Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypacji?

09.03.08, 11:21
No wiecie dziewczyny? Tak przy swiecie?

Wczoraj Gretkowskiej w mediach bylo jak Dody smile ale przyznaje ze zgadzam sie z
nia pod wzgledem jednego- kobiety ktorym sie "udalo" nie powinny uciekac przed
dzialalnoscia prospoleczna i prokobieca. Bo jesli im sie udalo to znaczy ze to
wcale nie jest takie normalne ze "sie udaje" ze to bardziej ewenement. I
zgadzam sie z nia ze stwoerdzenie "mnie dyskryminacja nie dotyczy" nie powinno
byc uwienczaone zdaniem "w zwiazku z tym mam to w rzyci".

Na manifie nie bylam, ale od programu Posmieszalskiego we czwartek sie
denerwuje normalnie.......
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 11:31
      Szkoda, ze prawdziwych feministek w mediach mniej niż Gretkowskiej.

      A w reportażu z warszawskiej manify w Gazecie - więcej zdjęć nopowców niz
      manifestantek...
      • wieczna-gosia Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 11:38
        a czym sie charakteryzuje prawdziwa feministka? i czym sie rozni od Gretkowskiej?
        • sir.vimes Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:18
          no dobra.

          Jeżeli Gretkowska uważa się za feministkę ja ani nikt inny jej tego jej tego nie
          zabroniwink

          Bo tyle jest feminizmów ile feministek.

          Ale jej PK odcięło się od feminizmu więc nie rozumiem czemu M.G. nadal chce mieć
          ciastko i zjeść ciastko.

          • kadanka Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 11.03.08, 12:54
            absolutnie rozumiem Gretkowska.
            ona ma priorytet wejsc do sejmu. nie wejdzie do sejmu stojac na
            barykadzie z krzyczaca katarzyną bratkowską czy potarganą ewą
            dabrowską-szulc.
            spoleczenstwo nie zna feminizmu. kobiety nie wejda w zyciu do sejmu
            na radykalnych haslach warszawskich feministek.
            jesli partia kobiet, a za tym kobiety wejda do sejmu, to bedzie
            wielki sukces.
            i wierze, ze wtedy wejda na wokande problemy edukacji seksualnej,
            aborcji - ale z tymi haslami NIE DA sie dostac do rzadu. mozna je
            poruszac, jak sie juz w nim bedzie.
            • sir.vimes Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 11.03.08, 13:33
              Nie o to mi chodzi.

              Bratkowska i tak nie zaangażuje się przy PK, nawet jeśli ta bardzo by się
              zradykalizowała.

              ja cały czas, troche wbrew sobie , jkibicuję PK - bo liczę na to, że staną się
              czyms wiecej niz partyjnym dziwolągiem.

              Ale - świecenie gołą sfotoszopowaną pupą (kontra do potarganej Bratkowskiejwink?)
              bez nazwiska to nie jest dobra droga by wejśc do sejmu. To nie jest dobry sposób
              by wypromować kobiety, kobiece sprawy, priorytety.

              Na szczęście w PK jest chyba sporo osób, które to rozumie i wiecej się taka
              żenada nie zdarzy.

              > spoleczenstwo nie zna feminizmu. kobiety nie wejda w zyciu do sejmu
              > na radykalnych haslach warszawskich feministek.

              Ja (ani nikt) wcale tego nie postuluję.

              Chodzi o coś innego - nie można lawirować wokół pewnych tematów (aborcji tez -
              ale na początek choćby tarczy, hec z przedszkolami i żłobkami itp) - trzeba
              określic jasno swoje stanowisko i określać je głośno i wyraźnie - a pupą świecic
              we własnym domu lub w literaturze. Lawirujących, zakłamanych partyjek mamy dość
              , jedna więcej to nie jest jakis wspaniały wybór. Nie ma opcji by zajechać do
              sejmu na samym PR, (bo to miejsce już jest zajete, obsadzone i wyczerpane),
              szczególnie jeśli jest to słaby PR.

              A główny problem PK z feministkami jest taki, ze oczekuje od feministek poparcia
              w zamian proponujac samą krytykę, odcinanie się,.

              Chociaż - ostatnio ZNÓW temat wraca... Okazało się , ze bez feministek PK sobie
              nie poradzi. Szkoda, że nie zauważono tego w porę.

              Jeszcze co do plakatu i oprawy wizualnej PK - nie sposób zdobyć głosów kobiet
              pokazując tylko piekne młódki i kobiety zrobione na młódki. Kto ma się z nimi
              utożsamic? Piękne, młode, bogate, wystylizowane, odnoszace same sukcesy kobiety
              , które walą problem państwowych szkół, przedszkoli , żłóbków bo stać je na
              prywatną szkołę i opiekunkę?

              A gołe baby mozna w CKM poogladać, niekonieczne w Sejmie.

              Swoją drogą, była np. akcja "wierzę Anecie Krawczyk" - nawet nie wiem czy ktos z
              PK się zainteresował. A czytam o nich sporo. Nie przebiło się ? Czy po prostu
              nie było sprawy?

              A uczciwe traktowanie molestowanej kobiety to chyba nie jest ZBYT radykalne hasło?

              Pratchetta czytałaś? Przypomina mi sie rewolucja z "Ciekawych czasów" i hasła
              typu "umiarkowanych zmian". Tylko - u nas nie ma pana Honga i totalitaryzmu,
              nikt za opisywanie prawdy nie wsadza do więzień o czym pani Gretkowska dobrze
              wie, więc nie trzeba być przesadnie zachowawczym,. Bo się znika. Lub rozmywa
              wśrod innych zachowawczych hasełek.



    • wobbler Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 11:34
      Ja nie mam problemu ze swoją kobiecością i nie muszę się dowartościowywać w taki
      sposób,bo nie czuję się gorsza od mężczyzny.
      Jestem inna niż facet,ale wcale nie gorsza.
      Jakieś manify...To po prostu żałosne.Kobiety same się kompromitują w ten sposób.
      • fogito Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 11:46
        Jak mnie wywalili z pracy po powrocie z macierzynskiego, to wtedy
        poczulam sie gorsza, bo przeciez matka nie moze byc dobrym
        pracownikiem w tym chorym kraju.
        Potrzebna nam praca od podstaw, bo jak widac same kobiety dobrze sie
        czuja w tym polskim piekielku zdominowanym przez samcow, ktorzy
        kompromituja sie codziennie i nikt juz nawet nie zwraca na to uwagi.
        Bo nawet najglupszy facet jest lepszy od najmadrzejszej kobiety.
        Dzialalnosc kobiet jest potrzebn kobietom, bo one same sa po prostu
        bierne i trwaja w przeswiadczeniu, ze jest dobrze tak jak jest. A
        nie jest niestety sad
        • wobbler Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:20
          No,jeżeli ktoś ma problemy i taka działalność mu potrzebna,to niech działa.
          Mnie nikt nie dyskryminuje.
          Nie jestem znudzoną starą panną i nie mam czasu na rozmyślania o bzdurach,ani
          tym bardziej na latanie z jakimś durnym transparentem i skandowanie idiotycznych
          haseł.
          A taka np.Szczuka jest po prostu żałosna i "sprawie" kobiet moze tylko
          zaszkodzić.Absolutnie z osobami takiego pokroju sie nie identyfikuję.To
          pseudofeministki usiłujące w ten sposób leczyć swoje kompleksy.
          Do terapeuty,a nie na manife!
          • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:37
            Ejjj, moment, ja nie jestem starą panną, mam czas na myślenie i
            lubię Kazię Szczukę. Zaraz ci machnę transparentem wink))
            • wobbler Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 13:04
              A co jest napisane na transparencie? smile))
              • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 13:39
                Feministki drogie panie jedzą samce na śniadanie wink
                • wobbler Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 16:45
                  Hasło prawie jak z "Seksmisji"... big_grinDD
          • marychna31 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 16:16
            > Nie jestem znudzoną starą panną i nie mam czasu na rozmyślania o
            >bzdurach,ani
            > tym bardziej na latanie z jakimś durnym transparentem i
            >skandowanie idiotycznyc haseł.

            Uważasz, że tylko "znudzone stare panny" stać na empatię, wrażliwość
            na krzywde innych ludzi i widzenie czegokolwiek innego niż czubek
            własnego nosa?
          • gardenia_nowak Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 10.03.08, 15:21
            Upraszczasz. Nie potrzebnie. A poza tym stosujesz te same idiotyczne
            argumenty co niektórzy faceci. Pracuję, mam własne zainteresowania,
            uczę się języków obcych, poza tym jestem kobietą heteroseksualną, do
            tego żoną, niebawem będę też matką i jestem też feministką. Nie
            uważam, aby jakakolwiek z tych ról wykluczała inną.
        • mat.an Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 14:12
          Mnie nie wywalili z pracy z powodu dziecka. Mnie chcieli przyjąć i to na
          niezłych warunkach. Miałam dojeżdżać 25km. Znalazłam dla córki przedszkole w tym
          samym mieście, działające do 18.00 Niestety gmina w której mieszkam nie chciała
          partycypować w kosztach przedszkola ( nie na ich terenie), i musiałam
          zrezygnować, bo opiekunka na cały dzień to byłby zbyt duży koszt. Tak się dzieje
          w państwie prorodzinnym...
          Nigdy nie uważałam się za feministkę, ale po tym doświadczeniu chętnie poszłabym
          na jakąś manifę.
          • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 15:34
            Rozumiem, że gdyby załatwiał to facet, to gmina by sie zgodzila
            partycypowac?
            Tylko tak moge zrozumiec umieszczenie tego postu w tym akurat
            watku smile.
            • wieczna-gosia Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 19:54
              a ja rozumiem to tak ze panstwo powinno takim dzialaniom jesli juz niekoniecznie
              przyklaskiwac, to chociaz nie dlawic w zarodku.
              Feministyczny wydzwiek ma tez to ze sadze ze to mama miala problem i nie
              przyjela pracy a nie tata. Ktos sobie w ogole tate z takim dylematem wyobraza? I
              od razu odpowiem- ja sobie wyobrazam smile ale ja mam bardzo specyficznego meza smile
              ale ile z nas ma takich specyficznych na stanie?
              • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 20:23
                Pewnie gdyby moja praca byla lepiej platna, a ktos z pracy musialby
                zrezygnowac, to moj maz tez by sie nie zastanawial.
                No ale znowu: dlaczego to dziewczyna, a nie maz z pracy
                zrezygnowala? Znowu kwestia ustalenia wewnatrz zwiazku IMO.
    • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 11:37
      Hmm, może dlatego, że prokobiece działania w Polsce kiepsko mi się
      kojarzą? Jak słysze te panie 'feministki', to się zastanawiam, jak
      daleko można pójść robiąc z igły widły.
      Fakt, nigdy nie spotkałam się z gorszym traktowaniem dlatego, że
      jestem kobietą. Czasami jakieś oczekiwania dziwne w stosunku do mnie
      były (typu: kobieta winna mężowi obiad podać pod nos, bo JEST
      KOBIETĄ), ale sobie z takim czymś radzę bezproblemowo. No i przede
      wszystkim to nie jest główny problem kobiet.
      No i ten fakt (tzn. nie dyskryminowanie mnie ze wzgledu na plec)
      sprawia zapewne, że nie do końca jestem przekonana o tym, że takowa
      dyskryminacja istnieje jako problem globalny (bo ze jednostkowy, to
      sie zgodze, pewnie sie zdarzaja szefowie - szowinisci itd).
      A co było takiego oburzającego w programie Pospieszalskiego (bo nie
      ogladam)?
    • cathy1976 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 11:39
      Wiesz co, ja po latach oburzania sie na kobiety ze swiecznika,
      ktore odzegnuja sie of feminizmu troche zaczynam je rozumiec.
      Rodzajow feminizmu jest jak psów, ale mam wrazenie, ze ostatnimi
      czasy w Polsce najbardziej widoczna jest jego płaczliwo-
      histeryczna odmiana 'jestesmy ponizane, nalezy sie nam!'.
      Mamy takie spoleczenstwo jak mamy i w duzej czesci jestesmy
      odpowiedzialne za taki stan rzeczy (ostatnio czytalam, ze w GB
      Polacy sa najczesciej sprawcami przemocy domowej i gwaltow i dla
      mnie to bylo bardzo, ale to bardzo znamienne). I w takim
      spoleczenstwie feminizm powinien byc pracą u podstaw. Mozolnym
      uczeniem kobiet i samcow jak POWINNO być.
      Mam wrazenie, ze Gretkowska robi feministkom krecią robotę. Ze nie
      tedy droga. I mysle, ze czesto Ważne Kobiety dlatego nie chcą
      wspierac dzialalnosci pro- kobiecej. Boja się, że beda traktowane
      jak niepowazne histeryczki.

      Nie wiem czy tak rzeczywiscie jest i jak dlugo bede myslec tak jak
      mysle. Bo zauwazylam juz, ze przez swoje kilkanascie lat bycia
      feministką moje poglady ewoluują znacznie. I nie podpisalabym sie
      pod samą sobą sprzed 10 lat. Ale teraz mysle wlasnie taksmile
    • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 11:48
      Dziewczyny w sumie napisały to co myślę - ja osobiście jestem za
      pozytywną propagandą i robieniem swojego, a nie krzykliwymi
      manifami. To stawia całą rzecz w kategoriach folkloru politycznego,
      frustratek i osób, z którymi się nie rozmawia poważnie. Gretkowska
      dla mnie się spaliła przy partii kobiet - wyszedł kolejny happening
      z gołą babą i szumem medialnym bez konkretów.
      W życiu nie chciałabym, żeby ktoś powiedział, że np objęłam
      stanowisko kierownicze "bo jestem kobietą", w ramach 'polityki
      równości" czy podobnych akcji. Nie jestem za taką "mechanizacją" w
      życiu społecznym. Nie mam problemów z powodu płci, nie odczułam, że
      ktoś traktuje mnie inaczej na polu zawodowym z tego względu.
      A w kwesti zdania "dyskryminacja mnie nie dotyczy" - hmmm - a kogo z
      was osobiście dotknęła? I w jaki sposób?
      Może jak już rozmawiać, to zacząć od konkretów?
      • cathy1976 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 11:56
        dyskryminacja istnieje.
        i jest widoczna w wielu miejscach. Zdaje sobie sprawe, ze to, ze
        mnie nie dotknela osobiscie (a raczej, ze potrafilam sobie z nia
        poradzic) to nie znaczy, ze inne kobiety tez sobie poradza.
        To, ze nie zauwazamy dyskryminacji, jest bardzo typowe dla Polek.
        Nie ma dla nas nic dziwnego w tym, ze nasi mezowie wiecej
        zarabiaja, ze niemal oczywistym jest, fakt, ze dziecko nosi
        nazwisko ojca, ze na 'urodzenie dziecka' facet dostaje DWA DNI
        WOLNEGO, ze faceci 'pomagaja nam' w obowiazkach domowych (czyli, ze
        za prace domowe odpoiedzilne sa kobiety, a facet ewentualnie moze
        pomoc i wtedy sie go bardzo ceni). To wszytsko sa objawy
        nierownosci. A jest ich tony, setki, hektolitry.
        I rzecz w tym, zebysmy my i nasi synowie zrozumieli, ze to nie jest
        naturalny i niezmienny stan rzeczy. Ze tak moze byc, ale moze tez
        byc inaczej.
        • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:04
          - mój mąż nie zarabia więcej ode mnie
          - kwestia nazwiska nie spedza mi snu z powiek
          - maz mi nie pomaga w obowiazkach
          Czyli wg tego co piszesz, nie doswiadczam dyskryminacji.
          IMO pewne rzeczy to nie sa kwestie swiatopogladowe, tylko uklad
          miedzy PARTNERAMI. I tutaj zadne manify nie pomaga - bo pracowac w
          duzej mierze nad kobietami, nie otoczeniem, trzeba. Jesli kobieta z
          zalozenia przyjmuje pozycje 'nizsza', to otoczenie to wykorzysta.
          • cathy1976 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:11
            tez zarabiam wiecej od meza a dziecko nosi moje nazwisko, ale
            wlasnie wczesniej pisalam o tym, ze fakt, ze nie czujesz sie
            dyskryminowana, nie oznacza, ze dyskryminacja nie istnieje.

            Zrezta rozumiem, ze tez tak uwazasz skoro dalej piszesz, ze
            potrzebna jest praca z kobietami.
            Ja tez uwazam, ze zana manifa nie zastapi dobrej polityki
            edukacyjnej, medialnej i prorodzinnej.
            I pewnie, ze chodzi o uklad pomiedzy partnerami, ale wazne jest to,
            zeby dla przecietna Polka wiedziala czego wymagac od zycia i
            partnera.
            • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:12
              A co to jest "przeciętna Polka" tongue_out
              • cathy1976 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:19
                no wiesz, to osoba, ktora wg badan statystycznych calej populacji
                (z ktorych ulomnosci nota- bene zdaje sobie sprawe) wychodzi, ze
                jest najwyzej na wykresie smile
                czy satysfakcjonuje cie wyjasnienie?
                • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:36
                  Najwyżej na wykresie - od razu mi powiało elitarnością ;-P
                  I znowu wyjdzie, że te feministki są oderwane od przeciętnego
                  społeczeństwa wink))
            • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:21
              Wiesz, zawsze przy takich okazjach zadaje pytanie: jak objawia sie
              ta dyskryminacja. I zazwyczaj odpowiedzi, które dostaje, srednio mi
              pasuja do dyskryminacji - raczej jest to pozwolenie na traktowanie
              takie, a nie inne.
              Jak zmieniłam prace, weszłam do biura, w którym było 4 facetwó i
              dwie dziewczyny (z czego jedna poszła na zwolnienie ciazowe i ja
              przyszłam na jej miejsce). Dziewczyny zachowywały sie
              jak 'asystentki prezesów' (chociaz wcale takich funkcji nie
              pełniły) - czyli odbieranie wszystkich telefonów (chociaz na kazdym
              z trzech podwojnych biurek był jeden), podawanie
              kopert/papierów/wysyłanie listów i rezerwowanie samolotu na urlop.
              Jeden z kolegow drugiego dnia pracy podał mi telefon ze
              slowami 'odbierz' (samo sobie wtedy na gg rozmawiał chyba).
              Krotkie: 'nie widze przeszkod, zeby Ty odebrał' ukróciło zapędy
              postawienia mnie na pozycji dziewczyny, która zastepowałam.
              I owszem, trzeba edukowac kobiety przede wszystkim - w asertywnosci,
              stawianiu na swoj rozwoj, walczeniu o swoje rozwiazania. Tylko nadal
              mi to nie gra z ta dyskryminacja smile.
              • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:34
                Ale coś jest w tym co opisujesz. Niektóre osoby z miejsca zachowulą
                się ulegle i usłużnie, reszta je też z miejsca zaczyna
                wykorzystywać. Że wśród takich osób 90% to kobiety, nie muszę chyba
                wspominać.
                Zacząć trzeba - od wychowania wink)
                • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:42
                  mamamonika napisała:

                  > Zacząć trzeba - od wychowania wink)

                  Dokładnie.
                  Ja od kiedy pamiętam slyszałam od mamy, ze podstawa to
                  wykształcenie, niezależnosci i poczucie własnej wartosci smile.
                  A jeszcze w temacie tego mojego kolegi z pracy - z tekstem o
                  odebraniu telefonu wyskoczył akurat ten zajmujacy najnizsze
                  stanowisku, z mniejszym ode mnie doswiadczeniem zawodowym. Koledzy
                  bedacy w praktyce moimi przelozonymi (choc nie pracodawcami), ktorzy
                  teoretycznie mogliby sobie pozwolic na wydawanie mi tego typu
                  polecen, od poczatku odpowiednio mnie traktowali.
              • xtra.vaganza Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 11.03.08, 21:35
                > Jeden z kolegow drugiego dnia pracy podał mi telefon ze
                > slowami 'odbierz' (samo sobie wtedy na gg rozmawiał chyba).
                > Krotkie: 'nie widze przeszkod, zeby Ty odebrał' ukróciło zapędy
                > postawienia mnie na pozycji dziewczyny, która zastepowałam.


                I o to wlasnie chodzi i tak ma byc. Jeszcze dodajmy, iz gdyby
                kobiety w pracy zawodowej wieksza wage przywiazywaly do
                profesjonalizmu zamiast do trzepotanie rzesami, to zjawisko czy
                poczucie bycia dyskryminowana zauwazalnie by zmalalo.
                JA mam bowiem wrazenie, ze kobiety czesto sie az prosza, by nie
                traktowac ich powaznie, tyle wnosze z 10letniej pracy zawodowej.
            • broceliande Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 10.03.08, 10:59
              cathy1976 napisała:

              > tez zarabiam wiecej od meza a dziecko nosi moje nazwisko,

              A to nazwisko Twojego ojca. Ojciec czy mąż, zawsze facet!
              • sir.vimes Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 11.03.08, 11:19
                od czegoś trzeba zacząć - może jej prawnuki będą nosić to samo po nazwisko? Po
                prababci? W każdej chwili mozna zacząć przekazywać nazwisko po kądzieli.
          • kali_pso Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 15:31
            e_r_i_n napisała:



            > IMO pewne rzeczy to nie sa kwestie swiatopogladowe, tylko uklad
            > miedzy PARTNERAMI.

            Doprawdy?
            Jakikolwiek układ mozliwy jest wtedy, gdy obie strony pragna
            porozumienia i wypracowania kompromisu- jak to zrobić z kimś, kto
            przez lata był przyzwyczajony do służebnej roli kobiety,
            światopogląd zas ukształtował mu się poprzez codzienną obserwację
            zycia rodzinnego? Światopogląd człowieka ma wpływ na to, czy on
            widzi jakąkolwiek potrzebę stworzenia partnerskiego układu.

            I tutaj zadne manify nie pomaga - bo pracowac w
            > duzej mierze nad kobietami, nie otoczeniem, trzeba. Jesli kobieta
            z
            > zalozenia przyjmuje pozycje 'nizsza', to otoczenie to wykorzysta.

            Dla mnie kwestia uświadamiania kobiet i jednoczesna praca ze
            społeczeństwem, to dopiero droga do sukcesu. Nigdy oddzielnie,
            dlatego, że kobieta jest częścią tego społeczeństwa.
            Toż weźmy np. ofiarę przemocy i sprawcę- chyba nie pracuje sie tylko
            z ofiarą, licząc na to, ze jak będzie wiedziała jak powiedzieć
            stanowcze "NIE", to akty agresji przestana mieć miejsce. Pracuje się
            równiez ze sprawcą, a społeczeństwo bombardowane jest kampaniami
            podnoszącymi świadomość.
            • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 15:46
              kali_pso napisała:

              > Jakikolwiek układ mozliwy jest wtedy, gdy obie strony pragna
              > porozumienia i wypracowania kompromisu- jak to zrobić z kimś, kto
              > przez lata był przyzwyczajony do służebnej roli kobiety,
              > światopogląd zas ukształtował mu się poprzez codzienną obserwację
              > zycia rodzinnego? Światopogląd człowieka ma wpływ na to, czy on
              > widzi jakąkolwiek potrzebę stworzenia partnerskiego układu.

              To się z takim facetem nie wiąże. No wybacz, ale przed podjęciem
              decyzji o ślubie rozmawia się z potencjalnym kandydatem na temat
              przyszlosci, tego, jak widzi rodzine - jakby mi moj teraz maz
              wyjechal z tekstem, ze on zarabiac bedzie, a ja w domu mam byc, to
              by było krotka piłka.

              > Dla mnie kwestia uświadamiania kobiet i jednoczesna praca ze
              > społeczeństwem, to dopiero droga do sukcesu. Nigdy oddzielnie,
              > dlatego, że kobieta jest częścią tego społeczeństwa.

              Ja zdecydowanie wole pozytywne uswiadamianie, czyli pokazywanie
              pozytywnych wzorcow, a nie jojczenie, jak to jest zle.
              Jesli tak mialaby wygladac praca ze spoleczenstwem, to sie nie
              sprzeciwie.
              • kali_pso Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 19:53
                Erin, dlaczego Ty zakładzasz, że otwarte powiedzenie narodowi, że
                jest Źle, a w wielu dziedzinach życia społecznego jesteśmy na
                marginesie europejskim, to coś, co nie powinno mieć miejsca? Skąd
                Kowalski ma wiedzieć co zmienić w swoim zachowaniu, kiedy nie wie,
                co źle robi?winkP
                • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 20:24
                  Moze nie 'nie powinno miec miejsca', co raczej nalezy powiedziec, co
                  jest zle i od razu pokazac, jak byc powinno. Nie tylko mowic, ze zle
                  jest to, to i to. Konstruktywna krytyka czyli smile.
        • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:06
          Hmmm, ale to co opisałaś to też pewne gazetowo-obyczajowe status
          quo wink

          Zarobki - bywa różnie. Ale to też kwestia zaangażowania w pracę
          zawodową. Kobiety bezdzietne i na full zaangażowane zarabiają tyle
          co faceci. A matki... Rzadkim rozwiązaniem jest szybki powrót mamy
          do pracy po porodzie, raczej wiekszość szuka jakiegoś rozwiązania
          pozwalającego pogodzić jedno z drugim. I zwykle jest to
          jakaś "potrzeba serca" - czytamy naokrągło, że "jak tu wrócić do
          pracy i zostawić trzymiesięczne" itede. Przeważająca większość
          dziewczyn na jakimś etapie trochę rejteruje z pracy do domu. Od
          chłopa za to oczekuje się wtedy większego wkładu finansowego, zeby
          finanse były stabilne. Czyli jedna strona angażuje się na poważnie
          zawodowo, druga trochę markuje pracę, żeby więcej być w domu. Albo
          wogóle się wycofuje. Mało znam układów, w których oboje rodzice moga
          albo chociaż próbują dzielić obowiązki rodzicielskie i zawodowe
          rzeczywiście po partnersku.
          A z tego wynika późniejsza nierówność zarobków - w koncu rozwój
          zawodowy z czegoś się bierze - i oczekiwania obsługowe strony
          bardziej zaangażowanej finansowo.
          Model dopiero do wypracowania tak naprawdę.
          • cathy1976 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:17
            chyba nie do konca sie rozumiemy.
            oczywiscie, ze nie w kazdej rodzinie maz zarabia wiecej a podzial
            obowiazkow domowych jest na nieorzysc kobiety. I przypuszczam, ze
            wlasnie tu, na Gazecie znajduje sie najwieksza populacja kobiet,
            ktore sa w innej sytuacji.
            Issue jest, ze to sa fakty. Dotycza innych grup spolecznych, a nie
            nas, ale istnieją.
            A istnieja miedzy innymi dlatego, ze kobiety nie usilują ich
            zmieniac. A nie usiluja, bo im do glowy nie przyjdzie, ze moze byc
            inaczej.
            • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:22
              cathy1976 napisała:

              > A istnieja miedzy innymi dlatego, ze kobiety nie usilują ich
              > zmieniac. A nie usiluja, bo im do glowy nie przyjdzie, ze moze byc
              > inaczej.

              Czyli nie sa dyskryminowane, tylko zahukane smile.
              • cathy1976 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:27
                hmmm... to racja. A wskutek czego w takim razie są 'zahukane'? smile
                • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:29
                  Wszepionego stereotypu kobiety, z którym tylko kobiety swoim
                  zachowaniem mogą walczyć?
            • wobbler Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:29
              Może im z tym dobrze?Albo i nie dobrze.
              To niech się zainteresują.Mówienie,że trzeba coś zrobić za nie,to już jest
              dyskryminacja kobiet przez kobietę,bo wychodzi na to,że są tak głupie,że same
              nic nie potrafią zrobić.
              Niech każda zadba o siebie w tym względzie.No,chyba że jest jakaś upośledzona i
              ktoś ją wykorzystuje.Wtedy na pewno sie wtrącę.
              • cathy1976 Wobbler 09.03.08, 20:34
                troche anachroniczne jest to co piszesz.
                nie wystarczy, ze produkt jest dobry, zeby sie sprzedal- potrzeba
                kampanii reklamowej w mediach, product placement i innych zabiegow
                marketnigowych, zeby rtnek zaczal produkt kupowac i uznawac.
                Tak samo jest z kobietami i ich sprawą. Nie chodzi o to, zeby robic
                cos za kogos, bo kobiety sa za glupie, ale o to, zeby feminizm
                dobrze promowac w spoleczenstwie.
                • wobbler Re: Wobbler 09.03.08, 21:51
                  No już od ładnych paru lat jest o tym dość głośno.
                  A czy feministek przybywa?Pytam,bo naprawdę nie wiem.
                  Ja osobiście nie zauważyłam jakiegoś przypływu.W TV też ciągle te same twarze
                  powtarzają te same slogany.
                  Zatem albo promocja jest do kitu,albo po prostu tego towaru nikt nie chce
                  kupić,bo go nie potrzebuje,tak jak ja mopa parowego...
            • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 12:32
              Tylko JAK to zmieniać??? To chyba główny issue wink) Raczej powoli
              i "na przykładach" tongue_out
      • kali_pso Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 15:08
        mamamonika napisała:

        > Dziewczyny w sumie napisały to co myślę - ja osobiście jestem za
        > pozytywną propagandą i robieniem swojego, a nie krzykliwymi
        > manifami.


        Rozumiem, że pikiety XIX wiecznych sufrazystek, którym poniekąd
        zawdzieczamy np. prawa wyborcze, równiez zaliczyłabyś do folkloru,
        na który można popatrzeć z góry?winkP





        To stawia całą rzecz w kategoriach folkloru politycznego,
        > frustratek i osób, z którymi się nie rozmawia poważnie.


        Nie rozmawia się powaznie, bo spraw kobiet nie traktuje sie
        poważnie, to nie nic wspólnego z manifami- ile ze swojego długiego
        przemówienia Tusk poświęcił kobietom, ich sprawom, problemom?


        > W życiu nie chciałabym, żeby ktoś powiedział, że np objęłam
        > stanowisko kierownicze "bo jestem kobietą", w ramach 'polityki
        > równości" czy podobnych akcji. Nie jestem za taką "mechanizacją" w
        > życiu społecznym.


        Tak?
        Rozumiem, że parytet wprowadzany w innych krajach, daleko bardziej
        przejętych sprawami kobiet, to według Ciebie fanaberia a te, które z
        tego skorzystały piętno tego czynu noszą na czole, a żeby zrobic cos
        przy okazji dla kobiet, to już w ogóle niemożliwe?;0P



        Nie mam problemów z powodu płci, nie odczułam, że
        > ktoś traktuje mnie inaczej na polu zawodowym z tego względu.


        Ja tez nie.
        I co z tego?
        Nie znam żadnego homoseksualisty, ale wiem, że istnieją.
        Dyskryminacja na polu zawodowym to tylko czubek góry lodowej.


        > A w kwesti zdania "dyskryminacja mnie nie dotyczy" - hmmm - a kogo
        z
        > was osobiście dotknęła? I w jaki sposób?

        Ja doświadczyłam.
        W domu- tej kolebki patriarchatu, podtrzymywanego przez, jakżeby
        inaczej, kobiety.
        Moja matka wyznawała zasadę, że wszystko, co dotyczy spraw domowych
        to domena kobiet. Mam dwóch młodszych braci, ale to ja musiałam
        sprzatac ich pokoje, prać ich ciuchy, prasować itd. Kiedy sie
        buntowałam, byłam nazywana leniuchem i wróżono mi, że mąz rozwiedzie
        sie ze mną, bo nie będę umiała zadbać o domwinkPPPPP- taki los
        zgotowała mi matka. Ojciec kupował mi ksiązki i dbał o
        wykształcenie, chyba tylko dzieki temu, że we mnie wierzył, pomimo
        zachowania matki, nie zbzikowałam.
        W moim otoczeniu pełno było takich kwiatków- koleżanka zanim wyszła
        na imprezę w sobotę, musiała obowiązkowo dom wysprzatać, nie musze
        dodawac, że jej brat takich obowiązków nie posiadał. Inna, aby
        gdziekolwiek wyjść musiała obiecać, że będzie się PILNOWAĆ- pilnować
        miał ją też młodszy bratwinkP
        Podczas rozmowy o pracę, dyrektorka- kobieta zapytała się mnie, w
        jaki sposób zapewnię( JA) dziecku opiekę, jakby zachorowało.
        Odparłam, że razem z mężem, jakoś powinnismy dac sobie radę w takiej
        chwiliwinkP

        Wystarczy?
        • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 15:39
          kali_pso napisała:

          > Rozumiem, że pikiety XIX wiecznych sufrazystek, którym poniekąd
          > zawdzieczamy np. prawa wyborcze, równiez zaliczyłabyś do folkloru,
          > na który można popatrzeć z góry?winkP

          Jakbym zyla w XIX wieku, to pewnie bym była aktywna 'feministka'.
          Mowimy o czasach dzisiejszych, kiedy nie ma rozroznienia praw ze
          wzgledu na plec. Tak wiec inna jest ocena dzisiejszych walczacych o
          rowne prawa kobiet i mezczyzn, inna tych sprzed kilkuset lat.

          > Nie rozmawia się powaznie, bo spraw kobiet nie traktuje sie
          > poważnie, to nie nic wspólnego z manifami- ile ze swojego długiego
          > przemówienia Tusk poświęcił kobietom, ich sprawom, problemom?

          A poswiecił coś mezczyznom?
          Moze po prostu traktuje spoleczenstwo jako calosc? Bez rozroznienia
          na plec? I problem z przedszkolem na przyklad, to nie problem
          kobiet, tylko rodziny? Chcemy rownouprawnienia czy patrzenia
          na 'sprawy kobiet' jakoś specjalnie?
          • kali_pso Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 20:01
            Jak widać wiele się nie zmieniło, kiedy kwestie kobieca podnosi sie
            u nas jedynie podczas żartobliwych relacji z manif lub też wtedy,
            gdy dojdzie do drastycznego złamania prawa, vide sprawa Tysiąc czy
            Krawczyk.
            Chcemy równouprawnienia, ale skoro go brak, to jako grupa pozbawiana
            praw zapisanych w konstytucji, potrzebujemy np. pełnomocniczki w
            osobie, chociażby Radziszewskiej- pytanie w takim razie brzmi- po co
            ten urząd powołał Tusk? Odgórne, europejskie wytyczne, czy też pan
            premier jednak doszukał się czegoś, czego Ty się nie doszukałaś?
            • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 20:30
              Mysle, ze sie jednak zmieniło zdecydowanie. Nie zauwazylam
              niedostepnych dla kobiet lokali wyborczych czy uczelni tudzież
              urzedów czy innych miejsc pracy (poza bardzo specyficznymi, typu
              gornictwo i hutnictwo, chociaz o uszy mi sie obiło, ze i do tych
              zawodow juz kobiety maja byc dopuszczone).

              kali_pso napisała:

              > Chcemy równouprawnienia, ale skoro go brak, to jako grupa
              > pozbawiana praw zapisanych w konstytucji, potrzebujemy np.
              > pełnomocniczki w osobie, chociażby Radziszewskiej- pytanie w takim
              > razie brzmi- po co ten urząd powołał Tusk? Odgórne, europejskie
              > wytyczne, czy też pan premier jednak doszukał się czegoś, czego Ty
              > się nie doszukałaś?

              A jakich praw jestesmy pozbawiane?

              Nie znam argumentów Tuska za powołaniem pełnomocnika - moze o czyms
              nie wiem smile.
        • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 19:23
          Żyjemy kilka lat do przodu. Nie jest to już problem prawa, choćby
          braku praw wyborczych czy decydowania o sobie, bardziej mentalności
          i wypracowania na nowo relacji w związku.
          Bo to co zostało nam z XIX w, to fakt, że nadal chcemy miec rodziny
          i dzieci, tylko nie ma już zgody na "święty i tradycyjny podział
          obowiązków". A ponieważ nie sfrunęła nam z nieba Jedynie
          Obowiązująca Recepta Na Szczęście I Partnerstwo, to ją sobie powoli
          wypracowujemy...
          Co do zadry wychowawczej - jedną z mądrości mojej babci
          było "koszula męża wizytówką żony" i mnóstwo podobnych idiotyzmów.
          Choćby taki, że "miłość w małżeństwie trwa 2 lata, później to już
          tylko wspólne ciągnięcie wózka" wink) Powiem ci tak - jak miałam 12
          lat byłam pewna, że nijakiego męża i dzieci miec nie będę - w
          szeregu Jęczących Cierpiętnic się zupełnie nie widziałam. A mam
          super faceta i czworo dzieci wink)))
          • kali_pso Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 19:31
            mamamonika napisała:

            > Żyjemy kilka lat do przodu. Nie jest to już problem prawa, choćby
            > braku praw wyborczych czy decydowania o sobie, bardziej
            mentalności
            > i wypracowania na nowo relacji w związku.


            Wiesz, gdyby wszystko było kwestią prawa, jego poszanowania
            niepotrzebne byłby pewnie instytucje pełnomocniczki do spraw równego
            traktowania kobiet i męzczyzn. U nas, jak to dzisiaj powiedziała
            Senyszynowa, mamy okres przejściowy i każda pomoc dla kobiet, pełno-
            mocniczka czy też system kwotowy, jest cenna.
            • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 19:39
              Właśnie według mnie nie każda. Wspierać inteligentnie, podpowiadać,
              pomóc rozwinąć skrzydła. Ale żadne systemy kwotowe czy utrwalanie
              stereotypu podległej i pokrzywdzonej dziejowo kobiety przez
              specjalne instytucje wspomagające chociażby. Kwestia nazewnictwa i
              marketingu jest bardzo ważna wink)
    • kali_pso Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 15:13
      Też się z nia zgadzam w tym punkcie- przerażające jest odpychanie od
      siebie mysli, że skoro mnie cos nie dotkneło to to zwyczajnie nie
      istnieje.
      Panie polityczki nie zdaja sobie sprawy z jednego- aktywnie
      działające kobiety w polityce mozna wymieniać na palcach dwóch rąk-
      w przypadku facetów..hm..byłoby to trudne. To, że nie potrzeba duzo
      zachodu, aby je zlokalizować i umieścic na liście, jest dowodem na
      to, że jest ich mało, bo koledzy w czasie ustalania list wyborczych
      potrafią zadbać o kolegów, a kobietom dostają się gorsze miejsca, co
      prawie zawsze przekłada się na mało głosów.
      • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 15:41
        kali_pso napisała:

        > Panie polityczki nie zdaja sobie sprawy z jednego- aktywnie
        > działające kobiety w polityce mozna wymieniać na palcach dwóch rąk

        A czy jest tak dlatego, że działać aktywnie nie mogą? Czy może nie
        chcą? Nawet na podstawie emamy można zobaczyć, ile kobiet faktycznie
        polityką się interesuje. To się przekłada na aktywne jej uprawianie.
        Kobiety same siebie spychają niejako na margines pewnych
        działalności.
        • mamamonika Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 19:17
          Dokładnie. Jest wiele ciekawych, aktywnych kobiet w polityce, mam
          nadzieję, że z tendencją zwyżkową. Ale nie dajmy się wpędzać w
          jakieś parytety ilościowe, bo to jest sztuczne i umnejsza wartość
          tych, które doszły do swojej pozycji po prostu pracą i
          działalnością...
          • kali_pso Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 19:50
            mamamonika napisała:

            Ale nie dajmy się wpędzać w
            > jakieś parytety ilościowe, bo to jest sztuczne i umnejsza wartość
            > tych, które doszły do swojej pozycji po prostu pracą i
            > działalnością...


            To może zapytaj tych kobiet poza Polską, czy to im umniejsza?winkP

            Ciekawe,co lepsze- kobieta w sejmie, która dostała się na zasadzie
            parytetu ale aktywnie działająca na rzecz innych czy facet, który
            dostał się na fali uczestnictwa w Big Brother, aby później w
            rankingu Polityki zdobyc tytuł jednego z najbardziej leniwych i
            milczących posłów.
        • kali_pso Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 20:07
          W sytuacji kiedy umieszcza sie je w ogonie listy wyborczej, to
          jednak przekłada się na marny wynik i tutaj rzeczywiście -nie mogą,
          bo im sie nie daje szansy. męzczyźni sa w tym względzie bardzo
          solidarniwinkP

          Oczywiście, jest też i tak, że z jakichś powodów nie chcą.
          Nie wierzą w siebie, polityka jawi im się jako bagno, nie ciekawi ich
          ( czego osobiscie nie pojmujęwinkP. Brak też zachęty ze strony
          otoczenia i pozytywnych kobiecych wzorów- krótko jesteśmy tam, gdzie
          męzczyźni zdąrzyli zapuścić już korzenie, w sfzerze publicznej. Mam
          nadzieję, że to sie zmieni- wbrew teoriom GiertychawinkP
        • gardenia_nowak Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 10.03.08, 15:44
          może dlatego, że forum emama nie jest za bardzo miejscem do dyskusji
          o polityce?
          • e_r_i_n Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 10.03.08, 15:48
            Niejednokrotnie pojawiały sie tutaj watki polityczne czy
            okołopolityczne i jednak pare osob bralo w nich udzial. Dyskusja
            podobna do tej o feminizmie chociazby.
    • ciociacesia Pośmieszalski? :) 09.03.08, 15:35
      tak jeste spragniona wszelkiej ekscytacji innej niz wywołana oczekiwaniem na
      wyniki badan ze chyba poszukam jakis urywków chociaz. Posmieszalski zawsze rzuca
      mnie o sciane tak slicznie jednostronnie dyskusje ukierunkowuje smile
      • denea Re: Pośmieszalski? :) 09.03.08, 16:21
        Widziałam końcówkę powtórki, pochylał się troskliwie nad
        dyskryminowaną w Polsce grupą kobiet, o której się nie mówi,
        mianowicie nad słuchaczkami RM....
        Mnie też rzuca o ścianę, a najbardziej fakt, że wygłupy tego pajaca
        są finansowane ze środków publicznych, w publicznej telewizji.
        • mamamonika Re: Pośmieszalski? :) 09.03.08, 19:26
          Nigdy go nie oglądałam - publicznej TV unikam zupełnie. Kiedy i
          gdzie można to zobaczyć???
          • denea Re: Pośmieszalski? :) 09.03.08, 19:36
            Na dwójce, zdaje się, jakoś chyba wieczorami, ale dokładnie Ci nie
            powiem, bo to nie na moje nerwy wink Trafiłam przez przypadek na
            powtórkę w TV Polonia.
            • mamamonika Re: Pośmieszalski? :) 09.03.08, 19:40
              Chce krótką próbkę dla celów poznawczych, bo nazwisko słyszę już
              kolejny raz, a realnie nie miałam przyjemności zobaczyć wink))
              • kali_pso Re: Pośmieszalski? :) 09.03.08, 19:45
                Dziewczyny, ale Wy nie słuchajcie Pospieszalskiego, tylko gości,
                których zaprasza..od nich czasami wiele ciekawego można się
                dowiedziećwinkP Ja wychodzę z założenia, że słuchać należy każdego,
                nawet tego, z którym się nie zgadzam, bo przynajmniej człowiek wie,
                jakimi argumentami posługuje się druga strona, czy pojawiły się nowe
                i można przygotować sobie kontrargumenty.

                Oglądam ten program, trochę na zasadzie niekorzystania z opcji
                wygaszania na forumwinkP
                • mamamonika Re: Pośmieszalski? :) 09.03.08, 19:49
                  To kiedy to jest i gdzie dokładnie?
                  Ja sobie lubie pogadać z bardzo odległymi światopoglądowo, choćby
                  żeby własne argumenty poćwiczyć ;-P
                • denea Re: Pośmieszalski? :) 09.03.08, 21:38
                  kali_pso napisała:


                  > Oglądam ten program, trochę na zasadzie niekorzystania z opcji
                  > wygaszania na forumwinkP

                  Znaczy z ciekawości odnośnie trolla ;P ? Można, czemu nie,
                  niewątpliwie ma to walory poznawcze, tylko czemu, do cholery, za
                  między innymi moje 17 zyli co miesiąc... sad
              • e_r_i_n Link do programów 09.03.08, 20:57
                www.itvp.pl/event/wartorozmawiac/
    • triss_merigold6 ;) 09.03.08, 15:58
      Bo łatwiej się odwrócić i udawać, że nie ma problemu. Ewentualnie
      redukować sobie dysonans poznawczy twierdząc, że rodzina
      najważniejsza.wink
      Dla mnie osobiście emancypacja = kasa, własne mieszkanie i
      umiejętność olania nacisków otoczenia. Za cenę dezaprobaty rodziny,
      utraty części znajomych i fatalnej opinii dziwki, która rozbiła
      rodzinę i zostawiła męża będącego niezłym ojcem dziecku dla
      kochanka.
      • e_r_i_n Re: ;) 09.03.08, 16:03
        triss_merigold6 napisała:

        > Bo łatwiej się odwrócić i udawać, że nie ma problemu. Ewentualnie
        > redukować sobie dysonans poznawczy twierdząc, że rodzina
        > najważniejsza.wink

        Czy sugerujesz tym samym, że 'nie_feministki' to wylacznie (lub w
        przewazajacej liczbie) kobiety uzaleznione od meza? smile
        • triss_merigold6 Re: ;) 09.03.08, 16:12
          Nie sugeruję. Niemniej nie trzeba uczestniczyć w manifach czy innej
          aktywności organizacji kobiecych żeby czuć się feministką. Osobiście
          chrzanię nazewnictwo zawodów w formie żeńskiej czy kształt ludzkich
          ikonek na instrukcjach, bardziej interesuje mnie łatwość znalezienia
          i utrzymania pracy pozwalającej na życie + przełamywanie obyczajowo-
          społecznych stereotypów na temat roli i zadań kobiet.
          • 4-mexx Re: ;) 12.03.08, 06:20
            emancypacja ma razie polega tylko na udawadnianiu emancypacji, przestancie tylko
            o tym skrzeczec big_grin
    • jdylag75 ziarno - z innej beczki 09.03.08, 16:02
      dla mnie niezłą edukacją serwowana od najmłodszych lat był urywek wczorajszego
      Ziarna ok. 9.00 gdzie dobrotliwy ksiądz biskup dowodził gromadce dzieci mnie
      więcej: jaka jest rola kobiety i że feministki są wynaturzone, szkoda, ze nie
      umiem zacytować.
      • kali_pso Re: ziarno - z innej beczki 09.03.08, 19:32
        No chyba nie ksiądz Antoni?winkP
        • jdylag75 Re: ziarno - z innej beczki 09.03.08, 20:10
          nie wiem czy Antomi być może, tymi słowy wyrażał się wykonawca szlagieru
          "Chrześcijanin tańczy", jeśli coś Ci to mówi wink może Antoni

          miało być Kuchcikowo sad a tu antyfeministyczne Ziarno nadali...
    • madic Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 17:12
      A wiesz, że też się zastanawiałam czemu nie rozmawiamy?
      Zdecydowanie uważam się za feministkę (a znam nawet mężczyzn- feministów!),
      przykłady nierównego traktowania ze względu na płeć widać gołym okiem, dookoła.
      Podoba mi się pomysł manify i popieram je.
      Program Pospieszalskiego powinien być puszczany na Comedy Central, albo wydany
      na DVD jako "Little Poland".
      Niestety postrzeganie feministek świetnie pokazała wypowiedź Pani Prawniczki z
      ww. programu.
      Twierdziła ona, że za traktowanie kobiet jako obiektów seksualnych w miejscach
      pracy są odpowiedzialne m.in. feministki, ponieważ to one rozpropagowały wolny,
      sportowy seks bez zobowiązań.
      I w tym momencie spadły mi kapcie wink))
      • guderianka Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 09.03.08, 19:26
        Przez te nasze feministki feminizm zaczyna (albo już jest )kojarzony
        pejoratywnie
        A Gretkowskiej nie cierpię
    • melka_x Re: Dlaczego nie rozmawiamy o manifach i emancypa 10.03.08, 10:59
      Może dlatego, że ze wszystkim stron atakują ekstremizmy?
      Ekstremizmem jest stwierdzenie, że dyskryminacji nie ma. Sobkostwem
      i przekonaniem o byciu miarą wszechrzeczy jest stwierdzenie 'ja nie
      byłam dyksryminowana, więc dyskryminacji nie ma'.
      Ale takim samym ekstremizmem jest twierdzenie, że prawdziwa
      feministka musi być zwolenniczką aborcji na życzenie czy być
      socjalistką.

      Nie byłam i nie jestem zwolenniczką partii Gretkowskiej, bo uważam,
      że w programie mają bzdury (jak choćby podniesienie jakości usług
      medycznych tylko dla kobiet, jakby mężczyźni na operacje na raka
      prostaty nie czekali, czy roszczeniowa na maksa lista zasiłków).
      Ale też ataki na Gretkowską ze strony tych, które obwołały się
      Jedynymi Mającymi Prawo Nazywać się Feministkami są skandaliczne.
      Mnie nie interesuje czy te feministki mają dzieci i jaki jest ich
      stan cywilny. Więc dlaczego one mają czelność obrzucać partię
      Grekowskiej pogardliwo - protekcjonalnym mianem parti mamusiek?
      Niechby Partia Kobiet zliberalizowała kwestie gospodarcze, a
      pierwsza będę na nią głosować.
      • sir.vimes Melka 11.03.08, 11:17
        Znasz całą historie PK?

        To PK odcięło się od feminizmu - a potem jej zwolenniczki miały pretensje, ze
        feministki nie popierają PK.
        A dlaczego miałyby popierać? Równie dobrze ruchy feministyczne mogą zacząć
        popierać Niesiołowskiego.

        Poza tym plakat - gołe kandydatki bez nazwisk...
        Chyba nie ma potrzeby aż tak się uwsteczniać?

        Partii Kobiet życzę wszystkiego najlepszego, rozwoju, mądrych przywódczyń,
        olśniewającego mądrością programu - i nieodcinania się od feminizmu.
    • switonemsi Rzygam Dodom 11.03.08, 09:02
      Ani to ładne ani mądre a gada jakby była napita.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka