Dodaj do ulubionych

Tata super-nianią

25.04.08, 09:55
Rola tatusia sprowadza się zwykle do popychacza wózka, gapia, albo
asystenta, który podaje obsługującej niemowlaka żonie waciki,
chusteczki, pieluchę. To kobiety - strażniczki bezpieczeństwa
maleństwa - ustalają zasady opieki nad dzieckiem. I to zwykle same
kobiety eliminują z wychowania dziecka mężczyznę. A on, chcąc być
ojcem, powinien o to powalczyć – uważa Dorota Zawadzka, telewizyjna
Superniania.

www.charaktery.eu/artykuly/Rodzina/209/Tata-super-niania/
co wy mamy o tym myślicie????
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Tata super-nianią 25.04.08, 09:59
      Sie zgadzam. Ile chocby na tym forum postow, ze sie ktoras mamusia
      boi zostawic dzidziusia z tata?
      Tata ma zasuwac na 4 etaty, zeby mama mogla byc z dzidziusiem w domu
      tak dlugo, jak potrzebuje. Bo MAMA jest najwazniejsza.
    • sir.vimes Re: Tata super-nianią 25.04.08, 10:02
      "Po narodzinach dziecka do domu zjeżdża istna „armia zbawienia”, a w jej
      szeregach: matka matki dziecka, teściowa, siostry, ciotki, koleżanki. Wszystkie
      chcą wesprzeć młodą mamę i pomóc przy dziecku. W swojej książce zachęcam ojców,
      żeby nie poddawali się bezwolnie temu najazdowi."

      z tym się nie zgadzam. Pomoc i porada babci, siostry, dziadka się przydaje i
      tacie i mamie.
      • bsl Re: Tata super-nianią 25.04.08, 10:09
        super niania nie jest moją idolką , ale z tą wypowiedzią się
        zgadzam
        • tina1000 Re: Tata super-nianią 25.04.08, 11:32

          Tez sie zgadzam z superniania!

          Ale na szczescie ja nie moge narzekac na meza smile Od samego poczatku
          zajmowal sie synkiem, przewijal, usypial, kapal, bawil sie, itp. To
          on zmienil pieluche z pierwsza kupa w szpitalu i jako drugi (zaraz
          po mojej mamie) wykapal w domu. Do tej pory tak jest. Moge spokojnie
          wyjsc z domu i nie martwie sie, ze sobie nie poradzi czy nie
          dopilnuje.
          Pewnie wiele zalezy od samego mezczyzny ale duzo tez od swobody i
          zaufania jakim sie go obdarzy. Na poczatku moja mam dokladnie
          przygladala sie wszystkiemu co maz robil przy dziecku. Niby to
          przypadkiem, zawsze znajdowala sie w pokoju podczas gdy go
          przebieral itp. strasznie mnie to denerwowalo. Widzialam, ze go
          kontroluje bo boi sie, ze cos zrobi nie tak. I maz tez to wyczuwal.
          W koncu zaczal sie wycofywac gdy widzial, ze mama nadchodzi.
          Powiedzialam mamie, zeby dala spokoj, bo to ojciec i swietnie sobie
          radzi. No i odpuscila. Teraz sie nie moze nadziwic, ze jest takim
          fajnym tatusiem smile pewnie dlatego, ze sama ze strony mojego taty
          nie mogla liczyc na pomoc przy dzieciach...
      • lila1974 Re: Tata super-nianią 25.04.08, 10:55
        A ja się zgadzam.
        Dość ciężko nam było przegadać wszystkie kobity w mojej rodzinie, że
        damy radę sami, a jak nie damy to poprosimy o pomoc - kuzynki
        zgodnym chorem stwierdziły, że po porodzie MUSZĘ przenieść się do
        mamy. Zszarpały mojemu mężowi sporo nerwów - on byl pewien, że da
        radę, a przynajmniej chciał spróbować, czy da smile

        Dał!
        • zebra51 Re: Tata super-nianią 25.04.08, 11:07
          Nie przewijaj, bo połamiesz!!
          Nie karm, bo zadławisz!!
          Nie kąp, bo utopisz!!

          Takich dobrych rad udzielaly na zmianę teściowa i zona naszego
          znajomego, po urodzeniu córki. W końcu gośc wycofał się zupelnie i
          jego rola w wychowywaniu niemowlęcia ograniczyla sie do przynoszenia
          wanienki z wodą do kąpieli (kapiel teściowa+matka ofkors) a i tak
          dostawał non stop zrypki, ze woda za ciepla, lub za zimna...

          Sama pamietam, jak jeszcze w szpitalu moja matka przeżyła szok
          widząc mojego męża przewijającego synka.

          To on kąpał, przewijał i ubierał na początku, ja niestety nie bylam
          w stanie po cc.
          • kropkacom Re: Tata super-nianią 25.04.08, 11:42
            Myślę że najlepiej jest wiedzieć że na pomoc rodziny można w razie czego liczyć
            ale nie być nią zarzuconym na siłę. Ja po porodzie miałam pomoc mojej mamy.
            Jestem jej wdzięczna zwłaszcza za pierwsze dni. Teraz jednak myślę że wolałabym
            potem być zdana sama na siebie. A tak ona mnie we wszystkim wyręczała bo
            wiedziała lepiej. A mój mąż też wszystko od zawsze umiał i chciał przy dzieciach
            robić. Jedynie z wynajdywaniem odpowiednich ciuszków ma kłopoty smile)
    • lila1974 przyklejone - autor: nisar 25.04.08, 12:13
      I dlatego postanowiłam, że po porodzie będę nadal pracowała (chociaż
      głównie z
      domu na laptopie), co wiązać się będzie z przyjeżdżaniem na jeden
      dzień do
      biura. Oraz ustaliliśmy z mężem, że na ten dzień to on poprzekłada
      swoje zajęcia
      tak, by mieć wolne i zostać z maluchem (na szczęście nie pracuje na
      etacie). Bo
      nie ma cudów, nic tak nie wiąże z dzieckiem jak samodzielna nad nim
      opieka i
      obcowanie sam na sam. Tak, musiałam nieco powściągnąć zapędy babci,
      która
      usiłowała mnie przekonać, że przecież ona może przyjść na ten dzień
      do dziecka,
      ale się nie dałam smile Ten jeden dzień to minimum, by tata (w
      pozostałe dni też
      przecież nie izolowany od dziecka) i syn nawiązali dobry kontakt.

      Nie ukrywam też, że decyzja ta miała także wymiar absolutnie
      egoistyczny - niech
      tatuś zobaczy jak to jest z małym dzieckiem w domu, ile wtedy można
      zrobić poza
      opieką nad dzieckiem i jak to smakuje smile Nie wydaje mi się, by potem
      mąż robił
      mi jakiekolwiek uwagi na temat bałaganu czy obiadu w postaci pizzy smile
    • kali_pso Re: Tata super-nianią 25.04.08, 13:18
      To kobiety - strażniczki bezpieczeństwa
      > maleństwa - ustalają zasady opieki nad dzieckiem.


      Na ogół odbywa się nawet bez tego.Otrzymanie statusu MATKI, poprzez
      wydanie na świat potomka, niektóre kobiety traktują, jako drogę do
      bycia naj- w życiu swojego dziecka. Z automatu więc zakłada się, że
      mamusia tylko wie, co dla dzidzi jest najlepsze, tylko ona wie, jak
      przewijać, kąpać itd. Odseparowanie dziecka od ojca pozwala równiez
      kobiecie czuć się kimś wyjątkowym, bo niezbędnym...

      Mężczyźni zaś nie walczą, bo niektórzy są leniwi i jest im tak
      wygodnie, a niektórzy myślą, że tak ma właśnie byćwinkP
    • robbea1 Re: Tata super-nianią 25.04.08, 13:34
      Mąż potrafi zrobić wszystko przy córce a to dlatego że bylismy tylko
      we dwoje przez pierwsze misiące zycia małej i innego wyjścia nie
      było smile)))
      • mama_micha Re: Tata super-nianią 25.04.08, 14:51
        Nasz syna ma 4 lata. Od poczatku mąż uczestniczy w opiece bo to
        przecież nasze dziecko. w ubiegłym roku chłopaki byli sami przez
        miesiąc. I wszystko było ok. Dziecko było po wizycie u lekarza,
        miało kupioną kurtkę, spodenki bo powyrastał. Ojeciec jest takim
        samym rodzicem jak ja.
        • myelegans Re: Tata super-nianią 25.04.08, 16:07
          U nas bylismy my i dziecko od poczatku. Na palcach jednej reki moge
          policzyc ile razy kapalam niemowlaka, od tego byl tata. Tak samo od
          karmienia o polnocy moim mlekiem. Tak samo od wizyt u lekarza ze
          wzgledu na wieksza elastycznosc godzin pracy, on wozil syna do
          specjalistow, na pierwsza wizyte u dentysty.
          Teraz od kilku miesiecy jest z malym 100% na wychowawczym i maja
          sztame i wiez jakich malo, i to byla chyba najlepsza decyzja jaka
          podjelismy. Spotykaja sie z innymi ojcami zajmujacymi sie dziecmi,
          chodza na wycieczki, do muzeow, na basen, do czytelni, na rozmaite
          zajecia i moj maz zapytany co obecnie robi mowi: "mam najbardziej
          odpowiedzialny zawod na swiecie, wymagajacy i wazny - jestem
          pelnoetatowym tata"
    • michasia24 Re: Tata super-nianią 25.04.08, 17:40
      to w takim razie mój jest wyjątkiem bo zajmuje się naszym skarbem
    • aluc Re: Tata super-nianią 25.04.08, 18:10
      my też byliśmy sami (chociaż w zasadzie powinnam napisać - we
      dwójkę, bo nikt inny nie był nam potrzebny) po urodzinach starszego
      i młodszego, nie było rodzinnego najazdu, nie było bombardowania
      radami, poza tym jestem leniwa i z przyjemnością deleguję wszystko,
      co się wiąże z opieką nad dziećmi, chętnym albo i niechętnym wink

      skutkiem tego ojciec moich dzieci jest dla nich drugą matką, pod
      pewnymi względami lepszą niż ta pierwsza, ja czyli

      nie znosił tylko jednego - wychodzenia na spacer z wózkiem z
      nietomnym niemowlakiem celem pobycia na świeżym powietrzu

      ale ja tego też nie znosiłam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka