Dodaj do ulubionych

Jeszcze o aborcji

11.06.08, 18:14
Czytam wątki na tym forum, słucham telewizji i zastanawiam się jakim prawem
ludziom tak łatwo przychodzi ocenianie osób decydujących się na aborcję. Wątki
są pełne rad i ocen teraz oczywiście gorącym tematem jest ta 14-latka ale
przecież ciągle pojawia się jakaś nowa afera z aborcją w tle. Oceniacie matkę,
dziewczynę, młodego kochanka, organizacje próbujące pomóc dziewczynie. JAKIM
PRAWEM!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja też zaszłam w ciążę kiedy miałam 16 lat, nawet brałam proszki
antykoncepcyjne (diana35) zawsze będę pamiętała. Proszki miały być świetne,
skuteczne ale z minimalnym działaniem ubocznym. Lekarz powiedziała o nich
prawie wszystko zapomniała tylko dodać że trzeba brac je regularnie a nie
wtedy kiedy się przypomni. te rewelacyjne proszki dały mi pewnosc albo raczej
mojej mamie ze jestem bezpieczna i jesli cos sie zdazy miedzy mna a moim
chlopakiem to przynajmniej nie bedzie klopotów. ale klopoty byly i to bardzo
szybko, udalo mi sie wziac pewnie kilka opakowac proszkow, miesiaczke mialam
kompletnie rozregulowana ale myslalam ze tak jest OK. ja nie musialam z nikim
walczyc do ostatniej chwili o moje oprawa, od pierwszego tygodnia ciazy i
tamtej i kolejnej (bo dzis mam corke) wymiotowalam tak okropnie ze trzeba bylo
dzialac bardzo szybko i cieki temu szybko okazalo sie co jest przyczyną
,,choroby"
Czy dzisiaj gdybym miala decydowac za moja 14 lub 16-letnia corke podjelabym
decyzje taka jak wtedy moi rodzice.TAK. moze jest mi latwiej bo wiara nie maci
mi w glowie ale dopóki nie bylo sie w ciazy jako dziecko nikt nie ma prawa
oceniac. i nie mowcie mi ze jako matki macie prawo bronic prawa do zycia, bo
same wiecie jak wyglada zycie z malym dzieckiem jak jest ciezkie i ze
nastolatek nie jest do tego przygotowany emocjonalnie. o dzieciach decyduja
rodzice, a dzieci maja prawo popelniac bledy...............................
Obserwuj wątek
    • deela [...] 11.06.08, 18:16
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • deela Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:20
        PS a poza tym na litosc boska to juz chyba 10ty watek O TYM SAMYM
        • chicarica Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:31
          Owszem, kolejny, ale pierwszy który przeczy teorii, że dziewczyna której rodzice
          namówili ją do usunięcia ciąży w młodym wieku, będzie później mieć pretensje do
          tychże rodziców o tę właśnie decyzję.
          Przydałby się jeszcze taki wątek, w którym ktoś po usunięciu ciąży po latach
          mówi, że owszem, MYŚLI o tym co by było gdyby miał jednak to dziecko, ale że
          niekoniecznie jest to "gryzienie się", "straszna trauma" etc.
          Moim zdaniem to b. ważny głos w dyskusji.
          • deela Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 19:50
            > Owszem, kolejny, ale pierwszy który przeczy teorii, że dziewczyna której rodzic
            > e
            > namówili ją do usunięcia ciąży w młodym wieku, będzie później mieć pretensje do
            > tychże rodziców o tę właśnie decyzję.
            no jasne niech urodzi idzie do pracy utrzyma i wyprowadzi sie
            jestem za
            brac odpowiedzialnosc za swoja macice :F
            • sir.vimes Jednym z elementów 11.06.08, 20:05
              MOŻLIWOŚCi brania "oodpowiedzialności za swoja macicę" jest możliwość
              powiedzenia "nie" i zrobienia skrobanki.

              Dążenie do tej możliwości towarzyszy ludziom od kiedy zeszli z drzew.

              Jeżeli można podjąć tylko jedna decyzje - odpowiedzialność nie dotyczy tylko
              rzekomej "decydentki".

              > jestem za
              > brac odpowiedzialnosc za swoja macice :F
              • deela Re: Jednym z elementów 11.06.08, 20:58
                > MOŻLIWOŚCi brania "oodpowiedzialności za swoja macicę" jest możliwość
                > powiedzenia "nie" i zrobienia skrobanki.
                nie jestem przeciwniczka aborcji ale jestem przeciwniczka robienia aborcji na
                zyczenie - bo tak i juz..... to dla mnie nie jest argument do usuwania ciazy -
                tym bardziej ze skroanka to nie obciecie paznokci, nikt nie zagwarantuje ze np
                po niej kobieta nie wpadnie w depresje, albo nie bedzie miala wyrzutow sumienia
                do konca zycia... albo... jest wiele takich albo - a na wpadke sa specjalne
                tabletki ktore niedopuszczaja do zaplodnienia
                • chicarica Re: Jednym z elementów 11.06.08, 21:04
                  Jeśli mowa o 16-latce, to nie jest "bo tak i już", tylko "bo jest w trudnej
                  sytuacji, nie ma możliwości samodzielnego utrzymania, ma skończyć szkołę, pójść
                  na studia, usamodzielnić się, bo psychicznie nie jest jeszcze dojrzała do bycia
                  matką".
                  O "bo tak" możemy mówić w przypadku dorosłej kobiety, w stałym i rokującym
                  dobrze na przyszłość związku, mającej źródło utrzymania siebie i dziecka.
                  Nastolatka do tej kategorii raczej nie należy. Poczytaj sobie proszę o tym, w
                  jakich krajach jest dostępna aborcja nie na życzenie, a w ciężkiej sytuacji
                  życiowej: gwarantuję ci, że ciężarna nastolatka zdecydowanie podpada pod "ciężką
                  sytuację życiową" i każdy rozsądny człowiek się z tym zgodzi. Tylko u nas jest
                  taka paranoja.
                • sir.vimes Re: Jednym z elementów 11.06.08, 21:45
                  nikt nie zagwarantuje tez , że ktoś nie będzie żałował małżeństwa, które z
                  przyjemnością zawierał.

                  Lub, że nie wpadnie w depresję po urodzeniu dziecka.

                  Gwarancji to się w ogóle na stały poziom zadowolenia z życia nie daje.
              • aguskin Re: Jednym z elementów 12.06.08, 13:37
                Dążenie do tej możliwości towarzyszy ludziom od kiedy zeszli z
                drzew.
                >
                > Jeżeli można podjąć tylko jedna decyzje - odpowiedzialność nie
                dotyczy tylko
                > rzekomej "decydentki".

                Amen!!!
            • wieczna-gosia Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 21:36
              > no jasne niech urodzi idzie do pracy utrzyma i wyprowadzi sie
              > jestem za
              > brac odpowiedzialnosc za swoja macice :F
              tak sie wlasnie uzyskuje pewnosc w zasadzie ze taka mloda matka nagle wywalona z
              bezpiecznego swiata i zmuszona by sie uczyc i wychowywacdziecko a najlepiej
              takze wez sie utrzymaj i wyprowadzswpaprze sobie zycie na cacy. No, ale trzeba
              sie bylo nie p...dolic. P...dolenie jest wina a dziecko jest kara wiwat
              macierzynstwo.
              • sir.vimes Właśnie, Wieczna 11.06.08, 21:48
                to szokujące, ze młoda matka ma być UKARANA dzieckiem za puszczanie sie.

                A bezpłodna puszczalska jak rozumiem niewinna? Czy dla równowagi powinno się jej
                głowę ogolić?

                Nie wspominając o chłopcu.

                Dziecko powinno być chciane, ukochane. Kazde dziecko ma do tego prawo i każda
                kobieta powinna mieć prawo do pięknego macierzyństwa.Wtedy kiedy jest na nie gotowa.


                • deela HALO halo 11.06.08, 22:42
                  juz mowilam - od wpadek sa tabletki
                  a skrobanka w innych przypadkach, jak NIE CHCE dziecka niech urodzi i odda
                  • sir.vimes Re: HALO halo 11.06.08, 22:44
                    w życiu nie potrafiłabym doradzać komukolwiek adpcji, chyba , że chodziłoby o
                    osobę , która nie widzi innej opcji i o adopcję ze wskazaniem.
                  • wieczna-gosia Re: HALO halo 13.06.08, 14:37
                    ta jesss niech lazi w ciazy, ciazy WYSOKIEGO RYZYKA dodajmy bo takiesa nieletnie
                    ciaze z wymiotami, nieodwracalnymi zmianami ciala itp atrakcjami i potem niech
                    odda bo skoro nie chce dziecka to jest jasne ze jest to jak splunac i wszystko w
                    majsteacie prawa wiwat macierzynstwo.

                    Hitler tez zakazywal aborcji.
      • yoggi87 . 12.06.08, 21:51
        Twoj watek jest tak chaotyczny, ze niewiel mozna z niego zrozumiec.
    • semida Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:18
      Dzieci mają prwo popełnia błędy i owszem.Jednak przede wszystkim Dziecko to Dziecko.I Dzieci mają swoje zabawy,zachowania itp.A seks nie jest zabawą dla dzieci.Tyle.
      • pikadok Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:26
        Jeśli sex nie jest zabawą dla dzieci to dlaczego sie w nia bawia? od jakiego
        wieku mozna uprawiac sex? kto decyduje kiedy jest sie na niego gotowym? co
        zrobicie kiedy wasze dzieci zaczna prowadzac sie w podstawowce z kolegami?
        zastawowcie sie najpierw bo chociaz to pewnie 1000 a nie 10 watek w tej sprawie
        to nic sie nie zmienia nie zastanawiamy sie jak dzieciakom pomoc tylko jak
        dokopac tym ktorzy mieli mało szczsescia i wpadli.
        • sebaga Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:43
          na pewno seks powinni uprawiac ludzie myślący. Ty do takich nie należalaś w
          wieku lat 16, skoro nie wpadlas na to, zeby ulotkę przeczytać!
      • chicarica Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:33
        Myślenie o 16-latce jako o dziecku to stosunkowo nowa rzecz. Jeszcze nasze
        babcie wychodziły za mąż w tym wieku.
        • semida Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:41
          Nie no,16latek to dorosła osobasmile
          • malamadre Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:52
            Dorosłą osobą nie jest, ale powinien już wiedzieć skąd się biorą dzieci i co
            robić (albo czego nie robić), żeby ich nie było.
    • galela Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:21
      A ulotki nie było w tych tabletkach czy czytać nie umiecie z mamą?
    • angazetka Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:22
      > Ja też zaszłam w ciążę kiedy miałam 16 lat, nawet brałam proszki
      > antykoncepcyjne (diana35) zawsze będę pamiętała. Proszki miały być
      świetne, skuteczne ale z minimalnym działaniem ubocznym. Lekarz
      powiedziała o nich prawie wszystko zapomniała tylko dodać że trzeba
      brac je regularnie a nie wtedy kiedy się przypomni.

      Brałam diane jakiś czas, więc wiem, że na ulotce stoi jak byk, że
      brać zawsze o tej samej godzinie, a jak się zapomni, to do końca
      cyklu zabezpieczać się dodatkowo. Nie zwalaj winy na lekarkę, 16-
      latka powinna umieć czytać.
      A generalnie rzecz biorąc: w tym układzie nie powinniśmy w ogóle o
      niczym dyskutować, jeśli tego czegoś nie przeżyłyśmy. Tylko - to
      strasznie ogranicza ilość tematów do dyskusji.
    • joanna35 Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:46
      pikadok napisała:

      > Czytam wątki na tym forum, słucham telewizji i zastanawiam się
      jakim prawem
      > ludziom tak łatwo przychodzi ocenianie osób decydujących się na
      aborcję. Wątki
      > są pełne rad i ocen teraz oczywiście gorącym tematem jest ta 14-
      latka ale
      > przecież ciągle pojawia się jakaś nowa afera z aborcją w tle.
      Oceniacie matkę,
      > dziewczynę, młodego kochanka, organizacje próbujące pomóc
      dziewczynie. JAKIM
      > PRAWEM!!!!!!!!!!!!!!!!
      Bo ocenianie innych to ulubiony sport większości ludzi w tym kraju,
      a to forum jest bardzo reprezentatywną próbkąsmile
      • pikadok Masz rację joanno35/ niestety masz racje 11.06.08, 19:03
        pomyslcie co zrobiłybyscie gdyby wasza corka lub syn przyszli i powiedzieli ze
        sa w ciazy. ja moge wam powiedziec co czulo by wasze dziecko, najpierw
        zdziwienie ze dzieje sie z nim cos dziwnego, a potem przerazenie jakiego nie
        mozna porownac ani ze strachem przed egzaminami ani matura, ani przed szefem w
        pracy ani zadna inna rzecza to troche jak informacja o chorobie, nie wiadomo co
        zrobic a jest to nieodwołale. wiem ze dziewczyny na tym forum to w wiekszosci
        matki malych dzieci ale prosze pamietajcie na przyslosc ze to co myslicie o
        uprawianiu sexu przez dzieciaki nie ma zadnego znaczenia one i tak beda to
        robic. moze tylko wy bedziecie madrzejsze i bedziecie czytac ulotke ale tak
        naprawde nie tylko rzeby pomadrzyc sie na forum, moze wy bedziecie przytomne i
        wypytacie lakarza o wszystkie niuanse zwiazane z antykoncepcja, moze wy
        bedziecie madre tak jak ja nie byłam BARDZO WAM TEGO ZYCZE a najbardziej waszym
        dzieciom bo jesli nie znajda u was wsparcia to dopiero ich swiat sie zawali. ja
        dostalam od moich rodzicow to co najwazniejsze - pomoc i moze dlatego nie
        przezyłam traumy
    • bea.bea Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:48
      bo ciagle nie umiemy rozmawiac o problemie....
    • dirgone Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 18:58
      Bo fajnie jest gadać o takich sprawach na wygodnym krzesełku, z piwkiem lub
      winkiem w ręku. Kiedy przez cały dzień wszystkie mają czas na pisanie nowego
      posta co 10-20 minut. Lub kiedy się ma wolne wieczory. Lub kiedy się jest takim
      "mundrym", że się błędów NIGDY nie popełnia żadnych.
      Musze mojej biednej babci uświadomić, że jak wychodziła za mąż w wieku niecałych
      17 lat, to była dziwką, bo się pie..ła ze starym 27-letnim chłopem. I dziecko
      też z tego było.
      • marzeka1 Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 19:12
        "zapomniała tylko dodać że trzeba brac je regularnie a nie
        wtedy kiedy się przypomni."- to tylko znaczy,że byłaś dzieciakiem, któy nie potrafił ze zrozumieniem nawet przeczytać ulotki, a bawił się w seks.Twoja macica,problem, skrobanka...medal ci przynać tobie czy rodzicom????
      • chicarica Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 21:07
        Widzisz, dirgone, to jest coś co naszej drogiej deeli umknęło: niektóre
        nastolatki się nie pie...lą, tylko kochają. Jasne, jest to niedojrzała,
        szczenięca miłość, pewnie trochę głupia, ale jednak.
        Ale w deeli parafii ksiądz mówił że to dziwki i ona już teraz wie. wink
    • gooochab Chyba jako pierwsza 11.06.08, 19:20
      Zgadzam sie z Toba.
    • kotbehemot6 Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 19:27
      ktos powiedział,ze najbardziej o aborcji krzycza ci, którzy nie zostali
      wyskrobani i to tyle tutyłem praw do dyskusji.
      • triss_merigold6 Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 19:59
        Janusz Korwin Mikke, mega autorytet jeśli chodzi o sprawy kobiet.
        • kotbehemot6 pudło, szukaj dalej n/t 11.06.08, 20:03
      • chicarica Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 21:10
        Powiem krótko: nie mam aż takiego przekonania o własnej wielkości, by uważać, że
        świat odczuwałby jakąś gigantyczną stratę gdyby mnie nie było. Ot, jestem sobie
        jednym z 6 miliardów żuczków, jestem bo jestem, co gorsza - jakoś mnie to nawet
        szczególnie nie frustruje wink
    • croyance Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 20:50
      ?
      Ale o co Ci konkretnie chodzi?
      Przeciez w wiekszosci dyskusji na tym forum wszystkie mowimy, ze
      kobieta/dziewczynka powinna sama decydowac.

      Zreszta, 16-latka to nie takie dziecko, nasze babcie faktycznie
      wychodzily za maz w tym wieku.
      • wieczna-gosia Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 21:40
        ponadto nasze babki nie chodzily do szkolewentualnie robily mala mature i
        finito, wychodzily za maz, mialy statystycznie wiecej dzieci, nie rozwodzily sie
        w zasadzie, umialy robic na drutach.

        tylko co z tego smile

        16latka w czasach naszych prababek i 16 latka teraz to sa dwie rozne 16- lati.
        • fergie1975 Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 22:30
          podejrzewam, ze 16-letnia 'babcia' , *niezamezna*, w tamtych czasach, bardzo
          szybko by biegła dokonać aborcji, do jakiejs kobiety parającej sie owczesnie tym
          zajeciem. i podejrzewam ze nikt by o tym nie wiedzial i nie roztrzasal sie nad
          tym, jak teraz.
          no chyba ze narzeczony szybko by sie zenil, co zmienia postac rzeczy (w tamtych
          czasach).
          • sir.vimes "Strachy" 11.06.08, 22:42
            Ukniewskiej polecam.

            Jedna z moich ulubionych książeksmile Między innymi na ten temat.
        • croyance Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 11:15
          To, ze 16-latka ma potencjal, zeby zachowywac sie odpowiedzialnie:
          moze w dzisiejszych czasach nie wymaga sie tego od niej, ale jest to
          fizjologicznie i psychologicznie mozliwe.

          Usmialam sie z tego, ze lekarka zapomniala dodac, ze tabletki trzeba
          brac regularnie. To taka roszczeniowa postawa i zwalanie winy na
          wszystkich naokolo.
        • nangaparbat3 Re: Jeszcze o aborcji 14.06.08, 00:18
          wieczna-gosia napisała:

          > ponadto nasze babki nie chodzily do szkolewentualnie robily mala mature i
          > finito, wychodzily za maz, mialy statystycznie wiecej dzieci, nie rozwodzily si
          > e
          > w zasadzie, umialy robic na drutach.
          >
          > tylko co z tego smile
          >
          > 16latka w czasach naszych prababek i 16 latka teraz to sa dwie rozne 16- lati.


          To nie takie oczywiste, moja babcia najpierw kończyła studia, potem sie
          dorabiali wlasnego mieszkania, jak urodziła pierwsze dziecko miala 29 lat.
          Na drutach to umiała zrobic szalik.
    • elza78 Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 21:52
      widzisz pikadok, niechciana ciaza nie jest wcale najgorszym nastepstwem seksu
      bez zabezpieczenia...
      dziecko ktore stuka sie bezmyslnie nie musi wcale przyjsc i powiedziec "mamo
      jestem w ciazy"
      ale np "mamo jestem seropozytywna..." co wtedy - to jets na prawde wyrok, ciaza
      przy tym to betka...
      polecam film dzieciaki (ktorys raz z rzedu na tym forum) powalajacy...
      dlatego pierwsza rzecza o jaka nalezy zadbac jest wlasciwe podejscie dzieciaka
      do seksu, sorry dzieci bzykac sie nie powinny skoro nawet nie sa w stanie
      przeczytac ulotki od antykonceptow zeby wiedziec jak je brac...
      w dzisiejszych czasach reklamuje sie gownazeri seks jak cukiereczki, jako cos
      zajebiscie przyjemnego bez konsekwencji, a tutaj pach, konsekwencje sa i oby
      byly to jedynie niechciane ciaze...
      bo HIV zostaje dozywotnio, nie opuszcza zywiciela po 9 miechach...
      • madziaaaa nie masz się czym chwalić 11.06.08, 22:04
        W życiu nie chcałabym być 16 letnią matką.Bo taki ktoś nie jest jeszcze dojrzały
        do tego, by być dobrą mamą.
        Taka jesteś dumna z siebie?Twoi rodzice też są dumni?
        A nie lepiej było się uczyć i zamiast proszki napisać tabletki antykoncepcyjne?

        Czyli generalnie Ty jestes niewinna, jako bezmyslna 16latka wolałaś rozkładać
        nogi przed facetem niż najpierw chociaż przeczytać ulotkę od tabletek
        przepisanych przez lekarkę. Mamunia też przeczytać nie mogła?
        I teraz lekarka winna, że dała tabletki nieskuteczne.
        A poza tym, nie wiem czy wiesz, że jednak mnóstwo kobiet zachodzi w ciążę nawet
        biorąc tabletki regularnie. To nie jest metoda o 100 % skuteczności mimo
        wszystko, choć o zbliżonej, dlatego w wieku lat 16 trzeba było zadbać o
        dodatkowe zabezpieczenie, bo mimo wszystko jednak dziecko urodzone przez 16, to
        nie jest coś na co ta 16 czeka z utęsknieniem.
        • jeden_kurczak ale jej powiedziałaś, brawo - widać dużą kulturę 11.06.08, 22:19
          no i musisz być dobrze wykształcona. Okropne jak wulgarnie potraktowałaś ten
          poważny i trudny wątek.
        • sir.vimes To nasz wstyd 13.06.08, 08:35
          Nawet względnie przytomne dzieci nie wiedzą wiele o antykoncepcji - to jest
          nasz, wspólny , społeczny wstyd. Wstyd lekarzy nauczycieli itp itd i wyborców ,
          których konieczność edukowania dzieci w tej sferze nie obchodzi jak widać od
          dawna po wynikach wyborów.


          NIGDY nie zdarzyło mi sie by lekarz nie omówił sposobu stosowania nawet witaminy
          C dla dziecka. Przeczytać ulotkę umiem - co lekarzom nie przeszkadza pisać na
          karetczce "2x1 , po jedzeniu" itp. Raz nawet pani magistra w aptece nieco się
          rozpędziła i zapoznała mnie ze sposobem używania aromaterapeutycznych olejków do
          kąpieli.

          Jeżeli 16 letnia panna jest na tyle uświadomiona by chcieć stosować
          antykoncepcję to już jest nieźle. Natomiast powinna WYNIEŚĆ ZE SZKOŁY wiedzę o
          tym czym są tabletki i jak się je stosuje. Tak jak wiedzę o tym jak założyć
          prezerwatywę (i że takowa istnieje). Tak samo jak wiedzę o tym, ze nie je się
          suplementów diety "na jarzynę" albo, ze człowiek samodzielnie to moze sobie
          rutinoscorbin kupić a nie np. eksperymentować z antybiotykami , które zostały po
          chorobie babci.A i tak, mimo tej wiedzy, lekarz powinien dokładnie z nią omówić
          sposób użytkowania wszystkiego co jej zapisuje, nieważne czy to pigułka anty czy
          lekarstwo na grzybicę) - i jeśli zawstydzona panienka pytań nie zadaje -
          pociągnąć za język lub omówić najważniejsze aspekty (np. w dobie wiecznego
          odchudzania warto wbić niejednej pannie do głowy, że wyrzygana pigułka nie działa).


          Lekarz powinien upewnić się , że pacjent rozumie co ma z danymi lekarstwami
          robić i nie będzie np. pił maści albo jadł czopków (co i tak się zdarza,
          słyszałam piękne historie na ten temat). Lekarz musi założyć , że to ON nie
          ulotka jest źródłem informacji. Moi lekarze na niecierpliwe hasło "wiem, wiem,
          i doczytam" zawsze reagowali jednako "nie zaszkodzi jak pani posłucha". I
          rzeczywiście - nie zaszkodzi.


          • maurra Re: To nasz wstyd 13.06.08, 10:13
            sir.vimes napisała:
            > Jeżeli 16 letnia panna jest na tyle uświadomiona by chcieć stosować
            > antykoncepcję to już jest nieźle. Natomiast powinna WYNIEŚĆ ZE SZKOŁY wiedzę o
            tym czym są tabletki i jak się je stosuje.

            Edukacja seksualna w szkołach czyli tzw. WdŻwR jest prowadzona albo przez
            katechetki albo przez panie po kursach przyparafialnych na ktorych uczą, że od
            masturbrbacji się ślepnie.
            Żadna dziś wyższa uczelnia nie prowadzi podyplomówek przygotowujących rzetelnie
            i bez ideologicznego zadęcia do prowadzenia tych zajęć. Na tą ziemię niczyją
            błyskawicznie wskoczył KK i nawtykał do szkół swoich "uczonych", wskutek czego
            dzieciaki słuchają bzdur o antykoncepcji hormonalnej, kondomach, invitro itp.
            WDżWr jest w efekcie "religią bis".

            Ani rodzice ani dyrektorzy nie kiwnęli jak dotąd paluchem, żeby to
            uwsteczniające pranie mózgów dzieci i nastolatków zatrzymać.
            • jowita771 Re: To nasz wstyd 14.06.08, 09:25
              To prawda, niestety. pamiętam, że jak byłam w liceum mieliśmy zajęcia z panią,
              która przedstawiła się jako psycholog i seksuolog. Uczyła nas, że prezerwatywa
              nie ma szansy uchronic przed AIDS, od masturbacji mozna zapaść na chorobę
              psychiczna w późniejszym wieku. Pani "psycholog" zapomniała powiedzieć, że jest
              w rzeczywistości specjalistą z poradni rodzinnej przy parafii. Wkładała nam
              katolickie idiotyzmy do głów. Nie chciałabym, żeby mojej córce ktos takie bzdury
              opowiadał i nie pozwolę na to.
    • dirgone Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 21:58
      Koleżanka wczoraj opisywała mi tragiczną sytuację na oddziale noworodkowym w jej
      szpitalu - że jest ciasno, że nie ma kasy na badania, że nawet badania ratujące
      życie robi się z opóźnieniem (albo w ogóle) i tak dalej. Koleżanka z
      wściekłością mówi, że niedługo porodówka się tam na umieralnię zamieni.

      I tak sobie myślę - jak zajdę w ciążę (planowaną), to wszem i wobec ogłoszę, że
      to "nie ten czas, nie to miejsce" i że aborcja może jest dobrym wyjściem. I
      wtedy ruch proembrionowy zapewni mi najlepszą opiekę, może szpital prywatny,
      fundusze...

      Piję piwo, więc bredzę trochę, ale jak sobie pomyślę, że brak miejsca i kasy w
      szpitalach dla tych, co dzieci chcą, a chce się jeszcze na siłę tam wpakować te,
      dla których wczesna ciąża jest życiową tragedią, to aż mi gula rośnie.
    • pikadok Znalezione na Gazeta.pl (przed chwilą) 11.06.08, 22:10

      ,,Dyrekcja szpitala: Aborcji nie będzie, 14-latka zmienia zdanie
      PAP
      Aborcja w tym szpitalu nie będzie wykonana - zapowiedział dyrektor szpitala w
      Lublinie, gdzie przebywa ciężarna 14-latka. Zaznaczył, że dziewczynka często
      zmienia zdanie w tej sprawie, a wrzawa medialna oraz naciski różnych osób
      uniemożliwiają jej podjęcie decyzji"

      JA NIC WIęCEJ NIE POTRAFIę POWIEDZIEć, DLACZEGO NIKT NIE DBA O Tę DZIEWCZYNKę,
      NIKT JEJ NIE POMAGA
      • hrabina_murzyna Re: Znalezione na Gazeta.pl (przed chwilą) 11.06.08, 22:26
        A jak jej mają pooc twoim zdaniem>? Wyskrobać bez gadania? Kto ma za
        nią podjąć decyzję. W takim przypadku najlepszym wg wyjściem byłaby
        nie aborcja a adopcja tego dziecka przez babcię.
        • pikadok Ponad moje siły 11.06.08, 22:37
          AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
          AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAa

          ZWARIOWAC MOżNA Z TA KOłTUNERIą. NIE MOGę JUż DłUżEJ. KTO NAPISAł ZE NA TYM
          FORUM DZIEWCZYNY GENERALNIE SA ZA WOLNOśCIą WYBORU!!!!!!!!!
          • hrabina_murzyna Re: Ponad moje siły 11.06.08, 22:53
            pikadok napisała:

            > AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
            > AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAa
            >
            > ZWARIOWAC MOżNA Z TA KOłTUNERIą. NIE MOGę JUż DłUżEJ. KTO NAPISAł
            ZE NA TYM
            > FORUM DZIEWCZYNY GENERALNIE SA ZA WOLNOśCIą WYBORU!!!!!!!!!

            Nie no jasne, bo ty poklasku szukasz. A może chcesz się
            usprawiedliwić, bo wyrzuty gnębią? Nie bądź śmieszna, wolność wyboru
            nie ogranicza się jedynie do jednego słusznego wyjścia jakim jest
            aborcja. Są też inne rozwiązania.
            • chicarica Re: Ponad moje siły 11.06.08, 22:57
              Weź ty, hrabina, pilnuj swojej hrabiowskiej d..., co?
              • hrabina_murzyna Re: Ponad moje siły 11.06.08, 22:59
                Już nie muszę, murzyn pilnujesmile
          • croyance Re: Ponad moje siły 12.06.08, 11:17
            Nadal nie kumam, o co Ci chodzi.
        • sir.vimes Przecież ona podjeła decyzję 11.06.08, 22:41
          juz dawno a dopiero potem zaczęto separować ja od matki i domu, nasyłać na nią
          Wujkowską itp.
          • hrabina_murzyna Re: Przecież ona podjeła decyzję 11.06.08, 22:50
            Nie tak do końca podjęła decyzję. Wiem, że jest to tragedia dla tego
            dziecka, ale tu dobrego wyjścia nie ma. I tak sobie myślę, że może
            taka adopcja przez babcię byłaby najmniejszym złem dla tej
            dziewczynki. Przecież wiadomo, że ona teraz działa w stresie i pod
            presją i nie jest w stanie ani wychować tego dziecka ani go
            utrzymać, ale może nie jest też w stanie znieść piętna aborcji.
            Oczywiście szokuje mnie taka nagonka księży i innych dewotek na to
            dziecko, ale powinna wiedzieć co jeszcze może zaistnieć, dać jej
            wybor, alternatywę. A ja mam takie wrażenie, że mama- tylko aborcja,
            ksiądz i dewotki- tylko urodzić. I w tym cały ferworze zapomnieli o
            najważniejszym- o nieletniej matce, ktorej trzeba dać spokoj i wybor.
            • sir.vimes Re: Przecież ona podjeła decyzję 11.06.08, 23:06
              Do końca podjęła.

              Ale każdemu, nawet dorosłemu, można pomieszać w głowie wyzywając go od komuchów
              , morderców i wmawiając , ze jego matka jest zła.

              Dziecko w wywiadach deklaruje, że podjęło decyzję samo - nie wiem czemu mu nie
              wierzyć?

              Bo fajniej by było mieć polską Juno?

              Oczywiście, po praniu mózgu na pogotowiu moze zmieni zdanie - i jeżeli tak się
              stanie to w sumie lepiej dla niej bo czas na legalną ab. się kończy.

              Z tym, że ja nie wierzę by nagle "zachciała" mieć dziecko. Może najwyżej bać się
              być wyzywaną od morderczyń.

              Myślałam dziś o tej małej patrząc na moja córkę. Czy ktoś mógłby mi ją zabrać ,
              przetrzymać na komisariacie dla dobra jakiejś zygoty? "Opowieść podręcznej" mi
              się przypomina. Bo już tak jest, to już jest nasza rzeczywistością.
              • hrabina_murzyna Re: Przecież ona podjeła decyzję 11.06.08, 23:29
                Ależ jasne, że taki nalot zdewociałych bab nie wpływa korzystnie na
                to dziecko. Dziwię się matce, że na coś tak skandalicznego pozwoliła
                i nie ochroniła dziecka. Czytałam dzisiaj wywiad z dziewczynką. Z
                jednej strony chłopak ją zmusił do seksu, ale z drugiej nawet matce
                o tym nie powiedziała, a test ciążowy zrobiła w szkole, do lekarza
                poszła. Coś mi tu nie halo. Ale nie ulega wątpliwości, że to jeszcze
                dzieciak. Problem w tym, że tu nie ma jednego dobrego i słusznego
                rozwiązania.
                • sir.vimes Re: Przecież ona podjeła decyzję 12.06.08, 00:13
                  Dziwię się matce, że na coś tak skandalicznego pozwoliła
                  > i nie ochroniła dziecka.

                  Chyba nie doczytałaś info o tej sprawie (czemu się nie dziwię bo naprawdę NIE
                  MA SIĘ OCHOTY tego czytać). Albo sugerujesz, ze matka powinna od razu pojechać z
                  córką na zagraniczną nielegałkę.

                  W żaden sposób matka nie chciała by coś takiego jak atak prania mózgu na dziecko
                  i sprawa przeciwko niej miało miejsce.

                  Problem w tym, że tu nie ma jednego dobrego i słusznego
                  > rozwiązania.

                  Myślę, że słusznym rozwiązaniem byłoby uszanować dziewqczynke i nie robić hecy z
                  wzywaniem księdza przez lekarkę w Lublinie. Ale mleko się już wylało.
                  • chicarica Re: Przecież ona podjeła decyzję 12.06.08, 05:59
                    "Albo sugerujesz, ze matka powinna od razu pojechać z córką na zagraniczną
                    nielegałkę."

                    Sprecyzujmy jedno: NIE MA czegoś takiego jak "zagraniczna nielegałka".
                    Nielegalnie to można usunąć po cichu w Polsce. W Czechach, Anglii, Szwecji itp.
                    aborcja jest legalna i z tego co wiem, nie ma też zakazu wyjazdu polskich kobiet
                    w ciąży do tych krajów, a więc aborcja w nich dokonana jest LEGALNA, choćby
                    mohery pękły ze złości, to mogą się co najwyżej w dupę ugryźć. Polki wykonują
                    aborcję za granicą LEGALNIE.
                    • sir.vimes Re: Przecież ona podjeła decyzję 12.06.08, 13:00
                      Oczywiście - ale chodziło mi o to, ze robią to czego LEGALNIE nie mogą w Polsce.
    • mama-123 Re: Jeszcze o aborcji 11.06.08, 23:35

      Dobrze, dzieczyny prosze wypowiedzcie sie na takie pytanie.
      Dlaczego wybor kobiety jest wazniejszy, dlaczego ma ona przerwac
      zycie juz zyjacego dziecka? Zwlaszcza biorac pod uwage to, ze to
      dziecko moze byc kochane przez kogos innego.
      Dlaczego to dziecko sie nie liczy skoro zazwyczaj oboje mezczyzna i
      kobietawspolzyja bez przymusu, jest to ich dobra wola. Ilez razu
      mozna podjac taka decyzje/ Ilez razy mozna POZBYWAC SIE TEGO
      PROBLEMU ? Ile razy mozna zabic dziecko, bo sie nie chcialo
      zabezpieczyc? Dlaczego prawo do seksu oznacza, ze jesli cos pojdzie
      nie po naszej mysli, to skrobanka i juz wszystko zalatwione.
      Bardzo prosze o stonowane i nieagresywne wypowiedzi. Najbardziej
      chodzi mi o ten wolny wybor: nie chce miec tego dziecka, to moge je
      zabic? Dlaczego taki wybor jest lepszy niz oddanie dziecka do
      adopcji?Uwazam, ze nie mozna nikogo zmusic do wychowania tego
      dziecka i to jest niepodwazalne. Sa natomiast tacy ludzie, ktorzy
      moga to dziecko kochac i wychowac na dobrego czlowieka.
      • sir.vimes Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 00:09
        Dla mnie to nie jest dziekco tylko płód. Potencjalne dziecko.

        > Dlaczego wybor kobiety jest wazniejszy, dlaczego ma ona przerwac
        > zycie juz zyjacego dziecka?
      • mama_kotula Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 00:18
        > Uwazam, ze nie mozna nikogo zmusic do wychowania tego
        > dziecka i to jest niepodwazalne.

        Ja natomiast posunę się dalej - uważam, że nie można nikogo zmusić do urodzenia
        dziecka. Zwłaszcza 14-latki.

        BTW - daleka jestem od traktowania aborcji jako środka antykoncepcyjnego.
        Natomiast uważam, że zmuszenie do rodzenia dziecka to zbyt wielka kara dla
        14-latki za popełniony błąd nieużycia antykoncepcji.

        Poza tym, podobnie jak Sir.vimes, uważam, że to nie jest dziecko, tylko płód.
        Potencjalne dziecko. Embrion. Jak zwał tak zwał.
      • wieczna-gosia Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 07:52
        bo kobieta juz jest i cieszy sie pelnia praw obywatelskich, a to dziecko?jakma
        na imie? jest chlopcem czy dziewczynka? w co lubi sie bawic? czy bedzie zdrowe?
        otym dziecku nie wiemy nic poza tym ze pika mu serduszko na USG i ma raczunie i
        nozeczki. O kobiecie mozemy wiedziec duzo gdyz mozemy sie zapytac.
        I uwazam ze niemoralne zmuszanie kobiety bo donosila ciaze.

        Jak to aluc zlosliwie i rozkosznie podkresla w hitlerowskich Niemczech takze
        istnial zakaz aborcji obok zakazu srodkow antykoncepcyjnych, a wiele o tym
        systemie mozna powiedziec tylko nie to ze byl humanitarny i troszczyl sie o los
        dzieci, zwlaszcza nienarodzonych...
        • marzeka1 Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 11:18
          Proponuę założycielce wątku zakup koszulek z napisami: "Wyskrobałam się i jestem z tego dumna", "Nie rozumiem ulotek tabsów, dlatego wpadłam".To tak w imię walki z polskim kołtunem.
          • croyance Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 11:21
            A co z 'zgwalcilo mnie pieciu dresiarzy, moja wina, ze jako samotna
            kobieta nie bralam wtedy tabletek'?
            • marzeka1 Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 11:23
              Gdy zgwałci 5 dresiarzy prawo pozwala na zabieg (a ja nie jestem starżniczką czyjegoś sumienia)> Śmieszne jest,gdy ktoś wpada,bo seksił się, a nawet nie zadał sobie trudu przeczytania ulotki tabsów (a potem sa idiotyczne watki, jak to tabsy sa nieskuteczne).
              • croyance Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 11:24
                E tam pozwala. 14-latce tez teoretycznie powinni pozwolic, a zobacz,
                jaki cyrk.
        • bea116 Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 13:01
          bo kobieta juz jest i cieszy sie pelnia praw obywatelskich, a to dziecko?

          a np. w łonie matki może już dziedziczyć jak każdy spadkobierca, warunkiem jest tylko to aby było poczęte z chwilą otwarcia spadku czyli śmierci spadkodawcy, ponadto dla dziecka poczętego,lecz jeszcze nie urodzonego, ustanawia się kuratora jeżeli jest to potrzebne do strzeżenia praw dziecka
          biedny te sądy i kurator, co to za robota, stać na straży praw zwitka komórek...
          • bea116 Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 13:16
            i jeszcze:
            "Dziecku, które doznało szkody w czasie rozwoju prenatalnego - po spełnieniu koniecznych przesłanek odpowiedzialności - może zostać przyznane odszkodowanie obejmujące zarówno naprawienie wyrządzonej szkody majątkowej (art. 444 k.c.), jak i zadośćuczynienie z tytułu doznanej krzywdy niemajątkowej (art. 445 k.c.). Oprócz ochrony interesów majątkowych nasciturusa, przepis ten chroni także sferę interesu osobistego dziecka, co ma istotne znaczenie zwłaszcza w zakresie ochrony zdrowia dziecka poczętego - w razie popełnienia przez lekarza błędu w sztuce, ponosi on zatem odpowiedzialność odszkodowawczą względem małego pacjenta. Orzecznictwo Sądu Najwyższego zmierza do rozszerzenia praw dziecka poczętego. Rozstrzygnięcia SN wskazują, że dziecku poczętemu mogą przysługiwać świadczenia ubezpieczeniowe z tytułu zdarzeń mających miejsce przed jego narodzeniem . Dziecko może dochodzić roszczeń odszkodowawczych z tytułu uszkodzeń ciała lub rozstroju zdrowia, choć czyn popełniono przeciw ciężarnej matce dziecka przed jego urodzeniem. Możliwe jest też ustalenie uprawnienia do renty dziecka poczętego, które przyszło na świat po śmierci ojca w wypadku. Sąd Najwyższy przyjął także, iż kategoria osób podlegających represjom w hitlerowskich obozach koncentracyjnych obejmuje zarówno osobę fizyczną, jak też dziecko poczęte, jeżeli urodziło się żywe. Pogląd ten ma zastosowanie również do dziecka poczętego w czasie przymusowej deportacji w ZSRR jego rodziców. W judykaturze pojawiło się także stanowisko dopuszczające darowiznę na rzecz dziecka poczętego (świadczenie może być wówczas wykonane do rąk matki)."
        • miranda3 Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 18:56
          > Jak to aluc zlosliwie i rozkosznie podkresla w hitlerowskich Niemczech takze
          > istnial zakaz aborcji obok zakazu srodkow antykoncepcyjnych, a wiele o tym
          > systemie mozna powiedziec tylko nie to ze byl humanitarny i troszczyl sie o los
          > dzieci, zwlaszcza nienarodzonych...

          Tak jak i w Zwiazku Radzieckim, polecam ksiazke L.Ulickiej "Przypadek doktora
          Kukockiego"
          • bea116 Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 21:19
            natomiast w Chinach ludowych aborcja była i jest na porządku dziennym, można ją sobie wykonać z dowolnego powodu np. że płeć nie taka, wolność panie całą gębą...
      • croyance Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 11:20
        Dlatego, ze czesto jest to mniejsze zlo.

        BTW osobiscie nie jestem zwolenniczka aborcji, ale uwazam, ze
        powinna byc legalna. Niech kazdy pilnuje swojego sumienia.
      • aguskin Re: dlaczego? 12.06.08, 14:09
        dlatego, żeby było mniej katowanych i w jeszcze bardziej bestialski
        sposób traktowanych narodzonych dzieci, zatłuczonych 3,5 latków, i
        innych niemowlaków,
        dla mnie daltego, że to moje życie, mój organizm i nie ma takiej
        siły na świecie, która by mnie zmusiła do noszenia w sobie
        niechcianego płodu, a gadanie o całej antykoncepcji, o
        zabezpieczniu, o mysleniu, o rozwadze, o dojrzałości robi z seksu
        zwykłą przemyślaną kopulacje, gdzie tu radość, namiętność, dzikośćsmile

        z racji 15 lat przepracowanych w pewnej placówce znam osobiście
        kobiety po kilku skrobankach z "tamtych" czasów, nie przezywają za
        bardzo, większość zrobiłaby dokładnie to samo, a jedna z tych co
        oddała jako 5 dziecko, przezywa i zmarnowała tym sobie życie i
        pozostałym dzieciom, teraz mówi, ze teraz by wybrała skrobanke,
        nie każda kobieta zna się na etapie podziału komórek, tworzenia
        seduszka, rączek, powstawania neuronów, połączeń, dla większości z
        tych co usuneły to była galaretka i już,
        my możemy dorabiać do tego filozofie, ale dla nich życie jest
        proste, a teraz jest duuuzo niechcianych dzieci, dla Was patologia
        to jakiś tam artykuł w gazecie dla mnie codzienna praca,
        a w kwesti wiary to dziecko ma byc darem, a nie karą za seks,
        jestem matką, bo tego chciałam, a nie mnie zmuszono...
        • eleax Re: dlaczego? 14.06.08, 22:15
          > jestem matką, bo tego chciałam, a nie mnie zmuszono...
          A KTO CIE ZMUSIL?? chyba Ty sama,bo mialas 2 razy wybor: 1-czy chcesz uprawiac sex, 2-ze chcesz uprawiac sex bez zabezpieczenia. dokonalas 2 razy wyboru na TAK,to powiedz mi kto Cie zmusil do zostania matka??? zla natura,bo Ty chcialas sie gzic a cos nie poszlo jak trzeba?
          ludzie, jak to jest wzrusza wasz los zakatowanego 3,5latka, pobitego niemowlecia,placzacego za sciana dziecka sasiada, a los Waszego WLASNEGO dziecka (tzn plodu,embrionu,zygoty-jak co niektorzy nazywaja.pol biedy z nazwnictwem) ,czastki Was jest Wam na tyle obojetny ze az mozecie zdecydowac na skrobanke??
      • gonia28b nie tędy droga... 14.06.08, 09:57
        Jak słusznie zauważyła ileś tam postów wyżej Sir.vimes problem leży
        w niedostatecznej edukacji seksualnej młodzieży. Zajęcia w szkole
        o "przygotowaniu do życia w rodzinie" niestety nie dają żadnej
        rzetelnej wiedzy na temat antykoncepcji.

        dzieło rządów prawicowych: brak rzetelnej wiedzy w szkole plus
        polityka zakazów/nakazów - w efekcie szerzy się aborcyjne podziemie.

        ja natomiast jestem osobiście przeciwna aborcji, ale znacznie
        bardziej mnie denerwuje głupota tych "mądralińkich panów"
        w polskim rządzie...
    • gaskama Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 11:34
      Hm, decyzja, czy nastolatka ma usunąć ciąże, czy nie, powinna chyba
      zostać podjęta wspólnie przez nastolatkę i ojca dziecka w
      porozumieniu z ich rodzicami. Ja nie mam odwagi sugerować żadnych
      rozwiązań. Nie wiem też jaką decyzję ja bym podjęła. Wiem, że
      starałabym się wspierać moje dziecko (syna bądź córkę) i pomagać.
      Ale ... przepraszam, mam nadzieję, że nie będę zbyt chamska, jeśli
      powiem, że 16-latka, która idzie do ginekologa po tabletki i nie
      czyta ulotki, nie pyta, jak powinno się je zażywać ... jest
      bezdennie głupia. Ale chylę czoła przed autorką wątku, że tak
      otwarcie przyznaje się do głupoty. Nie kręci, że po prostu pastylki
      nie zadziałały (wpadka przy proszkach antykoncepcyjnych też jest
      możliwa), tylko otwarcie pisze, że w wieku 16 lat myślała, ze
      proszki antykoncepcyjne łyka się jak ... witaminę c. Jezu, czego
      uczy się w szkołach polskich na biologii w podstawówce?
      • hrabina_murzyna Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 12:43
        gaskama napisała:

        > Hm, decyzja, czy nastolatka ma usunąć ciąże, czy nie, powinna
        chyba
        > zostać podjęta wspólnie przez nastolatkę i ojca dziecka w
        > porozumieniu z ich rodzicami.

        Powiedz, że żartujesz. Ostatnią rzeczą jaką brałabym pod uwagę
        byłoby zdanie obcych ludzi co do przyszłości mojego dziecka. Ojciec
        to by tylko geny przekazał i nawet na to dziecko nie zarobił.
        Rodzice chłopaka tez tyłki by w fotelach paśli, ewentualnie jakiś
        ochłap alimentów rzucili. A dziewczyna w ciąży, poród, niemowle w
        domu. Nigdy nie dopuszczę do sytuacji, aby o moim dziecku decydowali
        obcy ludzie i zawsze będę miała dobro własnego dziecka nad dobro
        innych. I niech nawet nie próbują w takiej sytuacji mącić memu
        dziecku w głowie. Do śmierci będę stała przy moim dziecku i coby się
        nie działo to zawsze mu pomogę.
        • gaskama Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 12:53
          hrabino, dlatego dotałam "chyba". Nie umiem po prostu teoretyzować w
          takiej sytuacji. Wiesz, ja jestem z moim niemężem parą od prawie 20
          lat, poznaliśmy się, jak mieliśmy po 16 lat. W wieku 16 lat się nie
          bzykaliśmy, za bardzo bałam się ciąży i wiedziałam, że 100%
          bezpieczeństwo daje tylko brak seksu. Czekałam aż skończę 19 lat. W
          tym wieku ciąża byłaby dla mnie też dużym wyzwaniem (ja i niemąż
          studia dzienne, ja i niemąż zero finansowej pomocy od rodziców,
          którzy po prostu nie mają kasy). Ale myślę, że gdybyśmy zaszli w
          ciążę w wieku ... 16, 17 lat, to decyzję byśmy podejmowali wspólnie.
          Ale ja już wtedy czułam, że to jest ten facet. Nie wiem, czy mnie
          rozumiesz. Chodzi mi o to, że nawet w przypadku nastolatków mogą
          zdarzyć się prawdziwe miłości. To co piszę, brzmi trochę naiwnie jak
          na 36 letnią kobitę, ale mnie się coś takiego przydarzyło. Ale
          oczywiście pozwoliłabym współdecydować tylko wtedy, gdyby byli to
          rozsądni ludzie i chcieli w jakiś rozsądny sposób pomóc w
          rozwiązaniu problemu. Też znam parę, która zaszła w ciążę w wieku 17
          lat. Dzieciaki się kochały, rodzice dziewczyny i chłopaka
          postanowili pomóc finansowo. Dziewczyna urodziła niestety martwe
          dziecko. Ale nadal są parą, i to już od kilkunastu lat.
          • hrabina_murzyna Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 15:02
            Ale ja mówię o 14-latce. 16, 17-latka sama może najpierw pogadać z
            chłopakiem, a dopiero potem powiedzieć matce. Tylko widzisz, jakby
            moja córka chciała usunąć ciążę to ja jako rodzic uświadomiłabym jej
            wszystkie konsekwencje, przekazała inne rozwiązania, a potem
            zaakceptowała decyzję córki. I choćby tatuś i babunia dzidziusia
            stanęły na głowie to ich zdanie nie miałoby dla mnie znaczenia nawet
            w przypadku 16-latki. A już na pewno głęboko miałabym gdzieś co
            myślą rodzice faceta. Nie ich córka to niech się zamkną i nie
            doradzają.
            • gaskama Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 15:13
              Ale ja od początku mówiłam o 16-latce, bo założycielka wątku też
              miała 16 lat, gdy zaszła w ciążę. Wiec nie wiem, o co Ci chodzi. To
              Ty podwiesiłaś swoją odpowiedź pod moją, w której była mowa o 16-
              latce. W przypadku 14-latki też miałabym trochę inne podejście.
    • eleax Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 11:56
      Ja uwazam ze jak ktos jest na tyle dojrzaly ze uprawia sex w wieku 16lat! to powinien poniesc konsekwencje. a nie dziecko spuszczaja do kibla i po klopocie-co mi tam zajde znow to usune,po co sie meczyc. za bardzo lajtowe podejscie
      • sir.vimes czyli 13.06.08, 08:15
        panna , która wpadła powinna zostać UKARANA niechcianym dzieckiem i spapranym
        życiem.

        MAcierzyństwo jako kara, dziecko jako kara - koszmar.
        • eleax Re: czyli 13.06.08, 12:19
          dlaczego dziecko ma spaprac zycie? bo nie rozumiem. ja nie traktowalabym tego ta. a poza tym nikt jej nie kaze wychowywac-skoro nie ma skrupulow zeby zabic dziecko to rownie dobrze moze je oddac bezdzietnej rodzinie. znam dwie-kilka lat po slubie i nic i to jest dopiero dramat dla nich,a na adopcje czeka sie kilka lat. sama bym adoptowala taka sierotke z checia ale maz sie nie zgadzasad
          • yoggi87 Re:ponadto 13.06.08, 14:29
            jesli pomoglabym mojej corce na przyklad w wieku kilkunastu lat w usunieciu
            ciazy, a pozniej nie moglaby miec dzieci, to odebralabym sobie zycie za to, ze
            ja namawialam. dlatego tez nigdy namawiac nie bede, wole chowac za nia gromade
            jej dzieci. mam nadzieje, ze madrze wychowam moje dziecko, napewno bede jej
            wpajac ze aborcja to zlo, na tyle intensywnie by wiedziala, ze ciaza=dziecko !
            • sir.vimes Re:ponadto 13.06.08, 22:35
              wolałabym by moja córka nie miała żadnych dzieci niż jakiekolwiek niechciane.

              Nie mieć dzieci - bywa. Adoptować można. Zresztą - moze wcale nie będzie chciała
              mieć dzieci?

              Mieć dziecko , którego się nie kocha lub dziecko oddać - to chyba jeden z
              gorszych dramatów. Dla tego dziecka też.


          • sir.vimes Re: czyli 13.06.08, 22:38
            wiesz na czym polega koniecznośc wychowywania niechcianego dziekca?
            Nie wiesz zapewne. Ja też nie wiem i wiedzieć nie chcę . W najgorszych snach
            tego nikomu nie życzę.

            Oddać?
            NAjgorsza rzecz, jaką można komukolwiek doradzać IMO. Chyba, ze ktoś właśnie
            tego chce i chodzi o adopcję ze wskazaniem.

            Poza tym nie chodzi o zabijanie dziecka tylko terminację płodu.
            • bea116 Re: czyli 13.06.08, 23:43
              Słowo terminacja ma o wiele lepszy wydźwięk dla kobiety niż słowo aborcja jeśli dziecko ma wady letalne uniemożliwiające jego przeżycie po narodzeniu i jest używane po to by złagodzić negatywne odczucia jakie takim sytuacjom towarzyszą (wywołanie porodu przedwczesnego).
              Poza tym w przypadku normalnie rozwijającego się dziecka, czy nazwiemy to terminacją, czy aborcją czy prasowo "wywoływaniem miesiączki" sens i skutek ten sam. I myślę, że w obecnych czasach kiedy ciąża już nie jest powodem wstydu na pół miasteczka a po niemowlę ustawiaja się kolejki chętnych przyszłych rodziców, nie ma konieczności wychowywania niechcianego dziecka. A najgorsza rzecz jaką można komuś doradzić to właśnie zabić własne dziecko.
              • sir.vimes Re: czyli 14.06.08, 09:55
                Naprawdę uważasz, ze jedynym przykrym aspektem oddania dziecka mógłby być "wstyd
                z powodu ciązy przed połową miasteczka"?

                > I myślę, że w obecnych czasach kiedy ciąża już nie jest powodem wstydu na pół
                > miasteczka a po niemowlę ustawiaja się kolejki chętnych przyszłych rodziców, ni
                > e ma konieczności wychowywania niechcianego dziecka.


                A co do tego:

                A najgorsza rzecz jaką moż
                > na komuś doradzić to właśnie zabić własne dziecko.

                Zrozum, że nie dla każdego 11 tygodniowy płód to dziecko.
                • bea116 Re: czyli 14.06.08, 21:27
                  Naprawdę uważasz, że jedynym przykrym aspektem oddania dziecka mógłby być "wsty
                  > d
                  > z powodu ciązy przed połową miasteczka"?

                  Ależ nigdzie tak nie napisałam. Z mojego postu wynikało natomiast, że macierzyństwo w młodym wieku nie jest już potępiane nawet w małych społecznościach jak jeszcze np. za czasów naszych matek i nie trzeba chwytać się aborcji aby np. ukryć "wstyd" za wszelką cenę. Teraz jest to śmieszne ale jeszcze kilkanaście lat temu nie do pomyślenia było aby do liceum dziennego uczęszczała młoda matka bo było to postrzegane jako demoralizujące. Oczywiście są inne naprawdę istotne problemy - ekonomiczne, niedojrzałość rodziców, brak możliwości stworzenia rodziny itp. ale właśnie adopcja daje dziecku na to wszystko szansę. To trochę tak jak w małżeństwie - jak się rozpada to bierzesz rozwód a nie zlecasz zabójstwo.

                  Zrozum, że nie dla każdego 11 tygodniowy płód to dziecko.

                  Zrozum, że dla dużej części ludzi jednak tak - jest to po prostu pewien etap rozwoju człowieka, tak samo ważny jak i kolejne, aż po starość.
                  • bea116 Re: czyli 14.06.08, 21:38
                    A oddanie do adopcji niechcianego dziecka w dzisiejszych czasach też nie jest już wstydem tylko działaniem mającym na celu zapewnienie mu normalnego życia.
                  • sir.vimes Re: czyli 14.06.08, 22:23
                    >
                    > Zrozum, że dla dużej części ludzi jednak tak - jest to po prostu pewien etap ro
                    > zwoju człowieka, tak samo ważny jak i kolejne, aż po starość.

                    Świetnie.
                    I ja ani nikt , kto popiera pro choice nie zmusza tych osób do zmiany zdania.
                    nie chcą aborcji - więc jej sobie nie robią.
                    • bea116 Re: czyli 15.06.08, 16:28
                      A co z mężczyzną, który chce niechciane przez matkę dziecko, chce je kochać, wychowywać, być po prostu ojcem nawet bez udziału matki, czy on też ma wybór?
                      • malila Re: czyli 15.06.08, 20:28
                        bea116 napisała:

                        > A co z mężczyzną, który chce niechciane przez matkę dziecko, chce
                        je kochać, wy
                        > chowywać, być po prostu ojcem nawet bez udziału matki, czy on też
                        ma wybór?

                        Rzecz w tym, że bez udziału matki to, jak na razie, niemożliwe.
                        • bea116 Re: czyli 15.06.08, 21:13
                          rzecz w tym, żeby nie czepiać się słówek ani przecinków ale odpowiedzieć w sposób bardziej merytoryczny,a więc tym razem łopatologicznie: być ojcem samotnym - wtedy kiedy matka nie chce mieć udziału w procesie wychowywania dziecka
          • nangaparbat3 Re: czyli 14.06.08, 09:37
            eleax napisała:

            > dlaczego dziecko ma spaprac zycie? bo nie rozumiem. ja nie traktowalabym tego t
            > a. a poza tym nikt jej nie kaze wychowywac-skoro nie ma skrupulow zeby zabic dz
            > iecko to rownie dobrze moze je oddac bezdzietnej rodzinie. znam dwie-kilka lat
            > po slubie i nic i to jest dopiero dramat dla nich,a na adopcje czeka sie kilka
            > lat. sama bym adoptowala taka sierotke z checia ale maz sie nie zgadzasad


            a ja bym komus kto pisze jak Ty bała się jakąkolwiek sierotke powierzyc.

            I jeszcze jedno - niechciane dziecko - takie to dopiero ma spaprane życie. Potem
            jego dzieci, i ich dzieci. Do siódmego pokolenia.
            • eleax Re: czyli 14.06.08, 21:44
              na szczescie nie Ty rozdzielasz dzieci rodzinom adopcyjnym,bo nie byloby co rozdzielac-kazalabys niechciane po prostu wyskrobac. a z tym 7mym pokoleniem to lekka przesada. bez sens
        • yoggi87 Re: czyli 13.06.08, 14:25
          moze nie jako kara, tylko jako nauczka.
          dziewczyna, ktorej rodzice pomoga w aborcji, raczej bedzie sie dalej puszczala
          bez zastanowienia, bo przeciez jakby co na rodzicow moze zawsze liczyc.
          • wieczna-gosia Re: czyli 13.06.08, 14:34
            > moze nie jako kara, tylko jako nauczka.
            > dziewczyna, ktorej rodzice pomoga w aborcji, raczej bedzie sie dalej puszczala
            > bez zastanowienia, bo przeciez jakby co na rodzicow moze zawsze liczyc.

            NO JASNE JASNE CUDOWNIE JEST BYC TAKIM DZIECKIEM NAUCZKA. RACZEJ sie bedzie
            oczywiscie puszczala bez zastanowienia bo w ogole dla 14 latki samo zajscie w
            ciaze i sam ciezar podejmowania decyzji nie jest trudne terefere.

            jesli juz mam sie czepiac to chcialam zauwazyc ze oczywiscie dziewczyna ktora
            zaszla w ciaze majactyle lat z pewnoscia sie PUSZCZALA gdyz seks z milosci
            (nawet jesli jest to zle rozumiana milosc i za wczesnie itd) jest nie do pomyslenia.

            zycie jest proste-puszczasz sie zachodzisz w ciaze, prowokujesz wiec ktos cie
            gwalci a maz cie tlucze bo zupa byla za slona alleluja.

            porzadnym ludziom sie to NIE ZDARZA kalka myslenia dokladnie jak u Triss tylko z
            drugiej strony.
    • mma_ramotswe Re: Jeszcze o aborcji 12.06.08, 13:58
      Co za stek bzdur
    • peonies Re: Jeszcze o aborcji 13.06.08, 19:50
      popieram.
      radzących jest masa. szkoda tylko, że zapobiegających takim
      sytuacjom jak na lekarstwo. peonies
    • szyszunia11 Re: Jeszcze o aborcji 14.06.08, 13:18
      moim zdaniem masz zupełną racje pisząc, że nikt nie ma prawa oceniać drugiego człowieka. Co nie zmienia faktu, że możemy ocenia czyjeś postepowanie. Gdybysmy tego zaniechali świat popadłby z totalny relatywizm i rozpłynął się w odcieniach "szarości". Przykład: kradzież uważam za coś absolutnie nagannego, jak ktoś mnie zapyta czy to jest dobre, czy gdyby moje dziecko miałao okazję ukraść niepostrzeżenie diamentową kolię to czy bym mu nie pomogła itp. - odpowiem że nie, bo kradzież uważam za zło. Jeśli ktoś ukradł, to mogę potępić czyn tej osoby, ale nie samą osobę - nie znam jej światopoglądu, środowiska w jakim się wychowała (może było w nim duże przyzwolenie na kradzieże) nie znam stanu psychiki - moze ta osoba własnie przechodzi załamanie nerwowe, nie jest w stanie ocenić trzeźwo swoich czynów... może nikt tegoż złodzieja w zyciu nie uczył odrózniać dobra od zła, nie wkskazywał takiej potrzeby... Może rodzice zawsze powtarzali że jest d niczego i taki pozostanie jesli się nie "dorobi" czegoś... naprawdę - uwarunkowań mogło być tysiąc i nigdy w zyciu nie uda się nam ich do końca przeniknąć. Dlatego nie ma co osądzać ludzi, potępiać w swoich myślach. Tylko Bóg przenika serce człowieka bezbłędnie, zna intencje i wszystkie okoliczności łagodzące naszego postępowania. Niestety jednak tak już jest na tym świecie, że musimu ponosić konsekwencje swoich czynów, dlatego przypuszczalnie w więzieniach siedzi sporo ludzi, których - znając wszystkie okoliczności ich życia, stan psychiki - nie wysłalibyśmy tam. Dlatego jak kogoś niechcący przejedziemy na ulicy to raczej pójdziemy siedzieć. Dlatego - jak się potniemy z nienawiści do samych siebie - spowodowanej np. patologicznymi rodzicami lub ich brakiem - zostaną blizny - mimo, ze to niesprawiedliwe.

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka