Dodaj do ulubionych

prawo do intymności

25.07.06, 10:21
Zapewne wszyscy się zgadzamy, że takie prawo mają też nasze dzieci. Te
mniejsze i te już całkiem duże. Jest ono coraz większe, czy ciągle takie
samo ? Rozmawiałam ze swoją Przyjaciółką o nastolatkach i ich prawie do
własnych spraw i problemów, o których mogą nie wiedzieć rodzice. Zgadzałyśmy
się. Ale nagle, rozmawiając o pewnej konkretnej sytuacji gimnazjalisty,
którego mama przejrzała osobiste rzeczy - w tym korespondencję - bez zgody w
związku z uzasadnionym podejrzeniem, że moze być w sytuacji niebezpiecznej (
okazało się, że to prawda) okazało się, że mamy inne zdanie. Jak myślicie,
czy takie prawo jest bezwzględne - tzn. niezależne od okolicznośći, czy w
pewnych, skrajnych przypadkach rodzic może je naruszyć ? Ciekawa jestem
Waszego zdania.
Obserwuj wątek
    • barbie-torun Re: prawo do intymności 25.07.06, 10:47
      naruszyc można w skrajnych przypadkach jak
      podejrzenie o narkotyki, wagary, kradzież
    • a_weasley W stanie wyższej konieczności wolno nawet zabić 25.07.06, 11:50
      mader1 napisała:

      > Jak myślicie, czy takie prawo jest bezwzględne - tzn. niezależne
      > od okolicznośći, czy w pewnych, skrajnych przypadkach rodzic
      > może je naruszyć?

      Nie ma chyba takiego prawa, którego nie godziłoby się, zgoła nie trzeba by
      naruszyć w ekstremalnym przypadku. Tyle, że on musi być naprawdę ekstremalny. A
      z tego, co słyszę, to większość rodziców interpretuje takie stany wyższej
      konieczności bardzo szeroko i raczej nie trzeba by próby samobójczej,
      wystarczyłoby zagrożenie jedynką na okres...
      • mader1 Re: W stanie wyższej konieczności wolno nawet zab 25.07.06, 19:44
        a_weasley napisał:


        bardzo szeroko i raczej nie trzeba by próby samobójczej,
        > wystarczyłoby zagrożenie jedynką na okres...

        No to jest wyraźne naruszenie prawa, bo nie wiem, co ma korespondencja czy
        zawartość teczki do jedynki wink)))
        • a_weasley Nie mówiłem o prawie, tylko o etyce 25.07.06, 23:20
          Są rzeczy oczywiście niedopuszczalne, którymi prawo karne się nie zajmuje (np.
          zdrada małżeńska). Są też ewidentne przestępstwa moralnie obojętne (np.
          fałszowanie podpisu męża na czeku za jego wiedzą i zgodą). Mnie obchodzi raczej
          to, co jest lub nie jest słuszne, niż to, co jest albo nie jest karalne.
          Nawiasem mówiąc, grzebanie w teczce nie jest karalne, a naruszenie tajemnicy
          korespondencji jest ścigane z oskarżenia prywatnego, czyli w przypadku
          nieletniego musieliby wnieść skargę... rodzice.
          • mader1 Re: Nie mówiłem o prawie, tylko o etyce 26.07.06, 10:12
            ja też. Jeżeli zatutyłowałam wątek : prawo do intymności, to nie po to, by
            rozpatrywać prawne konsekwencje czynu, sposoby zaskarżania itd - bo nie
            umieszczałabym go tu smile Chodzi mi raczej o etykę, o prawo naturalne wypływające
            z godności osoby. Termin " naruszenie prawa" nie jest stosowany li tylko w
            prawie karnym, cywilnym, administracyjnym, choć brzmi poważnie smile
            Oczywiście, że na tym forum często gadamy o czynach, które jakoś wymykają się
            prawu pozytywnemu.
    • mamalgosia Re: prawo do intymności 25.07.06, 12:57
      Trudny temat. I przepraszam, ze wepcham się tu z nieco innym problemem, a
      właściwie z prośbą o poradę.
      Sytuacja jest następująca: Wyobraź sobie, że dowiadujesz się, że dziecko Twojej
      siostry pali papierosy i wagaruje. Ma lat 16, dziewczyna, znasz ją od
      urodzenia, bardzo się lubicie, dotychczas logiczna, niesprawiająca kłopotów.
      Siostra i jej mąż też w porządku. Rozmawiasz z dziewczyną, ona obiecuje
      poprawę, prosi żeby nie mówić o tym rodzicom.
      Mówsz?
      Wydaje sie, że nie mówić - jak powiesz, to przestanie Ci ufać i już zupełnie
      nie będzie nad nią kontroli.
      Z drugiej strony: czy rodzice nie mają prawa wiedzieć?
      • samboraga Re: prawo do intymności 25.07.06, 13:19
        >dziecko Twojej siostry

        w mojej rodzinie tę funkcję 'życzliwego przyjaciela domu' za bujnej młodości
        mojego brata pełniła nasza...babcia
        powstrzymała kilka głupot, o których moi rodzice dowiedzieli sie dopiero
        niedawno - a jak ich znam, gdyby wiedzieli, to w gorącej 'dyskusji' wypaplali by
        wszystkowink)
        natomiast rodzice po części wiedzieli, że brat przychodzi zwierzać się do babci,
        naciskali czasem babcię, ale babcia milczała jak zaklęta - i chyba dobrzesmile

      • maadzik3 Re: prawo do intymności 25.07.06, 18:00
        Oczywiscie nie mowic. Jej zyciu to raczej nie grozi. A obietnice dana
        niepelnoletniemu mozna lamac? A prawa do prywatnych rozmow nie ma? Dzieci ucza
        sie patrzac na nas rowniez lamania lub dotrzymywania danego slowa,
        rozpowszechniania lub nie informacji prywatnych itp. itd. Ja na przyklad
        swiadomie nic wiecej nie powiem o sobie bliskiej osobie z rodziny (na szczescie
        nie chodzi o BARDZO bliska osobe) odkad slyszalam o niej historie o poronieniu
        zony znajomego ktora zna od jej matki. A moze nie zyczyli sobie
        rozpowszechniania tej informacji? A ona tak laduje na gieldzie. Prywatne
        informacje o innych nie sa do rozpowszechniania.
        M.
      • mader1 Re: prawo do intymności 25.07.06, 19:42
        chciałaym wiedzieć, gdyby moje dziecko paliło. Ale z drugiej strony, jeżeli ma
        rozsądną starszą osobę, która nad tym czuwa - to chyba dobrze ? Dzieciom rózne
        rzeczy przychodzą do głowy - chciałabym o tym jako matka wiedzieć, ale skoro z
        jakiś powodów nie mogłabym, to fajnie byłoby, gdyby ktoś rozsądny stał się
        powiernikiem smile
        Nie mów, popracuj nad nią jeszcze trochę, daj jej czas. Skoro zwierzyła się
        Tobie, to znaczy że sama ma wątpliwości wink Z drugiej strony uświadom, że
        przecież rodzice tak czy inaczej się dowiedzą. A to wyczują papierosy - zapach
        dymu, a to wejdą do pokoju, albo przypadkiem zobaczą na ulicy czy koleżanka coś
        powie, paczka wypadnie z torby... W normalnie żyjącej rodzinie zbyt długo nie
        ukryje się takiego faktu. Rodzicom będzie milej, jak dowiedzą się od niej.
        Wtedy możesz trochę stonować ich reakcję.
        • mamalgosia Re: prawo do intymności 26.07.06, 09:13
          Też mi sie wydaje, że nie mówić.
          To nie jest sytuacja z mojego życia (nawet nie mam siostry), tylko koleżanki i
          ona właśnie bardzo się waha, ale na razie nic nie powiedziała. Czeka na tę
          obiecaną poprawę. jak nie nastąpi to powie - w końcu obietnica wtedy zostanie
          złamana najpierw przez nastolatkę, a jest to umowa wiązana
        • alex05012000 Re: prawo do intymności, gł. do mader 26.07.06, 15:33
          nie będę się specjalnie wypowiadać o prawie do intymności... nastoletnich
          dzieci, moje dziecko ma dopiero 6,5 roku.. nota bene ciekawa jestem na czym
          konkretnie według was to prawo polega?
          chciałam tylko odpisac mader:
          "chciałaym wiedzieć, gdyby moje dziecko paliło" - no ja pewnie też...
          " drugiej strony uświadom, że przecież rodzice tak czy inaczej się dowiedzą. A
          to wyczują papierosy - zapach dymu, a to wejdą do pokoju, albo przypadkiem
          zobaczą na ulicy czy koleżanka coś powie, paczka wypadnie z torby... W
          normalnie żyjącej rodzinie zbyt długo nie ukryje się takiego faktu" - ano tu
          sie nie zgadzam, otóż ja, całe liceum podpalałam papierosy, kupowane wtedy w
          pewexie hi,hi... a moi rodzice przeżyli w słodkiej nieświadomości 4 lata,
          przeciez nie paliłam w domu! na zapach pomagała guma do żucia, nie nosiłam
          paczek petów tylko kilka mądrze schowane w tutkach po cygarach, razem z
          długopisami...nooo...chyba że moja rodzina nie była normalnie żyjaca....
          • mader1 Re: gł. do mader odpowiedź :) 26.07.06, 15:53
            no... zawsze trafia się nieprzeciętnie inteligentna sztuka, jako dziecko i w
            dodatku potrafi mieć sporo szczęścia smile)))
            Ale jeżeli w dodatku dochodzą wagary, to wydaje mi się, że ryzyko jest spore
            jednak smile
            Absolutnie nie zamierzałam tu ubliżać żadnej rodzinie - ani tej, w której
            palenie się nie wydało, ani tej w której nakryto dziecko na paleniu.
            Ale skoro,Alex, tak pięknie wyrosłaś, to może musiałaś w swoim uporządkowanym
            zyciu nastolatki mieć jakiś " element nieposłuszeństwa" dla równowagi ? smile
    • mader1 Re: a czy stan wyjątkowy to... 25.07.06, 19:50
      To inna sytuacja, nie ta omawiana w pierwszym poście, ale prawdziwa.
      Dobrze, że jest facet między nami... smile
      A co jeżeli matka dowiaduje się jej 15 letni syn zaczął spotykać się z
      nauczycielką ( mężatką) ? Nagabywany delikatnie i mniej delikatnie , wypiera
      się.
      • pawlinka Re: a czy stan wyjątkowy to... 25.07.06, 22:59
        Piętnastolatek to jeszcze dziecko!
        Nawet jeśli się interesuję, tą, ...archeologiąsmile))
        Rodzice są jego opiekunami i odpowiadają za niego. Chyba tutaj trzeba sporej
        delikatności, umiejętności rozmawiania i wytrwałości. Przecież w takim
        dzieciaku wszystko się kłębi, emocje, uczucia... czasem moze dobrze jest
        pogadać z jakimś psychologiem.
        • pawlinka Re: a czy stan wyjątkowy to... 25.07.06, 23:13
          Tutaj trzeba działać, to bez wątpienia stan wyjatkowy.
        • marzek2 Re: a czy stan wyjątkowy to... 25.07.06, 23:20
          Oj Pawlinka, uważaj, żeby nas jakiś piętnastolatek nie przeczytał wink Wiesz
          dobrze, że określenie "dziecko" to najgorsza rzecz, jaką można powidzieć o
          piętnastolatku!

          A teraz poważnie - tak dość skrótowo - uważam, że moje dzieci mają prawo do
          intymności. A ja jako ich rodzic mam (dość ograniczone, ale jednak) prawo to
          prawo złamać - w bardzo uzasadnionych, indywidualnych przypadkach.

          Dlaczego tak uważam? Ano dlatego, że wychowując dziecko nie mamy do czyniania z
          miniaturą dorosłego, która dziwnym zrządzeniem losu jest pod naszą kontrolą, ale
          z dzieckiem. Z kimś, kto się jeszcze kształtuje, kogo dojrzałość dojrzewa że tak
          powiem smile W którym to procesie mamy ogromną odpowiedzialność uczestniczyć i z
          Bożą pomocą być może mieć na niego jakiś wpływ...

          Ostatnio miałam ciekawę rozmowę z Zuzią, poszło o to, że ona mówiła do mnie
          troszkę niegrzecznie. Może niegrzecznie to za dużo powiedziane, ale troszkę
          obcesowo. I teraz tak - ja czasami zwracam się do dzieci krótkimi hasłami typu
          "Zuzia, kolacja!", albo "Mika, łóżko" - bo w ich zabieganiu łatwiej im czasem
          zapamiętać proste hasła. Zanim ja bym skończyła zdanie "Zuziu, proszę Cię,
          przyjdź na kolację, która jest gotowa" - uwaga mojej Zuzi byłaby już baaardzo
          daleko od tego zdania smile No więc czasem tak do nich mówię, staram się to mówić
          grzecznie, nie zawsze wychodzi, wiadomo, nawet nie wiem, czy tego w jakimś
          poradniku dla rodziców nie polecali smile

          Ale teraz z drugą stronę - czy w porządku jest, gdy moje dzieci przychodzą do
          mnie i mówią "mama, pić!" rozkazującym tonem? Chyba nie... Gdyby miały rok i
          byłoby to wszystko na co je stać słownie - ok. Ale są już dużymi dziewczynkami i
          nie muszą mówić do mamy prostymi komunikatami, bo mama zapomni smile Tak im to
          wytłumaczyłam, bo uważam, że mimo mojego absolutnego obowiązku szanowania dzieci
          i pokory wobec nich, stoję jednak na innej pozycji jako rodzic, mam w związku z
          tą rolą jakieś obowiązki, ale też i jakieś prawa wobec dzieci.

          Odnośnie sytuacji opisanej przez Samboragę - zgadzam się z Mader. Nie tracić
          zaufania, którym Cię dziewczyna obdarzyła i życzliwie trzymać rękę na pulsie smile
        • mamalgosia 15latek 26.07.06, 09:15
          W większości to już nie jest dziecko, o bynajmniej. Uczuciowo słaby i
          intelektualnie jeszcze niewyrobiony, ale cieleśnie to już mocno hej do przodu.
          Ojeju, co ja się napatrzyłam na takich młodzieńców z pierwszej licealnejsmile
          • pawlinka Re: 15latek 26.07.06, 10:33
            utrzymuję nadal, że to dziecko, no dobra młodzieniec, ale bardzo młody.
            Cieleśnie do przodu, ale tylko cieleśnie. Nie sądzę, żeby nauczycielka
            spotykająca się z nim, była w porządku. Przecież tutaj można bardzo skrzywdzić
            tego chłopaka i siebie! A może ja się za dużo filmów amerykańskich naoglądałam?
            • mader1 Re: 15latek 26.07.06, 15:58
              mam takie samo zdanie , co ty , Pawlinko.
              Jednak z tego,co zrozumiałam psycholog nie wchodzi w grę, bo ten...
              młodzieniec nie chce o niczym rozmawiać.
              "Nie ma sprawy".
              A dla matki on jest i nie jest dzieckiem. Jest zdezorientowana i nie wie, jak
              daleko ma sięgać w swojej ... hm... inwigilacji.
              • pawlinka Re: 15latek 26.07.06, 22:54
                Mówiąc o psychologu, miałam na myśli matkę dziecka.
                Myślę, że ja na miejscu rzeczonego rodzica pewnie spotkałabym się z tą panią.
                To jest sytuacja niebezpieczna i obowiązkiem rodzica jest interweniować! musi
                wiedzieć, jaki jest charakter takich spotkań.
      • mamalgosia Re: a czy stan wyjątkowy to... 26.07.06, 09:14
        a jeżeli nie z mężatką?
        • mader1 Re: a czy stan wyjątkowy to... 26.07.06, 10:05
          zagalopowałam się pisząc o konkretnej sytuacji.
          Po prostu mama nie wie, co robić... może już zresztą postanowiła.
    • joanka741 Re: prawo do intymności 27.07.06, 07:19
      A ja uważam że wolno, bo to jest NASZE dziecko i jesteśmy za nie
      odpowiedzialne. Oczywiście to chodzi mi o drastczne przypadki a nie o 1 na
      półrocze.
      O 1 mam nadzieje ze powie mi samo..........
      • joanka741 Re: prawo do intymności 27.07.06, 07:42
        Jeszcze dopiszę ze np jeśli chodzi o papierosy to skoro, 4 lata rodzice nie
        wyczuli to sami musieli palić, a przynajmniej 1 z nich, bo niestety ale zapach
        papierosów z ust jest tak silny ze nawet umycie zebów nie pomoze, a najgorzej
        smierdza włosy...... bleeeeeeeee i ubraniasmile).
        Co do kontaktów z Panią nauczycielka od archeologiiwink) to skąd podejrzenia ze
        ona akurat archeologie prezentuje???
        Jeżeli to jest tak poważna s[prawa to juz podlega pod prokuratora..........
        Z tym ze jest to tak intymne że może ujawnienie zrobic wiele zła temu
        chłopakowi.
        I najwazniejsze pytanie co do prawa do intymności......
        Co zrobimy z naszą wiedzą....?
        Jeżeli przyznamy sie dziecku do przeczytania pamietnika, to zranimy jego
        uczucia.
        Jeżeli dowiemy sie z tej ciekawej lektury, o jakiejs strasznej sprawie która
        dotyczy nasze dziecko, powiemy że przeczytalismy i źle zareagujemy to jego
        zayfanie do nas w skali od 1do 100 bedzie sie równało -100.
        jeżeli nie zareagujemy też żle.
        Uważam cały czas, że mam prawo zerknać, ale sama nie wiem co zrobić z tą wiedzą.
        Znam przypadek gdzie przeczytanie pamietnika, gdzie była opisana próba gwałtu
        nic nie przyniosła.
        Mama powiedziałą dziecku, dziewczyna sie zacięła, a mama zostawiła sprawę.
        Teraz patrząc na to powinna troszke inaczej zareagować........
        Może niepotrzebnie mówiła że przeczytała , skoro nie pomogła w zaden sposób....
        jeżeli tylko chcemy wiedzieć , a nic nie robić.. to lepiej nie mówić........
        • pawlinka Re: prawo do intymności 27.07.06, 09:26
          Jasne, może archeologii nie prezentować, Joankosmile Ale to jej nie rozgrzesza.

          Dobre pytanie: co zrobić z tą wiedzą? Myślę, że jeśli mamy dobry kontakt z
          dzieckiem, to rozmowa jest tutaj najważniejsza, ale i najtrudniejsza. A po
          zachowaniu dziecka też można wywnioskować, że coś się dzieje, coś przeżywa. Czy
          ten pamiętnik koniecznie jest jedynym źródłem wiedzy o życiu dziecka?
        • pawlinka Re: prawo do intymności 27.07.06, 10:35
          Kilka miesięcy temu byłam na spotkaniu informacyjnym z psychologami pracującymi
          z dziećmi bioracymi narkotyki. Na to spotkanie zostali zaproszeni też rodzice
          gimnazjalistów. Dowiedzieliśmy się, co robią dzieci, żeby ukryć fakt, że są pod
          wpływem narkotyku. Są sposoby, jest ich wielesad((
          • samboraga do pawlinki 27.07.06, 11:00
            zajrzyj na priv
        • mader1 Re: prawo do intymności 27.07.06, 11:33
          a ja, mimo iż uważam, że w uzasadnionych, niebezpiecznych dla dziecka
          sytuacjach mogę przeczytać - zadaję sobie inne pytanie : jeżeli, jeżeli po
          zdobyciu tej wiedzy, że dziecku coś zagraża nie zamierzam NIC z tym zrobić, po
          co mam czytać ?
          po co mi wtedy ta wiedza ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka