prologica
04.06.08, 07:52
moim zdaniem to ogromny krok naprzód i zmiana na lepsze. dużo
lepsze. zawsze wkurzali mnie księża udzielający nauk p/małżeńskich,
mówiący o związkach, o rozwiązywaniu problemów w małżeństwie. to tak
jakby instruktor pływania uczył stojąc na brzegu, bo sam nie umie
pływać, za to widzi jak inni pływają i dużo się naczytał, teorie ma
na 6 z plusem...
wyborcza.pl/1,75480,5264748.html
tylko 'co sąsiedzi powiedzą' i 'nowość jakaś, ja i tak chcę po
staremu', no i 'ksiądz to ksiądz, a nie jakies dziwactwa' -
wyksztalcona młoda kobieta... jakieś to smutne
"55-letnia Grażyna, torunianka na wczesnej emeryturze (wykształcenie
wyższe), jest sceptyczna: - Nie po to nalegam, żeby córka brała ślub
w kościele, żeby teraz udzielał go jakiś żonaty mężczyzna, a nie
ksiądz czy jeszcze lepiej biskup. Pani jest pewna, że to się liczy
wtedy jako ślub kościelny? A pogrzeb? Ja na pewno chcę, żeby chował
mnie ksiądz, a nie żaden diakon. Ludzie mogliby pomyśleć, że jakaś
samobójczyni, do której ksiądz nie chciał przyjść. "