aman28
09.04.08, 20:24
na sasiadów.nie mam juz do nich sily.mieszkam w bloku,sciany
cienkie,u gory mieszka malzenstwo z dzieckiem-dziewczynka.codziennie
jest ten sam problem.zachowuja sie delikatnie mowiac,glosno.caly
dzien jest cicho,choc wiem ze sa w domu,bo tatus dzieciecia nie
pracuje.slysze ich co jakis czas,ale jest spokoj.nawet jesli u mnie
jest zupelna cisza.zaczyna sie wieczorami,punktualnie o 20tej.tatus
zaczyna zabawy z dzieckiem,jest skakanie po podlodze(tak jakby na
skakance),sa krzyki i wrzaski.tak trwa do ok
21szej.nastepna "tura"zaczyna sie o 7 rano.trwa do 8mej i jest
spokoj caly dzien.zwracalam im uwage ze ze wzgledu na to ze nawet
kratki wentylacyjne sa studnia(tak jakby rura od dolu do samej gory)
prosilabym o troszeczke cichsze wieczory.nie zupelna cisze-bez
przesady.panstwo sa pewni siebie bo jeszcze nie ma ciszy nocnej.
a ja mam male dziecko,ktore o 20zasypia,ja natomiast wstaje 4.20 do
pracy.czy ktoras z was miala takie problemy?jak dalyscie sobie
rade.przyznam,ze jestem na granicy wytrzymania