Dodaj do ulubionych

bezdzietne koleżanki

24.09.03, 12:11
Ostatnio spotkałam się z dwoma koleżankami i jestem pod wrażeniem zmian,
jakie zaszły w naszych wzajemych relacjach. Dodam, że koleżanki są samotne i
już "w latach" (ja zresztą też). Po pierwsze brak zrozumienia z ich strony,
że praca zawodowa nie interesuje mnie tak bardzo jak kiedyś i zastanawiam
się nad wykorzystaniem całego urlopu wychowawczego przed powrotem do pracy.
Po drugie, jak to jest możliwe, że jestem tak zmęczona opieką nad dzieckiem
(zwłaszcza nocnym wstawaniem), że nie wiem, czy umiałabym się zdobyć na
wymarsz do pracy i jakieś tam poprawne funkcjonowanie. A po trzecie (i to
jest dla mnie zdumiewające) ujawniła się pewna wrogość wyrażana przez ciągłe
zaprzeczanie mi i korygowanie moich wypowiedzi przy pozorach miłej
konwersacji. Tu podejrzewam zwykłą zazdrość o to, że mi się "udało".
Mam poczucie oddalania się, a co gorsze jest mi przykro, bo choć staram się
być taka jak kiedyś, to ktoś specjalnie to psuje. Czy spotkałyście się z
czymś takim?
Aśkasad
Obserwuj wątek
    • irminka2 Re: bezdzietne koleżanki 24.09.03, 12:29
      Asiu - tak. zaraz po studiach wyszłam za mąż , moja najbliższa przyjaciółka
      nie.Spotykałyśmy się rzadziej , ja w odstępie 15 miewsięcy urodziłam dwoje
      dzieci i przy którejś wizycie stwierdziłam - nie mamy o czym rozmawiać.Ona
      drugi fakultet, praca , szkolenia, ja wychowawczy, kupki zupki.Drogi się nam
      rozeszły na prawie 7 lat. Wtedy ona wyszła za mąż , urodziła synka i na kilka
      lat znów było ok.Dzieci wyrosły i gdy wydawało się ,że nic sie nie zmieni -
      urodziłam trzecie dziecko.wróciłam do pracy , ale ja mam znów zupki i kupki(no
      już nie ,Wojtek ma 5 lat) a ona karierę zawodową i tylko jedno dziecko. Tak to
      juz bywa.
      Pozdrawiam
      Irmina
    • odalie Re: bezdzietne koleżanki 24.09.03, 12:30
      Hej!

      Na szczęście niezupełnie z czymś takim, jak opisujesz.

      Ale jestśmy w naszym środowisku kuriozum, nadal większość znajomych oraz
      współpracowników mojego faceta (co się zwykle łączy) uważa nas za wybryki
      natury. Niedawno na pewnym powiedzmy zlocie jeden znajomy (dość świeżo poznany
      bliżej, choć współpracownik) co i rusz powtarzał na głos: "Ojejej, a jak
      zadzwoniłem do [mojego faceta] to [ja] powiedziała, że on jest na spacerze z
      córką, ojejej, ale to brzmi" (no, trochę upraszczam smile ale tak to jakoś szło).
      Aż zaczęło mnie to irytować, no matko bosko, co w tym dziwnego, że mój facet ma
      córkę, z którą bywa na spacerach?! Może jego znajomi nie potrafią go sobie
      wyobrazić w tej roli, a bo ja wiem.

      Ale mam także takie dwie przyjaciółki, nadal bezdzietne, i nadal są one moimi
      przyjaciółkami.
    • zabcia_m Re: bezdzietne koleżanki 24.09.03, 14:40
      U mnie to było tak, że jak urodziłam synka w wieku 21 lat, moje rówieśniczki
      koleżanki dłuugo jeszcze były bezdzietne. Spotykałyśmy się regularnie raz w
      miesiącu we 3 na plotkach i lubiłam to bardzo, bo NIC nie było o dzieciach smile
      No ale jak ja z nimi raz w miesiącu to one oczywiście częściej, bo miały więcej
      czasu wink Kiedy zbliżał się ten czas "pierwsze dziecko przed trzydziestką"
      zaszłam w ciążę po raz drugi i juz widziałam w ich oczach taką dobrą, szczerą
      zazdrość i żal mi ich było do tego stopnia, że głupio mi było obnosić sie ze
      swoim szczęściem. Jedna z nich Ania, zaszła w ciążę zaraz po mnie, ale niestety
      poroniła... ja donosiłam, urodziłam i mimo, że dziewczyny przychodziły małą
      zobaczyć, to czułam, że Ania jej nie lubi i bardzo ją rozumiałam. Pewnie
      wyobrażała sobie, że też teraz mogłaby sie cieszyc swoim brzdącem. Na szczęście
      wreszcie sie udało i niedawno urodziła synka - ufff, jedną mam z głowy wink teraz
      drugą wspieram w walce o dziecko i tak bardzo mi przykro, że się nie udaje...
      Mam też znajomą, która zarzeka się przy każdej okazji, że nie chce dzieci, jest
      bardzo wysportowana, prowadzi bogate, towarzyskie życie... ale niedawno wysłała
      do mnie sms'a z pytaniem o test na płodność... Wcale nie mam jej za złe, że to
      ukrywa - łatwiej jej może to znieść jak ma bardzo wypełniony czas innymi
      sprawami.
      Zrozumiejmy te niby "niechcące dzieci" kobiety, bo moze pod tą przykrywką
      znajduje sie mała osobista tragedia...
      Pozdrawiam
      Zabcia
      • tora99 Re: bezdzietne koleżanki 24.09.03, 16:26
        mam 30 lat i dopiero teraz spodziewam sie pierwszego dziecka.
        macie troszke racji.. wink) my bezdzietne zazdroscimy wam dzieciaczkow. wiem to z
        wlasnego doswiadczenia, ale tez i moich bezdzietnych kolezanek, ktorych mam
        zdecydowanie wiecej niz tych dzieciatych. i to wcale nie dlatego ze nie
        mialabym o czym rozmawiac z kolezanka z dzieckiem. mialam przez chwile
        kolezanke z dzieckiem, ale to ona nie miala dla mnie czasu, a jak dzwonilam,
        szybko konczyla rozmowe bo wlasnie musiala pilnie zajac sie dzieckiem (to ze
        dzieckiem trzeba sie zajac w pelni rozumiem, ale wtedy byla u niej mama i mogla
        jej pomoc) mysle ze to czesto jest tak ze to tez kobiety zafascynowane swoimi
        dzieciaczkami same zapominaja o calym swiecie i wylaczaja sie z zycia..
        jestem w trakcie przechodzenia na druga strone.. ciekawe jak to ze mna
        bedzie wink)
        pozdrawiam cieplo wszystkie kobietki i te dezdzietne i te z dzieciaczkami wink)
        kasia
        • mamamona Re: bezdzietne koleżanki 24.09.03, 23:02
          o przyjaźń trzeba dbać. to jasne. mam bezdzietną przyjaciółkę. sama jestem w
          drugiej ciąży, ale mimo to uważam, że dzieci to nie "koniec świata". pracuję,
          chętnie wychodzę. z powodu wieku mojej córki wieczory odpadają. fakt, że drogi
          mojej przyjaciółki i mnie, nie zbiegają się teraz, ale to raczej brak czasu,
          zabieganie obu. zaniedbałyśmy naszą przyjaźń. niczego jej nie zazdroszczę. nie
          sądzę żeby czegokolwiek zazdrościła mi.
          to naturalne, że obracamy się w kręgu ludzi o podobnych zainteresowaniach. mi
          jest ciężko wyjść wieczorem, jej nie interesują jeszcze dzieci. mimo to myślę,
          że nasze drogi wkrótce się zbiegną. są różne okresy w życiu, nie ma
          jednofalowych relacji.

          pozdrawiam,
    • mama_wiktora Re: bezdzietne koleżanki 25.09.03, 11:57
      Kiedy nie miałam dziecka, myślałam że świat młodej matki jest łatwy i
      przyjemny, za nic w świecie nie potrafiłam zrozumieć mojej koleżanki która
      utknęła w domu z dwójką dzieci i twierdziła że wcale nie chce iść do pracy,
      studiować, że nie ma czasu i woli czas poświęcić dzieciom. Nie byłam dobrą
      przyjaciółką. Nie interesowały mnie kupki, kolki itp, wolałam widzieć
      uśmiechnięte niemowle w nowiutkich śpioszkach, cudne, rozkoszne, w sam raz do
      przytulenia. Kiedy wreszcie sama zaszłam w ciążę, a nie było to w wieku
      starczym, bo miałam 26 lat, planowałam rychły powrót do pracy, dalsze studia
      itp.
      No a teraz Wiktor ma 2 lata, ja co prawda jestem w pracy , ale strasznie mnie
      to męczy i tęsknię za nim, nie chcę słyszeć o studiach, tylko kombinuję jak
      mieć dla niego więcej czasu. Relacje z bezdzietnymi koleżankami się osłabiły.
      Może za dużo oczekiwałam... Liczyłam na odwiedziny, gdy byłam jeszcze na
      macierzyńskim, no i teraz, wydawało mi się że im łatwiej jest się do mnie
      wybrać... Rzeczywiście łatwiej mi się dogadać z kimś kto ma dzieci, wówczas
      nikt nie patrzy na mnie jak na dziwadło...

      Gosia
    • e.beata Re: bezdzietne koleżanki 25.09.03, 12:27
      Wszędzie się mówi, że macierzyństwo zmienia człowieka, sposób patrzenia na
      świat, otwiera nowe drzwi.
      No to jak rozmawiac z ślepym o kolorach wink.
      Najlepiej z koleżanką bezdzietną w ogóle nie poruszać tematyki dzieciecej.
      Tylko jak to zrobić wink, jak tu się nie pochwlić ze Zosia już je łyżeczką,
      Jasio zrobił pierwszy kroczek, a w ogóle co koleżanka mysli na temat opiekunka
      czy przedszkole? wink)))
      Jak wytłumaczyć że jesteśmy zmęczone i nie interesuje nas co Irek powiedział
      Baśce? A jej problem z kupnem butów gaśnie przy katarze dziecka?
      Wytrzymać to chyba mogą naprawdę wielkie przyjaźnie.

      Moja koleżanka też nie mogła zrozumieć, ze śniadanie jem o 12.00 wink i innych
      parę rzeczy. A kiedy urodziła.... to szczęśliwa była, bo maż przed wyjściem do
      pracy zostawiał jej kanapki... gdyby nie one.... wink.
      Zresztą sama pracowałam z maluszkami i wydawało mi się ze z jednym to dam sobie
      radę i w ogóle nie będe wiedział co z wolnym czasem robić wink)))

      Po prostu inny świat, świat rodziców wink.
    • flo5 Re: bezdzietne koleżanki 25.09.03, 16:12
      Może niekoniecznie jest to zazdrość ale po prostu tematy "dziecięce" je nudzą.
      Ja swoje dziecko urodziłam po trzydziestce (teraz ma 8 miesięcy) więc dość
      długo miałam znajomych "dzieciatych" a ja byłam bez. Niestety w większości
      przypadków byli strasznie męczący. O niczym innym niż zupki i kupki nie mówili -
      ja nie miałam o tym pojęcia i prawdę mówiąc te tematy zupełnie mnie nie
      interesowały. Nie mówiąc o tym, że ciągnęli ze sobą te dzieci na różne
      spotkania i imprezy. Rozumiem, że jak nie ma z kim zostawić dziecka to nie ma
      innego wyjścia - ale zabierać na kręgle ze znajomymi kilkulatka, który mógłby
      spokojnie zostać z babcią, z którą mieszka to była raczej przesada. Teraz mam
      swoje dziecko i staram się trzymać żelaznej zasady: nie zanudzać bezdzietnych
      swoim dzieckiem! No chyba, że sami zaczną i wyraźnie się domagają.
      Pozdrawiam.
    • szymanska Re: bezdzietne koleżanki 03.11.03, 17:44
      A ja myślę że to nie jest tak jak to przedstawiacie. Mam prawie 26 i od kilku
      miesięcy nie biorę tabletek dlatego że chcemy mieć dzidziusia. Nie przykładamy
      specjalnej uwagi żeby dziecko poczęło się w określonym miesiącu, kochamy się
      wtedy kiedy mamy ochotę, humor itd i dlatego bez efektów. Kilka koleżanek z
      mojego otoczenia ma już dzieci i niestety kilka tygodni temu udało mi się
      usłyszeć od jednej z nich że już "pora na awans" i bynajmniej nie miała na
      myśli mojej pracy zawodowej, poczułam się jak za przeproszeniem ktoś by
      mi "gównem twarz wytarł". Czy to że urodziłyście dziecko upoważnia do czucia
      się lepszymi od tych które dzieci nie mają. Bardzo chcę mieć dziecko ale
      jednocześnie każda możliwość słodkiego lenistwa czy wyjazdu daje mi straszną
      satysfakcję.
      • ju8 Re: bezdzietne koleżanki 03.11.03, 20:58
        A ja mysle, że wszystkie na swoj sposob jestesmy przewrazliwione. Ty kochana
        Szymanska, bo taki jest czas oczekiwania kiedy juz planujesz, Wy kochane emamy
        bo dziecko jest najwazniejsze, ja bo jestem w ciazy, upragnionej ciazy i mam
        dosc uwag na temat swojego wygladu, a bezdzietne maja juz swoje powody.
        Ja pewnie spotkam sie z tym problemem bo pomimo 28 lat wsrod moich najblizszych
        kolezanek nie ma mam. Co wiecej, wiekszosc moich kolezanek ma problemy z
        zamazpojsciem. Czuje ze odnowie kontakty i troszke zmieni mi sie krag znajomych
        co wcale nie znaczy ze bede chciala urywac kontakty. A w pracy, no coz,
        wiekszosc kolezanek tez oczekuje............ na wnuki. I nie wiem z czego to
        wynika ale sa troszke zlosliwe ostatnio, no bo w sumie ja o ciazy a one o
        klimakterium. Taki juz ten nasz babski swiat.
        Caluski
    • haszlo Re: bezdzietne koleżanki 03.11.03, 22:41
      Ja też miałam trochę kłopotów z koleżankami, mam 23 lata, wyszłam za mąż jak
      miałam 21 lat (i 3 dni), urodziłam synka gdy miałam 22. koleżanki na studiach,
      a ja obiadki... i chociaż czasem - choć rzadko- żałowałam, to jednak byłam
      szczęśliwa że urodziłam takiego kochanego dzieciaka i wyszłam za mąż za
      takiego fajnego gościa... w każdym razie moje koleżanki-rówieśniczki niektóre
      się bardzo mną i małym interesowały, niektóre wcale. Ale za to starsze
      najpierw tłumaczyły że nie chcą w ogóle wyjść za mąż (i za kilka miesięcy
      dostawałam zaproszenie na ślub) a potem się zarzekały że nie chcą mieć dzieci
      (teraz są w ciąży). to chyba mnie najbardziej wkurza, takie zakłamanie. Jeśli
      chodzi o mnie, to nie ma się do czego spieszyć, dzieci można mieć nawet gdy
      się ma 42 lata i naprawdę nie uważam że się powinno czuć gorzej. Chyba lepiej
      mieć znajomych z dziećmi!
      • burza4 Re: bezdzietne koleżanki 04.11.03, 11:26
        Myślę, że to nie jest zakłamanie i nie ma co traktować tego w takich
        kategoriach. To po prostu ewolucja poglądów. Może kiedy koleżanka stwierdzała,
        że nie chce mieć męża/dzieci to po prostu W TYM MOMENCIE tak było, a fakt że
        kilka miesięcy później zmieniła zdanie nie świadczy o zakłamaniu tylko o tym,
        że po prostu coś się w jej życiu zmieniło i wpłynęło na jej decyzję.

        A poza tym - sama ograniczyłam niektóre przyjaźnie poniekąd ze względu na
        dzieci. Bo ile razy można dzwonić do kogoś i przez 3/4 rozmowy czekać az mama
        porozmawia z dzieckiem? Albo w trakcie rozmowy co chwilę przerywa komunikatami
        typu "nie wchodź tam, nie rusz tego, mama ci zaraz da soczku" itd. Albo na
        pytanie co słychać, mama odpowiada szczegółowo WYŁĄCZNIE o dziecku - katarek
        miało, taki lejący, noska nie umie wydmuchać, coś mu świszczy przy oddychaniu,
        nie wie - wyjść na spacer czy nie... Sama mam dziecko - ale na miłość boską
        guzik mnie to wszystko obchodzi! Sorry - a już do szału mnie doprowadza zwyczaj
        niektórych oddawania słuchawki 2 latkowi "porozmawiaj sobie z ciocią". Litości,
        dzwonię do dorosłej osoby a o czym ja mam rozmawiać z dzieckiem, które ledwo
        mówi? Z niektórymi koleżankami da się rozmawiać wyłącznie wtedy, kiedy się
        dzwoni do pracy. Nie dziwcie się że czasem człowiek sobie odpuszcza znajomość...
      • olaart Re: bezdzietne koleżanki 04.11.03, 13:07
        A to człowiek nie ma prawa do zmiany zdania, poglądów. Wiesz ja w wieku 23 lat
        nie wyobrażałam siebie w roli mamy, byłam dzecydowaną przeciwniczką np.
        małżeństwa, trzy lata później jakoś tak zaczęłam myśleć jednak o ślubie i
        dzieciach. Jedne kobiety do macierzyństwa dojrzewają wcześnie ( tak jak ty)
        inne bardzo późno. Jesteśmy RÓŹNI - i dobrze bo nudny byłby ten świat gdyby
        wszystcy lubili to samo i tego samego pragnęli.
        Co do rozmów z bezdzietnymi, jakoś nie mam z tym kłopotów bo ja o dzieciech
        nie lubię rozmawiać, rozmowy tego typu nudzą mnie szalenie więc ich unikam.
    • judytak Re: bezdzietne koleżanki 04.11.03, 10:56
      A ja bardzo chętnie rozmawiam z dzieciatymi koleżankami o dzieciach, z
      niedzieciatymi o facetach, podróżach i sprawach zawodowych, a z facetami o
      polityce czy o odkrywaniu wszechświata.

      I nie lubię rozmawiać z dzieciatymi koleżankami o kupkach i zupkach, z
      niedzieciatymi o ciuchach i zakupach a z facetami o samochodach czy o piłce
      nożnej.

      I ja też wszystkich "koryguję w miłej rozmowie", czyli mówię co myślę, a
      zwłaszcza, co myślę inaczej, bo przytakiwać to nudne.

      Otwartość i pewność siebie dużo pomaga w kontaktach.

      Pozdrawiam
      Judyta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka