mój mąż chrapie a mnie powoli trafia szlag jasny
nie wysypiam się nie z powodu małego budzącego się dziecka tylko z
powodu starego świszcząco-grzmiącego chłopa
kładę się o tej samej porze co mały żeby szybko zasnąć przed męzem
no ale po nocnym karmieniu nijak już przyspać nie mogę a jak go
budzę żeby odwrócił się na bok to jest foch że go budzę