Dodaj do ulubionych

No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co teraz?

06.05.08, 13:06
Niecały miesiąc temu założyłam wątek o tym, że się boję zdrady męża,
chociaż nie mam żadnych powodów, żeby mu nie ufać.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=78025338&a=78025338

Dokładnie tego dnia dostał sms-a od koleżanki z pracy "Mój cudny
choreńki, nie chcę Ci przeszkadzać, ale bardzo Cię pragnę i będę
bardzo samotna bez Ciebie". Przeczytałam to przez przypadek (mąż
prosił o znalezienie nr w swojej komórce) kilka dni temu.
Łzy, niedowierzanie, wyjaśnienia....
Rozmawiałam też z tą kobietą. Spokojnie i rzeczowo zapytałam, co ma
znaczyć ten sms. Ona powiedziała, że mój mąż jest fantastycznym
mężczyzną, powinnam wiedzieć, jaki skarb mam w domu. Nie chce
rozbijać naszego małżeństwa, ale chętnie przeżyłaby z nim jakąś
przygodę. Jakiś czas temu byli na szkoleniu, gdzie złożyła mu
propozycję wspólnego spędzenia nocy, ale on delikatnie dał jej
kosza.
Rozmawiałam również z mężem i on mówi to samo, czyli że do nic
między nimi nie ma. Koleżanka go adoruje, składa propozycje, na
szkoleniu rzeczywiście usiłowała go zaciągnąć do łóżka.

Uwierzyłybyście w te wyjaśnienia? Bo ja mam mętlik w głowie... Mam
żal do niego, że nic mi nie powiedział - ani o tym, co się wydarzyło
na szkoleniu kilka miesięcy temu, ani o ty smsie. On twierdzi, że
nie chciał mnie martwić. Co robić?
Obserwuj wątek
    • kotbehemot6 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 13:10
      A koleżanka z pracy posiad męża??? Bo zaraz bym sie zapytała jak się zapatruje
      na plany małżónki.
      • montechristo4 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 13:13
        Rozwódka. Też o tym pomyślałam - gdyby miała męża, z przyjemnością
        poinformowałabym go, że jego małażonka zachowuje się jak.....
        • triss_merigold6 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 13:17
          Jak pierwszy raz to bym uwierzyła - w podobny, bardzo taktowny
          sposób spławił mnie kiedyś zajęty chłopak. Interesował mnie w
          charakterze rekreacyjnej przygody i po usłyszeniu propozycji wprost
          powiedział, że nie bo jest z X. Duży szacunek, nie byłam urażona
          tylko pozytywnie wstrząśnięta, że takie egzemplarze istnieją.

          Nie powiedział Ci? Też bym nie powiedziała, po co nerwy szarpać i
          narażać się na dochodzenie.
          • rita75 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 13:20
            > Jak pierwszy raz to bym uwierzyła

            no tak, ale po splawieniu byly sms od tej pani...chyba, ze to
            wybitnie natretna sztuka
      • joaz Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 13:18
        dziewczyno, mąz miała okazję do zdrady.Pomimo przyjąjących, ze tak
        powiem, okoliczności odmówił. Został wierny. A przecież szanse,że
        się wyda były małe. Wiedząc, że ma adoratorkę prosił ciebie o
        poszukanie nr w komórce. Ty się ciesz, a nie narzekaj. czeko
        oczekujesz? że zmieni pracę, będzie rozstrząsał z tobą każde jej
        słowo, spojrzenie.
        Mam czasami wrażenie, że niektóre podejżliwe małżonki wolałyby w
        końcu być zdradzone, odkryć zdradę i chodzić w glorii męczennicy.

        joanna
    • rita75 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 13:18
      dostał sms-a od koleżanki z pracy "Mój cudny
      > choreńki, nie chcę Ci przeszkadzać, ale bardzo Cię pragnę i będę
      > bardzo samotna bez Ciebie".

      Ona powiedziała, że mój mąż jest fantastycznym
      > mężczyzną, powinnam wiedzieć, jaki skarb mam w domu. Nie chce
      > rozbijać naszego małżeństwa, ale chętnie przeżyłaby z nim jakąś
      > przygodę. Jakiś czas temu byli na szkoleniu, gdzie złożyła mu
      > propozycję wspólnego spędzenia nocy, ale on delikatnie dał jej
      > kosza.

      ewidentnie go kryje
      • triss_merigold6 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 13:23
        Ale dlaczego kryje? Jakby mnie wtedy dama zapytała czy się bzyknęłam
        z jej chłopakiem to bym szczerze powiedziała, że nie, bo był super
        hiper fair i że ma unikatowe cudo, które powinna pielęgnować.wink
        • rita75 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 13:24
          > Ale dlaczego kryje? Jakby mnie wtedy dama zapytała czy się
          bzyknęłam
          > z jej chłopakiem to bym szczerze powiedziała, że nie, bo był super
          > hiper fair i że ma unikatowe cudo, które powinna pielęgnować.wink

          no tak, ale kiedy byl ten sms? przed splawieniem czy po?
    • montechristo4 Re: joaz 06.05.08, 13:23
      mylisz się przynajmniej w dwóch sprawach:
      - szanse na to, że się wyda były ogromne. To plotkarska firma, same
      baby wiecznie skłócone, więc skandalik byłby świtną pożywką
      - nie chcę być zdradzona ani chodzić w glorii męczennicy. Zapytałam
      o zdanie Was, bo sama już nie wiem, co mam myśleć.
      Uważasz, że taki sms to nic takiego? I nie mam powodów do obaw?
      • triss_merigold6 Re: joaz 06.05.08, 13:25
        Czytałaś co napisałam wyżej? Zdarza sie, że facet nie jest
        zainteresowany przygodą mimo, że ma okazję. I już. Proste. A że pani
        jest przedsiębiorcza? Też się zdarza.
        • tosina triss_merigold6 :)) 06.05.08, 13:55
          No jestes prawie jak mamut w naszych czasach.A to dlatego ze po raz
          1 w moim dlugim zyciu uslyszalam zeby facet odmowil lasce ktora
          poprostu ma ochote na skok w bok.

          Powaznie
          • kotbehemot6 Re: triss_merigold6 :)) 06.05.08, 13:58
            To chyba krótko żyjesz albo masz wokól siebie tylko facetów myśłących penisami
            zamisat móżgiem
          • triss_merigold6 Yyy 06.05.08, 13:58
            Ja singlem wtedy byłam. I akcja miała miejsce dobre 10 lat temu więc
            nie mam pojęcia czy pan do tej pory nie zweryfikował podejścia.P
      • kotbehemot6 Re: joaz 06.05.08, 13:28
        ja to jestem wredna zdzira,więc mężowi tak na osobności bym powiedziała co o tym
        myśłę-dając wiare jego słowom, ostrzegłabym o konsekwencjach gdyby jednak
        okazały sie nieprawdą i tenat zamknęła. do pani natomisat bym sobie zadzwoniła i
        wyraźnie powiedziała,ze jeszcze jeden jakikolwiek wyskok to oSMs-ach i innych
        zakusach czym prędzej dowiedza sie koleżanki i koledzy z pracy oraz inni
        znajomi..wystarczy wejśc na NKsmile))))Ot taki szantazyk...ale ja jestem wredna
        • triss_merigold6 Re: joaz 06.05.08, 13:31
          I jeszcze rodzice, dziadkowie i pani Krysia z poczty... żenada.
          Wyszłabyś na paranoiczkę a BTW nie każdy jest na naszej - klasie
          wbrew pozorom. Poza tym aby wiedzieć o tych sms-ach musiałaby typowi
          trzepać telefon regularnie.D
          • kotbehemot6 Re: joaz 06.05.08, 13:34
            Starczył by jeden SMS...paranoiczka paranoiczkaą-to zalezy od sposobu w jaki
            ploteczka ujrzałaby światło dzienne--niekoniecznie ja byłabym widocznym
            źródłemsmile)),ale smrodek by pozstła a panienka nażarałaby sie wstydui oskomy na
            cudzych facetów na jakis czas by jej przeszły-a zwłaszca na mojego
            hehe pewnie ,ze nie wszyscy, mnie tam nie ma,ale tak sobie myśłę,ze panienka
            szukająca wrażen na NK pewnie jest.
            • montechristo4 Re:też o tym myślałam 06.05.08, 13:38
              żeby narobić jej smrodu. W pierwszej chwili chciałam pojechać do
              firmy i tam zrobić wściekłą awanturę Tym bardziej, że ona nie ma tam
              najlepszej opinii (sama to powiedziała).
              Ale.... kiedy gniew minął, stwierdziłam, że to byłoby upokarzające
              dla mnie. Kurczę, a może właśnie tak trezba - bez klasy, za to z
              wrzaskiem nakopać w dupę, żeby babsko sie odkleiło?
              • kotbehemot6 Re:też o tym myślałam 06.05.08, 13:42
                Musisz wyczuc sytuacje,gdyby babsko nie miało za dobrej opinii, to moze nie z
                awantura ale na rozmowe ,ale tak żeby pare osób słyszało...spokojnie, rzeczowo
                bez wyzwisk..ale trzeba wyczuc sytuację...narobic wstydu to najlepsze
                lekarstwo-bo przeważnie podrywające wychodzą z założenia,ze żona włąsnie nie
                bedzie chciała sobie narobic koło pióra-cóz moga sie naciąc. Byle bez krzyków i
                wyzwisk...bardzo chłodno i bardzo rzeczowo prosic o wyjaśnienia....
                • montechristo4 Re:też o tym myślałam 06.05.08, 13:47
                  nie wiem, czy mam w sobie tyle siły, żeby stanąć z nią twarzą w
                  twarz i spokojnie powiedzieć jej to co myślę. Rozmowa przez telefon
                  to jednak co innego.....
                  • kotbehemot6 Re:też o tym myślałam 06.05.08, 13:51
                    Nie przeczę, wymaga to duzej odporności i opanowania...ale jak mówie ja jestem
                    zimna zdzira...
                    Porozmawiaj najpiewr telefonicznie grzecznie mówiąc,ze nie życzysz sobie żadnych
                    pozazawodowych konataktów z mężem wspominając o małym obciachu jaki może ja
                    spotkać gdyby jednak kontynuowała pozazawodowe zainteresowania..dodając,ze skoro
                    tak ochoczo przyznała sie do targających nią uczuc to chyba nie bedzie miała
                    nic przeciwko gdy inni poznaja jej nadpopudliwa naturę
          • kotbehemot6 i jeszcze.... 06.05.08, 13:39
            żenada to jest jawne podrywanie cudzych mężów i jeszcze perzyznawanie sie do
            tego żonie...skoro sie tak chętnie przynała, to chyba nie miałaby nic przeciwko
            temu zeby inni sie o tym dowiedzieli..nieprawdaż?????
      • joaz Re: joaz 06.05.08, 13:40
        zrobiłaś wszystko co powinaś zrobić. Przeycztałaś sms, zapytałaś
        męża co to ma znaczyć. Odpowiedził ci. Możesz mu uwierzyć, albo nie
        tylko wtedy sama sobie zgotujesz piekełko zazdrości i
        podejrzliwości.

        joanna
        • kotbehemot6 Re: joaz 06.05.08, 13:45
          Fige prawda, piekło podejrzliwości to bedzie teraz, kiedy panienka jawnie
          przyznała,ze leci na faceta i sobie razem parcują, ręczysz za męża-Ok a za
          panienkę??? ja bym sobie średno życzyła słodkie SMS-0y do męża.,zwłaszca po
          takiej rozmowie....sprawdę trzeba zakończyc jednym porządnym cięciem.
          • triss_merigold6 Re: joaz 06.05.08, 13:49
            No to co, że leci? To wolny kraj, może lecieć na kogo chce. Grunt,
            że mąż na nią nie leci a sms-y może facet kasować i nie reagować.
            Znajdzie sobie kobieta inny obiekt, bo zbyt długie inwestowanie
            zainteresowania w kogoś kto nie odpowiada pozytywnie jest
            nieefektywne.
            • kotbehemot6 Re: joaz 06.05.08, 13:54
              otóz tris nie nie może...są pewnie zasady..,że powołam sie na najbardzie
              sztandarową "nie pożądaj żóny bliźniego swego"....czy jeste s wierząca czy
              nie, to nie ma znaczenia -chodzi o zasady...chyba,ze sie je łamie lub ich sie
              nie ma,ale to nie znaczy,ze istnieją.
              • triss_merigold6 Re: joaz 06.05.08, 13:56
                Być może są ale bywają nagminnie łamane. Mnie akurat nie ruszają i
                nie sądzę abym była jedyna.D
                • kotbehemot6 Re: joaz 06.05.08, 13:57
                  Ale ruszają innych i łamiący musi liczyc sie ,ze poniesie konsekwencje ich łamania
                  • triss_merigold6 Re: joaz 06.05.08, 14:01
                    Super tylko jakie realne konsekwencje widzisz? Bo IMO to pan mógłby
                    pracę zmienic, żeby żonę uspokoić i uciąć kontakty pozazawodowe. Że
                    w firmie się dowiedzą, że pani leci na żonatego? Nie bardzo rozumiem
                    co z tego. Jesli jest kompetentna w pracy to mogą jej skoczyć.
                    • kotbehemot6 Re: joaz 06.05.08, 14:04
                      Miedzy zawodowymi kompetencjami a atmosfera w pracy jest zasadnicza
                      różnica...jak myśłisz jak beda traktowac ową rycząca 40 inne mężatki z pracy...?????
                      • mozambique Re: joaz 07.05.08, 11:33
                        jak panienka penwa siebie to te inne z pracy będa jej tylko
                        zazdroscic

                        a ona nabedzie opinię osoby która sama sobei wybiera facetów , takze
                        zonatych

                        zrobisz jej reklame a nie wstyd !
                        • montechristo4 Re: mozambigue 07.05.08, 11:35
                          miałam na myśli koleżanki w MOJEJ pracy
                          • mozambique Re: mozambigue 08.05.08, 12:42
                            to samo :

                            1.reklama dla panienki
                            2.dla ciebei - opinia "tej gorszej , zostawionej, zdradoznej ,
                            robionej w bambuko przez męza "
                            3. dla twojego meża opinia " ooo, cieekawe, to moze ja tez sie koło
                            niego zakrece skoro on warty tego "
                            4.dla twoich kolezanek - GIGANTYCZNA SATYSFAKCJA !!!!!
                            • rita75 Re: mozambigue 08.05.08, 15:08
                              > 1.reklama dla panienki
                              > 2.dla ciebei - opinia "tej gorszej , zostawionej, zdradoznej ,
                              > robionej w bambuko przez męza "
                              > 3. dla twojego meża opinia " ooo, cieekawe, to moze ja tez sie
                              koło
                              > niego zakrece skoro on warty tego "
                              > 4.dla twoich kolezanek - GIGANTYCZNA SATYSFAKCJA !!!!!

                              moze inaczej-
                              niekoniecznie TWOJE srodowisko = srodowisko Montechristo...
                              zalapalas? wink
          • triss_merigold6 Hehehe 06.05.08, 13:51
            Taki life. Nie ma ustawowego zakazu interesowania się zajętymi.D
            Panienka go przecież nie zgwałci, litości...
            BTW jak panna zobaczy, że żona dostała piany to dla czystego funu
            może ją drażnic i po co nakręcać sytuację.
          • joaz Re: joaz 06.05.08, 13:59
            To widzisz mamy inne podejście do zycia i swojej pozycji w
            małżeństwie. Mi wystarczą słowa męża. SMS i podrygiwania jakies
            panienki z pracy, nawet bardzo nachalnej zwisają mi kalafiorem. Ja
            mam nawet taką maksymę, że jak mój mąz przestanie się podobać innym
            kobietom ta znaczy, że już zdziadział i już do nieczego sie nie
            nadaje smile).

    • syriana [...] 06.05.08, 13:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • triss_merigold6 Błąd, duży błąd 06.05.08, 13:29
        Duży błąd. Po pierwsze akcja w pracy więc rzutowałoby na atmosferę.
        Po drugie nikt nie lubi być zmuszanym do chamskiego i wprost
        potraktowania drugiej osoby - facet by tak nie powiedział, żona
        zacznie napierać a wtedy on faktycznie przyjrzy się z większą uwagą
        koleżance.
        • syriana [...] 06.05.08, 13:39
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • triss_merigold6 [...] 06.05.08, 13:46
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • montechristo4 Re: Triss 06.05.08, 13:52
              Ale ja NIE WIEM, czy rzeczywiście nic nie było. Przyznasz, że sms
              był jednoznaczny.
              Do tej pory wierzyłam mężowi i ufałam mu bardzo. A teraz nie
              wiem.... Może jest tak, jak mówi. A może nie. Nie znasz pierwszej
              zasady zdradzającego? Zaprzeczać
              • montechristo4 Re: aaaaaa, i jeszcze 06.05.08, 13:56
                panienką to ona nie jest - 45 lat, osiem lat starsza od męża.

                • aguskin Re: aaaaaa, i jeszcze 06.05.08, 14:10
                  wiesz to perfidna sytuacja,
                  zależy jaki mąż, jak zaczniesz napierac to może sie wku...,
                  i powie dla swietego spokoju tak przeleciałem starszą panią, daj mi
                  spokój i wtedy zwariujesz, albo obrazi sie na Ciebie śmiertelnie, ze
                  mu nie ufasz wiec jaki ma sens zapewnianie Cie o wiernosci,
                  tylko czas rozwiąze tą sytuację,
                  mam dobrego kolegę, który jest wolny, pracuje w dużej firmie i
                  ciagle sie szkoli i tez ma całkiem sporo takich propozycji od
                  najróżniejszych kobiet i też odmawia, bo on nie lubi, on musi miec
                  romantycznie taki staroświecki kawaler,
                  wiec duże szanse, że mąż mówi prawde, bo jej nie wierze, ja na jej
                  miejscu skłamałabym, że tak, a nie ze nie, co to za wstyd odmówił....
              • tosina Re: Triss 06.05.08, 13:58
                Kulki ale to co uslyszalas nie jest odpowiedzia na twoje pytanie.
                Dla mnie interpretacja bylaby jednoznaczna,bez znaczenia w co chce
                wierzyc. Dla mnie taki sms wyslalabym jedynie komus z kim mnie cos
                laczy ale jestem w chwilowej rozlace a nie komus kogo podrywam.Bop
                do tej drugiej sytuacji ni jak on nie pasuje.

                No a awanrura w firmie to obciach nie tylko dla niej ale i dla
                twojego meza.
                JAk tak lubi rozrywke to wyslij z jej numerem telefonu anons
                erotyczny. Bedziesz miala ja na jakis czas z glowysmile) a ona sporo
                pracy.
              • montechristo4 Re: no i jeszcze jedno 06.05.08, 13:58
                nie wiem, czy istotne. Ostatnio był w delegacji, jechał całą noc,
                więc poprosiłam go, żeby wysłam mi sms jak dojedzie ok 4-5 rano.
                Wysłał, że dojechał i idzie spać. Do tej kobiety też wysłał.
                Po co? I dlaczego? Bo go o to poprosiła.
                • graue_zone Re: no i jeszcze jedno 06.05.08, 14:01
                  To wygląda już groźniej. Nie wiem, czy mąż nie zaczyna się angażować. Ja jestem
                  podejrzliwa z natury i chyba nie uwierzyłabym w takiej sytuacji.
                • tosina Re: no i jeszcze jedno 06.05.08, 14:02
                  yhy a teraz postaw sie na miejscu meza. Jest laska podobno ci
                  obojetna, wysylsz jej smy z informacja ze dojechales?..PO co?W jakim
                  celu jesli osoba jest ci oboijetna a ty nia nie zainteresowany?

                  JAkos wydaje mi sie ze zobaczylas te smsy ktore zapomnial usunac.
                • triss_merigold6 A to nieładnie 06.05.08, 14:05
                  Nocnych uspokajających sms-ów nie wysyła sie IMO do
                  kolegów/koleżanek tylko do bliższych osób.
                  Tak w ogóle to Ci współczuję, sama do idei pracy z delegacjami u
                  osobistego faceta mam stosunek "po moim trupie". Nie życzę sobie i
                  już, każdy z panów był o tym obszernie informowany.
                  • brak.polskich.liter Ano nieladnie 06.05.08, 17:34
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Nocnych uspokajających sms-ów nie wysyła sie IMO do
                    > kolegów/koleżanek tylko do bliższych osób.

                    O, to to. Obawiam sie, ze w tym kontekscie autorka watku moze zaproponowac
                    malzonkowi zapodanie sobie per rectum tekstow o narzucajacej sie, namolnej
                    wspolpracownicy, ktora taktownie splawil i z ktora nic go nie laczy.
              • graue_zone Re: Triss 06.05.08, 13:59
                W jednym zgadzam się z Triss - absolutnie nie rozmawiać z tą panią. Tracisz
                twarz przede wszystkim Ty. Od załatwienia tej sprawy jest mąż i już. Pani ma
                satysfakcję, że Cię wkurzyła, ona Ci nic nie przyrzekała, może Twojego męża
                uwodzić, ile chce. A mąż powinien sprawę szybko i skutecznie zamknąć. Nie
                rozumiem żon dzwoniących/rozmawiających z "damami" lecącymi na ich męża. I
                jeszcze te groźby zemsty. Taka żona robi się śmieszna. Zażądaj od męża
                jednoznacznego zakończania pozazawodowych kontaktów z tą panią i nie wracaj do
                tematu, chyba, że pojawi się coś nowego.
                • kotbehemot6 Re: Triss 06.05.08, 14:01
                  . Nie
                  > rozumiem żon dzwoniących/rozmawiających z "damami" lecącymi na ich męża. I
                  > jeszcze te groźby zemsty. Taka żona robi się śmieszna. Zażądaj od męża
                  Mało wiesz, i mało rozumiesz
                  • mozambique Re: Triss 06.05.08, 14:05
                    no fakt - sytuacja upokarzajaćej sie na włąsne zyczenie żony przed
                    atrakacyjniejszą od niej panienką jest jak widac powszechna i czesto
                    spotykana

                    dla mnie - kompletenie niezrozumiała
                    • kotbehemot6 Re: Triss 06.05.08, 14:08
                      ową rozmowę można przeprowadzić tak,zeby z pani uczynic w sposób elegancki i z
                      kalsa bardzo malutka osóbkę-wierz mi.
                  • graue_zone Re: Triss 06.05.08, 14:05
                    "Mało wiesz, i mało rozumiesz"
                    Zapewniam Cię, że wiele w życiu widziałam i pozostanę przy swoim zdaniu.
            • kotbehemot6 Re: Błąd, duży błąd 06.05.08, 13:56
              Coś ci powiem, bo wiem doskonale o czym mówię, ja byłam w takim układzie i wiem
              jak to wyglada, i czym sie kończy oraz to,ze nic dobrego dla nikogo nie wynika.I
              wiem jak to skonczyc.
            • syriana Re: Błąd, duży błąd 06.05.08, 14:01
              "złożenie propozycji" rozumiem jako jednorazowe czy kilkukrotne, raczej bardziej niż mniej subtelne zaoferowanie swoich wdzięków
              taki sms narzuca jednoznaczną interpretację, że znajomość już poza te ramy tylko propozycji wyszła

              nie widzę nic zdrożnego w walnięciu wulgaryzmem między oczy, bo sytuacja poza ramy bon tonu i savoir vivru wychodzi
              kobieta ordynarnie się dowala - to jest dla mnie meliniarskie zachowanie

              przykro mi, ale wyzwolona na tyle by takie awanse za normalne i latające mi uważać, to ja nie jestem

              kontakty z pamią i robienie dymu w szerszym gronie, też natomiast mnie degustują
            • mozambique Re: Błąd, duży błąd 06.05.08, 14:02
              no włąsnei

              jak widac - męzul okazał sie cacy za to pani męzem zainteresowana -
              to kurew ? dlatego ze szcerze ci powoedziała jak sie sparwy miały ,
              ze nic nie wskórała wiec ją trza na gnoju wywieżć ?
              oj wy baby rodem ze wsi !!!!

              gdyby panienka była prawdziwą zdzirą , taką na 4 kopyta kutą sprytną
              mendą to nei powiedziałaby ci prawdy tylko ze złosliwym usmieszkiem
              sprzedałaby ci historyjke jaki to twój mąz swietny w łóżku ,
              szczególnie jak sie napije , to wtedy nawet na biurku lubi !

              i co ? mąz sie nei wytłumaczy z tego do konca zycia, ty masz życie
              zatrute, rozwód na horyzoncie, dzieci cierpią , a panienka sie
              cieszy zgodnei z syndromem psa ogordnika

              skoro mąz nie jest zainteresowany, chwała bogu , ciesz sie i dbaj o
              męza i swój związke im bardzij bedzie zainteresowany tobą tym mniej
              bedzie zwracał uwagi na kolezanki z pracy , a tu stara zasada -
              panience kudły wyrwac a męzowi nogi umyć !!

              oj głupie te babyy ! głupie !
              • kotbehemot6 Re: Błąd, duży błąd 06.05.08, 14:06
                Tak jasne...jak to sie nazywa??? naiwnośc???????
                • montechristo4 Re: Kocie 06.05.08, 14:09
                  to o naiwności to było do mnie?
                  • kotbehemot6 Re: Kocie 06.05.08, 14:13
                    nie, do mozambique
                    • montechristo4 Re: ale jak? 06.05.08, 14:18
                      Jak kogoś zmusić do powiedzenia? On zaklina się, że nic nie było...
                      Widzę, że też cała sprawa go ruszyła. Nie potrafi wyjaśnić, po jaką
                      cholerę wysłał jej sms z informacją że dojechał...
                      A swoją drogą też mam wrażenie że tych smsów mogło być więcej. Tylko
                      dlaczego w takim razie dwa zostawił? Bo nie sprawdzałam nigdy
                      komórki.
                      On do tej pory naprawdę nigdy nie dawał mi powodów do niepokoju....
                      • tosina Re: ale jak? 06.05.08, 14:19
                        On nie dawal powodow czy ty nigdy nie sprawdzalas?..
                        • montechristo4 Re: tosina 06.05.08, 14:33
                          jedno i drugie. Nie sprawdzałam, bo nigdy nie miałam powodów. Jeżeli
                          przeczytałaś mój poprzedni wątek (zalinkowałam w pierwszym poście),
                          to zrozumiesz, dlaczego nie podejrzewałam. Dopiero teraz tak
                          jakoś....
                      • kotbehemot6 Re: ale jak? 06.05.08, 14:25
                        Nie zmusisz. jak Ci napisałam, powiedz mężowi,ze mu wierzysz i prosisz by
                        zaniechał wszelkich SMs-ów i innych kontaktów, i sprawę zamknij.Uprzedż co go
                        ewentualnie czeka gdyby nie zaniechał.Z pania równie jasno i rzeczowi
                        porozamwiaj,wspomnij o ewentualnych przykrościach gdyby jednak dalej twój mąż
                        leżał w jej kręgu zainteresowac. Może starczy.To,ze porozmawiasz, wbrew opiniom
                        niektórych forumek w niczym Ci nie uwłacza, mam na myśłi oczywiście rozmowe a
                        nie wyzwiska....i mozna naprawde dopiec gorzej w spokojnej rozmowei niż w byle
                        jakiej pyskówce. jedno jest pewne sprawe trzeba teraz zakonczyc definitywnie.A
                        tesksty o smiesznośco włóz między bajki-pobożne życzenia podrywających...tylko
                        rozmowa nie pyskówka-ta uwłacza każdemu
                        • mozambique Re: ale jak? 06.05.08, 14:54
                          żona rozmawiajaca z potencjalną kochanka męża jest juz z punktu na
                          gorszej pozycji , uwłączającej jej pozycji , szczegolnei jesli
                          inicjatywa tej rozmowy wyszła włąsnie od tej zony ]

                          od poczatku ukazuje siebei jako starszą, gorsza, brzydsza i
                          grubsża, do tego czasmai kłótliwą i jędzowatą "starą". W takim
                          ustawieniu potencjalna kochnaka z załozenia juz wydaje sie ( żonie a
                          moze i męzowi tez) młodsza, zgrabniejsza, ładniejsza, ciekawsza,
                          wyrafinowana i co tam chcecie . NIezaleznie od wyniku tej romozwy
                          zona juz sama siebei upokorzyła tą rozmową, zeszła do poziomu
                          telenowieli kolumbijksiej w której Pamela z Klaudią piora sie
                          pyskach i tarzają po podłodze walcząc o w zgledy przypatrujacego im
                          sie Huan-Marka smile))))
                          • kotbehemot6 Re: ale jak? 06.05.08, 14:59
                            Chyba nie czytałas tego co napisałam i fakt za dużó telenowel brzylijskich
                            ogladasz. Operujesz stereotypami.
                            • demarta Re: ale jak? 06.05.08, 15:15
                              myślę, że porównanie do telenoweli miało służyć tylko celowemu
                              przejaskrawieniu i wpłynąć na szerokie zrozumienie stanowiska. nie
                              bierz tego zbyt dosłownie, kocie wink

                              podzielam zdanie mozambique w tej kwestii. uwazam, że dla samych
                              zainteresowanych urządzających sceny - obojętnie czy w postaci
                              dzikiej awantury, czy spokojnej rozmowy to upokorzenie, a dla
                              obserwatorów kupa śmiechu.
                              sprawy własnego małżeństwa rozwiązuje się we własnym małżeństwie, a
                              nie z potencjalnymi elementami trójkąta, tudzież innego czworoboku.
                              dorośli ludzie w ten sposób powinni rozwiązywać problemy i tyle.
                              wszak ustalenie zasad w jednym małżeństwie należy do dwóch osób, po
                              co w to wciągać potencjalnych innych współłóżkowiczów? dla mnie
                              żenuła. a odpowiedzi na pytanie "czy powinnam mu ufać/wierzyć"
                              puszczone w eter też nie powinno się brać zbytnio do siebie. każdy
                              człowiek, każde małżeństwo są inne i nie postronnym takie rzeczy
                              oceniać.
                              • montechristo4 Re: demarto 06.05.08, 15:37
                                na pewno masz rację, pisząc, że opinie z forum nie będą miarodajne.

                                Ale.... wypłakałam się już przyjaciółce, rozmawiałam z mężem. Na
                                forum napisałam, bo zaglądam tu często, czasem moge komuś pomóc.
                                Miałam nadzieję, że lepiej mi się zrobi, kiedy więcej osób popatrzy
                                na to z boku. I wiesz co? lepeij mi, a przynajmniej przestałam snuć
                                plany rozmów z tą kobietą.

                                A do mozambiqua - jestem młodsza i atrakcyjniejsza od tamtej
                                kobiety, więc Twoja teoria o starej, zaniedbanej żonie odpada.
                                • mozambique Re: demarto 06.05.08, 15:41
                                  "A do mozambiqua - jestem młodsza i atrakcyjniejsza od tamtej
                                  > kobiety, więc Twoja teoria o starej, zaniedbanej żonie odpada."

                                  fakty sa akurat nieistotne - istotne jest to ze dla osób
                                  zainteresowanych ( mąż, potencjalna kochanka, przyjaciólki żony,
                                  ewentulani swiadkowei takiego spotkania oko-w-oko )
                                  potencj.kochanka jest ZAWSZE atrakcyjniejsza od zony , włąsnie
                                  dlatego ze zajmuje stanowisko KOCHANKI a nie zdradzanej żony
                                  • sanna.i Re: demarto 06.05.08, 19:06
                                    Nio, sama prawda. Piękna jak kwiat Camilla biła na głowę paskudną Dianę- że taki
                                    akurat przykład przytoczę...
              • gabrysia5 Mam wrażenie 06.05.08, 14:12
                Mam wrażenie sorki za szczerość ,że twój mąż nie jest z Toba
                szczery.Śmiem twierdzić ,że po prostu , najnormalniej w swiecie robi
                cie w bambuko i zdradza, robiąc dodatkowo z ciebie idiotke a z
                twojego mózgu - wodę.Słuchaj ty weź sie ostro do rozmowy z mężem, bo
                moim zdaniem sms - ten pierwszy- był jednoznaczny, a słowa w nim
                zawarte skierowane do kogoś z kim coś tę panią łączy.Drugi sms (z
                podróży) był dla mnie jeszcze bardziej jednoznaczny.Jeśli facetowi
                zwisałaby baba to czemy informuje ją,że bezpiecznie dojechał???Nie
                kumam!!!!Wogle cała sprawa mocno śmierdzi.Ratuj swoje małżeństwo,
                jeśli kochasz męża i chcesz znim być.Zacznij od ostatecznej rozmowy
                z mężem , a później to wszelkimi dostępnymi sposobami.Miej w d...pie
                dumę i ambicje własne.To twój mąż i twoje szczęście i rób tak jak ci
                serce podpowiada.Nie rozumiem dlaczego boisz sie rozmowy w cztery
                oczy z ową panią??!!Spotkaj sie z nią na neutralnym gruncie, np w
                restauracji , bo tam się pewnie nieco opanujesz.Powodzenia ci życzę
                i chłopu wylej kubeł zimnej wody na łeb.
              • ledzeppelin3 Re: Błąd, duży błąd 06.05.08, 16:58
                Mozambique, święte słowa, podpisuję się.
            • luxure Re: Błąd, duży błąd 06.05.08, 14:18
              Triss to są tylko słowa, pan przyjął, pan nie przyjął...tylko oni
              wiedzą jak było naprawdę. Faktem jest że pan propozycję dostał,
              dostał również smsa którego nie wykasował, żonie nic nie powiedział.
              Powodu do dymu nie widzę, natomiast do obserwowania męża jak
              najbardziej.
    • hrabina_murzyna Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 14:20
      Gdzieś tu już krąży wątek Pani Kochanicy, która cudzego męża na
      szkoleniu złapała, a teraz on ją porzucił sms-em, bo żona zaczyna
      węszyć. Może to ona?smile
      • tosina Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 14:23
        smile) Nie dobijaj laski. Pamietasz ze tamta swiecie przekonana iz
        rozpadowi ich zwiaskow sa winni maz i zona.
        • hrabina_murzyna Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 14:29
          No i prawidłowo, bo ta będzie święcie przekonana o winie tamtej co
          to jej męża podstępnie uwiodłasmile
    • gacusia1 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 16:15
      "Uwierzyłybyście w te wyjaśnienia? " -Odpowiedz-NIE!
      • ledzeppelin3 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 16:56
        Gó..ana sprawa. Uwierzyć- ryzyko, nie uwierzyć- co pozostaje....
        Chyba tylko cierpliwe czekanie na rozwój wypadków- jak pan się
        sk...wi, to dużo nie straciłaś, bo menda, co nie potrafi utrzymać
        penisa na wodzy, nie nadaje się na męża i ojca.
        • ledzeppelin3 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 16:59
          Dopiero doczytałam o tym uspokajającym smsie do panieny...Dupa nie
          facet, nie wierzyłabym mu. To już śmierdzi na 100 km.
    • zoeyz Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 17:16
      przypomina mi to troche moja historie, jak przeczytalam rozmowe meza na skypie z
      taka jedna pinda. rozmowa byla bardzo pikantna, moj maz pisal jej takie fajne
      rzeczy...ze mna nigdy tak nie rozmawial...
      i z jednej strony ciesze sie ze przylapalam sukinsyna,bo wiem ze nie jest takim
      superfacetem jak sie wydawal, a z drugiej ta ich internetowa rozmowa sni mi sie
      po nocach..wolalabym jednak tego nie przeczytac...ale coz stalo sie. maz
      oczywiscie przeprosil, tlumaczyl sie, stwierdzil ze kocha tylko mnie i takie tam
      pierdoly, ale szczerze mowiac nie mam juz do niego takiego zaufania jak kiedys,i
      po prostu przestalam mu troche wierzyc, i go szanowac. stalo sie.
    • kicia031 A ja jestem suka 06.05.08, 17:24
      Wiec wzielabym telefon meza i udala sie prosto do jego firmy, do
      przelozonej/go owej pani i uprzejmie bym poprosila, zeby
      zatroszczyli sie o atnmosfere w miejscu pracy - nie chcieli by
      chyba, zeby pracownik byl zmuszony oskarzyc firme, ze nie zapobiegla
      przypadkowi molestowania?
      • tosina Re: A ja jestem suka 06.05.08, 17:27
        Kicia super pomysl, jakby co wykorzystamsmile)...tez bym w nosie miala
        innych i na jej miejscu suka stala sie..powaznie..
      • luxure Re: A ja jestem suka 06.05.08, 17:37
        > Wiec wzielabym telefon meza i udala sie prosto do jego firmy, do
        > przelozonej/go owej pani i uprzejmie bym poprosila, zeby
        > zatroszczyli sie o atnmosfere w miejscu pracy - nie chcieli by
        > chyba, zeby pracownik byl zmuszony oskarzyc firme, ze nie zapobiegla
        > przypadkowi molestowania?
        >

        Co? W sensie że biedny mąż został zmolestowany przez złą babę? I biedny sił nie
        miał by się bronić, więc Ty biegniesz mu z pomocą. Toś mnie rozbawiła.
        Moja koleżanka - policjantka, raz przyjmowała zgłoszenie... zbrodnia
        niesłychana, pani zgwałciła pana. Też niby koleżanka z pracy zwabiła do domu
        żonatego misia niby problem z komputerem miała. Tymczasem komputer dla miłej
        pani był tylko wymówką bo plany co do tego pana miała najzupełniej w świecie
        inne. Kolacyjka, seksik...Ale najwidoczniej sumienie pana ruszyło. A może
        sprężyna żony... Sprawa się skończyła na policji i było bekowisko na pół miasta.
        Tak czy siak ubaw mieli wszyscy po pachy łącznie z komendantem.
        Warto się czasem mocno zastanowić zanim zrobi się głupotę. Bo w tego typu
        historiach im mniej osób jest zaangażowanych tym lepiej. A przynajmniej bez
        niesmacznych finałów. Nooo, chyba że ktoś gustuje.
      • graue_zone Re: A ja jestem suka 06.05.08, 18:17
        To ośmieszyłabyś się do kwadratu. Sama sobie nie umiesz poradzić, wzywasz na
        pomoc szefostwo męża? Dorośli są, nikt za nich decydował nie będzie. A Ty, nie
        dość, że puszczona kantem żona, to jeszcze śmieszna awanturnica.
        • kicia031 Re: A ja jestem suka 07.05.08, 10:19
          Drogie panie - w polskim prawie molestowanie w miejscu pracy jest
          przestepstwem, Wysylanie ze slubowego telefonu wiadomosci z
          seksualnymi propozycjami, napastowanie wspolpracownikow podczas
          wyjazdow sluzbownych to nie zabawa - to naruszania prawa. A w wielu
          firmach takze regulaminu pracy i moze skutkowac dyscyplinarnycm
          zwolnieniem. Dlaczego? Bo firma ma obowiazek zapewnic, by pracownicy
          nie napastowali innych pracownikow. jesli ofiara napastowania
          wystapi do sadu, odszkodowanie wyplaci firma, a nie pracownik, ktory
          dopuscil sie przewinienia, wiec w interesie firmy lezy, by
          eliminowac takie przypadki.
          • gabon32 Re: A ja jestem suka 07.05.08, 10:44
            eeeee, ale nie jest to praktykowane. Nie wyobrażam sobie, żeby mój
            mąż zdecydował się na zrobienia takiej zadymy w pracy
          • syriana Re: A ja jestem suka 07.05.08, 10:52
            ale o jakim molestowaniu mówisz w tym wypadku?
            chyba tylko o umownym pojęciu, którego można się chwycić z braku innych pomysłów
            na obronę i postawienie na swoim

            bo w życiu nie uwierzę by w tyn przypadku sąd zdecydował, że molestowanie
            faktycznie miało miejsce
            wystarczy jeden sms (ten z podróży) i pan leży i kwiczy a nie robi za niewinnego
            chłopca podstępem uwiedzionego przez złą wiedźmę

            • rita75 Re: A ja jestem suka 07.05.08, 11:02
              > ale o jakim molestowaniu mówisz w tym wypadku?

              wyobrazmy sobie, ze faktycznie doszlo do zdrady- facet nie jest
              swiety, a kochanka swymi gadkami go kryje, wskazujac, ze to ona
              niewinna lilije molestuje, a jezeli molestowanie w Polsce jest
              karalne...mozna zrobic niezle jaja
          • luxure Re: A ja jestem suka 07.05.08, 15:03
            To co piszesz brzmi tak idiotycznie jakby żywcem wycięte z
            hamerykańskiego fimu. W życiu bym się tak nie ośmieszyła. Po kiego
            grzyba w sprawę małżeńską mieszać szefa...a może jeszcze kadrową i
            główną księgową dla lepszego efektu?! Ludzka głupota jest jednak bez
            granic. Skąd Ty nadajesz?
      • bea.bea Re: A ja jestem suka 06.05.08, 19:35
        i wtedy wszyscy współczuli by twojemu mezowi tak głupiej zony...

        bo sam by wyszedl na idiote, za którego zona sprawy zyciowe zalatwiac
        musi...gratuluje
    • majka150 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 18:44
      Bardzo,naprawdę bardzo Ci współczujęsad wiem doskonale co czujesz.Nic
      chyba nie boli bardziej niż utrata zaufania do kochanej osoby.Nagle
      wszystko na czym opiera sie związek zaczyna sie walic.Swoją drogą
      jest coś w tej kobiecej intuicji skoro takie przeczucia dopadły Cię
      już wcześniej.Zdecydowanie odradzam załatwianie czegokolwiek przez
      osoby trzecie(czyli w pracy i td)bo to nie przyniesie nic dobrego a
      potem długo pozostanie niesmak po takiej sytuacji.Ludzie często
      wykorzystuja takie sytuacje aby odwrócić uwagę od własnej
      osoby.Jeśli pamietasz opisywałam sytuację z moim eks bardzo podobną
      do Twojej.On na wszystko miał tylko takie wytłumaczenie ze nie wie
      dlaczego dzwonił do "swojej"pani nie wie dlaczego napisała mu
      właśnie "takiego" smsa o takiej a nie innej treści.Poprostu Nie
      wie!!!!!!!A ja cierpiałam biłam sie z myślami każdego wieczoru kiedy
      zostawałam sama w domu za każdym razem gdy wyjeżdżał zastanawiałam
      sie czy jest sam.Tamtą sytuacje wybaczyłam.Niestety pojawiły sie
      kolejne w pewnym odstępie czasu.Kupił sobie drugą komórke w
      tajemnicy przedemną i td.Efektem końcowym był rozwód po blisko 10
      latach.
    • astra-r Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 19:08
      montechristo4,a może tak:

      1-"uwierzyć" mężowi wink,
      2- nie wracać do tematu,
      3- czujnie obserwować męża,
      4- wynająć dedektywa.
      Powodzenia
      • myelegans Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 20:15
        To ON powinien sie starac odbudowac co zawalil, to ON powinien
        starac sie twoje zaufanie odzyskac, to ON powinien za TOBA teraz
        latac i pracowac nad Waszym zwiazkiem, nie Ty. CZy Ty cerberem
        jestes do odganiania wszystkich potencjalnych kochanek?

        Wiesz jaka jest natura ludzka. Im bardziej TObie zalezy, tym mniej
        drugiej stronie. Im TY sie bedziesz bardziej szarpac, konfrontowac
        jego albo nie daj Boze inne osoby, tym mniej jemu na tym bedzie
        zalezec, bo jeszcze meskie ego bedzie laskotalo. "Teraz to juz 2 o
        mnie zabiegaja"
        Wiele zwiazkow w zyciu przeszlam, ale jedno o co zawsze dbalam, to
        zebym sama na siebie w lustrze mogla bez obrzydzenia popatrzec.
        Nigdy wiec o mezczyzne, ani nie walczylam, ani specjalnie nie
        zabiegalam. Tak nadwyrezone zaufanie trudno jest odbudowac, ale
        teraz pilka jest na jego korcie.
        SMS-u nie skomentuje, ale niewinne to to nie jest....
        Powodzenia i kciuki
        • montechristo4 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 23:24
          dzięki dziewczyny, wiedziałam, że moge na Was liczyć.

          No cóż.... do firmy nie pojadę, smrodu robić nie będę. Moje
          małżeństwo stanęło na rozdrożu i nie wiem, jak to będzie dalej.
          Szkoda, bo myślałam, że jesteśmy para idealną. Ale przeczucia jednak
          mnie nie myliły. Mąż dostał ode mnie ultimatum: albo powie prawdę -
          chodzi o jego sms, bo to najbardziej jest zastanawiające, albo
          będzie kiepsko. Wolę usłyszeć prawde, nawet bolesną, niż zawsze
          zastanawiac się, co sie tak naprawde wydarzyło. Mleko sie wylało,
          wiem więcej niżbym chciała i teraz musimy jakoś sobie to poustawiać.
          Jestem silna i w razie czego poradze sobie sama. Żyć w strachu i bez
          zaufania nie potrafię i nie chę.
          • mikolla Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 06.05.08, 23:36
            Nie łam się. Co ma byc to bedzie. Dobrze, że wsłuchałas sie w swoją
            intuicje. Baba zdesperowana, ze rzuca sie na zajętego faceta. No
            cóż... doskonale wiesz ze to Ty jesteś super babką i jeśli twój
            mąż zbłądził - zawsze znajdziesz kogos wartościowszego.Powodzenia
            • rita75 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 06:43
              >Baba zdesperowana, ze rzuca sie na zajętego faceta.

              zajęty, niezajęty- ważne, ze chętny
              • majka150 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 07:59
                Tylko że dociekanie prawdy w takim przypadku to tak jak by czekanie
                na to ze maż potwierdzi Twoje obawy.Bo nawet jeśli bedzie się
                zaklinał ze nic nie było to i tak pozostanie ziarenko
                niepewności.Nawet gdybyś bardzo chciała mu uwierzyć to już nie
                będzie tak samo jak było.Poprostu trzeba czasu żeby ta sytuacja
                przyschła.Mam nadzieją ze Twój mąż nie jest idiotą i wie co ma do
                stracenia i sam coś zrobi.Swoją drogą ta baba jest bezczelna mówiąc
                Ci takie rzeczy.Domyślam sie ze odczucia są takie że najchętniej
                rozszarpała byś ją na strzępy.Tylko że do tanga trzeba dwojgasad Gdy
                ja zadzwoniłam do "pani"mojego eks ta się rozłączyła.Wściekłam sie i
                odnalazłam jej męża.To on zainterweniował.Prawda była taka ze mój
                były mąż nie był jedynym z którym miała podobne przygody.W końcu co
                jej szkodziło mieć smsiki z samego rana i ciasteczka zanoszone do
                sekretariatu.Ale mąż też powinien mieć swój rozum i wiedzieć co
                wypada a czego nie.Tylko że czasem mężczyźni są jak dzieci albo
                takich udają i zachowują sie tak jak by jaj nie mieli.Nam sie wydaje
                ze to oczywiste ze powinni posłać taką zdzirę do diabła,ale oni
                zachowują sie tak jak by chcieli a nie mogli.Męskiej natury nie
                zmienimy ale...mozemy zmienić męża.Nie namawiam absolutnie do
                rozbijania związku.Moze da sie to jakoś wyjaśnić i będzie to dla
                niego nauczką na przyszłosć,w końcu chyba nie jest dla niego
                przyjemnością patrzenie na to jak kochana osoba cierpi.
                • montechristo4 Re: Majka 07.05.08, 08:10
                  Nie, nie mam ochoty rozerwać jej na strzępy. Chciałabym spotkac się
                  z kimś z jej firmy, żeby porozmawiać o całej sytuacji, a wtedy
                  wiadomość sama poszłaby w eter smile
                  Strasznie plotkarski babiniec i pani nie cieszy się tam najlepszą
                  opinią.
                  Miałam kiedyś koleżankę, która była "tą trzecią". Powiedziała mi, że
                  kiedy sprawa się wydała, najgorsze było dla niej upokorzenie
                  związane z tym, że żona kochanka narobiła dymu gdzie się dało.
    • gryzelda71 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:12
      montechristo4 napisała:
      Przeczytałam to przez przypadek (mąż
      > prosił o znalezienie nr w swojej komórce) kilka dni temu.

      O ile byłoby prościej i spokojniej,gdybyś nr szukała w książce z kontaktami,a
      nie wśród smsów.
      • montechristo4 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:17
        uderzenie nietrafione - moja siostra przysłała mu SMSem nr do
        lekarza dla Młodego. Ja chciałam wpisać do swojej komórki. Gdyby nie
        to, że w komórce męża wyświetla się nr nadawcy i początek
        wiadomości - nigdy bym nie zaglądała, co też napisała jakaś pani B.
        Więc daruj sobie złośliwości
        • gryzelda71 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:21
          montechristo4 napisała:
          Gdyby nie
          > to, że w komórce męża wyświetla się nr nadawcy i początek
          > wiadomości - nigdy bym nie zaglądała, co też napisała jakaś pani B.

          No to po nr nadawcy wiedziałaś już,że wiadomość nie jest od siostry.
          Pokręcone.Twoja siostra śle do męża wiadomość skierowaną do ciebie?Nie masz
          własnej kom?
          • graue_zone Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:22
            Ale co to ma do rzeczy? Rozumiem, że uważasz, że to montechristo wina, że się
            dowiedziała?
            • gryzelda71 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:24
              Ty to napisałaś,nie ja.Nie lubię po prostu grzebania w komórkach.
              • rita75 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:28
                >Nie lubię po prostu grzebania w komórkach.

                to sie oflaguj
              • graue_zone Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:28
                JA też, i nigdy tego nie robię, ale zdarzają się takie przypadki, kiedy coś
                wychodzi nie tak, jak się chciało. Może mąż zapomniał o tym smsie, może ona miła
                zepsutą komórkę. Nie można tak jednoznacznie ocenić sytuacji.
              • majka150 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 15:05
                Nie rozumiem jaki problem w tym ze ktoś korzysta z komórki meża.W
                końcu to "mój"mąż wiec chyba mam prawo skorzystać z telefonu jeśli
                mam taką potrzebę.Poza tym co to za tajemnice.Bardzo wątpię ze ktoś
                komu wpadła w oko taka wiadomość od innej kobiety do małżonka nie
                przeczytał by do konca tylko odłożył spokojnie komórkę.
                • gryzelda71 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 15:12
                  Dziwna jestem,bo pod hasło korzystanie z komórki męża nie podciągam czytanie
                  zapisanych tam smsów.
          • rita75 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:26
            > No to po nr nadawcy wiedziałaś już,że wiadomość nie jest od
            siostry.
            > Pokręcone.Twoja siostra śle do męża wiadomość skierowaną do ciebie?
            Nie masz
            > własnej kom?

            ale o co ci chodzi? juz od dawna cos smierdzalo w malzenstwie i
            oto znalazla sie przyczyna smrodu- cel uswieca srodki.
            • gryzelda71 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:28
              Pan twierdzi,że nic nie było.Ew.kochanka potwierdza.Więc?
              • rita75 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:30
                > Pan twierdzi,że nic nie było.Ew.kochanka potwierdza.Więc?

                liczą się fakty, a nie to, co ktos twierdzi
                • gryzelda71 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:32
                  A faktem jest?co?
                  • rita75 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:34
                    > A faktem jest?co?

                    czyny
                    • gryzelda71 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:35
                      Nakryła ich?
                      • rita75 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:40
                        > Nakryła ich?

                        gryzeldo, ma wrazenie, ze nie czytalas tego watku, a jezeli
                        czytalas, to zbyt mala ilosc razy jak na mozliwosci twojej
                        perceopcji.
                        • montechristo4 Re: gryzelda 07.05.08, 08:44
                          o co Ci chodzi? Bo ja nie bardzo rozumiem? Nikt nie potwierdził
                          romansu. Ale cała sprawa - przyznasz - jest śmierdząca. Czuję się
                          oszukana, bo obiecywaliśmy sobie szczerość, a mąż nic mi nie
                          powiedział. Tyle.
                          • gryzelda71 Re: gryzelda 07.05.08, 08:45
                            Byłabyś spokojniejsza,gdybyś wiedziała,ze jakaś pani przystawia się do męża?A on
                            to olewa?
                            • mozambique Re: gryzelda 07.05.08, 11:45
                              jesli mąz olewa to byłabym najpokojniejsza na swiecie

                              gdyby nie olewał przystawiajacej sie pani to byłabym zaniepokojona
            • montechristo4 Re: gryzelda 07.05.08, 08:29
              Mam własną komórkę, ale akurat tak się złożyło, że tego sms dość
              dawno temu siostra przysłała do męża. Już nie pamiętam dlaczego
              akurat do niego. Czy to naprawdę jest ważne?
              Do tej pory NIGDY nie zaglądałam do jego komórki. No, za wyjątkiem
              sytuacji, kiedy jej zapomniał, a był mu potrzebny nr do kogoś.
              • rita75 Re: gryzelda 07.05.08, 08:31

                > Mam własną komórkę, ale akurat tak się złożyło, że tego sms dość
                > dawno temu siostra przysłała do męża. Już nie pamiętam dlaczego
                > akurat do niego. Czy to naprawdę jest ważne?
                > Do tej pory NIGDY nie zaglądałam do jego komórki. No, za wyjątkiem
                > sytuacji, kiedy jej zapomniał, a był mu potrzebny nr do kogoś.


                nie tlumacz się...a raczej, to nie ty powinnas sie tlumaczyc
              • gryzelda71 Re: gryzelda 07.05.08, 08:32
                Mam wrażenie,że jedyną satysfakcjonującą cię odpowiedzią jest,że mają romans.I
                będziesz drążyć,aż usłyszysz te słowa.
    • montechristo4 Re: oj, gryzelda 07.05.08, 08:33
      chyba nie przeczytałaś tego, co pisałam..... Ew. kochanka NIE
      POTWIERDZIŁA niczego. Zaprzeczyła, jakoby cos ich łączyło. Zapytałam
      Was o zdanie, bo sama nie wiem co mam myśleć o całej tej sprawie.
      Natomiast powoli emocje opadają i zaczynam trzeźwo na wszystko
      patrzeć....
      • gryzelda71 Re: oj, gryzelda 07.05.08, 08:36
        Napisałaś:
        Jakiś czas temu byli na szkoleniu, gdzie złożyła mu
        propozycję wspólnego spędzenia nocy, ale on delikatnie dał jej
        kosza.
        No to chyba potwierdziła,że z nim nie spała,czy się mylę?
        • rita75 Re: oj, gryzelda 07.05.08, 08:41
          > Jakiś czas temu byli na szkoleniu, gdzie złożyła mu
          > propozycję wspólnego spędzenia nocy, ale on delikatnie dał jej
          > kosza.
          > No to chyba potwierdziła,że z nim nie spała,czy się mylę?

          skup sie kobieto przy czytaniu..
          • gryzelda71 Re: oj, gryzelda 07.05.08, 08:44
            Rita,ja z tobą nie rozmawiam
    • bea.bea Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 08:46
      nie rozumiem kobiet dzwoniacych do kobiet z "otoczenia" swojego meza
      i wymagajacych od nich potwierdzenia, czy spały czy nie...smile

      daj spokój temu chlopu, skoro on mówi ze nie to nie masz innego wyjscia, jak mu
      ufac...



      • montechristo4 Re:bea 07.05.08, 08:51
        ale ja nie zamierzam nigdzie dzwonić....
        Oczywiście, że mam ochotę narobić jej smrodu, bo wredna bywam
        czasami i to bardzo. Ale dzowinić po ludziach, żeby się od nich
        dowiadywać - nie smile
        • bea.bea Re:bea 07.05.08, 09:05
          moze słabo wyraziłam swoje mysli...juz zadzwoniłas...

          do tej kobiety..o to mi chodzilo...
          to juz dla mnie chore, a wydzwanianie po znajomych to chore podwojnie...

          pogadalabym z mezem....i tyle..

          choc wiem , ze chyba bardziej chcialabym zeby wiedział, ze ja wiem...i zrobil
          cos z ta informacja...

          bo jesli chodzi o uczciwośc, to mierzylabym go własna miarka, czyli gdybym to ja
          zdradzała i mnie tak nakryto, to wyparlabym sie w zywe oczy....tongue_out
          • ledzeppelin3 Re:bea 07.05.08, 10:57
            Bbabka w ogóle Cię nie powinna interesować. Na świecie jest dużo
            babek, sporo z nich chętnie przespałoby się z Twoim mężem. I nie o
            nią tu chodzi. Chodzi o Twojego męża. Sorry, nie słyszałam jeszcze o
            przypadku gwałtu na biednym żuczku. Jesli mąż wyraźnie powiedziałby
            do babki: "Nie życzę sobie dwuznacznych zachowań z twojej strony,
            NIE JESTEM ZAINTERESOWANY"- ona odpuściłaby, jak zresztą i każda. Te
            mity na temat gorących kobiet, robiących z bezwolnymi panami co
            zechcą! To, że kobiety to podłe modliszki, gwałcące przykładnych
            misiów, to pociecha żon, które zostały zdradzone, i tłumaczą sobie,
            że mąż "ma słaby charaktertongue_out" więc ta suka go uwiodła. Niestety, nie
            ma tak fajnie. Jesli pan nie zechce, nikt go nie zgwałci. I to mężem
            bym się zajęła, a nie kobietą, bo takich kobiet będą jeszcze
            dziesiątki, a Ty chyba całe życie nie chcesz się bawić w złego glinę?
            • montechristo4 Re: no i to chodzi właśnie 07.05.08, 11:04
              czy mam wierzyć mężowi, że nic między nimi nie było. Zdaję sobie
              sprawę, że pilnowanie chłopa nie ma sensu, nigdy nie chciałam tego
              robić i nie będę.
              Zależało mi na Waszej opinii, czy zdradził i teraz idzie w zaparte,
              a panna go kryje.
              Czy raczej rzeczywiście uwierzyć w wyjaśnienia męża i odpuścić.
              • mozambique Re: no i to chodzi właśnie 07.05.08, 11:48
                zmądzrec
                bo wyraznie nie myslisz

                albo cie uspokoje - tak , twój mąz bzyka na boku kolezanke z pracy

                mimo za starsza i brzydsza od ciebie
                mimo to on ją bzyka , woli od ciebie

                zadowolona ?
              • ledzeppelin3 Re: no i to chodzi właśnie 07.05.08, 13:56
                > Zależało mi na Waszej opinii, czy zdradził i teraz idzie w
                zaparte,
                > a panna go kryje.
                > Czy raczej rzeczywiście uwierzyć w wyjaśnienia męża i odpuścić

                To, co mi się nie podoba, to ten sms uspokajający do tamtej.
                Zrobiłabym tak: na razie odpuszczenie tematu, bo jak on mówi, że
                nie, no to detektywa nie wynajmiesz ani przed obrazem mu nie każesz
                przysięgac. przyjmij jego wyjaśnienia, ale równocześnie niech Ci
                wielka miłość do mężulka trochę się ostudzi. I może psychicznie
                przygotuj się, że może być różnie- forma zabezpieczenia, na wypadek,
                gdyby okazało się, że śpią ze sobą. Żeby nie było tak, że nie możesz
                bez niego żyć. Kryształowy najwyraxniej nie jest, i tyle w temaciesmile
                Powodzenia.
    • montechristo4 Re: Kolejny fakt 07.05.08, 11:10
      Mąż rozmawiał z tą kobietą. Powiedział stanowczo, że nie życzy sobie
      żadnych kontaktów, że wyraźnie już kiedyś jej powiedział, że nie
      może na nic liczyć. Powiedził też, że przez jej durnego smsa, a jego
      brak zde cydowanej reakcji teraz ja cierpię. Ona podobno się nie
      odzywała.
      Za chwilę przysłała smsa: "Nic między nami nie było i nie ma.
      Przykro mi, że ona Ci nie wierzy i że przechodzisz przez to przeze
      mnie... Bardzo żałuję swojej bezmyślności. Przepraszam Ciebie i
      Twoją żone raz jeszcze".
      • rita75 Re: Kolejny fakt 07.05.08, 11:12
        > Mąż rozmawiał z tą kobietą. Powiedział stanowczo, że nie życzy
        sobie
        > żadnych kontaktów, że wyraźnie już kiedyś jej powiedział, że nie
        > może na nic liczyć. Powiedził też, że przez jej durnego smsa, a
        jego
        > brak zde cydowanej reakcji teraz ja cierpię. Ona podobno się nie
        > odzywała.
        > Za chwilę przysłała smsa: "Nic między nami nie było i nie ma.
        > Przykro mi, że ona Ci nie wierzy i że przechodzisz przez to przeze
        > mnie... Bardzo żałuję swojej bezmyślności. Przepraszam Ciebie i
        > Twoją żone raz jeszcze".

        to moze byc komedia odegrana dla jednego widza...
        • bea.bea Re: Kolejny fakt 07.05.08, 11:17
          nie gnieaj sie...ale ile ty masz lat???

          potrzebujesz naszej opini w tym czy mąz ci zdradził czy nie?

          jak widzisz w takim przypadku rozwiazanie jest zawsze takie samo....50/50

          a twoj problem polega na odpowiedzeniu sobie...CZY CHCE BYC Z TYM FACETEM bo mu
          wierze, bo mi z nim dobrze, bo tak mi wygodnie....

          czy tylko cagniesz ten watek dla zasady i z kazdym zdaniem robisz z siebie coraz
          bardziej naiwne dziecko
          • montechristo4 Re: Kolejny fakt 07.05.08, 11:27
            te rzeczy dzieją się na bieżąco

            Bea, może pisanie tutaj jest dla mnie formą terapii po szoku. Może
            czytając to, co piszecie uspokajam się. Nikt mi nie odpowie, czy mąż
            mnie zdradził, czy nie. Ale chętnie poznam punkt widzenia innych.
            Lepiej się wygadać anonimowo niż koleżankom w pracy.
            • rita75 Re: Kolejny fakt 07.05.08, 11:30
              Nikt mi nie odpowie, czy mąż
              > mnie zdradził, czy nie.

              zdradzil- nie zdradzil, dalabym juz sobie z tym spokoj chyba
              wazniejsze- czy nie zdradza, tak wiec obserwowalabym dysktretnie
              • bea.bea Re: Kolejny fakt 07.05.08, 11:50
                wiesz co..smile..w ramach trapi..weź faceta i odxcie kupic tobie jakąs fajna
                bielizne...a wieczorem pokaz mu co potrafi jego zona..smile
                milego dnia..tongue_out
      • rita75 Re: Kolejny fakt 07.05.08, 11:15
        czy te rzeczy, o ktorych piszesz- dzieją sie na biezaco i ty zdajesz
        relacje? Jezeli nie, to dlaczego nie umiescilas ich w jednym poscie-
        zaczynajacym watek, tylko dopisujeszs na raty w miare rozwijania sie
        watku?
        • gabrysia5 Re: Kolejny fakt 07.05.08, 13:31
          Nie wierze twojemu mężowi i tyle.W/g mnie zostałas
          zdradzona,albo.....po prostu piszesz jakieś banały, które sie nigdy
          nie zdarzyły.Rozumiem,że słyszalas jak mąż rozmawia z owa panią i
          jako przykladny małżonek pokazał ci smsa , którego dostał od pani?!
          Sorki ale mi tu pachnie trolowaniem.
          • montechristo4 Re: gabrysiu 07.05.08, 14:00
            trollem nie jestem. Możesz sobie wrzucić w wyszukiwarkę mój nick i
            zobaczysz, że nie jestem jednodniowym bytem na forum.
            Czytuję emamę od 3 lat mniej więcej, nie pamiętam, kiedy zaczęła też
            pisać. Nie musisz mi wierzyć, ale taka jest prawda.
    • suzannka23 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 14:29
      Przeczytałam cały twój wątek bardzo uważnie, bo spotkał mnie coś
      podobnego tylko, że niestety w gorszej formie, gdyż mój mąż
      zdecudowanie zadurzył się w innej pani. Kilka smsów przeczytałam
      (mąż komórki nie chował, a po jego zachowaniu miałam juz pewne
      podejrzenia) a on zdecydowanie zaperał się, że to tylko koleżanka,
      że to nic takiego, generalnie nie spotyka się, nie wie itd. Smsy
      wskazywały na zażyłość mojego męża z ta panią, ale bez żadnych
      uczuciowych kontacji, tzn. ona np. pisała mu co w tej chwili robie,
      albo życzy miłego popołudnia, odezwie się jak skądś tam wróci i
      takie tam. Poneważ M ma tel w erze, w nocy weszłam w historię
      połączeń i mało zawału nie dostałam - kilkadziesiąt sms-ów dziennie
      od jakichś 2 miesięcy, rozmowy po 30-40 minut. Zastanawiałam się
      kiedy on ma czas pracować jak ciągle na telefonie wisi. Też zrobiłam
      to co wiele dziewczyn odradza - zadzwoniłam do tej dziewczyny.
      Rozmowa przebiegła kulturalnie, nie zgłaszałam do niej żadnych
      pretensji, bo ostatecznie ona ślubu ze mną nie brała i zobowiązań
      nie ma. Mój mężulek kitów jej nawciskał, że źle się u niego dzieje,
      generalnie rozwód niebawem będzie (wiecie: żona go nie rozumie,
      wcale ze sobą nie śpią...). Pani - notabene całkiem miła -
      powiedziała, że jeśli ja chcę ratowac małżeństwo to ona natychamist
      się ulatnia, bo jej aż tak na nim nie zależy i to on za nią latał
      namolnie, a nie ona za nim. Tak więc reasumując, w żądne zapewnienia
      facetów nie wierzę, nawet jak się zapiera i przysięga, zwłaszcza że
      był ten drugi sms do tej baby w nocy, a nie wiadomo czy nie było
      więcej. Jeśli mąż nie ma nic do ukrycia, niech pokaże billingi z
      telefonu. Wiem, że to durne i mało ambitne, ale jeśli naprawdę nie
      ma nic do ukrycia, a będzie chciał uspokoić żonę, to to zrobi.
      Pozdrawiam i przepraszam za taki długi post.
      • montechristo4 Re: Dziękuję 07.05.08, 14:35
        na pomysł z wyciągiem z komórki nie wpadłam. Masz rację, że to by mi
        wyjaśniło trochę, skoro mąż twierdzi, że nie ma zwyczajów kasowania
        smsów - tak tłumaczył ten, który znalazłam.
        • asocial Re: Dziękuję 07.05.08, 15:20
          ja mam rade:
          o swoich watpliwosciach mu juz nie mow.
          chocby nie wiem jak toba telepalo z wsiceklosci i rozpaczy staraj sie mu tego
          nie okazac.

          zawsze preferowalam opcje niemej zazdrosci, bo inaczej to moze zadzialac jak
          samospelniajace sie proroctwo. wiem z wlasnego doswiadczenua: moj eks byl dosc
          zazdrosny o jednego faceta, z ktorym nie laczylo mnie po prostu nic oprocz
          studiow i jego adoracji. sila rzeczy, wmawial mi tak usilnie ukryty sens w jego
          i moich smsach, moje 'glebokie' spojrzenia itp, ze nie ukrywam, ze po jakims
          czasie zaczelam faktycznie z zainteresowaniem spogladac na kolege.

          lepiej milczec, w milczeniu obserwowac, analizowac fakty a szarpac sie u
          kolezanek albo tutaj na forum.

          na zewnatrz pelna klasa i usmiech nr 5. a rozpacz, histeria i wscieklosc niech
          maja miejsce jak ich przylapiesz na seksie oralnym npwink

          osobiscie uwazam, ze jesli klamia: to rewelacyjnie, panienka moze faceta kryc.
          ale z drugiej strony on sam mogl prosic namolna kolezanke, zeby mu wyslala smsa
          podobnej tresci, bo mu psuje malzenstwo.
          nie wykasowywal smsow, bo po co.
          nocne smsy...niepotrzebne, ale z drugiej strony komu nie pochlebia jakis
          nachalny adorator?

          ja raczej bym uwierzyla, a przynajmniej 'udawala', nie roztrzasala kazdej
          literki w smsie, uspokoila sie, NIC JUZ O TYM NIE MOWILA tylko spokojnie i
          niepostrzezenie obserwowala.
          • gabrysia5 montechristo4 07.05.08, 16:16
            Ja tobie wierzę.Wierzę,ze jest ci źle i jestes oszołomiona cala
            sprawą . Ja absolutnie nie wierzę twojemu mężowi.Może nie zdradzil w
            pelni słowa znaczeniu , krótko mówiąc może nie bzykał owej pani, ale
            na 99 % wogóle mu bycie obiektem westchnień i pożądania nie
            przeszkadza.A sprawa z smsem o dojeździe na miejsce jest bardzo
            śmierdząca i do mnie chyba żadne tłumaczenia by nie trafiły.Ja na
            twoim miejscu kazała mężowi wziąć urlop na żąanie i na 3 dni
            wyjechac z nim daleko , najdalej jak możecie od tej baby i tam
            miejscu spokojnie obserwować męża i ....to wredne ale jego komórke
            też.Lub jeśli nie chcesz przeglądać zawartości komórki to spróbuj
            obejrzeć wyciąg z rozmów i smsów , gdy przyjdzie rachunek.A słowo
            trolowanie nie oznacza,że jesteś trolem.Ma to swoje konkretne
            oznaczenie.Poc
    • fioretti Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 07.05.08, 22:39
      Czasem cos tu czytam,co jest warte czytania.Pamietam Twoj watek sprzed
      miesiaca.Rzadko sie wypowiadam.Z Twoich wypowiedzi wynika,ze jestes madra i
      rozsadna.Co do meza to nie chce wydawac zaocznych wyrokow,ale w kontekscie
      wszystkich Twoich wypowiedzi i moze fakt,czasem dosc dobitnych komentarzy
      forumek,cos jest na rzeczy.Nie mnie snuc domysly,co i jak,ale wierze w Twoja
      kobieca intuicja i silny charakter,ze dojdziesz do tego CZEGOS.Raczej nie
      sluchaj rad typu,co wypada,a co jest obciachowe.To takie tylko przepychanki
      slowne.Zaufaj sobie,bo wygladasz na fajna kobitkesmileZycze Ci jak najlepiej,oby
      Twoje domysly okazaly sie nietrafionesmile
      • montechristo4 Re: Wczoraj mieliśmy szczerą rozmowę 08.05.08, 08:15
        no i wyszło: mają w pracy "kółko wzajemnej adoracji" - czyli
        powitania przez całowanie, przytulania itd. Mój mąż i jego harem,
        czyli 8 "przyjaciółek" z pracy. Wiem, że to żałosne....
        Ta, która wysłała mu sms jest najbardziej nachalna, reszta zadowala
        się adoracją ze strony męża. On sam przyznał, że są to flirty
        biurowe.
        W dalszym ciągu twierdzi, że oprócz flirtu do niczego nie doszło. No
        i jeżeli mu uwierzę, to właściwie powinnam być zadowolona, prawda?
        Ale jakoś wizja mojego chłopa obłapiającego inne kobiety w pracy
        mnie nie cieszy...
        Generalnie żal.
      • montechristo4 Re: Dziękuję dziewczyny 08.05.08, 08:18
        Widziałam, że mogę na Was liczyć. Wygadanie się z przyjaciółką to
        jedno, a poznanie opinii wielu osób to drugie.

        Nie wiem jeszcze co zrobię, na razie jestem rozżalona i roczarowana.
        Czuję się też oszukana.....

        Ale dziękuję, że jesteście.
        • tosina Re: Dziękuję dziewczyny 08.05.08, 09:02
          No wiec nie łam sie. smile) Tak mawia moja corka.
          Idzie lato , wakacyjne wyjazdy piekne otoczenie a to wszystko
          sprzyja zmianie relacji .POzwol by maz teraz adorowal
          Ciebie,zabiegalo ciebie a nie Ty o niego.Pozwol sie uwiesc a
          zobaczysz co bedzie. Bo przeciez innego wyjscia nie masz prawda?

          Szkoda ze predzej nie powiedzial ci o haremiku bo to jak zadra i
          czlowiek zastanawia sie co jeszcze?Jak dalej bedzie ewoluowac jego
          prawdomownosc??

          Człowieka boli to ze jego dotychczasowy ideal spada z piedestalu, i
          okazuje sie ze nie mozna byc juz go takpewnym jak sie sadzilo.Ale
          coz.. teraz co najmniej on wie co bedzie jesli zdradzi i wpadnie.
          Druga rzecz ze teraz wie iz powinien bardziej sie maskowac..

          No ale wyciagnij z tego co najlepsze i daj sobie czas. Sobie nie
          jemu.
    • bea.bea mimo wszystko...:) 08.05.08, 09:58
      daj juz spokój...właczsobie to ..i daj buzi meowi...smile

      www.youtube.com/watch?v=QEctbtLhBtg&feature=related
    • bea.bea a tego lepiej nie słuchac..:)) 08.05.08, 10:01
      ...do pracy nie moge puscic cie...smile)

      www.youtube.com/watch?v=3Q8OCG4YunM&feature=related

      miłego dnia...pozdraiam..smile) big_grin
    • mikimum69 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 08.05.08, 15:13
      Uwierzyłabym, ale to dlatego, że ufam swojemu mężowi. Myślę, że Ty mu nie
      uwierzysz, bo już mu nie ufasz, niestety. Pogadaj z nim, wierzę, że to jest
      najprostszy sposób rozwiązania problemów.
      • montechristo4 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 08.05.08, 15:38
        Bardzo się staram.... Uwierzyć mu, w to co mówi. Dochodzę do
        wniosku, że to bardziej flirt niż coś poważnego.

        Bo tak poza tym - do tej pory uważałam nas za fantastyczne
        małżeństwo a mojego męża za chodzący ideał (no, może pomijając
        sprzątanie i prace domowe smile))
        • fioretti Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 09.05.08, 00:04
          montechristo4 napisała:

          > Bardzo się staram.... Uwierzyć mu, w to co mówi. Dochodzę do
          > wniosku, że to bardziej flirt niż coś poważnego.

          A czy flirt(co to znaczy do konca nie wiem) rozni sie od "czegos powaznego"? W
          kazdym przypadku chyba chodzi o to samo-fascynacja kims innym.Jak dla mnie
          porazkasad Za fajna kobitke Cie postrzegam,ale Twoj maz raczej jawi mi sie jako
          typ Playboya,czy Staroswieckiego Bawidamka.Nie... no powinnas raczej pokazac na
          co stac fajna,wartosciowa kobitkesmileWierze w Ciebiesmile I nie daj sie zbyc Kochanasmile
          >
          > Bo tak poza tym - do tej pory uważałam nas za fantastyczne
          > małżeństwo a mojego męża za chodzący ideał (no, może pomijając
          > sprzątanie i prace domowe smile))
          • fajka7 Re: No i życie dopisało ciąg dalszy. Tylko co ter 09.05.08, 10:18
            No wlasnie flirt rozni sie od "czegos powaznego" tym, ze nie jest
            czyms powaznym jak np. romans smile Mniejsza szkodliwosc spoleczna smile
            Flirt nie musi oznaczac wcale fascynacji, a jesli nawet czasami o
            fascynacje sie ociera, to w przypadku flirtu nie jest ona grozna dla
            zwiazku jesli chodzi o intencje flitrujacego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka