Dodaj do ulubionych

Jestem psem ogrodnika??

16.07.08, 16:52
Mam już dość mieszkania w rodzinnym mieście męża z jego mamusią po podłogą.
Mam dość, bo nikogo tu nie znam pomimo, że mieszkam tu już rok, nie mam
znajomych, nie mam z kim pogadać, nie mam z kim wypić kawy itp itd... A mój
ślubny potrafi (np przez cały ostatni tydzień) wszędzie gdzie się da zabierać
swojego kumpla, spotykac się z nim i twierdzi, że zachowuję sie jak pies
ogrodnika, bo skoro sama nie moge spotykac się ze znajomymi to jemu tez
zabraniam, a to nie jego wina, że ma ich na miejscu (domy obok na osiedlu).
mam dośc tego niesprawiedliwego życia. Czy musze się na to godzić tylko
dlatego, że jestem kobietą i nie pracuje tylko siedze w domu z naszym malutkim
synkiem?? Jeszcze dziś mnie zjechał, że zamiast bawić się z dzieckiem oglądam
film. Ona ma kumpli a ja mam telewizor tylko. Sam by sie zajął dzieckiem i mną
a nie kumplami.
Obserwuj wątek
    • majmajka Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 16:54
      A gdzie mieszkasz? Moze bysmy razem sie powloczyly, bo ja tak podobnie mam. Poludnie Polski?
      • skoobus Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 16:57
        Bielsko-Biała
        • majmajka Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 17:00
          No to kawalek mamywink, bo ja w gore troche.
        • buzka25 Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 21:23
          zapraszam do Pszczyny, na spacer po parkusmile nie jedna mamusie zapoznasz a i
          znajomosci nawiążeszsmile
    • majmajka Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 16:59
      A tak w ogole. To po pierwsze. Wyjdz z domu, bo przed telewizorem to nikogo nie poznasz. Zapisz gdzies dziecko, poznasz inne mamy. Sama zapisz sie gdzies(aerobic czy cos), bo nikt sam do Ciebie nie przyjdzie. Tez tak siedzialam i wsciekalam sie na siebie i na swiat. Tyle tylko, ze moj maz przyjezdzal z pracy i juz nigdzie nie wychodzil, bo zmeczony byl. Ale ja i tak pragnelam porozmawiac z kims o nicnieznaczcych rzeczach, a plotkowanie z moim chlopem to ostatnia rzecz jaka mozna z nim robic.
      • skoobus Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 17:07
        Tylko z kim zostawić dziecko (ma 11miesiecy prawie), wszystkie zajęcia są w
        porach kiedy ja musze zajać sie obiadem (pózno jadamy bo mąż wraca ok 18)
        sprzataniem po jedzeniu i innymi sprawami.
        • przeciwcialo Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 17:35
          Bielsko to chyba spore miasto. Nie wierze że nie ma tak domów
          kultury, basenów fitness clubów gdzie są zajęcia dla mamy i dziecka
          nawet takiego małego.
          jak bedziesz siedziec przed telewizorem to nikoga raczej nie
          spotkasz.
          Mąz powinien czas spędzac z wami a nie z kumplami. ja w takiej
          sytuacji pewnie spakowałaby, sie i pojechała do swojej mamy. Tak dla
          nauczki.
          • kali_pso Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 18:10
            ja w takiej
            sytuacji pewnie spakowałaby, sie i pojechała do swojej mamy. Tak dla
            nauczki.



            Z dzieckiem czy bez?winkP
            Pan zapewne by się przejął i zaczął dopiero uzywać.
            To nie byłaby nauczka tylko udogodnieniewink
          • e.milia Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 12:22
            Zapisz dziecko na jakieś zajęcia, na które je będziesz odprowadzać, przy okazji
            odprowadzania,czekania na dziecko itd, poznasz inne mamy
            • homard Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 17:51
              ale to dziecko ma 11 m-cy...ze sie zgodziłas wyjechac...z drugiej strony bielsko
              to znowu nie taka wiocha choc zadna metropolia...
        • mmena Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 12:51
          Co to za brednie! Przestan sie nad soba uzalac! Dziecko ma oboje rodzicow, wiec
          jak chcesz wyjsc to od tego jest twoj maz by o malucha zadbac. Obiad mozesz
          zrobic o dowolnej porze i zjesc go takze wtedy kiedy chcesz, a nie wtedy gdy maz
          wraca z pracy. Nalozyc sobie na talerz chyba potrafi? Podrzac w mikrofali to tez
          nie sztuka. Sprzatanie i - jak to nazywasz - inne sprawy tez nie sa przypisane
          do konkretnej godziny. Zrob to w innym czasie, a nie w tym, w ktorym moglabys
          pojsc na jakies zajecia czy spotkac sie z kims.
          Jak mozna sie tak nad soba uzalac! Jak mozna byc taka pie.. zyciowa! Nie
          mieszkasz na wsi gdzie jedyne co jest to pszenica za oknem. Jestes z duzego
          miasta i jesli tylko bys chciala to bez problemu znajdziesz cos dla siebie.
    • kali_pso Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 17:07
      Wygląda na to, że to co robi z kumplem jest bardziej interesujące
      niż Ty i wspólne spędzanie czasu- masz pomysł dlaczego tak jest?
      • kali_pso I jeszcze jedno... 16.07.08, 17:11
        ....tesciowa nie może zająć sie dzieckiem od czasu do czasu, abyscie
        gdzieś razem wyszli? Albo Ty sama na jakies zajęcia, czy chocby
        powłóczkę po sklepach?
        • skoobus Re: I jeszcze jedno... 16.07.08, 17:14
          Teściowa chętnie zajmuje się dzieckiem pod warunkiem, że ja jestem wtedy w domu
          i sprzatam gotuje itp... TAk to odbieram. Kazdy wyraz chęci wyjścia z domu
          powodował, że zmieniała swoje plany i musiałam zostać w domu z małym.
          • purpurowa_komnata Re: I jeszcze jedno... 16.07.08, 17:19
            Niektórzy tak mają:skoro ja nie miałam rozrywek i musiałam zajmować
            się domem- to dlaczego ktoś inny mam je mieć?.Jak jest w przypadku
            teściowej oczywiście nie wiem
        • fiolek_alpejski Co z niego za facet???????????? 18.07.08, 20:43
          Sorka, ale do cholery co z niego za facet ??? Ty zasuwsz w domu a on
          z kumplami tak? Rada jedna: powrot do pracy jak najszybciej. Jesli
          zasiedzisz sie w domu, to nim sie obejrzysz, obrosniesz w tluszcz i
          beda o Tobie przyslowiowo mowic `kura´ i tyle. W dodatku stracisz
          szacunek do samej siebie, o mezu nie mowiac, bo z tego co piszesz,
          on juz Cie nie szanuje. Mezczyzna ktory kocha docenia prace swojej
          zony i stara sie jej pomoc - Twoj `chlop` zachowuje sie jak
          gowniarz. Poki co, powinnas mu to dac do zrozumienia poprzez
          rozmowe, a jesli nie zrozumie, to popieram pomysl wyjazdu,
          oczywiscie z dzieckiem. Jesli on bedzie szczesliwy ze Cie nie ma, to
          wybacz... Zloz pozew rozwodowy smile (bo facet ktory kocha raczej sie
          nie cieszy z naglego wyjazdu swojej zony). Pogadaj z nim, postaw
          warunek, powiedz, ze nie jestes jego sluzaca i ze on tez ma
          obowiazki. Tak w ogole to za jakich facetow wy wychodzicie...!
      • skoobus Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 17:13
        Nie wiem, jestem nudna?? brzydka?? Nie mam pojęcia... Jeszcze jakis czas temu
        tak nie było, ale ostatnio coraz częściej wychodzi z kumplami albo zaprasza ich
        do nas na piwo. A ja jak chce wyjśc to wszędzie targam ze sobą dziecko, nawet
        jak jedziemy do mojej mamy i on obiecuje że zajmnie się dzieckiem to potem
        wychodzi na to ze biore małego ze sobą sad
        • kali_pso he, he.. 16.07.08, 18:18
          No wiesz, kolega chyba nie jest ładniejszy od Ciebie?wink
          Więc raczej to nie to....
          Problem leży w odpowiedzi na pytanie- czy mąż ucieka z domu PRZED
          czymś, czy DO czegoś?

          Co do teściowej- to matka męża, więc to on powinien z nią
          porozmawiać. Gdyby chciał gdzieś wyjść z Tobą, mógłby zwyczajnie
          poprosić matkę o popilnowanie dziecka, może jemu by nie wykręciła
          numeru..gdyby chciał, rzecz jasna. Ale zdaje się, ze pan jest
          wygodny, umie Tobą manipulować i wpędzać w poczucie winy. Sama też
          sie chyba ciut dałaś wmanewrować i pokazałaś, że on może mieć Twoje
          plany w d..( wyjazd do matki). tezważne sprawy mu w ostatniej chwili
          wyskakują? Czy też biedny miś nie potrafi sobie sam z dzieckiem dać
          rady?
        • zabers Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 15:47
          No i co to za wielka sprawa. Jak chciałam wyjść, a nie miałam z kim zostawiC ( a nie miałam), to brałam ze sobą malucha i święto. W końcu 11 miesięcy to już nie jest aż takie maleństwo. Bez przesady. Nie pokazuj na każdym kroku jaka jesteś biedna.
    • cygarietka Re: Jestem psem ogrodnika?? 16.07.08, 17:20
      Mam wrażenie, że trochę użalasz się nad sobą. Jak już poprzedniczka
      wspomniała wyjdź z domu, przed tv nikogo nie poznasz. Na placach
      zabaw nie ma mam? ponadto tutaj na forum regionalnym może poznasz
      mamę do wspólnego spędzania czasu. Spróbuj coś zrobic a nie tylko
      siedzieć z założonymi rękami i "biadolić"
      Ja jestem w podobnej sytuacji tylko mieszkamy za granicą, jednak
      jakoś organizuje sobie czas, na razie jestem trochę ograniczona bo
      nie mam auta a jazda autobusem do koleżanki na kawę to wielka
      wyprawa (mam 8 mies. dziecko) ale jak tylko dostanę je w swoje
      ręce...smile
    • thehard Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 13:21
      Nie rozumiem w czym problem, zgodnie z duchem czasów Bismarcka do wypełnienia
      Twojego życia powinno wystarczyć 3xk, tj.kinder, kitchen, kirchen. Hm, jak nie
      potrafisz tego pojąć, to do udaj się do najbliżej siedziby PiS-u a oni Tobie to
      wytłumaczą. To był jok oczywiście, ale zastanawia mnie co innego. Gdzie wy tych
      partnerów znajdujecie i ile trwa u was ten stan przedmałżeński, że co jedna to
      jako młoda mężatka jest nieszczęśliwa. Na pocieszenie mogę dodać, że czas
      docierania się w małżeństwie tj. 5 lat. Jak w ciągu tego czasu się nie
      rozwiedziecie, to jest szansa, że trochę z sobą pożyjecie.
      • tanczacy_z_tensorami Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 17:24
        Kitchen? smile
      • ziuz Re: Jestem psem ogrodnika?? 19.07.08, 08:48
        hahaha
        kitchen?
        kirchen?
        a moze kirschen? tongue_out
    • amatil Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 13:23
      Podejrzewam, że jak mąż wraca z pracy, to ty akurat chcesz z nim pogadać, o
      czymkolwiek? To zupełnie normalne, jak się cały dzień tylko guga do malucha.
      Tyle, że dla większości facetów takie babskie paplanie jest strasznie
      nieprzyjemne. Nic dziwnego, że ucieka do kumpla. Szczerze mówiąc, nie wiem, co
      na to poradzić.
    • beatrix_75 działaj ,dziewczyno ,działaj! 18.07.08, 13:31
      Ale sie wkopałas ..wspólczuje .
      nie dosc ,ze mieszkasz z teściami ..to do tego w obcym miescie -
      ech !

      Małzonek tez pewnie wyznaje zasade -" jak zarabiam - to wymagam "

      Ale nie hu-hu ....Obowiązki JAŚNIE-PANA -MEZA nie koncza sie na
      pracy zawodowej ...skoro ma siłe isc z kolegai na piwo - to znaczxy
      ze taki zmeczony ie jest...
      do cholerki --kobieta w domu wbrew nazwie nie "siedzi" tylko
      zapi....a ....

      jesli macie kase - to poprostu - bierz taksówke , autobus czy co tam
      u was jeździ i jedz ( idz ) kdziekolwiek ..
      Kurde - w koncu jest LATO !!!!!
      .Idz z dzieckiem na odkryty basen , do parku ...do marketu .
      nie łam sie dziewczyno - tylko działaj .
      • bialy_rycerz Re: działaj ,dziewczyno ,działaj! 18.07.08, 13:52
        powiem ci jako mąż, który jest w obcym mieście, koledzy pozostali
        daleko (zresztą jak się okazało to większość ich była jak za łóżkiem
        stało kilka zgrzewek piwa, jak się skończyły to im nawet zadzwonić
        się nie chce). ale wracam do tematu. z mężem to zrób tak. jak wróci
        to zostaw go z dzieckiem i wyjdź sobie z domu nawet do kina na
        wieczorny seans i wróć późną porą. mężowi toretycznie wytłumacz co
        ma zrobić. nawet jak się nie zgodzi to go zostaw, trzaśnij drzwiami.
        pewnie kochasz swoje dziecko ale wiedz o tym, że przez jeden dzień
        nie umrze bez ciebie a czasami dietka dobrze mu zrobi. niech tatuś
        się wykarze. ci co się mądrzą, żeby wyjść na basen, siłownię czy
        gdziekolwiek to niech się nie wypowidają. bo zakładam, że w twoim
        przypadku chodzi o bliską osobę (taką z młodzieńczych lat), z którą
        można pogadać a nawet napić się kawy (czyt piwa), o rodzince już nie
        mówiąc. życzę powodzenia ps mam cudowną córkę, ale czasami od
        wszystkiego tzreba odpocząć. psychicznie można się szybko wykończyć
        • beatrix_75 Biały Rycerzu.. 18.07.08, 14:19
          To dobrze ,ze męzczyzni tez tu zaglądaja - męski punkt widzenia tez
          trzeba wziąc pod uwage ......ale czemu zakłądasz ,ze Ty jeden wiesz
          najlepiej ,co ma zrobic autorka watku ???

          piszesz ' niech inni sie ie wypowaiadają ' moge wiedziec czemu??
          to jest forum - kazdy podrzuca takie pomysły , jakie umie .
          POzdr.,bez urazy
    • noa15 Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 13:42
      Hej też jestem z bielska. Gdzie dokładnie mieszkasz? Może jakiś
      spacer. Też mam malucha 21 mc. Jak będziesz miała ochote to pisz na
      gazetowego.
    • titta Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 13:45
      Pies ogrodnika to "sam nie wezmie a innemu nie da". Wiec zachowywala
      bys sie tak, gdybys sama z mezem czasu spedzac nie chciala i nie
      pozwolila mu isc.
      Zachowanie meza nie jest w porzatku. To maz jest u siebie i to on
      powinien pomoc ci nawiazac znajomosci, wprowadzic cie do grona
      swoich przyjaciol albo wrecz tak ich dobierac aby wnosili cos w
      wasze wspolne zycie, a nie tylko jego. Teraz jestescie razem i to
      powinno sie liczyc bardziej niz osobiste potrzeby (jego i twoje).
      Rowniez albo nawet przedewszystkim pod wzgledem tego jak spedza sie
      wolny czas.
      Wiem, ze jednak swiadomosc, ze cos jest nie tak ci nie pomoze. Po
      pierwsze porozmawiaj z mezem i uswiadom mu, ze jesli nie bedzie dbal
      o wasz zwiazek to sie on po prostu rozleci. A dbanie przeklada sie
      na czas spedzony razem.
      Po drugie musisz niestety zadbac o siebie i rozejrzec sie. Po prostu
      poszukac kogos kto jest bardziej samotny niz ty i czennie
      zaproponowac przyjazn.Moze inna siedzaca w domu mama? Z dzieckiem
      mozna chodzic na wedrowki, pikniki, do kina i w ogole fajnie zyc.
      Nie jest latwe ale wykonalne.

      • morekac Re: Jestem psem ogrodnika?? 19.07.08, 03:06
        Ja też tak miałam - mąż nie spędzał z nami czasu, od lat. On
        wychodził do swoich kumpli, a ja zajmowałam się dziećmi i domem,
        zarabiałam pieniądze... Ja zajmowałam się naszym zyciem, a on swoimi
        przyjemnościami i pracą, potem też kochankami. Teraz się rozwodzimy.
        A powinnam się z nim rozwieść dużo wcześniej - od razu, kiedy tylko
        nie dał się postawić do pionu. Miałabym w domu dwoje dzieci, a nie
        troje - w tym jedno bez szans na dorośnięcie...Zastanów się nad
        swoim związkiem, tak po prostu. Jeśli mąż się poprawi -ok, ale nie
        daj się wmanewrować w sytuację z mężem-dzieckiem, to się z reguły
        nie udaje. A jak pójdzie na baby, to i tak będzie to twoja wina.
        walcz o swoje, wyjdź z domu.
    • crescent Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 14:08
      A kumple Twojego męża nie mają dziewczyn/żon?... Nie mają dzieci?
      Przed laty zaprzyjaźniłam się właśnie z żoną mężowskiego przyjaciela. Przyjaźń trwa do dziś.
      Może jakaś wspólna imprezka, więcej znajomych par itp. itd.? Jeśli karmisz piersią, to wiadomo, że piwka nie wypijesz, ale i tak można się dobrze bawić (w fajnym towarzystwie).
      Łatwiej będzie Ci nawiązać znajomości, jeśli pójdziesz do pracy, ale na to jeszcze za wcześnie, bo dziecko jest małe.
      Pogadaj z mężem, tak od serca, bez awantur, o swoich potrzebach i smutkach. Niech po ludzku zrozumie Twoją samotność w obcym mieście. W końcu ludzie dobierają się w pary po to, by los był łatwiejszy smile
      Aha, i masz pełne prawo użalać się nad sobą. Tylko żeby to było konstruktywne użalanie się - trzymam kciuki za Twoje pomysły na podkolorowanie sobie życia. Skorzystaj też z niektórych rad, które tutaj padły smile
      Pozdrawiam!
      • harzar Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 21:27
        a ja mysle, ze niektorzy faceci po prostu tak maja i koniec, trzeba
        im powiedziec, ze to boli i juz. bardzo podobala mi sie rada z
        zostawieniem na wieczor dziecka z ojcem - sama pewnie tez bym tak
        zrobila.
        a swoja droga zachowanie twojego meza bardzo przypomina zachowanie
        arabow (a wiem co mowie), ktorzy moga byc 10 lat po slubie, ale i
        tak wola sie spotykac z kumplami, niz siedziec z zona. jak ktos w
        ten sposob byl wychowany to bardzo trudno zmienic nawyki (mysle tez
        o facetach), ale to tez od razu nie znaczy, ze w tym zwiazku nie ma
        milosci. moze jest pokazywana na inne sposoby?
        ja tez skorzystam z niektorych przedstawionych tu rad. smile

        pozdrowionka
    • madami Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 21:02
      A pomyślałaś aby kogoś poznać, zrobiłaś jakieś kroki, może wśród znajomych tego
      kumpla są jakieś fajne babki, z którymi można by się zakumplować? Może kogoś
      poznasz przez męża?
      Na razie widzę tu faktycznie psa ogrodnika.
      • malwa1000 Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 21:21
        Witaj,
        Spróbuj inaczej zorganizować sobie czas.
        1. Znajdź miejsce gdzie przychodzą mamy z dziećmi w Twoim wieku i
        zacznij tam regularnie chodzić - jest duża szansa, że poznasz inną
        mamę, która tak jak Ty szuka kontaktu,
        2. Zapisz się na aerobik/basen/??sport który lubisz - regularne
        wyjścia choćby raz w tygodniu dadzą Ci chwilę odmiany i wytchnienia,
        może spotkasz tam inną mamę. Zapisując się na takie zajęcia możesz
        inaczej ustawić relacje z teściową i mężem - w końcu ktoś pod Twoją
        nieobecność będzie musiał zająć się synkiem - myślę że dużo nie
        zażądasz prosząc o to.

        • edzior1 Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 21:35
          chyba nie chodzi glownie o przeorganizowanie sobie dziennych zajec
          ale tez o przeorganizowanie meza, jak widac to dzieciuch nie
          interesujacy sie rodzina, mysli ze jak zarabia to jest panem
          sytuacji, uswiadom mu ze dziecko ma 2 rodzicow i on by nie zarobil
          ani grosza jeslibys ty jak to z lekcewazeniem o sobie mowisz nie
          siedziala w domu- ty pracujesz w domu caly dzien a on tylko pracuje
          do 18, reszta to kumple. Czy wszystko musi sie rozbijac o pieniadze?
          Zacznij dzialac bo juz troche toniesz-a moze byc gorzej, pozdrawiam
    • kobietazwyspy yummy mummy 18.07.08, 21:22
      Kochana,
      koniecznie przeczytaj książkę "The rise and fall of yummy mummy"
      Polly Williams. Nie wiem czy już jest polskie tłumaczenie, pewnie
      tak. Lektura OBOWIĄZKOWA.
      pozdrawiam ciepło
    • akzalag Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 21:30
      Ewidentnie męczycie się ze sobą.Obustronne oskarżenia niczego nie zmienią.Weźcie
      rozwód.
      • menx Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 22:49
        wiele rad i wiele pomysłów czytam tutaj, ale ja osobiście proponuje zacząć od
        początku:
        1. Teściowa nie ma monopolu na opiekę nad dzieckiem, zatem weź sobie opiekunkę
        /odpowiednią, poleconą, sprawdzoną/ na kilka godzin i wyjdź z domu. Nie wiem,
        pójdź sobie do fryzjera, na solarium, odwiedź kilka sklepów. Daj SOBIE czas w
        ciągu dnia.
        2. Gdy teściowa poczuje że sobie radzisz to od razu rura jej zmięknie i zadziała
        mechanizm zdrowej konkurencji.
        3. Czy znajomi męża /koledzy/ to sami 19latkowie bez rodzin? Zaprzyjaźnij się z
        JEGO kolegami a raczej z żonami JEGO kolegów, chyba mają żony i dzieci? prawda?
        4. Nie szukaj na siłę znajomości na placu zabaw wśród opiekunek i mam bo
        zostaniesz członkinią klubu ekskluzywnych KUR DOMOWYCH a nie o to chyba chodzi -
        prawda?
        5. Jak pokażesz że dobrze dogadujesz się z żonami kolegów męża to Twoja pozycja
        w hierarchii od razu pójdzie w górę...
        6. Czy odcięłaś mężowi pępowinę od mamusi??? czas najwyższy...
        pzdr. życzliwy.
        7. a słuchanie rad typu "weź rozwód" to sobie daruj....
        8. padł jeden pomysł żebyś wróciła do pracy, są dwa rodzaje kobiet (mam w
        szczególności) pierwszy to taki który zasuwa przy domu, dzieciach i jest
        szczęśliwy a drugi musi chodzić do pracy bo nie jest stworzony do siedzenia w
        domu. Oba typy są prawidłowe i nie ma co nad tym debatować. Jeśli jesteś tym
        drugim typem - idź do pracy. Nawet jeśli na początek Twoja pensja pokryje koszty
        opiekunki z małą nadwyżką to warto - zaoszczędzisz później na proszkach i
        lekarzach... A z czasem przeskoczysz do innej lepszej pracy.

        pzdr, Życzliwy
        • akzalag Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 23:23
          hihi...wszystko ładnie..tylko,co na to mąż i teściowa?
          • menx Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 23:40
            nikt nie obiecywał że będzie łatwo. Ale jeśli nie spróbuje nigdy się nie dowie.
            A co teściowa? pewnie będzie dąs i foch a potem może przyjdzie czas na refleksję
            i zmianę swojego podejścia...
            a mąż? cóż, jeśli ON wychodzi z kolegami to ONA też może wyjść sobie gdzie chce.
            Mężowi taka sytuacja da do myślenia...
            Opieka nad dzieckiem nie może być przeszkodą w wyjsciu na miasto, naprawdę,
            dziecko ma 11 mcy a nie 11 dni więc nie ma tematu...
            • akzalag Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 23:43
              Matka i syn są ze sobą bardzo związani.Mogą nie życzyć sobie takich
              rewolucji.Reakcje mogą być różne....
              • akzalag Re: Jestem psem ogrodnika?? 18.07.08, 23:45
                ...a dom jest ich....
    • oldbay Re: Jestem psem ogrodnika?? 19.07.08, 04:29
      Tak jak wcześniej kilka osób napisało: przed telewizorem nikogo nie
      poznasz. Najlepiej by było, gdybyć znalazła jakąś pracę, nawet na
      pół etatu. Nie dla korzyści materialnych nawet tylko dla twoich
      korzyści psychicznych. Poza tym staraj się dotrzeć do innych kobiet
      w podobnej sytuacji, na przykład tu, na forum emama.
      Co do męża to nie zaszkodzi mu jak zajmie się dzieckiem od czasu do
      czasu a tobie da "wolne", żebys mogła wyjść gdziekolwiek sama, do
      kina, na zakupy do biblioteki etc.
      Najwazniejsze to wyjść z domu, a jak teściowa nie chce ci pomóc i
      zaopiekować się dzieckiem, trudno, pokaż jej, że sama też dasz radę.
      -
      oldbay
    • oli.nek Re: Jestem psem ogrodnika?? 19.07.08, 10:59
      "Mam już dość mieszkania w rodzinnym mieście męża z jego mamusią po podłogą."

      teściową zamordowaliście i pod podłogą pochowaliście wink))? sorry, chyba za dużo
      amerykańskich filmów się naoglądałam wink)
    • anulina Re: Jestem psem ogrodnika?? 19.07.08, 12:55
      bosz kobito, co ty z nim jeszcze robisz???
      • betty_julcia Re: Jestem psem ogrodnika?? 19.07.08, 13:19
        Hej, naprawdę użalasz sie nad sobąsmile

        Na aerbic wyjdź jak mąż wroci do domu. Ustal dwa dni w tyg, kiedy ma
        zając się dzieckiem i już. Moze sobie pójść na spacer z dzieckiem i
        kumplem, a ty idź na basen, do jakiegoś klubu fitness. Tam
        poćwiczysz, poznasz koleżanki.
        Poza tym chodząc z wózkiem z dzieckiem i mieskzając w centrum miasta
        zawsze mialam pelno koleżanek na spcery. Wyjdź to poznasz. Siedząc w
        piaskownicy z dzieckiem albo na placu zabaw jest najlepszy sposób na
        poznanie innych mam z dziećmi w wieku twojego dziecka.
        Powiem ci szczerze, mieszkasz rok, masz dziecko 11 miesięczne więc
        troche dziwię sie ze nie znasz nikogo, moze masz po prostu taką
        naturę ze trudno ci poznawać ludzi, trudno zacząć z kimś rozmowę...
    • jooane1 Re: Jestem psem ogrodnika?? 19.07.08, 18:17
      Mam bardzo podobna sytuacje,tylko w innym panstwie ,co jeszcze
      bardziej mi utrudnia zycie...(znajomosc jezyka)
      chyba wiem co czujesz....
      ale wlasnie zaczelam prace i dzien wyglada juz inaczejsmile)))))
      ZYCZE CI POWODZENIA !!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka