Dodaj do ulubionych

A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie....

22.04.08, 09:44
i wielu moim znajomym tez.
Ludzie czasem sprawy sobie nie zdaja, ze ich dzieci zwyczajnie
przeszkadzaja.
Spotykam sie z kims, w celu pogadania, posmiania sie, z kims
DOROSLYM i oczekuje ze poswiecimy sobie uwage, ze nikt nam nie
bedzie przeszkadzal, ze alkohol mozna wypic bez obaw ze trzeba
pilnowac dziecko, a niektorzy ludzie po prostu sprawy sobie nie
zdaja ze innym to przeszkadza, ze dzieci chodza, marudza, trzeba je
pilnowac, zabawiac, to nie jest tak ze dziecko wezmie sie na
impreze, posadzi na kanape z misiem i sie je wylaczy. I wtedy
przerywa rozmowy, probuje zwrocic na siebie uwage, ryczy, zakloca po
prostu.
Sa imprezy na ktore dzieci mozna wziac i mi nie przeszkadzaja, a sa
takie na ktore nie i ludzie po prostu zwyczajnie nie mysla.

Tak samo jak wesela, smieszy mnie obraza rodzicow jak im para mloda
nie zaprosi ich dzidzi. A jesli ludzie zwyczajnie nie zycza sobie
miec malych dzieci na imprezach? Jesli to jest wazny dzien dla
panstwa mlodych, jeden jedyny dzien w zyciu i moze warto by bylo to
uszanowac?

Mamy uszanowac to ze nie macie z kim ich zostawic,ze w ogole je
macie, ale uszanujcie to ze niektorym ludzion dzieci zwyczajnie
przeszkadzaja.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 09:52
      > Mamy uszanowac to ze nie macie z kim ich zostawic,ze w ogole je
      > macie, ale uszanujcie to ze niektorym ludzion dzieci zwyczajnie
      > przeszkadzaja.

      Tak macie uszanować. Mój wyraz szacunku to nieodwiedzanie ludzi którzy mają
      takie poglądy jak Ty i niezabieranie dziecka na imprezy gdzie celem jest
      zresetować się przy pomocy alkoholu. Rozumiem można nie chcieć mieć dzieci ale
      nie lubić ich? A pyzatym potem Wy bezdzietni narzekacie że dzieciaci się z Wami
      nie widują. Paranoja.
      • 18_lipcowa1 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:01

        > Tak macie uszanować. Mój wyraz szacunku to nieodwiedzanie ludzi
        którzy mają
        > takie poglądy jak Ty i niezabieranie dziecka na imprezy gdzie
        celem jest
        > zresetować się przy pomocy alkoholu.

        Aha czyli kazdy absolutnie kazdy MUSI akceptowac twoje dziecko i
        zawsze i wszedzie je ze soba ciagasz?

        Rozumiem można nie chcieć mieć dzieci ale
        > nie lubić ich? A pyzatym potem Wy bezdzietni narzekacie że
        dzieciaci się z Wami
        > nie widują. Paranoja.

        Nie tyle nie lubic, co po prostu nie miec ochoty na przebywanie z
        nimi, irytuja mnie i nie lubie sie z nimi bawic.
        • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:05
          Lipcowa, daruj. Jeżeli wiem że impreza z założenia jest dorosła to nie ciągam.
          Ale jeżeli chce zobaczyć się ze znajomą w dzień w gospodzie z kącikiem dla
          dzieci to biorę. Bo alternatywa często byłaby taka że nie mogę iść. Nie widzę
          nic w tym niestosownego i oburzającego.
          • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:07
            kropkacom napisała:

            > Lipcowa, daruj. Jeżeli wiem że impreza z założenia jest dorosła to nie ciągam.
            Ale jeżeli chce zobaczyć się ze znajomą w dzień w gospodzie z kącikiem dla
            dzieci to biorę. Bo alternatywa często byłaby taka że nie mogę iść. Nie widzę
            nic w tym niestosownego i oburzającego.

            Kropeczko, pozwól, że zacytuję Lipcową:
            "Sa imprezy na ktore dzieci mozna wziac i mi nie przeszkadzaja, a sa
            takie na ktore nie i ludzie po prostu zwyczajnie nie mysla."

            Nie rozumiem, po co polemizujecie, jeśli się zgadzacie co do meritum tongue_out
            • 18_lipcowa1 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:10

              > Kropeczko, pozwól, że zacytuję Lipcową:
              > "Sa imprezy na ktore dzieci mozna wziac i mi nie przeszkadzaja, a
              sa
              > takie na ktore nie i ludzie po prostu zwyczajnie nie mysla."
              >
              > Nie rozumiem, po co polemizujecie, jeśli się zgadzacie co do
              meritum tongue_out

              No jak po co ? Po to by w ogole zjechac Lipcowa.
              >
            • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:10
              Bo nie spotkałam się nigdy z imprezą dla "dorosłych" gdzie dzieci by były. za to
              często spotykam się na mieście ze znajomymi i tam ciągam perfidnie jeśli nie mam
              dla maluchów opieki. Mam wrażenie że Lipcowa by tego też nie akceptowała.
              • inia25 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:13
                jeśli nei masz opieki dla maluchów, jesli znajomi to akceptują
                (rozumiem, że zadajesz pytanie, czy dziecko nie będzie im
                przeszkadzało), to ok. Ale ja np. tez nie lubię wyjśc na kawę z
                przyjaciólką i mieć przy nodze 4letnie jęczydło " mamooooooooooooo
                ja chce piiiiiiiiić, mamooooooooooooooooo ja chce sssssssssssiku". I
                jestem w stanie zrozumieć, że moim znajomym to może nie pasować.
                • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:16
                  Ja w tej chwili mam najczęściej tak że albo biorę dzieci albo nie idę. No
                  niestety. I nie chodzi o to że chce kogoś nimi obciążać.
                  • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:18
                    kropkacom napisała:

                    > Ja w tej chwili mam najczęściej tak że albo biorę dzieci albo nie idę. No
                    > niestety. I nie chodzi o to że chce kogoś nimi obciążać.

                    No ale to jest twój problem, Kropka, a nie twoich znajomych, że nie masz opieki.
                    I nie oczekuj, że wszyscy twoi znajomi będą znosić w imię tego, żeś takie
                    biedactwo i nie masz opieki dla dzieci, obecność dzieci przy każdej okazji. Nie
                    mają takiego obowiązku, nawet jeśli są dobrymi przyjaciółmi.
                    • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:20
                      Nie spotykam się ze znajomymi którym moje dzieci przeszkadzają. Na imprezy
                      czysto dorosłe dzieci nie biorę nigdy.
                      • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:23
                        kropkacom napisała:
                        > Nie spotykam się ze znajomymi którym moje dzieci przeszkadzają.

                        A ja się spotykam smile
                        Nie wymagam od kogoś, kto nie lubi dzieci, aby nagle zaczął tolerować moje potomstwo wyłącznie dlatego, że jest moim przyjacielem. Nie odmawiam mu prawa do nielubienia dzieci.
                        A sama nie chcę rezygnować z fajnej znajomości smile
                        Jakbym miała ograniczyć swój krąg znajomych do takich, którym nie przeszkadzają dzieci w ogóle, to zmniejszyłby się o jakieś 50% wink
                        • delfina77 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 23.04.08, 22:59
                          Wydaje mi sie, ze wiekszosc rodzicow tez jest bardziej zrelaksowana i bawi sie
                          lepiej gdy dziecko moze zostac z kims w domu. Trzeba jednak wziac pod uwage, ze
                          nie kazdy ma taka mozliwosc, wiec gdyby przestrzegac zasady niebrania dzieci ze
                          soba to rodzice musieliby sie zamknac w 4 katach i zajac sie wylacznie domem i
                          dziecmi. A przeciez zadne z nas nie staje sie innym czlowiekiem tylko dlatego,
                          ze mamy dzieci - to po prostu dodatkowa, bardzo odpowiedzialna 'funkcja'smile
                          Mysle, ze skoro znajomi proponuja takie spotkanie to chyba nie przeszkadza im
                          to, ze beda tez dzieci. Jesli komus to przeszkadza to niech zadaje sie z takimi
                          jak on sam - bezdzietnymi. W czym problem? Chyba, ze komus przeszkadza to, ze
                          jakis obcy czlowiek siedzacy 100m dalej jest z dziecmi, ale w takim przypadku
                          sugeruje leczenie
                • igrega Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 23.04.08, 12:00
                  albo chcesz z nią pogadać i dostosujesz się do niej , albo się z nią
                  nie umawiaj. Dla mnie sprawa jest prosta.
                  Jest jeszcze inne wyjście
                  możesz jej powiedzieć "Tylko nie bierz tego swojego jęczącego
                  dziecka"
                  Ona napewno wtedy przyjdzie sama
                  tak na marginesie to szkoda wylewać więcej słów na tą dyskusję
                  pozdrawiam

                  • igrega Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 23.04.08, 12:04
                    moja powyższa wiadomość jest do inia
              • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:16
                kropkacom napisała:

                > Bo nie spotkałam się nigdy z imprezą dla "dorosłych" gdzie dzieci by były.

                Imieniny cioci.
                Wesele.
                Wymieniać dalej?

                Właściwie "impreza dla dorosłych" to pojęcie względne.

                > za to często spotykam się na mieście ze znajomymi i tam ciągam perfidnie jeśli
                nie mam dla maluchów opieki. Mam wrażenie że Lipcowa by tego też nie akceptowała.

                To zależy od rangi i rodzaju spotkania.
                Jeśli byłabyś moją przyjaciółką i umówiłabyś się ze mną, a ja miałabym bardzo
                poważny problem i oczekiwała od ciebie doradzenia w jego rozwiązaniu - co wymaga
                długiej, poważnej rozmowy - nie byłabym zadowolona z biegającego naokoło czy
                bawiącego się i co jakiś czas nawołującego cię dziecka.
                • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:22
                  Napisze po raz setny u nas wesela to imprezy rodzinne. Dzieci nie siedzą do rana
                  ale do 8-10 są obecne. Inne imprezy rodzinne podobnie. Taka głupia rodzina
                  jesteśmy.
                  • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:24
                    kropkacom napisała:

                    > Napisze po raz setny u nas wesela to imprezy rodzinne. Dzieci nie siedzą do
                    rana ale do 8-10 są obecne. Inne imprezy rodzinne podobnie. Taka głupia rodzina
                    jesteśmy.

                    NIe rozumiem, po co ta ironia "taka głupia rodzina jesteśmy".
                    Ok, macie prawo do uznawania wesela za imprezę rodzinną.
                    Nie odmawiajcie jednak prawa innych do uznawania wesela za imprezę "dla dorosłych".
                    Tyle.
                    • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:27
                      > Nie odmawiajcie jednak prawa innych do uznawania wesela za imprezę "dla dorosły
                      > ch".
                      > Tyle.

                      Nie bardzo rozumiem. Po pierwsze, ja Ci niczego nie zabraniam. Po drugie, nie
                      rozumiem w czym dzieci przeszkadzają jeśli przyjdą na obiad weselny?
                      • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:40
                        kropkacom napisała:

                        > Po drugie, nie rozumiem w czym dzieci przeszkadzają jeśli przyjdą na obiad
                        weselny?

                        Echhh...
                        Mi np. moje przeszkadzają samą swoją obecnością tongue_outP Bo czuję dyskomfort
                        psychiczny, że co jakiś czas będę musiała oderwać się od jedzenia i zajmującej
                        rozmowy i zaprowadzić delikwenta do kibla, po czym odczekać, aż się wypróżni i
                        wytrzeć mu tyłek. Przeszkadzają mi tym, że ciągle muszę być "na chodzie" - w
                        znaczeniu: odpowiadać kiedy o coś pytają, podziwiać aktualnie narysowany
                        rysunek, podziwiać taniec dziecka, wycierać dziób i przebierać, jak się zaleje
                        sosem podczas jedzenia.
                        Jeszcze raz napiszę - na imprezy chodzę się relaksować psychicznie, i oczekuję
                        niczym nie przerywanego spokojnego jedzenia, miłej niczym nie przerywanej
                        konwersacji i że nie będę się musiała pilnować, aby przypadkiem nie powiedzieć
                        czegoś, co gumowe uszka moich dzieci mogą wyłapać i użyć potem przeciwko mnie suspicious

                        Dzieci ogólnie przeszkadzają tym, że absorbują czas i uwagę rodziców, a czasem i
                        innych osób naokoło.
                        • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:46
                          Na weselę chodzę spotkać się z dalszymi i bliższymi krewnymi i potańczyć.
                          Zrelaksować się? Hmmm... Pewnie tez. Po ósmej i tak dzieciaki "giną" z wesela.
                          • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:47
                            kropkacom napisała:

                            > Na weselę chodzę spotkać się z dalszymi i bliższymi krewnymi i potańczyć.
                            > Zrelaksować się? Hmmm... Pewnie tez. Po ósmej i tak dzieciaki "giną" z wesela.

                            Ale do ósmej na tym weselu są i powodują mój dyskomfort ;>
                            Do ósmej to ja mam dzieci na co dzień. I na co dzień się nimi zajmuję. A
                            wychodząc na imprezę oczekuję też jakiejś odmiany od codzienności wink
                            • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:51
                              Całe wesele to dla mnie jakaś odmiana w życiu. he he. A moje maluchy Lubią
                              zobaczyć się z kuzynostwem.
                            • leojoa1 mama kotula 24.04.08, 10:06
                              dziwnie się wyrażasz o swoich dzieciach- masz ty je w ogóle?
                              • e_r_i_n Re: mama kotula 24.04.08, 10:11
                                Hehe, to jak ktos nie pisze o dziecku moja 'niuniusia - cipusia',
                                nie przeszkadza mi nawet, gdy wyje przez cała noc, automatycznie
                                staje sie podejrzany o nieposiadanie dzieci? smile
                                • kropkacom Re: mama kotula 24.04.08, 10:17
                                  Ja nie pisze per "niunia". A Kotula dzieci ma. Tylko ja denerwują smile)
                        • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:35
                          zaprowadzić delikwenta do kibla, po czym odczekać, aż się wypróżni i
                          > wytrzeć mu tyłek. podziwiać taniec dziecka, wycierać dziób
                          >
                          jak ty sie o wlasnych dzieciach wyrazasz?? musisz zyc w mega stresie
                          • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:50
                            ju-sss napisała:

                            > zaprowadzić delikwenta do kibla, po czym odczekać, aż się wypróżni i
                            > > wytrzeć mu tyłek. podziwiać taniec dziecka, wycierać dziób
                            > >
                            > jak ty sie o wlasnych dzieciach wyrazasz?? musisz zyc w mega stresie

                            O taaak.
                            Ale takie egzaltowane niunie jak ty dostarczają mi rozrywki, co znacznie obinża
                            poziom stresu tongue_out
                            • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:56
                              mama_kotula napisała:

                              > ju-sss napisała:
                              >
                              > > zaprowadzić delikwenta do kibla, po czym odczekać, aż się
                              wypróżni i
                              > > > wytrzeć mu tyłek. podziwiać taniec dziecka, wycierać dziób
                              > > >
                              > > jak ty sie o wlasnych dzieciach wyrazasz?? musisz zyc w mega
                              stresie
                              >
                              > O taaak.
                              > Ale takie egzaltowane niunie jak ty dostarczają mi rozrywki, co
                              znacznie obinża
                              > poziom stresu tongue_out
                              >
                              ciesze sie i polecam na przyszlosc..i nie jestem niunia tez moje
                              dziecko potrafi mnie wyprowadzic z rownowagi ale nie wypowiadalabym
                              sie o wlasnym synu w ten sposob publicznie
                              • gardenia_nowak Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:36
                                bo duch dulszczyzny w narodzie nie ginie, jak widać wink
                              • madami Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 17:49
                                To znaczy, że jesteś wspaniałą mamą a mama_kotula jest be wink
                              • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 17:56
                                ju-sss napisała:

                                > moje
                                > dziecko potrafi mnie wyprowadzic z rownowagi ale nie wypowiadalabym
                                > sie o wlasnym synu w ten sposob publicznie

                                A bo ja zła kobieta jestem wink
                        • zuzanka79 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 16:53
                          mama_kotula napisała:

                          > Echhh...
                          > Mi np. moje przeszkadzają samą swoją obecnością tongue_outP Bo czuję
                          dyskomfort
                          > psychiczny, że co jakiś czas będę musiała oderwać się od jedzenia
                          i zajmującej
                          > rozmowy i zaprowadzić delikwenta do kibla, po czym odczekać, aż
                          się wypróżni i
                          > wytrzeć mu tyłek. Przeszkadzają mi tym, że ciągle muszę być "na
                          chodzie" - w
                          > znaczeniu: odpowiadać kiedy o coś pytają, podziwiać aktualnie
                          narysowany
                          > rysunek, podziwiać taniec dziecka, wycierać dziób i przebierać,
                          jak się zaleje
                          > sosem podczas jedzenia.
                          > Jeszcze raz napiszę - na imprezy chodzę się relaksować
                          psychicznie, i oczekuję
                          > niczym nie przerywanego spokojnego jedzenia, miłej niczym nie
                          przerywanej
                          > konwersacji i że nie będę się musiała pilnować, aby przypadkiem
                          nie powiedzieć
                          > czegoś, co gumowe uszka moich dzieci mogą wyłapać i użyć potem
                          przeciwko mnie :
                          > >
                          >
                          > Dzieci ogólnie przeszkadzają tym, że absorbują czas i uwagę
                          rodziców, a czasem
                          > i
                          > innych osób naokoło.

                          A ja myślałam, że tylko ja jestem tak „egoistyczna” że na cudzym
                          weselu myślę tylko sobie wink czyli zupełnie inaczej niż moja teściowa
                          i szwagierki próbujące mnie przekonać do niesłuszności mojej i tak
                          już dawno podjętej decyzji. Dzieciom (swoim) na weselu mówię
                          stanowcze NIE . Ale kto lepiej zrozumie e- mamę jak nie inna e- mama
                        • agagin Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 17:51
                          mama_kotula
                          gratuluje normalnosci w tym pokreconym swiecie, gdzie kobiety po
                          urodzeniu zamykaja sie na kaszki, kupki i kolki i nie widza nic poza
                          tym.
                          Brawo, oby moje przyjacioly tez takie byly smile
                        • jacek226315 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 24.04.08, 08:24
                          mnie jeszcze wnerwiaja dzieci ktore rodzice zabieraja ze soba do
                          kosciola i ktore robia z kosciola ogrodek jordanowski,ganiaja
                          sie ,bawia sie w berka a rodzic stoi jak mumia udajc wielce modlacego
                      • aguskin Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 12:34
                        mi przeszkadzają na weselu bardziej niż w nocnej knajpie,
                        wkurzają mnie, że właża na krzesła butami, zeby powyciagac co lepsze
                        cukierki, ze stołu, że co chwila inne urządza krzyki, że plączą się
                        podczas tańca, że dotykają młodej kiecke brudnymi czekoladowymi
                        łapami, że nie pogadam z kuzynkami ktore widuje własnie
                        sporadycznie, bo jej dziecko to skutecznie uniemożliwia,
                        oczywiscie są rodzice i ich dzieci ktore w niczym nie przeszkadzają,
                        ale to wyjatki, ostatnio na slubie mały kolezanki tak wył, że
                        dopiero na proźbe ojca młodej wyszli z tym dzieckiem z kościoła,
                        normalnie ksiądz nie mogł mowic, młoda z nerwów az sie popłakała, a
                        rodzice luz, "no co to dziecko?"
                        ale jesli jade na wyjazd ze znajomymi i wiekszosc ma dzieci to
                        iprezy tez sa z tymi dziecmi, ale do bezdzietnych ide bez dziecka,
                        no chyba, że proszą aby je zabrac.
                        • zonka77 upaprane czekoladą... 22.04.08, 12:50
                          hehe - ciągle czytam o tych brudnych umazanaych czekoladą dzieciach.
                          Czemu moje dziecko nigdy nie łaziło brudne i umazane czekoladą? Czyżbym miała
                          jakieś wyjątkowe dziecko? (nie sądzę)

                          I nie wyobrażam sobie żeby na weselu moje dziecko macało suknię panny młodej -
                          nie wyobrażam też sobie żeby chodziło upaprane czekoladą. Ogólnie jeśli zabieram
                          gdzieś dziecko to uważam że na mojej głowie jest sprawienie żeby nie
                          przeszkadzało innym. I o ile sam widok dziecka i oddychanie tym samym powietrzem
                          nie jest uciążliwe dla kogoś to w żaden inny sposób nie jest.
                          • kawka74 Re: upaprane czekoladą... 22.04.08, 13:02
                            > Czemu moje dziecko nigdy nie łaziło brudne i umazane czekoladą? Czyżbym miała
                            > jakieś wyjątkowe dziecko? (nie sądzę)

                            dzieci w Polsce (do szóstego roku życia) jest jakieś 2,5 miliona, więc Twoje
                            jedno nie czyni wiosny, niestety

                            Ogólnie jeśli zabiera
                            > m
                            > gdzieś dziecko to uważam że na mojej głowie jest sprawienie żeby nie
                            > przeszkadzało innym.

                            Bardzo słusznie. Szkoda, że są rodzice, którzy wychodzą z zupełnie innego założenia.
                            • kropkacom Re: upaprane czekoladą... 22.04.08, 13:15
                              > dzieci w Polsce (do szóstego roku życia) jest jakieś 2,5 miliona, więc Twoje
                              > jedno nie czyni wiosny, niestety

                              Byłam na kilku weselach i nie znam takich sytuacji. Więc opowieść koleżanki też
                              z wiosną niewiele wspólnego ma. Ale ok, wszystkie dzieci mają brudne łapska i
                              koniecznie chcą nimi pobrudzić pannę młodą. Jak Wy się z takimi oglądami
                              własnych dzieci dorobiłyście?
                              • zonka77 Re: upaprane czekoladą... 22.04.08, 13:42
                                To mi przypomina inne opowieści dziwnej treści. Czytając niektóre mamy oraz
                                osoby bezdzietne można nabrać przekonania że dzieci to potwory. Brudne,
                                zaślinione, nieznośne. Co ciekawe jednak sporo z tych osób po prostu NIE LUBI
                                dzieci (niektórzy robią wyjątek dla własnych) i wydaje mi się że w tym leży
                                przyczyna wyolbrzymiania tego jakie to dzieci są straszne smile

                                Czasem jeszcze przychodzi mi do głowy że może w Polsce jest lepiej a za granicą
                                gorzej. Może np w Anglii dzieci chodzą brudne. Bo w Polsce na weselu czy innej
                                rodzinnej imprezy dzieci brudnych nie widziałam nigdy. Nie widziałam też żeby
                                brudnymi rękami szarpały suknię panny młodej ani ubrania kogokolwiek.

                                Lipcowa zdaje się siedzisz w Anglii? Więc może stąd różnice w poglądach?
                                • 18_lipcowa1 Re: upaprane czekoladą... 22.04.08, 14:21

                                  >
                                  > Lipcowa zdaje się siedzisz w Anglii? Więc może stąd różnice w
                                  poglądach?

                                  nie, juz przed Anglia dzieci nie lubilam
                                • agagin Re: upaprane czekoladą... 22.04.08, 17:56
                                  tak, dla wiekszosci bezdzietnych dzieci to male potwory!!!
                                  POTWORY, ktore wrzeszcza, smierdza, wymiotuja i inne takie.
                                  Najwazniejsze, ze odbieraja caly rozum, uwage, zainteresowania i
                                  energie naszych przyjaciol;/
                            • zonka77 Re: upaprane czekoladą... 22.04.08, 13:36
                              To był żart - nie chodziło mi o to że moje dziecko jest wyjątkowe tylko że nie
                              widuję na imprezach typu wesele brudnych dzieci - bo rodzice wycierają im rączki
                              i buźki.

                              Na imprezach dla dorosłych w ogóle nie widuję dzieci.
                              • kawka74 Re: upaprane czekoladą... 22.04.08, 13:49
                                > To był żart - nie chodziło mi o to że moje dziecko jest wyjątkowe tylko że nie
                                > widuję na imprezach typu wesele brudnych dzieci - bo rodzice wycierają im rączk
                                > i
                                > i buźki.

                                OK.

                                > Na imprezach dla dorosłych w ogóle nie widuję dzieci.

                                Ja widuję. Nie tylko na weselach.
                                Na którąś z imprez siostra mojego męża przyszła z dzieckiem, naprawdę fajną
                                dziewuszką, która jednakowoż o tyle była męcząca, że cała impreza była
                                organizowana przez nią - i, cholera jasna, miałam po pewnym czasie dość bawienia
                                się w przedszkole, w księżniczki, w wilka i wuj wie, co jeszcze. Dziecko,
                                urodzony kaowiec, było niezmordowane, a na próbę zamknięcia
                                przedszkola/zastrzelenia wilka/wydania księżniczki za mąż reagowało pęcznieniem
                                do czerwoności i wyciem. Lubię tę małą, rozumiem, że się nudziła, że chciała
                                pobawić się po swojemu, ale miałam ochotę ją zakneblować i zamknąć w wucecie.
                                • aguskin Re: upaprane czekoladą... 23.04.08, 08:43
                                  kawka dokładnie, są takie dzieci,
                                  i jeszcze dorosli jak to dorosli opowiadaja rózne rzeczy,
                                  ktos wypije drinka opowiada sprosny zart, a tu dziecie ktore smieje
                                  sie najglosniej, choc ma 6 lat i nie wiadomo ile zrozumiało,
                                  czasem trafi sie ktos, kto od czasu do czasu rzuci bluzgiem,
                                  a juz zwlaszcza na weselu gdzie ludzi duzo,
                                  moje wesela nie byly w wytwornych lokalach , gdzie była mozliwosc
                                  pokoju dla dzieci, a wrecz wygladalo to tak jakby mlodzi nie
                                  przewidzieli, małych gości, nic dla nich nie było,
                                  ręce nie miały brudne w czekoladzie tylko w brudzie, kurzu, siadały
                                  na podłodze, wychodziły na dwór i stąd się ubrudziły,
                                  dzieci doskonale wyczuwaja, ze kazdy w takiej sytuacji bedzie im
                                  ulegał i przeginają, kazdy sprzeciw konczy sie krzykiem wiekszym lub
                                  mniejszym, i nie kazdy rodzic zajmuje sie swoim dzieckiem,
                                  wy zwolenniczki dzieci macie na mysli swoje dzieci z ktorymi
                                  idziecie na wesele, bawicie sie nim,
                                  a ja mowie o dzieciach, (2 do 6 lat), ktorych rodzice no zabralismy,
                                  bo nie mielismy co zrobić, ale sami zamierzaja sie bawic jakby byli
                                  bez tych dzieci, no coz takie mam doswiadczenia,
                                  • zonka77 ok, sprecyzuję 23.04.08, 09:51
                                    Bo zaczęłam od czekolady ale nie wypowiedziałam się w głównym temacie.

                                    Dla mnie to po prostu oczywiste że na imprezy dla dorosłych dzieci się nie
                                    zabiera. Bo alkohol, bo papierosy, bo rozmowy dorosłych.
                                    Raz jeden jedyny widziałam dziecko - przypomniałam sobie teraz. W knajpie na
                                    urodzinach kolegi. Dziecko spało umęczone na płaszczach gości w knajpie -
                                    uwędzone w papierosowym dymie. Wszyscy byli w szoku. Poza tym przypadkiem - nigdy.

                                    Na wesela i imprezy rodzinne dzieci w moim otoczeniu są zabierane. Ale rodzice z
                                    nielicznymi wyjątkami pilnują swoich pociech. Nie zdarzyło mi się obarczyć kogoś
                                    na imprezie opieką czy zabawą z moją córką. Raczej my zajmowaliśmy się na
                                    zmianę, wychodziliśmy na spacerki jeśli była możliwość. Odwoziliśmy wcześnie do
                                    domu i zostawała z opiekunką albo po prostu wychodziliśmy razem dosyć wcześnie.
                                    Dodam że nigdy nie spotkałam się z prośbą o nieprzyprowadzanie dziecka na
                                    imprezę rodzinną.
                        • zoe125 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 23.04.08, 23:39
                          O, tu sie zgadzam. Dzieci ogólnie raczej mi nie przeszkadzają, ale byłam na
                          wielu śłubach, gdzie male dziecko zaczynało plakać. Najczęściej rodzice w takim
                          wypadku szybko wychodzili z kościoła, aby dziecko rykiem nie zagłuszało
                          ceremonii, ale na ślubie mojej koleżanki jedna panienka chodziła z wyjącym
                          dzieciakiem gdzies w połowie kościoła, zamiast go zabrać na zewnątrz (pełnia lata).
                  • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:31
                    kropkacom napisała:

                    > Napisze po raz setny u nas wesela to imprezy rodzinne. Dzieci nie
                    siedzą do ran
                    > a
                    > ale do 8-10 są obecne. Inne imprezy rodzinne podobnie. Taka głupia
                    rodzina
                    > jesteśmy.


                    u mnie jest tak samo i nawet mi do glowy nie przyszlo zeby
                    powiedziec komus ze na moje wesele maja nie zabierac dzieci..wrecz
                    przeciwnie..przygotowalam dla nich specjalne pokoje gdzie mogli na
                    chwile z dziecmi zniknac gdyby byla taka potrzeba zreszta goscie
                    sami wiedza ze dziecko na weselu wytrzymuje do kilku godzin tylko i
                    potem pojawili sie dziadki aby je zabrac a mysmy sie bawili do rana
                    • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:34
                      ju-sss, przecież wszystkie dzieci chcą pobrudzić sukienkę panny młodej? smile
                      • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:40
                        kropkacom napisała:

                        > ju-sss, przecież wszystkie dzieci chcą pobrudzić sukienkę panny
                        młodej? smile
                        moja dotykaly i jakos byla czysta poza tym moja 4 letnia
                        siostrzenica popadla w taki zachwyt moja suknia ze bala sie jej
                        dotknac by nie zniszczyc
                • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:24
                  > długiej, poważnej rozmowy - nie byłabym zadowolona z biegającego naokoło czy
                  > bawiącego się i co jakiś czas nawołującego cię dziecka.

                  Skoro nie miałabym dziecka z kim zostawić to się nie spotykamy (skoro nie
                  chcesz) ewentualnie wieczorem kiedy ślubny jest w domu. Co proponujesz?
                  • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:25
                    kropkacom napisała:

                    > > długiej, poważnej rozmowy - nie byłabym zadowolona z biegającego naokoło
                    > czy
                    > > bawiącego się i co jakiś czas nawołującego cię dziecka.
                    >
                    > Skoro nie miałabym dziecka z kim zostawić to się nie spotykamy (skoro nie
                    chcesz) ewentualnie wieczorem kiedy ślubny jest w domu. Co proponujesz?

                    Proponuję nocny seans na gg tongue_out
                    Z każdej sytuacji da się znaleźć wyjście wink
                    • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:28
                      No widzisz smile
              • agagin Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 17:47
                kropkacom jestes niedozeczna*! W ogole ciemnota, co czytac nie
                potrafi i uwaza, ze jedynie jej poglady sa sluszne.
                zalecam terapie grupowa
        • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:25
          18_lipcowa1 napisała:

          >
          >
          >
          > Nie tyle nie lubic, co po prostu nie miec ochoty na przebywanie z
          > nimi, irytuja mnie i nie lubie sie z nimi bawic.


          a po co ty sie zapisujesz na forum dla mam , dla rodzicow skoro
          dzieci nie lubisz i moze tez nie masz??
          • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:27
            ju-sss napisała:

            > 18_lipcowa1 napisała:
            >
            > >
            > >
            > >
            > > Nie tyle nie lubic, co po prostu nie miec ochoty na przebywanie z
            > > nimi, irytuja mnie i nie lubie sie z nimi bawic.
            >
            >
            > a po co ty sie zapisujesz na forum dla mam , dla rodzicow skoro
            > dzieci nie lubisz i moze tez nie masz??

            Ha!!! Czekałam, aż ktoś wywali ten koronny pseudoargument, nic nie wnoszący do
            dyskusji.
            Odpowiem za lipcową - ano dlatego, że to jest forum publiczne, na którym równe
            prawo do wypowiadania się mają matka, ojciec, babcia tudzież świnka morska.
            • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:43

              >
              > Ha!!! Czekałam, aż ktoś wywali ten koronny pseudoargument, nic nie
              wnoszący do
              > dyskusji.
              > Odpowiem za lipcową - ano dlatego, że to jest forum publiczne, na
              którym równe
              > prawo do wypowiadania się mają matka, ojciec, babcia tudzież
              świnka morska.
              >

              nie chodzi o to ze nie ma prawa sie wypowiedziec tylko mnie ciekawi
              po co sie zapisala skoro ja to nie dotyczy..ja nie wchodze na forum
              o fotografi skoro mnie to nie dotyczy
              • kawka74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:14
                na to forum, o ile wiem, nie ma zapisów

                Gdyby Lipcowa napisała, że kocha dzieci i sponsoruje pięciorgu drobiazgu biednej
                sąsiadki wakacje na Hawajach, nikt by się nawet o jej bezdzietności nie
                zająknął. A tak...
                • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:26
                  kawka74 napisała:

                  > na to forum, o ile wiem, nie ma zapisów
                  >
                  > Gdyby Lipcowa napisała, że kocha dzieci i sponsoruje pięciorgu
                  drobiazgu biedne
                  > j
                  > sąsiadki wakacje na Hawajach, nikt by się nawet o jej
                  bezdzietności nie
                  > zająknął. A tak...

                  masz racje ale sa i tacy ludzie co po prostu lubia namieszac i
                  sklucic

                  ja sie tu zarejestrowalam z ciekawosci i moze po jakas porade a jak
                  na razie to trafilam tylko na jakies bezsensowne klotnie..normalne
                  ze kazdy jest inny i ze kazdy zyje tak jak lubi a wszystko mozna
                  spokojnie obgadac i znalesc rozwiazanie bez wprowadzania
                  niepotrzebnych polemik
                  • syriana Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:30
                    > a wszystko mozna
                    > spokojnie obgadac i znalesc rozwiazanie bez wprowadzania
                    > niepotrzebnych polemik


                    to jest FORUM na Boga!
                    tu się właśnie polemizuje, a nie znajduje rozwiązania, bo te każdy sobie we
                    własnym zakresie organizuje
                    • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:38
                      syriana napisała:

                      > > a wszystko mozna
                      > > spokojnie obgadac i znalesc rozwiazanie bez wprowadzania
                      > > niepotrzebnych polemik
                      >
                      >
                      > to jest FORUM na Boga!
                      > tu się właśnie polemizuje, a nie znajduje rozwiązania, bo te każdy
                      sobie we
                      > własnym zakresie organizuje


                      oj to przepraszam pomylilam aders ja myslalam ze to jest po to aby
                      mamy mogly sie wspierac na wzajem
                      • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:39
                        ju-sss napisała:


                        > oj to przepraszam pomylilam aders ja myslalam ze to jest po to aby
                        > mamy mogly sie wspierac na wzajem

                        Poszukaj w słowniku znaczenie słowa "forum" wink
                        • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:46
                          mama_kotula napisała:

                          > ju-sss napisała:
                          >
                          >
                          > > oj to przepraszam pomylilam aders ja myslalam ze to jest po to
                          aby
                          > > mamy mogly sie wspierac na wzajem
                          >
                          > Poszukaj w słowniku znaczenie słowa "forum" wink
                          >
                          no nie napisali tam "strona dla klotliwych" smile
                      • syriana Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:42
                        zapodaj jakiś problem, dostaniesz wsparcie

                        + całkiem miłą dawkę polemik, polemik z polemikami i garść refleksji na
                        okołożyciowe tematy, niekoniecznie z Twoją sytuacją związane
                  • kawka74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:31
                    normalne
                    > ze kazdy jest inny i ze kazdy zyje tak jak lubi a wszystko mozna
                    > spokojnie obgadac i znalesc rozwiazanie bez wprowadzania
                    > niepotrzebnych polemik

                    Ależ oczywiście, że można. I że każdy jest inny.
                    A kłótnie to taki lokalny folklor, przywykniesz.
              • agagin Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 18:00
                > nie chodzi o to ze nie ma prawa sie wypowiedziec tylko mnie
                ciekawi
                > po co sie zapisala skoro ja to nie dotyczy..ja nie wchodze na
                forum
                > o fotografi skoro mnie to nie dotyczy


                no chyba wlasnie jak najbardziej dotyczy!!! Skoro ktos ma znajomych
                z dziecmi a nie chce sie spotykac z dziecmi tylko znajomymi, to jak
                najbardziej go to dotyczy.


                ______
                ciemna maso ludzka, wlacz swiatlo, niech chociaz ono cie oswieci!
        • sanna.i Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 07.05.08, 09:43
          A ktoś cię zmusza do zabawy z tymi dziećmi? Mnie też wiele rzeczy irytuje, ale
          nie mam roszczeń, żeby 'te rzeczy' zniknęły z powierzchni ziemi. Taki lajf.
          Poza tym pierwsze słyszę, żeby parze młodej przeszkadzały dzieci na weselach.
          Najczęściej są one krótko, bo wcześnie kładą się spać. Poza tym nie widzę
          powodu, dlaczego miałyby przeszkadzać. Na moim były dzieci, nie widziałam problemu.
      • gorzkasweetie Re: W kwestii lubienia dzieci 22.04.08, 12:12
        Jest jakiś święty obowiązek? Trzeba lubić dzieci? Zwłaszcza cudze?
        Nie widzę powodu, dla którego inni mają wielbić czy choćby lubić
        moje dziecko. Nie muszą. Ja sama nieszczególnie lubię cudze dzieci.
        Prawdę mówiąc nigdy mnie nie rozczulały, ani nie zachwycały. Raczej
        wkurzały. Swoje dziecię wielbię i kocham, ale innych ani trochę. Nie
        wyznaję opcji "wszystkie dzieci nasze są". I tym samym na imprezy z
        dzieckiem nie chodzę. Jak nie mam z kim córki zostawić - nie idę na
        imprezę, gdy wiem, że dzieci nie są tam mile widziane.
        • kropkacom Re: W kwestii lubienia dzieci 22.04.08, 13:17
          > Jest jakiś święty obowiązek? Trzeba lubić dzieci?

          A jest jakiś obowiązek w ogóle? Trzeba lubić innych dorosłych?
          • mama_kotula Re: W kwestii lubienia dzieci 22.04.08, 13:25
            kropkacom napisała:

            > > Jest jakiś święty obowiązek? Trzeba lubić dzieci?
            >
            > A jest jakiś obowiązek w ogóle? Trzeba lubić innych dorosłych?

            Ta dyskusja nie dotyczy dorosłych, tylko dzieci.
            I faktycznie - o ile każdy się zgodzi, że nie ma obowiązku lubienia wszystkich
            dorosłych, to istnieje grupa osób, która jest szczerze oburzona tym, że ktoś nie
            lubi dzieci.
            • kropkacom Re: W kwestii lubienia dzieci 22.04.08, 13:30
              Kotula, nie zrozum mnie źle ale jak człowiek ma własne dzieci a inne go drażnią
              albo gorzej? Jak to tok myślenia? Moje fajne inne okropne?
              • mama_kotula Re: W kwestii lubienia dzieci 22.04.08, 13:52
                kropkacom napisała:

                > Kotula, nie zrozum mnie źle ale jak człowiek ma własne dzieci a inne go
                drażnią albo gorzej? Jak to tok myślenia? Moje fajne inne okropne?

                Mnie czasami drażnią wszystkie dzieci. Moje nawet bardziej niż inne tongue_outPPP
                • kropkacom Re: W kwestii lubienia dzieci 22.04.08, 13:55
                  Generalnie ja tez mam często nerwa. Ale jakoś nadal lubię dzieci i (ojejsmile cudze
                  też. No, ale nie ma obowiązku....
                  • mama_kotula Re: W kwestii lubienia dzieci 22.04.08, 14:04
                    kropkacom napisała:

                    > Generalnie ja tez mam często nerwa. Ale jakoś nadal lubię dzieci i (ojejsmile cudz
                    > e
                    > też. No, ale nie ma obowiązku....

                    Zgadza się, nie ma.
                    Widzisz, Kropka - ja mam syna z zaburzeniami zachowania, z Zespołem Aspergera. Mimo, że go bardzo kocham, to są dni, kiedy konieczność opanowania jego natręctw, fobii i tak dalej powoduje, że o 17.00 padam na ryło z nóg i zatykam uszy watą, aby stłumić ciągły hałas.

                    Za dziećmi nie przepadam. Dokładnie rzecz biorąc - z powodu tego zmęczenia, które we mnie powodują. Dwoje dzieci to podwójny hałas (nawet jeśli zajmą się sobą, bo syn jest dość konfliktowy, ma silne poczucie własności i pewne, jak to nazywam, "zamknięte klapki w łebku" wink, do których otwarcia jeszcze daleka droga). Nie przepadam za towarzystwem dzieci, bo moje własne mnie potrafi tak wykończyć, że nie potrafię już potem zachwycać się super-mega-grzecznym dzieckiem znajomych, które chce prowadzić ze mną miłą pogawędkę, a ja marzę tylko o tym, aby przestało mi brzęczeć nad uchem.
                    Od jakiegoś czasu moim ulubionym dźwiękiem jest cisza albo spokojna, bardzo spokojna rozmowa dorosłych smile
                    • kropkacom Re: W kwestii lubienia dzieci 22.04.08, 14:07
                      Mam pięcioletnie bliźniaki, mega energiczne. Ale lobię jak w domu jest więcej
                      dzieci. Jakoś za ciszą nie tęsknie. Może jedynie spania dłuższego mi brak.
                      • mama_kotula Re: W kwestii lubienia dzieci 22.04.08, 14:13
                        kropkacom napisała:

                        > Jakoś za ciszą nie tęsknie.

                        Ja tęsknię. Widzisz, Kropeczko - ludzie są różni. Mam zaburzenia SI i
                        nadwrażliwość słuchową, wata w uszach to codzienność, żeby chociaż stłumić
                        dźwięki dochodzące z otoczenia.
                        • gonia28b Re: W kwestii lubienia dzieci - że się wtrącę... 22.04.08, 14:40
                          Tak samo jak można lubieć i nie lubieć dzieci, tak samo można je
                          posiadać po prostu lub nie - i jest to zasadnicza różnica.

                          Mamę_Kotulę i 18_lipcową mimo, że w kwestii powyższej mają zbieżne
                          zdanie, inaczej je zupełnie postrzegam.
                          Mama_Kotula jest osobą, która dzieci posiada wychowuje, ale jest też
                          osobą twardo stąpającą po ziemi, ma własne zdanie i jasno mówi co
                          się jej podoba, a co nie - szacun...
                          18_lipcowa powołując się jedynie na swoje obserwacje, sama dzieci
                          nie posiadając, ma w rzeczywistości ŻADNE pojęcie na temat
                          posiadania i wychowywania dziecka.
                          A forum pt. "emama" jak nazwa wskazuje jest przeznaczone dla matek.
                          I mimo, że jest ono publiczne, ogólnodostępne, to dorosły człowiek o
                          ile nie jest świnką morską powinien mieć na tyle oleju w głowie,
                          żeby na forach z kanonu "edziecka" nie wygłaszać najróżniejszych
                          herezji.

                          A co do zabierania dzieci na imprezę:
                          czasem umawiamy się ze znajomymi wraz z dziećmi, a czasem bez - to
                          zależy od wielu różnych czynników i decydujemy o tym sami.
                          A ten wątek i to jeszcze rozrośnięty w krótkim czasie do takich
                          rozmiarów (zanim skończę pisać, to pewnie stuknie juz 200 postów big_grin)
                          uważam za... dziecinadę smile
                          • kawka74 Re: W kwestii lubienia dzieci - że się wtrącę... 22.04.08, 14:48
                            > 18_lipcowa powołując się jedynie na swoje obserwacje, sama dzieci
                            > nie posiadając, ma w rzeczywistości ŻADNE pojęcie na temat
                            > posiadania i wychowywania dziecka.
                            > A forum pt. "emama" jak nazwa wskazuje jest przeznaczone dla matek.
                            > I mimo, że jest ono publiczne, ogólnodostępne, to dorosły człowiek o
                            > ile nie jest świnką morską powinien mieć na tyle oleju w głowie,
                            > żeby na forach z kanonu "edziecka" nie wygłaszać najróżniejszych
                            > herezji.

                            Rany boskie, co za herezje...
                          • mama_kotula Re: W kwestii lubienia dzieci - że się wtrącę... 22.04.08, 14:49
                            gonia28b napisała:
                            > Mamę_Kotulę i 18_lipcową mimo, że w kwestii powyższej mają zbieżne
                            > zdanie, inaczej je zupełnie postrzegam.
                            > Mama_Kotula jest osobą, która dzieci posiada wychowuje, ale jest też
                            > osobą twardo stąpającą po ziemi, ma własne zdanie i jasno mówi co
                            > się jej podoba, a co nie - szacun...
                            > 18_lipcowa powołując się jedynie na swoje obserwacje, sama dzieci
                            > nie posiadając, ma w rzeczywistości ŻADNE pojęcie na temat
                            > posiadania i wychowywania dziecka.

                            Gonia, mimo całej sympatii do ciebie - dlaczego uważasz, że opinia osoby bezdzietnej jest mniej wartościowa niż opinia matki?
                            Ja uważam, że to dość cenny głos - znaczy głos bezdzietnego, niekoniecznie konkretnie Lipcowej. Ano bo taka osoba bezdzietna inaczej postrzega pewne sprawy. A sporo matek przyjmuje za pewnik, że np. towarzystwo będzie pełne zrozumienia do faktu, iż w ostatniej chwili zawiodła ją opiekunka i musiała dziecię przywlec ze sobą - bo ona by to zrozumiała, posiada dzieci i wie jak jest. I tu jest cenny głos bezdzietnego, który - tak jak napisałaś - myśli innymi kategoriami. I też trzeba go brać pod uwagę, bo towarzystwo imprezowe nie składa się zawsze tylko z matek dzieciom smile)
                            • gonia28b Re: W kwestii lubienia dzieci - że się wtrącę... 22.04.08, 15:27
                              Problem w tym, że akurat miałam na myśli osobę 18_lipcowej smile
                              osobiście do osób bezdzietnych nie mam nic, pod warunkiem, że są to
                              ludzie myślący - innych po prostu nie znam smile
                          • syriana Re: W kwestii lubienia dzieci - że się wtrącę... 22.04.08, 14:53
                            > A forum pt. "emama" jak nazwa wskazuje jest przeznaczone dla matek.
                            > I mimo, że jest ono publiczne, ogólnodostępne, to dorosły człowiek
                            > o ile nie jest świnką morską powinien mieć na tyle oleju w głowie,
                            > żeby na forach z kanonu "edziecka" nie wygłaszać najróżniejszych
                            > herezji.

                            ale opinie na tamat np. sytuacji, w której właściwa dzieciom niedojrzałość
                            społeczna, manifestowana w specyficzny i zrozumiały zważywszy na okoliczzości
                            sposób, już można wygłaszać..?

                            czy do werbalizacji takich wniosków również tylko odpowiedni staż kombatancki
                            upoważnia?
                          • 18_lipcowa1 Re: W kwestii lubienia dzieci - że się wtrącę... 22.04.08, 14:58
                            z tym czepianiem sie ze nie powinnam tu byc, daj juz spokoj, moge
                            pisac gdzie chce, bo po to sa fora.
                            Nie powinnam byc tez na forum Telewizja - bo nie pracuje w TV i
                            rzadko ja ogladam? Nie powinnam byc na forum Fitness bo go aktualnie
                            nie uprawiam, ani na forum Slub bo juz jestem po slubie? No daruj
                            sobie.

                            Druga sprawa - nie wyrazaj sie pogardliwie o moich radach na tematy
                            o kotrych uwazasz ze nie mam pojecia.JA swoje zdanie zawsz moge
                            wyrazic, ty nie musisz go sluchac ani stosowac.Ale to nadal nie
                            oznacza ze jestem glupsza, albo ze malo wiem. To lekka ingorancja z
                            Twojej strony, tylko dlatego ze nie mam dzieci nie mam prawa mowic
                            co mysle czasem?????????
                            Wiesz co pielegniarka tez nie jestem a umiem udzielic pierwszej
                            pomocy, zalozyc opatrunek i zrobic zastrzyk.
                            • gonia28b Re: W kwestii lubienia dzieci - że się wtrącę... 22.04.08, 15:22
                              18_lipcowa1 napisała:

                              > z tym czepianiem sie ze nie powinnam tu byc, daj juz spokoj, moge
                              > pisac gdzie chce, bo po to sa fora.
                              > Nie powinnam byc tez na forum Telewizja - bo nie pracuje w TV i
                              > rzadko ja ogladam?

                              w sumie... po co???

                              Nie powinnam byc na forum Fitness bo go aktualnie
                              > nie uprawiam,

                              a w ogóle kiedykolwiek się tym interesowałaś???

                              > ani na forum Slub bo juz jestem po slubie? No daruj
                              > sobie.

                              no pewnie, no bo wszystkie możliwe fora powstały z myślą o
                              18_lipcowej, żeby wszyscy widzieli jaka ona niesamowicie mądra big_grinDD

                              >
                              > Druga sprawa - nie wyrazaj sie pogardliwie o moich radach na
                              tematy
                              > o kotrych uwazasz ze nie mam pojecia.JA swoje zdanie zawsz moge
                              > wyrazic, ty nie musisz go sluchac ani stosowac.Ale to nadal nie
                              > oznacza ze jestem glupsza, albo ze malo wiem. To lekka ingorancja
                              z
                              > Twojej strony, tylko dlatego ze nie mam dzieci nie mam prawa mowic
                              > co mysle czasem?????????

                              pojęcie o wychowaniu dziecka masz zerowe i to nie tylko ja tutaj
                              dostrzegam.
                              a skoro ogłupocie wspomniałaś, to - już tutaj to ktoś zauważył -
                              głupia jesteś o tyle, że się uważasz kogoś mądrzejszego od osób
                              doświadczonych.

                              > Wiesz co pielegniarka tez nie jestem a umiem udzielic pierwszej
                              > pomocy, zalozyc opatrunek i zrobic zastrzyk.

                              a to szacun smile
                              aczkolwiek to nie to samo co pracować w szpitalu w zawodzie
                              pielęgniarki i na codzień spotykać się z bólem i cierpieniem u
                              innych ludzi.
                              Tak samo, jak umiejętność przewinięcia dziecku pieluchy, czy wzięcia
                              go na chwilę na ręce, to nie to samo co być w ciąży, urodzić je,
                              a potem karmić i zajmować się nim dzień i noc.

                              PS. miło by było, gdybyś się czasami po prostu zastanowiła co
                              piszesz i w jakim celu na forach.
                              • 18_lipcowa1 Re: W kwestii lubienia dzieci - że się wtrącę... 22.04.08, 15:33

                                > > z tym czepianiem sie ze nie powinnam tu byc, daj juz spokoj,
                                moge
                                > > pisac gdzie chce, bo po to sa fora.
                                > > Nie powinnam byc tez na forum Telewizja - bo nie pracuje w TV i
                                > > rzadko ja ogladam?
                                >
                                > w sumie... po co???
                                >
                                > Nie powinnam byc na forum Fitness bo go aktualnie
                                > > nie uprawiam,
                                >
                                > a w ogóle kiedykolwiek się tym interesowałaś???
                                >
                                > > ani na forum Slub bo juz jestem po slubie? No daruj
                                > > sobie.
                                >
                                > no pewnie, no bo wszystkie możliwe fora powstały z myślą o
                                > 18_lipcowej, żeby wszyscy widzieli jaka ona niesamowicie mądra big_grin

                                No widzisz, to masz problem. Bo moge byc na kazdym forum ktore nie
                                jest ukryte, po to wlasnie forum jest. Zeby byc i sie wypowiedziec.
                                Jesli tobie to nie pasuje to zaloz swoje, ukryj je i bedzie po
                                sprawie. W innej sytuacji musisz liczyc sie z tym ze tu pisze, i po
                                prostu mnie wygasic. Wtedy nie bedziesz widziala moich postow.
                                Co do porownan forow, - tak bywam na ww forach, bo mam tam cos do
                                napisania, niemniej tez niby tam byc nie powinnam wg twojego
                                rozumowiania.
                                DLaczego?




                                > pojęcie o wychowaniu dziecka masz zerowe i to nie tylko ja tutaj
                                > dostrzegam.


                                I co z tego?
                                Co z tego? Nadal tu moge byc i tymi uwagami mnie stad nie wygonisz
                                Bez sensu non stop to podkreslasz.

                                > a skoro ogłupocie wspomniałaś, to - już tutaj to ktoś zauważył -
                                > głupia jesteś o tyle, że się uważasz kogoś mądrzejszego od osób
                                > doświadczonych.

                                Tego nie napisalam, nie pisalam nigdy ze uwazam sie za madrzejsza.

                                > > Wiesz co pielegniarka tez nie jestem a umiem udzielic pierwszej
                                > > pomocy, zalozyc opatrunek i zrobic zastrzyk.
                                >
                                > a to szacun smile
                                > aczkolwiek to nie to samo co pracować w szpitalu w zawodzie
                                > pielęgniarki i na codzień spotykać się z bólem i cierpieniem u
                                > innych ludzi.

                                Ale tez nie powoduje ze jestem gorsza, glupsza albo nie zabiera mi
                                prawa do wyrazenia opinii/.

                                > Tak samo, jak umiejętność przewinięcia dziecku pieluchy, czy
                                wzięcia
                                > go na chwilę na ręce, to nie to samo co być w ciąży, urodzić je,
                                > a potem karmić i zajmować się nim dzień i noc.
                                >
                                > PS. miło by było, gdybyś się czasami po prostu zastanowiła co
                                > piszesz i w jakim celu na forach.
                                • gonia28b jedyna MĄDRA rzecz 22.04.08, 16:01
                                  to wygasić lipcową, bo szkoda sobie nerwów psuć smilesmilesmilesmile

                                  zwłaszcza jeśli się odnosi wrażenie, że się rozmawia z kilkuletnim
                                  dzieckiem, a nie z dorosłą kobietą...
                                  • aniorek Re: jedyna MĄDRA rzecz 22.04.08, 16:20
                                    Jessu, kolejna. Coscie sie tak uwziely na dziewczyne? Jakos inne mamy zgadzaja
                                    sie z Lipcowa, a wy obie (Ty plus Niya) zamiast normalnie dyskutowac,
                                    kwestionujecie jej sposob myslenia. Bardzo nieladnie i bardzo prymitywnie. Moze
                                    idzcie przekopac ogrodek, albo cos w ten desen, zamiast rozladowywac sie na
                                    obcych osobach, ktore osmielily sie wyrazic swoj poglad.
                                  • aniorek Re: jedyna MĄDRA rzecz 22.04.08, 16:22
                                    A ja wlasnie chcialam spytac, ile Ty masz lat. Ale to ponoc nieladnie. Zreszta,
                                    jak widac, wiek nijak sie ma do dojrzalosci emocjonalnej.
                                    • gonia28b Re: jedyna MĄDRA rzecz 22.04.08, 17:00
                                      Aniorku, zgadzam się z Tobą akurat w 100%, chociaż nie mam
                                      obowiązku smile
                                  • 18_lipcowa1 Re: jedyna MĄDRA rzecz 22.04.08, 16:37
                                    gonia28b napisała:

                                    > to wygasić lipcową, bo szkoda sobie nerwów psuć smilesmilesmilesmile
                                    >
                                    > zwłaszcza jeśli się odnosi wrażenie, że się rozmawia z kilkuletnim
                                    > dzieckiem, a nie z dorosłą kobietą...


                                    bo????????bo co takiego napisalam?
                    • kawka74 Masz priva na gazetowej n/t 22.04.08, 14:23

                      • mama_kotula Odpisałam :)))) n/t 22.04.08, 14:38

                        • kawka74 Re: Odpisałam :)))) n/t 22.04.08, 14:46
                          ja też odpisałam big_grin
              • sir.vimes Kropkacom, ty lubisz wszystkie cudze dzieci??????? 22.04.08, 19:30
                bo ja nie widzę powodu.

                Lubie swoje dziecko , lubię swojego męża -ale to nie znaczy, ze automatycznie
                lubię wszystkie dzieci i wszystkich mężów...
      • jacek226315 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 23.04.08, 21:40
        kropkacom: a gdzie autorka postu stwierdza,ze nie lubi dzieci,czy Wy
        ludzie juz zapomnieliscie czytac po polsku?Ja tez jestem przeciw
        zabieraniu dzieci wszedzie ze soba.Idziesz na imoreze i okazuje
        sie,ze jakas para prezyprowadzla swa pocieche .Czesto tak sie
        zdaza ,ze sa wszyscy dorosli i jedno dziecko.Trzeba sie wtedy liczyc
        z kazdym slowem by sie w czasie opowiadania dowcipow nie wymknelo
        cos, itd. Dorosli zamiast zajac sie soba musza byc nianka dla
        jednego dzieciaka ktorego naodpiekunczy rodzice nie moga zostawic w
        domu.
        • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 23.04.08, 22:09
          Zapytaj Lipcowej czy lubi? Oh, przepraszam. Ona lubi dzieci tylko nie ma ochoty
          przebywać z nimi, irytują ją i nie lubi sie z nimi bawić.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=78658814&a=78659779
          • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 23.04.08, 22:10
            Ale oczywiście zdaje sobie sprawę ze nie ma takiego obowiązku.
        • iwles Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 23.04.08, 22:15

          jacek226315 napisał:

          > a gdzie autorka postu stwierdza,ze nie lubi dzieci,czy
          > Wy ludzie juz zapomnieliscie czytac po polsku?


          Och..., bo autorka wątku nie od dziś jest na forum i niejeden raz
          wyraziła dopitnie swoją opinię na ten temat.
    • niya Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 09:54
      Lipcowa im więcej czytam Twoich "wynurzeń" tym bardziej się upewniam, że jesteś
      po prostu ignorantką!
      Czy tak trudno Ci zrozumieć, że łatwo wyrażać takie opinie jak się dzieci nie
      ma? czy jak się dorobisz dziecka to będziesz mogła szczerze podpisać pod tymi
      wszystkimi wypowiedziami, którymi częstujesz dzieciate matki i ich pouczasz jak
      je powinny wychowywać?
      Jak masz ochotę na niedzieciate towarzystwo to się umawiaj z niedzieciatymi, a
      nie krytykuj rodziców, którzy najzwyklej w świecie lubią zabierać dzieci ze sobą
      i im nie przeszkadzają! Dlaczego to dzieciaci rodzice mają rezygnować z zabawy
      skoro to Ty masz z tym problem?

      Za każdym razem jak wdaję się z Tobą dyskusję to potem żałuję, że w ogóle
      zaczynałam bo wiem, że jesteś najbardziej niekumatą osobą jaką znam, której
      gdyby pokazywali czarne to i tak powie że to białe choć wie, że się myli, ale
      będzie mówić białe na czarne aby postawić na swoim smile.
      Czy ty nie pracujesz w ogóle? non stop masz chorobowe? wyrzucili Cię z biura za
      bycie mądrzejszą od szefa? big_grin
      • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:01
        Niya, ja w przeciwieństwie do Lipcowej - mam dziecko, nawet dwoje. I też mi przeszkadzają dzieci na imprezie.

        To znaczy, na większości imprez mi dzieci przeszkadzają.

        I nie chodzi o resetowanie się alkoholem, jak ktoś tu napisał. Chodzi mi o zwyczajną, spokojną, niczym nie przerywaną relaksującą rozmowę. Bo na większość imprez chodzę po to, aby odpocząć od ciągłego przerywania i obecności dzieci.

        > Jak masz ochotę na niedzieciate towarzystwo to się umawiaj z niedzieciatymi, a nie krytykuj rodziców, którzy najzwyklej w świecie lubią zabierać dzieci ze sobą i im nie przeszkadzają! Dlaczego to dzieciaci rodzice mają rezygnować z zabawy skoro to Ty masz z tym problem?

        Ano chodzi o to, aby wszystkim uczestnikom imprezy było dobrze.
        Jeśli impreza z założenia przeznaczona jest dla dorosłych, a jakaś parka, która "lubi zabierać dzieci ze sobą i im nie przeszkadzają" zabierze swoje latorośle, nie zważając na innych uczestników imprezy - to trochę nie halo, nie uważasz? Oni mogą zrezygnować z wzięcia dzieci na imprezę i nie będzie to dla nich dyskomfort, bo nie uwierzę, że bawią się dobrze WYŁĄCZNIE w obecności dzieci (jeśli tak jest, to ja im serdecznie współczuję), natomiast reszta imprezy nie może zrezygnować z narzuconej im z góry obecności dziecka.
        • niya Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:24
          Kotula chodzi o to, że jeśli nie lubisz dzieci i ich towarzystwa na imprezie na
          którą się wybierasz i wiesz, że będzie to impreza a nie zwykła popijawa to nie
          idziesz, jeśli organizator imprezy zna swoich gości i wie że dzieci
          przeszkadzają innym gościom to prosi tych dzieciatych o nieprzyprowadzanie
          pociech czy to trudne?
          Ja nie chodzę do kina przed godziną 20 bo wiem że trafię na ciamkające ze
          wszystkich stron dzieciaki, szeleszczące, kruszące, ciamkające tym co przyniosą
          do jedzenia
          nie chodzę do knajp w których wiem, że nie ma wydzielonych stref dla niepalących
          bo nienawidzę dymu papierosowego,
          nie chodzę do hipermarketów bo drażni mnie tłum i długie kolejki do kas itd...
          jeśli wiem, ze tam gdzie idę mogę się źle bawić z tego i tego powodu to się nad
          tym zastanawiam.
          Jak masz przed sobą imprezę na której wiesz, że moga być dzieci bo
          organizatorowi imprezy one nie wadzą to dzwonisz do organizatora i mówisz, że
          nie idziesz na imprezę ale piszesz się na następną na której nie będzie dzieci.
          Trzeba mówić jasno i wprost czego się oczekuje i co nas wnerwia. A jeśli
          organizator imprezy mimo wiedzy iż Tobie dzieci wadzą woli zapraszać tych
          dzieciatych a nie Ciebie to trudno big_grin
          O weselach nie dyskutuję bo wiadomo, że wesele jest raz i nie każdy zaproszony
          jest w stanie oddać komuś dziecko pod opiekę, a jeśli państwo młodzi zrezygnują
          z towarzystwa ulubionego kuzyna bo nie ma on z kim dziecka zostawić to ich problem.
          • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:35
            niya napisała:

            > Kotula chodzi o to, że jeśli nie lubisz dzieci i ich towarzystwa na imprezie
            na którą się wybierasz i wiesz, że będzie to impreza a nie zwykła popijawa to
            nie idziesz, jeśli organizator imprezy zna swoich gości i wie że dzieci
            przeszkadzają innym gościom to prosi tych dzieciatych o nieprzyprowadzanie
            pociech czy to trudne?

            No to ja nie wiem, o co ci chodzi.
            Bo co do meritum się zgadzamy.
            Jest jednak pewien typ osób, który swoje dzieci targa zawsze i wszędzie, nie
            zważając na napomnienie organizatora, że większości to przeszkadza. Dlaczego JA
            mam rezygnować z imprezy przez idiotyczne podejście kogoś do sprawy?
            Osoba taka nie spełnia warunków bycia na imprezie i to ona imho powinna z tej
            imprezy zrezygnować.
            Jakieś zasady współżycia powinny być.

            > Trzeba mówić jasno i wprost czego się oczekuje i co nas wnerwia. A jeśli
            organizator imprezy mimo wiedzy iż Tobie dzieci wadzą woli
            > zapraszać tych dzieciatych a nie Ciebie to trudno big_grin

            Ok - i to jest mój problem, wtedy na imprezę nie idę. Proste.

            > O weselach nie dyskutuję bo wiadomo, że wesele jest raz i nie każdy zaproszony
            jest w stanie oddać komuś dziecko pod opiekę, a jeśli państwo młodzi zrezygnują
            z towarzystwa ulubionego kuzyna bo nie ma on z kim dziecka zostawić to ich problem.

            Rozwala mnie "nie każdy zaproszony jest w stanie oddać komuś dziecko pod opiekę".
            Czy o weselu dowiaduje się człowiek z dnia na dzień?
            Nie. Dowiaduje się przynajmniej kilka miesięcy wcześniej. Przez taki czas można
            znaleźć 25 opiekunek i przyzwyczaić dziecię do bycia z nimi. Potem można te
            opiekunki zabrać na wesele i ulokować z dziećmi na czas wesela w hotelu, albo
            jeszcze lepiej - zostawić w domu.

            A jeśli rzeczywiście jest problem - cóż, szanuję wolę państwa młodych.
          • chicarica Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:35
            niya napisała:
            > Jak masz przed sobą imprezę na której wiesz, że moga być dzieci bo
            > organizatorowi imprezy one nie wadzą to dzwonisz do organizatora i mówisz, że
            > nie idziesz na imprezę ale piszesz się na następną na której nie będzie dzieci.

            Zabrakło mi tutaj opcji: idziesz na imprezę na której wiesz, że nie ma być
            dzieci lub wszystko na to wskazuje (np. zaczyna się o 20 i mowa była o tym, żeby
            nie przyjeżdżać samochodem), a tu zonk: okazuje się, że ktoś z gości przyciągnął
            ze sobą progeniturę, progenitura biega, zaczepia, przeszkadza w rozmowach,
            domaga się uwagi, a z upływem czasu zaczyna być marudna ze zmęczenia i następnie
            zostaje położona spać w pokoju obok, a rodzice każą ściszyć rozmowy bo
            progenitura śpi, i w ten sposób impreza praktycznie przekształca się w szeptankę?
            Co wtedy? Rozumiem, że następnym razem, kiedy zobaczę na takiej imprezie dzieci,
            mam obrócić się na pięcie i wyjść?
      • inia25 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:02
        ale przeciez lipcowa wyraźnie napisała, że sa imprezy na któe dzieci
        zabrac można, sa imprezy na które zabierac nei należy. I zgadzam sie
        z nia. Jeśli impreza jest rodzino-dziecięca, to oczywiście obecność
        dzieci jest wskazana i nie powinna nikomu przeszkadzać, a jesli
        przeszkadza, to te osoby moga wówczas nie przychodzić. A sa imprezy
        na które zabieranie dzieci to po prostu skrajny debilizm rodziców. I
        uważam, że rodzicom bez dzieci nie należy się na imprezie komfort w
        postaci brau dzieci znajomych.

        Dla wyjasnienia - mam dziecko.
        • inia25 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:07
          inia25 napisała:

          > I uważam, że rodzicom bez dzieci nie należy się na imprezie
          komfort w postaci brau dzieci znajomych.


          oczywiście NALEŻY SIĘ
      • 18_lipcowa1 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:03


        > Lipcowa im więcej czytam Twoich "wynurzeń" tym bardziej się
        upewniam, że jesteś
        > po prostu ignorantką!
        > Czy tak trudno Ci zrozumieć, że łatwo wyrażać takie opinie jak się
        dzieci nie
        > ma? czy jak się dorobisz dziecka to będziesz mogła szczerze
        podpisać pod tymi
        > wszystkimi wypowiedziami, którymi częstujesz dzieciate matki i ich
        pouczasz jak
        > je powinny wychowywać?
        > Jak masz ochotę na niedzieciate towarzystwo to się umawiaj z
        niedzieciatymi, a
        > nie krytykuj rodziców, którzy najzwyklej w świecie lubią zabierać
        dzieci ze sob
        > ą
        > i im nie przeszkadzają! Dlaczego to dzieciaci rodzice mają
        rezygnować z zabawy
        > skoro to Ty masz z tym problem?
        >


        DLatego ze nie wszystko jest dla dzieci, a rodzice nie przestali byc
        ludzmi, doroslymi ludzmi ktorzy maja prawo sie pobawic sami.

        > Za każdym razem jak wdaję się z Tobą dyskusję to potem żałuję, że
        w ogóle
        > zaczynałam bo wiem, że jesteś najbardziej niekumatą osobą jaką
        znam, której
        > gdyby pokazywali czarne to i tak powie że to białe choć wie, że
        się myli, ale
        > będzie mówić białe na czarne aby postawić na swoim smile.


        To sie nazywa miec swoje zdanie.


        > Czy ty nie pracujesz w ogóle? non stop masz chorobowe? wyrzucili
        Cię z biura za
        > bycie mądrzejszą od szefa? big_grin


        A co Cie to obchodzi?
        >
      • 18_lipcowa1 niya nie lyso ci? 22.04.08, 10:07
        wiekszosc dzieciatych mam mnie poparla.
        Je tez masz zamiar objechac?
        • mama_kotula Re: niya nie lyso ci? 22.04.08, 10:13
          18_lipcowa1 napisała:

          > wiekszosc dzieciatych mam mnie poparla.
          > Je tez masz zamiar objechac?

          Bo generalnie chodzi też o to - wybacz Niya, kochana - że Niya ma bardzo, ale to bardzo spokojne dziecko. Takie, które nie przeszkadza, nie przerywa, nie zakłóca spotkania dorosłych w jakikolwiek sposób, jest słodkie i miłe, i w ogóle jakby nie było dziecka.

          Takie dziecię ewentualnie nie przeszkadzałoby mi na imprezie, jeśli już rodzice koniecznie muszą je zaciągnąć tam wink)), jeślibym nie odczuła obecności dziecka w żaden sposób, to nie ma problemu.

          Nie da się jednak ukryć, że większość dzieci to dzieci, których obecność jednak da się w jakiś sposób odczuć.
          • niya Re: niya nie lyso ci? 22.04.08, 10:39
            Kotula, fakt, że mam idealne dziecko nie ma tu nic do rzeczy.
            Nie mówię, że na wszystkich imprezach dzieci są wskazane, wiadomo, że są imprezy
            na których obecność dziecka by przeszkadzała i których rodziców
            przyprowadzających je należało by ukamienować smile.
            Pisałam już wyżej że to organizator imprezy ma za zadanie znać swoich gości,
            jeśli wie, że na danej imprezie będą rodzice z dziećmi to nie zaprasza tych i
            tych osób, jeśli wie, że dane małżeństwo mimo najszczerszych chęci bycia na
            danej imprezie nie da rady zostawić nikomu dziecka pod opieką to im tłumaczy
            dlaczego ich dziecko dla innych to dyskomfort.
            Jeśli ktoś kto Cię zaprasza na imprezę nie wie o Twojej "awersji" do dzieci i
            zaprasza innych z pociechami to miejsce pretensje do siebie, że albo nie
            uprzedziliście o tym i nie był w stanie zapobiec wasze irytacji bo mu dzieci
            przeszkadzały, albo zrezygnujcie z pójścia na nią, zaoszczędzicie sobie nerwów
            ze spotkania z młodszymi a właścicielowi imprezy wyrzutów sumienia, że się źle
            bawicie smile.

            Lipcowa, nie nie jest mi łyso smile w przeciwieństwie do Ciebie wiem że ludzie
            mogą mieć odmienne zdanie niż ja i ja to potrafię uszanować i zaakceptować, a Ty
            rzucasz swoje zdanie i krytykujesz jak leci tych, którzy się z Tobą nie zgadzają smile
            • 18_lipcowa1 Re: niya nie lyso ci? 22.04.08, 10:40

              > Lipcowa, nie nie jest mi łyso smile w przeciwieństwie do Ciebie wiem
              że ludzie
              > mogą mieć odmienne zdanie niż ja i ja to potrafię uszanować i
              zaakceptować, a T
              > y
              > rzucasz swoje zdanie i krytykujesz jak leci tych, którzy się z
              Tobą nie zgadzaj
              > ą smile


              ze jak??????
              przytoczyc Ci twoj pierwszy post z tej dyskusji?
              to ty mnie zaatakowalas.
              • niya Re: niya nie lyso ci? 22.04.08, 10:53
                > ze jak??????
                > przytoczyc Ci twoj pierwszy post z tej dyskusji?
                > to ty mnie zaatakowalas.

                niesamowite, udało mi się zirytować Lipcową hehe, gdzie Twój luz kobieto?
                Nie musisz mi nic przytaczać, wiem co piszę i nie chodziło mi o ten wątek ale o
                całokształt Twoich wypowiedzi, nie rozumiem dlaczego jesteś tak na wszystkich
                cięta którzy mają inne zdanie? Chyba więcej tolerancji nie zabiłoby Cię, czasem
                Twoje wypowiedzi na kilometr pogardą czuć i tyle
                • 18_lipcowa1 Re: niya nie lyso ci? 22.04.08, 10:57

                  > niesamowite, udało mi się zirytować Lipcową hehe, gdzie Twój luz
                  kobieto?

                  Po czym wnosisz ze mnie zirytowalas?
                  Po znakach zapytania?

                  > Nie musisz mi nic przytaczać, wiem co piszę i nie chodziło mi o
                  ten wątek ale o
                  > całokształt Twoich wypowiedzi, nie rozumiem dlaczego jesteś tak na
                  wszystkich
                  > cięta którzy mają inne zdanie?

                  A Ty czemu?
                  Autor: niya☺ 22.04.08, 09:54 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                  Odpowiedz cytując Odpowiedz

                  Lipcowa im więcej czytam Twoich "wynurzeń" tym bardziej się
                  upewniam, że jesteś
                  po prostu ignorantką!
                  Czy tak trudno Ci zrozumieć, że łatwo wyrażać takie opinie jak się
                  dzieci nie
                  ma? czy jak się dorobisz dziecka to będziesz mogła szczerze podpisać
                  pod tymi
                  wszystkimi wypowiedziami, którymi częstujesz dzieciate matki i ich
                  pouczasz jak
                  je powinny wychowywać?
                  Jak masz ochotę na niedzieciate towarzystwo to się umawiaj z
                  niedzieciatymi, a
                  nie krytykuj rodziców, którzy najzwyklej w świecie lubią zabierać
                  dzieci ze sobą
                  i im nie przeszkadzają! Dlaczego to dzieciaci rodzice mają
                  rezygnować z zabawy
                  skoro to Ty masz z tym problem?

                  Za każdym razem jak wdaję się z Tobą dyskusję to potem żałuję, że w
                  ogóle
                  zaczynałam bo wiem, że jesteś najbardziej niekumatą osobą jaką znam,
                  której
                  gdyby pokazywali czarne to i tak powie że to białe choć wie, że się
                  myli, ale
                  będzie mówić białe na czarne aby postawić na swoim smile.
                  Czy ty nie pracujesz w ogóle? non stop masz chorobowe? wyrzucili Cię
                  z biura za
                  bycie mądrzejszą od szefa? big_grin



                  Chyba więcej tolerancji nie zabiłoby Cię, czasem
                  > Twoje wypowiedzi na kilometr pogardą czuć i tyle


                  Twoje tez, te uwagi na temat mojej pracy, bycia ingnoranka,
                  niekumata. To nie jest to samo?
                  Zwlaszcza ze ty jedna mnie zjechalas, inne mamy jakos nie.
                  To kto tu ma problem?
                  • niya Re: niya nie lyso ci? 22.04.08, 11:14
                    Po pierwsze gdy odpowiadasz mi pytaniem na pytanie niewiele mi wyjaśniasz, po
                    drugie nie obchodzi mnie, że inne mamy Cię nie zjechały, myślisz, że drukuję
                    Twoje posty w których Cię ktoś objedzie i wieszam na ścianie? Ścian by mi brakło
                    tylko.
                    Będziesz mi ten post w którym jedyna Cię skrytykowałam do końca swojej bytności
                    na forum mi wypominać? big_grin

                    Dłuższy czas temu napisałam Ci dlaczego w ten a nie inny sposób Ci odpisuję i
                    dlaczego nigdy nie dojdziemy do wspólnego zdania, widocznie nie zrozumiałaś więc
                    daruję sobie powtarzanie.
                    Nie chce mi się wdawać w dyskusje z Tobą bo wiem z doświadczenia, że to strata
                    czasu, ja mam inne zdanie Ty inne i jedna drugiej nie przekona, choćby nie wiem
                    jak próbowała, dlatego zakończę tą "rozmowę" bo dalszy ciąg sensu nie ma.
                    • 18_lipcowa1 Re: niya nie lyso ci? 22.04.08, 11:19


                      > Po pierwsze gdy odpowiadasz mi pytaniem na pytanie niewiele mi
                      wyjaśniasz, po
                      > drugie nie obchodzi mnie, że inne mamy Cię nie zjechały, myślisz,
                      że drukuję
                      > Twoje posty w których Cię ktoś objedzie i wieszam na ścianie?

                      Nie mysle, uwazam po prostu ze niewazne co uwazasz i co myslisz i
                      czy sie z tym zgadzasz czy nie,albo czy inni nawet mi przyznaja
                      racje, ty po prostu musisz mnie objechac za sam fakt jakie poglady
                      przedstawiam. Mam racje w tym temacie, co przyznaly inne mamy, tylko
                      nie ty.

                      Ścian by mi brakł
                      > o
                      > tylko.
                      > Będziesz mi ten post w którym jedyna Cię skrytykowałam do końca
                      swojej bytności
                      > na forum mi wypominać? big_grin

                      Nie, dlaczego mialabym wypominac.
                      Zacytowalam go, poniewaz napisalas ze to ja krytykuje ludzi o byle
                      co, nie daje prawa do wlasnego zdania itp. itd. To ci pokazalam ze
                      zrobilas to samo. Nie umialas jasno przedstawic argumentow, albo
                      napisac ze chociaz polowicznie mam racje,tylko napisalas ze jestem
                      ignorantka, niekumata i pewnie wywalili mnie z pracy;. No spojrz ze
                      obiektywnie na swoj post, moj post i posty innych mam.


                      > Dłuższy czas temu napisałam Ci dlaczego w ten a nie inny sposób Ci
                      odpisuję i
                      > dlaczego nigdy nie dojdziemy do wspólnego zdania, widocznie nie
                      zrozumiałaś wię
                      > c
                      > daruję sobie powtarzanie.


                      Nie wiem jak to sie ma do tego tematu.
                      Podejrzewam ze nawet nie czytasz, tylko widzisz autora i od razu
                      krytyka.

                      > Nie chce mi się wdawać w dyskusje z Tobą bo wiem z doświadczenia,
                      że to strata
                      > czasu, ja mam inne zdanie Ty inne i jedna drugiej nie przekona,
                      choćby nie wiem
                      > jak próbowała, dlatego zakończę tą "rozmowę" bo dalszy ciąg sensu
                      nie ma.

                      To ze mamy inne zdania nie znaczy ze szkoda czasu na dyskusje. Ja
                      tak nie uwazam, Jesli ty tak uwazasz to Ty jestes ignorantka.
                      >
                      >
                    • aniorek Re: niya nie lyso ci? 22.04.08, 14:35
                      Oj, kobieto z idealnym dzieckiem, naskoczylas na Lipcowa wlasnie za to, ze nie
                      ma dzieci i smie krytykowac ich obecnosc na niektorych imprezach. I tak, Ty ja
                      zaatakowalas w tym watku.

                      Nie wiem, co Cie ugryzlo, ale wiecej luzu to jednak Tobie sie przyda.
                    • elegia Re: niya nie lyso ci? 22.04.08, 15:49
                      ooo, ale z ciebie przykra baba!
                      i cholernie nie logiczna, jesli jej nie lubisz odpusc sobie a nie zaczepiaj
                      gdzie mozesz kobito!
                • sir.vimes Zirytować za pomoca kłamstwa 22.04.08, 11:19
                  "niesamowite, udało mi się zirytować Lipcową hehe, gdzie Twój luz kobieto? "

                  Zirytować za pomoca kłamstwa nie jest trudno. Tylko ani to dyskusja, ani
                  polemika, ani powód do chwały.
                  • niya nie będę tego setny raz tłumaczyć 22.04.08, 11:36
                    sir.vimes bardzo szanuje Twoje zdanie na tym forum więc proszę nie wyciągaj
                    pochopnych wniosków dobrze?
                    • 18_lipcowa1 Re: nie będę tego setny raz tłumaczyć 22.04.08, 11:42
                      niya napisała:

                      > sir.vimes bardzo szanuje Twoje zdanie na tym forum więc proszę nie
                      wyciągaj
                      > pochopnych wniosków dobrze?


                      A dlaczego pochopnych?
                      Kolezanka nie umie krytyki przyjac?Zadnego odmiennego zdania?
                      • niya Re: nie będę tego setny raz tłumaczyć 22.04.08, 11:50
                        nie drwij Lipcowa, nie działa to na mnie smile
                        • 18_lipcowa1 Re: nie będę tego setny raz tłumaczyć 22.04.08, 12:06
                          niya napisała:

                          > nie drwij Lipcowa, nie działa to na mnie smile


                          nie zauwazylam.
      • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:11
        niya napisała:

        > Czy tak trudno Ci zrozumieć, że łatwo wyrażać takie opinie jak się
        > dzieci nie ma?

        Cóz, ja dziecko mam i to juz dosc dlugo wink, a sie akurat w tym
        temacie z Lipcowa zgadzam. Sa imprezy, na ktore sie dzieci brac nie
        powinno. Zapraszajacy ma prawo zaprosic tylko doroslych i oczekiwac,
        ze przyjda oni bez dzieci.
        Sama kieruje sie zdrowym rozsadkiem - jesli wiem, ze dziecko nie
        bedzie przeszkadzalo, to je biora. Wczesniej pytajac gospodarza,
        jaka impreza jest planowana.
        Opisywałam w sasiednim watku super wesele, na ktorym dzieci byly
        rownoprawnymi goscmi. Za miesiac jade na takie, gdzie dzieci nie sa
        zaproszone - wiec mlodego nie biore.
      • sir.vimes CO? 22.04.08, 11:12
        > Lipcowa im więcej czytam Twoich "wynurzeń" tym bardziej się upewniam, że jesteś
        > po prostu ignorantką!
        > Jak masz ochotę na niedzieciate towarzystwo to się umawiaj z niedzieciatymi, a
        > nie krytykuj rodziców, którzy najzwyklej w świecie lubią zabierać dzieci ze sob
        > ą
        > i im nie przeszkadzają!

        To tylko bezdzietni mają prawo do imprezy na której można np. zapalić ?

        Czasem zabierałam moje dziecko na imprezy (moi znajomi akurat w większośći lubią
        dzieci), ale nie przyszłoby mi do głowy przyprowadzić dziecka na imprezę bez
        ustalenia z gospodarzami (dzieciatymi czy nie) czy sobie tego życzą.

        Zreszta, raz zrobiłam imprezę z założenia dla dorosłych (papierosy, alkohol,
        filmy-horory) na którą znajoma znajomego przytargała bez pytania swoje maleństwo.

        W każdym innym terminie - fajnie.
        Ale w tej sytuacji? Kiedy SPECJALNIE załatwiałam opiekę dla własnej córki?
        Dopóki dziewczyna się nie zabrała- było fatalnie. Byłam wściekła.
        Wyobrażasz sobie - moje dziecko poza domem a ja jestem ZMUSZONA do towarzystwa
        OBCEGO dzieciaka?

        W życiu nie zrobiłabym nikomu takiego numeru - jeżeli dziecko nie jest
        ZAPROSZONE (tzn. np. znajomi nie zaznaczą od razu - przyjdźcie z dziećmi) to
        albo organizuje się opieke dla dzieci albo się NIE PRZYCHODZI.

        Tak samo jak bez pytania gospodarzy nie przyprowadziłabym, powiedzmy, szwagra
        czy babci, tak samo nie przyprowadzam dziecka.
        To osoba - nie bagaż. Można ja lubić l;ub nie, można ją ZAPROSIĆ lub NIE.
        • sir.vimes Jeszcze jedno 22.04.08, 11:15
          najczęściej to RODZICE (czyli dzieciaci znajomi) najbardziej pra do imprez bez
          dzieci.

          Dla moich bezdzietnych znajomych dzieciak na imprezie jest ciekawostka
          przyrodniczą, luz i brak obowiązku podziwiania obrazków itp mają na codzień. Ja
          nie - i od tego między innymi chcę na większości imprez odpocząć.


        • niya Re: CO? 22.04.08, 11:46
          sir. vimes to chyba jest logiczne, że gdy idziesz na imprezę na której wiesz, że
          będą dzieciaci rodzice i że nie ma zakazu tych dzieci ze sobą wziąć to liczyć
          musisz się z tym, że będziesz skazana na ich towarzystwo prawda? Zaproponowałam
          tylko Lipcowej umawianie się z niedzieciatymi znajomymi jeśli jej przeszkadzają
          dzieci na imprezie na której nie było umawiane, że się przychodzi bez dzieci.
          W sytuacji gdy impreza z góry jest umówiona, że są tylko i wyłącznie dorośli i
          gdy kombinujesz aby zostawić z kimś swoje dziecko i móc się bawić, a okazuje
          się że inni rodzice swoje dziecko ze sobą zabrali to się im delikatnie sugeruje,
          że popełnili błąd bo nie taka była umowa i że jeśli mogą to niech odwiozą
          dziecko do domu lub opiekunki lub dziadków. Dlaczego jeden rodzic ma reszcie
          zepsuć zabawę tylko dlatego, że nie umiało dotrzymać umowy - zabawa bez dziecka?
          Nie powiesz mi, że została z tym dzieckiem na imprezie? Nie zareagowałaś?
          • sir.vimes Impreza na którą dzieci sa NIEzaproszone 22.04.08, 19:19
            to impreza na którą dzieci się nie zabiera.

            Nie trzeba SPECJALNIE zaznaczać , ze ma dzieci nie byc - trzeba je ZAPROSIĆ by
            rodzice z nimi przyszli.

            A ty zakładasz, ze trzeba jakoś celowo tłumaczyc dorosłym, ze mjaa dzieci nie
            zabierać i , że jeśli jasno ci się nie powie , ze nie wolno to przyprowadzisz...

          • sir.vimes Re: CO? 22.04.08, 19:20
            I jeszcze - jestem DZIECIATA a można spokojnie się ze mną umówić wiedząć, ze nie
            będzie niespodzianki tzn niezapowiedzianego dziecka na imprezie czy w kawiarni.
          • chicarica Re: CO? 07.05.08, 12:07
            Widzisz, a dla mnie logiczne jest, że jeśli zaproszenie było dla mnie i męża, a
            nie dla mnie, męża, babci, dziadka, rybek i psa, to nie ciągnę ze sobą babci,
            dziadka, rybek i psa i nikt nie musi mi tego specjalnie zaznaczać złotymi
            kulfonami na zaproszeniu.
            Aha, niedzieciaci w mieszanym towarzystwie też mają JAKIEŚ prawa. Na przykład
            prawo do niezachwycania się słodkim dziecięciem, domagającym się uwagi.
    • bsl Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 09:57
      no cóż , ja również nie lubie dzieci na spotkaniach, więc nie
      zabieram swoich
      chyba ze jest to impreza na placu zabaw
      jak mam wyjsc pogadac z koleżankami to to jest mój czas i tyle
      • mama-123 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 16:32
        NO ale z kim zostawiasz dzieci jesli i Ty i maz wychodzicie?
        • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 17:14
          mama-123 napisała:

          > NO ale z kim zostawiasz dzieci jesli i Ty i maz wychodzicie?

          Hmmm... rozumiem, że opiekunki do dzieci wyginęły razem z dinozaurami? wink
    • przeciwcialo Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 09:58
      Mam tak samo. Sa miejsca i imprezy na które branie dzieci jest
      zwyczajna pomyłką a czasem wrecz nietaktem.
      • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:01
        Na wesele swojej siostry (przykład) tez byś dziecka nie wzięła? Wiadomo na
        imprezę zakrapianą alkoholem dziecka nie ciągam.
        • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:02
          kropkacom napisała:

          > Na wesele swojej siostry (przykład) tez byś dziecka nie wzięła?

          Ja bym nie wzięła. Wolę się bawić bez dziecka niż z dzieckiem smile
          Zresztą moja siostra prawdopodobnie by sobie nie życzyła obecności dzieci na
          swoim weselu smile
          • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:07
            Kotula, u nas na weselach jest zawsze kilkoro dzieci bo to część rodziny. Koło
            8-10 znikają smile To chyba naturalne. Nie będę udawała przed kimś że nie mama dzieci.
            • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:09
              kropkacom napisała:

              > Nie będę udawała przed kimś że nie mama dzieci.

              Kropka, czy ty uważasz, że twoja rodzina NIE wie, że masz dzieci?
              tongue_outPPP

              I dlaczego uważasz imprezę bez dziecka za "udawanie, że nie mam dzieci"? Dla mnie impreza bez dziecka to "owszem, mam dzieci, ale czasem chcę się pobawić bez nich, co nie umniejsza wartości mojego macierzyństwa i nie czyni im krzywdy"
              • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:11
                Wesele (bo o tym teraz mówimy) jest impreza rodzinną.
                • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:19
                  kropkacom napisała:

                  > Wesele (bo o tym teraz mówimy) jest impreza rodzinną.

                  Wg ciebie.
                  Wg mnie jest imprezą dla dorosłych.
                  Głównie dlatego, że w centrum zainteresowania są dorośli i impreza - nie
                  ukrywajmy - jest ogólnie mało atrakcyjna dla dzieci (hałas, dużo ludzi, jedzenie
                  "dorosłe", brak zorganizowanego czasu). Tak, tak, wiem, można uczynić wesele
                  "przyjaznym dla dziecka". Ale nie ma takiego obowiązku smile
                  • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:30
                    Wesele to święto całej rodziny a nie tylko dorosłych. Od ilu lat można u Was
                    pójść na wesele?
                    • kawka74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:33
                      wesele to święto państwa młodych i od nich zależy, co i jak zrobią oraz kogo
                      zaproszą
                      • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:35
                        Jak napiszą że bez dzieci to nie zabiorę, nie bój żaby smile)
                        • kawka74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:41
                          i bdb - zresztą ja się nie boję, bo ja już dawno po ślubie, a na moim obiedzie
                          poślubnym dzieci ledwo było widać
                          natomiast częstokroć wola młodych, że bawimy się bez dzieci, generuje śmiertelną
                          obrazę rodziców
                          czym innym jest problem opieki nad dziećmi (kwestia czysto organizacyjna), a
                          czym innym foch na tle 'moje dzieci to ja'
                    • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:42
                      kropkacom napisała:

                      > Wesele to święto całej rodziny a nie tylko dorosłych. Od ilu lat można u Was
                      > pójść na wesele?

                      Jakby ci to powiedzieć - u nas nie organizuje się wesel sensu stricte.
                      Na poślubny obiad w restauracji zabiera się dzieci, które sobie same umieją
                      zorganizować czas i - co najważniejsze - mogą w każdej chwili, kiedy się znudzą
                      imprezą, wyjść i same pojechać do domu tudzież przejść się po mieście. Czyli
                      nastolatki od liceum w górę wink
            • madami Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 18:01
              > Kotula, u nas na weselach jest zawsze kilkoro dzieci bo to część rodziny. Koło
              > 8-10 znikają smile To chyba naturalne. Nie będę udawała przed kimś że nie mama dzi
              > eci.

              Ja uważam, że to wcale nie jest naturalne. Dzieci zwykle na weselach są oszołominone, dużo ludzi, dużo obcych, głośna muzyka, ciągle ktoś się przemieszcza. Z punktu widzenia dziecka co to za atrakcja, poza tym dorośli ciągle ze sobą rozmawiają, no chyba, że jest towarzystwo innych dzieci to wtedy może być fajnie - można pobiegać, powariować, coś ściągnąć ze stołu. Rodzice mają dwa wyjścia: albo sie resetują i o dziecku zaominaja albo musza ciągle na nie uważać. Jak dla mnie obie opcje bez sensu.

              Nie rozumiem co to znaczy "nie będę udawała przed kimś że nie mama dzieci".
              • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 18:11
                > Ja uważam, że to wcale nie jest naturalne. Dzieci zwykle na weselach są oszołom
                > inone, dużo ludzi, dużo obcych, głośna muzyka, ciągle ktoś się przemieszcza.

                Chodziłam na wesela jako dziecko i dobrze to wspominam. Spotykałam moich kuzynów smile)
                • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 18:18
                  Ale ja na przykład nie rozumiem ciągania dzieci po pogrzebach. I to mnie razi
                  jak matka z brzdącem idzie na stypę. Ale wesele? Nikt nie mówi o całej nocy a z
                  rodziną się potomek zobaczy przy radosnej uroczystości.
                  • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 24.04.08, 08:52
                    Pogrzeb to tez uroczystosc rodzinna. Zgodnie z Toja teoria dziecko
                    powinno w niej brac udział.
                    I jeszcze kwestia czyj jest pogrzeb - na pewnych dziecko powinno
                    byc. Bo to forma pozegnania ze zmarlym w koncu.
                    • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 24.04.08, 08:57
                      Pogrzeb to inna uroczystość rodzinna. Jak nie widzisz różnicy to nie ma sensu
                      rozmawiać. Wolę żeby moje dzieci widziały rodzinę żywą jeszcze i radosną.
                • madami Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 23.04.08, 10:24
                  Widzisz ja tez wspominam dobrze jedno takie wesele, na którym byłam jako dziecko. Byli tam moi kuzyni, dorośli się nami nie interesowali i było super więc zaczęliśmy się wspólnie bawić, zdemolowaliśmy przy okazji to i owo i poszlismy sobie na nocy spacerek - potem nas oczywiście szukali, dostaliśmy jakiś kosmiczny opiernicz, również za demolkę. Jestem pewna, że moi rodzice szczerze żałowali, że nie była to impreza bez dzieci wink
          • elza78 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:07
            a w ogole wesela z dziecmi to juz dla mnei jets zupelna paranoja...
            maluchy paletajace sie pomiedzy nogami wujkow ledwo stojacych na nogach potem
            spiace gdzies po katach to jest hardkor maksymalny, za takie cos powinno sie
            rodzicom kurd emandaty dawac...
            co innego dziecko w pokoiku spiace i zabawa z nianka elektroniczna, dzieci na
            imprezie weselnej spiewajace z goscmi a teraz idziemy na jednego to zenua na
            maksa....
            • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:15
              Równiez duża paranoja jest myslenie, ze kazde wesele to goscie ledwo
              stojacy na nogach smile.
              Wszystko zalezy od organizacji - sa wesela, na ktorych dzieci byc
              moga - sama zostalam wrecz zmuszona wink do wziecia dziecka.
              Wiedzialam, ze:
              1. bedzie dostosowane do pobytu dzieci;
              2. bedzie miejsce, gdzie dziecko bedzie moglo spokojnie zasnac;
              3. bedzie ktos, kto dzieci w razie potrzeby zabierze do domu.
              Tak wiec kategoryczne sady sa tutaj bez sensu.
              • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:18
                e_r_i_n , ja nie twierdze ze dziecko ma siedzieć do 6 rano. Nigdy tak nie było.
                Za to zawsze są dzieci i w odpowiedniej godzinie idą spać.
                • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:25
                  W temacie wesel juz sie wypowiedzialam: jest to dla mnie z zalozenia
                  impreza dla doroslych. Obecnosc dzieci jest dla mnie do przyjecia na
                  wyraznie zyczenie panstwa mlodych i ja mlodego tylko w takich
                  okolicznosciach na wesele biore.
              • elza78 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 11:00
                > co innego dziecko w pokoiku spiace i zabawa z nianka elektroniczna,

                to chyba moje slowa?
                dopuszczam dzieci na weselach jedynie w wypadku jesli maja gdzie spac i robia to
                o odpowiedniej porze, nie napisalam tez ze na wszystkich weselach wujkowie ledwo
                trzymaja sie na nogach, napisalam ze dzieci latajace miedzy nogami tychze sa
                zenujace...
                MROK panie i panowie...
                wszystko sie da zorganizowac z glowa...
                • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 11:05
                  elza78 napisała:

                  > MROK panie i panowie...
                  > wszystko sie da zorganizowac z glowa...

                  Hmm, no ja tak mysle, to Ty piszesz "a w ogole wesela z dziecmi to
                  juz dla mnei jets zupelna paranoja...".
                  • elza78 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 11:09
                    bo jest, ryczace dzieci do rana na weselu to dramat...
                    • elza78 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 11:12
                      jelsi ktos zaprasza mnie na wesele z dzieckiem to pierwsza rzecza jaka robie
                      jest dowiedzenie sie czy jest mozliwosc polozenia go spac o godzinie o ktorej
                      zwykle spac chodzi i podlaczenia niani tak aby bylo slychac czy cos sie nie
                      dzieje w pokoju czy sie nie obudzil, jesli nei ma takiej mozliwosci, a nie mam
                      go z kim zostawic, to sorry ale nie jade na wesele to chyba proste...
                    • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 11:19
                      Hmm, to jest, czy nie jest (pod warunkiem odpowiedniej
                      organizacji)? smile
                      • elza78 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 12:52
                        nie wiem, napisac ci drukowanymi?
                        uwazam ze dziecko bawiace sie z doroslymi do rana bo nie ma go gdzie polozyc to
                        mrok na weselu i tyle
                        przeszkadza zarowno rodzicom jak i innym uczestniczacym w imprezie nie
                        wspominajac juz o tym ze samo cierpi bo jest zmeczone...
                        jak dla mnie EOT, jesli nadal nei kapujesz, to twoj problem...
                        • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:24
                          Wystarczy, ze bedziesz precyzyjniej sie wyrazala. O kulturze nie
                          wspominam smile.
        • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:17
          Nie wzielismy dziecka na wesele brata mojego meza (chrzestny
          mlodego). Mlody mial lat 3, a my mielismy ochote na zabawe.
          Nikt nie zapomnial w zwiazku z tym faktem, ze mlody istnieje smile
          • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:32
            Jeżeli dostaje zaproszenie dla całej rodziny: Zapraszamy państwa Iksińskich na
            uroczystość weselną, to biorę.
            • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:34
              No widzisz, a ja nie.
              Na jedno wesele nie pojechalam w ogole, bo nie mialam z kim mlodego
              zostawic (wesele w mojej rodzinie, wiec opiekunowie=moi rodzice byli
              wylaczeni, inna opieka odpadala ze wzgledu na odleglosci).
        • aga-agata Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:33
          a to wesele z założenia bezalkoholowe?
    • elza78 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:01
      hehe wlasnie lipcowa tez o tym pomyslalam w kontekscie watku imprezowego... mi
      tez przeszkadzaja dzieci smile
      sama swoich jesli impreza jest bezdzietna nie zabieram i nie mam zamiaru smile
    • morgen_stern Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:06
      Mnie też to wyjątkowo wkurza. Nie mówię o imprezach rodzinnych, albo
      kiedy wpada przyjaciółka na kawę i wiem, że nie ma z kim zostawić
      dziecka, ale bez przesady.. Ale to normalne, że nie wszystkim
      przychodzi do głowy, że ich dziecko nie jest dla wszystkich
      postronnych ósmym cudem świata, którym należy się bez przerwy
      zachwycać i że dziecko potrafi po prostu zepsuć spotkanie
      towarzyskie dorosłych ludzi.
    • jkk74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:12
      24 maja idę ma wesele. Już od dobrych dwóch tygodni mam umówioną opiekę do
      dzieci na cały weekend. Na takich imprezach to można być z dzieckiem, które samo
      się sobą zajmie i będzie miało towarzystwo czyli tak 13-14 lat minimum.
      Z dziećmi to ja na wakacje jeżdżę, na spacerki do Ogrodu Botanicznego i na
      niedzielne obiadki do babci.
      Kocham swoje dzieci ale nie są pępkiem mojego świata.
    • kawka74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:13
      Ależ się państwo cudnie zbulwersowało.
      Tylko państwo nie rozumie, że Lipcowa, dzietna czy nie, ma prawo do wyrażenia
      własnej dezaprobaty.
      Hipotetyczna zmiana poglądów po ewentualnym udzieckowieniu nie ma tu nic, ale to
      nic do rzeczy.
      Będąc w takiej, a nie innej sytuacji wygłaszam, ja czy ktokolwiek inny, swoje
      poglądy dokładnie z takiego, a nie innego punktu widzenia i straszenie mnie czy
      kogokolwiek innego 'jak będziesz miała dzieci, to zobaczysz', jest pozbawione
      jakiegokolwiek sensu. Więcej - jest odbieraniem prawa do wygłoszenia własnego
      zdania i do własnego punktu widzenia.
      W pale się nie mieści państwu, że ktoś może nie chcieć imprezować (w dowolnej
      formie) lawirując pomiędzy raczkującymi niemowlakami i w akompaniamencie płaczu
      zmęczonych i znudzonych dzieciątek, które domagają się uwagi. Powiem więcej -
      jak widać, niekoniecznie tymi niechcącymi są wyłącznie niedzieciaci smile
      • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:19
        Jest jeszcze jedna istotna kwestia ciagniecia dzieciecia na imprezy
        niekoniecznie dla nich: czeste stawianie towarzystwa niejako w
        obowiazku wspolopieki nad dzieckiem. Nie raz sie z tym spotkalam,
        kiedy swiadomie nie wzielam swojej latorosli, a ktos ode mnie
        oczekiwal, ze pozajmuje sie jego niemowlakiem czy innym maluchem.
        I to mysle moze przeszkadzac. Nie tylko niedzieciatym.
        • kawka74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:25
          Ano może.
          Na weselu mojej szwagierki było chyba z dziesięcioro dzieci. Oprócz tego, że
          wytarły z kurzu całą podłogę i omal nie zostały zadeptane przez gości (uprawianą
          chętnie rozrywką było turlanie się po podłodze po całej sali pomiędzy nogami
          tańczących), to domagały się zabawiania - noszenia na barana, tańczenia czy
          raczej podrygiwania i tak dalej. W związku z tym zaproszeni goście na zmianę
          pełnili funkcję wodzirejów-opiekunów, a mnie osobiście jedna z moich szwagierek
          wetknęła potomka w ramiona, bo ona teraz musi zjeść, więc ja mam obowiązek zająć
          się jej potomstwem.
          Nie ukrywam, że było to nieco uciążliwe.
          • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:27
            Kawka, a bo ty nierodzinna jesteś
            Powinnaś pomóc szwagierce, bo ona przecież chce zjeść, a jej dziecię to twoja
            rodzina i masz obowiazek się nim zająć, bo to przecież rodzina wink, a w rodzinie
            trzeba sobie pomagać i wszystkie dzieci nasze sąąąą.

            Wstydź się.
            • kawka74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:31
              Ano jestem cholernie nierodzinna
              żesz ... jego mać, że tak sobie ulżę
              to nie było wesele, tylko kinderbal
              no, ale podłogi to w tym klubie tak wyfroterowanej to chyba nigdy nie mieli
    • karawana123 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:18
      Ja wolę chodzić na imprezy bez dziecka, jeśli mam z kim zostawić. Najczęściej
      nie mam, więc nie chodzę.
    • bullterierka Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:25
      a mnie też wink
      Nie zabrałbym dziecka na imprezę, która z założenia ma trwać dłużej
      niż do 20 i jest typowym spotkaniem dorosłych.
      Na żadne wesele rózwnież (chyba, że do 20-21 chociaz to też zależy
      od wieku dziecka - mój dwulatek nawet tyle by nie wytrzymał).
    • kotbehemot6 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:27
      I słusznie ,ze Ci przeszkadzają. Imprezy to nie miejsce i pora dla dzieci.
      pewnie,ze na wizytę do znajomych gdzie sa inne dzieci, przychodzimy z
      dziećmi-ale po ustaleniu z gospodarzami. Zdarzają sie Sylwestry gzie właśnie
      kilka rodzin z dziećmi razem się organizuje ale..generalnie w czasie imprez
      dzieći śþią we własnych łózkach we własnym domu-zresztą ,prawdę mówiąc dzieci
      jak nie mają towarzystwa rówieśników nudzą się okrutnie zatruwając życie
      rodzicim, gościom oraz gospodarzom.
    • iwles Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:29

      Zalezy o jakim wieku dzieci mowa.

      Bo ja ze swojego dzieciństwa z wielkim snetymentem wspominam własnie
      te imprezy dorosłych, na których my - dzieciarnia (rozpiętośc wieku -
      od przedszkolnego do szkolnopodstawówkowego) - w pokoju obok -
      mogła się zabawiać do woli, hałasować i opijać zimną colą.
      Od czasu do czasu tylko rodzice wołali nas, żebyśmy cos zjedli.

      Dorośli nie mieli z nami kłopotu, my z nimi też nie smile

      Inne dzieci wtedy były ?
      Inni dorośli ?

      smile
      • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 10:35
        iwles napisała:

        > Inne dzieci wtedy były ?
        > Inni dorośli ?

        Iwlesku, teraz tez takie imprezy sa smile
        I sie dzieje dokladnie tak, jak piszesz. Pod warunkiem, ze gospodarz
        tak to zaplanuje.
        My zazwyczaj odwiedzamy znajomych dzieciatych i zazwyczaj mlodziez
        jest w pokoju dzieciecym i sie soba zajmuje.
        • to.ja.kas Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 11:22
          Tak dzieci były inne. I rodzice też. Pamiętam, że mojej mamie nie
          przeszkadzało że bawimy sie w błocie,nie zastanawiała się czy piasek
          w piaskownicy jest czysty, ganialiśmy po dworzu sami w wieku lat 6 z
          kolegami i kolezankami, a jak dziecie jakies kreciło się przy stole
          dorosłych słuchając o czym mówią rodzic lub gospodarz mówił głosem
          nie znoszącym sprzeciwu - proszę wyjść do siebie tu siedzą
          dorośli...i nikt sie nie obrażał - spróbuj zastosować to teraz.

          Mam córkę, już nastolatkę, właśnie skonczyła pisać test gimnazjalny
          ale do szaleństwa doprowadzają mnie rodzice co to zawsze i wszedzie
          muszą z dzieckiem jak przyrośnięci. Chcesz porozmawiać, może zakląć
          szpetnie bo masz doła, wypić wino, lub w gronie dorosłych trochę
          zaszaleć a tu jakieś namolne dziecie co to wrzeszczy "mamoooo mi się
          nudziiii", albo co gorsza już nieco podrośniete komentujace to co
          mówią dorośli między sobą "eee mamo to nie było tak, to ty
          krzyczałaś na tatusia...a opowiedz o tym jak...". O rodzicach co
          przychodza w gości i nie zajmuja się dzieckiem albo oczekują ze
          wszyscy nim beda sie zajmowac zmilcze bo to nawet komentarza żal.

          Dzieci mają swoje imprezy, rodziny mają swoje imprezy i czas i
          dorośli maja swoje imprezy, czas i miejsca....nie zabierałam córki
          do drogich restauracji gdzie siedza dorosli chcacy rozmawiac i gdzie
          mówi się na tyle cicho by słyszeli to tylko siedzacy przy jednym
          stoliku, gdzie sie pali, gdzie je sie nożem i widelcem, gdzie nie ma
          dzieci i opiekunek do nich- dopóki nie dorosła na tyle, że
          wiedziałam, że da radę BEZ PROBLEMU zachować się w takim miejscu. I
          nie uczyłam jej takiego zachowania w knajpie typu "Absynt"
          popołudniu, ale w restauracjach rodzinnych gdzie obok plac zabaw
          albo pani opiekunka, a osoby tam idące mogą się spodziewać stada
          dzieciaków.

          Kiedyś w każdej rodzinie była dwójka dzieciaków...ale takiego
          terroru maluchów jaki uprawiany jest teraz gdzie dzieci jest mniej i
          teoretycznie powinniśmy mniej ich widzieć wkoło to ja nie pamietam.
        • burza4 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 12:53
          e_r_i_n napisała:

          Pod warunkiem, ze gospodarz > tak to zaplanuje.
          > My zazwyczaj odwiedzamy znajomych dzieciatych i zazwyczaj mlodziez
          > jest w pokoju dzieciecym i sie soba zajmuje.

          Tylko problem leży trochę gdzie indziej - co z tego, że w najlepszym
          razie pada pytanie "czy mogę zabrać dziecko/dzieci"? skoro trudno
          szczerze powiedzieć bliskiej koleżance, że jej latorośl doprowadza
          mnie do szału i żeby go nie brała? człowiek wije się jak piskorz,
          wynajdując preteksty, licząc na łut szczęścia i dobrowolną
          rezygnację z pomysłu.

          wbrew pozorom - nie tylko małe dzieci są problematyczne. Bywa, ze
          koleżanka zabiera "na doczepkę" swojego nastoletniego syna (bo mu
          się nudzi w domu) - z założenia jako towarzystwo dla mojej córki.
          Nawet jak mówię, że młoda ma inne plany - niewiele to daje - "on się
          zajmie sobą, chce sobie pograć". Guzik prawda. Trudno, żeby młoda
          zamknęła się przed nim w pokoju, więc zgrzytając zębami dotrzymuje
          mu towarzystwa, inaczej chłopak siedzi z nami i wchrzania się do
          rozmowy. Prawda jest taka że moja córka go nie trawi, po drugie -
          rozwala jej to plan (bo wieczorami się uczy i ostatnio np. przez
          taki nalot nie zdążyła odrobić lekcji), mnie jeszcze dodatkowo
          wkurza fakt, że jestem zaskakiwana dodatkową osobą na kolacji (a
          chłopię rzuca się na żarło bez skrępowania, ostatnio nawaliło sobie
          na talerz potrójną porcję, w rezultacie ja np. nałożyłam sobie
          jedynie symbolicznie, żeby dla reszty gości wystarczyło jedzenia).
          • e_r_i_n Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:23
            burza4 napisała:

            > Tylko problem leży trochę gdzie indziej - co z tego, że w
            > najlepszym razie pada pytanie "czy mogę zabrać dziecko/dzieci"?
            > skoro trudno szczerze powiedzieć bliskiej koleżance, że jej
            > latorośl doprowadza mnie do szału i żeby go nie brała?

            To raczej inna odsłona problemu.
            Wyjscie to moze powiedzienie 'zapraszam Ciebie, Twojego i innych
            DOROSŁYCH"?
            Nie wiem, nie byłam w takiej sytuacji, zawsze sie dogaduje, jakiego
            typu spotkanie jest planowane, a ze ono zazwyczaj w tych samych
            skladach, to wiem, co komu, kiedy pasuje/przeszkadza.
    • mustardseed Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 11:01
      Mi tez przeszkadzaja dzieci na imprezie. Nawet moje własne bardziej
      niż czyjeś smile)
      Powiem więcej: niektórzy uczestnicy imprezy też mi przeszkadzaja, bo
      na przykład ich nie darzę zbytnią sympatią.
      I co z tego???? Nic. Jak nie chce isc to nie ide.
    • betty_julcia Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 11:11
      KAzdy ma prawo do chcenia lub niechcenia. To jest taka dyskusja o
      wszystkim i o niczym. Każdy ma swój prog cierpliwości. Jedni
      zaczynają już od tego że przeszkadzają im własne dzieci na rodzinnej
      imprezie która z założenia często odbywa się po to by spotkać się
      rodzinnie czyli wraz ze staruszkami i dziećmi a innym nie
      przeszkadzają cudze dzieci nigdy.

      Jeżeli chodzi o wesela byłam na wielu u rodziny i znajomych i nigdy
      nie spotkalam sie z tym że ktos nie życzył sobie dziecka. Malo tego,
      na zaproszeniu zawsze było wpisane, więc nie musiałam pytać czy mogę
      czy nie.

      Co do imprez dla dorosłych. Hmmmm. To zależy co kto rozumie pod tym
      pojęciem i jaka jest umowa. Często zdaża się tak, ze w pewnym wieku
      wielu mlodych ludzi ma dzieci więc na takich spotkaniach ich
      obecność nie przeszkadza. Grunt że ludzie którzy się spotykają lubią
      się i dobrze sie ze sobą czują, wtedy nic takiej imprezy nie
      zepsuje.
      Poza tym są imprezy i imprezy. Zależy o jakiej mówisz. Jeżeli o
      wyjściu wieczorem do knajpy albo na dyskotekę to sie z toba
      całkowicie zgadzam. Jeżeli na grilla po południu to już nie bardzo.
      • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 11:20
        betty_julcia napisała:
        > Co do imprez dla dorosłych. Hmmmm. To zależy co kto rozumie pod tym
        > pojęciem i jaka jest umowa. Często zdaża się tak, ze w pewnym wieku
        > wielu mlodych ludzi ma dzieci więc na takich spotkaniach ich
        > obecność nie przeszkadza. Grunt że ludzie którzy się spotykają
        > lubią się i dobrze sie ze sobą czują, wtedy nic takiej imprezy nie
        > zepsuje.

        Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
        Jeszcze raz: to, że ja kogoś lubię i się z nim dobrze czuję, nie znaczy, że
        nasze dzieci, które też nota bene lubimy, nie są nam w stanie popsuć imprezy.
        Bo są w stanie, są, może nie tyle popsuć, co ją utrudnić.
        • iwles Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 12:51

          > Bo są w stanie, są, może nie tyle popsuć, co ją utrudnić.


          A to zależy od dzieci chyba.

          Byłam na wielu imprezach, gdzie dzieci zajmowały się same sobą, albo
          jedne drugimi smile
          dorośli widzieli je może ze 2-3 razy w ciągu całej imprezy (gdy
          miały zjeść coś ciepłego)


          Gdybym miała takie dziecko, o którym wiem, że wisiałoby na mnie,
          albo innym dorosłym, przeszkadzało w imprezie żądając poswięcenia mu
          uwagi - wtedy - dla własnego komfortu - dziecka bym nie brała.
    • maxxt wyjatkowo sie zgodze 22.04.08, 13:02
      nie lubie dzieci na imprezach dla doroslych, nie toleruje miatajacych sie po
      podłodze i pod stolami 3-latków na weselach, nie zabieram swojego potomka na
      tego typu zabawy i nie lubie kiedy ktos ze znajomych przytarga ze soba swoja
      pocieche a potem licytuje sie publicznie ze wspolmalzonkiem kto bedzie drinkowal
      a kto pilnowal.
    • zawisla Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:04
      Rok temu sylwestra spędziłam z grupą znajomych. Jedna przyszła z 2-
      letnim dzieckiem. Imprezy nie było. Dziecko najpierw latało do 23 i
      rozwalało rózne elementy umeblowania, potem przysnęło i trzeba było
      wyłączyć muzykę oraz rozmiawiać szeptem. Najgorsze było to, że do 2
      nie można było zamówić taksówki, więc jako niezmotoryzowana byłam
      zmuszona tam tkwić. Gdybym wiedziała, że babka przytarga potomstwo,
      to bym w zyciu nie poszła. Wspominam to jako jeden z
      koszmarniejszych sylwestrów.
    • mim288 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:18
      Mnie dzieci na imprezach nie przeszkadzają, swoje widuję nie tak
      często, więc na imprezy (pozapracowe) bez dzieci na ogół nie chodze
      i tyle (chcę maksimum czsu spędzić z dziećmi). Alkoholu juz o dawna
      nie piję w dawkach utrudniających opiekę nad dziećmi. Co do rozmów
      na imprezach - nie są one tak niezwykłe, by dziecko nie mogło ich
      przerwać (nie nadaję na imprezach treści nadających się na nobla,
      więc nie gubię aż tak wątku jak dzieciak mi przerwie).
      Nie bardzo wyobrażam sobie zaprzaszanie kogoś na slub i wesele z
      wyraźnym zaxznaczeniem, że dzieci nie są mile widziane - cóż po
      prostu uważam to za niegrzeczne. Powiedzmy, że szanowałabym wybór
      Państwa Młodych, ale uważam też że oni powinni szanować moją
      rodzinę (w tym dzieci)jesli chcą mnie zaprosić i po prostu bym nie
      przyszła.
      Nawiasem mówiąc, czy zastanawiałaś się nad tym,że zapraszając
      gdzieś rodziców małych dzieci trzeba zdawać sobie sprawę z faktu ,
      że oni na ogół chcą byc z zdziecmi (zwłaszcza, jeśli pracują
      zawodowo i nie mają zbyt wiele czasu na życie rodzinne), więc duża
      jest szansa, że do zaproszenia wyraźnie bez dzieci podejdą z
      niewielkim entuzjazmem.
      • mama_kotula Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:55
        mim288 napisała:


        > Nawiasem mówiąc, czy zastanawiałaś się nad tym,że zapraszając
        > gdzieś rodziców małych dzieci trzeba zdawać sobie sprawę z faktu ,
        > że oni na ogół chcą byc z zdziecmi (zwłaszcza, jeśli pracują
        > zawodowo i nie mają zbyt wiele czasu na życie rodzinne), więc duża
        > jest szansa, że do zaproszenia wyraźnie bez dzieci podejdą z
        > niewielkim entuzjazmem.

        Nie generalizuj, proszę cię smile
        Do zaproszenia bez dzieci podejdą bez entuzjazmu osoby, które uważają "ja i
        dzidzia to jedno, dzidzia to moja rodzina i nie masz prawa mnie od niej odrywać,
        bo przecież wiesz że i tak spędzam z nią niewiele czasu".
        A jak ktoś ma problem, że z dzidzią spędza niewiele czasu, to dlaczego spędza
        sobotę na weselu, gdzie musi podzielić uwagę między dzidzię a resztę, a nie
        zostaje w domu z dzidzią? wink
        • ju-sss Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:00
          mama_kotula napisała:

          > mim288 napisała:
          >
          >
          > > Nawiasem mówiąc, czy zastanawiałaś się nad tym,że zapraszając
          > > gdzieś rodziców małych dzieci trzeba zdawać sobie sprawę z
          faktu ,
          > > że oni na ogół chcą byc z zdziecmi (zwłaszcza, jeśli pracują
          > > zawodowo i nie mają zbyt wiele czasu na życie rodzinne), więc
          duża
          > > jest szansa, że do zaproszenia wyraźnie bez dzieci podejdą z
          > > niewielkim entuzjazmem.
          >
          > Nie generalizuj, proszę cię smile
          > Do zaproszenia bez dzieci podejdą bez entuzjazmu osoby, które
          uważają "ja i
          > dzidzia to jedno, dzidzia to moja rodzina i nie masz prawa mnie od
          niej odrywać
          > ,
          > bo przecież wiesz że i tak spędzam z nią niewiele czasu".
          > A jak ktoś ma problem, że z dzidzią spędza niewiele czasu, to
          dlaczego spędza
          > sobotę na weselu, gdzie musi podzielić uwagę między dzidzię a
          resztę, a nie
          > zostaje w domu z dzidzią? wink
          >
          ja uwazam ze gdybym dostala zaproszenie z wyraznym nie zabieraniem
          dzieci to jakos by mnie to strasznie nie przejelo bo czasem trzeba
          odpoczac od bycia mama, ale nie moge zrozumiec dlaczego to taki
          draazliwy temat bo skoro mam sie spotkac ze znajomymi a nie lubia
          dzieci lub nie chca ich w tej konkretnej sytuacji widziec to albo
          organizuje nianie albo przesuwam spotkanie na dogodniejszy termin to
          wszystko
          • mim288 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 07.05.08, 10:42
            Różnie bywa, ja "odpoczywam od bycia mamą" raczej często pracując
            na dwóch etatach. Nie uważam, że ja i moje dzieci (nie są
            juz "dzidziami i chwilowo "dzidzi" nie mam) to jedność i nie sądzę
            żebym była egzaltowaną mamuśką nie widzącą świata poza dziećmi. Ale
            nie uważam też, że dzieci mozna zostawiać jak parasol w
            przechowalni, bo ja akurat mam ochotę sie zrelaksować. Moje dzieci
            są dla mnie ważne, uważam też, że w ogóle są ważne jako ludzie (co
            z tego, że mali). A poza tym uważam, że wyraźnie zaproszenie "tak
            zapraszam Cię, ale bez dzieci" jest po prostu niegrzeczne (tak mnie
            wychowano), podobnie potraktowałabym zaproszenie "tak, zapraszam
            Cię, ale bez twojego męża", nie o to chodzi, że wszędzie chodzę
            stadnie i gromadnie całą rodziną (bo jest raczej wręcz przeciwnie),
            ale taki sposób zapraszania kogokolwiek gdziekolwiek jest według
            mnie co najmniej niestosowny.
            • gabi.gg Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 14.07.08, 01:08
              Rzeczywiście mówienie zapraszam cię ale bez dzieci jest niegrzeczne.
              Ale co zrobić gdy są tacy rodzice którzy nie rozumieją że są imprezy
              na które pod abolutnie nie idzie się z dziećmi i którzy uważają że
              jeżeli ja to również dzidzia? Zobacz co napisała samira33. Co zrobić
              w takim przypadku? Ja na przykład też nie chciałabym spędzać
              sylwestra z pięciolatkiem.
    • michasia24 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:36
      mi tez czesto przeszkadzaja dzieci na imprezie, nawet własne,
      • alfa36 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:46
        Odkąd mam dziecko nie wyobrażam sobie nie zabrać go na wesele. Mój 2
        latek tak się cieszy, że ta radośc wynagradza mi trud zwiazany z
        bieganiem za nim. Tyle, ze zabieram go na góra 2-3 godziny. Na inne
        spotkania nie zabieramy dzicka ze sobą, a jeśli już to wiemy, ze
        jedno z nas tak naprawdę nie będzie uczestniczylo w imprezie,
        ewentualnie w ograniczonym zakresie. na szczęscie naszym znajomym
        dzieci nie przeszkadzają.
        • pelagia_pela Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:59
          alfa36 napisała:

          > Odkąd mam dziecko nie wyobrażam sobie nie zabrać go na wesele. Mój
          2
          > latek tak się cieszy, że ta radośc wynagradza mi trud zwiazany z
          > bieganiem za nim.

          Hehe - jestem pewna, ze para mloda tez z rozczuleniem patrzy na
          twoje kochane dziecko szalejace na ich weselu i slubie. No ale wazne
          ze dzidzius sie cieszy, co tam czyjs slub, dzidzia sie liczy....
    • dirgone Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:42
      W sąsiednich wątkach wszystkie dzieci pilnują tak, że możliwość nieszczęśliwego
      wypadku jest równa zeru.
      A tutaj się okazuje, że jakie pilnowanie? Mnóstwo osób ciąga dzieci po imprezach
      nocnych, weselach i tak dalej. Nie dość tego - nie ma nic przeciwko specjalnie
      przygotowanemu miejscu dla dzieci, w którym te mogą bawić się SAME i nikomu nie
      przeszkadzać. Ja pamiętam, jak dzieckiem byłam i na czym te samodzielne zabawy
      polegały, hehe.

      W sąsiednim wątku mamy nie śpią, nie jedzą, nie piją - bo dzieci pilnują. A w
      tym wątku kawka, herbatka, a może i coś mocniejszego, tańce, śpiewy i to wszytko
      w zasięgu ręki dziecka.
      • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:48
        > W sąsiednich wątkach wszystkie dzieci pilnują tak, że możliwość nieszczęśliwego

        Nie umiesz czytać a szkoda. Nikt nie popiera tego aby dzieci były na imprezach
        całonocnych a tym bardziej bez opieki. U nas na weselach dzieci są na wieczór
        odwożone do opiekunki, babci.
        • morgen_stern Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:50
          Wątek wylądował na głównej gazety, zara się zlecom tongue_out
          • kropkacom Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:53
            > Wątek wylądował na głównej gazety, zara się zlecom tongue_out

            Oj, będzie się dział. Na razie były tylko brudne łapki ale zaraz będą wredne
            bachory.
          • kawka74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:04
            > Wątek wylądował na głównej gazety, zara się zlecom tongue_out

            o yeahhh
            krwi, krwi...
    • pazurka Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 13:53
      Ja raz do roku organizuje grila i zapraszam prawie wszystkich swoich
      znajomych. Rodziny przychodza oczywiscie z dziecmi. Do szewskiej
      pasji doprowadza mnie rodzice ni pilnujacy swoich rozrabiakow.
      Dzieci biegaja po czym tylko sie da, po plotach sasiadow, po
      grzadkach z kwiatami (przy okazji polowe pozrywaja, polowe
      poniszcza), mecza zwierzeta,itp. a co na to rodzice .....nic. Jakby
      to byly obce osoby, ktorych nie trzeba pilnowac i zwrocic uwage, ze
      tego nie nalezy robic. Wlasciwie nie winie dzieci, w koncu to tylko
      dzieci, winie rodzicow. Czy ja musze pilnowac maluchy przechodzace
      przez plot do sasiada? Kilka razy zwrocilam uwage, zeby nie biegaly
      po schodach bo zrobia sobie krzywde, a rodzice... nic, ani slowa.
      Nie jestesmy w stanie porozmawiac bo dzieciaki ciagle podbiegaja i
      czegos potrzebuja wiec rozmowy sa przerywane, ogolny chaos. Juz w
      czasie spotkania jestem wykonczona i ciesze sie kiedy goscie ida do
      domu. ktos sie zapyta, w takim razie dlaczego robie tego grila?
      Otoz wszyscy sie wpraszaja i obrazeni sa jezeli kogos nie
      zaprosze.Po imprezie zawsze sie ciesze, ze w tym roku mam to juz
      za soba.
      Rodzice ! Jezeli idziecie na imprezy ze swoimi pociechami , nie
      obarczajcie innych opieka nad nimi. Chcecie miec troche swobody
      zamowcie sobie inna opieke, niech nie bedzie to gospodarz albo nowo
      ochrzczona przyszywana ciocia, ktorej wciskacie w rece niemowlaka bo
      myslicie, ze kazdy marzy o potrzymaniu waszego przychowku.
      Bylam na imprezie, podczas ktorej mamusia swietnie sie bawila
      podrzucajac na ile sie dalo swojego rocznego malucha wszystkim
      gosciom. Mamusia popalala papieroskina balkonie, a wszystkim
      wmawiala jakie to wyroznienie dla cioci lub wujka, ze moze zajac sie
      jej skarbem. To bylo mistrzostwo manipulacji.
      • to.ja.kas Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:05
        A i oczywiście potem się opowiada jaka to ciocia zadowolona była z
        malucha wcisnietego w rece mimo, że do tej pory dzieci nie
        trawiła...też jak już mi wmusi dzieciaka to potrzymam i nie uduszę,
        mam trochę więcej rozumu niz mama, ale to jeszcze nie znaczy, że
        mnie zachwyca. Bo nie zachwyca. Raz kiedyś poprosiłam by wzięto ode
        mnie z kolan dziecko bo chcę zjeść i się napić i porozmawiać z
        koleżanką z "drugiego końca stołu"...mamusia była oburzona, że nie
        doceniłam sympatii jej dziecka (było po 21, a dziecie ani myślało
        spać, nawet mocno marudne nie było, ale przeszkadzało, bo zająć się
        nim trzeba było).
        Zastanawiam się jakim cudem wychowałam moją 16 letnią pannicę nie
        zabierając jej na imprezy a jednocześnie nie tracąc znajomych i
        okazji do spotkań z nimi ???smile)))
      • betty_julcia Wyciągać wnioski 22.04.08, 14:24
        Nie da się wszystkiego zgeneralizować i jednogłośnie powiedzieć NIE.

        To prawda ze rodzice czasmi są bezkrytyczni w stosunku do swoich
        dzieci i jest na to rada. Takich rodziców się nie zapraszasmile
        Albo robi się imprezę zaznaczając że to impreza bez dzieci.
        Ja też rozmumiem doskonale dlaczego można dzieci nie chceć na
        imprezie. Ale wszytsko jest kwestia umowną. Jeżeli wiem że dzieci
        będą a ich nie lubimy na na kiego licha sie tam pchamy??? Jeżeli
        kogoś tak bardzo drażnią kilkulatki na weselach, proszę bardzo - nie
        chodzić na wesela!
        Ja jako panna młoda wolałabym mieć wśród zaproszonych gości rodzicow
        z dzieckiem dla którego pójście na wesele jest prawdziwą
        przyjemnością ogromną frajdą, niezapomnianym przeżyciem do końca
        życia niż kogoś komu jest w stanie na weselu takie dziecko
        przeszkadzać.

        Kurcze, ale w czym problem??? Chyba niektóre z Was nie potrafią
        odróżnić różnych imprez od siebie i wrzucają je do jednego wora.
        Przecież idąc na imprezę chyba wiemy jakiego to rodzaju impreza.
        I mozna na nią iść lub nie, gości także samemu się wybiera i jeżeli
        drażnią nas dzieci, zapraszamy tych co ich nie mają. Dla mnie to
        proste jak budowa cepa.
        • to.ja.kas Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 14:28
          Betty rozumiem, że myslec mają tylko Ci co dzieci na imprezach nie
          trawią, i jesli przypuszczają, że dzieci będą to maja nie iść.
          Rodziców myslenie o tym, czy ich dziecie bedzie mile widziane nie
          obowiązuje, bo to nie ich problem?
          Jakoś tak mi wyszło z tego co napisałaś smile
          • iwles Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 14:48

            Myslę, że chodzi o takie osoby, które dzieci nie trawią, a wiedzą,
            że np. gospodarze dzieci mają i inni goście też rodzicami są.
            Czy w takim wypadku - gdy zostają zaproszeni - mają prawo domagac
            się: ale oczywiście dzieci się pozbywacie na czas imprezy, prawda ?

            Kiedy usłyszą odpowiedź odmowną - mają wybór - albo przyjdą, albo
            nie.
            • to.ja.kas Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 14:50
              słuszna uwaga smile
            • ju-sss Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 14:51
              tak to czytam i czytam i mysle ze lepiej bedzie jak sie z synkiem
              pobawie i domem zajme a nie bede tracic czasu na te bzdury..zegnam
              • syriana Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 14:54
                idź, idź
                bo jeszcze bryźnie trochę krwi na twą białą sukienusię
                • ju-sss Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:21
                  syriana napisała:

                  > idź, idź
                  > bo jeszcze bryźnie trochę krwi na twą białą sukienusię


                  jeszcze tylko ci odpowiem

                  nie nosze sukienek a juz na pewno nie biale..mam za to tatuaz i
                  uwielbiam wytarte jeansy...mam 26 lat i mieszkam w mediolanie z
                  synem i 10 lat starszym ode mnie mezem..tak jakby bo jego wiecznie
                  nie ma taka praca (mistrzostwa swiata w rajdach samochodowych) za to
                  jest zawsze tesciowa ktora mieszka pare pieter wyzej i doprowadza do
                  szalu bo ubzdurala sobie ze jezeli nie uzadzi mi mieszkania to umrze
                  (doslownie nie w przenosni) ja na co dzien mam pelno problemow
                  wynikajacych z roznic kulturowych i klas spolecznych z jakich sie
                  wywodzimy..zarejestrowalam sie na forum bo czulam sie samotna
                  inieidealna wiec chcialam zamienic pare slow z kims mi podobnym a tu
                  znalazlam stadko dogryzajacych sobie mam co zamiast wcialec swe
                  wielkie idee w zycie kloca sie na forum



                  p.s. nie o wszystkich tu spotkanych tak mysle ale ogolna idea jest
                  niestety taka
                  • mama_kotula Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:32
                    ju-sss napisała:


                    > jeszcze tylko ci odpowiem
                    >
                    > nie nosze sukienek a juz na pewno nie biale..mam za to tatuaz i
                    > uwielbiam wytarte jeansy...mam 26 lat i mieszkam w mediolanie z
                    > synem i 10 lat starszym ode mnie mezem..tak jakby bo jego wiecznie
                    > nie ma taka praca (mistrzostwa swiata w rajdach samochodowych) za to
                    > jest zawsze tesciowa ktora mieszka pare pieter wyzej i doprowadza do
                    > szalu bo ubzdurala sobie ze jezeli nie uzadzi mi mieszkania to umrze
                    > (doslownie nie w przenosni) ja na co dzien mam pelno problemow
                    > wynikajacych z roznic kulturowych i klas spolecznych z jakich sie
                    > wywodzimy..zarejestrowalam sie na forum bo czulam sie samotna
                    > inieidealna wiec chcialam zamienic pare slow z kims mi podobnym a tu
                    > znalazlam stadko dogryzajacych sobie mam co zamiast wcialec swe
                    > wielkie idee w zycie kloca sie na forum

                    dodaj jeszcze:
                    "... a dodatkowo nie łapię ironii i nie mam do siebie żadnego dystansu. Mam
                    problemy z logicznym wnioskowaniem i uwielbiam uogólniać"
                    • ju-sss Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:38
                      mama_kotula napisała:

                      > ju-sss napisała:
                      >
                      >
                      > > jeszcze tylko ci odpowiem
                      > >
                      > > nie nosze sukienek a juz na pewno nie biale..mam za to tatuaz i
                      > > uwielbiam wytarte jeansy...mam 26 lat i mieszkam w mediolanie z
                      > > synem i 10 lat starszym ode mnie mezem..tak jakby bo jego
                      wiecznie
                      > > nie ma taka praca (mistrzostwa swiata w rajdach samochodowych)
                      za to
                      > > jest zawsze tesciowa ktora mieszka pare pieter wyzej i
                      doprowadza do
                      > > szalu bo ubzdurala sobie ze jezeli nie uzadzi mi mieszkania to
                      umrze
                      > > (doslownie nie w przenosni) ja na co dzien mam pelno problemow
                      > > wynikajacych z roznic kulturowych i klas spolecznych z jakich
                      sie
                      > > wywodzimy..zarejestrowalam sie na forum bo czulam sie samotna
                      > > inieidealna wiec chcialam zamienic pare slow z kims mi podobnym
                      a tu
                      > > znalazlam stadko dogryzajacych sobie mam co zamiast wcialec swe
                      > > wielkie idee w zycie kloca sie na forum
                      >
                      > dodaj jeszcze:
                      > "... a dodatkowo nie łapię ironii i nie mam do siebie żadnego
                      dystansu. Mam
                      > problemy z logicznym wnioskowaniem i uwielbiam uogólniać"
                      >
                      > tylko mnie potwierdzilas ze nie ma sensu tu przebywac i czekac ze
                      moze cos sie zmieni...i nie zapomne dodac ze szczerosc nie poplaca
          • betty_julcia Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 14:49
            Po prostu wydaje mi się że problem jest wydumany...

            Jest jakiś wiek kiedy te dzieci się pojawiają i wtedy ludzie sie
            spotykają z tymi dziećmi. No trudno, że tym niedzieciatym na grillu
            dziecko przeszkadza. Rozumiem, ale niech spotyka sie z ludzmi
            bezdzietnymi. Po prostu każdy wiek ma swoje prawa.

            Później jeet okres kiedy dzieci nie będą z nami chiały chodzić na
            grille bo to obciachsmile

            Bo chyba o takich imprezach mówimy. Myślę że pomijamy temat imprez
            całonocnych, służbowych, integracyjnych itp, bo tu chyba jest
            jednoznaczna opiniasmile
            No i chyba pomijamy imprezy w nocnych klubach.

            • iwles Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 14:59

              Betty smile
              Jak zaczniemy tak wszystko pomijac i pomijać, to w końcu zostaną nam
              tylko imprezy typu: u cioci na imieninach tongue_out
              No i zabierać te dzieci do cioci?
              czy nie zabierać ?
        • ju-sss Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 14:29
          betty_julcia napisała:

          > Nie da się wszystkiego zgeneralizować i jednogłośnie powiedzieć
          NIE.
          >
          > To prawda ze rodzice czasmi są bezkrytyczni w stosunku do swoich
          > dzieci i jest na to rada. Takich rodziców się nie zapraszasmile
          > Albo robi się imprezę zaznaczając że to impreza bez dzieci.
          > Ja też rozmumiem doskonale dlaczego można dzieci nie chceć na
          > imprezie. Ale wszytsko jest kwestia umowną. Jeżeli wiem że dzieci
          > będą a ich nie lubimy na na kiego licha sie tam pchamy??? Jeżeli
          > kogoś tak bardzo drażnią kilkulatki na weselach, proszę bardzo -
          nie
          > chodzić na wesela!
          > Ja jako panna młoda wolałabym mieć wśród zaproszonych gości
          rodzicow
          > z dzieckiem dla którego pójście na wesele jest prawdziwą
          > przyjemnością ogromną frajdą, niezapomnianym przeżyciem do końca
          > życia niż kogoś komu jest w stanie na weselu takie dziecko
          > przeszkadzać.
          >
          > Kurcze, ale w czym problem??? Chyba niektóre z Was nie potrafią
          > odróżnić różnych imprez od siebie i wrzucają je do jednego wora.
          > Przecież idąc na imprezę chyba wiemy jakiego to rodzaju impreza.
          > I mozna na nią iść lub nie, gości także samemu się wybiera i
          jeżeli
          > drażnią nas dzieci, zapraszamy tych co ich nie mają. Dla mnie to
          > proste jak budowa cepa.


          popieram
        • mama_kotula Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:10
          betty_julcia napisała:

          > Nie da się wszystkiego zgeneralizować i jednogłośnie powiedzieć NIE.

          (...)
          > Ja jako panna młoda wolałabym mieć wśród zaproszonych gości rodzicow z
          dzieckiem dla którego pójście na wesele jest prawdziwą
          > przyjemnością ogromną frajdą, niezapomnianym przeżyciem do końca
          > życia niż kogoś komu jest w stanie na weselu takie dziecko
          > przeszkadzać.


          Ale oczywiście zdajesz sobie sprawę, że istnieją panny młode, które mają w
          głębokim poważaniu frajdę dzieci ich znajomych? smile
          I co więcej, mają do tego prawo suspicious
          • kropkacom Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:16
            > Ale oczywiście zdajesz sobie sprawę, że istnieją panny młode, które mają w
            > głębokim poważaniu frajdę dzieci ich znajomych? smile
            > I co więcej, mają do tego prawo suspicious

            Mają. Jeśli dostanę zaproszenie dla mojej rodziny i na zaproszeniu nie będzie
            stało - dzieci sobie nie życzymy - to olaboga mogę się zjawić z maluchami. Co to
            za nowa moda jakaś w ogóle? Dzieci nie są członkami rodziny? To na przykład
            rudzi też nie mogą przyjść bo zdjęcie ślubne popsuje. A przecież panna młoda ma
            sobie prawo nie życzyć ich obecności. Ech, dostosuje się oczywiście ale swoje
            zdanie mam.
            • mama_kotula Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:27
              kropkacom napisała:

              > Ech, dostosuje się oczywiście ale swoje
              > zdanie mam.

              No właśnie o to chodzi Kropeczko.
              Ty się dostosujesz.
              A istnieje pewien typ osób, które uznają to za fanaberię i przytargają ludzi na
              wesele.

              BTW, to nie jest "nowa" moda.
              Jest bardzo wiele czynników składających się na to, że ktoś nie chce mieć dzieci
              na weselu.
              • kropkacom Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:32
                Nigdy nie byłam na takim weselu. Nawet nie słyszałam o takowym smile
                • mama_kotula Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:35
                  kropkacom napisała:

                  > Nigdy nie byłam na takim weselu. Nawet nie słyszałam o takowym smile

                  Jakby to ująć... to, że czegoś nie widziałaś, nie znaczy, że to nie istnieje wink
                  • kropkacom Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:38
                    A ja tak twierdze?? Nie. Pisze tylko ze to jakaś moda (może regionalna,
                    warszawka) bo w naszych okolicach zaprasza się całe rodziny.
                    • aga-agata Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 19:44
                      nie jestem z okolic W-wy, a mimo to już kilkakrotnie spotkałam się z
                      zaproszenem na wesele bez dzieci. Dla mnie osobiście jest to jednak
                      bez znaczenia - uważam, że wesela nie są dla dzieci i swojego na
                      takowe nie biorę
                    • e_r_i_n Re: Wyciągać wnioski 24.04.08, 08:59
                      Mam pozawarszawskie zaproszenie na wesele - bez dziecka.
                      Mialam warszawskie z dzieckiem.
                      Warszawa naprawde nie jest inna, niz reszta kraju wink
            • kali_pso Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:28
              Ejże ...ciut przesadziłaś z tym porównaniemwinkp

              Rudy oprócz tego,ze jest rudy zachowuje się na weselu jak każdy inny
              dorosły, czyz nie?winkPPPPPP
              A jeśli chodzi o dziecko, to nie jego wygląd ma znaczenie i jest
              wyznaczniekiem tego, czy będzie zaproszone czy też nie, tylko
              własnie nieprzewidywalność zachowania dzieci budzi opór i
              wątpliwości co do sensu zapraszania ich na imprezy typu wesele.
              • kropkacom Re: Wyciągać wnioski 22.04.08, 15:34
                > wyznaczniekiem tego, czy będzie zaproszone czy też nie, tylko
                > własnie nieprzewidywalność zachowania dzieci budzi opór i
                > wątpliwości co do sensu zapraszania ich na imprezy typu wesele.

                Dzieci to dzieci ale nie wszystkie rozwalają wesela. Myślałam że to jasne. Poza
                tym po raz wtóry dzieci i tak szybko zwijają sie z wesela.
                • vincentyna Re: Wyciągać wnioski 23.04.08, 00:50
                  Na zaproszeniu slubnym widnieje "pawel i aneta kowalscy", mamusie zyjace w
                  chorej symbiozie z dzidziami odczytaja to (wbrew logice): "dzidzia kowalska z
                  mamusia i (ewentualnie) tatusiem" .....takim parom, bye,bye ..... big_grinDDDDD

                  Na szczescie ja otaczam sie ludzmi, ktorzy potrafia rozpoznac swoje imie na
                  zaproszeniu i zauwazyc brak imienia dzidzi i wyciagnac z tego wniosek smile Polecam!

                  P.S.
                  Mam "dzidzie" i nie widze zadnego powodu by ja ciagac po zakrapianych imprezach
                  i wciskac pod opieke przypadkowych opiekunek. Albo place studentce, albo nie
                  ide. I szlag mnie trafia, jak na dorosla popijawke ktos przyciaga smarkacza i
                  oczekuje, ze bede go zabawiac!
                  Jesli zas celebrujemy imieninki Babci, to wtedy smarkacze sa nr 1!
                • e_r_i_n Re: Wyciągać wnioski 24.04.08, 09:00
                  kropkacom napisała:

                  > Poza tym po raz wtóry dzieci i tak szybko zwijają sie z wesela.

                  Nie moja droga, nie zawsze. Czasami sa, poki rodzice maja na weselu
                  ochote byc.
                  • kropkacom Re: Wyciągać wnioski 24.04.08, 09:02
                    e_r_i_n, napisałam że zawsze? U nas owszem zawsze. Słowo klucz - u nas.
                    • e_r_i_n Re: Wyciągać wnioski 24.04.08, 09:22
                      W zacytowanej wypowiedzi nie ma 'u nas' wink.
                      • kropkacom Re: Wyciągać wnioski 24.04.08, 09:35
                        No więc napisze jeszcze raz smile Na weselach których byłam dzieciaki wracały
                        (zależnie od wieku) do domu miedzy 8 a 10. Nie pamiętam żeby było inaczej a na
                        paru weselach w życiu byłam. Nie spotkałam się też z zaproszeniem gdzie pisano
                        żeby dzieci nie brać.

            • mama_kotula Errata 22.04.08, 15:28

              w poprzednim wpisie miało być "dzieci" a nie "ludzi" smile
    • dorianne.gray Mi też n/t 22.04.08, 14:17

      • natalia999 Re: Pilnujcie swoicj 22.04.08, 14:45
        Nie lubie cudzych dzieci.I nienawidze kiedy ktos do mnie przychodzi
        z rozwydrzonymi bachorami i nie potrafi lub nie chce ich
        upilnowac.Normalnie noz w kieszeni sie otwiera i juz nie zapraszam
        mamaus z "slodkimi bobaskami".Ostatnio taki bachor zbil mi
        zastawe,skakal w butach po czystym tapczanie i ciagle krzyczal.A
        mamusia hrabina nic.Miejscie mamusie troche kultury jak gdzies juz
        koniecznie do kogos wleczecie wasze niegrzeczne bachory.Tyle.
        I zrozumcie,ze ludzie nie kochaja a wrecz nie trawia waszych
        dzieciakow.
        • novalijka1 Re: Pilnujcie swoicj 22.04.08, 14:47
          Tez nie toleruje takich zachowan matek z dziecmi bo to matka powinna
          dzieciaka swojego pilnowac.A jak nie potrafi to niech nie zabiera
          takiego dzikusa miedzy ludzi.
    • kali_pso Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 14:53
      Imprezy, na które moje dziecko chodzi to: urodziny kolegi/koleżanki,
      zjazdy rodzinne w postaci np. wesela( ale już na ślub i wesele poza
      rodziną- nie) i generalnie tam, gdzie od gospodarzy dowiem się, że
      dzieci mogą przyjść. Jednak nawet wtedy nie zawsze go zabieram.
      Czasami po prostu chcę pobyć wyłacznie w gronie dorosłych. I
      rozumiem tych, którzy tez tak mają....Bywa i tak, że odpuszczam
      imprezę, jesli nie mam z kim zostawić syna..a że mało imprezowa
      ogólnie jestem, to zbyt wielkiego trudu w to nie wkładamwinkP
      • ex.pertka Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 15:00
        Dzieci innych mnie nie bawia,nie interesuja i nie mam ochoty ich
        podziwiac jak to maja w zwyczaju inni robic na sile zeby sie
        przypodobac mamusi.A juz jak taka mama jest u mnie ze swoim dzieciem
        to to dziecie jest niegrzeczne,nie slucha sie swojej mamusi.To sie
        pytam po jaka cholere jez bierze?Zeby psuc innym humor i mieszkanie
        czy inne szkody narobic.Dzieciom mowie stanowecze nie i mamusiom
        ktore tego nie widza,jakie dla innych uciazliwe sa ich pociechy.
        Male potwory i szkodniki.
    • summer2306 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 15:21
      Przeszkadzaja mi starsznie od czasu ostatniego sylwestra. Na tak zwany ostatni gwizdek udalo nam sie ulokowac mlodego u babci i udac sie na imprezke a tam... dzieciak gospodarzy bawi sie w najlepsze. malo tego rodzice nie byli zainteresowani opieka nad swoja pociecha i obowiazek ten przypadl gosciom czyli nam. moze jestem glupia ze sie dzieckiem zajelam ale najzwyczajniej szkoda mi bylo jak beczy po katach z nudow i zmeczenia a poza tym nie uwazam za stosowne aby dzieckao 4 letnie uczestniczylo w rozmowach doroslych siedzialo przy stole gdzie jest wodka i wznosilo toasty co na owej imprezie mialo miejsce. na zakonczenie imprezy mamusia owego dzieciecia podziekowala i powiedziala ze milo bylo odpoczac uncertain dodam ze przed impreza ustalalismy iz potomstwa nie bedzie
      • sunneczko Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 15:39
        Kwestia wyczucia, kultury i dobrego wychowania. Impreza, ktora
        odbywa sie wieczorem jest z zalozenia przeznaczona dla doroslych,
        osobiscie nie przyszloby mi do glowy poruszac kwestii obecnosci
        dzieci przy zapraszaniu znajomych na takowa. Moze dlatego, ze mam
        szczescie obcowac z rozgarnietymi rodzicami, ktorzy bez mowienia
        wiedza, ze miejsce kilkulatka o 21szej to jest w lozku i sa na tyle
        przytomni, ze nie ciagaja potomkow po nocy. Ale gdyby mi sie na
        impreze stawili tacy, co w zadzie maja swoje dzieci i komfort
        imprezy d-l-a d-o-r-o-s-l-y-c-h i przyszliby z pociecha to na
        rewizyte do nich wybralabym sie z psami. Albo z niedoslyszacym,
        kaszlacym dziadkiem. no co? to tez czlonkowie rodzinysmile
        • mama-123 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 15:43
          a ja bylam na weselu, na ktorym jedno malzenstwo przyszlo z coreczka
          ( moze miala 1.5 latka). W pewnym momencie coreczka usnela,
          polozona ja do wozka i spala przez reszte wesela. MAma i tata mieli
          na nia baczenie, jej muzyka wcale nie przeszkadzala. Naprawde nikomu
          nie przeszkadzala, rodzice sie bawili i bylo calkiem przyjemnie. I
          wg mnie to byli calkiem rozgarnieci rodzice.
          • sunneczko Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 15:55
            Na pewno jej nic nie przeszkadzalo. Nie od dzis wiadomo, ze
            niemowlakowi najlepiej sluzy sen w huku i oparach wlasciwych
            biesiadzie weselnej.
            • mama-123 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 16:29
              Bylo lato, cieplo i wszyscy tanczyli na dworze. Tam tez stal wozek i
              mama spokojnie sobie spala.
    • mama-123 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 15:39
      szokujace jest ile agresji w niektorych tu piszacych.
      Rozumiem, ze niektore dzieci nie potrafia sie zachowac, podobniez i
      Wy bylyscie male. Rozumiem wszelako ze przy rozwydrzonych dzieciach
      nie jest latwo o normalna rozmowe.
      Ja raczej nie zapraszam dzieci, ktore nie umieja sie kompletnie
      zachowac. Z drugiej strony lubie tych znojomych, ktorzy tez maja
      dzieci, potrafia sie nimi zajac, ja potrafie moimi i mozna miec
      normalne impreze przy dzieciach, ktore gdy juz sa zmeczone, to ida
      spac bez problemu.
      Moje dzieci chodza bez problemu o 21-szej, a gdy mamy impreze moze o
      22-giej, ale wtedy juz naprawde spia.
      Mysle, ze bezzietnym trudno to zrozumiem, ze nie kazdego stac na
      pomoc przy dzieciach. Czasem nigdzie by sie nie wyszlo, gdyby
      dzieciom zabroniono wstepu. Mysle ,ze autorka watku zrozumie, gdy
      bedzie miala dzieci, ze ich posiadanie jest raz na zawsze, na biede
      i bogactwo.
      Lubie poza tym gosci, ktorzy sa bezproblemowi. Pomoga nam, my im i
      nie ma problemu. Dlatego zapraszam tylko tych, co lubia dzieci, bo
      moje dzieci sa przy naszych imprezach, choc przyznam ze umieja sie
      zachowac zazwyczaj. Nie rozumiem, tez dlaczego dzieci az tak
      przeszkadzaja. Mysle, ze z nimi tez mozna sie swietnie bawic i na
      powaznie porozmawiac.
      • sunneczko Mamo-Kotulu... 22.04.08, 15:50
        wracasz wiare w czlowieka, a scislej - wiare w to, ze matka to tez
        czlowiek, odrebny byt, a nie drugi koniec pepowiny zarazony
        odpieluszkowym zapaleniem mozgu.
        Dzieki.
      • syriana Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 17:02
        > Nie rozumiem, tez dlaczego dzieci az tak
        > przeszkadzaja. Mysle, ze z nimi tez mozna sie swietnie bawic i na
        > powaznie porozmawiac.

        o, z pewnością znajdą się wybitnie wygadane sześciolatki, zdolne podjąć i
        rozwinąć temat np. współczesnej literatury polskiej czy problemu "co po Bushu" wink
        • kawka74 Re: A mi przeszkadzaja dzieci na imprezie.... 22.04.08, 17:15
          a jak człowiek dobrze poszuka, to i znajdzie takiego sześciolatka, co na peta
          wyskoczy...
          • kali_pso Boicie się... 22.04.08, 18:12
            ....że nie będziecie w stanie sprostać poważnym egyzstencjalnym
            tematom poruszanym przez takiego sześciolatka i stąd tyle
            jaaaaaduuuuuuuuu-smile
            • dirgone Re: Boicie się... 22.04.08, 18:30
              E tam egzystencjonalne. przy tych to jeszcze luz.
              gorzej z ze zwyklymi, ludzkimi, przy ktorych sie co chwile slyszy "szszsz, cicho!"
              rozmowa z moja pewna kolezanka:
              Kolezanka: no i co u ciebie slychac? opowiadaj, tak dawno sie nie widzialysmy
              Ja (patrze na 5-letnia, siedzaca obok pannice) - No... Okazalo sie ze nie mam
              jednak polipa na macicy i niepotrzebny zabieg
              Kol (wymownie): SZSZSZ
              Ja: Aha.. No tak. No to co poza tym... Poklocilam sie z babcia o brak dzieci i
              jest afera w rodzinie. Bo ona sie nasluchala o srodkach antykoncepcyjnych i...
              Kol smirkZSZSZ
              Ja : Aha.. No to... Wiesz, dziadek ma raka i...
              Kol : SZSZSZSZSZ!!!
              Ja: (qwa!!!) Nic. U mnie ostatnio nic.

              A potem obraza majestatu, ze ona NIC o mnie juz nie wie, bo ja jej NIC nie
              mowie. No ale sory, rak mojego dziadka to nie jest dla mnie temat na smsa! A jak
              sie spotykam z nia, to zawsze i z jej corka...
            • blue_nights Re: Boicie się... 22.04.08, 18:32
              Nie no prosze ,chyba sama nie wierzysz w to co piszesz.
              Nie kazdy lubi cudze bachory i tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka