Dodaj do ulubionych

szukam sposobu...

09.04.08, 20:24
na sasiadów.nie mam juz do nich sily.mieszkam w bloku,sciany
cienkie,u gory mieszka malzenstwo z dzieckiem-dziewczynka.codziennie
jest ten sam problem.zachowuja sie delikatnie mowiac,glosno.caly
dzien jest cicho,choc wiem ze sa w domu,bo tatus dzieciecia nie
pracuje.slysze ich co jakis czas,ale jest spokoj.nawet jesli u mnie
jest zupelna cisza.zaczyna sie wieczorami,punktualnie o 20tej.tatus
zaczyna zabawy z dzieckiem,jest skakanie po podlodze(tak jakby na
skakance),sa krzyki i wrzaski.tak trwa do ok
21szej.nastepna "tura"zaczyna sie o 7 rano.trwa do 8mej i jest
spokoj caly dzien.zwracalam im uwage ze ze wzgledu na to ze nawet
kratki wentylacyjne sa studnia(tak jakby rura od dolu do samej gory)
prosilabym o troszeczke cichsze wieczory.nie zupelna cisze-bez
przesady.panstwo sa pewni siebie bo jeszcze nie ma ciszy nocnej.
a ja mam male dziecko,ktore o 20zasypia,ja natomiast wstaje 4.20 do
pracy.czy ktoras z was miala takie problemy?jak dalyscie sobie
rade.przyznam,ze jestem na granicy wytrzymania
Obserwuj wątek
    • arioso1 Re: szukam sposobu... 09.04.08, 20:28
      JA KUPIŁAM NA ALLEGRO PLYTE CD NA SASIADÓW- szczekanie psa, płacz
      dziecka, wiercenie wiertarką i jeszcze inne bajery koszt 8zł-pomogło
      po dwóch ygodniach-znajde link to podeslę
      • arioso1 Re: szukam sposobu... 09.04.08, 20:31
        www.allegro.pl/item341338707_trafiles_na_glosnego_sasiada_zrewanzuj_sie.html

        podrożało widzę-ale skuteczne-wychodząc z domu włączyłam na fuull
        na kilka godzin
    • kotbehemot6 Re: szukam sposobu... 09.04.08, 20:33
      Wiesz ja myśłałam,ze masz naprawdę głosnych i uciązliwychsąsiadów, a oni po
      porostu maja inny rytm dnia życia niż twój a to co słyszysz to są normalne
      odgłosy dnia codziennego...no wybacz ale troche przesadzasz.
      • deela Re: szukam sposobu... 09.04.08, 20:35
        łatwo ci powiedziec bo widocznie nie mialas psychicznych sasiadow, naprawde
        uwazasz ze skakanie komus nad glowa jest ok?
        • kotbehemot6 Re: szukam sposobu... 09.04.08, 20:39
          miałam psychicznego sąsiada(dosłownie) który walił techno od 10 do 22 ,z tego
          przez 5 godzin ten sam"utwór"...ale wybacz autorka narzeka,ze tatus bawi się z
          dzieckiem i jej to przeszkadza, przeszkadzaja jej 2 godziny dziennie
          głośniejszego w jej mniemaniu zachowania....jak rozumiem sama w domu porusza sie
          bezszelestnie i z dziećmi tez bawi sie po cichu...a jeżeli po południu to czy
          zważyła ,ze sąsiad ma na wieczorna zmiane i własnie drzemke popołudniowa
          uskutecznia...lekka przesada
          • kotbehemot6 zresztą... 09.04.08, 20:46
            wygląda mi to na lepsza podpuchę-skoro autroka wstaje o 4 z hakiem, to skąd wie
            ,ze sąsiedzi sa głośni o 7 rano ?????
            • michasia24 Re: zresztą... 09.04.08, 21:37
              możezbiera złom lub inne tym podobne rzeczy
            • sir.vimes O , racja, 25.04.08, 13:00

              ale moze o 7 już jest po pracysmile
    • wieczna-gosia Re: szukam sposobu... 09.04.08, 20:49
      nauczyc dziecko zasypiania przy normalnych dzwiekach.
      Uwierz mi wyswiadczysz dziecku przysluge gdy nie wychowasz zajaca pod miedza.
      gosc halasuje w zupelnie akceptowalnych godzinach szczegolnie wieczorem. A rano
      ci nie przeszkadza bo 4.20 wstajesz dopracy wiec albo o 7 juz w niej jestes,
      albo za wczesnie wstajesz.

      no serio- jedyne co moglas- to poprosic. Oni mieli prawo sie nie zgodzic.
    • mathiola Re: szukam sposobu... 09.04.08, 21:18
      nie daj Boże gtrafić na takieg sąsiada jak ty.
      I skąd wiesz że o 7 rano zaczynają, skoro wtedy jesteś w pracy? A
      jeśli nawet wiesz, to chyba ci ten hałas nie przeszkadza wtedy?
    • wronka30 Re: szukam sposobu... 09.04.08, 21:19
      No to chwala sasiadowi, ze sie tak fajnie z dzieckiem bawi. 2
      godzinne dziennie wzglednego halasu to nie tragedia. Uwazam, ze
      przesadzasz. Moj sasiad na gorze zawsze pod prysznicem (a bierze
      dluuuuuuugi i pozno) spiewa na caly regulator te piosenke:

      uk.youtube.com/watch?v=bv7XhAw6yJg
      Zawsze dodatkowy volume pada na refren:

      "Does it ever get any BETER"

      smile)

      Padamy z mezem ze smiechu
      • mamapoliipawcia Re: szukam sposobu... 09.04.08, 21:33
        Oj, jak dobrze że my w bloku nie mieszkamy, bo mój mąż też potrafi
        nieźle poskakać z dziećmi- fakt- nieczęsto bywa w domu ale jak już
        przyjedzie to bywa głośniejszy od dwójki dzieci razem wziętych i
        jest wielkie ganianie się po mieszkaniusmile
    • aman28 Re: szukam sposobu... 09.04.08, 21:33
      slusznie,chwala mu ze sie z dzieckiem bawi,ale niech to robi caly
      dzien.ja wstaje wczesnie ale w domu zostaje moja matka z moim
      dzieckiem,stad wiem co sie dzieje od godziny 7mej.nie jest to
      wzgledny halas ani odglosy dnia codziennego,gdyby tak bylo nie
      powiedzialabym zlego slowa.nie czepiam sie sasiadow z boku,ktorzy
      maja 3 dzieci i tez bywa u nich glosno.skad wiem ze tatus nie
      pracuje?informuje o tym jego zona-wszystkich ktorzy chca sluchac.ale
      to tez nie moja sprawa i nie tego sie czepiam.i nie oczekuje ze
      bedzie zupelna cisza,co zreszta zaznaczylam na poczatku.chcialabym
      tylko zeby bylo odrobine ciszej,zeby ta dziewczynka nie skakala
      wieczorami po podlodze.tutaj sciany sa naprawde przerazajaco
      cienkie.i nie oczekuje ze dostosuja sie do mojego trybu zycia,choc
      ja od jakiegos czasu,czy chce czy nie musze zyc ich trybem.bo choc
      moje dziecko nie usypia w calkowitej ciszy to przy takim halasie nie
      umie zasnac.
      • tyssia Re: szukam sposobu... 09.04.08, 21:41
        No pewnie wkurzające.. jedyne wyjście kupić sobie dom hehewink moja 2latka teraz
        własnie skacze i biega więc moją 'sąsiadką' też bys nie chciała być pewnie.. ale
        ja w bloku nie mieszkam
      • kotbehemot6 Re: szukam sposobu... 09.04.08, 21:43
        Wydaje mi się,ze życie w bloku zmusza do pewnych kompromisów, a to,ze przez dwie
        godziny na dobę, ktoś zajmuje się głosniej swoim własnym dzieckiem...Im dziecko
        strasze tym póxniej idzie spać, dopiero co zaganałm swoja córe do łózka i
        jeszcze dośc głośno sie chichrałysmy ...jakos trudno by mi było tolerować
        sąsiadke ,której by to przesszkadzało.
        Z drugiej strony fakt odgłosy np.skakania bardzo sie niosą, sama stram się
        zabarniac córce. Stram sie bo chwyci skaknke i skaczę i czasem sił brak zeby
        odebrać....To sa uroki życia w bloku, niestety. Staraj sie to zaakceptować ,
        moze twoje dziecko wyczuwa twój niepokj i nie moze zasnąć....
      • michasia24 Re: szukam sposobu... 09.04.08, 21:43
        ma nadzieje ze o tej 4 wstajesz bardzo cicho no i nie uzywasz budzika
        • kostruszka Re: szukam sposobu... 10.04.08, 13:04
          Wiem, ze hałasy mogą być uciążliwe (sama mieszkam w "płycie"), ale nikt nie ma
          obowiązku dostosowywać się do Twoich wymagań, jeśli jeszcze nie ma ciszy nocnej.
          Zabawy z dziećmi zazwyczaj są głośne, nic na to nie poradzisz.
    • soemi Re: szukam sposobu... 10.04.08, 14:53
      Rozumiem, że może Ci to przeszkadzać, ale mieszkając w bloku nie można oczekiwać
      od kogoś by zachowywał się tak jak nam pasuje. nawet jak jest to tylko trochę
      ciszej. Ponadto jak wyobrażasz sobie wytłumaczyć dziecku by siedziało na pupie
      bo przeszkadza innym sąsiadom lub by skakało ciszej. To nierealne. Jak Twój
      maluch dorośnie również możesz znaleźć się w podobnej sytuacji.
      Zawsze możesz też zmienić mieszkanie na ostatnie piętro lub zamieszkać w domu.
    • olek-bartek-magda Re: szukam sposobu... 15.04.08, 11:26
      wiesz wydaje mi się, że przesadzasz...
      ja mam okropnych sąsiadów... do młodego chłopaka wprowadziła się ok.
      rok temu dziewczyna z dwójką dzieci i niedawno urodziła trzecie...
      cały dzień wydziera się na te dzieci-używając wulgaryzmów
      (kur...wypie...) do tego regularnie użądzają wojny domowe, albo on
      ja leje albo ona... jakies 6 m-cy temu do domu wpadło 6 typów z
      bejsbolami i spuścili mu manto... po ich awanturach są remonty... bo
      albo drzwi do wymiany, albo malowanie ... i to wszystko za ścianą a
      ja mam 3 dzieci, które to wszystko słuchają... jak rano słychać jej
      wrzaski, to mój syn mówi mamo wariatka wstała...
      i nie ma na nich siły...
      ani dzielnicowy, ani patrole interwencyjne policji ani spółdzielnia
      mieszkaniowa...
    • dorka.m Re: szukam sposobu... 15.04.08, 14:12
      No i proszę- a ja mam dokładnie odwrotny problem. Pode mną mieszka para
      (bezdzietna- co zdaje się ma znaczenie), która notorycznie wali mi w kaloryfery,
      kiedy moja dwulatka chodzi lub biega (to wystarczy, nie musi wcale skakać). Parę
      tygodni temu sąsiedzi oznajmili mi, że oczekują, że jakoś rozwiążę ten problem,
      bo: "oni tez mają znajomych, którzy mają dziecko- ale ono TAK sie nie
      zachowuje!Bo dziecko powinno bawić się w jednym miejscu na dywanie- pluszakami,
      cicho." (dodam, że to jednopokojowe mieszkanie)
      Fakt- po bloku niesie, ale na boga- nie ja jestem odpowiedzialna za jego
      konstrukcję! Kupiliśmy gruby dywan i...walą dalej. Ostatnio zadzwonili do
      właścicielki mieszkania, które wynajmujemy- "ponieważ z nami nie sposób się
      dogadać".
      Efekt jest taki, że wzrasta mi ciśnienie zawsze wtedy, jak mała wraca ze żłobka
      i zaczyna biegać.
      Tak...ja też szukam sposobu na sąsiadów.
      • kropkacom Re: szukam sposobu... 15.04.08, 14:17
        dorka.m, dobrze cię rozumiem. Nasi sąsiedzi powiedzieli że dzieci mają być o 7 w
        łóżku. Tak więc od tej godziny ja BARDZO nerwowo reaguje na wszelkie ruchy moich
        dzieci.
        • rudy_wyjec Re: szukam sposobu... 15.04.08, 23:23
          Nie kumam, sąsiedzi kazali ci kłaść dzieci o 19.00, a ty działasz
          pod ich dyktando?
          • kropkacom Re: szukam sposobu... 15.04.08, 23:34
            > Nie kumam, sąsiedzi kazali ci kłaść dzieci o 19.00, a ty działasz
            > pod ich dyktando?

            Nie smile Aż tak ze mną źle nie jest jeszcze. Po prostu staje na rzęsach aby było
            maksymalnie cicho bo już dość mam awantur. Kosztuje mnie to trochę nerwów.
            Dzieci są w łóżku miedzy 20.30 a 21 godziną.
        • dorka.m Re: szukam sposobu... 16.04.08, 09:17
          niby tak jest- że ludzie powinni wiedzieć, że blok to kompromis. Ale, co- jeśli
          zupełnie ignorują ten fakt, bo: "IM SIĘ NALEŻY"? Jak wytłumaczyć bezdzietnej
          parze, że to NORMALNE, że dzieci się poruszają? (bez uciekania się do kaloryfera).
          Wiadomo, że nie można być więźniem we własnym domu i robić coś pod dyktando
          sąsiadów - tylko co zrobić, żeby przestać się przejmować tym waleniem (bo moje
          nerwy niestety odbijają sie na małej)?
    • kuleczka28 Re: szukam sposobu... 15.04.08, 17:41
      Cisza nocna jest od 22.00 do 6.00. Jak są hałasy w czasie dnia to nic nie
      poradzisz,można tylko prosić o cichsze zabawy. My mamy podobny problem, ale
      jesteśmy tymi niby "hałasującymi" bo czasem mi moja 2 latka biega szybciej,
      podskakuje i się śmieje i to już podstawa dla starszego małżeństwa z dołu do
      walenia w kaloryfer. Mam to gdzieś, tym bardziej że jak się mijamy na klatce to
      nie mają odwagi wyłożyć kawy na ławę. I nic im do tego jeśli wszystko dzieje się
      do 22.00. Nie będę więźniem ciszy we własnym mieszkaniu, ani moje dziecko.
      • bibzu Re: szukam sposobu... 15.04.08, 20:09
        to już podstawa dla starszego małżeństwa z dołu do
        > walenia w kaloryfer

        najlepsza rada odstukaj im wink
        nade mna mieszka dzieciak z ADHD ze znerwicowana matka, to jest dopiero koszmar,
        gowniarz wydziera sie tak okropnie ze mam ochote go udusic!!!
        Tez mu czasami wale w kaloryfer wink kiedys byla nawet smieszna sytuacja, juz
        naprawde pozno wieczorem jakis sasiad (nie ten chlopak) zaczal wiercic i tez
        zastukalam w kaloryfer i nagle slysze taki tekst
        "ty glupia babo z parteru przeciez jestem cicho"
        no myslam ze sie ze smiechu posikamwink.
        Taki urok mieszkania w bloku, trzeba troszke wyluzowac/.
        • kotbehemot6 walenie w kaloryfer 15.04.08, 20:25
          hehe...tak po przeczytaniu kilku postów,z których wynika,ze w razie niemozności
          dogadania się w sprarwie mniej lub bardziej dokuczliwych hałasów, środkiem
          komunikacji miedzy stronami jest walenie w kaloryfer-czyli cały pion ma hałas w
          domu..bo takie walenie niesie sie aż miło...to cudne normalnie jestsmile)))))))))))))
        • kuleczka28 Re: szukam sposobu... 15.04.08, 21:32
          Hi hi w życiu się nie zniżę do ich poziomu i nie "odstuknę" w kaloryfer, bo to
          hałas dla wszystkich w bloku a ja nie chcę i nie jestem jego powodem tongue_out.
          Naprawdę głupi to pomysł żeby walić...ech...
    • anja-2 Re: szukam sposobu... 15.04.08, 20:51
      Hehehe - ja z tych podczytujacych ale tak mi sie temat spodobal ze sie ujawnie.
      No wiec mieszkam w bloku i jestem mama 9 miesiecznego szkodnika.
      Dziec raczkuje, wstaje- normalnie rozwijajacy sie szkodnik.
      Szkodnik wstaje miedzy 5-6, wiec po wygrzebaniu sie z lozka oporzadzeniu czytaj zmiana pieluchy laduje na ziemi, gdzie sobie raczkuje staje przy kanapie etc.
      Poza tym wiekszosc dnia spedzamy na dworzu.
      Dziec nie interesuje sie juz zabawkami, kocha kable, gniazdka etc
      Tak wiec w Wielka Sobote odwiedzila mnie sasiadka mieszkajaca pode mna.
      Drzwi otworzyl moj maz, a ze bylam w lazience slyszalam rozmowe.
      No wiec Pancia w wieku moim (okolo 30) oswiadczyla, ze przeszkadza jej dziecko, bo ono chodzi (moje cisnienie wzroslo), a najbardziej przeszkadza jej miedzy 6-7 rano i zebysmy z nim cos zrobili.
      Podniosla mi cisnienie ale powiedzilam mezowi haloo cisza nocna jest do godz 6 rano, dziecie sobie raczkuje i bawi sie kablami, tak wiec nie mam zamiaru trzymac malego w lozeczku.
      Ja mam z kolei nad soba sasiadke, ktora wraca do domu po 22 lazi w szpilach i do glowy minie przyszlo zeby do nej pojsc. Mioeszkanie w bloku wymaga kompromisu i wiekszej tolerancji. Nigdy nie jest tak jak bysmy chcieli.
    • ez-aw Re: szukam sposobu... 15.04.08, 21:57
      Znam taki przypadek: na dole kobieta z 2 dzieci które ciągle w lato stoją pod
      oknami i wołają po 20-30 minut "mama, mama".Jakby nie mogły podejść z drugiej
      strony bolu do domofonu (dodam że to 7 piętro). Nad nimi kobieta z niemowlakiem
      które wiadomo, dużo śpi w dzień. Ciężko w lato mieć zamknięte okna, dziecko
      ciągle się budziło. Rozmowy nic nie dawały - przecież to środek dnia. Zemściła
      się jak dziecko zaczęło chodzić - kiedyś kupiła mu drewniaki i specjalnie w nich
      chodził około godziny dziennie stukając ludziom nad głową.
    • corkaswejmamy Taki urok mieszkania w bloku 16.04.08, 09:28
      i co poradzisz? Bedziesz drzeć koty z ojcem, który wracając po całym dniu
      nieobecności w domu chce spędzić czas ze swoim dzieckiem? Rozumiem, że to
      uciążliwe, ale nie odbywa się przecież poza ciszą nocną.
    • corkaswejmamy jak ja dziekuję za to, że 16.04.08, 09:55
      mieszkam w małym mieście. Serio. Praca max do 16(no ale to nie zasługa miasta),
      do domu 15 minut nogami, miejsc z przedszkolami nie ma. Opiekunka za 500 zł
      miesięcznie przez 8 godzin zajmie się dzieckiem, mieszkania tańsze,
      utrzymanie(tak zwane życie) tańsze. W dzisiejszych czasach chyba lepiej mieszkać
      własnie w mniejszym mieście. Zupełnie nie na temat, tak mnie tknęło.
    • corkaswejmamy hehehe, wątek nie tenn co trzeba mi się ujawnił, h 16.04.08, 09:59
      pomylłka, to miało być do "jak cięzko być pracującą mamą"
    • beautywitch Re: szukam sposobu... 16.04.08, 10:19
      Jedynym wyjściem jest wyprowadzka do samodzielnego domusmile
      Niestety,takie uroki mieszkania w bloku i trzeba się liczyć z tym,że
      każdy ma prawo do swojego rytmu dnia. Kiedy czytałam Twój
      wątek,przypomniała mi się nasza sąsiadka,której wszystko
      przeszkadza. Przeszkadza,że ludzie chodzą pod jej oknami i
      rozmawiają,przeszkadza,że mój mąż chodzi codziennie do piwnicy("co
      on tam robi?"),a nawet wielkim problemem kiedys stało się to,że
      stałam na klatce z dzieckiem na rękach i czekałam na męża,ktory
      wrócił po coś do mieszkania. Do nikogo nie mogą przyjść goście,bo
      hałasują. Tragedia. Boże broń przed takimi sąsiadami,którzy nie
      potrafią żyć wśród ludzi.
      • arioso1 Re: szukam sposobu... 17.04.08, 12:24
        w;łasny dom tez nie załatwia problemu-
        ja obecnie mieszkam w bloku i często walimy sobie wieczorami z
        sąsiadami w kaloryfery ci z dołu do mnie ja tym z góry - ostatnio
        mi nawet kobieta w sklepie mówiła ze mój sąsiad z dołu kuopił nową
        drewnianą łyzke do walenia w kaloryfer- na co ja kupiłam tłuczek do
        mięsa (akurat po niego przyszłam bo poprzedni mi się złamał) ale
        sklepowa nie musiała wiedziec ...
        tak nam słodko czas upływa na tym waleniu.
        Mamy tez duzy dom pod krakowem , wolnostojacy ale jest to teren
        górzysty i domki są porozżucane po oklicy jednak nie dalej niż
        200-500m od siebie-i wszystko cacy nikt ci nie puka nie stuka nie
        biega ale....
        jak ja wywieszałam pranie to sasiad wyżej palił opony, smród ze
        klękajcie narody.
        jak ja robiłam grilla ten sąsiad przychodził się awanturować że mu
        dym przeszkadza tak więc nie ma idealnego mieszkania- no chyba ze na
        puselni jakiejś w jaskini
    • ruda73 Re: szukam sposobu... 17.04.08, 22:51
      A ja Ciebie rozumiem, ale niestety nie umiem pomóc.
      Ja mam nad sobą sąsiadów imprezowiczów.Młode małżeństwo, które robi
      balangi, a wlasciwie robiło co dwa tygodnie czwartek, piątek i
      sobota. Wiele imprez zniosłam, reagowałam dopiero po 24.00. Ostatnio
      usłyszałam, że jestem niepoważna, bo poprosiłam, żeby zwrócić uwagę
      opuszczającym lokal gościom, abby nie walili w barierki schodów. No
      to powiedziałam, ze proszę po raz ostatni, potem będę wzywać
      policję. Pomogło, jest trochę lepiej.
      Ale większym problemem jest dla mnie życie seksulane tej pary. W
      czasie zblizeń panienka się tak wydziera, ze budzi mi dzieci, a to
      jak mozecie sobei wyobrazić, musi być już konkretny wrzask. JAk
      wytłuumaczyć czterolatce, dlaczego ta pani tak krzyczy? Bo ją
      brzuszek boli? I co zrobić z taką drącą się babą? Ona nie jęczy, ona
      WRZESZCZY
      • aguskin Re: szukam sposobu... 18.04.08, 08:11
        ruda też tak miałam, tyle ze pani była na dole, zapierdzielała w
        szpilkach az dreszcze przechodziły, później tak się darła jak by jej
        ogień w d..ie palili, czasem jej zazdrościłam, bo też by się
        pokrzyczałosmile
        skończyło się jak nasłał inny sąsiad z dołu zgraje wyrostków, którzy
        jej dzwonili i pytali czy to burdel i ze oni też chcą poru...ć,
        lala była cichutko...
    • dorka.m Re: szukam sposobu... 18.04.08, 12:43
      To, co możesz zrobić, to wygłuszyć sufit. Wymaga to zatrudnienia fachowców,
      wyniesienia się z domu na ok 4 dni (chyba, że macie więcej pokojów)no i
      oczywiście- pieniędzy. Choć nie tak wielkich jak koszt kupna domu wink. Efekt po
      wsze czasy smile Możesz wygłuszyć cały dom, lub tylko pokój w którym śpi dziecko.
      • carinica011 Re: szukam sposobu... 18.04.08, 14:11
        nie no, poważnie przesadzasz.
        ja mam nad sobą barmana z jednego z bardziej chodliwych klubów w warszawie. niby
        spoko, bo całe noce go nie ma, ale ma zaje...ste terminy imprez. niedziela - bo
        w poniedziałki kluby nie funkcjonuja, drugi dzień świąt, święto zmarłych,
        wigilia... mieszka z siostrą i jej facetem, który nie stroni od butelki i często
        wraca późno nagrzany jak małe miki i wali wtedy namiętnie w drzwi jej pokoju,
        ona się drze, jej brat robi mu awanturę, następnie do ogólnego harmidru włączają
        wiertarkę, młotek, nie wiem, co robią, ale jest wesoło.
        w ciągu dnia non stop leci muzyka i o ile nie miałabym nic przeciwko, to przy
        tym natężeniu dzwięku szklanki w szafce mi dzwonią...
    • sir.vimes Czyli łącznie przez dwie godziny 25.04.08, 12:59
      słyszysz, że sąsiedzi żyja a ich dziekco jest dzieckiem a nie mumia?

      komfort, jak na blok.

      Dzieci moich sasiadów z bloku, w którym mieskzałam dwa lata grały porankami w
      coś co kojarzyło mi się z kręglami z kamienia. W życiu nie przyszłoby mi do
      głowy skarżyć się i żądać by małe dzieci bawiły sie jak trusie całą dobę
      układajac puzzle przy stole.

      Ci ludzie są w swoim mieszkaniu, tanga nie tańczą, hucznych balang nie robią,
      awantur z wrzaskami jak rozumiem też?

      Nie mają obowiązku traktować jako priorytet twojego planu dnia - zresztą, moze
      przeszkadza im Twoje zamykanie drzwi przed świtem (jeśli wychodzisz przed piątą
      rano...?)

      Może Twoim sąsiadom z dołu przeszkadza Twoje poranne krzątanie sie o czwartej ? Hm?

    • chicarica Re: szukam sposobu... 25.04.08, 13:23
      Wszystkie, które piszą że tylko między 22 a 6 rano ma być cisza, grubo się mylą.
      Był w Gdańsku przypadek, z rok czy dwa lata temu, że sąd grodzki skazał na karę
      grzywny małżeństwo, którego dzieci bawiły się głośno na podłodze stukając
      zabawkami i skacząc. I to w ciągu dnia. Podpada to pod zakłócanie miru domowego
      i jest karalne. Między 22 a 6 rano należy powstrzymać się od hałasów
      koniecznych, tzn. na przykład remontowych itp.
      Owszem, mieszkanie w bloku wymaga dostosowania się. Z OBU stron - także i ze
      strony rodziców, którzy mogą zająć się swoimi dziećmi, pozwolić by wyszalały i
      wyskakały się na dworze i zachęcić do spokojniejszych zabaw w domu. Dziecko też
      nie umrze od świadomości, że nie jest samo na świecie i że piski, wrzaski czy
      bieganie może komuś przeszkadzać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka