Ostatnio spotkałam się z dwoma koleżankami i jestem pod wrażeniem zmian,
jakie zaszły w naszych wzajemych relacjach. Dodam, że koleżanki są samotne i
już "w latach" (ja zresztą też). Po pierwsze brak zrozumienia z ich strony,
że praca zawodowa nie interesuje mnie tak bardzo jak kiedyś i zastanawiam
się nad wykorzystaniem całego urlopu wychowawczego przed powrotem do pracy.
Po drugie, jak to jest możliwe, że jestem tak zmęczona opieką nad dzieckiem
(zwłaszcza nocnym wstawaniem), że nie wiem, czy umiałabym się zdobyć na
wymarsz do pracy i jakieś tam poprawne funkcjonowanie. A po trzecie (i to
jest dla mnie zdumiewające) ujawniła się pewna wrogość wyrażana przez ciągłe
zaprzeczanie mi i korygowanie moich wypowiedzi przy pozorach miłej
konwersacji. Tu podejrzewam zwykłą zazdrość o to, że mi się "udało".
Mam poczucie oddalania się, a co gorsze jest mi przykro, bo choć staram się
być taka jak kiedyś, to ktoś specjalnie to psuje. Czy spotkałyście się z
czymś takim?
Aśka