nk-a
09.02.08, 15:22
Moja historia jest właśnie jak z filmu o tym tytule.Jestem mężatką
od kilkunastu lat,jest dziecko,jest też ten trzeci.Młodszy o 12 lat
mężczyzna,poznany przypadkiem,wspólna kawa,oczarowanie i numer
telefonu gdybym chciała powtórzyć to przemiłe spotkanie przy
kawie.Biłam się z myślami,wyidealizowałam chyba go sobie na tyle,że
zadzwoniłam.Nasz romans trwa 4 miesiące,to są piękne
chwile,najgorsze,ze uzależniłam się od niego,od seksu z nim,od
naszych spotkań.Nie mam też wyrzutów,mój mąż miał kiedys
kochankę,nie bolało mnie to wtedy ,raczej zdziwiło,że on ma jakieś
pozamałżeńskie potrzeby skoro często odmawiał mi współżycia przed
związkiem z tą kobietą.Co robić,to jest jak narkotyk,on jest taki
młody,pełen fantazji,polotu,ma wspaniałe ciało,adoruje mnie i jest
mój mąż,który zasypia przed telewizorem.Ciągnąć to dalej...,boję się
końca,że będzie bolało,brakowało.co zrobiłybyście na moim miejscu?