Dodaj do ulubionych

Wasza dawna miłość...

26.02.08, 11:14
Jaki jest Wasz stosunek do tych (kiedyś tak bardzo bliskich) osób?
Ja nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jednego z moich byłych odbieram
niemal bratersko smile)
Utrzymujecie kontakty? Wspominacie? Nie wspominacie?
W związku z n-k słyszałam, że wiele tych miłości jakby odżyło,
przewalają się nawet jakieś mini rewolucje po domach.
Ja przyznaję się, że oczywiście od razu przeszukałam n-k pod ich
kontem wink Ale poza wspomnieniami (raz lepszymi, raz gorszymi),
nie "ciągnie" mnie w te strony. Nie meiluję, nie wysyłam życzeń
świątecznych , ani żadnych innych, nie szukam kontaktu i z
wzajemnością; Za to jak juz kogoś spotkam, to potem mam dziwne
uczucie, mimowolnie wspominam, analizuję sobie tamten czas. Też tak
macie?
J.
Obserwuj wątek
    • syriana Re: Wasza dawna miłość... 26.02.08, 11:19
      wspominam, pamiętam i fajne i mniej miłe chwile

      nie utrzymuję kontaktów, nie esemesuję
      dbam o własną równowagę emocjonalną i porządek w życiu, jak również nie życzę
      sobie by obecny partner takie znajomości podtrzymywał
      • joan-nina Re: Wasza dawna miłość... 26.02.08, 11:46
        Ja mam taką teorię, że to dziewczynom "tak się trudno rozstać". Mam
        kilka koleżanek stale podtrzymujące kontakty z byłymi. To one je
        inicjują (mówią mi o tym).
        Do mojego partnera smsowała jego dawna z rok, półtora po tym, jak
        sie rozstali i jak juz wiedziała, że jest juz związany z kimś innym
        (ze mną), nawet jak już byłam w ciąży, urodziłam (wiedziała) to też
        okolicznościowe życzenia imieninowe smile) Wnoszę, że mój mówił prawdę
        i nie pisali zawzięcie za moimi plecami smile) Mnie to niespecjalnie
        ruszało emocjonalnie, ale dziwiłam się dziewczynie (chociaż może i
        nie powinnam, taki fajny chłop mi się trafił smile
    • majmajka Re: Wasza dawna miłość... 26.02.08, 11:30
      Wspominam, wspominam, wspominam...I nic poza tym. Czasem mysle, ze niestety nic poza tymwink
      Wczoraj wyszukalam na NK za to byla mojego meza i deczko w dolek wpadlam. Niecierpie ladnych bylych.
    • brak.polskich.liter Re: Wasza dawna miłość... 26.02.08, 12:18
      joan-nina napisała:

      > Jaki jest Wasz stosunek do tych (kiedyś tak bardzo bliskich) osób?

      Zaleznie od przypadku. Generalnie obojetny, z przechylem w strone sympatii, w
      wiekszosci wypadkow. W jednym - niechec i lekkie obrzydzenie.
      Parcia na podtrzymywanie kontaktow z bylymi partnerami nie mam. Podstawowe
      pytanie - po co? Inna sprawa, ze z kilkoma bylymi "kolegami do lozka" spotykam
      sie sporadycznie z okazji imprez u wspolnych znajomych, podczas uprawiania
      wspolnego hobby, czy na kawe.
      Na ogol w towarzystwie malzonka. Normalne, towarzyskie spotkania, bez cisnienia
      na wspomnienia i babranie sie w zeszlorocznym sniegu. Zreszta, emocjonowanie sie
      faktem, ze sie z kims kilkurazowo poszlo do lozka lat temu ze cztery, wydaje sie
      nieco absurdalne.
      • yola.d Re: Wasza dawna miłość... 26.02.08, 14:52
        A ja rzadko wspominam ; moze dlatego , ze utrzymuje z bylymi luzne
        kontakty kolezenskie , znam ich rodziny i w zwiazku z tym ...
        hmm ... lubie ich , ale sama sie czasem dziwie , co ja takiego
        wyjatkowego w nich dawniej widzialam ??? Ciesze sie , ze jestem z
        moim mezem , a nie z ktoryms z moich bylych ( bylo ich zreszta
        bardzo niewielu wink )
        • patssi Re: Wasza dawna miłość... 26.02.08, 14:57
          staram się z nim rozmawiać sporadycznie,raz nas poniosło w rozmowie na temat
          spotkania...on ma zonę i córę już sporą..ja zaraz wychodzę za mąż,moja córa też
          nie jest już malutka...więc..po co?

          czasem zapika serducho..
          i na ślub swój zaprosiłam go i owszem...
    • bombastycznie Re: Wasza dawna miłość... 26.02.08, 15:18
      kiedyś baaaardzo dawno temu zakochałam się w przyjacielu mojego brata, to był
      jedyny facet spośród znajomych mojego brata który ze mną rozmawiał i który w
      ogóle zauważył że ja też mieszkam w tym samym domu co mój bratbig_grin w ogóle to jest
      facet bardzo inteligentny i zabawny, doskonale wiedział że jestem w nim
      zakochana ale ja nie dawałam po sobie tego poznaćwink w końcu kiedyś nadszedł
      dzień kiedy powiedziałam mu to wprost, ale wiedziałam że nic z tego nie będzie,
      na szczęście on to potraktował w taki sposób że do dzisiaj jesteśmy w kontakcie,
      on teraz traktuje mnie jak dobrą koleżankę, często go widuję bo on ciągle jest
      przyjacielem mojego brata. mój mąż o nic nie ma pretensji bo też go zna. mam go
      w znajomych na n-k i to wszystko. być może miałoby to inny sens gdyby cos między
      nami zaszło a tak przynajmniej wiem że mogę go nazywać kumplemsmile

      ale to nie jeden przykład, są też inne, bardziej "zaawansowane" i czasami sobie
      wspominam ale i tak wiem ze wspomnienia to jedyne co po nich zostałowink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka