26.03.08, 09:31
dziękuję Wam Mamy Wcześniaczków za słowa otuchy, naprawdę bardzo mi
dodaja siły, chyba nawet najbardziej ze wszystkiego.

Wczoraj byłam u Mateuszka, chciałam go pokangurować i lekarz się
zgodził, pielęgniarki chyba miały dużo pracy i widziałam że nie
bardzo są chetne. Zmienili mu inkubatorek, teraz ma taki otwarty-
wygląda jak wanienka a na górze ma nawiew ciepłaego powietrza,
dzięki temu mam do niego większy dostęp. Mimo wszystko chciałam miec
go na własnym ciele. Był odpiety od CPAP-u i oddychał tak juz 3 h
mając tylko rurke z tlenem pod noskiem. Wkońcu mi go dały i rurke
z tlenem też. Piesciliśmy się tak ok 40 minut, potem przyszła pani z
RTG i zabrali mi go chcąc zrobić prześwietlenie. Strasznie się
denerwował więc poprosili mnie żebym ubrała ten ochronny płaszcz i
potrzymała go do zdjęcia. Parametru serca i saturacji jak u mnie
leżał były świetne bo saturacja pow. 90. Byłam szczęśliwa. Oddali
mi go i mogliśmy nadal się przytulać. Niestety zaczęła wypadać rura
z tlenem z tego głównego zaworu. Wołałąm siostry 2 razy i
przychodziły, nakładały i wracały do swoich zleceń. Za trzecim razem
nie usłyszałam spadającej rury, tylko odgłos urządzenia które
monitoruje serce i saturację. Wołałam siostrę 3 razy - niestety nie
słyszała. W końcu pojawiła sie ale Mateuszek był już fioletowy -
twierdziły że sie zakrztusił. Przywróciły mu oddech nie wiem ile to
trwało ale myslałam że mi serce peknie. Czy to mogła być moja wima ?
Może nie powinnam upierać się aby Go kangurować ale przeciez wtedy
ma takie dobre nastawy i może dzięki temu pozdiera się szybciej ? Do
dzisiaj mam straszne wyrzuty sumienia że przez ten bezdech mogo się
mu cos uszkodzić ? Wczoraj pani doktor też powiedziała że ma duże
zmiany w płucach i niestety w jelitkach jeszcze też, nadal utajona
krew w kale więc nie ma żywienia doustnego. Z tymi jelitkami trwa to
już 3 tygodnie, ciągle jest żywiony nie moim pokarmem, ile to
jeszcze potrwa ? napiszcie o swoich przypadkach ? W szpitalu mój
Mateuszek jest juz 60 dni i jak na razie wyraźnej poprawy nie
widać... dzisiaj spytam lekarke czy my idziemy cos do przodu czy
stoimy w miejscu...
Obserwuj wątek
    • aneciamamawiki Re: bezdech 26.03.08, 09:38
      Witaj!
      Na samym poczatku mocno cie przytulam nigdy wiecej nie mysl ze takie
      rzeczy sytuacje sa twoja wina pomysl sobie ze dobrze ze bylas przy
      synku i ze zauwazylas co sie stalo bo skoro pioelegniarki byly
      zabiegane to mogly by to przeoczyc.Jesli chodzi o krew w kale to nie
      mam pojecia jak długo bedziecie to leczyc moja wiki tez miala po
      porodzie ale jakos po 7 dniach sie unormowalo.Jednakze ona byla
      wiekszym wczesniakiem bo z 35tc(1800).Wiem ze ci bardzo ciezko ale
      nie poddwawaj sie z calych sil walcz o swoje dzecko badz przy nim bo
      on cie potrzebuje wszystko sie ulozy potrzeba czasu...pozdrawiam
    • mmpiasny Re: bezdech 26.03.08, 09:44
      Mamo Mateuszka,
      zobacz o ile już poszliście do przodu. Przytuliłaś swojego synka,
      oddycha bez specjalnego wspomagania, przenieśli go do innego
      inkubatora. To sa kroczki do przodu. Trzymam za Was kciuki i wiem,
      że Mateuszek da radę. Mój Mati z każdej opresji wychodzi całosmile
      Jesteśmy z wami całym sercem.
      • mariagajor Re: bezdech 26.03.08, 10:23
        Po pierwsze to Ty uratowałaś synkowi zycie,bo pielęgniarka nie przychodziła,wiec
        nie obwiniaj się po drugie jesteście duzo dalej jak napisała moja poprzedniczka
        malutkimi kroczkami do przodu,wiem,ze wydaje to sie mozolne,ale tak to jest z
        naszymi maluszkami,powoli,ciesz sie z tego co pokonaliscie,u mnie karmienie
        pozajelitowe trwało 17 dni potem mleczko i kroplówka,potem mleczko sondą,dopiero
        po 50 dniach butelka,ale były ogromne problemy,filipek miał straszne bezdechy
        przy jedzeniu,dlatego kochana ze spokojem powolutku no i z usmiechem,sciskam was
        mocnosmile
    • ania.silenter Re: bezdech 26.03.08, 10:33
      Mamomateuszka, kiedy dziecko jest w szpitalu to nie TY jesteś
      odpowiedzialna za jego stan, monitorowanie jego funkcji życiowych
      itp. Od tego jest przeszkolony personel. Przypominam sobie, że kiedy
      mi dawano Olę do kangurowania to nie JA decydowałam o tym lecz
      pielęgniarka lub lekarz. Ty nie musisz się znać na szpitalnych
      procedurach. I jeszcze jedno - mimo, że byłaś przy swoim dziecku to
      pielęgniarka ma obowiązek czuwać nad jego stanem. To chyba
      oczywiste. Pamiętam w IMiD, że owszem, kiedy było to możliwe,
      wykonywałam wiele różnych czynności przy Olci (pielęgniarki naprawdę
      uwijały się jak w ukropie przy innych dzieciach) ale zawsze ze
      świadomością, że jak monitor zawyje to ktoś przybiegnie zobaczyć co
      się dzieje.
    • niuniadr Re: bezdech 26.03.08, 11:12
      Kochana, nie możesz się obwiniać, bo Twoją zasługą nie było
      spowodowanie bezdechu, ale uratowanie synka.Kangurowanie jest bardzo
      wazne dla dzieciątek, ja niestety nie kangurowałam swojego synka, bo
      w naszym szpitalu na to nie pozwalają a tak bardzo pragnęłam go
      przytulać.Cieszę się, że Mateuszek może tego doświadczać.Postępy sa
      juz bardzo duże, awans do innego inkubatorka, kangurowanie, oddech
      bez wielkiego wspomagania, to sa duże postępy.Idzie to małymi
      kroczkami, ale ważne, że do przodu.Wcześniaczki posiadają ogromną
      siłę i chęć życia i potrafia wszystkich bardzo zadziwiać.Jestem z
      wami całym sercem i wierzę, że Mateuszek sobie ze wszystkim poradzi.
      Przytulam mocniutko
    • bejman2 Re: bezdech 29.03.08, 00:12
      Mamo Mateuszka jak sobie radzicie?
    • mmpiasny Re: bezdech 03.04.08, 21:24
      Mamo Mateuszka co u Was?
    • mmpiasny Re: bezdech 09.04.08, 10:31
      up!
      • netka2 Re: bezdech 09.04.08, 11:00
        Też jestem ciekawa co sie dzieje...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka