jolusia20
20.05.08, 08:37
Wiem, że był podobny wątek, ale dotyczył czternastolatka, a tu
chodzi o czterolatka. Matka ma dwoje dzieci, od czasu ich urodzenia
większośc czasy spędza z nimi pod blokiem, tyle że ona siedzi na
ławce z jednaj strony bloku z piwem w jednej ręce i papierosem w
drugiej, a dzieci biegają po całym blokowisku. Starszy rzeczywiście
jest grzeczny, ale młodszy zaczepia nawet starsze dzieci i z tego co
nieraz widziałam dośc mocno bije. Niejdno dziecko już płakało, ale
nikt nie zwóci uwagi bo tam jest kilka taki matek, one trzymają się
z tą o ktorej pisze i nikt nie chce sie im narażać. Moj syn ma 4,5
roku, jets duzo szcuplejszy od tamtego dziecka, no i w ogóle nie
jest agresywny, po prostu nie umie sie bić. Wczoraj tamten przywalił
mojego łopatą, taką prawdziwą, robotnicy zostawli po pracy. Dziecko
płakało chyab z godzinę. Zwróciłam tamtej uwagę, ale ona że to ja
mam pilnować sowjego, a ja włąsnie pilnowałam. Ale on tylko wszedł
do piaskowinicy a tamten sie zamachnął i go przywalił. No przecież
nie bedę trzymać 4,5letniego dziecka za rękę. Też chce sobie
pobiegać, pobawić sie pod blokiem. Nie wiem co mam robić, tym raezm
na szczęście nic gorszego sie nie stało, ale guz jak 5 zł.