Dodaj do ulubionych

Mąż i teściowie- wściekam się:(

04.07.08, 12:13
Dziewczyny czy to jest normalne. Poł roku temu kupiliśmy mieszkanie,
teściowie jeszcze u nas nie byli. Poł roku nie widzieli syna.
Mieszkają 350 km stąd tak jak moja mama. Moja mama, mimo iż 10 lat
starsza od nich była już u nas 5 razy, przyjeżdża pociągiem.
Teściowie mowią, że pociągiem jeździć nie będą. No i moj mąż dziś
wspaniałomyślnie oznajmił, że po nich jedzie i ich przywiezie do nas
na sobotę i w niedzielę odwiezie spowrotem. Ja mam urlop od
wczoraj, w poniedziałek do pracy i myślałam, że fajnie spędzimy ten
czas. Przykro mi jak cholerasad
Obserwuj wątek
    • majmajka Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 12:24
      Moze maz mysli, ze wlasnie na tym polega fajne spedzanie czasu? Na wspolnym wekendzie z rodzicami i z Toba. Moze mysli, ze zrobil Ci niespodzianke? Wspolczuje domyslnosci wspolmalzonka, ale lepiej nie rob afery, bo na pewno nie beda to juz mile chwile. Przyjmnij te wiadomosc z usmiechem na ustach i z bolem sercawink.
    • s.z-n Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 12:25
      Nie nastawiaj sie na "nie" , moze odwiedziny przebiegna lepiej niz Ci sie
      wydaje, moze bedzie moment w ktorym nie pozalujesz , ze w dniach urlopu czas
      spedzicie z rodzicami niz sami. W razie czego golnij sobie wina do obiadu, swiat
      wyda sie piekniejszy smile Tesciowie moze tez pojda spac z kurami ?
    • mathiola Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 12:34
      a ja czegoś nie rozumiem. Twoja mama była 5 razy i było fajnie. Twoi
      teściowie mają przyjechać pierwszy raz i jest niefajnie. A
      jednocześnie im zarzucasz, że nie przyjeżdżają.... Rozwiń zarzuty bo
      nie kumam smile
      • kropkacom Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 12:41
        > nie kumam smile

        Już myślałam że tylko ja tych rozterek nie rozumiem smile
        • robbea1 Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 12:43
          I ja big_grinD
          • asia.asz Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 12:47
            ja rozumiem
            sa dwie sprawy, jej mama mpze przyjechac pociagiem, tesciow trzeba
            przywozic i odwozic zeby ich odwiedzili
            druga - wolny weekend, autorka myslala ze spedza go razem, maz,
            pewnie bez uprzedzenia postanowila przywiesc tesciow, rozumiem
            szczegolnie pierwsza sprawe, zwlaszcza ze jadac po T i odwozac ich
            straci 2*pol dnia
          • margo_kozak Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 12:48
            ja zawsze w takiej sytuacji staram sie wcielic w osobe męża.
            pomysl sobie, ze to on robi tobie wyrzuty i strzela fochy z powodu
            przyjazdu twoich rodzicow.
            przykro, nie?
            • anika772 Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 12:50
              też bym się wściekła, nie z powodu przyjazdu rodziców, tylko że
              wcześniej tego ze mną nie ustalił.
    • ja_inaczej Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 12:50
      hm.. Rozumiem to tak ze jakos zaplanowalas sobie te kilka dni na
      wspolne spedzanie czasu.Wspolne z mezem, dziecmi a nie
      tesciami.Owszem chcialas by wpadli ale nie teraz , a napewno nie
      podczas urlopu. Z lektury forum wynika jednoznacznie ze tesciowie to
      zlo konieczne.Najlepiej gdyby bezgranicznie wspierali jednoczesnie
      nie istniejac.

      Mezowi pewnie tez przykro bo on jakos nie robil foch z przyjazdu
      twojej matki a tesciowie maja byc 1 raz i juz jest zle.


    • hrabina_murzyna [...] 04.07.08, 13:02
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • amsterdama Re: Źle to rozumiecie 04.07.08, 13:07
        Moi teściowie są z podobnej gliny ulepieni. Można się czasem nieżle
        wkurzyć.
      • mathiola Re: Źle to rozumiecie 04.07.08, 13:13
        jeśli do córki jeżdżą pociągiem a do was nie, to faktycznie
        niefajnie. Jeśli nigdzie nie jeżdżą pociągiem to jestem w stanie to
        zrozumieć, moja teściowa nie śpi dwie noce przed wyjazdem do
        miejscowości oddalonej o 30 km. Kiedy ma się wybrać do nas (ok.
        150), nie śpi trzy noce wcześniej wink
      • liwilla1 Re: 350 km * 4 = 1 400 km 04.07.08, 22:38
        to wyjdzie z jakies 450 zika na sama waszke, zakladajac, ze paliwo kupujecie po
        4,5 za litr i spalacie 7 litrow na trasie. niezle... pociaz chyba wyszedlby
        taniej i nie angazowal czasu meza. nie dziwie Ci sie, tez bym byla zla smile
    • dirgone Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 13:07
      "Poł roku nie widzieli syna. "

      Czyli syn przez pół roku nie odwiedził rodziców?
      • babowa Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 13:17
        Też bym się wkurzyła.Skoro starsza kobieta przyjezdza pociągiem sama
        i żyje to i oni mogli bu się przejechać w ramach relaksu
        A skoro mąż będzie jeździł po swoich rodziców to by sprawiedliwości
        stało się zadość niech jeździ też po Twoją mamę!
        Nie chcę dolewacć oliwy do ognia ale też byłbym zła
        • hrabina_murzyna Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 13:29
          Taa, po moją mamę to na pewno nie pojedzie. Czasem mam wrażenie, że
          oni nas traktują jak złotą kokoszkęsad
      • hrabina_murzyna Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 13:35
        dirgone napisała:

        > "Poł roku nie widzieli syna. "
        >
        > Czyli syn przez pół roku nie odwiedził rodziców?

        Nie. Ostatni raz byliśmy na BN. Mąż z racji pracy nie miał ani
        jednego wolnego weekendu. Zapraszaliśmy teściow wielokrotnie, bo oni
        mieli czas na podroże. W lutym mąż był w szpitalu cały miesiąc. Nie
        przyjechalisad Na Wielkanoc pojechali do corki, a potem mieliśmy zbyt
        dużo zajęć. Chłop mi pisał doktorat i tak wyszło, do tego tydzień na
        wyjeździe. No i kto miał wg ciebie więcej czasu? My czy oni? A droga
        taka sama. Skoro moja mama to rozumie to czemu oni nie? Bo oni to
        tacy święci rodzice kurna. Do coruni i owszem do nas to przywieź,
        zawieź.
        • mathiola Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 14:04
          W lutym mąż był w szpitalu cały miesiąc. Nie
          przyjechalisad

          no to musiało być przykro twojemu chłopu....
    • agata7712 lo matko... 04.07.08, 13:39
      Rzeczywiście ... Zamiast fajnie jakoś zaplanować dla Was ten czas,
      to on Ci teściów przywozi tongue_out Może znim o tym pogadaj jakoś? Zawsze
      ich zdąży zwlec, a teraz jest okazja, zebyście pobyli sami.
      • ja_inaczej Re: lo matko... 04.07.08, 13:59
        Gdy czytam takie posty o zastanawiam sie jaki sens jest inwestowac w
        zycie i rozwoj dziecka jesli zaraz po zalozeniu rodziny dla synowej
        poprostu ,rodzice zaczynaja przeszkadzac.A jak juz sa niewydolnie
        finansowo to koszmar.

        Zawsze im mowie ze na droge w zyciu dostana od nas pomoc w
        wyksztalceniu , i wszelkie ulatwienia w tym kierunku(kursy, oplaty
        za nauke, wyjazdy jezykowe , wycieczki itd.) Sporonas to kosztuje
        juz teraz ale kochamy ich i chcemy jakos im pomoc w zyciu.A
        wykszlatcenie to dobra inwestycja.


        Przypomina mi to ostatnia rozmowe z mezem.Wracalismy z dziecmi (3
        synow) z wycieczki. I mowie do meza ze sporo nas kosztowala ale
        warto bylo zabrac wszystkich.On na to ze korzystajmy poki nas stac
        bo kto wie jakie beda te nasze emeryturki.

        Zaczelam sie smiac i mowie zeby przestal przeciez dzieci o nas nie
        zapomna. W koncu dajemy im jakis przyklad , a tesciowie to czesc
        czynnej rodziny anie dodatek w bagazu. A on dalej sie smieje i
        mowi,ze jestem naiwna bo kto wie jakie trafia nam sie synowe.
        Oby nie forumowa.
        • agata7712 Re: lo matko... 04.07.08, 14:02
          Eeeeeeeeeeeeee tam, daj spokój, tu nie chodzi o traktowanie teściów,
          tylko o to, ż edziewczyna sobie urlop zaplanowała z meżem, a ten jej
          mamusie z tatusiem na ten urlop zwozi. Ja jej współczuje. Mnie moja
          teściowa też wkurza.
          • ika_mama Re: lo matko... 04.07.08, 14:44
            Moj małża ma 3-kę rodzeństwa, to jest taki typ ze wszystko sobie woli zrobic sam Fajnie.... Ma brata ktory ciagle woła do pomocy rodzicow, oni oczywiscie mu pomagaja, odwiedzaja go co drugi dzien, na jego zone narzekaja bo im nie odpowiada...Ale jak oni potrzebuja pomocy to dzwonia po mojego M. i on zawsze im pomaga tylko zeby nas odwiedzic to raz na trzy miesiace i jaka to polityka??? wkurza mnie ze o nas pamietaja w chwili braku rak do pracy...
        • angazetka Re: lo matko... 04.07.08, 18:01
          > Gdy czytam takie posty o zastanawiam sie jaki sens jest inwestowac
          w zycie i rozwoj dziecka...

          No, tutaj to raczej rodzice są nie za fajni - ich dziecko leży
          miesiąc w szpitalu, oni nie przyjeżdżają z wizytą, a potem jeszcze
          oczekują specjalnych względów. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego.
          • ja_inaczej Re: lo matko... 04.07.08, 22:36
            Wiesz co te 400(prawie )km tez mnie powalilo .No bo to zaleznie od
            marki samochodu ok 5-7h ( jesli jedzie maluchemtongue_out). I to jedyna
            rzecz do ktorej moge sie przyczepic.

            Moj post byl raczej ogolny oparty na lekturze forum.Tutaj 90% matek
            facetow to zlo konieczne. To zlo ktore pewnie wogole nie mialo
            wplywu na rozwoj obecnych mezow nic ni dawalo a zawsze zerowalo.
            CZyzby odmienie do dziejow historii teraz warto rodzic corki ktore
            docenia to co sie dla nich robi/robiło?

            Bo przeciez matki forumek tak bardzo wspomagaja a tesciowe
            utrudniaja ze wniosek nasowa sie sam.

            Tutaj przyjelo sie ze matki mezow to zlo konieczne ktrore najlepiej
            by zniknelo odrazu po slubie o ile nie jest potrzebne przy opiece
            nad dzieckiem.
            Widzisz my z mezem naprawde sporo inwestujemy w synow. Po to by
            mogli utrzymac swoje zony i rodziny. Jednak z drugiej strony przy
            naszej zmiennej polityce renotowej bez znaczenia na ilosc filarow
            nie mam pewnosci ze bedzie mnie stac na chodzby tygodniowy wypad w
            gory. I chyba to mnie szokuje / boli .



            • hrabina_murzyna Re: lo matko... 04.07.08, 22:45
              Nie zgodzę się z Tobą. Gdyby moja teściowa zachowywała się ok, była
              stara, chora i biedna to inaczej bym gadała. Ale skoro przez 4 lata
              naszego małżeństwa nie zrobiła NIC absolutnie NIC, abym się czuła
              dobrze to wybacz, ale ja nie zamierzam fundować jej wczasow na
              emeryturze. Ma corkę, tam lokuje swoją miłość i zainteresowanie to
              niech ona jej pomaga, nie ja.
        • chicarica Re: lo matko... 05.07.08, 08:24
          No dobra, tylko co to ma wspólnego z wożeniem młodych jeszcze rodziców w te i we
          wte po 350 km?
          Ja bym się też trochę zeźliła, ci ludzie mają po 50-kilka lat, nie są starzy ani
          niedołężni, żeby nie mogli pojechać pociągiem. U mnie był taki problem, że
          teściowie - również nie starzy i nie niedołężni (bo gdyby byli to bez dyskusji)
          - oczekiwali, żeby ich wozić do nas i odwozić z powrotem do domu na każdą naszą
          imprezę typu imieniny. Mieszkają 25 km od nas, duże miasto, są taksówki, jest
          komunikacja miejska, ale nie - im było wygodnie, że im ktoś tyłek odwiózł pod
          same drzwi. Na imprezy w rodzinie męża to samo, mieliśmy jechać razem z nimi.
          Przy imieninach mój mąż jechał, ja zostawałam sama z garami, nakrywaniem do
          stołu i innymi takimi, po imieninach odwoził, nie mógł sobie ani drinka
          strzelić, a ja zostawałam ze stertą brudnych garów.
          Aż za którymś razem przegięli, bo jechaliśmy na imprezę rodzinną u ciotki męża,
          która mieszka 5 min od naszego domu, ale my mieliśmy jeszcze teściów przywieźć i
          odwieźć, a do tego jeszcze teściowa miała focha że nie odbieraliśmy jeszcze
          brata męża który mieszka w jeszcze innym końcu miasta (młody i zdrowy, dodam, a
          wymagałoby to jeżdżenia na 2x, bo się wszyscy naraz w samochodzie nie
          zmieszczą), oraz naoglądaliśmy się jeszcze kwaśnych min teścia bo nie chcieliśmy
          wyjść z imprezy wtedy kiedy on dał sygnał (ma cały taki system "znaków dymnych"
          i w jego oczekiwaniu wszyscy muszą się podporządkować) to powiedzieliśmy dość.
          Teraz jeżdżą taksówką - koszty wychodzą takie same, jak przejazd 2x samochodem -
          i mamy spokój. Przegięli wtedy i się skończyło...
          • liwilla1 Re: rzeczywiscie ło matko! 05.07.08, 08:33
            toz to ja mam teszczow anielskich! mieszkaja 300 metrow ode mnie, nigdy nie
            narzucaja sie z odwiedzinami, jak ostatnio jechalismy na slub i wesele naszym
            samochodem i moglismy spokojnie zabrac ich po drodze, oni sie dlugo upierali, ze
            pojada taksowka, zeby nam problemow nie robic i auta nie przeciazac (!!!).
            czasami sama proponuje im,ze przyjade po nich albo ich odwioze na jakas rodzinna
            impreze (na ktora sama nie ide) bo tak bardzo ich lubie i zrobilabym to dla
            wlasnych rodzicow rownie chetnie. dwa razy poprosili mnie o zawiezienie ich na
            wies z jakimis krzaczorami na dzialke, ale to bylawielka przyjemnosc zrobic cos
            dla ludzi, dzieki ktorym (prawie i wylacznie) mam mozliwosc ukonczenia studiow.
            • chicarica Re: rzeczywiscie ło matko! 05.07.08, 09:25
              No widzisz. I taka jest właśnie różnica, że Ty ich podwozisz z dobrego serca, a
              moi uważali chyba, że to jest synowski obowiązek. No i wyobraź sobie, że ŻADNYCH
              świąt, żadnych imienin, urodziny, nic nie możesz zrobić nie jeżdżąc przy tym w
              te i we wte przez pół dnia. Mąż, zamiast zajmować się nakrywaniem do stołu i
              sprzątaniem ze stołu, jest kierowcą dla teściów (wymagam dzielenia się
              obowiązkami domowymi po połowie, co chyba teściom się nie podoba, więc może to
              była forma dbania o to, żeby synek się nie przemęczał w kuchni? wink).
              Moi rodzice jakoś sobie radzą z samodzielnym dojazdem, a są starsi (tata 62
              lata) i mieszkają w podobnej odległości, więc uznałam, że teściowie też mogą. W
              końcu gdybyśmy mieli wszystkim gościom zapewniać dojazd na nasze imprezy domowe
              i odwózkę po imprezie, to byśmy nic innego nie robili tylko kursowali w kółko.
              Jak trzeba pomóc przewieźć coś cięższego - nie ma sprawy, nawet sama chętnie
              podjadę (mam prawko i drugi samochód), ale wiecznemu wożeniu tyłków przy każdej
              okazji mówię zdecydowane NIE.
    • eilian Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 16:05
      Zgadzam się w pełni z hrabiną, że pomysł, aby pojechać po teściów i potem ich
      odwieźć, czyli 4 x 350km jest chory! Na Twoim miejscu wybiłabym to mężowi z
      głowy, młoteczkiem najlepiej. Zwłaszcza po tym, jak go nie odwiedzili nawet
      wtedy gdy był w szpitalu.
    • hrabina_murzyna Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 18:06
      Pojechałsad No i ok jeżeli ma ochotę to proszę. Nie kłociłam się
      nawet bo i po co. Za to nie mam zamiaru rezygnować z własnych planow
      z powodu przyjazdu teściow. Przywiozłeś to gość.
      • babowa Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 18:25
        Nie napinaj się hrabina! po co Ci To?
        Przeżyjesz,przyjadą,ugość bez szaleństwa,tak by mąż niezarzucił Ci
        ze tylko swoją mamę uważasz za gościa a resztą niech zajmuje się
        mąż.
        A może dostaniesz prezent na osiedliny i zmienisz o nich zdanie?
        Chociaż wątpię w jedno i drugie.Synowa to nie to co córka.
        Wyluzuj po wyjezdzie zacnych gości ulżysz sobie napewno, ale tak na
        zaś nie warto. Daj znać w trakcie jak przebiega wizyta
        Powodzenia smile
        • semida Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 18:29
          Jakby mi mąż tak ładnie załatwił urlop,nie pytając mnie o zdanie,to niestety,ale po powrocie by mnie nie zastał.
          Jak taki dobry synuś to niech po nich jeździ,ale i niech sam ich gościuncertain
          • mamaemmy Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 21:56
            Naprawdę współczuje uncertain
            Tylko popatrz na to z drugiej strony.Jak Twojemu mężowi musiało byc przykro,że
            Twoja mama Was odwiedza,a oni jego nie sad(
            Pewnie,gdyby ich nie przywiózł,to nigdy by Was nie odwiedzili-pomysl,gdybyś to
            Ty miała takich rodziców "hrabiowskich"ale mimo wszystko chciałabys aby
            odwiedzili Twoja rodzinę.A oni przyjechaliby tylko wtedy gdybys po nich pojechała.
            I co?Bo ja pewnie..pojechałabym...

            Ale doskonale Cie rozumiem,bo ja tez wkurzyłabym sie nieziemsko ,zwłaszcza ze
            kasy na benzyne nikt nam nie daje..
            • hrabina_murzyna Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 22:05
              Wiem, ale wkur...m się, że on tego nie widzi i zamiast olać sikiem
              prostym to jedzie po hrabiankę. Zresztą przed chwilą dzwonił, że
              mamusia mowi, że tatuś źle się czuje i zmęczony jest i pewnie nie
              przyjadą. I bardzo dobrze, że mąż się sam przekona o tym co mu sama
              wcześniej powiedziałam.
              • mamaemmy Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 22:14
                masakra-on po nich jedzie a oni nie przyjadą i wróci spowrotem??
                No to faktycznie z fajnego domu pochodzi,ale niestety z rodziną to dobrze na
                zdjęciu jedynieuncertain
                Wspołczuje i Tobie i Twojemu chlopu+jemu chyba najgorzej z tym wszystkim
                • hrabina_murzyna Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 22:20
                  Dokładnie, bo jak moja mama kupowała mieszkanie to teściowa jasno
                  wykrzyczała, że ona zgody na ten zakup nie wydaje i jak kupimy to
                  nigdy do nas nie przyjedziesmile Zresztą mnie już nic nie zdziwi.
                  Wiedziałam od początku, że pojedzie na prożno, ale dobrze mu tak.
                  • eilian Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 05.07.08, 00:40
                    > Dokładnie, bo jak moja mama kupowała mieszkanie to teściowa jasno
                    > wykrzyczała, że ona zgody na ten zakup nie wydaje

                    Nic nie rozumiem, co jej do tego, że kupujecie mieszkanie, czemu jej zgoda do
                    tego potrzebna? (wiem, że nie w temacie, ale tak mnie to zaintrygowało)
                    Swoją drogą niezła agentka z tej Twojej teściowej, głowę daję, że z góry taką
                    intrygę uknuła.
                  • chicarica Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 05.07.08, 08:26
                    Hje hje hje, no to przynajmniej masz to z głowy raz na zawsze - więcej pewnie nie bedzie jeździł wink
                    BTW: co to znaczy, że teściowa "zgody nie daje"? A ktoś ją pytał w ogóle? Nie jej biznes i tyle, a że Was nie odwiedza, to tylko lepiej, jeszcze by Ci się wtrącała wink
                • semida Spowrotem czy z powrotem? 04.07.08, 22:54
                  Ja zawsze myślałam że ta druga wersja,ale ta pierwsza tak często się powtarza że już zwątpiłamuncertain
                  • miang Re: Spowrotem czy z powrotem? 06.07.08, 16:07
                    a znasz takie słowo "spowrót"? wink
              • semida Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 22:52
                Oni Cię po prostu nie lubią.
                Sorry,ale jakoś tak to wywnioskowałam.
                • ja_inaczej Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 22:55
                  Podobnie wnioskowalam. Maja nawet powod. Sorki tak mysle.
                  • m.i.n.e.s Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 05.07.08, 08:34
                    ja_ineczej, ale dlaczego karza syna?
                    To musza byc okrutni rodzice.
                • liwilla1 Re: syna chyba tez nie za bardzo 04.07.08, 22:56
                  skoro pozwolili, by taki kawal jechal po to, by uslyszec ze papcio cos zmeczony.
              • qunegunda Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 05.07.08, 17:41
                To dobrze, pojechał, odwiedził, wróci bez balastu, nie trzeba będzie
                odwozić. Wszystko sie świetnie układa.

                Nie pojmuje dlaczego ci zalezsy na ich odwiedzinach, pewnie cie nie
                lubią, moze nieakceptruja - ich problem. Rodzice męża to obcy
                ludzie i ja bym sie cieszyla jakby zupelnie znikneli z horyzontu smile
    • ru-da Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 04.07.08, 23:37
      A mnie się wydaje, że teściowa nie zakładała przyjazdu do Was - wymyśliła podróż
      samochodem, synek przyjechał, nacieszą się jego towarzystwem na miejscu a on
      potem wróci. Sama widzisz, że pomysł przyjazdu po nich, drogi, odwożenia i
      powrotu zadziwia nie jedną z nas. Nie wiem, czy kochająca matka narażałaby syna
      na takie niewygody, a nawet niebezpieczeństwo (moja teściowa nigdy by nie
      narażała swojego syna na tak dalekie trasy właśnie ze względów bezpieczeństwa).
      Może Twój mąż w końcu przejrzy na oczy, bo to całe zamieszanie wygląda na niezłą
      "intrygę" teściowej smile Trzymaj się, odpoczywaj i jak się da ciesz się urlopem smile
    • osa551 Re: Mąż i teściowie- wściekam się:( 05.07.08, 09:52
      Jejku, nawet 78 letnia babcia mojego męża jeździ pociągiem jak nas odwiedza,
      mimo tego, że ja wolałabym, żeby mąż ją przywiózł i odwiózł (200 km w jedną
      stronę).

      Ale z drugiej strony postaw się w sytuacji Twojego męża. Co on ma im powiedzieć?
      Pewnie woli zapakować się w samochód i pojechać. Zaciśnij zęby i nie komentuj -
      bo Twój komentarz może wywołać przeciwną reakcję. Jedyne co bym powiedziała
      mężowi, to żeby następnym razem powiedział Ci dzień wcześniej.
    • hrabina_murzyna Przyjechali 05.07.08, 12:43
      przyjechali i od razu z samego rana na wycieczkę krajoznawczą
      pojechali z synkiem. Oczywiście nie omieszkali powiedzieć, że synek
      taaki zmęczony, tyle się dziś najeździł, a ja durna baba jak mogłam
      o 3:30 położyć się spać i jeszcze rano mu kazałam zderzak oglądnąćsmile
      • kropkacom Re: Przyjechali 05.07.08, 13:10
        Jakoś mam wrażenie że nawet gdyby teściowie przyjeżdżali częściej i samodzielnie
        to i tak byś ich nie lubiła.
        • jowita771 Re: Przyjechali 05.07.08, 13:18
          A to nie jest oczywiste? Wszak natężenie sympatii do teściów jest odwrotnie
          proporcjonalne do częstotliwości wizyt.
          Pardą, wizytacji.
          • babowa Re: Przyjechali 05.07.08, 14:38
            Ale po co? obejrzeć jak Wam się mieszka ,zyje? czy zobaczyć okolicę?
            a dlaczego Ty nie pojechałaś? nie chciałaś,nie padła propozycja czy
            może obiadek pichcisz? A mąż pewnie przeszczęsliwy że zechcieli
            spędzić ten czas razem u WAS?
            • berecik7 Re: Przyjechali 09.07.08, 19:29
              "Wszak natężenie sympatii do teściów jest odwrotnie
              proporcjonalne do częstotliwości wizyt".

              Nieprawda, lubiłyśmy się (kiedyś) z teściową bardzo. Przez 4 lata
              odwiedziła nas dwa razy (coś tam mruczała, że jej się podłoga nie
              podoba). Mieszkaliśmy jakieś 200, 300 metrów od teściów.

              Potem przeprowadziliśmy się do innego miasta (odległość 40 km). Nie
              przyjeżdzali wcale i to była przyczyna, dla której JA przestałam
              lubić teściów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka