy i
      sam się stara nie uciekając się do pomocy internetu, albo jego intencje są
      niejasne (np. zaistnienie w wirtualnym świecie jako troskliwy mąż i ojciec i
      późniejsze przedstawienie tego w sądzie. Akurat na Samodzielnej Mamie można
      było mieć wątpliwości co do motywacji napisania tego typu postów).
      Trzecia rzecz: Drogi autorze postu głównego. Pisząc swój post podważasz
      zaufanie do swojej żony jako bywalczyni tego forum. Myślę, że jest to co
      najmniej nie fair w stosunku do Niej.
      Czwarta rzecz: żadna z nas nie wie, o co tak naprawdę chodzi. Albo przerodzi
      się to w poszukiwanie taniej sensacji (jak ktoś to zauwazyl) albo w nakręcanie
      jakiejś spirali podejrzeń wokół Twojej żony. Jeśli do tej pory uważałeś, że nie
      w porzadku jest podczytywanie Jej postów trudno mi zrozumieć, czemu zmieniłeś
      zdanie.
      pozdrawiam
      Rosa
      ps. odpowiadam, bo samej zdarzyła mi się podobna sytuacja z męzem i- wierz mi-
      byłam bardzo zdegustowana jego zachowaniem i śledzeniem mnie na forum.
      • maak3 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 00:34
        o co tu chodzi?
        myślę, że miejscem na załatwianie małżeńskich "porachunków" nie jest forum,
        ale skoro nie możesz porozumieć się w domu z własną żoną to może wyślij jej
        emaila wink, odgryź się jej na etata pod innym nickiem albo zaproś do domu
        mediatora
        pozdrowienia
        i ania _rosa ma słuszność w tym, że czytanie postów żony bez jej zgody, nawet
        jeśli pisze o niemowlęcych kupkach, jest bardzo nie w porządku
        • adzia_a Zdziwiłam się srodze... 18.08.03, 08:21
          maak3 napisała:

          > i ania _rosa ma słuszność w tym, że czytanie postów żony bez jej zgody, nawet
          > jeśli pisze o niemowlęcych kupkach, jest bardzo nie w porządku

          Ke?
          Znaczy, że każdy może czytać moje posty, oprócz mojego męża? Może mam mu
          założyć blokadę na Internet czy jak?
          Wytłumaczcie mi to dziewczyny, bo nie kumam. Jak to jest, że można pokazywać
          swoje życie całemu światu, a mąż nie ma prawa tego czytać? Dlaczego?
          • maak3 Re: Zdziwiłam się srodze... 18.08.03, 14:18
            chodzilo mi o czytanie bez jej wiedzy!!!
            za plecami!!!
            bez mówienia "ale wczoraj napisałaś..."
            tylko takie nieuczciwe "śledzenie" (?!!!)
            oczywiście w tym wszystkim chodzi mi wyłącznie o zaufanie, a raczej jego brak;
            jeśli chodzi o mnie to mój nick zna mój ukochany i ja jego tez i czytam
            wypowiedzi i komentarze na forach, na których zdarza mu się bywac, ale nie
            robie tego za jego plecami, to tak jak czytanie cudzych listów albo
            podsłuchiwanie
            przedziwny swiat internetu...

            poza tym jeśli emama anonimowa szuka wsparcia u emam równie anonimowych w
            sprawie relacji małżeńskich to prawdopodobnie nie chce by mąż to chyłkiem
            czytał

            a w ogóle to czy oni piszą z jednego komputera? i przepychają sie przy nim,
            żeby pisać?
            groteska godna gombrowicza
    • edziecko.magusia Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 01:23
      Nie bałeś się że podczas otrzeźwiania żona upuści wasze dziecko i jeszcze
      obleje je wrzątkiem? Coś ta Twoja wyobraźnia...hmmm
      Ps.A żona ten garnuszek z wrzątkiem to w gołej rączce trzymała???
      • onesto Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 06:41
        Chcialem tylko sprawdzic czy to prawda ze mozna sobie stworzyc kolko wzajemnej
        adoracji i stwierdzam ze tak, mozna stworzyc opinie o czlowieku za jego plecami
        co byc moze bedzie nawet skuteczne w sadzie, teraz to wiem. Wiecej tu nie bede
        wchodzil gdyz wczoraj wystarczajaco sie dowiedzialem o co tak naprawde chodzi
        mojej kochanej zonie, pisze kochanej bo ja kocham ale jej niestety znudzilo sie
        chyba malzenstwo i dpowiedzialnosc. Dziekuje i pozdrawiam. Jezeli ktoras z Was
        ma dobreg psycholga to chetnie skorzystam, bo nie mam zamiaru odpuscic.
        Dziekuje i pzdrawiam
        • sugar_mama_danielcia Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 07:26
          Tu juz przynajmniej trzecia identyczna napisana przez Ciebie odpowiedz na
          czyjs post (Etata, Salon). Moze nie masz juz ochoty pisac, ze kopiujesz posty
          i rozsylasz na rozne podfora. Moze nie ma sensu juz drazyc tematu skoro on sam
          nudzi wlasciciela?
          Sugar
    • simsalabim Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 08:05
      w jakim celu piszesz to wszytsko, kobiety zawsze bede sie trzymac razem, i
      raczej nie znajdziesz tutaj wspolczucia, wogole co ci przyszlo na mysl zeby
      malzenskie problemy wywlekac tutaj na forum?! moim zdaniem powinniscie isc do
      poradni malzenskiej, porozmawiaj z zona, wysluchaj jej krzykow, moze w koncu
      zrpozumiesz o co jej chodzi
      • pam_mama Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 09:10
        Onesto,

        myslę, że szukanie porady u specjalisty (jakim jest psycholog lub doradca
        rodzinny) jest dobrą radą. Czytając pobieżnie starsze posty (z braku czasu) o
        Waszym, Twoim i żony, problemie chciałabym napisać co o tym myślę.
        Myślę, że Wasze problemy sięgają czasu kiedy żona zajmowała się malutkim
        dzieckiem, a Ty (ale nie chodzi mi tu o szukanie winnych) być może też miałeś
        swoje potrzeby i tak nawzajem zagubiliście się dla siebie. Ty (być może)
        uciekłeś w internet i w swój świat pracy, a żona w swój, z tym,
        że kobiecie (statystycznie, słabsza odporność na frustracje) trudniej przejść
        przez ten okres (zajmowania się dzieckiem). Bardzo dużo możnaby pisać i oceniać
        (choć tego lepiej nie robić).
        Z Twoich postów wynika, że chcesz poznać przyczyny zachowania Twojej żony, że
        ją kochasz i chcesz DLA niej dobra (pośrednio może dla dziecka, albo odwrotnie-
        nie ważne).
        Myślę, że teraz PRZYCZYNA tej całej sytuacji jest już zatarta.
        W Twoim sercu i w sercu żony są ukryte pewne wzajemne żale do siebie. Może jest
        jakieś błędne koło.
        Jeśli to o czym piszesz jest prawdą, a nie chęcią usprawiedliwiania się (nie
        chodzi TU o chęć usprawiedliwiania się przed ludźmi z forum, tylko przed SOBĄ),
        jeśli zależy Ci na uzdrowieniu Waszego małżeństwa, jeśli kochasz żonę, a ona
        chciałaby dalej kochać Ciebie, chociażby tylko dla dobra dziecka (dziwnie
        brzmi, prawda?) to:
        -musicie sobie ciągle powtarzać, że wszystko DA się uleczyć, ale
        m a ł y m i kroczkami - to po pierwsze,
        - musielibyści znaleźć jakiś punkt (nić) któraby pozwoliła Wam porozmawiać
        (jednak NA GRUNCIE neutralnym i...muszą być spałnione warunki tej rozmowy,
        czyli...warunkiem jest odpowiednia ATMOSFERA- dla żony: wyspanie się, dobry
        nastrój, który spowodowany będzie ładnym wyglądem, itp, nie zapominając o tym,
        żebyś i Ty mógł się wyłączyć z życia codziennego (praca)). Chodzi o ten moment
        ROZMOWY.
        Naprawdę w jednym poście nie przekażę o co mi chodzi, a dużo by pisać...
        Jeśli naprawdę chcielibyście (oboje) rozwiązać swoje problemy, to trzeba coś
        pomyśleć nad tym.
        A na forum warto pisać, bo forum co prawda nie rozwiązuje problemów,
        ale...PODPOWIADA rozwiązania.
        • mamulka-kubulka Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 09:55
          zgadzam sie całkowicie z pam-mama
    • yenna_m Re: Maz meme1 - do meme i onesto 18.08.03, 09:12
      Onesto, wygląda mi na to, że jesteś cholernie mściwym czlowiekiem.
      Wlazisz na forum i robisz zamęt wokol wlasnej żony próbując ją skazać na
      ostracyzm.
      I niestety, cos czuje przez skórę, że Ci sie nie uda.

      Dziwi mnie Twoja postawa. Po pierwsze dlatego, że jestes od meme znacznie
      starszy, jesteś też pyskaty, beszczelnie pewny siebie (stąd to zamieszanie na
      forum wokól Waszym prywatnych spraw), silniejszy - jakoś nie pasujesz mi do
      roli ofiary.

      Mam jedno pytanie: skoro na wszystkie, stawiane od wielu miesięcy zarzuty
      odpowiadasz, że uderzyłeś zonę bo brała garnek w ręce a miala dziecko na
      rękach, czemu zanim ja uderzyles NIE WYJALES JEJ DZIECKA Z RĄK???

      A gdyby ona przez przypadek sie odwrocila tak, że na linni "strału" przestałby
      się znajdować jej nos, a znalazłoby się dziecko, to zabiłbyś malego zwyczajnie.

      Słuchaj, prawdziwy meżczyzna (nie histeryk, a Ty mi na takiego histeryka
      wlasnie wygladasz - manipulanta i w ogole, ech... szkoda gadac) potrafi znalezc
      pokojowe rozwiązanie w takiej sytuacji.

      No tak, ale to Ty przeciez jestes ofiarą....

      Meme, mam nadzieje, ze zrobilas obdukcje i nie popuscisz temu suki...(cenzura).
      Ja nigdy nie wybaczylabym mojemu mezowi takiego totalnego braku szacunku i prob
      skompromitowania mnie na pół Polski. Przeciez w necie nie jestesmy anonimowe...

      Takiego strzału w nos też bym nie wybaczyla. Zwlaszcza, gdy dzieciak na ręce.

      Meme, trzymam kciuki.
      I pozdrawiam serdecznie.

    • anja_mama-kuby Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 09:41
      onesto napisał:

      "...cierpialoby dziecko, ale z drugiej strony jej o to chodzilo, wie ze jak
      kocham synka i bede go chcial chronic , chociazby nie bedac w domu gdzie
      wszczynane sa awantury. "

      "...Ja kocham ja i szukam pomocy, bo cos sie z nia dzieje niedobrego, ostatnio
      mi zemdlala i byla cala noc na pogotowiu, niby zatrucie, ale na drugi dzien
      jadla prawie wszystko jakby nigdy nic, paczki tabletek przeciwbulowych znikaja
      w oka mgnieniu, w jednej sekundzie kochana, za chwile wyzywa.... cos jest nie
      tak , ja szukam pmocy!!!

      Wiecie co? Mam nieodparte wrażenie, że facet szuka potwierdzenia, iż jego żona
      bierze narkotyki! I w związku z tym nie może się opiekować ich dzieckiem!!!
      Może potrzebuje tego do przyznania opieki nad dzieckiem tylko jemu, bo żona
      narkomanka...
      Wolę nie pisać co myślę na ten temat (oczywiście, jeśli moje podejrzenia są
      prawdziwe).
      • xena_music Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 11:15
        panie męzu, nie galopuj tak. Współczuję sytuacji, ale nie pochwalam żadnego z
        was.
        PRIMO:Mąż mój może buszowac po necie ile chce, nawet po Dziecku, nie mam nic do
        ukrycia, z resztą większość postów czyta gdy powstają, a czy ja pisze coś złego
        chwaląc się dzieckiem, pisząc że właśnie mamy I rocznicę slubu, czy żie wiem co
        kupic teściom na rocznicę??????Czasem odpowiadając komuś piszę o swojej
        przeszłosci, o tym co kiedyś miało miejsce, jako przykład z życia, ale to nic
        złego i on o tym wie
        SECUNDO:NIKT NIE MA PRAWA PODNIEŚĆ NA MNIE RĘKI!!!!! Nawet maz!!! Jeszczgdy
        byliśmy w lużnym związku, przed ślubem, raz w żartach klepnął mnie w tyłek,
        chodziło że ja powiedziałam, że nie chcę jeść bo się odchudzam, a on o tym nie
        chce słyszeć.Klepnął w żartach ale za mocno, zabolało...efekt? po chwili
        przepraszał,..aj powiedziałam-jeszcze raz, a ja wyjde i nie będziemy mieli
        czego u siebie szukac. Chodzi mi o to ze siła to nie rozwiązanie, bo można się
        przeliczyć za swoją siłą i komuś krzywdę zrobićsad((
        TRZYbig_grinziecko!!!!!!!Ono przez ciebie i twoją zone cierpi, przez wasze fanaberie
        bo inaczej tego nie określę
        I OSTATNIE:Forum jest po to by się wyżalić szukać pomocy, ale nie po to by
        rozwiazywac konflikty małzeńskie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!DOSYC!!!Nie macie
        blizszych osób które was znają????one mają jakieś wieksze pojęcie o was
        napewno, niż forumowiczki i forumowicze

        przemyśl to człowieku zanim stracisz szacunek do samego siebie i do żony...
        xena
    • klaudus1 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 11:06
      Onesto!
      Nie sądzę aby tak bardzo zależało Ci na żonie, skoro ją uderzyłeś. Na pewno
      znasz meme bardziej od nas wszystkich, ale jesteś facetem, a Wy zawsze macie
      inny obraz swiata niż my. Nasze życie to nie tylko dzieci, gary i pieluchy.
      Jesteśmy tez kobietami i chcemy by przede wszystkim tak nas postrzegano. Jest
      dla Was ratunek, ale na pewno nie znajdziesz go w necie. I uciekając od niej.
      Piszesz że boisz się o dziecko, które kochasz-skoro tak, to czy nie chcesz być
      z nim jak najwięcej czasu? Wyprowadzając się z domu ograniczasz tylko kontakty
      z dzieckiem i żoną. Nie sądzę aby był to spuer pomysł. Uciekasz ...
      Jeśli ją kochasz okaż to czasem. Przytul, pocałuj, i nie okłamuj jej. Jest
      młoda, ufna i zadbana. Ona też może kogoś sobue znaleźć. Musisz zrozumieć, że
      nie tylko mężczyźni mają prawo do szczęścia. Kobieta musi czuć się kochana. A
      Ty? Tylko piszesz o misłości, a co zrobiłeś w tym kierunku? Ożeniłeś się z nią,
      macie dziecko. On też wyrośnie ma mężczyznę i wierz mi zawsze będzie ze swoją
      matką. Może byc jedynym mężczyzną w jej życiu, ale ona ma dla kogo żyć, więc
      nie sądzę, aby chciała zrobic mu krzywdę (garnek z wrzątkiem). Nie bałeś się
      jej uderzyć przy dziecku? To jest objaw ojcowskiej miłości? Bardzo dziwny.
      Myślę, że meme dużo zniosła przy Tobie, ale czy warto? Tylko ona to wie.
      Znam ją troszkę i wiem jedno: kocha synka jak nikogo na świecie. Ciebie też
      kocha, ale czasem miłość nie wystarcza.
    • adzia_a Skąd Wy wiecie takie rzeczy? 18.08.03, 12:14
      Czytam, czytam i nie mogę wyjść z podziwu.
      Meme pisze różne rzeczy, jej mąż coś innego, a Wy tak dobrze wiecie, czyją
      stronę obrać...jakbyście ich dobrze znały...
      Nigdy w życiu nie stawałabym po czyjejś stronie w tego typu konflikcie - kiedy
      jedna osoba mówi coś, druga jej zaprzecza, a ja nie znam ani jednej zni
      drugiej...
      Naprawdę, osłupieć mi się chce. Meme pisze pod wpływem emocji, jej mąż też,
      niezbyt to wszystko składne (bo i jak tu pisać składnie, kiedy człowiek
      zdenerwowany?) a Wy wiecie, gdzie jest prawda...
      Gratuluję.
      Meme, Onesto, nie wiem, co chcecie osiągnąć pisząc na forum .Może to jakiś
      rodzaj terapii, ale nie sądzę, żeby Wam wiele to dało. Poczytacie sobie tylko
      komentarze osób, którym się wydaje, że Was znają.
      • ania_rosa Re: Skąd Wy wiecie takie rzeczy? 18.08.03, 12:18
        aha, moja odpowiedź Adzi dotyczy Jej pierwszego postuwink))
        trochę techniki i już się człowiek gubi wink))))
        Rosa
    • ania_rosa do Adzi 18.08.03, 12:16
      no tak. Niby medium publiczne i każdy może wejść i przeczytać nasze posty- z
      męzami włącznie. Ale:
      - nie powiem, zatrzęsło mną, kiedy dowiedziałam się, że mój mąż wchodził na
      czat próbując dowiedzieć sie czegoś na mój temat. Szczęsliwie rzadko wchodze na
      edziecko ( a na czat już w ogóle nie), więc jego próba była bezsensowna. Równie
      szczęsliwie mój mąz nie zna adresu forum, na którym obecnie piszę.
      - Zauważmy, że zazwyczaj mąz i żona mieszkają we wspólnym mieszkaniuwink Dlatego
      dziwi mnie, że trzeba podczytywac cudze posty na forum, aby dowiedziec się
      czegoś o własnej żonie. W tym sensie takie próby mnei zniesmaczają: jesli komuś
      brak ochoty na rozmowę z własną żoną (mówię tu o mojej sytuacji,ale też o
      sytuacji meme) to pisanie postów aby się czegoś o niej dowiedzieć jest pomysłem
      absurdalnym.
      - no i trzeci powód. Czym innym jest przeczytanie postu własnej żony
      (ostatecznie ponosimy odpowiedzialnośc za własne słowa i taka sytuacja nie
      powinna być większym problemem),a czym innym publiczne skomentowanie go na
      zasadzie "jestem znajomym (męzem, przyjaciółką) pani X i tak naprawdę sytuacja
      wygląda inaczej". Dla mnie takie zachowanie nie ma na celu niczego innego jak
      wywołania rozróby względnie podkopania zaufania do pani X.
      Reasumując: Adziu, nie neguję faktu publicznego charakteru internetu. Natomiast
      to, jak się ten fakt wykorzysta ( np. podważając czyjąś wiarygodnośc lub
      wywlekając sprawy prywatne dwojga osób na forum) pozostaje kwestią osobistej
      klasy.
      Rosa
      • adzia_a Re: do Adzi 18.08.03, 12:36
        Jasne, Rosa - wykrzystywanie informacji z forum przeciwko komukolwiek jest nie
        fair i z tym się zgadzam. Nie fair są też publiczne manifestacje (a nie znacie
        tego z życia? Znam parę osób, które najbardziej lubią się kłócić przy
        świadkach, i chyba wiem, czemu - po prostu jedna strona opowiada różne rzeczy
        za plecami drugiej, a ta druga chce wszystko prostować).
        A w moim poście wyżej wyraziłam tylko zdumienie, czemu to mąż miałby mieć
        pozwolenie żony na czytanie jej postów, skoro ona daje to przyzwolenie całemu
        światu (a prawie dokładnie tak ktoś napisał).
        Oprócz tego jestem zdania, że oni powinni to rozwiązać między sobą, dlatego
        dziwię się, ze postronne osoby są tak chętne rozstrzygać, kto kłamie, a kto
        mówi prawdę.
        • ania_rosa Re: do Adzi 18.08.03, 12:42
          nic dodać, nic ująć.
          pozdrawiam
          Rosa
    • weronikarb Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 15:01
      Witaj!
      Nieznam ani Ciebie ani meme1 (choć nick gdzieś już obił mi się o uszy), nie
      czytałam nawet poprzednich postów do których odsyłasz. Chciałam tylko napisać,
      że najlepiej zrobicie jak poradzicie osoby kompetentnej (najlepiej psychologa
      rodzinnego), gdyż tutaj jedynie możesz się wyżalić, poczytać co inni o tym
      sądzą ale to zbyt poważna sprawa aby szukać tu rady. Czytałam wypoowiedzi na
      Twój post i są tu kobiety oburzone że czytasz żony posty, ja byłabym zadowolona
      gdyby mąż moje czytał, bo w ten sposób także mnie poznaje (bo wypowiadając sie
      tu wie co myślę o sprawach o ktorych nieraz poprostu z braku czasu bądż nawet
      nie przyjdzie do głowy). Jeśli chodzi o to uderzenie to faktycznie coś tu nie
      tak, ale nie rozstrzasam tego. Widziałam kiedyś kobietę w histerii, która
      napadła na męża (byłam świadkiem), naprawdę mimo ze on miał siłę trudno mu
      było ją unieruchomić, bał sie ja połamać i też uderzył w twarz - wierzcie mi
      albo nie niema wyjscia z takiej sytuacji, ona byla jak w amoku i to pomoglo
      doszla do siebie. Fakt ze on wiedzial ze zrobil źle, nawet bardzo źle teraz ma
      inny sposób, ładuje ja do wanny pod zimna wode, bo niechce uderzyc bo kocha. Ja
      sobie niewyobrazam aby maz mnie uderzyl i dlatego tego przykładu nie podaja po
      to aby poprzec Twoj czyn, ale zeby pokazac ze nieraz nam sie ZDAJE ze to
      najlepsze wyjscie, najlepiej znajdz inny sposob na zone - nie sile bo to tylko
      pogarsza sprawe.
      Ale sie rozpisałam
      Trzymam za was kciuki, przeciez jestescie rodzina i warto o to walczyc.
      Pozdrawiam
    • cleo14 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 18.08.03, 16:43
      bottom line:
      1) meme1 nie potrafi rozmawiac z meze, pisze wiec tutaj gdzie wszyscy jej
      zaluja i czerpie dzika przyjemnosc z opisywania na forum "jak to ona temu
      potworowi pokazala".

      2) jej maz jest idiota, bo uderzyl ja (w dodatku kiedy trzymala dziecko-
      naprawde IDIOTA), uzala sie nad soba i rowniez nie potrafi porozmawoac z zona
      normalnie.

      3) obydwoje sa siebie warci i tylko dziecka szkoda, bo przez nienoramlna
      mamuske i niedojrzalego tatuska bedzie sikac w majtki do 12go roku zycia.

      DOROSNIJCIE OBOJE!!!!

      a co do reszty emam i tzwz 'solidarnosci jajnikow": "tate" z Linda
      ogladalyscie? nie sadziecie ze podobne sytuacje moga sie zdarzac w prawdziwym
      zyciu? czy naprawde uwazacie ze informacje dostarczane wam na tym forum )mam
      na mysli opis sytacji w domu, rodzinnych) sa w 100% prawdziwe? przeciez jedna
      osoba nie jest w stanie przedstwaic sytacji subiektywnie? a moze was cieszy,
      ze mozecie tak sie powyzywac i ujadac na tym forum. w realu w koncu
      nieuchodzi, no nie?
    • kasia977 Źle sie dzieje 18.08.03, 21:20
      Witaj Onesto
      Bardzo przykro czyta sie te wszystkie posty. Nie oceniam zadnego z Was, bo nie
      mam do tego żadnego prawa ,zresztą jak żadne z nas (forumowiczów). Nie chce tez
      Wam radzic, bo to nie pomoże. Moge tylko współczuc Wam obojgu. Chyba obooje
      czujecie sie bardzo nieszczęśliwi. Najgorsze jest to, ze pomiedzy Wami jest
      jeszcze maleństwo, które nie zaslużyło na nic złego od świata, a tym bardziej
      od rodziców. Poczytaj posty weronikarb i pam_mamy, myślę, że miały duzo racji.
      Ja również uwazam, ze rozwiazaniem jest zdrowy dialog miedzy Wami, a na pewno
      rozmowa z specjalista.
      Trzymam mocno kciuki za Ciebie, Twoja zone,za Was a najbardziej za Wasze
      dziecko.
      Pozdrawiam goraco
      Kasia Ż
      • mamao Re: Onesto!! 19.08.03, 15:10
        Nie czytałam wszystkich wypowiedzi,bo mi kilka wystarczyło.wink
        Być może powtórzę coś co zostało powiedziane.
        Znam taką sytuację,jak Twoja.
        Nie wiem czy powody są takie same,ale....
        obawiam się,że jeśli chcesz pomóc żonie i Wam,to ......
        musisz ustąpić.
        Podstawowa zasada:nie dasz rady zmienić drugiego.Zmiany w związku można zrobić
        tylko w jeden sposób-zaczynając od siebie.Jest to bolesna prawda o nas
        wszystkich.
        Spróbuj ustalić dlaczego żona jest w takim stanie nerwowym.Wiesz,jacy
        potraficie być.wink
        Bycie w domu z dzieckiem to niewdzięczna robota.Przez nikogo niedoceniona.Taka
        kobieta często po jakimś czasie,nawet nie wiedząc,że z tego powodu,wpada w
        depresję.Czuje się odsunięta na bocznicę życia.
        Może jest przemęczona.
        Może jest coś innego-w czym powinien pomóc lekarz.
        Zaproponuj wspólną terapię małżeńską.
        A przede wszystkim zaproponuj,że chcesz ZROZUMIEĆ I POMÓC.
        Może być tak,że przez czas jakiś na Twojej głowie będzie wszystko.
        Chyba dasz radę?
        Ratuj Waszą rodzinę.I ratuj tę dziewczynę,bo cierpi.
        Bez względu kto ma rację w przepychankach,czyja jest racja.
        TO NIESTOTNE.Jeśli stać Cię na to znaczy,ze kochasz i chcesz ratować Wasz
        związek.
        Zaciśniej zęby -warto!!
        Zrobiłeś bardzo wiele-pisząc tu.Znaczy-szukasz wyjścia.Gratuluję!
        Jak chcesz pogadać na priv-zapraszam.
    • asior7 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 19.08.03, 20:16
      Wszystko to nader zenujace sad((
      • pesteczka5 Re:kochani... 25.08.03, 22:29
        Z pobieżnej lektury postów internetowego małżeństwa wyłania się ponury obraz...
        Wg mnie:

        1. anonimowość na forum jest dużą wartością - warto się zastanowić, zanim się
        ją 'odbezpieczy'. Stąd unikalny charakter forum. Większa szczerość, można
        napisać o tym, o czym nawet przyjaciółce...itd.
        Żaląca się żona może przecież utajnić swój nick nawet przed mężem, czyż nie?

        2.U Meme cała para idzie już w gwizdek, tzn. jej wściekłość, złość, rozpacz są
        niekonstruktywne.
        Bez pomocy z zewnątrz się nie obejdzie, tak myślę.

        3. Onesto, jeśli kochasz żonę, i panujesz nad sytuacją (a ona już nie), to nie
        lej jej, na Boga, bądź prawdziwym facetem. Obejmij ją ramieniem, przekonaj, że
        ją kochasz (przekonaj, nie powiedz) i że musicie wasze rozszalałe rumaki
        zaprząc do jednego wozu. Poszukajcie w sobie tej chęci, jeśli potraficie. Bo w
        tej chwili szukacie argumentow, świadków, dowodów , by okopać się na swoich
        pozycjach.

        4. Ale chyba sami nie dacie rady. Jeśli nie macie w rodzinie obiektywnej,
        życzliwej osoby z autorytetem, udajcie się po pomoc profesjonalną.

        5. Myślę, że Meme wynaga pomocy. Jej wściekła agresja to wołanie rozpaczy,
        jakoś mi się nie chce wierzyć, by była po prostu zła. Może działacie na siebie
        jak płachta na byka. Co z ciebie za skarb, nie wiem. Masz okazję wziąć kobietę
        swego życia i dziecię i przenieść przez to piekło. Jeśli masz szczere
        intencje, myślę, że znajdziesz i tu sojuszniczki. Ale graj czysto.

        6 i ostatnie. Za bicie kobiety - tłumaczenia nieistotne, niecelowe i bez
        znaczenia - kup jej brylant.

        Po czym spraw, by chciała go nosić i by miała tylko jeden.

        Pozdrowienia. Pesteczka
        • magda2303 Re:kochani... 26.08.03, 09:28
          Też jestem za brylantem.
        • pesteczka5 Re:kochani... 28.08.03, 04:05
          Meme, mój post byl Ci życzliwy. Musisz być bardzo nieszczęśliwa...

          Idę sobie stąd, to bez sensu. Po co ja tu wlazłam...
    • anes28 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 26.08.03, 11:46
      meme1 odpowiedziala na moj post....czy sytuacja między wami nie wynika czasem z
      tego ze stracila do ciebie zaufanie i cirpliwość.....czy czasem jej nie
      zawiodłeś jakąś znajomością na boku....i teraz tak nerwowo na ciebie reaguje.
      Mnie też moj maż wyprowadza byle czym z równowagi ale to dlatego ze mam ciągle
      w pamięci to ze szukał panienek na internecie.....
      Może czuje sie niekochana....
      Zacznij o nią walczyć i robić wszystko by jej nie drażnić !!!
      • pesteczka5 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 26.08.03, 20:22
        Ja też myślę, że meme czuje się niekochana. Że tym, że jej nie rozumiesz wciąż
        na nowo doprowadzasz ją do rozpaczy, nad którą nie panuje.

        Myślę, że jest głęboko rozczarowana i obolała, dlatego szaleje...

        Zamiast ją pacyfikować przekonaj ją,że ją kochasz - a jeśli to byłaby
        nieprawda, chyba nie powinniście się więcej dręczyć...
        • meme1 Re: Maz meme1 , czy ja ktos zna naprawde...? naw 26.08.03, 21:16
          hmmmm szaleje?jestem chora psychicznie?hmmm...narkomanka?kurcze jak jednen
          pajac moze zniszczyc wizerunek...nic to!nauczylam sie pokory i nic nikomu nie
          musze udowadniac...chyba tylko synusiowi....ze go kocham tak bardzo ze nigdy
          sobie nie wybacze ze taki los mu zgotowalam,ze musial na to wszystko patrzec...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka