mama-zuza
13.03.08, 08:19
Wczoraj odebrałam małą z przedszkola-od soboty była u swojego taty.Wróciła zasmarkana i kaszląca(churchlająca)a ja jestem przewrażliwiona na punkcie jej zdrowia ponieważ często choruje i to ja wtedy musze sobie załatwiać zwolnienia z uczelni,pracy itd(tatus nie moze bo pracuje)a w zeszlym roku 2 razy wylądowała w szpitalu na zapalenie płuc.Po drugie wróciła rycząca:obudziła sie dzisiaj rano"mamo ja juz nie jestem spiaca"-ok. za chwile ryk ze jej kołdra spadła z łóżka(troche sie zsunęła) i ze ona nie potrafi tego poprawic(nawet nie spróbowała) ja jej mówie żeby sie postarała i ze musi sie nauczyc-ryk(inaczej tego sie nie da nazwac)jeszcze wiekszy,zrzucila cala kołdre.....potem jeszcze był płacz jak wycierałam jej nos,jak myłam jej ręce(tzn ona myła ale chciałam jej pokazać ze trzeba dokladniej to robic),potem sie pytała czy może iść do koleżanki na co ja je powiedzialam ze jak bedzie grzeczna a narazie jest niegrzeczna(płacze cały czas bez powodu)......i tak płakała dzisiaj rano juz z 10 razy(beaz powodu).....i tak jest za każdym razem jak wraca od taty-jak jej cos nie idzie to zamiast przyjść i poprosic o pomoc(staram sie naprawde ja tego nauczyc)to ryczy w tym miejscu gdzie jest akurat i wydziera sie ze mam przyjść jej pomóc-na co zawsze jej odpowiadam ze jak potrzebuje pomocy to trzeba przyjść i poprosic......mała ma 3 lata.