Dodaj do ulubionych

Ja tam nie potrafię tego zrozumieć...

26.06.08, 00:18
Jest ON i ONA i biorą ślub.Już wcześniej wiedzieli,że nie stać ich na wynajem,kupno jakiegokolwiek mieszkania.Decydują się na mieszkanie z teściami/rodzicami któregoś z ich dwojga.
Potem zazwyczaj zaczynają się przysłowiowe schody...
I piszą na forum,żalą się wszędzie jakby nie wiedziały że tak może być,a nawet tak często jest.
A jak się dziecko pojawi to dopiero są,jakże często opisywane na forum,hmm nazwę to nieporozumieniami.
Decyzja o wspólnym zamieszkaniu była chyba świadoma,a relacje które czasem czytam zakrawają o własny autorek postów masochizm.

Obserwuj wątek
    • dorianne.gray Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 26.06.08, 00:25
      Ja tam jestem zdania, że człowiek sam jest odpowiedzialny za to, jak
      jego życie wygląda. Ot co.
    • mearulezz nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 00:30

      ...ale czesto taka sytuacja spowodowana jest ....inna kolejnoscia wydarzenwink
      najpierw jest namietna milosc,pozniej niespodziewana ciaza,I dopiero pozniej po
      slubie, OKAZUJE sie to co napisalas -ze na samodzielne mieszkanie nie stac a
      ludzie chca byc rodzina, mieszkac razem wychowywac dzieci.
      i tu zaczyna sie walka ,i znakowanie "swojego terenu"
      Zony chca byc "tą jedna jedyna"- tasciowe sa "u siebie". Inaczej gotuja,
      sprzataja, wychowuja dzieci---i obie chca byc najwazniejsze dla tego jednego
      mezczyzny.
      to nie jest masochizm tylko wiele WIELE nieprzemyslanych i zbyt pochopnie
      podjetych decyzji.
      • kropkacom Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 07:13
        Niestety nie wszyscy mają taką sytuację że dostają mieszkanie od rodziców a
        własne wiadomo że trudno samemu na dorobku zdobyć. Wynajem też jest drogi. Dla
        większości małżeństw startujących na pokoju u rodziców ta sytuacja jest jednak
        przejściowa. Najczęściej krótka. Najważniejsze żeby coś robić w kierunku pójścia
        na swoje.
        • dlania Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 07:25
          Jakbym czekała z dziećmi, małżeństwem itp az mnie bedzie stać na kredyt
          mieszkaniowy, tobym dzis była sama i nieszczęśliwa. Inna sprawa, że z teściami
          nigdy nie mieszkałam, ale lekko nie było..
          • beniusia79 Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 08:14
            to sprawa indywidualna danej osoby, ale sama nie wpakowalabym sie
            nigdy w cos takiego. z tego tez miedzy innymi powodu mieszkam
            zagranica. w kraju nie stac byloby mnie pewnie na wynajem
            czegokolwiek. nie spotkalam nikogo w swoim zyciu, kto nie mialby
            zatargu z rodzicami czy tesciami, z ktorym mieszka pod jednym
            dachu. nie wazne jakimi ugodowymi ludzmi sa, zawsze cos bedzie nie
            tak, zawsze ktos bedzie u kogos-nie u siebie.
        • clio_yaga Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 08:50
          kropkacom napisała:

          > Niestety nie wszyscy mają taką sytuację że dostają mieszkanie od
          rodziców a
          > własne wiadomo że trudno samemu na dorobku zdobyć.

          Jakoś do głowy mi nie przyszło żeby wymagać mieszkania od rodziców.
          I nie spotkalam też nikogo kto by takowe dostał. Jedyni moi znajomi
          mają mieszkanie po jego rodzicach, ale oni je ODKUPILI a nie
          dostali, kiedy rodzice przeprowadzili się do domu.
          I nigdy tez nie brałam pod uwagę mieszkania z rodzicami czy
          teściami, choćby w altance na działce, ale w swoim.
          • dlania Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 08:57
            A wśród moich znajomych 3/4 dostało mieszkanie od rodziców lub z ich finansowym
            znacznym udziałem. Dzieci lekarzy, prawników, biznesmenów włascicieli kamienic -
            nie słyszałam, żeby ktoś z nich jechal do Anglii, żeby zarobić na mieszkanie,
            rodzice by tego nie przezyli...

            A swoim dzieciom chcecie zapewnic mieszkanie na starcie? Mnie by to do głowy nie
            przyszło, do tego wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=584&w=79703990&a=79703990
            • malila Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 09:42
              dlania napisała:
              > A swoim dzieciom chcecie zapewnic mieszkanie na starcie?

              Dla nas (mnie i męża) to naturalne, że będziemy się starali
              wyposażyć nasze dzieci w jakiś kąt albo przynajmniej dołożyć się do
              niego. Nasi rodzice nam pomagali i traktowali to jako coś
              najzupełniej oczywistego. Trudno mi sobie wyobrazić, że miałabym
              wykopać swoje dzieci z domu bez żadnego wsparcia materialnego,
              biorąc pod uwagę "łatwość", z jaką zdobywa się mieszkanie. Takie są
              w naszych rodzinach poglądy: dzieci powinny być na swoim, a rodzicom
              zależy na tym, żeby swoim dzieciom w tym pomóc.
              • sir.vimes ja też 27.06.08, 16:40
                myślę o wyposażeniu córki w ten sposób.

                i jest to dla mnie oczywiste.
                Jeżeli tylko ma się taką możliwość - naturalne jest pomóc dziecku w
                usamodzielnieniu się.



            • clio_yaga Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 13:00
              dlania napisała:

              > A wśród moich znajomych 3/4 dostało mieszkanie od rodziców lub z
              ich finansowym
              > znacznym udziałem. Dzieci lekarzy, prawników, biznesmenów
              włascicieli kamienic
              > -
              > nie słyszałam, żeby ktoś z nich jechal do Anglii, żeby zarobić na
              mieszkanie,
              > rodzice by tego nie przezyli...

              Mam chyba jednak inne grono znajomych.
              W większości ich rodzice potrafią przeżyć wyjazd do Anglii aby
              zarobić na mieszkanie, może dlatego że przeważnie sami też nie mają
              za wiele. A nawet jak mają to też chcą z życia jakoś korzystać. Tak
              dla przykładu rodzice moich znajomych kupili sobie domek w górach,
              mały z małą działką. Moi znajomi kupili mieszkanie na kredyt, ile
              było gadania wśród obcych, jak tak można, zamiast im dać na
              mieszkanie kupują chałupę w której będą 3 razy do roku. A moim
              zdaniem postąpili zupełnie normalnie, zwłaszcza, ze teraz dzieciaki
              spędzają tam znaczną część wakacji.
              Co do zapewnienia przyszłości moim dzieciom, to jeszcze trochę czasu
              przed nami, ale nie będę się pruła żeby dać im mieszkanie, jak nas
              będzie stać to pewnie pomożemy, z pewnością niezależnie od tego
              jak ułożą sobie zycie moje dzieci dostaną po równo.
          • kropkacom Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 09:16
            > Jakoś do głowy mi nie przyszło żeby wymagać mieszkania od rodziców.
            > I nie spotkalam też nikogo kto by takowe dostał.

            A ja znam kilka osób którym rodzice kupili mieszkanie. Znam też takich co
            zaczynali u rodziców a dziś mieszkają na własnym.

            Ja też nie chciałabym mieszkać z rodzicami ale zdaje sobie sprawę że różnie bywa.
            • triss_merigold6 Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 09:39
              Wśród moich znajomych znakomita większość dostała mieszkania od
              rodziców lub dziadków. Nie widzę nic dziwnego w tym, że ludzie chcą
              dzieciom zapewnić jak najlepszy start w dorosłość, moje dziecko też
              dostanie mieszkanie.
        • chicarica Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 09:44
          No patrz, a ja nie dostałam od rodziców, bogata z domu też nie jestem, a na
          kredyt mnie stać.
          Z tym, że w wieku 20 lat zajmowałam się nauką i pracą, a nie robieniem sobie
          potomstwa.
          • kropkacom Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 09:47
            > Z tym, że w wieku 20 lat zajmowałam się nauką i pracą, a nie robieniem sobie
            > potomstwa.

            Nikt z moich znajomych nie zakładał rodziny w wieku 20 lat. Wszyscy robili to
            grubo później.
            • dlania Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 09:53
              kropkacom napisała:

              > > Z tym, że w wieku 20 lat zajmowałam się nauką i pracą, a nie robieniem so
              > bie
              > > potomstwa.
              >
              > Nikt z moich znajomych nie zakładał rodziny w wieku 20 lat. Wszyscy robili to
              > grubo później.


              Ja tez nie wiem, do kogo Chicarica pije, bo żadna młodociana matka udziału w
              rozmowie nie bierze (chybawink)
              • ola_225 Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 10:03
                Ja niegdy nie oczekiwałam że dostanę od rodziców mieszkanie, czy
                choćby że pomogą mi w jego urządzaniu. Pewnie że znam takie osoby
                (moze 1 czy 2), którym rodzice sfinansowali mieszkanie i nie
                potępiam tego. Ja jednak nigdy tego nie oczekiwałam. Do wszytskiego
                doszliśmy z mężem sami. Powoli zdobywamy co raz więcej. Od kupnba po
                wykończenie mieszkań. Niczego nie dostaliśmy, wszystko kupiliśmy za
                swoje. I własnie z tego jesteśmy najbardziej dumni, że wszystko mamy
                dzieki WŁASNEJ pracy, a nie "podane na tacy".
                Podobnie chciałbym wychowac moje dzieci. Nie chciałbym, żeby sprawa
                kupna dla nich mieszkania była oczywista. Chciałbym żeby sami
                osiągneli cel bo wówczas ten sukces lepeij smakuje.
                Choć nie wykluczam że ich wspomogę, może nawet dostaną od nas
                mieszkanie. Zwłaszcza ze mamy już dwa - trzymamy m.in. zmyślą o
                dzieciach.
                • doral2 Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 10:07
                  miałam kiedyś takich sąsiadów...mieszkaja na 47 metrach - 3 pokoje z
                  kuchnią....2 rodziców, dwie córki z mężami i ich piątka dzieci...
                  wychodzi średnia 4,70 m na twarz...

                  zaiste, bardzo rozważni i odpowiedzialni dziadkowie i rodzice uncertain/
              • e_r_i_n Re: nikt mi pewnie racji nie przyzna..... 26.06.08, 10:07
                dlania napisała:

                > Ja tez nie wiem, do kogo Chicarica pije, bo żadna młodociana matka
                > udziału w rozmowie nie bierze (chybawink)

                Ha, to z przekory weźmie tongue_out
                Chociaz wg standardów forum dwudziestka to juz nie taka mlodociana.
                A ja, mimo, ze urodzilam w wieku lat 20, nigdy z rodzicami czy
                tesciami nie mieszkalam (pomijam okres wakacyjny,
                kiedy 'wykorzystywalam' fakt, ze z Mazur jestem).
                Aha, to niemieszkanie bynajmniej nie dlatego, ze cokolwiek od
                rodzicow dostalam - poza zapewnieniem mnie i mojemu rodzenstwu
                odpowiedniego poziomu edukacji. Wszystko, co mam w tej chwili, to
                moja wlasna praca. I dziecko w niczym nie przeszkodziło.
          • triss_merigold6 Zawsze jest źle 26.06.08, 09:48
            - parka młodych uczących się zaliczy wpadę, weźmie ślub i zamieszka
            z rodzicami - źle
            - parka usunie wpadkową ciążę - fatalnie
            - parka czeka z poczęciem na dobre warunki finansowe i lokalowe -
            źle, egoiści, wszak wystarczy kochać dzidzi
    • 18_lipcowa1 noooo dokladnie 26.06.08, 08:12
      ja mieszkajac z rodzicami bylam w stalych , dlugich zwiazkach i do
      glowy by mi nie przyszlo brac slub, sprowadzac do domu rodzinnego
      meza i nie daj boze dzieci.

      Slub, zalozenie rodziny bylo dla mnie mozliwe tylko wtedy gdy bylam
      calkowicie samowystarczalna i takiego samego partnera znalazlam.

      Wstydzilabym sie byc na jakiejkolwiek lasce rodzicow, tesciow kiedy
      zalozylabym wlasna rodzine.
      • margo_kozak Re: noooo dokladnie 26.06.08, 09:07
        ja bym nie oceniala tak surowo takich malzenstwach.
        niestety realia w tym kraju sa smutne i na zakup mieszkania za 400
        tys. stac malo kogo.
        a kazdy czlowiek dazy do namiastki stworzenia rodziny i czasami
        jest tak, ze trzeba pomieszkac jakis czas z rodzicami, a potem sie
        ucieka na swoje.
      • kropkacom Re: noooo dokladnie 26.06.08, 09:18
        > Wstydzilabym sie byc na jakiejkolwiek lasce rodzicow, tesciow kiedy
        > zalozylabym wlasna rodzine.

        Ty byś się wstydziła ktoś inny nie.
        • superslaw Re:triss 26.06.08, 09:55
          wiesz co z tym startem zgadzam się z Tobą w zupelności.Tyle że jak powiem w
          rozinie przy okazji jakiejś dyskusji coś to moja teściowa wyjeżdza z tekstem -że
          wtedy się tego nie docenia i najlepiej jest samemu na wszystko zarobić...tyle ze
          ja myśle ze tak mowią po prostu ludzie których nie stać zeby nic dać i kórzy
          sami nic nie dostali.,..moze to troche takie usprawiedliwienie....
          • triss_merigold6 Re:triss 26.06.08, 09:58
            Teściowa zazdrości i tyle. W normalnych warunkach standardem jest,
            że dzieciom start się ułatwia po to, żeby miały łatwiej i lepiej niż
            rodzice. Zresztą w normalnych warunkach istnieje kumulacja kapitału
            i średnio zamożne rodziny w Europie mają po kilka mieszkań, domy,
            działki etc.
            • margo_kozak Re:triss 26.06.08, 10:02
              triss_merigold6 napisała:

              > i średnio zamożne rodziny w Europie mają po kilka mieszkań, domy,
              > działki etc.

              kurcze szkoda ze Polska w europie nie lezy smile
              • triss_merigold6 Re:triss 26.06.08, 10:07
                Na szczęście coraz bardziej leży i zabezpieczanie lokalowe
                ukochanych dzieci staje się coraz powszechniejsze. Qrczę nie musi
                student dostać od razu apartamentu ale kawalerkę czy dwupokojowe
                czemu nie?
                • e_r_i_n Re:triss 26.06.08, 10:11
                  Bywa jednak, ze rodzice maj trojke i zapewnienie im takiego lokum
                  (szczegolnie jesli, jak u mnie, rodzice mieszkaja na Mazurach, cala
                  trojka ich dzieci w Warszawie raczej osiadzie) oznaczałoby odjęcie
                  sobie od ust.
                  Nigdy bym od rodzicow nie oczekiała takiego poswiecenia. Zawsze
                  slyszałam - damy Ci wedke, czyli dobre, dzienne studia (czyli w
                  skrocie - poki sie uczysz, poty masz pomoc od nas; inna sprawa, ze
                  sama dazylam do jak najszybszego uniezaleznienia). A teraz ciesze
                  sie, ze moi rodzice dbaja o siebie (kupno super samochodu, dwa
                  tygodnie objazdu po Europie). Sie im nalezy.
                  • lila1974 erin 26.06.08, 10:16
                    Oby więcej takich rodzin jak Wasza smile
    • bea.bea Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 26.06.08, 10:01
      mysle, ze to wynika z naszych kulturowych przyzwyczajeń....

      dzieci długo sa przy rodzicach, którzy im zawsze cos zapewniaja, i którzy tak
      naprawdfe nie chca wypuscic dzieci z gniazda, a gdy one przyprowadza do tego
      gniazda kogos, rodzice dalej widza swoje małe dzieci, tylkow ilosci troche
      większej...

      z moich obserwacji wynika, ze w innych krajach dziecko zaczyna usamodzielniac
      sie na poziomie liceum....internaty, wsólnie z przyjaciółmi wynajmowane
      mieszkania....
      a po takim byciu poza domem, nie chce sie juz tam wracac ( nie mówie o nieche ci
      emocjonalnej) ..po prostu człowiek doswiadcza samodzielnosci i inna forma
      przestaje go interesowac...

    • germaine2 Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 26.06.08, 10:16
      ja też tego nie mogę zrozumieć. niech autorki "masochostycznych"
      postów wyobrażą sobie, że nagle do własnego przytulnego gniazdka, na
      które pracowały paręnaście lat, czekając na chwile, kiedy będzie ono
      już tylko dla nich, wpada młoda para a wkrótce dzidziuś. no ja,
      szczerze, sie obawiam takiej sytuacji: mój syn z obcą (sporo młodszą)
      babą w MOIM domu...tez by mnie krew zalała i zapewne milutka bym nie
      była...
      • kropkacom Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 26.06.08, 10:23
        > szczerze, sie obawiam takiej sytuacji: mój syn z obcą (sporo młodszą)
        > babą w MOIM domu...tez by mnie krew zalała i zapewne milutka bym nie
        > była...

        Tylko że w większości rodzice sami proponują taki układ.
        • doral2 Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 26.06.08, 10:29
          albo nie mają innego wyjścia ....
          • ju8 Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 26.06.08, 14:06
            Triss, nie przesadzaj, np. we Włoszech młodzi mają tak samo trudny start jak w
            Polsce, przynajmniej ostatnio nie jest tam kolorowo i masa ludzi ok. 30-letnich
            mieszka z rodzicami. W innych krajach jest łatwiej wynająć czy zarobić na kredyt
            ale jak widać po kryzysie hipotecznym taka sytuacja też może się zmienić.

            My z mężem pobraliśmy się dość wcześnie ponieważ stać nas było na kuno
            mieszkania, wiedzieliśmy że z żadnymi Rodzicami nie będziemy mieć lekko.
            Dorabialiśmy się wszystkiego sami i nie było łatwo, dlatego chcemy zapewnić
            naszej córce lepszy start.
    • atra1 Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 26.06.08, 13:58
      myśmy sporo dostali od Rodziców - mieszkanie i samochód, drugie mieszkane - tak sie z złozyło - dostał mąż w spadku. NA początku miałam jakis idiotyczne poczucie wstydu, że to nie efekt naszej pracy li i jedynie. Ale odkąd mam dziecko tak sobie myślę, że mnie zostało darowane coś, co mi bardzo ułatwiło zycie, więc ja postaram się darowac coś na start mojemu potomstwu (coś poza zachęcaniem do uzyskania dobrego wykształcenia).
      • alagas Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 26.06.08, 15:54
        Jest jeszcze druga strona medalu. Chęć mieszkania z rodzicami. Bo
        doświadczenia z panieńskich lat były dobre. Znakomicie się
        wspieraliśmy i pomagaliśmy sobie, mieszkając razem. Bo teściowa ma
        duży dom, w którym mieszka sama i kto zaopiekuje się nią na starość?
        Więc to nie była konieczność, ale świadomy wybór. A potem okazało
        się, że teściowa, to jednak nie matka, z którą można się dogadać i z
        którą wzajemnie sobie pomagałyśmy. Że deklaracje o sympatii
        przerodziły się w nienawiść i krytykowaniu na każdym kroku. Że nie
        różni nas odmienność, bo ustępuję jej we wszystkim, ale programowa
        niechęć. I co wtedy robić?
    • daga_j Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 27.06.08, 15:56
      Tak - dokładnie tak jest. I ja to przechodziłam wink Człowiek młody zakochany to bierze każdą okazję by być razem z mężem, myślą będzie ok. No i potem .. nie jest. Ale na szczęście w moim przypadku nie tak strasznie, teściów mam ok, narzekałam tylko dlatego, że nie czułam się tam jak u siebie, bo nie byłam niezależna, kłótni nie było. Mieszkaliśmy 2 lata, dziecko się pojawiło, ale przy najbliższej okazji wyprowadziliśmy się. I od tego czasu coraz bardziej lubię teściów smile Każdemu powtarzam: wiem jak to jest i generalnie odradzam zamieszkanie z rodzicami! A że sama się na to zdecydowałam, cóż.. ale nie żałuję, bo nie wiem jak potoczyłoby się nasze życie jakbyśmy odłożyli ślub z tego powodu, dziecko później.. O nie, cieszę się, że w młodym wieku zostałam mamą.
      • zuzanna56 Re: Ja tam nie potrafię tego zrozumieć... 27.06.08, 22:57
        Mieszkałam pierwszy rok po ślubie z teściową, było tak sobie, ale od
        16 lat mieszkamy sami. Nie dostaliśmy niczego, dorobiliśmy się domu
        (częściowo na kredyt). Nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka