09.02.08, 15:22
Moja historia jest właśnie jak z filmu o tym tytule.Jestem mężatką
od kilkunastu lat,jest dziecko,jest też ten trzeci.Młodszy o 12 lat
mężczyzna,poznany przypadkiem,wspólna kawa,oczarowanie i numer
telefonu gdybym chciała powtórzyć to przemiłe spotkanie przy
kawie.Biłam się z myślami,wyidealizowałam chyba go sobie na tyle,że
zadzwoniłam.Nasz romans trwa 4 miesiące,to są piękne
chwile,najgorsze,ze uzależniłam się od niego,od seksu z nim,od
naszych spotkań.Nie mam też wyrzutów,mój mąż miał kiedys
kochankę,nie bolało mnie to wtedy ,raczej zdziwiło,że on ma jakieś
pozamałżeńskie potrzeby skoro często odmawiał mi współżycia przed
związkiem z tą kobietą.Co robić,to jest jak narkotyk,on jest taki
młody,pełen fantazji,polotu,ma wspaniałe ciało,adoruje mnie i jest
mój mąż,który zasypia przed telewizorem.Ciągnąć to dalej...,boję się
końca,że będzie bolało,brakowało.co zrobiłybyście na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: niewierna 09.02.08, 15:30
      Na szczęście nie jestem na Twoim miejscu.Ale mam luziksmile)))
    • quadalupa Re: niewierna 09.02.08, 15:33
      nie martw się, niedługo rzuci Cię dla młodszej, taki "lajf"
    • triss_merigold6 Re: niewierna 09.02.08, 17:00
      Najpierw się nacieszyła a potem odpowiednio długo popłakała. A boleć
      będzie jak jasna cholera więc z góry wyrazy współczucia. Takie
      rzeczy to się na zimno rozgrywa a nie idealizując.
      • majuszka77 Re: niewierna 09.02.08, 17:09
        baw się dobrze póki jest super ...martwić sie bedziesz później jak
        się coś zepsuje, po co teraz ? hmm a mąż niech dalej śpi przed
        telewizorem jak mu dobrze.

        kochanka można mieć przez wiele lat ...
    • tosina Re: niewierna 09.02.08, 17:25
      yhy..ciekawe kiedy dopadna ja laski z kółka rózancowego...

      Amoze uchronmy ja co? +++ a kysh
      • patssi .....??? 09.02.08, 17:52
        i ty też pewnie z tych co głosi hasło "raz się żyje"..jak mąż miał
        kochankę i ty kochanka to dobra z was para..powiedz mu..będzie dumny
        że dotrzymujesz mu kroku jak prawdziwa żona...

        ot.
      • niya Re: niewierna 09.02.08, 18:10
        dlaczego z kółka różańcowego? każdy żyje ze swoim sumieniem, jeśli jej to pasuje
        to niech się cieszy dopóki ma, tylko co będzie jak to się skończy? nauczy się
        żyć znów ze swoim nudnym mężem? będzie z nim mieszkać i płakać za innym? Poza
        tym chciałam zapytać założycielki postu czy tłumaczenie sobie że "on mnie kiedyś
        zdradził to i ja jego mogę, wtedy będziemy kwita" naprawdę jest rozsądne?
        chcesz być z innym, opuść męża - macie okazję ułożyć życie od nowa sobie.
        A może założycielka boi się że skoro kochanek 12 lat starszy i jest duża szansa
        że kiedyś zostawi dla młodszej to mąż to takie koło ratunkowe, żeby samej nie
        żyć? nie wiem i nie rozumiem na czym ma polegać takie "małżeństwo"
        • niya Re: niewierna 09.02.08, 18:13
          12 lat młodszy
        • triss_merigold6 Re: niewierna 09.02.08, 18:16
          Jak to na czym? Na zgniłym kompromisie. Nie układałabym sobie życia
          z facetem młodszym o 12 lat na jej miejscu. Poszaleje, popłacze a
          potem jej przejdzie.
          • niya Re: niewierna 09.02.08, 18:28
            oczywiście, że przejdzie tylko co? zacznie szaleć za mężem oblegającym kanapę?
            przecież to oczywiste, że będzie szukać pocieszenia w ramionach jeszcze innego.
            Powiedziałaby mężowi "spadaj" już Cię nie chcę i oboje by sobie mieli szansę
            życie ułożyć.
            • xtra.vaganza Re: niewierna 10.02.08, 11:13
              niya napisała:

              > oczywiście, że przejdzie tylko co? zacznie szaleć za mężem
              oblegającym kanapę?
              > przecież to oczywiste, że będzie szukać pocieszenia w ramionach
              jeszcze innego.
              > Powiedziałaby mężowi "spadaj" już Cię nie chcę i oboje by sobie
              mieli szansę
              > życie ułożyć.



              Czy nie jest Ci wiadome, ze rozwody to baaardzo kosztowne imprezy?
              Moze brakuje funduszy, a poszalec sie ma ochote.
        • xtra.vaganza Re: niewierna 10.02.08, 11:11
          niya napisała:


          Poza
          > tym chciałam zapytać założycielki postu czy tłumaczenie sobie
          że "on mnie kiedy
          > ś
          > zdradził to i ja jego mogę, wtedy będziemy kwita" naprawdę jest
          rozsądne?


          Rozsadne to nie jest, glownie z uwagi na dobro psychiczne osoby
          pragnacej odwetu. Ale przynajmniej sprawiedliwe tongue_out.
          Z tym ze w omawianym przypadku ONA wdala sie w romans nie z checi
          zemsty a z nadarzajacej sie okazji, wiec git tongue_out
    • mama_zulika Re: niewierna 09.02.08, 18:45
      Jestem zwolenniczka jasnych sytuacji. Moja przyjaciolka, zona i matka, poznala
      swojego pozniejszego partnera w piatek wieczorem. Spedzili ze soba weekend i
      rozjechali sie do swoich miast. Tydzien pozniej spotkali sie znowu. Na kawe.
      Doslownie na kawe. I powazna rozmowe. Wrocila do domu i powiedziala mezowi, ze
      odchodzi. I odeszla.
      Jezeli jest to milosc, to postawilabym wszystko na jedna karte. A jesli
      fascynacja, to darowalabym sobie. Jest tyle innych rzeczy w zyciu, ktore budza
      fascynacje...
      Ja wiem, ze to cudowne uczucie bycia naj, ta odoracja etc. tylko co pozniej? Ma
      trwac wiecznie - bedzie trwalo. Skonczy sie - nie widze mozliwosci do powrotu do
      dawnego zycia z zasypiajacym mezem. A im dalej w las , tym gorzej.
    • demarta Re: niewierna 09.02.08, 18:46
      no cóż, pozostaje żyć nadzieją, że ten pokaże swe nudne oblicze
      szybciej niż mąż. a jak już poznasz jego ciemne i nudą
      ziejące "ja" , to rozstanie nie będzie nie wiadomo jaka traumą.
      pozostanie tylko życzyć sobie nawzajem wytrwania w przemilczeniu
      tego co było i... rozglądać się za nową zabawką. oby bez zbędnych
      emocji. one w takich przypadkach rujnują wszystko.
    • bj32 Re: niewierna 10.02.08, 11:56
      Po pierwsze przeanalizuj. Jakie masz szanse na stworzenie nowego,
      udanego związku z kochankiem? Jak widzisz wspólne życie? Jak
      sądzisz - ile czasu byście wytrzymali mieszkając razem?
      Jest piękny, czuły, młody itd... No i gicio. Jak Ci z tym dobrze, to
      bierz z tego układu ile możesz. Bolało będzie tak czy tak. Obojętne,
      czy zakończysz zabawę teraz, czy za rok czy za 15 lat. Tylko nie
      wpuść sie w kanał i nie uwierz, że może z tego być coś wiecej, bo
      marne na to szanse. I uważaj, zeby rykoszetem nie oberwało dziecko.
      Poza tym baw sie dobrze.
      • shemsi1 a ja cos czuje ze ona sie boi 10.02.08, 12:20
        stworzyc zycie na nowo. Maz niby zasypia przed tv, ale to PEWNIAK.
        zarabia, jest jakis standard. Mało w sumie piszesz na te tematy.
        Czy boisz sie tamtego zwiazku z 12 lat młodszym?? Boisz sie ze w zyciu gostek
        NIE WYPALI??
        nie zdziwiłabym sie... kawki, sex, urwane spotkania są fajne, upojne, wraca sie
        do nudy, a potem odlicza czas do tamtych spotkan.
        ale jest pewnie tez strach... jakby wygladało zycie z NIM własnie??
        czy go to wszystko nie przerosnie?? czy sie nie zmieni?? nie poszuka młodszej??
        ja bym miała takie własnie obawy, one sa uzasadnione.
        Na razie to traktujesz na luzie, ale wiesz ja mysle ze mimo wszystko jestes
        zaangazowana.
        Kurcze, ale ci współczuje jak on sobie kogos znajdzie, ten młodszy.
        Tu nie chodzi o wiek, absolutnie, ale o to ze ONI tez czasem chca ułozyc sobie
        zycie, miec dzieci.
        I bedzie bolec...
        zycze ci powodzenia i ułóz sobie zycie tak, by byc szczesliwa. A jak kochasz, to
        idz za miłoscia, bo mozna tego potem załowac jak sie za nia nie póljzie.
    • wieczna-gosia Re: niewierna 10.02.08, 12:17
      Co robić,to jest jak narkotyk,

      i skonczy sie jak kazda przygoda z narkotykami. Niektorzy wyczuwaja
      niebezpieczenstwo i poprzestaja na kilku sztachach gandzi na imprezie, inni
      zaczynaja dawac w zyle a sa tez tacy, ktorzy jada na amfie czy extasy od czasu
      do czasu i zasadniczo nic sie nie dzieje tylko tak jakby pusciej, dziwniej i
      troche nienaturalnie.

      O tych, ktorzy do narkotykow sie nie zblizaja nie wspominam, bo to nie ma
      zastosowania.
      • arnikaarnika [...] 10.02.08, 12:23
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • nk-a Re: niewierna 10.02.08, 14:32
      Nie opisywałam całego swojego życia,nakreśliłam tylko jego klimat i
      historię,która się wydarzyła.Jestem dojrzałą,odpowiedzialną
      kobietą,nie szukam nowej miłości i nie chcę zaczynać wszystkiego od
      nowa.Z mężem mamy kilkunastoletni dorobek wspólnego życia,za sobą
      różne zwroty,upadki,wspólne interesy,dorastajace
      dzieci,pieniądze,dom-żadne z nas nigdy nie chciało tego
      zostawiać,mąż wtedy gdy była tamta kobieta,ja teraz kiedy jest
      tamten mężczyzna.Podobne głosy do Waszych słyszę od moich
      przyjaciółek,zostawi Cię,jesteś juz stara,takich jak ty to ma na
      pęczki a z drugiej strony same z rumieńcem na twarzy dopytują się o
      szczegóły.Tu nie ma miłości,gdyby on zaczynał się angażować w to
      bardziej niż teraz zerwałabym znajomość dla jego dobra,sama
      uczuciowo nie jestem zaangażowana ale emocjonalnie strasznie,lubię
      te chwile,przyzwyczaiłam się do nich fizycznie gdyż rozbudził moje
      pragnienia.Kiedyś wydawało mi się,że w życiu powinno się dążyć do
      jasnych sytuacji,kocham jestem lojalna,szczęśliwa lub nieszczęśliwa
      ale lojalna,gdy skoczę w bok powinnam od razu zakończyć to co
      zdradziłam,dziś z perspektywy lat widzę,że nie zawsze jest to dobre
      rozwiązanie,ludzie decydujący sie na ten krok,których znam bardzo
      żałują,że nie przeczekali emocji,postawili na nową miłość,dręczeni
      wyrzutami sumienia obarczyli tą prawda partnera-żadna z tych osób
      nie jest teraz szczęśliwa i żałują tego uczciwego wtedy kroku.
      • bj32 Re: niewierna 10.02.08, 16:10
        No to najpierw należy zdefiniować, co rozumie się pod pojęciem
        zdrady. Ba z rozmaitych dyskusji wynika mi, że dla każdego to coś
        innego. Dla jednych jednorazowy skok w bok, dla innych wieloletnie
        zaangażowanie [uczuciowe również]. A są i tacy, którzy wychodzą z
        założenia, że jak facet skoczy w bok, to musi się wyszaleć, ale jak
        zrobi to kobieta, to już zbrodnia.
        A szczerość? Tak jak się zastanowić z boku, to do czego Twojemu
        mężowi ta wiedza? Zwłaszcza, ze masz dość jasno określone poglądy,
        nie planujesz sobie z młodym układać życia. Zatem korzystaj.
        Pewnikiem prędzej czy później faktycznie Tobie albo jemu się
        odwidzi. I zapewne będzie boleć. Teraz chyba też by bolało...? I nie
        ma tu nic do rzeczy, że jesteś starsza. Pewnie gdybyś ty miała 25
        lat, a on 13 to byłby problemsmile Bierz od życia, co Ci daje.
        Najbardziej żałuje sie grzechów niepopełnionych.
      • die_blume Re: niewierna 02.04.08, 13:18
        nk-a napisała:

        Jestem dojrzałą,odpowiedzialną
        > kobietą,nie szukam nowej miłości i nie chcę zaczynać wszystkiego od
        > nowa.

        To zabawne, co napisałassmileO naszej odpowiedzialności i dojrzałości świadczy
        nasze zachowanie. To bardzo zabawne.
      • die_blume Re: niewierna 02.04.08, 13:22
        nk-a napisała:

        > Podobne głosy do Waszych słyszę od moich
        > przyjaciółek,zostawi Cię,jesteś juz stara,takich jak ty to ma na
        > pęczki a z drugiej strony same z rumieńcem na twarzy dopytują się o
        > szczegóły.Tu nie ma miłości,gdyby on zaczynał się angażować w to
        > bardziej niż teraz zerwałabym znajomość dla jego dobra,sama
        > uczuciowo nie jestem zaangażowana ale emocjonalnie strasznie,lubię
        > te chwile,przyzwyczaiłam się do nich fizycznie gdyż rozbudził moje
        > pragnienia.

        Fajnie, mozna sie koleżankom pochwalić młodym kochankiem, wraz ze szczegółami.
        No i to fizyczne uzaleznienie. Sama siebie upokarzasz, nie szanujesz ani męża,
        nawet jesli miał kochankę, ani samej siebie.
      • fra_mauro Re: niewierna 03.04.08, 12:25
        Droga n-ko, zyjesz w pieknym lecz calkowicie fikcyjnym transie.
        Jestes jak narkoman, ktory w tym przypadku cierpi na notoryczny
        deficyt adrenaliny. Jednoczesnie nie kocha wystarczajaco SIEBIE , o
        mezu i rodzinie nie wspominajac i ma spore kompleksy.
        I mylisz sie co do siebie: moze jestes metrykalnie dojrzala,lecz na
        pewno nie emocjonalnie. Za grosz w Tobie odpowiedzialnosci za
        najblizszych. Czy woobrazalas sobie sytuacje, gdy rodzina dowiaduje
        sie o sprawie ? Nie mow mi tu tylko prosze ze sie swietnie
        konspirujesz, bo niestety takie myslenie jest rowniez
        charakterystyczne dla zdradzajacych. A zatem Maz/dzieci poznaja
        sprawe i... pijecie po setce na zgode i dajecie sobie buzi ?
        Czym/ kim jest wiec dla CIebie maz i cale "halo" pt "malzenstwo" ?
        Spolka z ograniczona odpowiedzialnoscia ( i zaufaniem) ? remedium na
        korzystne rozliczenia podatkowe i inne przywileje przyslugujace
        zarejestrowanym w USC ? Jestes pewna,ze maz demonstruje taki sam
        poglad ?
        Jesli tak, to zawsze wez pod uwage uciazliwosci zwiazane z formalnym
        zakonczeniem zwiazku ( podzialy majatku, opieka nad dziecmi itp
        duperele)
        Czuje,ze sie mocno zagubilas, lecz nie zapewne przyczyn nalezy
        szukac nie tylko w Tobie. Lecz do swego postepowania dorobilas
        calkiem sprytna lecz wyjatkowo obludna ideologie. A ja po prostu nie
        wierze,ze myslisz tak caly czas, na serio.
        Oczywiscie zrobisz co chcesz ale jesli czujesz mimo wszystko,ze
        zwiazek z mezem jest cos wart dla Ciebie-zakoncz tamta sprawe zanim
        ona zakonczy Ciebie. Bo wtedy jak pisza dziewczyny bedzie bolalo jak
        cholera. Ilosc mozliwych konsekwencji i ich skutki jest po prostu
        nie do przewidzenia ale wiele juz teraz mozesz sobie smialo
        wyobrazic. Zastanow sie wiec, czy rzeczywiscie warto...
    • waszahanusia Re: niewierna 10.02.08, 20:52
      ja bym ciagnęła. Naprawde!!! Jest Ci lepiej,czujesz się ładna,
      zadbana, kochana, sexy. To poprawia humor, samopoczucie, rano
      wstajesz z łóżka i jest Ci lepiej na samą myśl ze zaraz dostaniesz
      od niego smsa, ze Cie pragnie, chce piescic... no poezja. Poza tym
      ten dreszczyk emocji!!!!
      • waszahanusia Re: niewierna 10.02.08, 20:57
        teraz przeczytałam wszytskie posty. Myśle ze chyba Dziewczyny nie
        zrozumiały intencji autorki. Mysle ze tu nie chodzi o nowego meza,
        ojca dziecka, zeby sobie zycie z nim układać. Tu chodzi o emocje, o
        dobre samopoczucie (a są kobiety które potrzebują ciagle takiego
        dopalacza i nie chodiz tu wcale o stres!!!!, sa opanowane, spokojnie
        planują dzień, jest czas na zakupy, opieke nad dizeckiem, pace,
        obiad dla meza i seks z kochankiem) trzeba sie takim urodzić chyba.
        Widac ze niektóe z Was wybrały inny standard i dobrze ze Wam z tym
        dobrze.
        • triss_merigold6 Re: niewierna 10.02.08, 22:38
          Rozumiem, że panowie też mają prawo do takiego dreszczyku emocji z
          12 lat młodszymi, rewelacyjnymi w łóżku damami?
          Dobre samopoczucie pani zaraz się skończy, bo zdążyła się
          zaangażowac uczuciowo i nie rozgrywa romansu na zimno.
    • g0sik Re: niewierna 10.02.08, 22:32
      Abstrahując…zastanawiam się jakie piekło by się tu rozpętało gdyby
      jakiś facet napisał, że od 4 miesięcy regularnie bzyka młodszą o 12
      lat panienkę, bo jego żona np. nie dba o siebie lub nie daj boże
      jest zrzędliwym starym kocmołuchem….

      A wracając do tematu myślę, że autorka wątku już się zaangażowała i
      jak boski popychacz puści ją kantem przypłaci cały romans porządną
      deprechą…Bilans tak czy owak wyjdzie ujemny, bo szara rzeczywistość
      bez jurnego kochanka będzie bolesna…
      • marzeka1 Re: niewierna 11.02.08, 17:33
        Tewż pomyślałam o odwrotnej sytuacji i już widzę te gromy, któe posypałyby się na głowę tego facetasmile moim zdaniem autorka wątku już się zangazowała i to bardzo.
      • dee.angel Re: niewierna 02.04.08, 17:38
        g0sik napisała:

        > zastanawiam się jakie piekło by się tu rozpętało gdyby
        > jakiś facet napisał, że od 4 miesięcy regularnie bzyka młodszą o 12
        > lat panienkę, bo jego żona np. nie dba o siebie lub nie daj boże
        > jest zrzędliwym starym kocmołuchem….

        -
    • pradka Re: niewierna 29.03.08, 21:19
      Jak sie ma kochanka to jakby nie ptrzec niech on spi sobje ...
    • mbwj88 Re: niewierna 29.03.08, 21:24
      będzie bolało
      będzie trudno i smutno i albo to się przerodzi w coś trwałego albo
      się skończy
      bo kiedyś seks przestanie Ci wystarczać
      bo nie on ci zrobi herbatę jak będziesz miałą grypę
      bo prezent od niego będzie tajemnicą
      ciesz się chwilą kiedy jeszcze czujesz przyjemność a nie czujesz
      dyskonfortu
      • bea.bea Re: niewierna 02.04.08, 13:27
        apetyt rosnie w miare jedzenia.....

        wiec zeby nie chciec coraz wiecej, i czesciej, a jednoczesnie nie konczyc tego
        zwiazku..smile...jedynym rozsadnym rozwiazaniem ...jak dla mnie jest ograniczyc
        spotkania.....

        to tez bedzie bolalao, ale moze uda zlapac sie dystans...

    • twarz2 Re: niewierna 02.04.08, 13:42
      Baw sie dopóki jest fajnie - minie jeszcze trochę czasu i Ci się najzwyczajniej
      znudzi, nie będzie bolało, zostaną miłe wspomnienia wink
      Teraz jesteś zafascynowana, ale to też minie, więc korzystaj dopóki sprawia Ci
      to frajdę wink

      Ja nie rozumiem czemu miałabyś mieć wyrzuty sumienia wobec męża?
      Postaraj się tylko, żeby sie nie dowiedział - męską dumę byś w nim zabiła wink
      • kropkacom Re: niewierna 02.04.08, 13:45
        Mąż pewnie już dawno ma swoją odskocznie w postaci kochanki.
    • s.z-n Re: niewierna 02.04.08, 16:20
      Jedna doopa na dwóch weselach nigdy nie siedziałam toteż nie wiem co Ci
      poradzić. Będę życzyć : "Daj jej Panie Boże wszystko co najlepsze, tylko mnie
      nie opuszczaj "!
    • dee.angel Re: niewierna 02.04.08, 17:41
      Nie ma dobrej odpowiedzi, bo wszystko zalezy od wyznawanych PRZEZ CIEBIE
      wartosci. Jezeli faktycznie do szczescia wystarcza ci kochanek od czasu do czasu
      i wspolne zycie z beznadziejnym mezem, to ok. Mnie by nie wystarczalo. A bolec
      bedzie na pewno, czy teraz to zakonczysz czy pozniej. Ja bym sie tylko
      zastanowila, czy przy okazji nie bedzie bolalo kogos, kto nie jest niczemu
      winien, np. dziecko... Nie oceniam cie, mysle, ze sie pogubilas i nie oczekujesz
      od zycia juz nic wiecej. Albo ci sie nie chce chciec...
      • miecka29 Re: niewierna 02.04.08, 21:17
        jesli raz zdradzilas to pozniej pojdzie jak po sznurku, czy bedzie
        bolalo po rozstaniu, nie wiadomo, to zalezy od tego jak bardzo oboje
        sie zaangazowaliscie, i od Twojego charakteru, moim zdaniem poboli i
        przestanie, a Ty bedziesz szukala nowego "lekarstwa" i napewno nie
        bedzie to Twoj maz, wiem talko jedno to droga do nikad,
        i "lekarstwa" tez z czasem pzestaja wystarczac, Tobie brakuje
        prawdziwego zwiazku emocjonalnego, sex jest jego uzupelnieniem a nie
        kwintesencja, romansem nie zalatasz dziur w swoim zyciu uczuciowym,
        maz sie nie zmieni, wiec teoretycznie jestes skazana na
        samotnosc.......nie lepiej przerwac ten lancuch i zaczac od nowa?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka