Dodaj do ulubionych

sparaliżował mnie strach

19.02.08, 12:06
wlasciewie to nie, nigdy
chyba jestem takim typem ze mnie to nie tyka, ja dzialam biegam robie cos,
DZIALAM DZIALAM DZIALAM!
ale zeby tak stanac sparalizowanym to nie, u mnie nerwy przychodza potem,
potem sie trzese rycze, jak juz jest po wszystkim
a wam sie zdarza taki paralusz?
tak mnie natchnal watek o zanoszeniu sie dzieciow
Obserwuj wątek
    • gemmavera Re: sparaliżował mnie strach 19.02.08, 12:13
      Mnie się zdarzyło parę razy, w sytuacji z dzieckiem raz. Córka mając
      półtora roku rozwaliła czoło. Wyglądało to przerażająco, krew
      leciała w takim pulsującym rytmie, brrr...
      I wtedy własnie siedziałam jak sparaliżowana - powiedziałam do męża,
      że musimy jechać do szpitala, ale po prostu siedziałam w zupełnej
      rozsypce. A potem się przez kilka minut zastanawiałam, w co mam
      dziecię ubrać do tego szpitala. wink)
      Dopiero mnie mąż do pionu postawił i pojechaliśmy.

      We wszystkich innych sytuacjach w dziećmi w roli głównej typu nocne
      duszności przy zapaleniu krtani czy nawet złamanie nogi, wink reaguję
      w miarę sensownie (niekoniecznie spokojnie, ale racjonalnie), a ten
      jeden raz dałam plamę.

      Paraliżujący strach zdarzał mi się też w innych sytuacjach, ale to
      już nie na ten wątek. smile
    • corkaswejmamy stres jest moją największą motywacją 20.02.08, 20:59
      może nie największą, ale zapewne jedna z większych. To ten czas kiedy nosi mnie.
      Glowa tysiącem mysli przepełniona, masa potencjalnych rozwiązań. W przypadku
      strachu(rozgraniczam to) bywam osowiała, ale rzadko. Z reguły staram się nie
      mysleć. Zasada jaką sie kieruję : Nie ma sensu przejmować się czyms na co nie ma
      się wpływu. I tak też się zachowuję. Jesli czuję, że mam jakieś wyjście znaczy
      to, że nie jest tak beznadziejnie.
    • gardeniaa Re: sparaliżował mnie strach 20.02.08, 21:03
      zdarzył mi się taki stan, na widok śmierci mojego ojca
      w jednej chwili chciałam krzyczeć, płakać a nie mogłam, coś mnie
      zablokowało
      • gardeniaa Re: sparaliżował mnie strach 20.02.08, 21:07
        no tak, córa rządzi mi klawiaturąsmile


        gardeniaa napisała:

        > zdarzył mi się taki stan, na widok śmierci mojego ojca
        > w jednej chwili chciałam krzyczeć, płakać a nie mogłam, coś mnie
        > zablokowało
        a wszystko to co się działo wokół mnie toczyło sie jak w zwolnionym
        tempie, jakby toczyło sie obok mnie
        to był chyba szok
        straszne to było


    • tyssia deela 20.02.08, 21:13
      ja mam tam samo , tez dopiero po jakis czasi 'dociera' to do mnie
    • 100ania Re: sparaliżował mnie strach 20.02.08, 21:40
      jak do tej pory - nie!!!
      działam jak automat, natychmiast, potem cała się trzęsę i śni mi się wszystko po nocach
    • elza78 Re: sparaliżował mnie strach 20.02.08, 22:00
      ja w sytuacjach ekstremalnych dzialam trzezwo i logicznie, ale emocjonalnie mam
      wrazenie jakby wszystko dzialo sie obok mnie, czesto pozniej niewiele pamietam z
      tego co sie dzialo, chociaz ci co byli wtedy ze mna mowia ze spokojnie i trzezwo
      analizowalam fakty... strach mnei nei paralizuje sprawia ze zapominam wink
    • denea A możesz rzucić linka ? 20.02.08, 22:06
      Jak o zanoszeniu to chętnie bym poczytała, bo mojemu się zdarza, a
      jakoś nie mogę go znaleźć, na Małym Dziecku też nie widzę.
      Co do paniki to jakoś mi się nie zdarzyło "skamienieć" jeszcze.
      Raczej działałam odruchowo a dopiero potem były miękkie kolana i
      takie tam atrakcje.
      • deela denea 20.02.08, 22:57
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=75890665
        • denea Dziękuję bardzo :) ntxt 21.02.08, 07:09

    • jkk74 Re: sparaliżował mnie strach 21.02.08, 09:38
      Rzadko panikuję. Jako małolata miewałam niebezpieczne przygody z panami, którzy
      mieli chyba kosmate myśli (wink i np szli tuż za moimi plecami - zazwyczaj
      obrywali lakierem do włosów po oczach albo torbą w podbrzusze.
      Tylko raz jak do tej pory (a mam prawie 34 lata) byłam sparaliżowana ze strachu
      - kiedy zjeżdżaliśmy z wiaduktu (Warszawa, okolice Wisłostrady) i samochód
      prawym kołem wskoczył na krawężnik. Siedziałam jako pasażer po prawej stronie,
      jak skamieniała, widziałam jak samochód leci w dół, w głowie słyszałam już
      syreny policyjne. Nic sie nie stało (poza rysą na feldze) ale uraz do miejsca
      mam nadal. Teraz mąż jedzie tam góra 20 km/godz (wtedy jechał może 40).
      Przy dzieciach mnie nie paraliżuje - przeżyłam duszącego się syna (duszności
      związane z chorobami układu oddechowego i stanami zapalnymi krtani, zdarzały się
      swego czasu dość często) oraz operację podcięcia migdałków córki (krztusiła sie
      spływającą po operacji krwią a nie była jeszcze w pełni przytomna).
    • majmajka Re: sparaliżował mnie strach 21.02.08, 09:47
      To zalezy jaki strach. Jesli chodzi o sytuacje, ktore wymagaja medycznej interwencji, dzialam mechanicznie. Jestem wyksztalcona w tym kierunku, wiec nie mysle co zrobic, tylko w sytuacjach wymagajacych szybkich decyzji dzialam szybko i jak automat(np. kiedy syn wlozyl do nosa gleboko koralik, w sekunde bylam w lazience, wywalilam cala kosmetyczke na podloge, wzielam pensete do depilacji brwi i szybko wyjelam koralik, trwalo to moze 30 sek.- ciotki biegaly jak oszalale i wrzeszczalywink itp).
      Wlasciwie to jeszcze nigdy mnie nie sparalizowal strach. Pozniej, jak juz jest po wszystkim i emocje opadna rycze, rycze na glos doslownie.
    • rotera Re: sparaliżował mnie strach 21.02.08, 10:55
      w syatuacjach zagrożenia własnego, męża czy dzieci działam jak
      automat, adrenalina wysoko i jak mi ktos panikuje obok
      przeszkadzając w działaniu to jednym krótkim rykiem potrafie ustawić
      do pionu, bądz trzepnięciem w twarz (raz było to konieczne)
      nigdy w trakcie, i nie tuż po, zawsze czekam aż sutuacja minie,
      wyklaruje się, minie chwila, np dzieci przytule uśpie, popilnuje
      jeszce chwile
      zaczyna mną telepać jak już wszytsko sie skończy czasem godz po,
      dzień po.
      jak usiąde na spokojnie nabiore powietrza, pomyśle na spokojnie, nie
      specjalnie, ale samo mi się to przewinie, to wtedy nerw aż do
      wymiotów, ale to tylko wyjątkowe sytuacje, było ich w życiu z pięc.
      duszności itp kończe latającymi łapami, ale też po.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka