Dodaj do ulubionych

Niewierny mąż a dzieci

23.09.21, 09:37
Mojego męża znam ponad 13 lat, od 11 jesteśmy małżeństwem. Od początku byłam w nim bardzo zakochana, aż nie widziałam że jego problemy będą mega problemami moimi, myślałam że mu pomogę, że będziemy razem i że przejdziemy wszystko. Mąż jest z rodziny gdzie ojciec pil, miał kochanki,.uprawiał hazard i zadłużył się mocno. Na tyle że teraz po jego śmierci wszyscy muszą się zrzekać spadku.
Mąż kilkukrotnie tracił pracę, z uwagi na swój charakter i butę. Ja zawsze wspierałam go,.pomagałam,.odciążyłam. motywowalam. Kupiliśmy mieszkanie, mamy 2 małych dzieci (4l i 0.5). Mąż zdradził mnie. Gdy urodzilo.sie.starsze dziecko, i teraz gdy urodziło się malutkie. Poprzednio trwało to pół roku, teraz 2 msc. Ja mam już dość. Klapki z oczu mi opadły. Kochałam go za bardzo, aż stałam się w własnym domu sprzątaczka, kucharka, pomywaczka, jedyna opiekunka dzieci. Po prostu sprzętem domowym. Mąż nigdy nie pomagał wiele w.dimu, czasem miał rzuty a potem znów nic... Wielokrotnie coś obiecywał a po miesiącu jak coś leżało w końcu na to robiłam. On zawsze mówił że go wyprzedziłam. Jak urodziły się dzieci to też odpowiedzialność za nie spadła na mnie. On jest fajnym tata ale z doskoku, trochę jak wujek. Jego rodzina mnie nie trawi.
Zawsze go.wspieralam, pomagałam, miał co chciał. Zdradzał bo jak twierdzi.szuka wrażeń i czegoś nowego. Najgorsze że nie jestem kocmoluchem. Jestem wykształcona, mam fajną pracę, zawsze zadbana, zorganizowana, jestem dobra matka, żona, kochanka (może nie ma fajerwerków ale seks jest fajny, tyle.ze.od urodzenia dzieci jestem tak zmęczona że nie przynosi on mi żadnej satysfakcji), nie wyglądam na swoje lata, dostaje masę komplementów. Do tego zawsze wysłuchiwałam męża, popierałam, byłam powiernikiem i doradca. Zawsze byłam. Do tego od zawsze miał czas na swoje hobby, nawet po urodzeniu dzieci. Ja zostawiałam z domem i nimi sama. Teraz widzę że mój mąż nie miał żadnych obowiązków. On tylko pracował i relaksował się a w domu nic, nada, null.
Teraz jest okres gdy ja mam już wywalone. Niestety dzieci malutkie. Mam ochotę drania zajeb**** tylko co to da. Płacz i nerwy nic nie pomogą. Mieszkanie jest moje, chce go stąd wyrzucić on twierdzi że chce zostać by być z dziećmi, to jego karta przetargowa.
Cisna mi się na usta takie słowa, że szok. Awantury robię ale co z tego. Jak za kilka dni zapomni i już. Ma wyćwiczony mechanizm wyparcia. Dla mnie nie ma co ratować. Czy wyrzucić go - wiem że rozluźni to relacje jego z dziećmi. Czy zostawić go tu i WYMAGAĆ. Tyle że on za chwilę będzie znów udawał że wszystko jest ok. A w atmosferze gniewu,.mojego,.nie umiem egzystować. Co robić w tej sytuacji. Gdzie szukać pomocy. Mam opcje wyprowadzki do rodzinnego domu, obecnie pracuje w dużym mieście gdzie nie mam żadnej rodziny, raptem kilku znajomych. Nikt mi tu z dziećmi nie pomoze. U moich rodziców też idealnie nie jest. Z pracą ciężko, oni są bardzo specyficzni i jej wspominam dobrze dzieciństwa, alkoholu używek nie było ale psychicznie potrafią mocno niszczyć. Prości ludzie, dobrzy ale mocno konserwatywni. Nie lubią mojego męża i na bank będą to przekładać na moje dzieci. Ale sama z małymi dziećmi nie dam sobie rady, więc jak zawsze jest coś za cos.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka