alanis11
24.05.08, 11:54
Mój odwieczny problem - rodzina wciąz sie na mnie obraża gdy do nich
nie przyjezdzam, tym razem moja teściowa bo nie przyjechałam do niej
w ten weekend , pojechał mąz z dzieckiem chcąc dac prezent na dzien
matki,a ja łapie oddech po całym tygodniu i to tez nie do konca bo
czeka na mnie góra prania i prasowania -nikt z rodziny nie rozumie
ze z powodu pracy męża w innym mieście widujemy sie tylko w
weekendy, ze przez te 5 dni jestem sama, ciezko haruje zawodowo i w
domu ze wciąz brak mi czasu weekendy odsypiam i nie mam sił/ochoty
podejmowac czy jezdzic w gosci, sytuacje utrudnia tez fakt ze nie
mamy samochodu wiec wszedzie z małym dzieckiem musimy sie tłuc
pociągami autobusami.Przykro mi ze wszyscy mają do mnie zawsze żal i
pretensje o powyzsze.Zawsze są kwasy , krzywy klimat bo nie
pzryjezdzam nie odwiedzam , nikt nie zwraca uwagi na mój codzienny
kołowrotek.buuuu