jak to sie dzieje
ze ten sam typ babona, ktory jest kompletnie slepy na ogromne ciazowe
brzuszysko i stratuje sapiącego brzuchacza, zeby tylko przed nia zdyzyc w
kolejke ze swoim twarogiem, kaszanką, czy kartą do bankomatu
nagle w najglębszym zakamarku wypatrzy malenkie malenstwo i wstepuje w nią
dobrotliwa ciotunia, ktora wspolczuje empatycznie dziecinie, macac chce i
zawsze wie lepiej niz matka, ze jest mu za zimno/za cieplo/za ciasno/za
zielono/i czy pani naprawde nie ma wozka dla takiego malenstwa - kiedy je w
chuscie zobaczy
co wiecej - czuje sie w obowiazku wtrynic i pouczyc
z wprawy juz wyszlam, bo niemowlaczka mialam 5 lat temu
ale wystarczyly mi 2 spacery, zeby sobie przypomniec jak ja ich strasznie tych
spacerowych wtracaczek nie znosze

teraz do meritumu
olewac, czy od razu cietą ripostą wujka staszka traktowac, a po łapach tłuc
zanim wyciagną

mam szczera ochote